Jak skutecznie pozbyć się książek?

jak skutecznie pozbyć się książek

Największa zmora początkujących i praktykujących minimalistów – nadmiar książek. Dziś nie będę odpowiadać na odwieczne pytanie: czy w ogóle można pozbyć się książek? Dziś pokażę Wam metody jak skutecznie pozbyć się książek. Sprawdzone w 100%.

 

Kto czyta mnie dłużej, doskonale wie, że moja przygoda z ograniczaniem stanu posiadania zaczęła się właśnie od książek. To fizyczny ciężar książek, który poczułam mocno podczas jednej z przeprowadzek, był dla mnie kroplą goryczy, która przelała czarę. Dziś nabywam książki dużo bardziej świadomie, ale też nie pozwalam im nagromadzić się w mojej przestrzeni. Bo ja, moi Drodzy, kocham czytać. Czytam od dziecka. Czytam dużo i bardzo szybko. Dobra fabuła to najlepszy sposób na relaks. A gdy książka mnie wciągnie, przestanę czytać dopiero, gdy oczy mi się zamkną samoistnie. :)

 

Wiem też, że książki, jak nic innego, potrafią zawładnąć domową przestrzenią. Są owiane mgłą przekonań, którymi nasiąkamy od dziecka. Dom bez książek to nie jest prawdziwy dom. Znajome? Pozbywanie się książek w naszej kulturze jest trudne i nikogo nie zamierzać namawiać na siłę Zapamiętajcie tylko jedno: to, że ktoś ma dużo książek, nie znaczy wcale, że dużo czyta. Dziś kieruję swoje słowa do tych, którzy już podjęli decyzję o pozbyciu się niepotrzebnych już książek z własnej przestrzeni. Pomogę Wam pozbyć się ich szybko i skutecznie. Zakładam, że dokonaliście już wstępnej analizy, które książki: sprzedać, oddać, wyrzucić. Jeśli nie, ten tekst będzie bardzo pomocny.

 

 Oto moje metody, sposoby i kruczki jak skutecznie pozbyć się książek.

 


 

Wycena

 

Po pierwsze, sprzedaż. Zanim jednak przejdę do opisywania poszczególnych miejsc, gdzie sprzedawałam książki, kwestia najważniejsza – wycena. Mój sposób na wycenę książek jest banalnie prosty. Sprawdzam, najczęściej na Allegro, ile kosztuje dokładnie taka sama, używana książka i obniżam cenę o 10-15%. Kupujący z reguły filtrują po cenie i moja pozycja pokaże im się jako pierwsza. Być może nie zarobię kokosów na takiej odsprzedaży, ale nie na tym mi zależy. Chcę się takiej książki pozbyć, puścić ją w świat i jednocześnie odzyskać część ceny.

 

Przy czym, jest to sposób, który sprawdzi się najlepiej w przypadku książek w miarę nowych. Przy starych wydaniach sprawa może być bardziej skomplikowana. Jeśli nie znajduję na aukcjach danego tytułu, powód może być dwojaki i zawsze wpływa na wycenę. Po pierwsze, być może książka jest trudno dostępna, a poszukiwana i cena może być dużo wyższa od ceny okładkowej – to wersja optymistyczna, ale rzadko spotykana. Po drugie, najpewniej zwyczajnie nikt takiej książki kupić nie chce, dlatego nie pojawia się w sprzedaży. Dopóki nie spróbujesz, nie będziesz wiedzieć.

 

Jeśli masz podejrzenie, że książka może być białym krukiem, idź do antykwariatu, ale nie wybieraj pierwszego z brzegu. Najlepiej wypytaj znajomych, rodzinę i znajdź kogoś z polecenia. Czasami łatwiej, szybciej i korzystniej sprzedasz taką książkę w mniejszym mieście.

 


  

Sprzedaż 

 

  1. Mój absolutnie pierwszy krok to sprzedaż poprzez social media. Układam książki w stosik, robię ostre i jasne zdjęcie, spisuję tytuły i opisane zdjęcie umieszczam na Facebooku, pytając znajomych, czy są chętni, aby moje, przeczytane już książki, kupić. Z reguły w ten sposób pozbywam się 60% książek.
  2. Drugi, wypróbowany przeze mnie krok to sprzedaż na Allegro. O ile ubrania najefektywniej sprzedaje mi się poprzez OLX, tak Allegro przy książkach sprawdza się najlepiej. Prowizja nie jest dokuczliwa (przy książkach o wartości do 100 zł jest to 5% ceny końcowej), a sprzedaż idzie szybko. Używam wyłącznie opcji ‚kup teraz’, nie wystawiam aukcji, szkoda czasu. Robię kilka ostrych zdjęć, aby pokazać faktyczny stan książki, a w treści oferty zawsze dodaję, że jest to wyprzedaż domowej biblioteczki, aby odróżnić się od profesjonalnych firm. I tyle. Na Allegro sprzedaje się prawie wszystko, a podstawowym atutem są dobre zdjęcia i cena. Jeśli nie jesteś w stanie sprzedać tam książki przy atrakcyjnej cenie, oznacza to najpewniej, że zwyczajnie nikt nie chce jej czytać.
  3. Skup książek. Z tej opcji osobiście nie korzystałam, ale jeśli masz naprawdę bardzo dużo książek i nie chcesz się zajmować sprzedawaniem ich pojedynczo, wpisz do wyszukiwarki „skup książek”. Firm specjalizujących się w odkupywaniu księgozbiorów jest coraz więcej, również w mniejszych miastach. Pamiętaj tylko, żeby poprosić o kilka równoległych wycen. I zwyczajnie porównać. To zawsze będzie dużo mniej opłacalne, niż sprzedaż pojedynczo, ale wierzę, że niektórym może zależeć na czasie.

 


 

Oddam za darmo

 

Wydawałoby się, że łatwo jest oddać książki za darmo, a to zupełnie nie jest prawda. Zresztą, nie dotyczy to tylko książek. Naturalnie, z reguły oddać chcemy książki, które się nie sprzedały, mamy podejrzenia, że nie znajdą kupca, lub też zwyczajnie nie chcemy poświęcać czasu i energii na próby sprzedaży. To gdzie i komu możemy oddać książki?

 

  1. Oddać znajomym, rodzinie. Podobnie, jak przy sprzedaży, to mój pierwszy wybór. A nuż, komuś z bliskich przyda się włoska książka kucharska?
  2. Możemy również oddać książki do biblioteki. Wbrew pozorom, nie jest to takie proste. Kilkukrotnie próbowałam oddać swoje prawnicze książki do bibliotek, ale żadna nie była chętna do wzięcia. Jedna z Pań bibliotekarek przyznała rozbrajająco, że najnowsze bestsellery wezmą, ale innych książek nie mają gdzie trzymać. Jeśli jesteście bardzo zdesperowani, w niektórych bibliotekach są tzw. wolne półki. Można tam zostawić książkę bez wpisywania jej do rejestru bibliotecznego.
  3. Rozwiązania, jakim jest opcja oddam za darmo na portalu aukcyjnym szczerze nie polecam. Być może zabrzmi to cynicznie, ale ludzie najwyraźniej nie cenią rzeczy, które mogą dostać za darmo. Za każdym razem dostawałam kilkanaście wiadomości z zapytaniami o daną rzecz, wielokrotnie umawiałam się na odbiór, do którego nigdy nie doszło, ponieważ chętny się nie pojawił. Nie lubię sytuacji, w których marnuję czas.
  4. Ostatnia, przetestowana przeze mnie opcja to bookcrossing, czyli wyznaczone miejsca, gdzie można zostawić książkę. Zainteresowanym polecam pogrzebać nieco w wyszukiwarce, a z pewnością znajda taką bookcrossingową półkę w swoim mieście. Coraz częściej są to kawiarnie, które chętnie przyjmą książki czy czasopisma. Uprawiam też bookcrossing nieoficjalny – zostawiam przeczytane książki czy magazyny w mojej biurowej, coworkingowej kuchni i zawsze znajdują nabywcę. Kilka książek tu, kilka tam i na półkach lżej od razu :).

 


 

Wyrzuć

 

Wiem, wiem, na hasło wyrzuć książkę na śmieci mogę narazić się na publiczny lincz, ale co mi tam. Są książki, które należy wyrzucić. Naprawdę. Książki tak zniszczone, że nie sposób z nich korzystać. Książki zupełnie nieaktualne, np. stare kompilacje ustaw. Stare notatki, zeszyty, kalendarze. Może się też zdarzyć, że danej książki nikt nie chce. Nie sposób jej sprzedać, nikt nie chce wziąć za darmo. Cóż, to jest chyba wyraźny sygnał, że ta książka zwyczajnie nie ma wartości, gdy nikt nie chce jej przeczytać. Jest warta tyle, ile papier wykorzystany do jej wydrukowania. Potraktuj ją więc w sposób, na jaki zasługuje. Wyrzuć.

 

Oczywiście, wyrzuć na makulaturę. Możesz przy okazji zrobić coś dobrego, tylko poszukaj dobrze. Przy dużych ilościach makulatury niektóre firmy same przyjeżdżają po makulaturę, a część dochodu przeznaczają na cel charytatywny (u mnie w biurze wspieramy w ten sposób schronisko dla zwierząt). Rozejrzyj się, być może taka możliwość istnieje w Twojej okolicy.

 


 

Dodatkowe podpowiedzi

 

  1. Serie i zbiory (np. komiksy) spróbuj od razu sprzedawać w kompletach. Może zaoszczędzić Ci to sporo czasu.
  2.  Zabaw się w krytyka literackiego i ustal osobistą skalę oceny książek (np. od 1-5) i od razu bezlitośnie pozbywaj się tych, które w Twojej opinii nie są zbyt wartościowe (np. otrzymają ocenę 1 lub 2).
  3. Dedykacja Autora może zwiększyć znacząco wycenę książki. Dedykacja osób najbliższych nie, ale wbrew pozorom, rzadko jest przeszkodą w sprzedaży. Ostatecznie, stronę z dedykacją możesz wyciąć i zachować.
  4. Niech nie przeraża Cię skala, po prostu zacznij. Weź pierwsze 10 książek, wyceń, opisz i puść informację o chęci sprzedaży w świat. A potem to już będzie z górki :).
  5. Uświadom sobie, co jest dla Ciebie ważniejsze – pozbycie się nadmiaru, czy wyciągniecie jak największej ilości pieniędzy. Książki sprzedaje się wdzięcznie, ale uzyskanie maksimum ceny wymaga czasu i energii. Przemyśl, czy nie lepiej będzie sprzedać taniej lub oddać, ale szybciej odzyskać przestrzeń.

 


 

Oczywiście, sposobów jak skutecznie pozbyć się książek jest potencjalnie dużo więcej. Są np. grupy facebookowe czy fora internetowe. Nie piszę o nich, ponieważ z mojego doświadczenia wynika, że ich skuteczność jest znikoma. Zauważ też, że świadomie nie wspominam nic o wymianie. Robię tak z prostego powodu, zakładam, że Twoim celem jest pozbycie się nadmiaru książek, a nie zastąpienie go innym.

 

To moje sposoby, ale z ogromną ciekawości poczytam o Waszych. Tych skutecznych i tych, których zdecydowanie nie polecacie.

 

Dziękuję, że jesteś. Pozostańmy w kontakcie:

Simplicite Newsletter
zawsze unikatowe treści, bonusowe materiały, poradniki zakupowe i konkursy

  

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • mag

    Do Twoich wskazówek dodałabym jeszcze portal finta.pl. Tam mi się udało puścić w świat sporo książek (a przy okazji zapełnić półki nowymi, ale do tego nie powinnam się tu przyznawać ;)).

    • Portali typu finta nie dodawałam świadomie, bo to z założenia portal do wymiany właśnie, ale dzięki za info :).

  • Ja się sukcesywnie pozbywam tych, których nie potrzebuję, ale nadal mam dużo i przybywa! Czy robię coś źle? :)

    • Tak. Za mało wychodzi, a za dużo przychodzi :))). Proponuję metodę 1 książka przychodzi, 3 w tym czasie się pozbywam. Szybko zauważysz różnicę.

  • Magda Kędzierska

    Tak samo jak brak książek na półkach, nie świadczy o nieczytaniu. U mnie na półkach niewiele (dokładnie 81 sztuk), a mam nadzieję jeszcze to kiedyś zmniejszyć, za to kindle pełny:)

    U mnie też zaczęło się od książek. W tej chwili sama już nie wiem, ile oddałam/sprzedałam, ale myślę, że przeszło 800 tytułów. Antykwariaty akurat budziły we mnie śmiech proponowaną ceną, ale sprawdziły się grupy fejsbukowe, znajomi i biblioteka. A dzięcięco – młodzieżowe oddałam do rodzinnego domu dziecka i to sprawiło mi największą satysfakcję:)

    • Ala S

      Antykwariaty faktycznie nie powalaja oferowanymi kwotami ale za to można szybko pozbyć się balastu ;) zawsze to mniejszy ból niż oddanie za darmo (no chyba że mamy wdziecznego odbiorcę, bo jak Pani z biblioteki krzywo zerka to wolę dostać te głupie 50zł za książki o wartości 300 niż się wręcz prosić żeby ktoś je zechciał za darmo)

      • bru

        Mi zdarzyło się wymienić w antykwariacie kilka książek na jedną, której zawsze mi brakowało. I w taki sposób za darmo zdobyłam ładną „Lalkę” w skórzanej oprawie ;)

      • Magda Kędzierska

        To zależy czy komuś bardzo zależy na sprzedaży. Mnie się nie opłacało, bo książek było dużo, musiałabym je zawieźć na drugi koniec miasta, a pieniądze, które oferowali były bardzo małe. Moja biblioteka przyjmuje z zachwytem książki, także tutaj problemu nie mam. Ale z tym balastem to prawda szybko i sprawnie, bo niestety allegro itp. to długa walka:)

  • bru

    Mi niedawno udało się oddać cały stos książek do biblioteki szkolnej. Najpierw próbowałam część z nich sprzedać w antykwariacie, ale nikt nie chciał ich przyjąć. W końcu, zdenerwowana tym wszystkim (no bo kto nie chce Jane Austen?!), wyżaliłam się przyjaciółce, że mam taki stosik i nie wiem, jak się go sensownie pozbyć – i okazało się, że jej mama, która pracuje w szkolnej bibliotece, chętnie wszystko przyjmie!
    Wniosek z tego prosty – wystarczy „pochwalić się” paru osobom, że ma się coś niepotrzebnego. Czasem ktoś, kto chętnie pozbawi nas ciężaru, znajdzie się szybciej, niż sami zdążymy pomyśleć o Allegro czy OLX ;)

  • kawa

    Super post :) Akurat na najbliższy wolny weekend zaplanowałam początek walki z nadmiarem posiadanych książek. W większości są to rzeczy niepotrzebne, na przykład nietrafione prezenty czy słowniki i encyklopedie z czasów szkolnych. Wstyd się przyznać, ale mam jeszcze materiały, skrypty i notatki ze studiów (przynajmniej książek nie mam, bo były drogie, więc jak już musiałam kupić, to jak tylko przestawała być potrzebna, sprzedawałam) :/ Zobaczymy, jak mi pójdzie ;)

    • Pamiętam te encyklopedie! Zwłaszcza te, które się zbierało do segregatorów. :) Dziś wieczorem wrzucę na FB jeszcze kilka, bardzo alternatywnych sposobów wykorzystania starych książek.

  • Są książki, których pozbyłam się bez żalu, np. podręczniki zalegające po studiach, poradniki które nie przypadły mi do gustu itp. Są takie, których nie pozbyłabym się za żadną cenę, bo lubię do nich wracać czy zwyczajnie mam sentyment. A są takie, które przeczytałam raz, miło spędziłam czas (powieści, kryminały) i raczej już do nich nie wrócę, te właśnie chętnie wymieniam. Piszesz, że chodzi przede wszystkim o pozbycie się nadmiaru… ale skoro dużo się czyta, to te nowości i tak będą napływały, dlatego dla mnie wymiana nie jest czymś złym ;) bo czy te nowe książki kupię, czy nabędę drogą wymiany, to nie ma większego znaczenia.

  • Ola

    Mój sposób – ta grupa na FB https://www.facebook.com/groups/819775371372760/?fref=ts
    Wybrałam kilka książek na sprzedaż, zrobiłam zdjęcia telefonem, napisałam post, po dwóch godzinach połowa była zarezerwowana, następnego dnia miałam już przelewy i wysyłałam w świat :)

  • Kiedyś wysłałam cały karton do więzienia dla kobiet, Szymon Majewski bodajże organizował taką akcję.

    • Ala S

      We Wrocławiu jest akcja książka za kraty, książkowe trafiają do zakładu w Wołowie, w ten sposob tez sie pozbywam ksiazek czasami :)

    • No tak! Zupełnie zapomniałam o tej akcji. To bodajże nazywało się „Książki w pudle”.

  • U mnie sprzedaż książek to głównie OLX i Allegro, ostatnio miałam okazję brać udział także w wymianie książkowej, która jeszcze trwa nawet – wymieniłam parę książek, dodatkowo parę sprzedałam. Jak dla mnie super rozwiązanie ;)

  • Nie kupuję książek zbyt często, jeśli już to takie, o których wiem, że będę wracać. Ale rady są super cenne, można je odnieść również do innych przedmiotów, których chcemy się pozbyć :)

  • Moja znajoma jakiś czas temu chciała sprzedaż większą ilość książek (naprawdę sporo) i miała z tym duży kłopot. Okazało się, że nawet biblioteki nie były zbyt chętne :( Twoje podpowiedzi są bardzo ciekawe. Dotychczas nie wykorzystywałam social media do sprzedaży.

  • Paulina

    W moim minimalistycznym wnętrzu książki są bardzo mile widziane – otrzymały swój piękny, biały regał i zdobią sypialnię ułożone według kolorów ;) Biała,minimalisyczna przestrzeń zyskała odrobinę uroku, a ułożenie kolorami dodało książkom lekkości i pozbawiło je efektu ciągłego chaosu.

    Przybijam piątkę za miłość do czytania!

  • Jako filolog z wykształcenia całe życie dźwigałam torby z ciężkimi książkami, a i wspomnienie mojego rodzinnego domu gdzie w każdym pokoju było kilka półek ciasno wypełnionych książkami…do których nikt nigdy nie zaglądał. To samo opowiedział mi najlepszy z mężów – w domu książek było mnóstwo, ale nie pamięta, żeby rodzice wzięli przez tyle lat którąś do ręki. Z powodu bólu pleców od noszenia moich opasłych tomiszcz wprowadziliśmy zakaz kupowania papierowych książek w domu. Ależ to nam ułatwiło przeprowadzkę.

    U mnie sprawdził się Kindle – czytam, po przeczytaniu usuwam ją z czytnika i z głowy. Jest na tyle popularny, że musimy kupić drugiego;)

  • Magdalenna

    Wpis jak wszystkie zacny :) Ale, ale, mam pytanie. Po co kupować książki i je odsprzedawać skoro można wypożyczyć z biblioteki? Za darmo, ekologicznie i bez problemu. OK, wiem, że niektóre pozycje trudno dostać, zwłaszcza nowości, ale da chcącego nic trudnego. Osiedlowe biblioteki skrywają naprawdę wiele skarbów :)

    Uwielbiam książki i czytać i oglądać, zwłaszcza piękne i unikatowe wydania. Przez lata nazbierałam ich naprawdę sporo. Teraz większość książek wypożyczam (również z biblioteczki mojego chłopaka ;)), a kupuję tylko te, które są mi bardzo bliskie i wiem, że przeczytam je kilka razy, są ikonami literatury lub po prostu tak pięknie wydane, że nie jestem w stanie się z nimi rozstać. No cóż, chyba każdy minimalista (początkujący czy zaawansowany) ma jakiegoś konika ;)

    • Magdaleno, w tekście opisuję swoje doświadczenia z wielu lat. Obecnie, rzadko kupuję książki, głównie pożyczam lub dostaję. A i w takich przypadkach, staram się pożyczać ebooki, a książki papierowe, które dostaję, a nie chcę zachować, potem sprzedaję lub oddaję.

      • Magdalenna

        Jasne rozumiem. Po prostu minimalizm w kwestii książek od razu nasuwa mi na myśl bibliotekę (albo e-booki właśnie, choć sama nie korzystam, ale może kiedyś zmienię zdanie).

        Ach i zapomniałam Ci pogratulować bloga! Śledzę Cię od ponad roku i uwielbiam Cię czytać. Masz lekkie pióro i posługujesz się poprawna polszczyzną, co mnie bardzo cieszy. No i mertorycznie jest zacnie, zawsze znajdę coś interesujacego. Tak trzymaj :)

        Pozdrawiam!

    • Ala S

      No cóż, jako mieszkanka dużego miasta się zgadzam, ale gdy mieszkałam w mniejszym to nowości w bibliotece bywały z rocznym opóźnieniem no i potem były do nich kolejki. Wtedy więcej kupowałam, musiałam też jeździć 70km do Wrocławia jak chciałam coś nowszego wypożyczyć, mam też znajomych którzy u siebie w mieście mają jeszcze gorzej.

    • Agata

      A ja nadal kupuję sporo książek, bo 3/4 tego, co czytam, nie ma w moich bibliotekach (korzystam z trzech bibliotek w mojej dzielnicy). Potem część odsprzedaję albo oddaję bibliotece (zawsze się cieszą, bo to nowości). To nie znaczy, że w tych bibliotekach nie pojawiają się nowości – pojawiają się, i to w sporych ilościach. Inna rzecz, że na niektóre pozycje trzeba czekać parę miesięcy.

    • Biblioteka to świetna opcja na wszelkie czytadła czy książki specjalistyczne, z którymi po prostu chce się zapoznać :)

    • KarMagKat

      Książki, które czytam nie występują w bibliotekach publicznych. Dział architektura, urbanistyka, planowanie przestrzenne i dizajn to ten, w który biblioteki nie inwestują, bo zwyczajnie jest za mały popyt na tego typu pozycje. A wiem to stąd, że rozmawiałam na ten temat z kierowniczką biblioteki, która tłumaczyła mi cały proces pozyskiwania książek. Moja mama w 5 lat przeczytała praktycznie wszystkie pozycje z działu thrillery medyczne – nowości z tego gatunku spływają raz na kilka lat, albo od razu są wypożyczane. Trudno, żeby miała czekać kilka miesięcy na książkę, skoro czytanie to jej pasja. Także ona kupiła kindla a ja po prostu kupuje te książki, które są tego warte.

  • Sama sprzedaję książki, co prawda czasem idzie to mozolnie, ale nie mogę patrzeć na to, jak półki uginają się od nadmiaru książek, a przecież jeszcze ktoś może z nich skorzystać :)

  • Mam problem, nie potrafię rozstawać się moimi książkami…Mam je już w trzech różnych miejscach (mieszkaniach), ale ja po prostu się do nich przywiązuję, lubię wracać do ulubionych fragmentów…Prawda jest taka, że prędzej czy później i tak będę zmuszona się ich pozbyć:(

  • Anna Tym

    Wielokrotnoe sie przeprowadzałam , ostatecznie wiele wywiozłam na wieś i tam powstała klasyczna biblioteka z Mickiewiczem , Orzeszkowa i Anatomią Bochenka . W moim nowym mieszkaniu pojawiają sie tylko książki które czytamy , i po 5 latach biblioteka jest całkiem pokaźna . I ja to lubie . W końcu nie mogę mieć całego domu pustego … Mam mało ubrań , bibelotów , a duża przestrzeń . Akurat książki i piękna biblioteczka ociepla dom .
    Każdy ma swojego konika , twoim sa obrazy na ścianach , innych książki . Coś mimo minimalizmu musimy mieć w domach zeby domy przypominały

    • aga

      Zgadzam się. W domu jest wiele innych rzeczy, których można się pozbyć, bo zabierają miejsce i niekoniecznie muszą to być książki. Nie mówię, żeby zbierać i trzymać wszystkie, ale jakieś książki jednak można w domu mieć, zamiast różnych durnostojek na półkach.

  • Marta Re

    Całkowicie się zgadzam i praktykuję.

  • Justyna

    Ja oddaję do mojej zaprzyjaźnionej biblioteki i biorą wszystko. Nie miałam ani problemu z książkami ze studiów, ani starymi bajkami ani z innymi. Zgadzam się z Magdaleną ja nie kupuję wypożyczam, „moja” biblioteka bardzo się stara, jest otwarta na czytelnika i mają masę nowości a dodatkowo jest tzw. słoik życzeń i można wypisać książki na które się ma ochotę i prawie pewne że będą dostępne.

  • Ruda

    Próbowałam, ale nie wyszło. Tłumaczyłam sobie, że i tak nie przeczytam już pewnie części książek, a nawet gdybym chciała, to mogę ją pożyczyć w bibliotece. Przejrzałam półki, wyznaczyłam ok. 1/4 księgozbioru do pozbycia się, ale potem powoli odkładałam je z powrotem. W końcu zostało mi ok. 20 książek, których się pozbyłam, ale więcej nie dam rady. Zamiast tego nie kupuję nowych, tylko zapisałam się do biblioteki.

  • Ooo! TEkst dla mnie! Kupilismy mieszkanie, w którym w piwnicy były całe regały książek… Zrobiłam ostrą selekcję (choć pewnie mogłabym ostrzejszą) i mam kilka kartonów do pozbycia się. Rozważam opcję skupu książek, fajnie jak wpadnie kaska (wiele wydań jest bardzo przyzwoitych) ale głównie chcę się ich pozbyć. Powoli dojrzewam tez do gruntowniejszego przejrzenia naszej biblioteczki (choć pierwszą selekcję już zrobiłam przy przeprowadzce) :)

  • A ja właśnie zamówiłam u stolarza wielki regał na książki, na całą ścianę :)
    Rzecz jasna, zastosuję Twoje rady, bo chcę trochę miejsca zrobić, by móc nabyć nowe pozycje :)

  • Wspomniałaś, że bardzo szybko czytasz. Czy uczyłaś się technik szybkiego czytania czy to przyszło samo?

    Tak poza tym gratuluję bloga. Wydajesz się być miłą i pełną pasji osobą. Gorąco pozdrawiam!

    • Dziękuję za miłe słowa:). To wrodzony talent. Już jako dorosła osoba byłam na szkoleniu z elementami nauki szybkiego czytania i okazało się, że to, co robię odruchowo jest również techniką, której można się nauczyć.

      • Gratuluję talentu w takim razie! Mi pozostaje trening, ale mam nadzieje, że przyniesie efekty.

  • Marysia

    Od wczoraj chodzę po domu i zastanawiam się, co mogłabym sprzedać 😉. Na razie uzbierał się spory stosik. Oprócz książek mam perfumy, dziecięce zabawki, kosmetyki, biżuterię, no i, oczywiście, masę ubrań. Pozdrawiam i serdecznie dziękuję za inspirację do zmian 😀.

  • Agata

    Bardzo pomocny tekst. Bardzo lubię korzystać z doświadczenia innych – o sprzedawaniu książek nie miałam za dużego pojęcia i gdybym chciała dojść do Twojej wiedzy sama to zajęłoby mi to pewnie lata prób i błędów. Aż mam ochotę sama podzielić się z kimś jakimś swoim doświadczeniem :).

  • lika likaa

    W Warszawie w Bibliotece na Koszykowej jest Schronisko Książek. Można tylko przynieść i zostawić swoje książki, można też wybrać sobie coś w zamian. Książki na pewno trafią w dobre ręce.
    http://www.koszykowa.pl/dla-czytelnikow/schronisko-ksiazek

  • Ciekawy wpis! Aktualnie dobrym sposobem jest kupowanie książek w wersji elektronicznej zamiast tych tradycyjnych… Dzięki temu nie dojdziemy do momentu, w którym zostaniemy zasypani przez książki i automatycznie nie będziemy myśleć o pozbywaniu się ich w późniejszym czasie :)

    • Byle nie popaść w cyfrowy bałagan ;) czytnik mam od niedawna, a już trochę za bardzo poszalałam z ebookami do przeczytania ;)

      • Karolina

        Cyfrowy bałagan, może okazać się przytłaczającym koszmarem. Niby masz wiele, ale bez dobrej archiwizacji łatwo jest wpaść w pętle i dublować kupione pozycje. Z e-bookami jest tak jak ze zdjęciami – trzeba znaleźć dobry system katalogowania aby szybko znaleźć to co się potrzebuje i nie zassać przy tym pamięci komputera/laptopa/pamięci zewnętrznej.

      • Święte słowa :)

  • Jak przeczytałam tytuł postu, to pomyślałam- zgroza! Tak, to życie z książką jest głęboko zakorzenione w naszych głowach. Od siebie dorzucę, że warto szukać np. wymian książek i wtedy zanosimy nasze skarby i wymieniamy na coś innego. Może niezbyt to w temacie pozbywania się książek, ale przecież nikt nie mówi, że musimy wrócić do domu z taką samą ilością lektur:)

  • W wakacje intensywnie sprzedawałam książki i zastosowałam sie chyba do wszystkich pomysłów wymienionych wyżej. „Gre o tron” sprzedałam w komplecie, część książek oddalam rodzinie, część sprzedałam sie na allegro, kilka zostawiłam w pociągu. O dziwo pozycje, o których myślałam, że się nie sprzedadzą poszył pierwsze. Nawet książka o nauce szwedzkiego ;) Resztę książek oddalam bibliotece, nie sądziłam, że ktoś może być tak wdzięczy ;)

  • Po lekturze książki „Magia Sprzątania” oddałem większość książek do biblioteki, a resztę wyrzuciłem.

  • Magda

    Ja oddałam książki młodzieżowe/dziecięce na Szlachetną Paczkę. W moim mieście dla rodzin, które nie zostały wybrane wolontariusze starali się zorganizować takie zastępcze paczki. Nie jestem co prawda fanką tej akcji, ale jeśli chociaż jedno dziecko dzięki tym książkom zaraziło się miłością do literatury to i ja jestem zadowolona :)

  • Monika Kurowska

    Jednym ze sposobów jest uczestniczenie w kiermaszach książki organizowanych np. przez biblioteki.

  • Zgadza się, książki to największy koszmar…. parę ostatnio sprzedałam, od 3 lat wszystko co idzie, wyrzucam ale jeszcze trochę przede mną :D Planuję zakończyć tą historię w tym miesiącu:) Bardzo fajny wpis !

  • Ja kiedyś zostawiłam przeczytaną książkę w pociągu, z notatką „przeczytaj i podaj dalej”. Słyszałam o akcji, gdzie ludzie zostawiają książki np. na przystankach autobusowych. Można spróbować, może akurat umili to komuś dzień :)

  • Dla mnie dom bez książek to naprawdę nie dom ;) Książki to przyjaciele, do których wracam, do których chcę sięgać, wartościowe i ukochane pozycje chcę mieć na sobie. Książki generują też pewną nieuchwytną, domową i przytulną atmosferę – którą po prostu nie ma we wnętrzach bez nich. Jasne, zdarzają się nietrafione zakupy czy prezenty, i wtedy warto je puścić dalej (poznańska grupa sprzedażowa na fb działa świetnie), ale generalnie – nie mogłabym żyć bez książek wokół siebie :)

    • KarMagKat

      Mam dokładnie takie same odczucia :)

  • Książki są tymi rzeczami, które zawsze schodzą mi z allegro. Nie przywiązuję się do nich i mam w domu tylko ulubione, do których jeszcze będę chciała sięgnąć. Resztę od razu wystawiam :)

  • Miałam podobne doświadczenia, kiedy chciałam oddać moje książki z językoznawstwa do biblioteki – nie byli zbyt zainteresowani, ostatecznie zostawiłam je koleżankom-wykladowcom, by mogły pożyczyć studentom. Kilka książek starałam się sprzedać na Allegro z marnym skutkiem, więcej poszło na Olx. Ogólnie jeszcze sporo mojego księgozbioru czeka na wydanie przed zbliżającą się przeprowadzką i szczerze mówiąc już mi się nie chce z tym bawić ;)

  • U nas W Gdańsku jest jeszcze jeden sposób. Wymiana. Raz w miesiącu w bibliotece są wyłożone książki. Można swoje książki zostawić a wziąć coś co się spodoba. Wymiana jeden na jeden, niezależnie od wielkości i grubości książki. :-)

  • Ostatnio zrobiłam małą wyprzedaż tych książek do których na pewno nie wrócę i o dziwo sprzedałam prawie wszystkie :) W tym tygodniu robię drugie podejście. A na półce zostaną same perełki :):)

  • W wakacje planuję remont poddasza i pozbycie się zbędnych przedmiotów. A że najwięcej mam książek właśnie… dziękuję za wszystkie rady! Na pewno się przydadzą! :)
    Zastanawiam się też jak najlepiej pozbyć się książek w obcych językach (mam sporo po francusku i po angielsku). Co lepsze, allegro, olx, czy może jeszcze coś innego?
    Pozdrawiam!

  • An

    Moja rodzicielka powiedziała, ze osoba, która nie umie wyrzucić zniszczonej książki nie będzie dobrym bibliotekarzem. Nie będę dobrym bibliotekarzem, bo wszystkie książki reanimuję, zamiast kupić nowe. Ale moim marzeniem jest ściana, na której zamiast obrazków będą książki na półkach. Tak na całej ścianie. To wygląda zajefajnie. A najlepiej dodatkowo taka antresola z pufą, gdzie mogłabym czytać sobie <3 Antresola, to moje kolejne marzenie, ale to wygląda dobrze tylko w wysokich pomieszczeniach, a ogrzewanie takich pomieszczeń jak wiadomo do łatwych nie należy, a ja lubię ciepełko.

  • aldona tandek-szarblewska

    ja mam w domu najwiecej ksiazek i albumow na zdjecia pelnych ,bo dzieci i zwierzeta ech…

  • Ania SCz

    książki można oddać również fundacji Rak’n’Roll, która tworzy biblioteczki na oddziałach onkologicznych :) tutaj szczegóły: http://www.raknroll.pl/co-robimy/programy/biblioteczki/

  • rafim

    Oddać książki można także do biblioteki w areszcie lub więzieniu. Tam mają ich jak na lekarstwo i biorą wszystko z pocałowaniem ręki.

  • Daga

    Ja zatrzymuję w domu tylko te książki do których chce jeszcze kiedyś wrócić. Niektóre czyta się jak jednorazówki. Bawią tylko za pierwszym razem. Miałam tak ostatnio z „Dziewczyną z pociągu”. Wystawiłam ją na SprzedajemyLokalnie i po dwóch dniach zgłosiła się po nią jakaś dziewczyna.