Czuję, marzę, pracuję…

simplicite-blog-miejsce-pracy

Czuję, marzę, pracuję… czyli garść jesiennych inspiracji w zupełnie nowej odsłonie. Co jakiś czas mam straszną ochotę napisać Wam tak po prostu kilka słów co u nas słychać, co się dzieje wokół mnie, a dzieje się dużo, choć czasami pozornie nie dzieje się nic ;).

 

Czuję się odrobinę zmęczona ostatnio. Wspominałam już na FB, że nasza Nela niedawno sporo chorowała (najprawdopodobniej ostre zatrucie pokarmowe), co wiązało się z nocnymi spacerami, wizytami u weterynarza, kroplówkami, lekami, antybiotykami i różnymi sensacjami, których szczegółów i opisów zamierzam Wam oszczędzić, w przeciwnym razie już nigdy byście tu nie wrócili ;). Teraz pies odreagowuje 4 dniowe leżenie i non stop chce się bawić. Non stop! Ani chwili spokoju :). Do tego przyszły tydzień zapowiada się bardzo wyjazdowo-wyjściowo-zajęty. Będę grać w black jacka w kasynie (!), a w weekend będziemy imprezować na Blog Forum Gdańsk :). Słyszałam już legendy o tym spotkaniu i bardzo się na nie cieszę, tym bardziej, że będę mogła w „realu” poznać blogerów, z którymi znamy się tylko wirtualnie. Nie ma to, jak wypić z kimś kawę ;).

 

Marzę, żeby gdzieś wyjechać. Ten punkt właściwie zupełnie nie zmienia się na przestrzeni lat i miesięcy :). Zwłaszcza, że ostatnio widziałam się z Michałem z bloga Życiejestpiękne i jak się nasłuchałam o Jego ostatnich wyjazdach, planach wyjazdowych itp. to delikatnie uśpiony zew przygody znowu dał o sobie znać. W końcu od wypadu do Paryża minęły już 3 tygodnie! ;). Idę szukać biletów, zwłaszcza, że marzy nam się Tajlandia, a bilety tam może nie są najdroższe na świecie, ale tanimi liniami raczej nie polecimy…

 

Myślę, że zapowiada się fajna jesień i ciekawa końcówka roku. Mam mnóstwo pomysłów na blogowe tematy (capsule wardrobe!), w planach fajne, blogowe projekty, szczegółami których już strasznie bardzo chciałabym się z Wami podzielić, ale nie chcę niczego spalić więc poczekam, aż będę miała konkrety do zakomunikowania. Wtedy pokażę wszystko ;).

 

Czytam teraz stanowczo za mało. Tzn. mało czytam książek, co coraz bardziej zaczyna mi przeszkadzać. Ostatnio, jestem po lekturze Minimalizm po polsku, która bardzo mi się podobała (recenzję znajdziecie tutaj). Niemniej jednak, tęsknię trochę za dobrą fabułą, kryminałem najchętniej. Polecicie coś może proszę?

 

Pracuję teraz dokładnie w tym miejscu, które widzicie na zdjęciu głównym, czyli na mojej kanapie :). Gosia z Bloga Freelancerki poprosiła ostatnio mnie (i kilka innych blogerek) o pokazanie swojego miejsca pracy. Trudno było mi wybrać jedno, bo lubię i mogę pracować wszędzie, gdzie aktualnie jestem, ale faktycznie ostatnio na kanapie z laptopem na kolanach spędzam najwięcej pracującego czasu. Ciekawa jestem strasznie, gdzie Wy najczęściej pracujecie? I co robicie zawodowo? Uczycie się, pracujecie na etacie czy u siebie?

 

Oglądam niezwykłe fotografie Mariny Cano, hiszpańskiej fotografki. Naprawdę absolutnie zakochałam się w tych zdjęciach dzikiej przyrody, a najbardziej w tym jednym konkretnym poniżej. Mam je już jako tapetę na pulpicie, a najchętniej widziałabym u siebie na ścianie :).

                                                              marina-cano

 

Chciałabym Wam pokazać coś fajnego :). MM nareszcie zdecydował się wykorzystać swoje umiejętności w dobrym celu. Jak wiecie, Simplicite to nasze wspólne dziecko. Ja odpowiadam za większość zdjęć i treści, MM gotuje i, co najważniejsze, zajmuje się absolutnie całą stroną techniczną prowadzenia bloga. Jeśli są wśród Was blogerzy i blogerki, to doskonale wiecie, o czym mówię. O domenach, kodach, seo, pozycjonowaniu, html-ach, widżetach, szablonach i innych pierdołach, których mój humanistyczny umysł nie jest po prostu w stanie ogarnąć. Na szczęście nie musi, bo MM potrafi wszystko załatwić , naprawić, usprawnić, pozmieniać (lata doświadczenia w prowadzeniu własnej agencji interaktywnej robią swoje). MM opiekuje się moim blogiem, a teraz może zaopiekować się też Waszymi, jeśli przydałoby by się im wsparcie. Szczegóły znajdziecie tutaj: www.opiekunbloga.pl, a jeśli macie jakiekolwiek pytania to piszcie do mnie śmiało. Dodam, że z pomocy Opiekuna skorzystała już między innymi Natalia z bloga jestrudo.pl (przenosiny z blogspota na własną domenę i nowy szablon). Chyba nie naciągnę mocno jeśli powiem, że była zachwycona, a całą jej opinię możecie znaleźć klikając tutaj.

 

Tyle u nas. A Wy? Co u Was słychać dobrego ostatnio? :) 

 

 ***

Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do Simplicite Newslettera. Wszystkie najfajniejsze rzeczy znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin, a Simplicite od kuchni też na Instagramie. Do zobaczenia!

 

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • Magda

    Jeśli kryminał z dobrą fabuła to polecam serię o komisarzu Wallanderze Szweda Henninga Mankella. Kolejność dowolna ;-)

    • Magda

      O tak, albo genialny Jo Nesbø :)

      • K.

        Dzięki Magdy! ;)

  • Magdalena

    Ja właśnie szykuję się do 3,5 tygodniowego wypadu do Tajlandii, Kambodży i Laosu :) Nasze bilety mamy od marca (warto szukać promocji, które zdarzają się całkiem często), i przez te ponad 6 miesięcy czekania wydawało się, że ta chwila nigdy nie nadejdzie, a tu proszę, lada moment trzeba będzie wsiadać do samolotu :)))

    • K.

      Mega! Zazdroszczę i czekam na relację z wyjazdu :). Proszę, zbieraj namiary na najciekawsze miejscówki. Będę wdzięczna!

      • Magdalena

        Ok :)

      • Magdalena

        Witaj :) Wrócliśmy :) Była to niezapomniana i najciekawsza jak dotąd podróż! Azję polecam bezwzględnie! Nie udało nam się dotrzeć do Kambodży i Angkor Wat (plan podróży był dynamiczny i ulegał wielu zmianom w trakcie;))))) Ale mogę polecić co nieco z tego co widzieliśmy:

        1) Bangkok! Wiedząc, że to olbrzymie miasto (ok. 10 mln ludzi), zaplanowaliśmy nasz pobyt w nim na niezbędne minimum (odpoczynek po locie + 1 dzień przed wylotem do Polski). To był błąd! Miasto ma tyle twarzy i taki klimat, że warto zatrzymać się w nim choćby na kilka dni. Co z tego, że są wieżowce, biurowce i inne szklarnie, skoro jest też Chinatown, ludzie chodzą boso, gotują na ulicy a pomiędzy budynkami biegają kurczęta ;)
        2) Chiang Mai i północna Tajlandia ogólnie (przepiękne góry i dżungla). Stąd wybraliśmy się na 2 dniowy trekking po dżungli (niby turystyczna atrakcja, ale nie dało się tego tak bardzo odczuć śpiąc w małej (2 chałupy) lokalnej wiosce w górach w domku z trawy, bez wody i prądu :) Do Chiang Mai przybyliśmy,aby wziąć udział w dorocznym Festiwalu Światła (Loi Krathong) – święto jest chyba ruchome, w tym roku kulminacja była 6. listopada – absolutnie warto było :)
        3) Phayao – mało turystyczna przecudnej urody mieścina z pięknym jeziorem i dużą dawką wytchnienia. Tutaj też odwiedziłam lokalnego fryzjera :)
        4) Laos – Luang Prabang – jedno z piękniejszych miast w Laosie – niestety lub stety, jest to miasto postkolonialne, piękne swoim francuskim klimatem
        5) Wyspy – my wybraliśmy wyspę, o której przewodnik mówił, że ‚nic tam nie ma’ (Ko Kut), czyli żadne Phukety i inne betonowe hoteliska. Byliśmy sami na rajskiej plaży – lepszej rekomendacji chyba nie ma :) Uwaga – na wyspie nie ma banku ani bankomatu – trzeba zadbać o odpowiednią ilość bahtów zawczasu :))

        Jeśli coś mi się jeszcze przypomni, uzupełnię :) pozdrawiam!

      • Magda, z nieba mi spadasz! Napiszę do Ciebie na priv, dobrze? Mam tylko jakiś milion pytań :).

      • Magdalena

        pisz, pisz, póki pamiętam ;)

  • karolajnus D

    Witam, ja polecam trylogię Millennium Stiega Larssona – Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet; Dziewczyna, która igrała z ogniem oraz Zamek z piasku, który runął :)

    • K.

      Przeczytane. Wszystko :).

      • karolajnus D

        W takim razie Mons Kallentoft, jeśli nie czytałaś, nie zawiedziesz się :))

      • K.

        Nie czytałam. Już mi się zbiera spora lista książek, super!

  • A znasz „Ścianę strachu” Koontza? :)
    Ja póki co się uczę i jednak staram się to robić przy biurku… Domowym, bibliotecznym, jakimkolwiek :)

    • K.

      Nie. Dorzucam na listę do kupienia :).

  • Margerytka

    Jak miło Cię czytać :)
    Nie wiem już jak do Ciebie trafiłam, ale na pewno zajrzę jeszcze nieraz.
    Polecam Ci książkę „Zapach cedru” Ann-Marie MacDonald :)
    Pozdrawiam ciepło w ten jesienny dzień

    • K.

      Dziękuję i pozdrawiam ciepło wbrew aurze :).

  • lifemaniaczka

    W wielu punktach muszę się z Tobą zgodzić bo i mnie dotyczą. Jeśli natomiast chodzi o miejsce pracy czy odpoczynku to kanapa zawsze dobrze się sprawdza:))

  • Polecam „Zamieć śnieżna i woń migdałów” Świetny kryminał Camilli Lackberg

    • K.

      Przeczytane :). Chyba czytałam już wszystko Camilli :).

  • Magda

    Kasiu, czyli w przyszłym tygodniu szykujemy się na super ciuchową ucztę dla oka, bo sporo się u Ciebie będzie działo :)
    Lubię czytać historie osób, które zrezygnowały z pracy na etacie i pracują „na swoim”, choć to pewnie cięzki kawałek chleba, zwłaszcza na początku. Pracuję obecnie na etacie, w branży całkowicie innej niż moje wykształcenie, ale całkiem niedawno przyszło mi do głowy, że jest jedna rzecz, w której jestem dobra i czasem marzy mi się, by z tym związać moją przyszłość, a do tej pory traktowałam to bardziej hobbystycznie.
    Lubisz polskich pisarzy? Jeżeli chodzi o lżejsze czytadła, polecam Ci szczerze Wrońskiego, Krajewskiego (czytać trzeba po kolei), Miłoszewskiego, z zagranicznych Beckett, Nesbo, Mankell, Nele Neuhaus. W ogóle o książkach mogłabym bez końca :)
    Pozdrawiam :)
    Nabrałam chęci na Minimalizm po polsku.

  • Hej.
    Ja czytam teraz Joannę Bator. A z wciągającej kryminalnej trochę fabuły sprawdź książki Kate Morton. Mnie bardzo wciągnęły

  • Sama ostatnio też za mało czytam, za bardzo zajęłam się własnie techniczna stroną bloga oraz wpisami.

  • Ja ostatnio też czytam niewiele, praktycznie tylko te książki, które dostaję do recenzji, reszta leży nieruszona.
    A jeżeli chodzi o Opiekuna Bloga to cóż, właśnie zastanawiam się nad przeniesieniem bloga z blogspotu na WordPress, więc może, może :)

  • Gosia

    witaj,
    Czytam Twojego bloga od bardzo krótkiego czasu, a robię to z dużą przyjemnością :) Tym razem chciałam się Was poradzić w kwestii ubioru. A mianowicie pod koniec listopada mam wyjazd firmowy integracyjny zresztą pierwszy w tej firmie. I mam pytanie, co powinno znaleźć się w walizce minimalistki? wyjazd trwa trzy dni, a na wieczorne imprezki zabrać mamy stroje smart casual, a ja jakoś nie mam koncepcji. Jednocześnie chciałabym uniknąć sytuacji zabrania połowy szafy ;) pozdrawiam

    • K.

      Gosia, ja pewnie wzięłabym takie ubrania, które mogę zamienić z wersji dziennej na bardziej wyjściową. Czyli jeśli jeansy lub spódnica + sweter na dzień, to na wieczór zabrałabym tylko ze dwie dodatkowe, np. jedwabne bluzki i trochę pasującej biżuterii – jeden mocny, elegancki naszyjnik założony do dziennych ubrań zrobi cały wieczorny look. Udanej imprezy! :)

      • Gosia

        super dziękuję za pomoc, przejrzę swoją szafę i postaram się coś wynaleźć :)

  • Też czuję ostatnio braki lekturowe.

    Czekam na te nowe projekty blogowe, znając Ciebie na pewno będzie to coś ciekawego :)
    Pozdrawiam!

    • K.

      Teraz to głupio będzie zrobić coś nieciekawego ;))

  • Najwygodniejsze miejsce do pracy :) U mnie łóżko też czasem wygrywa z biurkiem, o czym wspominałam w artykule Gosi. Co do Michała to ma naprawdę ciekawe opowieści i niezwykłe przeżycia i chyba u każdego kto go słucha budzi się potrzeba przygody i podróżowania :)

  • Pingback: Moje plany na listopad + kilka newsów! - Simplicite()