Minimalizm jest dla leniwych

minimalizm-dla-leniwych-simplicite

Nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele naszej codziennej energii życiowej pochłaniają przedmioty. Ich wybieranie, kupowanie, konserwacja, czyszczenie, przestawianie, naprawianie, wyrzucanie. I sprzątanie. Sprzątanie jest najgorsze.

 

Nie znoszę sprzątać, ale bardzo lubię mieć posprzątane. Nie mogłabym mieć regałów pełnych bibelotów z bardzo prozaicznego względu, jakim byłaby konieczność odkurzania go, ustawiania i czyszczenia zawartości. Koszmar. Czasami myślę sobie, że to moje umiłowanie do posiadania mniej jest prostą pochodną niechęci do sprzątania właśnie. Mniej przedmiotów, mniej sprzątania, mniej wysiłku.

 

Ostatnio, kusił mnie ogromnie dywan. Znalazłam piękny dywan na wyprzedaży i rzeczywiście, wyglądałby pięknie przed kanapą w salonie. Nie kupiłam go jednak. Nie tylko dlatego, że kierowały mną jakieś wyższe pobudki. Nie kupiłam go, ponieważ wizja odkurzania tego dywanu prawie codziennie z sierści Neli skutecznie wyperswadowała mi z głowy wszelkie zakupowe zachcianki. Prawdę mówiąc, to taka właśnie, niezwykle przyziemna motywacja towarzyszy mi coraz częściej w okolicznościach zakupowych dylematów. 

 

Czy to coś złego? Skądże. Z jednej strony, każda motywacja jest dobra, o ile prowadzi do upragnionego rezultatu. Z drugiej strony, dojrzałam już na tyle, że wiem, że przedmioty, ich posiadanie zwyczajnie nie jest warte mojego wysiłku. Im mniej mam, tym mniej mam ochotę mieć.

 

Może więc najwyższy czas przyznać się wprost.

Jestem minimalistką, ponieważ jestem leniwa.

A Ty?

 

Dziękuję, że jesteś. Pozostańmy proszę w kontakcie:

Simplicite Newsletter daje priorytetowy dostęp do nowych tekstów, bonusowych materiałów oraz konkursów

Fanpage na Facebooku lub na   Bloglovin oferuje dostęp do wszystkich aktualności

Instagram to mnóstwo kadrów mojej codzienności i sporo zdjęć kawy ;)

Podaj dalej!
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

simplicite

  • Emilja

    Dążę do bycia minimalistką, bo jestem leniwa :)
    Też lubię mieć posprzątane i jeszcze bardziej nie lubię tego robić. Najbardziej nie znoszę odkurzania. Nie mam co prawda dywanu, ale i tak zbiera się wszędzie pełno piachu i włosów :| Mimo uważności i dyscypliny.

  • Joanna Morońska

    Podpisuję się pod tym :) Lubię mieć posprzątane, a świadomość odkurzania całych regałów…. brrrr… :) Mój dom jest bardzo minimalistyczny pod tym względem i jestem w nim szczęśliwa :)

  • Dorota

    Nie znoszę sprzątać, ale bardzo lubię mieć posprzątane. – to cała ja – jest nas więcej. Dorota

  • Izabela K.

    Coś w tym jest ;-) Jestem okropną pedantką, do tego alergikiem – nie toleruję w domu ani bałaganu, ani kurzu, nawet w najmniejszych ilościach. Jako dziecko miałam beznadziejne hobby – zbierałam figurki. Wycieranie ich co sobotę zajmowało mi dobrą godzinę, co jednak okazało się dobrą lekcją, bo na dobre porzuciłam wszelkie zbieractwo. Faktycznie im mniej mam, tym łatwiej utrzymać mi porządek. Wszystko ma swoje miejsce i wszystko jest na swoim miejscu.

  • A ja mam wrażenie, że do minimalizmu muszę dojrzeć, a leniwość niestety w tym nie pomaga..:) Mam w szafie tony ubrać i nie chce się ich pozbywać, i lenistwa i sentymentu:)

    • Justyna, to na pewno lenistwo? Bo mi się wydaje, że jednak sentyment nie niechęć do zmiany ;).

      • Nie wiem, ale jest chyba pół na pół. Z przewagą na niechęć do zmian, serio;) Ostatnio chciałam zrobić porządek z lekarstwami i pomyślałam o Tobie, udało się tylko w połowie, więc zdecydowanie jestem małym leniuchem:)

      • Wiesz, co? Mi się wydaje, że każdy z nas ma w sobie takiego małego leniucha, naprawdę :). Pytanie, czy to, czego chcesz będzie dla Ciebie ważniejsze, niż ten leniuszek :).

  • Aga

    Dokładnie tak! Sprzątanie, przeprowadzki, pamiętanie o tym co się ma i gdzie, dbanie o te przedmioty, inwestowanie w nie, po co tracić na to czas i energię? ;)

  • rychu

    Jestem minimalistą ponieważ jestem biedny. :(

    • Minimalizm wymuszony i dobrowolny to dwie różne kwestie. Świadomie poruszam tylko tematykę tego dobrowolnego.

  • Aga

    Czuje jakbyś pisała o mnie:)

  • Właśnie tak ostatnio o tym myślałam. Jestem na etapie porządkowania mieszkania i pozbywania się niepotrzebnego nadmiaru. Idzie mi to mozolnie, ale liczę na to, że jak już dotrę do esencji, to ogarnianie wszystkiego będzie nie tylko dużo prostsze, ale i przyjemniejsze. Jak będzie pusto, to sprzątanie będzie niewymuszone i przy okazji. Sama myśl o tym motywuje mnie do porządków. Lenia coraz mniej ;)

  • Makala

    Zawsze można kupić dywan i owinąć go w folię spożywczą :-) a może chodziło o psa? W każdym razie jedno z dwojga.
    Odkąd mam koty pozbyłam się drobnych kwiatków, firanek, dywanów, chodniczków, czarnych ubrań, zakłaczających się ubrań, śliskich obrusów, tapicerowanych krzeseł i pewnie wielu innych rzeczy.

    • Albo w folię owinąć psa? ;) Zawsze to jakiś pomysł, tylko folia przyciąga kurz i sierść ;).

    • Anka

      O tych czarnych ubraniach nie pomyślałabym. Ale faktycznie – muszę to przemyśleć :-)

  • Sandra

    A ja jestem minimalistką z powodu swojego introwertyzmu. Nadmiar rzeczy, czyli bodźców, źle na mnie wpływa, bardzo męczy. A leniem to jestem swoją drogą :D

  • Dlatego ja bym chciała żeby ktoś mi sprzątał ;)

  • Maya

    Mnie się wydaje, że to wcale nie lenistwo, tylko mocne nastawienie na cel i niechęć do „rozmieniania się na drobne”.

    • Po części z pewnością tak, ale z drugiej strony, ja naprawdę mam w sobie takiego małego leniucha, który na myśl o sprzątaniu wyłazi na wierzch :).

  • Bardzo podobają mi się mieszkania takie typowo kobiece – z dużą ilością dodatków, bibelotów. Uwielbiam na nie patrzeć. Jednak jak mam sobie wyobrazić, że tak jest u mnie i ja mam to wszystko sprzątać- to odechciewa mi się ;).

  • O tak! Minimalizm jest zdecydowanie dla leniuchów :)

  • Skąd ja to znam :) Po co kupować rzeczy, które tylko zbierają kurz? :)

  • Wiktoria

    Ja też lubię mieć posprzątane, ale nie cierpię sprzątać. Jednak do minimalizmu, skłania mnie co innego. Nadmiar przedmiotów mnie przytłacza. Chaos dookoła, powoduje chaos w moim wnętrzu.

  • Według mnie minimalizm jest dla świadomych, oszczędnych i być może też trochę leniwych ludzi :) Dla mnie to wszystko się łączy i przenika minimalizm, ekologia, świadoma konsumpcja, oszczędność.
    Też nie lubię sprzątać, a mając małe dziecko minimalizm pomaga potrójnie :P

  • Jestem minimalistką, ponieważ daje mi to poczucie wewnętrznej równowagi i zewnętrznej wolności :)
    Ale nie mogę się w stu procentach zgodzić z poglądem, że minimalizm jest dla leniwych! To wielka sztuka być minimalistą w społeczeństwie konsumpcyjnym.

    ps. Kilka chwil na Twoim blogu to kilka wdechów czystego, przyjemnie orzeźwiającego powietrza (naprawdę! nawet jeśli tylko pikselowego) :)

    • Ten tekst jest napisany z przymrużeniem oka, naturalnie, ale niewątpliwie mniej przedmiotów przekłada się na mniej energii im poświęconej. I dziękuję pięknie za miłe słowa :).

  • Powoli uczę się takiego podejścia do zakupów :)

  • Aniunitka

    Ja też!

  • Wydaje mi się, że każdy kto dąży do minimalizmu, robi to ze względu na potrzebę psychicznego komfortu, jakiegoś takiego „poukładania” w życiu, w swoim otoczeniu. I jak dla mnie to też pewna oznaka dojrzałości – w okresie szkolnym człowiek kupuje i nabywa bez umiaru. Później dąży do oczyszczania przestrzeni wokół siebie, bo zwyczajnie przestaje mieć czas na nadmiar, układanie, segregowanie…Dorosłe życie jest dzisiaj zbyt szybkie. Mało kto może sobie pozwolić na to, aby niepotrzebne przedmioty dookoła pochłaniały cenną energię.

  • Anka

    Leniwa jestem to jedno. A druga sprawa, że nadmiar przedmiotów wokół mnie rozprasza, nie pozwala mi się skupić na własnych myślach. Dlatego lubię mieć wszystko pochowane, nie stawiam bibelotów, otaczam się przedmiotami o prostym wzornictwie.
    Nie mam w domu zbyt wielu rzeczy służących wyłącznie jako dekoracja. Wolę aby przedmioty których używam, były jednocześnie pięknie wykonane. Takie 2w1. Np. piękna solniczka i pieprzniczka są jedyną dekoracją mojego stołu.

  • haha :) jak o tym pomyślę to mam to samo :) sprzątam regularnie i dzięki ograniczonej liczbie rzeczy oraz przemyślanym zakupom nie zajmuje to dużo czasu… już nie mówiąc o prasowaniu! chwila moment i pranie ogarnięte, wyprasowane i w szafie :)! jestem po prostu leniwa a nie zorganizowana :)

  • Żaneta Wojtyna

    Mnie do minimalizmu skłoniły przeprowadzki. Spakować życie do 25kg jest dużo łatwiej gdy posiada się mniej rzeczy.

  • Marysia

    Jestem minimalistką, ponieważ jestem skąpa 😉. Czy ktoś kiedyś policzył, ile pieniędzy leży na naszych strychach, w piwnicach i różnych zakamarkach? Ja próbowałam – w ciągu ostatnich pięciu lat wyrzuciłam, oddałam lub wyniosłam na strych rzeczy o wartości wypasionych wakacji dla dwóch osób. Dlatego postanowiłam definitywnie skończyć z bezsensownym kupowaniem.

    • Właściwie to policzył. Z tego, co pamiętam, kiedyś prowadzono sondaż, w wyniku którego okazało się, że Polacy w mieszkaniach mają nieużywane sprzęty o wartości od 4 000 zł do 40 000 zł.

      Jestem minimalistką, ponieważ jestem skąpa – podpisuję się również :).

      • Ruda

        Tak kwota jest porażająca. Aż boję się liczyć we własnym domu, bo z pewnością bym się załamała. Jestem bardzo oszczędna, ale wiem też, że pewne zakupy są chybione, np. takie buty do pływania, nurkowania czy co tam jeszcze, żeby nie skaleczyć się o jakieś jeżowce – przydały się raz, bo tylko raz pojechałam na takie wakacje; albo kijki do chodzenia – użyte może z 10 razy, w tym kilka razy jako kijki do nart. Nawet nie wiem, gdzie leżą.
        Co do lenistwa – ja też się otwarcie przyznaję, że po prostu nie chce mi się np. prać i prasować firanek, zasłon, obrusów.

    • Jestem minimalistką, ponieważ jestem skąpa;-) ten tekst powinien pojawiać się na koszulkach i kubkach;-) ja szykuję się do remontu poddasza i nie mogę uwierzyć ile skarbów juz tam znalazłam a ile jeszcze przede mną

  • O tak, wizja poświęcania mniej czasu na sprzątanie była jednym z argumentów, który przekonał mnie do wejścia na drogę do minimalizmu. A leniwa jestem, ale ostatnio jakby mniej ;)

  • Ania z Alp

    Tak, wlasnie tak, podpisuje sie pod kazdym zdaniem. Ostatnio duzo czytam o minimalizmie, a wlasciewie o prostszym zyciu, i jest dokladnie tak jak piszesz, im mniej mam, tym mniej mam ochote miec.
    Ps. moj pierwszy komentarz, niedawno trafilam na Twojego bloga i mysle, ze zostane na dluzej. Przepraszam za brak polskich znakow, pisze zza granicy i po prostu ich nie posiadam.

  • Ja chyba z natury jestem nadgorliwa, kiedy nie mam nic do roboty, mecze sie, wiec minimalizm jest nie dla mnie? Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Wręcz przeciwnie. Przecież minimalizm nie zakłada bierności, a właśnie odzyskanie energii i czasu na robienie rzeczy ważnych. Po prostu sprzątanie u mnie do tych rzeczy nie należy. Pozdrawiam!

      • I to zdanie mi się chyba najbardziej podoba: „odzyskanie energii i czasu na robienie rzeczy ważnych”. Jest genialne! Idea minimalizmu coraz bardziej mi się podoba właśnie ze względu na to, że niepotrzebne rzeczy nie zajmują naszej uwagi.

  • Magda Kędzierska

    Od początku twierdzę, że minimalizm u mnie wziął się z lenistwa. Tak jak ty, uwielbiam mieć posprzątane, ale nienawidzę sprzątać. Jak byłam w ciąży to nie miałam siły na żadne sprzątania, więc zniknęły wszystkie bibeloty i tak już zostało. Obecnie posprzątanie trzech pokoi zajmuje mi 20 minut, łącznie z odkurzaniem podłóg – nie mam dywanów:)

    • Też nie mam dywanów. Wcale. Ani obrusów i firanek :).Nie mam też regału na książki (!) :).

      • Magda Kędzierska

        Firanki mam, ale takie, że nie muszę prasować. Obrusów nie zakładam, bo dziecko by mi je ściągnęło. Ale tym regałem to mnie zaintrygowałaś. Aż tak ograniczyłaś liczbę książek, że nie jest Ci potrzebny? Bo ja jednak nie potrafię się pozbyć wszystkich tytułów i mimo, że wyniosłam ponad 700 egzemplarzy, to jednak 200 zostało:)

      • Tak. Mam tak mało książek, że wystarczą mi dwie półki w szafce pod telewizorem. Co prawda, część książek prawniczych mam w biurze, ale to dosłownie kilkanaście egzemplarzy. Wszyscy mi mówili, że się nie da. A jednak to możliwe :).

      • Magda Kędzierska

        Wow, naprawdę podziwiam. Ja się już pogodziłam z faktem, że niżej 150 nie jestem w stanie zejść, bo tyle liczy moja kolekcja Joanny Chmielewskiej i Agathy Christie, do których ciągle wracam. Natomiast pozostałe ponad 50 książek to tytuły, które lubię, ale zakładam, że przyjdzie taki dzień, że i one pójdą w świat – u mnie proces rozstawania się z książkami trwa od prawie 4 lat – powoli, ale systematycznie:)

  • Ja jeszcze do tego nie dojrzałam. Też nie lubię sprzątać i ilość bibelotów ograniczam do minimum, ale wciąż mam naturę chomika. Może kiedyś uda mi się ogarnąć i choć trochę ograniczyć swoje zachcianki, bo to już nie kwestia potrzeb.

  • Bardzo jest mi bliskie to co napisałaś, ale na razie jeszcze też jestem sentymentalna i lubię różne bibeloty. Jednak im jestem starsza tym mam tego wszystkiego mniej. Coraz bardziej lubię przestrzeń i swobodę. I coraz bardziej nie cierpię sprzątać…

  • Ja lubię sprzątać, i lubię mieć porządek i fakt faktem, mniejsza ilość rzeczy sprzyja temu, że sprzątanie jest jeszcze przyjemniejsze i dokładniejsze :)

  • W powstrzymywaniu się przed kupnem kolejnego sprawunku mi pomaga fakt, iż mieszkam w małym mieszkaniu. Jak mi się spodoba jakiś ciuch, a wiem, że jest mi niepotrzebny, zawsze sobie pomyśle „Po co Ci to? Przecież nie masz gdzie tego trzymać”. I chęć zakupu opada mi.

  • O tak, milion razy szybciej sprząta się przecierając niemalże puste półki, lub podnosząc jedynie kartoniki z pochowanymi drobiazgami, jak sobie przypomnę mój zawalony parapet z dzieciństwa i mękę sprzątania…

  • Jagodowa Dziewczyna

    Ja kocham minimalizm nie dlatego, że jestem leniwa, ale dlatego że jest piękny w swej prostocie :) Nie cierpię bibelotów, półek pełnych różnych ozdób, w ogóle wszystkiego że tak się wyrażę ‚jakby ptak nasrał’. W minimalizmie wszystko jest proste, eleganckie… I to mi się w nim podoba <3