Darmowe
planery, e-booki...

Podziel się:

Darmowe
planery, e-booki...

Czy przedmioty mają duszę? – relacja ze spotkania z Marie Kondo, Autorką książki „Magia sprzątania”

 

Zaproszenie Wydawnictwa Muza na warszawskie spotkanie z Marie Kondo dotarło do mnie niespodziewanie. Na sali siedziało kilkanaście osób, gdy pojawiła się drobna kobietka, przy której nawet ja (167 cm) poczułam się wielkoludem.

 

Marie weszła, po czym bez zbędnej zwłoki, witania się czy wyjaśnień zabrała się do składania koszulek w słynny, pionowy sposób i ustami tłumaczki wyjaśniała, że w trakcie składania należy wykorzystać całą powierzchnię dłoni, wygładzając materiał i przekazując ubraniom dobrą energię. Siedząca obok mnie Joasia Glogaza szepnęła: „Widziałaś Między słowami Sofii Coppoli?” Było coś naprawdę niesamowitego i egzotycznego w widoku Marie, która składała z namaszczeniem skarpetki w określony ściśle sposób, opowiadając o szacunku wobec przedmiotów i wdzięczności za ich posługę. 

 

Przyznaję, że przed spotkaniem nie czytałam książki „Magia sprzątania”. Jedyne, co czytałam to liczne recenzje, dzięki którym miałam poczucie, jakbym lekturę samej książki również miała za sobą :). Przed samym spotkaniem zdążyłam jeszcze przekartkować książkę, czytając co ciekawsze fragmenty. Z tego samego względu, poprosiłam Was na FB o podrzucenie mi pytań, które być może Wam się nasunęły podczas lektury. Cieszę się, że większość z tych pytań finalnie udało mi się zadać Marie.

 

Największe kontrowersje związane z książką Marie Kondo w Polsce dotyczą chyba dwóch kwestii: specyficznego stosunku Marie do przedmiotów, skutkującego słynną procedurą dziękowania skarpetkom oraz fakt, że książka o sprzątaniu w istocie… nie dotyczy sprzątania. Zaczynając od drugiej, to prawda, Marie dużo więcej miejsca poświęca raczej zagadnieniom oczyszczania przestrzeni ze zbędnych przedmiotów niż samego sprzątania, kierując się prostym kryterium – radością. W momencie, gdy bierzesz do ręki dany przedmiot, Twoja reakcja może być dwojaka: albo rzecz przynosi Ci radość (wtedy zostawiasz) lub nie (wtedy wyrzucasz). Marie nie zagłębia się przy tym w żadne techniczne szczegóły wyrzucania i zostawiania, pozostawiając pewien niedosyt. Pozostawione przedmioty układasz wg określonej metody i voila. Gotowe. Naturalnie, nasuwa się kilka pytań.

 

Czy da się posprzątać raz, a dobrze?

Tak, jest to możliwe – powiedziała Marie. Ale jednocześnie dodała, że jest możliwe wyłącznie, gdy Ona bezpośrednio i osobiście uczestniczy w procesie, gdyż to jedyna gwarancja takiego sukcesu.

 

Ile trwają te wielkie porządki?

Tyle, ile jest to konieczne. Najdłuższe sprzątanie, w którym uczestniczyła Marie, trwało 2 lata (był to bardzo duży, bardzo zabałaganiony dom jednego z klientów, których Marie nazywa uczniami). 

 

Co zrobić, żeby bałagan nie wracał?

Dbać, aby do przestrzeni nie trafiały przedmioty, które nie przynoszą radości. Tutaj kryterium jest identyczne, co w przypadku rzeczy, których należy się pozbyć.

 

Co zrobić, żeby dzieci nie bałaganiły?

Marie uważa, że sprzątania należy uczyć dzieci, począwszy od 3 roku życia. Kluczowe, aby nie zaczynać nauki od porządkowania zabawek, a najlepiej ubranek. Marie podkreśla mocno, a ja się w tym względzie bardzo z Nią zgadzam, że najważniejsze jest bycie wzorem dla dziecka. Rodzic, który bałagani nie jest w stanie nauczyć porządku swojego dziecka. A dzieci są czujne i spostrzegawcze, widzą wszystko i przyswajają szybko niepożądane zachowania.

 

Czy metoda KonMari wymaga bycia minimalistą?

Nie. Marie bardzo mocno rozdziela te dwie kwestie. Uważa, że jedynym kryterium pozbywania się rzeczy jest wspomniana radość. Jeśli rzeczy przynoszą radość mogą pozostać nawet, gdy jest ich dużo. Jest to moment, gdy nie do końca się z nią zgadzam. Myślę, że finalny sukces tego procesu oczyszczania zależy właśnie od ograniczenia liczby przedmiotów, chociaż być może, w rzeczywisty sposób możemy darzyć uczuciem tylko ograniczoną ich liczbę? 

 

Czy sprzątanie faktycznie zmienia życie?

Marie jako przykład podaje samą siebie. Twierdzi, że po wielkich porządkach zdecydowała się postawić wszystko na jedną kartę i zostać pełnoetatową konsultantką sprzątania, co zaprowadziło ją w miejsce, gdzie jest obecnie. Przywołuje również przykłady swoich uczniów, gdzie sprzątanie pośrednio wywołało zmiany w życiu zawodowym i prywatnym. Jest mi to bliskie, ponieważ, jakby nie patrzeć, w moim życiu ograniczenie zasobu przedmiotów również doprowadziło do dużo większych zmian, chociaż patrząc na całość procesu, takie stwierdzenie może być pewnym uproszczeniem.

 

Druga, kontrowersyjna kwestia to wspomniane wcześniej słynne dziękowanie skarpetkom. Poproszona o bliższe wyjaśnienie, Marie sięga do religii shinto. Zanim przejdę dalej, kilka słów wyjaśnienia. Po tym spotkaniu poczułam mocno, że jest to ten rodzaj kontaktu, który wymaga ogromnej otwartości. Przede wszystkim, otwartości na zupełnie inną kulturę. Wierzenia shinto opierają się na założeniu wymiany energii pomiędzy wszystkimi bytami na ziemi – człowiekiem, zwierzętami, drzewem, krzesłem. W tym, uproszczonym bardzo opisie można nawet pokusić się o stwierdzenie, że skoro człowiek oddziałuje na przedmiot, to w pewnym sensie przedmiot też może mieć duszę. Wiem, że dla nas, Europejczyków, brzmi to niezwykle dziwnie, abstrakcyjnie, a może nawet trąci herezją, ale to nie jest do końca takie bezpodstawne. Spróbuję sięgnąć głębiej, choć zaznaczam, że jestem absolutnie laikiem w tych kwestiach. Na głębokim, fizycznym poziomie elementarnym składamy się przecież z dokładnie tych samych cząstek, a podstawową zasadą fizyki jest wzajemne oddziaływanie. Jeśli uderzymy w stół ręką, materia stołu będzie oddziaływać na materię ręki i wzajemnie. Oczywiście, stąd daleko do stwierdzenia o jakiejkolwiek duszy przedmiotów, ale tak sobie tylko gdybam. Bo mogę :).

 

marie-kondo-magia-sprzatania-relacja-2 

Widać, że dla Marie sprzątanie stało się filozofią życia. Tu nigdy nie będę w stanie się z Nią utożsamić, ponieważ dla mnie minimalizm, porządki, oczyszczanie, jakby tego nie nazwać, są tylko i wyłącznie narzędziem, nie stylem czy filozofią życia. Spotkanie minęło niezwykle szybko, chociaż przyznaję, że miałabym do Marie jeszcze mnóstwo pytań. Niekoniecznie związanych ze sprzątaniem. Jak to się stało, że młoda, nieznana nikomu dziewczyna szturmem zdobywa rynek wydawniczy na całym świecie? Jak z właścicielki firmy sprzątającej staje się jedną ze 100 Najbardziej Wpływowych Kobiet świata według Time? Co jak co, ale Marie ma doskonałe biznesowe wyczucie. Wiosną przyszłego roku na rynek trafi Jej aplikacja mobilna, która ma ułatwić sprzątanie, a w planach ma również certfikowanie nauczycieli sprzątania, wyszkolonych według Jej metody.  

 

Postanowiłam spróbować słynnej metody Marie pionowego składania (mój efekt tutaj), ale jeszcze nie wiem, czy przy niej pozostanę. Czytałyście książkę Marie Kondo? Wypróbowałyście Jej metodę? Zgadzacie się z tą filozofią?

Sprawdź Także

Powiadomienia
Powiadom o
guest
64 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments