Kuba. Przewodnik bardzo subiektywny. Część III

viniales kuba przewodnik

Przystanek Dolina Viniales.

Po dłuższej przerwie wracam do opisywania moich wojaży po kubańskiej ziemi. Przypomnę tylko, że byliśmy już w Havanie, opisywałam też organizacyjną stronę całej wyprawy.

Dzisiaj wyjeżdżamy z Havany i kierujemy się na południowy zachód do przepięknej, zielonej Doliny Viniales. Z rozmysłem nie jedziemy wcale do stolicy tego regionu Pinar del Rio, a do malutkiej miejscowości Viniales. Po dojechaniu na miejsce okazuje się, że naprawdę jest to mieścina, zaledwie dwie ulice i jeden bar, którego będziemy stałymi bywalcami :).

mapakuby

Viniales zapamiętam jako niezwykłe doznanie kulinarne, o czym pisałam już wcześniej. Cudowne widoki na skały zwane mogotami i soczysta zielona roślinność działały na mnie zbawiennie po kilkudniowym pobycie w hałaśliwej i zakurzonej Havanie.

viniales_21

viniales kuba przewodnik

lokalny macho

viniales_14

viniales kuba przewodnik

narodowy kwiat Kuby

viniales kuba przewodnik

Ponieważ mieliśmy tylko dwa dni na miejscu to zdecydowaliśmy się na wykupienie w lokalnym biurze podróży mini wycieczki: Dolina Viniales w jeden dzień. To był naprawdę dobry wybór. Razem z osobistym kierowcą i fantastyczną przewodniczką Niurką w jeden dzień zobaczyliśmy większość okolicznych atrakcji, nie tylko turystycznych. Żelazne punkty programu to oczywiście:

–        Mural Prehistoryczny

–        rejs łodzią w podziemnej jaskini

–        wizyta w gospodarstwie uprawiającym tytoń

O Muralu Prehistorycznym pisałam już TUTAJ. Kto czytał, zna moją opinię. Dorzucam jeszcze kilka zdjęć z renowacji muralu. Nic to niezwykłego, renowacja trwa tam praktycznie bez przerwy.

viniales kuba przewodnik

viniales kuba przewodnik

viniales kuba przewodnik

Rejs łodzią i zwiedzanie jaskini nie zasługuje właściwie na dłuższy opis. Jaskinia jakich wiele w Europie. Każdą wolną chwilę natomiast przeznaczałam na rozmowy z naszą przewodniczką. Szybko zboczyłyśmy z „turystycznych” tematów na te dotyczące codziennego życia na Kubie. Stanowczo są to kwestie, które zawsze dużo bardziej mnie interesują.

Ku mojej radości, Niurka okazała się być „psiarą” co na Kubie wcale nie jest tak popularne. Zdążyłam już zauważyć, zarówno w Havanie jak i w Viniales, bardzo dużo bezdomnych psów na ulicach. Co zaskakujące, w większości przypadków wcale nie były to zabiedzone i wychudzone zwierzęta i co charakterystyczne, psy z reguły gromadziły się wokół turystów i w turystycznych miejscach. Początkowo myślałam, że to z uwagi na jedzenie – wiadomo turyści się ulitują i nakarmią, ale Niurka wyprowadziła mnie z błędu. Okazuje się, że po prostu Kubańczycy bardzo źle traktują psy. Nawet jeśli przygarniają zwierzaka do domu to w przypadku jakichkolwiek problemów (np. suka zajdzie w ciążę czy też pies zachoruje) bez żalu i wyrzutów sumienia wyrzucają je na ulicę. Regularnie, w miastach odbywa się odłów bezpańskich zwierząt, bynajmniej nie w celu wywiezienia do schroniska czy też uśpienia. Złapane psy są wywożone na farmy krokodyli i rzucane krokodylom na pożarcie jako darmowa karma. Coraz więcej osób, takich jak Niurka, zwraca uwagę na takie bestialskie praktyki, niemniej jednak z uwagi na poważniejsze społeczne problemy na Kubie, na razie pozostaje to bez odzewu. Nie jest też rzadkością, że Kubańczyk kopnie na ulicy bezdomnego psa, tak po prostu, bo się napatoczył. I dlatego właśnie te psy tak bardzo garną się do turystów. Po odrobinę ciepła i życzliwości.

Obowiązkowym miejscem do odwiedzenia jest farma tytoniu. Pomimo, iż jest to wizyta w pełni zaaranżowana na potrzeby odwiedzających ją turystów to i tak mamy możliwość podpatrzenia jak wygląda typowe, wiejskie, kubańskie gospodarstwo rolne i jak produkuje się cygara.

viniales kuba przewodnik

viniales kuba przewodnik

viniales kuba przewodnik

dotowane przez rząd panele słoneczne

Opowieść o tym jak kubańskie cygara rolowane są na spoconych udach Cubanitas można między bajki włożyć. Otóż, rolowaniem cygar na wsi zajmują się głównie mężczyźni, w dużych fabrykach różnie to bywa. Pomimo, iż normy sanitarne nie są zbytnio wyśrubowane to jednak raczej nie odbywa się to na czyichkolwiek udach, czy też jakiejkolwiek innej części ciała.

Gospodarz (wybaczcie jakość zdjęć, w suszarni tytoniu jest bardzo ciemno, a nie chciałam używać flesza) zademonstrował nam naprędce jak roluje się cygaro, które następnie mogliśmy wypalić, delektując się do tego filiżanką lokalnej kawy. Była to stanowczo najpyszniejsza kawa, jaką miałam okazję pić na Kubie. Pozostałe, także te podawane w drogich hotelowych restauracjach, smakowały jak nie napiszę co, aby nie używać brzydkich słów.

viniales kuba przewodnik

tradycyjna „maszyna” do produkcji cygar

viniales kuba przewodnik

viniales kuba przewodnik

viniales kuba przewodnik

suszarnia tytoniu

viniales kuba przewodnik

viniales kuba przewodnik

viniales kuba przewodnik

pyszności :)

Wolne chwile spędzaliśmy w lokalnym barze, racząc się drineczkami przy dźwiękach najpopularniejszych przebojów granych przez lokalny zespół. Zespół oczywiście sprzedawał również swoje płyty, podobno nagrane w Kanadzie – „great quality madame, excellent quality!” ;). Zakupiona płyta oczywiście okazała się być nagraną chyba w garażu, okładkę wydrukowano na domowej drukarce, chłopcy zapomnieli usunąć nawet oryginalną okładkę czystej płyty CD. To wszystko nieważne, serce do muzyki mieli ogromne, a my wsparliśmy zakupem rozwój lokalnej kultury. Klimat był cudowny, a muzyka porywała do tańca, jak widać na filmiku!

Jak wyczytałam w przewodniku, lokalną atrakcją jest również ogród botaniczny. Według mapy ogród znajdował się pod miasteczkiem, wynajęliśmy więc rowery. Bardzo żałuję, że zapodziałam gdzieś potwierdzenia wynajęcia tych rowerów i nie mogę Wam pokazać. Takich formalności nie widziałam już dawno! Żeby wypożyczyć dwa rowery na jedną godzinę musieliśmy wypełnić stertę druczków, na których Bóg wie co było powypisywane.

Sam ogród, no cóż, powiedzmy, że nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Sporo się namęczyliśmy, żeby do niego trafić – wejście nie było oznaczone, a my z tego upału zjechaliśmy do rowu. Finalnie, ogród okazał się być totalną zbieraniną przypadkowych roślin, a atrakcję stanowiło drzewko „piwne”.

viniales kuba przewodnik

nawet w rowie nie straciliśmy dobrego humoru :)

Dwa dni minęły zaskakująco szybko i czas był ruszać w drogę. Kolejny przystanek znajdziemy kilkaset kilometrów w dole wyspy, w Trynidadzie.

Zadbaj o bezpieczeństwo. Zanim wyjedziesz na wakacje, pamiętaj o ubezpieczeniu.

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite