Minimalizm w praktyce. 5 sposobów na ekologiczny dom

Minimalizm a ekologia. Łączą się czy też wykluczają? Czy każdy ekologista jest minimalistą? Czy każdy minimalista ma na względzie dobro planety? Wywoływano mnie do tablicy wiele razy przy okazji tego tematu, dlatego postanowiłam podsumować i przedstawić swoje podejście. 

 

Po pierwsze uważam, że każdy minimalista będzie ekologistą, nawet jeśli tego nie chce. ;) Po prostu większość wartości, którymi się kieruje i wypływających z nich zachowań siłą rzeczy należy zakwalifikować jako pro-ekologiczne. Mnie pewne odruchy tak weszły w nawyk, że zupełnie się nad nimi nie zastanawiam. Na co dzień nie wymagają ode mnie praktycznie żadnego dodatkowego zaangażowania, są rutyną, częścią codzienności. Dociera to do mnie dopiero w momencie, gdy u kogoś zauważam brak tak podstawowych zachowań. Głęboko wierzę, że małe kroki składają się na duże zmiany, a najważniejszy jest efekt skali. Gdyby więcej osób wprowadziło drobne zmiany na co dzień, pozytywny skutek byłby dużo większy, niż jakakolwiek spektakularna akcja. Oto 5 moich sposobów na bardziej ekologiczny dom:

 


1. Segreguję śmieci


Podstawa. Wydawałoby się, że segregacja śmieci jest w dzisiejszych czasach tak oczywista, że nie potrzeba o niej pisać, zwłaszcza po ostatniej zmianie przepisów dotyczących wywożenia śmieci, która finansowo faworyzuje segregujących (segregujesz – płacisz mniej za śmieci).

 

A jednak, obserwuję to chociażby na co dzień w moim warszawskim biurze, wiele osób zwyczajnie nie dba o segregację śmieci. Jest im wszystko jedno, czy pojemnik po jogurcie trafi do kosza z plastikiem czy do śmieci zmieszanych. W mniejszym mieście, a widzę to w moim rodzinnym Malborku, jest jeszcze gorzej. Miasto postawiło piękne pojemniki na śmieci segregowane, a te na wszystko aż pękają od plastiku, papieru i szkła. Boli mnie to, dlatego punkt o segregacji śmieci trafia na moją listę jako pierwszy.

 

Aha, słowo wytłumaczenia odnośnie śmieciarek…, że niby segregacja nie ma sensu, bo wszystko i tak trafia do jednego pojemnika. A słyszałam to od mojej własnej mamy! Mam wrażenie, że to jakaś cudaczna miejska legenda. Obserwowałam różne śmieciarki i najczęściej inna podjeżdżała zabierając śmieci zmieszane, a zupełnie inna – segregowane. Przy czym, nawet jeśli trafiałyby do jednego pojemnika, to i tak łatwiej będzie je odseparować na wysypisku. Zatem, to żadna wymówka!

 


2. Oszczędzam surowce


Oszczędzanie surowców może mieć wiele odcieni, osobiście skupiam się na wodzie i papierze, przykładowo:

  • kocham kąpiele, ale prysznic na co dzień oszczędza i wodę, i pieniądze
  • zakręcam wodę w trakcie mycia twarzy olejkiem czy mycia zębów – to odruch
  • używam zmywarki z programem eko zamiast zmywać ręcznie
  • wstawiam pralkę załadowaną do pełna i skracam czas prania, jeśli rzeczy nie są bardzo zabrudzone (oszczędza wodę, pieniądze i ubrania)
  • nie znoszę bezmyślnych wydruków
  • do bieżących notatek używam papieru zadrukowanego jednostronnie
  • makulaturę oddaję na specjalny program Makulatura dla Zwierząt
  • puszczam w drugi obieg ozdobne papierowe opakowania
  • ograniczam zużycie wacików kosmetycznych (używam ich bardzo rzadko, tylko do zmywania paznokci)

 


3. Nie kupuję wody butelkowanej


W zasadzie sama rzadko kupuję jakiekolwiek butelkowane napoje (niestety, nie mogę jeszcze namówić do tego MM, ale jestem na dobrej drodze. ;)) Gdy w tekście 20 rzeczy, których nie kupuję, napisałam, że piję wodę z kranu, w komentarzach rozpętała się burza. Że woda z kranu niezdrowa, że śmierdzi chlorem, że z dna Wisły, że niezdatna do picia bez przegotowania, że grozi złapaniem pasożyta itp. Wiele osób napisało, że mieszkają w miejscach, gdzie nie ma mowy o piciu wody z kranu, że bez butelkowanej lub filtrowanej ani rusz. I ja to rozumiem. Mam to szczęście, że w Warszawie naprawdę jest bardzo dobra woda z kranu, ale domyślam się, że nie wszędzie tak jest. Przykładowo, w moim rodzinnym Malborku picie wody bezpośrednio z kranu nie jest możliwe. 

 

Po tymże wpisie odezwała się do mnie marka BRITA, proponując przetestowanie ich dzbanków. Fajny pomysł, będę miała porównanie. Dzbanek, który do mnie trafił, to BRITA Marella Cool 2,4 l w kolorze białym, mniejsza wersja ich sztandarowego produktu. Zależało mi na tym, żeby zmieścił się na drzwiczkach lodówki. To, że mam teraz dzbanek filtrujący nie oznacza, że przestanę pić wodę bezpośrednio z kranu. Jednak, a zaskoczyło mnie to bardzo, kawa z ekspresu, którą robię na bazie przefiltrowanej wody jest dużo lepsza! Testowanie dzbanka filtrującego upewniło mnie, że nawet jeśli ktoś ma osobistą niechęć do picia wody bezpośrednio z kranu, to przecież może ją przefiltrować, zamiast kupować zgrzewki wody w plastikowych butelkach.

 

Jeden dzbanek zamiast wody butelkowanej to oczywista oszczędność miejsca, czasu i pieniędzy. Przelicznik jest banalnie prosty. Dzbanek z wkładem to koszt ok. 70 zł. Jeden wkład wystarcza na przefiltrowanie ok 100 litrów wody. To daje nam koszt 70 gr za litr wody – podobnie, jak wody butelkowanej. Jednak, nie jest to do końca koszt miarodajny. Za dzbanek płacimy przecież tylko raz. Kolejny wkład to koszt ok. 20 zł, zatem za 1 litr wody płacimy już tylko 20 gr. Nieporównywalnie mniej. Dla mnie i tak ważniejszą kwestią jest uniknięcie sterty plastiku, który pozostaje po kupieniu wody butelkowanej. 100 litrów wody to 67 półtoralitrowych plastikowych butelek! Nie, nikt mnie nie przekona, że picie butelkowanej wody jest lepsze.

 


4. Kupuję rzeczy używane, pożyczam lub robię własnoręcznie


Gdy urządzaliśmy mieszkanie, długo nie wiedzieliśmy, co zrobić z przedpokojem. Tzn. z kawałkiem niezagospodarowanej ściany przy drzwiach wejściowych. :) Potrzebny był nam mebel, na którym będzie można odłożyć rzeczy typu drobne pieniądze czy smycz Neli, ale i na którym będzie można usiąść zakładając buty. W moim rodzinnym domu na taki mebel mówiło się jacek. Zupełnie nie wiem, skąd wzięła się ta nazwa :). Szukałam czegoś o podobnych funkcjonalnościach w sklepach meblowych, również online. Nie mogłam niczego znaleźć, rozważaliśmy opcję na zamówienie, gdy uświadomiłam sobie, że przecież możemy kupić sobie własnego jacka. Nie produkują już takich, kupiłam więc stary, używany na Olx. Jechaliśmy po niego do Lublina, kosztował bodajże 100 zł. Mam w planach pomalowanie go na czarno. :) Kupowanie używanych rzeczy to super sprawa. Tej zimy szukam dla siebie puchowego płaszcza. Takie płaszcze (wypełnione prawdziwym puchem i pierzem) są bardzo drogie, szukam więc używanych. Noszę małe 34 więc nie jest łatwo, ale nie poddaję się.

 

O pożyczaniu pisałam już wielokrotnie. Dostęp zamiast posiadania to generalnie fantastyczna opcja. Żałuję, że ma jeszcze w Polsce zbyt wielu wypożyczalni. Po co mam kupować np. kosiarkę, jeśli mogę sobie wypożyczyć na raz? MM pozbył się swojego motocykla (a jest fanem!), dzięki czemu nie płacimy za przechowywanie, ubezpieczenie itp. Wystarczy nam, jeśli wypożyczymy sobie motocykl kilka razy w sezonie. I kłopot, i koszty nieporównywalnie niższe, a frajda ta sama :). Cieszę się też, że powstaje np. coraz więcej wypożyczalni ubrań. Jeśli trafi mi się jakaś gala, nie mam najmniejszego zamiaru kupować wyjściowej sukienki. Wypożyczę sobie.

 

Ostatnia kwestia to własnoręczne wytwory. Do kuchni mnie nie ciągnie, ale po cichu zazdroszczę wszystkim, którzy robią własne przetwory na zimę. Sama staram się działać tam, gdzie umiem i lubię, przykładowo nauczyłam się robienia na drutach. Z zeszłorocznego swetra zamierzam sobie zrobić szalik i czapkę. Recykling w czystej postaci. :)

 


5. Kupuję mniej, zwłaszcza ubrań


Najważniejsze zostawiłam na koniec. W mojej opinii minimalizm jest mocno ekologiczny, nawet jeśli minimaliści, postępując zgodnie ze swoim światopoglądem, wcale nie mają zamiaru działać na rzecz środowiska. Posiadanie mniej, ograniczanie konsumpcji, świadome nabywanie jest bezspornie zachowaniem najbardziej pro-ekologicznym.

 

Wspomniałam o kupowaniu mniejszej liczby ubrań nie bez powodu. Przemysł odzieżowy to, zaraz po sektorze wydobycia ropy naftowej, największy truciciel świata! Relatywnie łatwo nam wyobrazić sobie ogromną plamę ropy na oceanie i szkody, jakie powoduje w środowisku naturalnym, ale zapewne nie łączymy swojej koszulki z wyginięciem zagrożonych gatunków zwierząt. Błąd. Pestycydy używane w uprawie konwencjonalnej bawełny, toksyczne barwniki, ogromne ilości wody konieczne do produkcji, paliwo spalane podczas transportu. Można tak wymieniać bez końca. Tak się dzieje, ponieważ jest POPYT. A popyt napędza podaż. Rzucamy się na ubrania, które coraz częściej stają się jednorazowe i zalegają na wysypiskach śmieci. Próbując oczyścić swoje sumienie, szukamy i kupujemy ubrania marek, które mówią, że są zielone. Ale nadal kupujemy ich za dużo! I to jest prawdziwy problem. Chcesz być pro-ekologiczna? Po prostu kupuj mniej, zwłaszcza ubrań. 

 


KONKURS!


Powyżej znajdziecie moje 5 sposobów na bardziej ekologiczny dom. Jednocześnie są to sposoby najbardziej podstawowe. Jestem przekonana, że Wy znacie jeszcze więcej metod. Nie trzymajcie ich dla siebie! :) Podzielcie się nimi koniecznie w komentarzach lub prześlijcie mailowo na adres blog@simplicite.pl. Autorzy najbardziej efektywnych sposobów na ekologiczny dom otrzymają ode mnie 3 dzbanki BRITA Marella Cool, takie jak poniżej. Regulamin konkursu pod zdjęciem. Powodzenia!

 

minimalizm-ekologia-britaregulamin konkursu

 

Aha, na Wasze pomysły czekam do 9-go listopada br!

 


Tekst powstał we współpracy z marką BRITA.


 

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • ajti

    Z wiekszoscia rzeczy mam podobnie. Poza zmywarka, ktora stoi nieuzywana. :) Brudzimy malo naczyc, szkoda wlaczac zmywarke dla dwoch kubkow i talerzy, garnki i tak musze chocby oplukac pod kranem. Poza tym gdy zmywam recznie zuzywam mniej wody – od kiedy mamy dokladny licznik moglam to wielokrotnie sprawdzic. Pradu nie zuzywam myjac recznie, zuzywam niestety rece. :)

  • Gabi K.

    Kasiu, jesli chodzi o wode, to musze napisac, ze woda plynaca w sieci wodociagowej musi spelnic rozporzadzenie ministra zdrowia i byc zdatna do picia. Jesli ktos z czytelnikow wie ze w jego miejscowosci tak nie jest, to proponuje wyslac sanepid na stacje uzdatniania. W kwestii filtrow bardzo wazne jest by jego glownym celem bylo odchlorowanie, a by nie usunal jonow wapnia i magnezu, ktore sa dla nas zdrowe.
    W kwestii zanieczyszczen to najbardziej szkodliwa dla srodowiska jest hodowla zwierzat (wg Greenpiece 2x bardziej szkodliwa niz wszystko co zwiazane z przemyslem motoryzacyjnym)
    Co ja robie dla ekologii w moim domu:
    – segreguje smieci
    – uzywam zarowek led i gasze swiatlo, gdy wychodze z pomieszczenia
    – czytam ebooki zamiast drukowanych ksiazek
    – rzadko kapiel, czesto prysznic
    – wylaczam kable z gniazdka, gdy nie uzywam urzadzenia
    – lodowke mam ustawiona na 6 stopni a nie np na 2
    – mam perlatory na kranach w domu
    – podobnie jak Ty Kasiu zadko kupuje ubrania
    – nie mam samochodu, jezdze autobusem
    – korzystam z kosmetykow naturalnych, bez szkodliwych substancji
    – uzywam wielorazowych platkow kosmetycznych na codzien, jednorazowe tylko do zmywania lakieru
    – mam kubeczek menstruacyjny zamiast podpasek i tamponow

    • Sakinimod

      No i proszę kolejna nowość dla mnie. Nie wiedziałam, że są płatki kosmetyczne wielorazowe!

      • Nie wiem, jakich używa Gabi, ale ja używam mini ściereczki z mikrofibry do zmywania makijażu. Razem z olejkiem czyni cuda, a liczba zużytych płatków = zero.

  • A ja.. ponieważ popsuła mi się spłuczka, a po skorzystaniu z toalety myję ręce pod bieżącą wodą, która leci do miski w umywalce i tą wodą spłukuję toaletę.. Jakie to ekologiczne :)

  • Sakinimod

    Do bycia minimalistką jest mi jeszcze daleko, ale powoli zaprowadzam małe zmiany. 1. Zdecydowanie przestałam pić wodę butelkowaną, ta z kranu też jest ok. 2. Zamieniłam mydło w płynie na mydło w kostce i jestem zachwycona, jak bardzo wydajne on jest (śmieci dużo mniej i mniej wydanych pieniędzy). 3. Staram się zawsze na zakupy brać materiałową siatkę, a jeżeli biorę już coś w reklamówce to trafiają on potem do ponownego użycia np. jako worek na śmieci. 4. Zmywarkę i pralkę czyszczę sodą i octem zamiast środkami gotowymi. 5. Staram się nie wyrzucać rzeczy, które są jeszcze zdatne do użytku, najpierw staram się je sprzedać, a jak się to nie udaję to zawożę do np. Emausu. To w sumie takie drobiazgi, ale ja uważam, że zmienianie świata zaczyna się od siebie.

    • Kasia

      O, to ciekawe co piszesz o mydle w płynie. Czy oprócz wydajności są jakieś eko przewagi?
      Ja np. kupuję duże opakowanie uzupełnienia do mydła, a trzymam je w ceramicznym dozowniku, więc śmieci z tego tematu to jedno opakowanie raz na kilka miesięcy.

      • Sakinimod

        Kupuję mydło w papierku, dokładnie to szare mydło firmy Barwa. Według mnie ten papierek mniej zanieczyszcza środowisko niż plastikowe opakowanie po mydle w płynie. Tego mydła używamy do mycia rąk, a robimy to często. Mydła w płynie schodziło nam dużo więcej, więc i też więcej go się dostawało do ścieków.

      • zocha

        Pozwolę się odezwać, bo ostatnio wzięłam mydła na tapetę ;) też przerzuciłam się na mydło w kostce. Wybrała się do rossmanna i sprawdziłam skład każdego mydła w płynie, jakie tam było (tak, stałam fizycznie przy półce prawie godzinę i czytałam skład na każdym opakowaniu) i absolutnie każde mydło w płynie miało w składzie SLS lub SLES, czyli detergenty, które używane są w przemyśle do odłuszczania urządzeń i maszyn przemysłowych. Są w większości kosmetyków (płynach i żelach pod prysznic, mydłach, szamponach), ponieważ są bardzo tanie. Na nasz organizm mają bardzo zły wpływ, ponieważ gromadzą się w tkankach i to właśnie jest najgorsze. Bo może tego SLS nie jest dużo w żelu pod prysznic czy szamponie, ale zostaje on w naszym organizmie i po latach może się go sporo uzbierać. Tak samo należy unikać parabenów.

        Nie znalazłam żadnego mydła w płynie, które ma dobry skład. Nie tak łatwo było też z mydłem w kostce, bo nawet część tych niby eko i sporo kosztujących (np. biały jeleń) mają zły skład. Taki sam sprawdzian zrobiłam szamponom do włosów (znalazłam tylko jeden, który jest ok), żelom pod prysznic (choć już nie używam, wolę mydło w kostce), paście do zębów i dezodorantom. Proszki do prania i płyny do płukania to w ogóle dramat, zaczynam robić sama. No i śmieci też zdecydowanie z tego mniej :)

        Przykład: mam olej kokosowy, którego używam do demakijażu oczu i jako odzywkę do włosów (czasem tez jako balsam do ciała), do mycia twarzy używam olejku migdałowego oraz mydła. Takie oleje po ok. 220 ml każdy, wystarczają mi na mniej więcej pół roku (lub dłużej). Mam krem do jeszcze, który kupiłam trzy miesiące temu (do całego ciała) i jego używam do twarzy też, a pod oczy wklepuję sobie odrobinę olejku migdałowego jeszcze raz. No i mam jeszcze szampon do włosów. I to wszystkie moje kosmetyki do mycia. I wiecie co? Nigdy nie miałam tak ładnej cery, jak mam teraz! A od najmłodszych lat (teraz mam lat 30) miałam problem z trądzikiem, przechodziłam nawet bardzo ciężką antybiotykoterapię, która niewiele pomogła, odstawiłam mleko, kakao, ograniczyłam mięso itp – i też, zero poprawy. Ok, jak przerzuciłam się na taki sposób oczyszczania skóry, to najpierw miałam pogorszenie, jakby mój organizm przeżywał szok :p ale od miesiąca czy dwóch chyba nawet jest super!

      • Kasia

        Dzięki za taki punkt widzenia :) O SLS i SLES słyszałam – mam kręcone włosy, więc już od dawna unikam w szamponach. Podobnie staram się wybierać naturalne kosmetyki do innych części ciała (plus im mniej, tym lepiej), ale o mydle nie pomyślałam – stąd moje pytanie.

        Niestety, olej kokosowy to dla mnie największa porażka kosmetyczna ever ;) Włosy mi puszy (wysokoporowate, nic dziwnego, ale ostrzegam!), a kontakt z twarzą też powodował koszmar… Za to migdałowy bardzo lubię.

        To tak jeszcze spytam – jakie mydło polecasz :D? I czy miałaś może kontakt z kosmetykami tołpy?

      • zocha

        W tej chwili wybrałam mydło firmy Alterra, kosztuje 2 zł w rossmanie i jest w kartonikowym opakowaniu. Na chwilę mojej obecnej wiedzy, to jest moim zdaniem najlepsze mydło za przystępną cenę. I mają fajne zapachy do wyboru, np. różany, lawendowy czy imbirowy :) Dużo dobrego słyszałam też o mydle marsylkim, ale w drogeriach ich jakoś nie widziałam. Ale chyba niedługo się skuszę, bo widziałam w sklepie internetowym, w którym będę kupować dużą paczkę sody oczyszczonej do sprzątania, to i mydło przy okazji zamówię :) Jeśli można, to podrzucam linka do mydeł w tym sklepie http://gaj-oliwny.pl/pol_m_Mydla-naturalne_Mydla-marsylskie-159.html – choć będę szukać gdzieś stacjonarnie, żeby nie generować śmieci z przesyłek pocztowych. A jeszcze lepszą opcją jest dla mnie jakieś mydło lokalne, polskie, bo staram się wspierać polskich producentów i jeśli skład mi odpowiada, to przedkładam ich nad zagranicznych.

        Co do tołpy, to dopiero ich „sprawdzam” ;) Mają dobrą pastę do zębów, choć wolę sensodyne, a i tutaj mam nadzieję, że niedługo nauczę się sama „produkować” pastę do zębów i przechowywać ją w szklanym słoiczku :)

      • O tak, sławetny olej kokosowy i u mnie kompletnie się nie sprawdził. Przesuszona skóra, podrażnione oczy i puch na głowie :(.

  • Ada

    Ja ograniczam foliówki. W sklepach nie biorę siatek foliowych, albo wkładam wszystko do mojej bawełnianej torby (tak, warzywa i owoce też, pani potem zważy na kasie – chodzę głównie do biedronki i lidla – i nabije kod niezależnie od tego, czy zapakujemy kiść bananów w foliówkę czy będą luzem). Dodatkowo kupuję rzeczy na wagę do moich własnych pojemników (mięso, ser, żurawina suszona etc), dzięki czemu wykorzystuję wielokrotnie plastik, który już mam. Staram się zajechać każdy plastik, kanister z pięcioma litrami szamponu (zdecydowanie mniej śmiecia niż 25 butelek po 200ml) służy do uzupełniania trzyletniego opakowania z pompką. No i jeśli tylko mam wybór, zawsze wybiorę szklany pojemnik ponad plastik.

  • Mam wątpliwości co do skracania czasu prania. jest to niewątpliwie mniejsze zużycie energii, ale moja pralka, która pokazuje w szesciostopniowej skali poziom eko prania, przy zmniejszeniu czasu zawsze ten poziom obniża. Może zużycie wody jest wtedy większe? Ostatecznie, prąd jest, w przeciwieństwie do wody, odnawialnym zasobem. Moja pralka już mnie nauczyła: czym większy wsad prania, tym lepiej, ale czasu już nie skracam. :)

    • U mnie to chyba trochę inaczej działa, bo ja nie skracam samego czasu prania, a zaznaczam jak mocno zabrudzone są ubrania. Im mniej brudne, tym krótszy czas prania – nie trzeba ich „mielić” tak długo.

      • Rozumiem :) coś w stylu programu ‚pranie codzienne’. jednak nie pierwszy raz słyszę/czytam o skracania czasu i to może być mylące, a właśnie sama w sobie nie koniecznie zawsze lepsze :)

      • Joanna

        Porównałam zużycie wody i prądu mojej zmywarki i właściwie nie ma większej różnicy, czy myje 30 czy 130 minut. Najwięcej prądu wymaga podgrzanie wody, późniejsze harce mają mniejsze znaczenie. Przypuszczam, że z pralką może być podobnie – często jest też tak, że przy wydłużeniu prania można obniżyć temperaturę i to jest rekomendowane jako wersja eko, bo zużywa mniej energii, tyle samo wody.

      • Joanna

        U mnie w instrukcji pralki jest zapisane, że wydłużenie czasu prania = mniejsze zużycie energii. Zakładam, że ilość wody się nie zmienia. Ale temperatura też nie. Tak, jakby wolniejsze nagrzewanie wody było mniej kosztowne (czy to w ogóle jest zgodne z zasadami fizyki? ;) ). W mojej zmywarce program eko ma niższą temperaturę i trwa prawie 4!!! godziny, we wszystkich innych programach opcja eko oznacza brak fazy suszenia.

  • Marzena

    1. Wymieniam się ubraniami z mamą i siostrą,
    2. Przerabiam i naprawiam ubrania dzieci. Mam dwóch chłopców 7 i 4l. Kupuję im tylko buty, bieliznę i odzież sportową. W tym roku pierwszy raz kupiłam kurtkę. Reszta szafy skompletowana po innych dzieciach (nigdy o nic nie prosiłam, sami dają :)) lub uszyta „upcyklingowo”.
    3. Kosmetyki (również dla dzieci) robię sama z własnoręcznie zbieranych ziół. Zawsze mi się marzyło i podglądałam Herbiness w jej działaniach, aż przestałam marzyć i zaczęłam działać. Tak po prostu.
    4. Rzuciłam palenie (i jestem z siebie dumna).
    5. Staram się nie kupować leków. Chodzimy do lekarza z listą tego co mamy w domu. Ileż miejsca się zrobiło! Zawsze proszę lekarza o leki które mogą używać i dorośli i dzieci, żeby w razie czego mogli korzystać wszyscy członkowie rodziny. Słodkie syropy „wspomagające” leczenie u dzieci wyeliminowałam całkowicie.
    6. Wybieram specjalistów zgodnych z moją filozofią bycia eko. Jeśli lekarz: taki który nie daje antbiotyku na wirusy czy zbędnych suplementów, elektryk do popsutego gniazdka: ok, jeśli umie go naprawić a nie wymienić w całości itp .
    7. Piję kielecczankę :) prosto z kranu najlepsza.
    8. W domu nie ma kupnych słodyczy i jakiejkolwiek żywności z konserwantami lub barwnikami. Żywność kupujemy na wagę lub w opakowaniach bardziej przyjaznych środowisku (np. mleko w worku zamiast kartonu czy butelki.
    9. Do pracy dojeżdżam rowerem lub autobusem (kiedyś tylko samochodem). Mam taką zasadę, że proporcja roczna musi zgadzać się z 2:3 (rower:autobus).
    10. Nie mam dywanów=rzadiej używam odkurzacza.

    • O, a gdzie kupujesz mleko w worku? Chyba takiego nie widziałam nigdy.

      • Marzena

        Kielce, os. Na Stoku :) Taki blaszak między blokami :) m.in. SM Końskie produkuje, pewnie parę innych spółdzielni też ma takie w ofercie.

      • Joanna Maria

        W warszawie można kupić takie mleko w woreczkach plastikowych w marketach simple ;) jest krótszy termin do spożycia oczywiście, ale to może i lepiej, a ja podlewam kwiaty przegotowaną ostudzoną wodą, która mi zostaje w czajniku (wyparowuje chlor) albo po gotowaniu jajek na twardo (podobno taka woda ma dużo minerałów i jest do kwatków super)

  • aa

    Woda w wielu miastach musi być zdatna, tylko ludzie o tym nie wiedzą a raczej nie chcą w to wierzyć! Sam Kraków – większosć moich znajomych mimo wszelkim kampanii nadal twierdziło, ze woda z kranu nigdy w życiu, zardzewiałe rury (? serio?) i te sprawy. Przyszło mi robić dyplom na uczelni, zajęłam sie tematem badania przydatności wody i sposobów oczyszczania i dopiero wtedy to ich przekonało :) Jedynym składnikiem potrzebnych do oczyszczenia z niego jest chlor – który z łatwością usunie się filtrem węglowym, który ma koszt nawet 10zł na pół roku i poprawia też smak wody. Nie mam chyba większego marzenia, niż widok, jak wszyscy ludzie chociażby w moim mieście korzystają z butelek wielorazowych.

  • Agnieszka

    1. Ograniczam emisję spalin :
    * Kiedy tylko mogę wybieram rower bądź spacer zamiast samochodu.
    * Jeśli już jeżdżę autem staram się jeździć ekonomicznie – dostosowuję prędkość do warunków panujących na drodze, unikam jazdy na wysokich obrotach, korzystam z klimatyzacji z umiarem

    2. Zbieram plastikowe nakrętki, aby przeznaczyć je na szczytne cele

    3. Używam materiałowej torby na zakupy ograniczając posiadanie ,,foliówek”

    4. Staram się nie wyrzucać jedzenia tylko staranie planować zakupy spożywcze

  • Agnieszka

    1. ze starych kartek z notatkami ze studiów robię koperty, w których wysyłam sprzedane na różnych portalach niepotrzebne mi już rzeczy

  • Staram się połączyć ekologię i społeczną odpowiedzialność – nie wyrzucam rzeczy, które mogą się jeszcze komuś przydać. Mamy otwartą altankę osłoniętą od niepogody, gdzie zostawiam ubrania, działającą elektronikę, lampę którą wymieniam. Zazwyczaj rzeczy znikają w ciągu 2-3 godzin. Cieszę się, że komuś mogą jeszcze posłużyć :)

    • Też tak robię :). Mamy przy śmietnikach takie miejsce i rzeczy szybciutko znikają :).

  • Mart Vesce

    Sposób prowadzenia gospodarstwa domowego w stylu eco, a najlepiej: bez strat, jest mi bardzo bliski. Od jakiegoś czasu zaczęłam wprowadzać pewne zasady i widzę, że idzie mi coraz lepiej:) Staram się jeździć do pracy rowerem, zakręcać wodę, gasić światło po wyjściu z pomieszczenia itp. Ale oprócz tego chciałabym się podzielić moimi „małymi kroczkami” w dążeniu do ekologicznego domu:
    1. Rozcinam opakowania i pudełka – to niesamowite ile zostaje tam produktu, który możemy jeszcze użyć!
    2. Uwielbiam pić przez rurkę – dlatego zakupiłam rurki ze stali nierdzewnej do wielokrotnego użytku, świetna sprawa.
    3. Nie wyrzucam odpadków organicznych, mam na nie osobne wiaderko, które po napełnieniu wywożę na działkę, na kompost.
    4. Fusy z kawy- robię z nich peeling lub również trafiają na kompost.
    5. Nie mam zmywarki, a naczynia myję zawsze w misce – nalewam do niej wodę i płyn. Nigdy nie myję naczyń pod lejącym się grubym strumieniem wody!
    6. Do prania używam specjalnej kuli piorącej.
    7. Zawsze wyłączam wszystkie urządzenia i listwy, tak by nie były w trybie „czuwania”.

    • Mart, a jakiej kuli piorącej używasz? Orzechów?

      • Anna Karwowska

        Polecam kule z ecozone

    • Nigdy w życiu nie zrezygnowałabym ze zmywarki na rzecz mycia w misce ;) nigdy.

      • Mart Vesce

        Hm, ale jeśli się nie ma zmywarki… mus to mus :)

      • To już gorzej. Ale zmywarka jest sprzętem zmieniającym życie, polecam :D

  • We grochy

    Ja się staram segregować śmieci, ale nie tylko oddzielać żywność od surowców, ale również na konkretne rodzaje papieru. Dlatego np. Makulaturę biurowa (kartki z drukarki, z zeszytu) wywożę do biura gdzie pracuje, gdzie segregujemy papiery biurowe na zadrukowane i czyste. Wbrew pozorom są one przetwarzane w zupełnie inny sposób. Tektury, opakowania po sokach, torby papierowe oddaje teściowej, która ma sklep i oddaje do specjalnych skupów tektury. Tektura jest zrobiona z zupełnie innych włókien niż papier do drukarek, wiec zarówno jego ponowne przetworzenie, jak i ponowne zastosowanie jest zupełnie inne. Do pojemników na papier wrzucam etykiety, gazety, ulotki, itp. A gazety jednodniowe, typu rzeczpospolita, wykorzystuje ponownie do mycia okien :) dodatkowo oczywiście jadąc na zakupy zawsze zabieram ze sobą lniana torbę :)

    PS. Tak, tak, to ja się tak rozpisałam na temat papieru na Twoim instagramie jakiś czas temu :) pozdrawiam

  • kpirozek

    Co do rzekomego mieszania śmieci, Twoja obserwacja jest słuszna. Nie miesza się ich na jednym samochodzie. U nas we wsi z kolei segreguje się śmieci w różnokolorowych workach, wiec nawet jeśli przejedzie jedne samochód (aczkolwiek wiem, ze jeżdżą 3 – do każdego rodzaju śmieci), to worki po kolorach łatwo wtedy rozdzielić. Ponadto, pytałam o to osobę z rodziny, która zawodowo i dogłębnie zajmuje się tym tematem i śmieci segregowane są potem jeszcze drugi raz przez pracowników zakładu, który te śmieci odbiera.

    Oprócz tradycyjnego segregowania śmieci ja mam jeszcze wiaderko na resztki organiczne i wyrzucam je na kompost, który służy mi potem do użyźniania rabat. Z kolei resztki mięsne oddaję psu sąsiadki :)
    Staram się hodować własne warzywa, ale na razie licho mi to idzie :)

  • eV

    Bardzo fajny wpis. Choć do minimalizmu mi daleko (co widać po moim biurku i bałaganie w kalendarzu), mogę powiedzieć, że za wyjątkiem pożyczania rzeczy, robię wszystko, co opisałaś we wpisie. Dla mnie te rzeczy to taka norma, że nie wiem, w jaki sposób można postępować inaczej. Naprawdę da się nie zakręcić wody podczas mycia zębów?!
    W konkursie nie wezmę udziału z dwóch powodów – po pierwsze, bo dla mnie tego typu zachowania są taką normą, że nie wiem, jak wygląda to nie-ekologiczne życie, aby móc porównać. Po drugie, bo podobny dzbanek już posiadam :).

  • SportGirl90

    Na taki dzbanek zdecydowałam się po tym jak kupiliśmy z mężem elektryczny szklany czajnik w którym, po 2 dniach było widać kamień, natrafiłam wtedy na bardzo korzystną promocje w Super Pharm (za ten większy rozmiar zapłaciłam ok 40 zł). A że uwielbiamy herbatę to napełniamy go przynajmniej dwa razy dziennie, i faktycznie smak jest o niebo lepszy (tak samo kawy) a co najważniejsze od tego czasu nie czyściłam czajnika ponieważ nie ma żadnego osadu. Jak dla mnie jest to świetna opcja, tak mi się spodobał że kupiłam kolejne dla mojej mamy oraz teściowej. Bardzo zależało mi na oszczędzaniu przy kupnie wody w butelkach bo przy codziennych treningach dużo tego szło, a teraz nie mam tego problemu:)

  • Ania

    Oczywiście obniżam w domu temperaturę :)
    Może 22,0 st.C dla niektórych to nie jest zbyt duże wyrzeczenie ale dla mnie jako zmarźlucha jest. Tłumaczę sobie, że przede wszystkim tak jest zdrowiej dla wszystkich domowników i oszczędniej.
    Poza tym przy zakupie różnych urządzeń/ oświetlenia – zwracam uwagę na ich energooszczędność.
    No i gaszę światło w pomieszczeniach, w których nikogo nie ma. Niby oczywiste ale niektórzy o tym zapominają. :)

  • A ja właśnie zrezygnowałem z filtrowania wody. Oszczędność miejsca i pieniędzy…

    • Tak, ja też piję wodę głównie prosto z kranu, ale nie we wszystkich miejscach się tak da.

  • mala_Mi

    Widzieliście projekt zerowastehome? Cudny! roczna ilość odpadów czteroosobowej rodziny to pół słoika… trochę zakręcone, ale warto podejrzeć.
    Ale ja się chciałam przyczepić wody butelkowanej. Moje dzieci piją głownie wodę, z rzadka coś innego. Kupujemy butelkowaną – mineralną, czyli o łącznej mineralizacji powyżej 500mg/litr. To zupełnie inna jakość niż z kranu. wody „źródlanej” nie kupujemy – zastępuje ją krakowska kranówa. Rozumiem, że woda butelkowana we wpisie to źródlana. Mineralnej kranówka, niestety, nie zastąpi.
    Poza tym segregujemy śmieci, oszczędzamy wodę (zakręcamy, prysznic itd), ubrania kupuję głównie używane, zabawki też, intensywnie korzystamy z biblioteki i wymieniamy się zabawkami (materiał i drewno, z plastiku mało i klocki Lego) i książkami ze znajomymi, wykorzystujemy ponownie torby prezentowe itd. Ale to przecież norma jest! :D po co tym pisać?
    (podobnie normą są u nas nieustanne rozmowy, z dziećmi (7 i 4lata) jako pełnoprawnymi członkami. Podobno to „patologia” – usłyszałam na targach książki). Rozmawianie tez jest eko! :)
    Pozdrowienia i dzięki za bloga!
    (kupiłam dzięki Tobie Kasiu wspaniały sweter ze znakiem woolmark, oczywiście w ciuchlandzie. Najlepsza i najcieplejsza rzecz, jaką mam :D)

    • Dzięki za komentarz! Oczywiście, że woda wysokozmineralizowana to jednak coś innego. No właśnie dana rzecz dla jednego będzie normą, a dla innego odkryciem (lub patologią ;)))).

  • Gosiak

    Czasem zdarza sie, że nawyki, które dla jednych są codziennością, dla innych mogą być sporym problemem. Widzę to zawsze bardzo wyraźnie, gdy wracam do rodzinnego domu, w którym segregowanie śmieci to „niepotrzebny kłopot”, woda leje się litrami, a plastikowe opakowania nie mieszczą się w koszu na smieci. Co więc robie, żeby być „eko”? Staram się wprowadzić pozytywne nawyk u moich bliskich :) Przez wiele lat żyłam tak jak oni i nie zastanawiałam się nad tym jaki to ma wpływ na srodowisko, wiec wiem, że zmiana może wydać sie trudna. Pierwszym krokiem był zakup gustownej płóciennej toby na zakupy dla mojej mamy, której używa teraz regularnie, bo po prostu bardzo jej się podoba :) Oprócz tego zdaje relacje na bieżąco z moich prób bycia bardziej eko – podsyłam im zdjęcia z różnymi DIY, a na ostatnie urodziny, moja mama dostała… Twoja książkę Kasiu :) I to był strzał w dziesiątkę – widzę zmiany w sposobie myślenia całej mojej rodziny! I sama osobiście mam w mieszkaniu dzbanek filtrujący, ale myślę że rodzicom tez by się taki spodobał ;)

  • Inka

    Hej dziewczyny,
    Nie będę powtarzać sposobów, które już zostały wymienione, mam nadzieję, że zainspirują Was moje:
    1 Moja dieta opiera się na lokalnych, sezonowych warzywach i owocach – pani na bazarku
    waży je w foliówkach, a ja je potem wysypuję do płóciennej torby. Info dla nieśmiałych: kupuję zawsze u tej samej pani, która już nie patrzy na mnie dziwnie ani nie tłumaczy, że od tych warzyw to mi się torba pobrudzi. We własną torbę pakuję także zakupione buty, ubrania itd.
    2 Nie kupuję specjalnych opakowań, tylko wykorzystuję te, które mam: butelka po mydle w płynie służy jako pojemnik na płyn do mycia naczyń, pojemników po lodach używam jako pojemnika na lunch, do mrożenia jagód itd.
    3 Odkryłam,że w czasach patelni ceramicznych kotlet usmaży się na łyżce oleju tak samo dobrze jak na szklance oleju…:)
    4 Podczas gotowania przykrywam garnki (20% oszczędności energii) i gotuję porcje na kilka dni (mniej energii pójdzie na jednorazowe ugotowanie większej ilości zupy i jej odgrzanie niż gotowanie dwóch zup przez 2 kolejne dni). Używam płyty
    ceramicznej, więc jeśli mam kilka potraw do ugotowania, to wykorzystuję fakt nagrzania płyty i wszystko gotuję na jednym palniku, jedno po drugim – o ile mam czas oczywiście. I jeśli potrawa gotuje się (w znaczeniu wrzenia) już na trójce, to nie nastawiam piątki.
    5 Mimo że lubię gotować, moja kuchnia nie jest przeładowana gadżetami – daję radę bez tarki do czosnku, młynka do gałki muszkatołowej i łyżeczek do cytrusów
    6 Umiem ugotować coś z niczego i niczego nie marnuję: nie lubię gotowanego mięsa ani warzyw w rosole, ale te same warzywa są dla mnie pyszne w sałatce jarzynowej, a mięso w galaracie lub pasztecie. Z niechęci do gotowanego mięsa nauczyłam się przyrządzać zupy na samym warzywnym wywarze – są równie dobre.
    7 Środków chemicznych używam w minimalnych ilościach – nawet jeśli to tylko soda, to nie trzeba umywalki pokrywać centymetrową warstwą aby ją porządnie umyć. To samo dotyczy kosmetyków: np. 400 ml żelu pod prysznic wystarcza na 8 m-cy (a prysznic biorę codziennie).
    8 Używam oleju kokosowego do olejowania włosów, zamiast mleczka do demakijażu, kremu do twarzy, balsamu do ciała i pasty do zębów (uprzedzając pytania – zęby mają się świetnie)
    9 Odkąd zaczęłam olejować włosy, mogę je myć co 2 dni zamiast codziennie, a że zaczęłam je myć wieczorem to i suszarka przestała być potrzebna (oszczędzam wodę, prąd i… włosy:))
    10 Gdzie się dało, przeszłam na e-faktury i zrezygnowałam z papierowych wyciągów, zestawień i newsletterów
    11 Preferuję scany zamiast druku, a jeśli wydruk to czarnobiały, dwustronny i dwie pomniejszone strony na jednej
    12 Zanim cokolwiek kupię, sprawdzam opinie w internecie – dotyczy to zarówno sprzętu agd jak i kosmetyków. Może to czasochłonne, ale w ten sposób nie ląduję z czymś nie nadającym się do użytku, a szukanie zamiennika również jest czasochłonne
    13 Nie kupuję gazet papierowych i nie biorę ulotek reklamowych. Nie chodzi tu tylko o ulotki wręczane na ulicach, odmawiam także gdy ktoś mi je dołącza do paragonu. Nie biorę też żadnych darmowych gadżetów typu długopisy jeśli wiem, że nie będę z nich korzystać

    • Dzięki za komentarz! Minimalne zużywanie kosmetyków TAK! Zamierzałam o tym napisać w którymś z kolejnych tekstów :).

      • Inka

        Kasiu, jako że mój ukochany upiera się przy wodzie butelkowanej, nie ma sensu abym brała udział w konkursie – nie bierz proszę mojej wypowiedzi pod uwagę. Fajnie, że pojawiło się tyle fajnych pomysłów, ja bym miała spory problem z głosowaniem:)

      • Inka, ale to nie ma znaczenia! Na pewno nie chcesz, żebym brała pod uwagę Twoją wypowiedź?

      • Inka

        Na pewno:) ja piję kranówkę, mąż obstaje przy butelkach i w tej sytuacji ten fajny dzbanek byłby przedmiotem, któremu trzeba znaleźć dom…

  • Ania Sularz

    Jeżeli chodzi o nasze ekologiczne sposoby, które wykorzystujemy w mieszkaniu:
    1. Mamy akwarium 200l, które wymaga średnio 1-2 w tygodniu podmiany wody jałowej (ok. 2-3 wiaderka). W tym celu zakupiliśmy filtr montowany przy zaworze przy rurach w kuchni (pod zlewem). Pierwszym wężykiem spływa woda jałowa, która przeznaczona jest nie tylko do uzupełnienia akwarium, ale również ja uzupełniam swoje zapasy wody do prasowania (do żelazka) aby co chwile nie kupować wody destylowanej w wielkim plastiku na stacji benzynowej. Drugim wężykiem spływa natomiast woda „zanieczyszczona”, a więc zawierająca minerały i pozostałe składniki wody miejskiej. Ta woda przeznaczana jest przeze mnie do mycia podłóg :)
    2. Ponadto, zważywszy na ścisłe wykształcenie mojego narzeczonego, zaprogramował on „wtyczki” do gniazdek, do których podłączone są nasze komputery, sprzęty rtv i agd. Zadaniem zaprogramowanych wtyczek jest odcięcie dopływu prądu do sprzętów w nocy gdy śpimy oraz w czasie gdy jesteśmy w pracy. Dzięki temu sprzęty na tzw. czuwaniu nie stanowią cichego pożeracza energii :)

    • O, podoba mi się ta koncepcja „programowania wtyczek”, chyba podrzucę temat do rozpracowania mojemu inżynierowi :)).

      • Ania Sularz

        Polecam serdecznie, zauważalnie niższy rachunek za prąd jest w tym wypadku miłym efektem ubocznym :)

  • zelka

    Mamy u siebie w domu bardzo twardą wodę, czarny granitowy blat co jakiś czas przy zlewie trzeba odkamieniać taki się biały robi od osadu :( Ale za to przefiltrowana woda przez dzbanek (dokładnie tak jak w Twojej notce) powoduje, że odkąd używamy przefiltrowanej wody do gotowania w dzbanku elektrycznym, ani razu nie musieliśmy go odkamieniać! 3 lata! A że mamy dzbanek elektryczny na wypasie to się bardzo cieszymy, że udaje się go utrzymać w czystości bez osadu tyle lat :)

  • samorozwijalnia.pl

    Inspirujący wpis. Zmusza do myślenia! :) U mnie na porządku dziennym jest segregacja śmieci, zbieranie zużytych baterii i zakrętek po butelkach. Zakrętki mają wartość dodatkową, bo zawsze komuś pomogą.. :)

  • Olga

    ekologiczny dom połączony z pomocą dla innych
    1. Wszystkie skrawki papieru, pudełka, opakowania po herbatach itp. odkładam na makulaturę, dzięki temu przedszkole ma pieniążki np. na wyjście do teatru. Zużywam o wiele mniej worków na śmieci i mam o wiele mniej śmieci:)
    2. Nakrętki, które pozwalają pomóc chorym dzieciom. A Butelki można potem zgnieść i zajmują mniej miejsca.
    3. Zamiast reklamówek używam toreb ekologicznych.
    4. Nagromadzone jedzenie w lodówce wykorzystuję do sosów, sałatek. Dużą ilość jedzenia mrożę, rzadko wyrzucam.

    5. Nie wrzucam do pieca rzeczy, które zanieczyszczają powietrze.
    6. Zwykłe żarówki zamieniłam na energooszczędne.
    7. Zamiast kąpieli>> prysznic.
    8. Robię pranie 20 minutowe.
    9. W miarę możliwości zamiast różnych środków czystości stosuję ocet z wodą.
    10. Nieudane zakupy (ubrania, kosmetyki) krążą po całej rodzinie:)

    Serdecznie pozdrawiam! :)

    • Dzięki za komentarz! Z tym wrzucaniem rzeczy do pieca to jest chyba nadal duży problem, prawda?

  • Paulina

    Po przeczytaniu artykułu zdałam sobie sprawę, że większość z nich czynnie stosuję – mam jeszcze kilka patentów, które ograniczają zasoby, a przede wszystkim ilość wydanych pieniędzy.
    1. Nie kupuje peelingów – ten domowy, zrobiony z fusów kawy lub też z cukru z dodatkiem cytryny i miodu jest bezapelacyjnie najlepszy! Idealnie usuwa martwy naskórek, a jeśli dodamy do niego łyżeczkę oliwy z oliwek, będzie działał nawilżająco.
    2. Zanim pójdę spać wyłączam wszystkie sprzęty jak np. ładowarki do telefonu/komputera – oczywiście, kiedy ich nie używam :)
    3. Stosuję energooszczędne żarówki – to chyba w dzisiejszych czasach już oczywistość – droższa żarówka, ale wystarcza zdecydowanie na dłużej i oszczędza pieniądze.
    4. Nie kupuję wody, piję z kranu, a kiedy wychodzę z domu zabieram ze sobą butelkę wielokrotnego użytku, kupioną za bodajże 15 złotych i tam nalewam wodę do picia.
    5. Podobnie robię z kawą – kubek termiczny to koszt ok. 50 zł, a kawę mam zawsze ze sobą. Tutaj koszty zwracają się w ekspresowym tempie, a taki kubek nie zajmuje dużo miejsca.
    6. Wykorzystuję telefon zamiast papieru – kiedy nie muszę czegoś drukować np. bilet na pociąg, a jest mozliwość okazania biletu w telefonie, korzystam z tej opcji.
    7. Gotuję proste dania – nie lubię tracić czasu w kuchni, a kiedy dochodzi do tego aspekt ekologiczny to podwójny plus. Wybieram dania jednogarnkowe, które przygotowanie zajmuje około 20 minut, a w czasie, kiedy wszystko gotuje się w tym garnku zajmuję się czymś innym. Oszczędność wody i gazu jest o wiele większa, odkąd zaczęłam praktykować ten sposób.
    8. Na zakupy tylko ze swoją lnianą torbą. Staram się ją też mieć przy sobie w torebce, na wypadek nieoczekiwanych zakupów.
    9. Gdy nastawiam czajnik na wodę od razu pytam domowników, czy coś piją :)

  • Też próbuję przeforsować w domu ścierki zamiast papierowych ręczników i też jest opór… :).

    • Olga

      Haha, w takim razie możemy nawzajem trzymać za siebie kciuki :) ale musimy też pamiętać żeby nie suszyć nikomu głowy, bo to tylko zniechęca i budzi większy opór. Taki to świat, domowej dyplomacji…! :)

  • Ania Comerford

    Dzbanek brita nie jest wale elologiczny ponieważ wkłady są zrobione z plastiku. Argument ze plastik moze byc recyclingowany nie wygrywa bo smutna prawda jest taka ze nie jest to robione ze względu na koszta. Najbardziej ekologiczna opcja jest zakup filtra węglowego który sie poprostu wkłada do dowolnego naczynia. Polecam te marki KISHU i tańsze black+ blum. Aha filtr działa przez 6 miesięcy i jest całkowicie naturalny i biodegradalny.

  • kinga

    „Odnośnie do”, a nie „odnośnie”, przedrostki typu „super-„, „hiper-„, „ekstra-” z rzeczownikami pisze się łącznie, „proekologiczny” również łacznie, a nie z łącznikiem. Przepraszam, ale razi mnie to. Treść na najwyższym poziomie, więc tego samego należałoby oczekiwać w kwestii formy…

  • Manufaktura Zdjęć

    Dzbanek filtrujący to strzał w dziesiątkę. Sama mam Britę od kilku miesięcy i sprawdza się idealnie. Gdy „uzupełniłam” ją butelką z filtrem węglowym Dafi, przestałam zupełnie kupować wodę butelkową. Mam jednak problem z płatkami kosmetycznymi – tych niestety trochę zużywam :/

    • Polecam olejek do zmywania twarzy i ściereczkę z mikrofibry. Używam już bardzo długo i sprawdza się genialnie. Ewentualnie wielorazowe płatki kosmetyczne, wiele osób o nich wspomniało w komentarzach.

  • Justyna S.

    Trochę tego proekologicznego postępowania u mnie jest :)
    – gdy kładę się spać albo nie korzystam z jakiegoś urządzenia to wyłączam z prądu ( żadne diody nie świecą).
    -ubrania kupuję rzadko i to najczęściej używane.
    -staram się używać materiałowych toreb na zakupy.
    -w sypialni przed spaniem zakręcam ogrzewanie na minimum.
    -mamy ogródek i w nim drzewa, krzewy owocowe oraz trochę warzyw z których robię przetwory na zimę.
    -segreguję śmieci oraz zbieram nakrętki butelek
    -oszczędzam wodę (krótkie prysznice, zakręcanie przy myciu zębów etc. podlewam ogródek deszczówką i wodą ze studni)
    -staram się ostatnio używać do czyszczenia kuchni i łazienki octu i sody oczyszczonej
    -książki wypożyczam w bibliotece
    -ja sama nie mam prawo jazdy i nie jeżdżę samochodem ( mąż jeździ) wolę rower albo komunikację miejską)
    -staram się chodzić w rzeczach aż do zdarcia albo gdy coś mi się znudzi, a jest dobre to szukam osoby która to z chęcią weźmie
    -zakupy żywieniowe planuję i z listą kupuję
    -telefon komórkowy- używam jednego od około 9 lat ( mój pierwszy i jedyny, mam nadzieję że nie będę musiała jeszcze wymieniać) – nie zależy mi na nowoczesnych urządzeniach, nigdy nie byłam typem siedzącym w nowinkach technologicznych.
    Oczywiście różnie u mnie bywało, ale z tego co pamiętam zawsze byłam bardziej ekologiczna niż mniej.

    • Justyna S.

      Tak sobie pomyślałam, że bardzo ekologiczni jako Polacy byliśmy w czasach komuny.

  • Ania Zielińska

    We wrześniu, na kilka miesięcy przeprowadziłam się do Francji. Jedną z rzeczy, których będzie mi bardzo brakowało po powrocie jest serwis OUICAR, który pozwala na wynajęcie samochodu od prywatnej osoby, która w danej chwili go nie potrzebuje. Jest to opcja ponad 60% tańsza niż klasyczna wypożyczalnia, nie mówiąc już o kosztach utrzymania własnego samochodu.
    Jeśli chodzi o bardziej domowe triki, mam tutaj ekspres kawowy na kapsułki. Odkryłam (za pomocą youtube), że kapsułki tak naprawdę nie muszą być jednorazowe – wystarczy kupić kilkukrotnie tańszą mieloną kawę i uzupełniać umyte wcześniej kapsułki. To mniej wygodne niż używanie ich jednorazowo, ale wyobraziłam sobie górę pustych kapsułek wyprodukowanych w kilka miesięcy i jestem mocno zmotywowana.
    Kolejna metoda na oszczędzenie pieniędzy i planety – na zakupy zawsze zabieram torbę wielokrotnego użytku. Nie kupuję siatek i nie mam problemu co z nimi później zrobić.
    Czytając posta, przypomniałam sobie o jeszcze jednej metodzie na niekupowanie wody butelkowanej – warto kupić sobie plastikową butelkę wielokrotnego użytku, żeby nie kupować wody ‚na mieście’, tylko zawsze mieć ją przy sobie.
    Jeśli chodzi o typowo babskie kwestie – ograniczyłam kosmetyki do twarzy do minimum. Mam 1 krem, którego używam na noc i na dzień balsam i wodę różaną. Zawsze się zastanawiam jak można wydać kilkadziesiąt złotych np na cień do powiek :D

    • Wydaje mi się, że niektóre firmy produkujące ekspresy i kapsułki mają bardzo zaawansowane systemy recyklingowe. Zużyte kapsułki można oddać do sklepu i zostaną przetworzone.

  • dość mało się piszę o takich sprawach a to przecież tak ważny temat! ludzie często myślą, że od przejmowania się ekologią jest państwo albo duże fabryki i korporacje, a przecież to właśnie od nas, szeregowych obywateli, zależy najwięcej. i, tak jak piszesz, dużo możemy zrobić przy minimalnym nakładzie pracy i praktycznie zerowym wysiłku. w konkursie udziału nie chcę brać, ale kilka myśli podrzucę:
    1. Dzbanek z filtrem mi nie potrzebny bo od lat piję już wodę z kranu i piję ją wszędzie (nie wliczając krajów gdzie może to się skończyć źle, jak np. Kambodża czy Mozambik…) gdzie jestem
    2. Mam szklaną butelkę w której noszę wodę ze sobą – nie muszę kupować w plastiku gdy zachce mi się pić
    3. Segreguję śmieci, łącznie z kompostem i odpadami ogrodowymi
    4. Ograniczam kupowanie plastiku: kosmetyki w szkle, grzebień bambusowy, herbata nigdy nie w ‚jedwabnych’ woreczkach, mydła w kostce
    5. Nie kupuję rzeczy, które mogą być elektroniczne – muzyka, filmy, gazety, czasopisma (wyjątkiem są książki do których mam słabość…)
    6. Nigdy nie biorę reklamówek
    7. Jak świece to tylko sojowe albo naturalne
    8. Zamiast w woreczki, papier śniadaniowy czy folię aluminiowa pakuję jedzenie do pojemników wielokrotnego użytku
    9. Ubrań kupuję mało i tylko z naturalnych materiałów
    10. Praktycznie nie jem mięsa, a w szczególności stronię od wołowiny
    11. Do sprzątania używam tylko środków ekologicznych. Tak samo jak proszku do prania i płynu do zmywania
    12. Nie farbuję włosów i stosuję tylko kosmetyki ekologiczne
    13. Nie kupuję gadżetów kuchennych typu elektryczne noże, frytownice, młynki, prodiże i inne cuda-wianki – wystarczy drewniany wałek, łyżka, tłuczek i dobre noże
    14. Nie mam także ekspresu do kawy bo używam chemexu albo zwykłej kawiarki. A już na pewno nigdy nie kupiłabym takiego ekspresu na kapsułki – wystarczy poczytać jaka to ekologiczna katastrofa
    15. Żarówki tylko eko, zresztą w UK innych już nie można kupić
    16. Jeżdzę komunikacją miejską
    17. Nie drukuję paragonów (w niektórych sklepach w UK przy kasach samoobsługowych automat pyta czy chcesz paragon i można kliknąć ‚nie’) ani biletów gdy jest możliwość posiadania elektronicznych
    18. Nie wyrzucam baterii to śmieci ale do specjalnych pojemników do tego celu
    19. Komentarze tutaj to prawdziwa inspiracja i kopalnia pomysłów, więc pewno niedługo dodam jeszcze kilka punktów :)

  • Myślę, że u mnie w domu najbardziej ekologiczną decyzją była zmiana żarówek na LED’owe. Oczywiście nie wszystkie naraz, bo nie wyrzucam dobrych żarówek żeby kupić nowe. Ale po wypaleniu się wymieniam sukcesywne te które trzeba na LED’owe. Teraz już nie są takie drogie, a świecą dużo dłużej i zużywają znacznie mniej energii niż zwykłe czy nawet energooszczędne.
    Staram się rzadziej jeść wołowinę na rzecz kurczaka czy warzyw. Nie jest to łatwe, bo uwielbiam mięso, ale hodowla krów jest jedną z najmniej ekologicznych hodowli na świecie. Staram się także unikać produktów, zarówno spożywczych jak i kosmetyków z olejem palmowym, którego uprawy wymagają wycinania kolejnych hektarów lasów deszczowych. W ogóle w kosmetykach staram się przejść na bardziej ekologiczne produkty, naturalne, które mniej zanieczyszczają środowisko niż klasyczne detergenty.
    Chciałabym także przejść na filtrowaną wodę z kranu, ale czuję dziwny, irracjonalny opór przed piciem kranówki, nawet przefiltrowanej, bez ugotowania jej. Choć u nas, na Śląsku, woda z kranu jest jak najbardziej zdatna do picia bez przegotowania. Jednak ludzki mózg to zadziwiający organ…
    Niedawno zainwestowałam także w ekologiczne, naturalne preparaty myjące – do podłóg, do toalet i uniwersalny płyn myjący. Niestety nie są tak skuteczne jak mocna chemia, ale na pewno zdrowsze dla naszego środowiska niż produkty na bazie chociażby chloru.
    W moim domu zmiany w dużej mierze dopiero się zaczynają, ale myślę, że powolutku osiągnę cel do którego zmierzam, czyli jak najbardziej ekologiczny dom. Choć na miano ekologicznego freak’a pewnie nigdy nie zasłużę ;)

    • Oj, ja też nie zasłużę na miano ekologicznego freak’a :), ale staram się wprowadzać zmiany.

  • magda

    Moje eko sposoby:-):
    Dojezdzam do pracy 40 km i dojazdy te dzielimy na 3 osoby – zawsze to dwa samochody na trasie mniej, oszczednosc pieniedzy i srodowiska a do tego super towarzystwo.
    Uzywam plociennej torby. Foliowki jak sie pojawia wykorzystuje na worki do smieci.
    Suszac wlosy lub biorac prysznic zostawiam otwarte drzwi na mieszkanie po – swietnie dogrzewa przedpokoj :-) to patent od rodzicow ktorzy na tym zaoszczedzili w ubieglym roku kilkaset zlotych z ogrzewania.
    Nie kupuje jedzenia na duzy zapas, aby nie wyrzucac (plaga naszych czasow), a gotujac mieszam to co zostaje – sprzyja kreatywnosci a ile nowych przepisow powstalo w ten sposob! ;)
    Gotujac wode w czajniku okreslam ilosc jakiej potrzebuje – nie zalewam do pelna. Tak samo gotujac ryz i makaron – nie ma potrzeby by torebka plywala w 5 litrowym garnku ;)
    To chyba tyle.
    Fajny post, mozna sie zainspirowac!

  • „Puszczam w drugi obieg ozdobne papierowe opakowania” – zawsze śmieję się z moją siostrą, robiąc porządki: „Ta paczka jest w rodzinie od dziesięciu lat!”. Nie widzę powodu, dla którego takie opakowanie nie miałoby mieć drugiego i nawet trzeciego życia, jeśli wygląda na nieużywane. Przy okazji bardziej szanuję te papierowe torebki. Dziękuję również za podsunięcie pomysłu „Makulatura dla Zwierząt”!

  • niestety bardziej od przemysłu odzieżowego naszą planetę zanieczyszcza przemysł spożywczy, a dokładnie przemysłowy chów zwierząt.

  • Oj, musze odkurzyc swoja karafke do filtrowania i wymienic filtr. Dziekuje za inspiracje i pozdrawiam serdecznie Beata

  • Marta Re

    Zawsze chętnie czytam teksty na temat ekologii, oszczędzania itp. Co do przenoszenia w swoje życie pomysłów innych mam już spory dystans. O ile woda w Krakowie jest naprawdę niezła i historie o niebezpiecznej kranówce z pewnością można włożyć między mity. Ta ta woda pomimo poprawnego składu chemicznego jest po prostu niesmaczna dla mnie. Dlatego kupuję wodę butelkową. Nigdy nie pakowałam pralki do pełna bo pranie jest po ugniatane, bo nigdy tyle nie uzbieram w danej kolorystyce, bo najzwyczajniej w świecie lubię mieć trochę luzu i miejsca a nie na ścisk.. nawet w pralce. Dla jednych będę minimalistką bo używam prawie 17 lat tej samej pralki czyli nie kupuję następnej i zużywam do końca. Dla innych to będzie zgroza bo na pewno moja pralka tak wiekowa nie jest oszczędna jak te nowsze z napisem eco. I mogłabym się odnieść do reszty porad, najważniejszy jest jednak według mnie zdrowy rozsądek i mądra oszczędność a to w różnych domach ma całkiem inny wymiar.

  • Agata Milewska

    Używam dzbanków BRITA razem z wkładem wymienialnym. Martwi mnie jedno: czy te zużyte wkłady opakowane w plastik są ekologiczne? Czy ulegają recyklingowi? Wątpię. Nie ma na nie specjalnych pojemników czy punktów odbioru, a przecież filtr który jest chemią opakowaną w niezdejmowalną plastikową obudowę nie rozkłada się łatwo i szybko? Raczej zalega przez wiele lat. Skłania mnie to do zastanowienia i nawet rozważam rezygnację z tego rodzaju filtra do wody…

  • Wiktoria Pawlak

    Hej :) ja jestem dopiero początkującą minimalistką ale podzielę się kilkoma praktykami z mojego domu:
    – segregracja śmieci, wielkokrotne użytkowanie torebek foliowych, pudełka po butach często przydają się później w mojej szafie jako pojemniki np na skarpetki czy rozmaite akcesoria. wielokrotne używanie opakowań i torebek na prezenty (mam na nie specjalny pojemnik dlatego w zasadzie nie muszę ich kupować, używam te, które sama od kogoś dostałam)

    – zmywanie w zmywarce w trybie eco,

    – używam minimalną ilość płynu do płukania przy praniu a przy ręcznym wcale
    – gotowanie: staram się kupować niewiele i maksymalnie wykorzystywać zakupione produkty przykład: warzywa i mięso na których gotowała się zupa idealnie nadają się do przygotowania pysznej kaszy z warzywami i mięsem. nie stosuję także kuchennych gadżetów
    – gaszenie światła gdy wychodzę z pomieszczenia
    – wyłączanie wody gdy namydlam się pod prysznicem lub gdy myję twarz przy umywalce
    – zamiast przegrzewać pomieszczenie wolę na noc przykryć się dodatkowym kocem
    – ostatnio również mniej kupuję ubrań, jesli mam ochotę na coś nowego pożyczam ubranie od mojej siostry, to doskonale zaspokaja potrzebę kupienia czegoś.

    – staram się także prowadzić auto ekonomicznie,

    – przy myciu łazienki staram się używać jak najmniej chemii, najczęściej do umycia podłogi wystarczy sama gąbka z wodą

  • Właśnie taki sam wpis przygotowuje odnośnie moich sposobów na ratowanie planety i ekologiczne życie :-) Używam brity i nie wyobrażam sobie kupować wody. Wiele z Twoim sposobów jest też moimi sposobami. Dodam tylko ze dostarczyć ile prądu gdzie mieszkam oferuje opcje droższa ale mamy świadomość że większość prądu z którego korzystamy pochodzi zr źródeł energii odnawialnej. Innymi spsobami są używanie ekologicznych spsobów i środków do sprzątania. :-)

  • Justyna S.

    Wspaniałe sposoby na dbanie o nasze środowisko naturalne. Chociaż bardzo chciałabym wiele rzeczy jeszcze zastosować w moim życiu to nie jest to takie proste. Ja sama używam papieru szarego toaletowego, ale mój mąż nie i nie chce się dać przekonać. Miałam kiedyś dezodorant kryształ lecz jednak jego efektywność przy mocnej potliwości jest słaba. W praktyce i mając rodzinę różnie to wygląda, nieraz nie da się wszystkiego zastosować i trzeba nabrać dystansu i zdrowego rozsądku :)

    • Konstanty Aniołek

      Hej, pisze ten komentarz już drugi raz, bo wczoraj jakoś się nie dodał… Chciałam tylko zaprosić o ile Cię interesuje taka tematyka na bloga Kasi, która fajnie pisze o zero waste OGRANICZAM SIE (wpisz w google) Nie od razu Kraków zbudowano, ale go zbudowano :-) Kibicuję :-)

  • Marta Re

    Jestem pod wrażeniem, najbardziej chyba faktu, że zamiast wypisywać jest tez pełna dokumentacja zdjęciowa.
    Na pewno taki styl życia jest lepszy od bezmyślnego produkowania śmieci pomimo, że nie wszystkie rozwiązania są dla mnie do zaakceptowania.

    • Konstanty Aniołek

      Hej, pisze ten komentarz już drugi raz, bo wczoraj jakoś się nie dodał… Chciałam tylko zaprosić o ile Cię interesuje taka tematyka na bloga Kasi, która fajnie pisze o zero waste OGRANICZAM SIE (wpisz w google)
      Ważne by to co robimy sprawiało nam przyjemność (właśnie mi sprawia) i starać się nie robić tego co nas może unieszczęśliwić :-) Serdeczności

      • Marta Re

        Oczywiście, że zajrzę – dziękuję za zaproszenie.

  • Anna Karwowska

    Co do wody z plastikowych butelek dodałabym jeszcze, ze taki plastik może porządnie namieszać w naszych hormonach…
    Do szybkiego sprzątania korzystam z mieszanki octu i wody z jakimś olejkiem eterycznym.
    W 90% zrezygnowałam z korzystania z szamponów. Włosy myje mąka, orzechami piorącym lub glinka. Zamiast odzywek używam wodę z octem. Końcówki zabezpieczam olejem.
    Ubrania piorę z kulami piorącym. Proszku dodaje tylko przy większych zabrudzeniach i to tez mało. Do zmiękczania używam soli epsom z olejkami eterycznymi.
    Planuje wprowadzić więcej zmian, ale robię to powoli. Mimo wszystko, moja alergiczna skóra się cieszy :)

  • U mnie schodzi tyle wody butelkowanej, co najmniej 2 butelki dziennie. Muszę koniecznie pomyśleć o dzbanku! :)

  • Teresa Gertz

    Na stronę zawędrowałam przypadkiem i wygląda na to, że postaram się czegoś nauczyć (ja, chomik).
    W artykule i komentarzach jest mnóstwo sposobów, z których sama korzystam, więc nie będę się powtarzać. Jestem młodą matką 7-miesięcznego bobasa, więc sądzę, że dałby mi tyle czasu na pisanie ;)
    Chcę za to (bo widziałam, że w komentarzach brakuje) opisać, co ja, jako matka robię by być eko :)
    1. Pieluchy wielorazowe . To król królów. Nowoczesne pieluszki są śliczne i łatwo się je pierze. Mam zestaw, który wystarcza w 100% na zastąpienie pampersów. Zalety takich pieluch są ogromne. Nie zawierają chemii. Nie odparzają. Nie trzeba stosować kremów do pupki. Nie stosuje się do nich płynu do płukania, pierze w 1/2 dozy proszku (ja tak piorę) ale wiem, że kule piorące też można. I można je stosować przy kolejnych dzieciach, albo sprzedać. Ja większość moich pieluszek kupiłam używane. I nie ma TON śmieci, które rozkładają się setki lat!
    2. Myjki wielorazowe. Pupkę młodego z grubszych spraw obmywam myjką wielorazową, do której wodę przechowuję w szklanej butelce (czyli żadnych chusteczek nawilżanych!). Myjki piorę razem z pieluszkami.
    3. Wielorazowe wkładki laktacyjne. Na początku „drogi mlecznej” zamiast kupnych wkładek laktacyjnych kupiłam oczywiście wielorazowe, często we wzory, jakie mam na pieluszkach ;). Super się sprawdziły :)
    4. Kosmetyki dziecięce. I tutaj – tadaam, pieluszki wielorazowe sprawiły, że nic do pupy nie trzeba, a dziecia kąpię w zaparzonym siemieniu lnianym i w związku z tym nie potrzebujemy ŻADNYCH kosmetyków. Ząbków jeszcze nie ma, uprzedzając pytania, ale już myślę, co by mu zaproponować zamiast chemii :)
    Pozdrawiam serdecznie i załączam moje stanowisko „pracy” ;)
    https://uploads.disquscdn.com/images/544b253561d7cd10502a9f63440792490a356a80375486228291fff6c876b166.jpg

  • Natalia Trędowicz

    dzisiaj odkryłam Twojego bloga-zachwycilam się. Nie jestem minimalistka ale mocno do tego dążę i sukcesywnie pozbywam się rzeczy zbędnych rzeczy. Problemik kłopocik jest w tym ze mam 2 dzieci. One i ich ubrania, zabawki rzeczy na urodziny itd nie pomagają zmianie stylu życia :( hmmm i co tu zrobić :/

    • Natalio, wiele osób spośród moich przyjaciół i znajomych czyta mojego bloga, czytało książkę. Wiesz, którzy są najbardziej zadowoleni ze zmian wprowadzonych w związku z minimalizowanie? Ci z dziećmi :)).

      • Ania

        ja mam 2 dzieci, i nie moge sie nadziwic, ze dzieci sa traktowane jako wymowka przed zmianami.

      • Natalia Trędowicz

        Od ostateniego komentarza zrobiłam porządki w moich ubraniach butach i w zabawkach dziecięcych :) jeszcze duzo przede mną, śmieje sie ze przechodzę transformacje to jest długi etap pozbywania sie zbędnych rzeczy :) Zainspirowałaś mnie dzięki na długo pozostanę na Twoim blogu pozdrawiam

  • Też używamy brity i zauważyłam to samo :) butelki w cudowny sposób zniknęły i nie mnożą się przy drzwiach wyjściowych z domu jak króliki na wiosnę :)
    Mój eko sposób na ubrania to szycie ich własnoręcznie. Dzieciaki obszyte i ja też. Zdecydowana większość naszych szaf, to wytwory moich własny rąk! Tylko za szycie bielizny się jeszcze nie zabrałam. Ktoś powie, że to wcale nie ekologiczne, bo niby jak… tyle, że od momentu kiedy zaczęłam się w to „bawić” zakupy ubraniowe ograniczyliśmy do minimum. Wiem, że ubrania w których chodzimy są dużo lepszej jakość, co za tym idzie – starczają na dłużej i przede wszystkim nie mamy ich za dużo! Szycie trwa, czasem więcej niż zakupy. Wymaga przemyślenia i skupienia. I w jego trakcie nie powstają rzeczy niepotrzebne, jak te czasem kupione pod wpływem impulsu i przyniesione do domu. To, że są niepowtarzalne i robione wg własnego pomysłu, to już inna, cudowna historia :) moja, dzieciaków i męża trochę też ;)
    Z innych eko-patentów staramy się używać jak najmniej chemii do wszystkiego. Odkamienianie czajnika, kranów itp. (mamy okropnie twardą wodę – tu pomaga też brita!!!) – kwasek cytrynowy zamiast gotowych odkamieniaczy, soda oczyszczona z cytryną do szorowania itd. Tak samo jedzenie – ludzie dziwnie na mnie patrzą w sklepie kiedy czytam prawie każdą etykietę. Trudno, lubię wiedzieć co jem (i czego nie jeść) i mam nadzieję nauczyć tego również dzieci.

  • mjz

    Twoje sposoby, i wiele sposobów wymienionych w komentarzach, pokrywają się z moimi.

    Lubię gotować – nie marnuję żywności, gotuję tak, by zużyć każdy produkt jaki mam w kuchni. Odpadki kompostuję. W miarę możliwości wybieram produkty sezonowe i lokalne z uprawy ekologicznej – zamawiam tzw organic box ze sprawdzonego gospodarstwa – na dłuższą metę wychodzi to taniej, zdrowiej i bardziej przyjaźnie dla środowiska niż kupowanie w supermarketach (mieszkam w UK, tutaj trudniej niż w Polsce o loklaną żywność). Zamawiając takie pudło, zużywam też mniej opakowań, ponieważ większość warzyw i owoców jest pozostawiona luzem albo w opakowaniach wielokrotnego użytku, które oddaje się przy kolejnej dostawie.

  • Ania Klaudia

    Na wstępie chciałabym podziękować za poruszenie tego tematu. Miło też, przeczytać propozycje od innych i się zainspirować :-)

    Moje sposoby na bycie eko to:

    1. ograniczenie kosmetyków do jak najmniejszej ilości – naprawdę nie potrzebuję tych wszystkich maseczek, toników , korektorów ,pomadek, żeli ,balsamów itd. Lubię kosmetyki, które można użyć wielofunkcyjnie. Np. oliwka służy jako balsam do ciała i jako środek do polerowania kranów. Olej kokosowy jako serum na włosy i naturalnie w kuchni ;-) Tabletki do zmywarki dobrze czyszczą wannę z hydromasażem.

    2. W domu stosuję naturalne detergenty, zwykły ocet czy sok z cytryny działa cuda. Nie ma sensu kupować tych wszystkich reklamowanych produktów.Zużyte opakowania staram się gdzieś wykorzystać np.butelka po płynie do okien – służy jako zraszacz do kwiatów. Dużo fajnych inspiracji znalazłam na Pinterest.

    3. Kupuję tańsze uzupełniacze np. mydło w płynie i przelewam do swoich szklanych opakowań.

    4.Staram się wybierać na zakupach produkty w opakowaniach szklanych czy papierowych- jak najmniej plastiku w domu :-)
    5.Naturalnie kubek termiczny i szklana butelka towarzyszą mi codziennie. Córka też, dostaje śniadanie do szkoły
    w pojemniku.

    6. Palące się diody w domu to koszt około 80 zł na mc.Mając tą świadomość wyłączam wszystko.

    7. Bardzo lubię robić swoje dżemy. Recycling słoików.

    8. Uwielbiam malować słoiki i robić z nich świeczniki i pojemniki na mydło czy płyny do naczyń – znajomi często dostają je jako prezenty DIY.

    9.Kupuję ubrania używane o bardzo dobrej jakości. Albo wymieniam się z koleżankami.W mojej szafie jest mnóstwo perełek. To samo dotyczy dodatków;-)

    10. W sezonie letnim jeżdżę do pracy rowerem.

    11. Stare zabawki, niepotrzebne rzeczy rozdaję innym. Staram się ograniczam produkcję śmieci;-)
    Anna Klaudia
    annaklaudiak@gmail.com

  • iwona

    Pewnie się narażę, ale:
    Dla mnie cała ta „ekologia” pt. segreguj śmieci to jedna wielka ściema. Z posegregowanego plastiku produkuje się kolejny plastik.
    Dla mnie ekologia będzie wtedy, gdy zabroni się produkcji plastiku (tak, włącznie z ciuchami), powróci się do szklanych opakowań i zawijania sera w zwykły papier, oraz radykalnie ograniczy się rozmnażanie, bo jest nas, ludzi tragicznie za dużo – wtedy nie będzie zbyt dużo spalin, zbyt dużo śmieci, przemysłowych hodowli i coraz mniejszej ilości lasów.
    A jak ktoś chce skorzystać z kupionej przeze mnie butelki pet, to niech ją ode mnie KUPI.
    Śmieszy mnie moda na szmaciane reklamówki, bo te same osoby kupują plastikowe worki na śmieci, śmieszą mnie szmaciane waciki, bo je trzeba prać, czyli marnuje się wodę i detergent.

    • Marta Re

      Bo jak dla mnie we wszystkim trzeba zachować zdrowy umiar. Zgodzę się, że większość przykładów ekologicznego życia to zdrowy rozsądek. Chętnie czytam jakie ekologiczne pomysły mają inni, nie wszystkie stosuje, nie wszystkie są dla mnie do zaakceptowania.

  • Też piję wodę z kranu i też słyszę, że to źle. Pasożyty, chlor, smak itd… A jednak żyję i mam się całkiem dobrze.
    A co do kupowania używanych rzeczy… Zawsze bałam się kupić używane sprzęty agd, telefony itp. Nie wiem czy się kiedyś odważę. Natomiast przekonałam się do kupowania ubrań z drugiej ręki. Całkiem niechcący trafiłam na ciepłą markową kurtkę za 8zł! Metka podpowiada mi, że kosztowała ok 200zł i pewnie nie zwróciłabym na nią uwagi w sklepie. Jest dość krótka ale naprawdę ciepła :) No i spodnie w rozmiarze S można kupić bez śladów używania. Potrzeba tylko wytrwałości w szperaniu i nieco więcej czasu :)

  • KarMagKat

    Wow, jestem pod wrażeniem… Wstyd mi teraz, wydawało mi się, że nieźle sobie radzę, ale w porównaniu do Ciebie to jeszcze nie zaczęłam. Idę przemyśleć swoja sytuację :)

    • Konstanty Aniołek

      Oj nie! samym sukcesem jest juz to ze cos dla tej matki Ziemii robisz :) To bardzo wazne :) Serdecznosci :)

  • KarMagKat

    Przy niektórych komentarzach wypadnę raczej blado, ale lepsze coś niż nic ;) Bardzo fajny temat i dużo dobrych pomysłów do wcielenia w życie! Moje nawyki, sposoby itp.:
    1. Segregacja śmieci. Robię to od dziecka, tak zostałam wychowana. Byłam pionierem podstawówki w dostarczaniu makulatury do szkoły ;) W moim domu na wsi mamy duży kompostownik na resztki jedzenia trawę, liście, nadgniłe owoce i wszelakie odpady z ogrodu. Dodatkowym atutem jest to, że czasem żywią się na nim zwierzęta (niedożywiony pies sąsiada, koty, sarenki z lasu…), więc to taki paśnik zarazem. Na co dzień w mieście odpadów bio nie mam gdzie składować, niestety.
    2. Oszczędzam wodę. Biorę krótki prysznic, zakręcam kran przy myciu zębów itp. W nowym mieszkaniu mam zamontowane już baterie z perlatorem. Jak widzę, że ktoś zmywa naczynia i woda leci ciurkiem do kanalizacji to muszę sie mocno hamować, żeby nie zakręcić komuś wody :D Nałóg, mówię wam, nałóg!
    3. Wyłączam światło, sprzęt z gniazdek. Wszystkie żarówki wymieniliśmy na LEDy.
    4. Wybierając AGD do nowego mieszkania staraliśmy się dobierać najlepszą klasę energetyczną + oszczędność wody w stosunku do ceny.
    5. Ile się da wspieram lokalny rynek pracy. Kupuję w osiedlowym sklepie, chodzę do osiedlowego szewca itp.
    6. Bardzo podoba mi się idea kupowania bez opakowań. W niektórych marketach można kupować sypkie produkty na wagę do swoich woreczków. Chciałabym ją wdrożyć w swoim domu, jak tylko się wyprowadzę :) Żałuje, że w mojej okolicy nie ma nie sieciowego sklepiku z taką możliwością.
    7. Nawróciłam się na kupowanie butów ze skóry i regularne dbanie o nie. Mam ich o wiele mniej, ale zdrowiej dla świata.

    8. Jakieś 80% moich ubrań pochodzi z ciucholandów. To wynika też z niezbyt dużych możliwości finansowych, ale generalnie sezonowość ciuchów i gnający konsumpcjonizm mnie nie pociąga. Jak będę w końcu dobrze zarabiać :D to chce kupować ubrania produkowane w Polsce, z dobrych materiałów, na lata.
    9. Mam minimalna ilość kosmetyków (moje niezbędne minimum). Przyznaję, że chętnie kupowałabym produkty bio i sama je robiła, ale moja skóra ich nie toleruje (nie pytajcie jak to się dzieje, bo nawet dermatolodzy nie są w stanie tego wytłumaczyć).
    10. Eko notesik. Wszystkie kartki jednostronnie nadrukowane/popisane składam do formatu a5, spinam klamrą i użytkuję na co dzień do list i notatek.
    11. Staram się szukać niechcianym przedmiotom nowego domu, zamiast wyrzucać na śmietnik. Chwała OLX ;) A stare rzeczy (np. meble z drewna, fotele, słoiki…) przerabiam i nadaje im nowe życie :)
    12. Kilka sezonów temu odkryłam samodzielne sadzenie warzyw. Najpierw sadzę w pojemniczkach w domu, potem lądują na balkonie aby finalnie zostać przesadzone do ogrodu na wsi. Nawet jak mi coś nie wyrasta to się nie zrażam, z roku na rok mam coraz więcej sadzonek i bardzo mnie to bawi :)
    13. Kilka lat temu robiąc test na ‚footprint’ na stronie greenpeace uświadomiłam sobie swoją głupotę, jaką było gotowanie bez przykrywek. Już tego nie robię, ale wstyd mi było, bo to taka oczywistość :)
    14. Coraz częściej wybieram produkty z naturalnych materiałów. Nawet estetycznie mi lepiej pasują. Takie drobnostki jak drewniane klamerki do bielizny, drewniane wieszaki zamiast plastików, szklana butelka, papierowe lub drewniane pudelka…
    15. W moim wiejskim domu żyjemy w symbiozie z innymi żyjątkami. Nie niszczę każdej pajęczyny jaką spotkam na swojej drodze, mrowiska, które nam nie przeszkadzają egzystują sobie w najlepsze. Zostawiamy szczeliny w dobudówce do domu, gdzie zapylacze samotnice robią sobie domki na zimę… Generalnie jeżeli coś nie koliduje z naszym komfortem i bezpieczeństwem może u nas żyć spokojnie.
    16. Pnącza. Dokładniej chodzi mi o winobluszcz. Mam na balkonie, na wsi okala całą szopę, najchętniej sadziłabym go wszędzie. Bo: ładnie wygląda zielony w lecie, na wiosnę kwitnie i zapylacze mają nektar, na jesień powstają owoce, które jedzą ptaki. Same plusy! Polecam.

    To chyba nie wszystko, ale nie chcę na siłę się produkować. Na zakończenie dodam, że w słowie „ekologiczny” najbardziej lubię drugi człon – logiczny. Bo dla mnie dbanie o najbliższe otoczenie i te nawet najprostsze nawyki to po prostu seria logicznych działań do tego, żeby nam się wszystkim lepiej na tym świecie żyło.
    Pozdrawiam!

    • „w słowie „ekologiczny” najbardziej lubię drugi człon – logiczny. Bo dla mnie dbanie o najbliższe otoczenie i te nawet najprostsze nawyki to po prostu seria logicznych działań do tego, żeby nam się wszystkim lepiej na tym świecie żyło” – GENIALNIE napisane!

  • Margo

    Piękne, praktyczne i genialne w swej prostocie! Do tej listy mogę dorzucić jeszcze dwie rzeczy :
    1. Ograniczam zużycie opakowań, kupując produkty na wagę – idę do sklepu że swoimi pojemnikami, i dzięki temu nie produkuje folii i nie muszę przesypywac. Po owoce do marketu idę z torebkami foliowymi, które z wcześniejszymi zakupami przyniósł mój mąż ;-) no i oczywiście torby materiałowe na zakupy i regularne odnawianie pakowania na ubrań czy leków
    2. Używam pieluszek wielorazowych dla mojego dziecka. Prania trochę więcej (prąd i woda, liczyłam zużycie!) a tona okropny w utylizacji opadów uniknieta!

  • TomTom

    Ja osobiście jeżdżę rowerem po mieście, zamiast auta. Wszędzie – praca, czas wolny, o każdej porze roku. Oszczędność pieniążków , mniej zanieczyszczeń i o dziwo w większości sytuacji szybciej niż mogłoby się to wydawać. Ponieważ autko to duża część domowych wydatków, więc jest to część domowego oszczędzania.

  • Zuzia

    Dobry wieczór wszystkim :) Póki mieszkam z Babcią, a wiadomo, że ciężko jest zmienić przyzwyczajenia pielęgnowane przez 60lat, staram się wprowadzać jak najwięcej nawyków ekologicznych, ale nie chcę też być radykalna. :) Moim marzeniem jest stworzenie domu na podobieństwo Zero Waste Home z książki Bea Johnson :) Z punktów, które wymieniłaś nie udało mi się wprowadzić jeszcze punktu 3. ponieważ Babcia uważa, że koszt filtra jest większy niż butelkowanej wody, ale planowałam kupić chyba, że uda się w zdobyć w konkursie :) Póki co udało mi się namówić na kupowanie wody w butelkach 6 litrowych. Oprócz tego mam też własną 0,5l butelkę wielorazową, którą zabieram ze sobą i uzupełniam w domu zamiast kupować małe butelki. Na zajęcia zamiast brać kanapkę w worku lub folii albo kupować gotową sałatkę w opakowaniu przygotowuję wszystko w domu i wkładam do lunchboxa. Mam też wielorazowe metalowe rurki zamiast tych plastikowych. O byciu eko myślę też w kwestii kosmetyków- zamiast podpasek i tamponów używam LadyCup, co niezmiernie polecam każdemu! Oprócz aspektu ekologicznego jest to ogromnie wygodne. Zaopatrzyłam się również w wielorazowe waciki kosmetyczne oraz bambusową szczoteczkę do zębów i staram się tworzyć, póki co tylko proste kosmetyki jak peeling, w domu. A do mycia używam octu i namówiłam też do tego Babcię z czego jestem bardzo dumna! Jeżeli pomyśleć o przyjemnościach jak np czytanie książek czy gazet- zainstalowałam aplikację e-kiosk i tam zaopatruje się w magazyn Vege zamiast kupować i zastanawiać się co zrobić po przeczytaniu. Dostałam też urodzinowy piękny prezent- kindle, dzięki któremu mam wszystkie książki pod ręką i w ekologicznym wydaniu. Ostatnio znalazłam też przepis na domowe ekologiczne świeczki z eko wosku sojowego- serdecznie polecam. Życzę wszystkim powodzenia!

  • Hania

    Moim sposobem na eko dom jest maksymalne zagospodarowanie słoików. Słoiki po kawie rozpuszczalnej (te ładne lekko kwadratowe) służą jako wazony. W dużych słoikach po oliwkach itp. przechowuję mąkę, makarony inne produkty zamiast kupowania plastikowych pojemników do przechowywania. Oczywiście słoiki mają swój drugi obieg w przetworach i transporcie zupek. Polecam również kupowanie produktów xxl, tych które się nie zepsują, takie jak proszek do prania, duże opakowania papieru toaletowego itp. Opakowania wyrzucamy rzadziej, a i tak zużywamy te produkty na bieżąco. Zamiast kupnych pochłaniaczy brzydkich zapachów trzymam w lodówce filiżankę ze zmieloną kawą, a w łazience sodę z olejkiem zapachowym. Ponadto stosuję podobne triki do Twoich, a co do papierów ozdobnych i opakowań po prezentach polecam przechowywać to lekko zniszczone i używać ich do oklejania pudełek po butach, które będą pięknymi pudełkami ozdobnymi. Opakowania po jajkach zwracam do sklepu, polecam też zapytać się sklepikarzy, czy nie przyjmą waszych reklamówek, pani z mojego małego sklepiku chętnie je zbiera, a u nas w domu, mimo że staramy się używać materiałowych toreb wielokrotnego użytku, czasem zdarza się że goście przynosząc coś zostawią swoje foliówki, pani Magda z warzywniaka z chęcią je przyjmuje, wręcz sama się skarżyła, że foliówki coraz droższe, a klienci biorą je garściami.

  • Agnieszka Skonieczna

    Myślałam, że jestem eko, ale po przeczytaniu komentarzy daleko mi do niektórych (chylę czoła!). Swoją drogą, mistrzami ekologii to byli nasi dziadkowie, częściowo rodzice i niezmiennie mnie śmieszy, że rzeczy, które dla nich były oczywiste, my nagle po kilkudziesięciu latach odkrywamy jako bardzo eko ;)
    Nie chcę dublować poprzednich pomysłów (niektóre z nich, jak segregacja śmieci, zakręcanie wody przy myciu zębów itp. są dla mnie tak naturalne od lat, że sama bym nie wymyśliła, że są przy okazji eko), więc dodaję tylko rzeczy, które chyba się nie pojawiły:
    1. Torby płócienne to oczywistość, ale ja używam ich nie tylko przy zakupach spożywczych, ale również np. odzieżowych (baardzo krzywo się patrzą). Jak robię większe zakupy np. w dyskoncie, produkty transportuję do domu w pudłach po warzywach, które zawsze są wystawiane.
    2. Wiadomo, że przy niemowlaku trzeba prać często, ale rzeczy są małe objętościowo. Zawsze dorzucam więc nasze ubrania do takiego wsadu.
    3. Nie kupuję dzieciom plastikowych zabawek (no dobra, w sumie to w ogóle im nie kupuję żadnych, bazujemy na prezentach na święta/dzień dziecka/urodziny – mają mało zabawek ogólnie). Mistrzem zabaw ekologicznych był mòj starszy synek, który mając 1.5 roku potrafił przez 3 mce dzień w dzień po przyjściu ze żłobka bawić się wyłącznie kasztanami (układał, przesypywał do pojemników itp.)
    4. Spędzamy jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu – zwłaszcza latem. Nie palimy świateł, nie siedzimy przed komputrem, nie ogładamy praktycznie TV – niższe zużycie prądu.
    5. Ogrzewanie gazowe (mieszkamy w domu) + steronik do pieca, który załącza ogrzewanie w odpowiednim momencie (np. 2h przed naszym powrotem do domu)
    6. Ograniczam zakupy ubrań, a zużytym zawsze nadaję drugie życie: te w dobrym stanie idą do domu samotnej matki/schroniska dla bezdomnych, podarte itp. do kontenerów, gdzie są przerabiane na czyściwo. Zniszczone poduszki, koce zawoże do schroniska dla zwierząt, jako uszczelniacze na zimę.
    7. Rozmrażanie lodówki jak się zaszroni (mam no frost, więc sporadycznie) – zużywa mniej prądu. Jak wyjeżdźamy tryb holiday. Jak coś rozmrażam to w lodówce.
    8. Jadąc do sklepu/galerii (ubolewam, że autem, ale takie uroki mieszkania pod miastem) nie jeżdżę w kółko szukajac miejsca najbliżej wejścia i generując spaliny, tylko parkuję na pierwszym wolnym i podchodzę.

    • Często odmawiam brania reklamówek, tak po prostu, bo przecież mogę wziąć do ręki, albo wrzucić coś do swojej torby. Niesamowite to jest, że nawet w aptece, gdy kupujesz malutkie opakowanie leku, dają Ci od razu wielką reklamówkę…

  • Agnieszka Skonieczna

    9. Drukuję sporadycznie, kilka razy w roku. Aż mi głupio ile na studiach drukowałam, ale teraz wszystkie te kartki wykorzystujemy ponownie, np. na rysunki dzieci.
    10. Gdzie się tylko da (praktycznie wszędzie) – efakturt. Nie biorę ze sklepów gazetek reklamowych – przeglądam i zostawiam. Nie zgadzam się na wysyłanie mi materiałów promo zwykłą pocztą.

  • zocha

    Super! o ile się nie mylę, to czytałam o Tobie u Kasi na blogu ograniczamsie :) u mnie powoli zaczyna to wyglądać podobnie, ale jeszcze trochę mi brakuje. Na pewno wykorzystam Twoją radę o lufie do zmywania, nie słyszałam nigdy wcześniej o czymś takim. A dziś – tak się pochwalę – będę po raz pierwszy do płukania używać własnego płynu do płukania, zrobionego z octu, sody i olejku eterycznego – wprawdzie mam w domu tylko olejek miętowy, ale w takim razie będę miała miętowe ręczniki ;)

    • Konstanty Aniołek

      Tak, tak to ja :-) Wspaniale! Każdy mały krok się liczy :-) Dobrą opcja tez jest upleciona ze sznurka/nici/materiału myjka. Powodzenia i zapraszam do grupy na FB Zero Waste Polska, tam możesz podzielić się swoimi sukcesami :-) Pozdrawiam Anna

  • Anka

    Oto kilka moich sposobów na ekologiczny dom:
    1. Nie marnuje jedzenia. Jestem przerażona jak wiele jedzenia wyrzuca się w dzisiejszych czasach, dlatego szczególną uwagę poświęcam temu, aby w moim domu tak nie było. Dla trzyosobowej rodziny czasem cały chleb to za dużo, dlatego mrozimy go. Gotując duży garnek zupy dzielę go na porcję i też kilka wrzucam do zamrażalnika. W dzień kiedy totalnie nie mam ochoty stać przy garach lub nie mam czasu ta opcja jest idealna. Staramy się też robić zakupy rozsądnie, planując je wcześniej.
    2. Opakowania po produktach używamy do zabawy. Mając małe dziecko przekonaliśmy się, że często opakowanie po szamponie może być cudowną zabawką, zajmującą Małą na długo. Przesypywanie, przelewanie, przewracanie, układanie wież, kręgle własnoręcznie robione – to wszystko z pojemników po jogurtach, kosmetykach, pudełkach kartonowych, butelkach po kefirze. Pomysłów na zabawy z surowców wtórnych w internecie znajdziemy mnóstwo. Naprawdę polecam.
    3. Kupujemy sprzęty energooszczędne. Odkurzacz, pralka, lodówka – wszystko jednorazowo droższe, jednak inwestycja uważam słuszna – oszczędza pieniądze, wodę, energię.
    4. Staram się mieć zawsze swoją torbę na zakupy w torebce(każdej!). Z doświadczenia wiem, że ogarniając siebie do pracy i dziecko do żłobka, warto mieć torbę na zakupy schowaną w każdej z torebek, aby w sklepie kolejny raz nie być „zmuszonym” do spakowania zakupów do jednrazówki.
    5. Pieluchowanie- ilość jednorazowych pampersów jakie zużywa jedno dziecko przez okres pieluchowania jest ogromne. Myślę, że wielu z nas nie zdaje sobie z tego sprawy, albo po prostu o tym nie myśli, uważając to za konieczność. Jednak jednorazowa pielucha nie jest jedynym wyjściem. Wybór wzorów, kolorów pieluch wielorazowych jest ogromy. I tak właśnie, pieluszki mojego dziecka są wielokrotnego użytku. I nie, nie gotujemy tetrowych pieluch godzinami :) Bambusowe pieluszki są bardzo chłonne, naturalne i zdrowe dla dziecka i jego skóry. Jedynym minusem jest cena jaką musimy zapłacić na samym początku, jednak jest to jednorazowy wydatek :)

    Pozdrawiam,
    Anka

  • lili

    Moje Eko chwyty:
    1. Dania jednogarnkowe to stały punkt programu, oszczędność gazu, wody przy myciu dodatkowych naczyń.
    2. Warzywa kupuję na targu, od sprawdzonych rolników. To co jem ma zapach i nawet w lodówce wytrzyma maksymalnie kilka dni. Więc mam pewność, że tony pestycydów tam nie uświadczysz. Jajka również prosto ze wsi ;) Tego smaku nie da się podrobić żadnymi przyprawami!
    3. Segreguję śmieci. Kartki tnę na mniejsze kawałki i służą mi za listy zakupów, a na zakupy chodzę ze swoją torbą.
    4. Znowu muszę wrócić do jedzenia ;) mianowicie, staram się jeść sezonowo. Jakoś tak dziwnie mi jeśli pomyślę, że styczniowa malina czy inna truskawka przeleciała pół Europy, żeby trafić do mojego deseru. W sezonie zamykam trochę owoców w słoiki. Naprawdę nie dużo, bo nie chodzi o to żeby cały rok jeść to samo. Myślę, że jak się za czymś zatęskni całą zimę to potem smakuje nam jeszcze lepiej. Nie spowszednieje nam.
    5. Mieszkam w kawalerce, która z każdej strony jest ogrzewana. Blok jest naprawdę bardzo ciepły. Używam ogrzewania tylko jeśli jestem w domu. Na czas gdy jestem w pracy lub gdy w weekendy wyjeżdżam, kaloryfery są zawsze wyłączone. Nasz blok niestety nie ma ustalanych cen od zużycia ciepła, tylko mamy stałą opłatę. Mimo to, nie rozumiem sąsiadów, którzy mają odkręcone kaloryfery na maksymalną temperaturę i przy tym cały czas uchylone okna. (?)
    6. Nie oszczędzam na butach czy odzieży wierzchniej. Zawsze jest to bardzo przemyślany zakup, bo wiem, że posłużą mi lata. Czasami odwiedzam „lumpki” ;) I ta radość, gdy znajdziesz perełkę, której nie będzie miało ubrane pół miasta.
    7. Od jesieni przestałam pić wodę butelkowaną, ponieważ zaczęłam pić więcej ziołowych herbat. Rozgrzewam się od wewnątrz. I w końcu przestałam taszczyć te 6-litrówki.

    Może kogoś zainspiruję ;)

  • Beatrycze

    Droga Simplicite,

    mój pomysł na bycie eko to przede wszystkim wymiany. Raz na dwa, trzy miesiące organizuję u siebie w domu SWAP. Wraz z koleżankami wymieniamy się książkami, ubraniami, kosmetykami itp itd. Rzeczy, które po takich imprezach pozostają, wracają do „puli” jeszcze raz lub dwa. Jeśli nie znajdą nowego właściciela trafiają w różne miejsca (np ubrania do potrzebujących, książki na różne akcje dla szpitali lub do biblioteki) lub staram się znaleźć dla nich jakieś zastosowanie podczas zajęć plastycznych, które prowadzę (np kosmetyki wykorzystuję jako farby/pigmenty). Wymieniam się też na różnego rodzaju portalach. Wartość wymienianych przedmiotów nie musi się zgadzać, ważne, aby przedmioty znajdowały nowy dom i żeby nie wyrzucać ich tylko dlatego, że się znudziły lub są już niepotrzebne. Z takiej wymiany mam np stolik!

    • Nie jestem wielką fanką swapów, ale w Wasze wersji brzmi to bardzo rozsądnie :).

  • olga ka.

    Segregacja śmieci, ledy, pudełko na nakrętki, gaszenie
    światła oraz zakręcanie wody, racjonalne zakupy żywieniowo – kosmetyczno –
    chemiczne, pełny wsad prali i zmywarki
    to już zwykła rzeczywistość. Co prawda nie jesteśmy do tego jakoś szczególnie
    zmuszeni sytuacją życiową, ale taką wyznajemy zasadę, że staramy się z
    szacunkiem korzystać i szanować to, co mamy. Myślę, że wszyscy powinniśmy mieć
    trochę pokory wobec życia i tego, co oferuje nam czas i miejsce, w jakim
    żyjemy.

    Ponadto:

    -gdzie się da, schody zamiast windy ,

    – nie kupuję ścierek, zamiast tego zużywam ubrania,
    które wyprowadzam już z obiegu. Żadna ścierka z mikrofibry nie równa się
    wielokrotnie pranej wcześniej bawełnie ( wyjątek to ściereczka do kurzu i do
    szyb),

    – ww. ściereczka do szyb, koszt to ok 3-4 zł, można prac
    w pralce, nie ma sobie równych w czyszczeniu kabiny prysznicowej i luster.
    Oszczędność w ilości zużytego płynu do szyb – ogromna,

    -ograniczam
    zużycie jednorazowego ręcznika ( vide punkty wyżej),

    -zdarza mi się użycie wody do mycia podłogi
    pochodzącej z kapieli dziecka – od razu, póki jeszcze jest ciepła. Jako szmatki
    oczywiście stare ubranie ( czynność już
    jednorazowa), często nawet bez dodatkowych środków chemicznych, jedynie z
    wcześniej już użytym płynem do kąpieli Baby Dream,

    -pojedyńcze skarpetki, nim pojadą w swoją ostatnią
    drogę, służą jeszcze jako czyścik do butów,

    – nieużywanym grubym rajstopom (60 den) poobcinałam stopy
    i mam rewelacyjne legginsy do dłużeszj tuniki lub sukienki. Mimo obcięcia nadal
    można prac w pralce,

    -nie kupuję pojemników do przechowywania żywności,
    używam tych po lodach i serkach,

    -przyprawy trzymam w wąskich słoiczkach po oliwkach,

    -wszelkie balsamy/szapony/żele pod prysznic/proszki do
    prania kupuję w możliwie dużych opakowaniach,

    – balsam do ciała używam też jako krem do rąk,

    -ograniczam kupowanie parafarmaceutyków na rzecz
    zdrowej diety,

    – ograniczam spożycie mięsa ( całej rodzinie:) – produkcja mięsa nie tylko przysparza ogromnego
    cierpienia milionom istot, ale ma też
    ogromnie negatywny wpływ na środowisko,

    – promuję wśród rodziny i znajomych w pracy ( z
    pozytywnym skutkiemJ) produkty, takie jak nasze rodzime
    kasze, płatki owsiane i otręby,

    – mrożę w kostkach na lód sok wycisniety z cytryny.
    Doskonale sprawdza się i do napojów zimnych, i do gorących, i jako przyprawa do
    gotującej się zupy. Cytryna nie obsycha i nie muszę chodzić i kupować nowej (
    która wcześniej przebyła do mnie drogę często tysięcy kilometów),

    – do pierwszego czyszenia garnka z resztek gotowanej
    owsianki używam zwiniętych w kulkę sreberek po czekoladzie lub użytych już
    wcześniej kawałków folii aluminiowej,

    – żwir dla kota kupuję wyłącznie biodegradowalny,

    – o ile to możliwe, zamiast odkurzacza używam zmiotki
    ( np. w kwestii rozniesionego na łapkach żwiru z kuwety),

    -rzadko kupuję torby na śmieci, najpierw zużywam
    wszelkie reklamówki, jakie posiadam w gospodarstwie domowym,

    -zrezygnowałam z zakupu modnej ostatnio prądożerczej
    suszarki do prania na rzecz jej tradycyjnej wersji. Rozwieszam na niej ubrania
    wcześniej je strzepując i nadając im kształt; prasuję tylko to, co niezbędne,

    – nie prasuję pościeli ani ręczników,

    -zużyte (ale wyprane!) ręczniki, pościel i koce oddaję
    do schroniska dla zwierząt,

    – wczorajszą wodę z ekspresu do kawy używam do
    podlewania kwiatów ( w pracy także:),

    – plastikowe słomki do picia ( cóż, moje dzieci je
    uwielbiają…) wkładam do zmywarki – jedna służy nam kilka razy,

    -jajka w miarę możliwości zamawiam na wsi, zawożę tam
    też opakowania oraz wysuszone skorupki po jajkach ( w gratisie dla kurJ)

    -książki wypożyczam z biblioteki ( a mamy je na
    Mokotowie naprawdę dobrze wyposażone, do tego mjozliwość zamawiania przez
    internet, fantastyczna sprawa:)

    • Świetna lista! U nas pojedyncze stare skarpetki kończą jako zabawka dla Neli i są zjadane ;)).

  • olga ka.

    I jeszcze kilka słów apropos korzystania z bibliotek publicznych
    – to nie tylko sprawa ekologii/ekonomii, jako częsta bywalczyni widuję tam
    bardzo dużo starszych osób, dla których biblioteki to także miejsce, do którego
    mogą przyjść, porozmawiać z bibliotekarką i wypożyczyć stos ( tak, tak)
    książek. Im więcej książek pożyczamy, tym biblioteki miejskie mają szansę na
    dotację oraz spada niebezpieczeństwo, że placówka zostanie zamknięta.

    Mam też mieszane uczucia w kwestii propagowania sh. Sama wiele lat temu korzystałam bardzo często, aż ktoś uświadomił mi, że to tylko tak na pozór jest ekologiczne. Powszechny dostęp do bardzo tanich ubrań sprawił, że takie tanie sieciówki typu primark czy hm wyprzedają ubrania za grosze, które ktoś potem kupuje i wyrzuca po kilku razach. I niby fajnie, że potem inni mogą na tym skorzystać, jednak te góry szmat jadą do nas wielkimi tirami, wcześniej posypywane workami chemii do odkażania ( takie sa przepisy). Tak że wszystko fajnie, ale poki sh będą znajdowały rzecze klientów na te dobrodziejstwa, będą cały ten kram sprowadzać… Jedyne jednak, co mi przychodzi do głowy w tej sprawie, to edukacja i uświadamianie społeczeństwa, głównie młodszego pokolenia. Po przykładzie pań w mojej rodzinie, tych ze starszego pokolenia, widzę, że świadomośc stanu rzeczy jest niska a argumenty nie trafiają. No bo jak może nam zaszkodzić tani, nikomu już niepotrzebny ( nomem omen) za 5 zł, ciuch? A bywają przypadki, gdzie te tanie ciuchy z sh prawie że doprowadzją do rozpadu rodziny, starsza pani tak się wkręciła w nałóg kupowania, że to już zaczyna zakrawać na chorobę… Kupuje, co popadnie, ogromny dom zawalony już jest prawie w całości, a kobieta nadal wyczekuje dnia, kiedy są dostawy, bo może jeszcze jednak porządna narzuta dla córki czy obrus dla drugiej…:/

    • Napisałaś o bardzo ważnej kwestii odnośnie sh! To, że coś jest tanie, nie znaczy, że mamy tego kupować ile wlezie. Zwłaszcza ubrań.

  • kak

    ekologista?

  • kik

    a po polsku to nie mówi się „ekolog”?

    • Ekolog to specjalista w dziedzinie ekologii, a ekologista to człowiek zajmujący się ochroną środowiska. Różnica jest dość istotna :). Nie poczuwam się do bycia ekologiem.

  • paula

    O to bliski mi temat, ciągle się głowie co można więcej zrobić. Ja używam bambusowej szczoteczki do zębów, nie biorę ze sklepów foliówek, tylko mam bawełniane woreczki na żywność, a do pracy zabieram szklane miski i gdy kupuję jedzenie na wynos nie korzystam z plastikowych pojemników. Ubrania także staram się kupować w dyskontach lub wymieniać się z koleżankami. Jednak podziwiam minimalistów i ludzi, którzy żyją praktycznie bez produkowania śmieci. Mam nadzieję, że kiedyś i mi się to uda.

  • patti

    Olga, zajrzałam do podlinkowanego przez Ciebie artykułu. Jestem w szoku, że również produkty mleczne tak zwiększają ślad węglowy i od razu pomyślałam o ich ograniczeniu. Ale zastanawiam się, czy zastąpienie mleka krowiego np. sojowym czy migdałowym te ślad faktycznie obniży – przecież soja czy migdały u nas nie rosną i muszą być przetransportowane na ogromne odległości. Podobnie z zachwalanym jako super ekologiczny olejem kokosowym. Co z kupowaniem lokalnych produktów? Zastanawiam się, czy ktoś wykonał ekologiczną kalkulację, co tak naprawdę jest bardziej korzystne (lub mniej niekorzystne) dla naszej planety.

    • Olga

      Patti, masz rację, to też są istotne kwestie przy rozważaniu ograniczenia albo wyeliminowania produktów mlecznych. Ja, oczywiście, nie potrafię takich kalkulacji zrobić, czasami też trudno jest mi się w tym, szczerze mówiąc, odnaleźć Jednak dodatkowym argumentem „za” są też nieetyczne warunku, w jakich się te produkty pozyskuje – np. choroby wymion u krów (= antybiotyki) czy warunki w jakich te biedne zwierzęta są hodowane. Tutaj mamy przynajmniej pewność, że migdaly i soja nie ucierpiały w procesie (inny problem jest taki, że zdecydowana większość mleka sojowego i migdałowego, które kupujemy w sklepie jest słodzona, a produkty sojowe mogą zaburzyć gospodarkę hormonalną). Ale mogą ucierpieć np. mali przedsiębiorcy, tak jak przy awokado, które jest chyba najbardziej nieetycznych owocem, a jest teraz w modzie! Uprawianie awokado jest mocno obciążające dla środowiska, zużywa dużo wody, jest szkodliwe dla gleby i ma wysokie wymagania jeśli chodzi o transport – w efekcie tylko duże przedsiębiorstwa rolne zarabiają na ich uprawie, a małe zostają w tyle. Jednocześnie awokado jest takie zdrowe! I taka to huśtawka!

      • patti

        Migdały i soja może nie ucierpiały, ale ucierpiały zapylacze, w tym pszczoły. Migdałowce (np. w Kalifornii) to ogromne monokultury, mocno traktowane pestycydami. Stanowią ogromne zaburzenie ekosystemu. Jestem pod wrażeniem ostatnio przeczytanej „Historii pszczół’, gorąco polecam. O awokado nie wiedziałam, szkoda :( Tak sobie teraz myślę, że można też pić (nawet robić domowym sposobem) mleko owsiane, chyba owsa raczej nie importujemy. Może też produkty z koziego mleka, zwłaszcza z hodowli ekologicznych, są bardziej przyjazne dla środowiska i dla kóz :) Widać trzeba się sporo namyśleć „logicznie”, żeby żyć „eko-logicznie” :)

  • eska

    Cieszę się, że wychowałam sie w rodzinie wielodzietnej bo dzieki temu Mama i Tata nauczyli nas, jak zyc minimalistycznie, zdrowo i przy okazji naturalnie. Tez, jak dawniej z Mama, chodzę na bazarek i kupuję warzywa i wrzucam do materiałowej torby. Mam niedużo ubrań, często je przebieram i podaję dalej. Nie gromadzę, nie przesadzam i pozytywnie się ograniczam. Z domu też wyniosłam minimalizm w kosmetykach – niewiele używam, kupuję opakowania cieńsze, tubki z kremami.
    Czytam Twoje teksty od niedawna i jestem pod wrażeniem, że „mniej” (które dla mnie jako małego dziecka w dużej rodzinie było trudne), tak dużo dobrego wniosło w moja dorosłość <3

  • Cześć Kasia! Konkurs się skończył, ale przyłączę się do dyskusji. Jestem teraz w podróży i również robię większość tych rzeczy. Segreguję śmieci wszędzie tam, gdzie jestem i gdzie są pojemniki. Na wodę mam butelkę, którą napełniam w domu (chociaż chciałam znaleźć wielorazową, plastikową z filtrem węglowym, ale były tylko on-line, a nie miałam czasu kupić przed wyjazdem :(). Ciuchy kupuję tylko wtedy, kiedy są mi niezbędne, najlepiej od znajomych, dużo i tak dostaję. Niestety, lubię papier. Lubię pisać w zeszytach i piszę dość sporo, ale nawet zeszyty można kupić „ekologiczne”, ze zrównoważonej produkcji. Jak jeszcze mieszkałam w jednym miejscu, to używałam ponownie ozdobnych papierów, szarych opakowań, pudełek, itp. Zamiast kupować worki na śmieci, używam siatek. Ostatnio byłam na targu i dostałam tyle plastikowych reklamówek, że to aż bolało, więc następnym razem zabiorę je ze sobą.
    Przy okazji, używam oliwy z oliwek jako kremu do rąk, kupiłam dezodorant w kamieniu, który starcza na rok, mam szampon w kostce (też już od kilku miesięcy) i używam kubeczka (też raz kupiony, a wystarcza na wiele, wiele lat), bo okazało się, że jestem uczulona na któryś składnik podpasek i tamponów (czyżby chlor?).
    Można? Można. Nawet w drodze. :)

  • Kate

    Ostatnio mnie tu nie było, ale już wracam i od razu trafiam na dobry tekst. Właściwie stosujemy w praktyce wszystkie podane przez Ciebie sposoby i jestem pewna, że każdy może to robić, wymago to jedynie odrobiny samodyscypliny.
    My jedynie nad kupnem odzieży musimy jeszcze popracować, bo to nam gdzieś kuleje ;)