Prosta pielęgnacja ubrań. Jak dbać o wełnę i kaszmir?

Prosta pielęgnacja ubrań. Jak dbać o wełnę i kaszmir

Ruszamy z tematem, o który prosiliście dawno, a do którego zbieram materiały już od dłuższego czasu. Rozpoczynam cykl wpisów: prosta pielęgnacja ubrań. Na początek coś na czasie, czyli jak dbać o wełnę i kaszmir. Wyłącznie sprawdzone rozwiązania i konkrety.

 

Większość tego typu poradników (np. w gazetach lub portalach modowych) skupia się na dwóch kwestiach: praniu i wymyślaniu nowych wyrafinowanych sposobów pielęgnacji. Moim celem jest pokazanie tych najprostszych i najbardziej efektywnych metod, najlepiej dodatkowo oszczędzających czas. W cyklu wpisów na temat prostej pielęgnacji ubrań każdorazowo skupię się na 3 najważniejszych sprawach:

    1. PRANIU,
    2. KONSERWACJI,
    3. PRZECHOWYWANIU.

 

Partnerem dzisiejszego tekstu jest wyjątkowa polska firma, która pod marką PIUMO produkuje piękne szale, czapki i kominy z mieszanki wełny z kaszmirem, pochodzących z najlepszych włoskich, toskańskich przędzalni. Mnie urzekły tkaniny, proste formy, ale przede wszystkim niezwykle szeroka paleta kolorystyczna. I przystępne ceny.

Prosta pielęgnacja ubrań. Jak dbać o wełnę i kaszmir  Prosta pielęgnacja ubrań. Jak dbać o wełnę i kaszmir

www.piumo.pl

 


Pranie wełny i kaszmiru


Pranie wełny lub kaszmiru (nie zamierzam ich rozróżniać w kontekście pielęgnacji) będzie bardzo proste, jeśli tylko zapamiętacie, co LUBI wełna:

  • rzadkie pranie,
  • delikatne wyciskanie (żadnego tarcia i wirowania),
  • letnią wodę (żadnych skoków temperatur, np. pranie versus płukanie),
  • delikatne środki piorące.

 

Pierz rzadko – mówię poważnie, unikaj częstego prania wełny (jaka oszczędność czasu!). To włókno o naturalnych właściwościach, które sprawiają, że wełniane rzeczy trudno zabrudzić, a brud nie wnika głęboko niezależnie, czy mówimy o wełnianym swetrze, marynarce czy czapce. W większości przypadków wełniane ubrania wystarczy dobrze wywietrzyć po noszeniu (np. wywiesić na chwilę na balkonie, zwłaszcza gdy jest trochę wilgotno), albo potraktować parą (np. wywiesić w zaparowanej łazience). Pamiętajcie tylko, żeby rzeczy wysuszyć przed włożeniem do szafy. Żeby ten sposób zadziałał, musicie też dać wełnianym rzeczom trochę odpocząć po całym dniu noszenia, najlepiej nie nosić kilka dni pod rząd.

 

Pierz delikatnie – unikaj tarcia, wyciskania i przekręcania. Wystarczy delikatnie i CZULE pougniatać wełnianą rzecz, ewentualnie mocniej zaprać tylko poplamione miejsce. Piorąc w pralce nastaw program do prania delikatnych rzeczy, najlepiej specjalny do wełny i nie włączaj wirowania. Po praniu wystarczy odcisnąć w suchym ręczniku i suszyć rozłożone na płasko (koniecznie!). W przeciwnym razie wełna się wyciągnie, będzie się też odgniatać od klamerek czy suszarki.

 

Pierz w letniej wodzie – wełna wcale nie boi się wody, tylko nie lubi długiego namaczania. Dbaj o letnią wodę, wystarczy taka, która wydaje się chłodna na dotyk – jak przy kąpaniu dziecka, można sprawdzać łokciem. ;) Termometr nie jest potrzebny, byle woda nie była bardzo zimna lub bardzo gorąca. Najważniejsze przy praniu wełnianych rzeczy to unikać skoków temperatur, np. pranie w ciepłej, a płukanie w zimnej (chyba, że chcesz celowo skurczyć fragment ubrania, np. rozciągnięte rękawy – ryzykowne, ale może się udać). Pamiętaj też o temperaturze wody w pralce! Sprawdzaj, czy program nastawiony na 30 stopni będzie trzymał tą samą temperaturę w trakcie samego prania, jak i płukania. Wypłukanie w zimnej wodzie może zniszczyć wełniane ubrania.

 

Pierz w delikatnych środkach – na rynku znajdziesz duży wybór specjalistycznych płynów przeznaczonych do prania wełny czy kaszmiru, najczęściej drogich. Nie używam żadnego z nich. Wszystkie swoje wełniane rzeczy piorę… w szamponie do włosów. :) Używam organicznych, delikatnych szamponów bez agresywnej chemii w składzie. Skoro są dobre dla moich włosów i skóry głowy, będą też dobre dla moich wełnianych swetrów. 

 

Dyskusja o praniu wełny doprowadzi nas również w nieunikniony sposób do szeroko omawianego sporu: prać wełnę ręcznie czy w pralce? A może należy prać wyłącznie chemicznie? Odpowiedź brzmi: to zależy :). Osobiście piorę tylko ręcznie, a ponieważ piorę rzadko, nie jest to dla mnie szczególne uciążliwe. Do pralni oddaję tylko te rzeczy, które mają wyraźny fason, np. wełniane marynarki. Nie odżegnuję się jednak od prania w pralce. Pod pewnymi warunkami:

  • pralka musi posiadać program do prania rzeczy delikatnych, najlepiej wełny,
  • należy sprawdzić temperaturę prania versus temperaturę płukania,
  • nie wolno nastawiać wirowania,
  • można użyć np. bawełnianej poszewki na poduszkę jako dodatkowego zabezpieczenia.

 

Jak widzicie, nie opisuję żadnych wyszukanych metod, szczególnych środków piorących, sposobów czasochłonnych i kosztownych. Prostota przyświeca mi przy tworzeniu każdego wpisu na blogu. Poprosiłam PIUMO, Partnera dzisiejszego tekstu, o podpowiedź jak wygląda IDEALNY sposób na pranie ich produktów.

 

„Polecamy pranie ręczne w niezbyt gorącej wodzie z użyciem detergentów przeznaczonych do prania delikatnych tkanin.  Suszenie w pozycji poziomej, by uniknąć deformacji” – napisali eksperci. 

 Prosta pielęgnacja ubrań. Jak dbać o wełnę i kaszmir

 

Przyznaję, że spodziewałam się po cichu jakiś wyrafinowanych metod, tymczasem, po raz kolejny okazuje się, że proste rozwiązania są najlepsze i najbardziej efektywne.

 


Konserwacja wełny i kaszmiru


Prasowanie – moje, dość wiekowe żelazko ma w ustawieniach temperatury opcję wełna i to wystarczy. Gładkie swetry prasuj po lewej stronie. Jeśli są bardzo pogniecione i potrzeba również prasowania po prawej, zrób to przez bawełnianą ściereczkę, żeby uniknąć ryzyka świecenia się wełny po prasowaniu. Swetrów o wyraźnym splocie, np. robionych ręcznie, na ogół wcale nie trzeba prasować.

 

Golenie – bardzo ważny element pielęgnacji wełny i kaszmiru! Każdy wełniany sweter będzie się kulkował. Te z gorszej jakości surowca bardziej, te lepsze mniej. To nic złego, ani dziwnego. Tzw. mechacenie będzie bardziej wyraźne w miejscach tarcia – pod pachami, przy mankietach, ale też np. z boku, jeśli często nosimy torbę przewieszoną przez ramię. Zakup golarki do ubrań to wydatek kilkunastu złotych, a kolosalnie poprawi wygląd wełnianych ubrań. Można też pożyczyć. Swoją golarkę często pożyczam znajomym przed jesienno-zimowym sezonem. Kilka uwag praktycznych:

  • jeśli na swetrze są wyraźne, duże kulki, lepiej obciąć je delikatnie nożyczkami przed goleniem,
  • nie przyciskać za mocno golarki do tkaniny,
  • golić na sucho, oczywiście.

 


Przechowywanie wełnianych i kaszmirowych ubrań


W każdym poradniku przeczytacie zapewne, że wełniane rzeczy należy przechowywać na leżąco, pod żadnym pozorem nie wieszać, bo się wyciągną. To prawda, ale dotyczy raczej ciężkich wełnianych swetrów.

 

Prosta pielęgnacja ubrań. Jak dbać o wełnę i kaszmir

Szal Mania Piuma

 

Wszystkie lekkie swetry (z wełny lub kaszmirowe) oraz wełniane marynarki wiszą u mnie na wieszakach. Przy czym, należy uważać, żeby wieszaki nie były zbyt duże i nie miały ostrych zakończeń, wtedy łatwo odkształcić delikatną tkaninę. Długiego swetra, ręcznie zrobionego przez moją mamę, nie mogłabym powiesić na wieszaku, ponieważ z pewnością wyciągnąłby się pod swoim ciężarem. Ten akurat sweter zajmuję całą szufladę. Szale przechowuję na leżąco.

 

Ostatnia sprawa – mole. W sieci znajdziecie mnóstwo porad, w jaki sposób walczyć z molami. Moim zdaniem, a nigdy nie miałam z nimi problemu, jeden sposób jest wyjątkowo niedoceniany. Wełnianych rzeczy nie powinno się przechowywać zbyt ciasno. Im ciaśniej, im więcej ubrań ściśniętych w szafie, tym większe ryzyko pojawienia się moli. Kolejny plus posiadania niewielkiej liczby ubrań! :). Druga sprawa, wietrzenie wełnianych rzeczy przed powieszeniem w szafie nie tylko je czyści, ale i zapobiega panoszeniu się moli, które bardzo lubią wilgotną i zapoconą wełnę.

 

Tyle ode mnie. Spisałam się? :) Dorzućcie koniecznie swoje sposoby jak dbać o wełnę i kaszmir! Aha, w kolejnych częściach cyklu „Prosta pielęgnacja ubrań” zajmiemy się „trudnymi” materiałami, m.in. jedwabiem i cupro.

 

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • kinga

    Prać rzadko – to znaczy?

    • To zależy jak intensywnie użytkujesz daną rzecz. Przykładowo ja, po powrocie do domu, przebieram się w domowe ubrania. W przeciwnym razie bardzo szybko zniszczyłabym większość – duży pies to dużo miłości, ale ma też swoje negatywne strony ;). Dlatego swoje swetry piorę nawet dopiero po kilkunastu założeniach. W międzyczasie wystarczy je porządnie wywietrzyć, albo potraktować parą. Ale to jest kwestia bardzo indywidualna.

      • kinga

        Dziekuję za odpowiedź 😊

  • Ela

    Wszystko jasne, post na „6”!! ;-)

  • aleksandra chirowska

    Na metce mojego kaszmiru (nie z sieciowki) bylo napisane zeby prac czesto i w wodzie… Piekny ten szal.

  • Klaudia

    A ja odwirowuję wełniane swetry. Nie mam co prawda całkowicie wełnianych, ale takie z 60-80% wełny. Ręcznie piorę tylko te, które farbują, ale później i tak wrzucam je do pralki, żeby odwirować. Bardzo delikatne wkładam do poszewki na poduszkę. Opcja z odciskaniem w ręcznik jest dla mnie nie do przyjęcia, kiedyś próbowałam i na odciskanie zużyłam wszystkie ręczniki jakie posiadam (mam głównie mięsiste, grube swetry, które wchłaniają dużo wody i jeden odciskałam nawet w 3 ręczniki). Żaden mi się jeszcze nie zniszczył, a piorę je w ten sposób już od dawna. Oczywiście nie twierdzę, że ze wszystkimi swetrami tak będzie. Z rzadkim praniem się zgadzam, w wełnie człowiek generalnie mało się poci, więc nawet pod pachami sweter pozostaje czysty.

    • Domieszka syntetyków sprawia, że taki sweter będzie dużo bardziej wytrzymały, choć nie tak ciepły. A 40% domieszki to już bardzo dużo i w kontekście pielęgnacji robi różnicę. Sama nie odważyłam się odwirować swoich swetrów, ale może kiedyś spróbuję testowo. Chociaż nie te ulubione ;).

      • Klaudia

        Polecam spróbować, na początek na najniższej prędkości wirowania, najlepiej taki kupiony w lumpeksie, wtedy nie będzie dramatu, jeśli się zniszczy. :) Ja wszelkie rzeczy, które mają zalecenie prania ręcznego prędzej czy później zaczęłam prać w pralce, chyba że potężnie farbują ;)

      • MagdaMi

        Podobnie jak Klaudia również odwirowuję wszystkie swetry włącznie z kaszmirowymi (100%). Spośród 10 sztuk jakie posiadam tylko jeden ma domieszkę 20% akrylu. Pozostałe to super fine merino, kaszmir, ewentualnie mieszanki z jedwabiem czy bawełną. Warunek jest jeden – wkładam je do niezbyt dużych woreczków do prania . Dzięki temu, że są w tym woreczku „skulone” siła odśrodkowa podczas wirowania odciska je bez rozciągania. Kaszmiry mają ponad 2 lata i wyglądają jak nowe ;) Co do prania to zdecydowanie ręczne. Płyny specjalne do wełny i kaszmiru ze znakiem woolmark kupowane przez internet.

      • kite designer

        Dokładnie tak, jak pisze MagdaMi :-) Wirowanie na absolutnie najwyższych obrotach, w workach do prania. Sprawdzone od kilkunastu lat na własnoręcznie dzierganych swetrach i szalach z kaszmiru, angory, wełny i jedwabiu. Siła odśrodkowa przykleja ubranie do bębna – na najniższych obrotach ubranie będzie się „kołatać”, a tarcia w tym wypadku należy unikać jak ognia. Pozdrawiam :-)

      • MagdaMi

        Kite, bo ja też dziergająca ;)

      • kite designer

        Czyli nie dość, że praktyk, to jeszcze fachowiec ;-)

  • Małgorzata S

    Krótko i na temat ☺zabawne są te pytania o częstotliwość prania. Przecież to jest bardzo subiektywne, a oczywiste, że według potrzeb. Jeżeli chodzi o mole to profilaktycznie świetna jest lawenda zarówno ta naturalna jak i olejek, oczywiście pod warunkiem, że lubimy jej zapach ☺

    • O tak, lawenda to znany sposób, chociaż faktycznie nie przepadam za tym zapachem, jeśli jest intensywny :).

  • anne

    Czy te porady dotyczące prania można odnieść też do tkanin? Prałaś sukienkę od Moniki Kamińskiej?
    PS. Jeśli masz kontakt z Piumo, to warto zwrócić im uwagę, że „egzemplarz” piszemu przez „rz” na końcu – a u nich na stronie straszy „egzemplaż” – słabo to wygląda.

    • Nie, nie prałam. Sukienkę od Moniki oddałam w dobre ręce :). Przekażę Piumo informację, dzięki :).

      • O, a czemu oddałaś?

      • Pisałam już o tym kiedyś chyba. Schudłam i przestała na mnie dobrze leżeć. Zaniosłam ją do krawcowej, ale ona stwierdziła, że takie zmiany to praktycznie przerobienie całej sukienki. Oddałam ja więc komuś, komu się ogromnie przyda :).

    • Ja moje sukienki od Moniki piorę w pralni – dużo mnie to nie kosztuje, bo tak jak Katarzyna napisała wełna nie brudzi się łatwo, a dzięki temu mam zadbane, wyprasowane i gotowe do założenia ciuchy :) Zawsze wracają w świetnym stanie.

    • panna_linna

      Jakiś czas temu zadałam Ci Kasiu pytanie o pranie wełnianej sukienki. Ten post spadł mi trochę z nieba. Postanowiłam zaryzykować i dziś rano, przed przeczytaniem posta postanowiłam jednak uprać w pralce sukienkę w 100% z wełny (producent zaleca tylko pranie chemiczne). Wybrałam w pralce program do prania wełny, ale zmodyfikowałam go i obniżyłam temperaturę do 30 stopni, a wirowanie do 400 obrotów. Sukienka była jedyną rzeczą, która się w tym czasie prała w pralce, użyłam lidlowego środka do prania wełny. Cały dzień suszyła się na płasko, teraz jest tylko wilgotna i kończy się suszyć na wieszaku. Na razie wygląda dobrze, ale byłam pełna obaw, ponieważ kosztowała sporo, a oddawać ją co 2 tygodnie do pralni jednak nie mogę sobie pozwolić. Uprałam ją chyba po ok. pięciu założeniach, w po każdym wyjściu wietrzyła się całą noc na wieszaku. Jednak dosyć mocno się pocę i nie wyobrażam sobie, żeby prać ją rzadziej.
      Mam kilka wełnianych sweterków, jeden 100% kaszmir, a pozostałe to mieszkanki, ok. 80% wełny. Wszystkie piorę bez obaw w pralce w programie do prania wełny (40 stopni, 800 obrotów), nic złego się im nie dzieje. Może w przypadku prania swetrów byłam mniejsza obaw, ponieważ wszystkie pochodzą z lumpeksów i kosztowały mnie dosłownie kilka złotych. Piorę je po jednym, góra dwóch założeniach, jeszcze nigdy nie udało mi się ich na tyle wywietrzyć, żeby nosić je dłużej bez prania, ponieważ brzydko pachną pod pachami. Pod wełniane sweterki wkładam zazwyczaj bawełniane podkoszulki lub t-shirty.
      Z niecierpliwością czekam na pozostałe tego typu wpisy. Pozdrawiam sedrecznie :)

  • Riverina

    A ja dziękuję za namiar na przepiękne szale z firmy Piumo. Tyle kolorów, ze nie mogę sie zdecydować! A moze jakaś mała zniżka jest w planie?

    • Hmm, nic mi nie wiadomo, ale zobaczę, co da się zrobić :).

      • Riverina

        Już nie czekając na ewentualną zniżkę zakupiłam 2 szale, bo nie moglam zdecydować się na kolor. Przyszły piękne, miękkie, estetycznie zapakowane… Nadal nie potrafiłąm wybrać i zostawiłam… obydwa. No i jak tu zostać minimalistką?

  • Akurat niedawno kupiłam tanio trzy cudowne kaszmirowe swetry, artykuł jak znalazł!!!

  • cookie1

    A jak poradzić sobie z molami? Dziewięć lat temu użyczyłem na rok mieszkania znajomej (ja pojechałem za granicę) i od tego czasu bezskutecznie walczę z molami-mutantami, które potrafią atakować mieszanki w których wełna jest w mniejszości. Próbowałem wszystkiego – lawendy, kostek kupowanych w drogeriach, goździków. Nic nie działa :-(

    • Oooo współczuję. Moja katorga trwała lat cztery, skończyła się w tym roku bo się wyprowadziłam :/ Z molami jest ciężko, moje osobiste zdanie jest takie że najlepiej działa napalm ;)
      A tak na poważnie, to pozostaje chemia (jest fajny środek na mole firmy Bros, którym można pryskać na ubrania i dowolne aerozole na owady latające, tylko to wiadomo śmierdzi i truje) oraz standardowo wietrzyć i wystawiać na słońce. Same mole i larwy można łatwo unieszkodliwić, ale zawsze mogą pozostać jaja, które są kompletnie niewidoczne i mogą przetrwać nawet po kilka miesięcy zanim cos się wykluje w sprzyjających warunkach. Wszelkie podejrzane rzeczy, trzeba najlepiej albo wrzucić do zamrażarki (lub na sążnisty mróz) na jakieś dwie doby lub (sposób letni) zapakować w czarny worek na śmieci i wrzucić na dzień do stojącego na słońcu zamkniętego samochodu. Te sposoby niszczą też jaja, ale trzeba się liczyć z tym że jednoczesnie szafy wypryskać chemią i powtarzać operację co jakiś czas, aż przestaną się pokazywać motylki. Aha i odradzam wszelkie pułapki feromonowe, one ściągają mole z całej okolicy, u mnie w bloku właziły mi przez wentylację od sąsiadów.
      I chyba tyle, przepraszam że się tak rozpisałam, ale na temat moli to mogę chyba już pracę naukową pisać ;)

      • panna_linna

        Temat moli jest mi również niestety doskonale znany. Mam wręcz obsesję na ich punkcie. Potwierdzam, że pułapki fermionowe ściągają mole z CAŁEJ okolicy, będą przechodzić przez kratki wentylacyjne, drzwi, okna itp. Nie polecam, zamiast wyłapać mole z mieszkania będziemy mieć PLAGĘ moli.

      • Taaa, obsesja to dobre okreslenie. Złapałam się na tym, że jak coś mi przelatywało w pokoju to podskakiwałam a potem z ulgą stwerdzała „ufff to tylko komar” ;)

      • cookie1

        Dzięki. I bardzo dobrze, że się rozpisałaś :-)

        Co najdziwniejsze, zauważyłem, że zasadniczo mole nie lubią:
        – moheru (tego prawdziwego, z kóz…)
        – alpaki
        – amerykańskich mieszanek swetrów (one składają się z 5-6 rodzajów włókien typu wełna merynosowa, angora, nylon, bawełna, jedwab, wiskoza – zawsze skądinąd zastanawiały mnie te składy)
        – „ostrej” wełny w tkaninach typu Harris tweed

        O angorze nic nie napiszę – nie mam nic co byłoby z niej zrobione albo wyrobów w której przekraczałaby ona 20% składu.

        Za to przepadają za wełną z merynosów (kiedyś podziabały mi nawet szalik o składzie 30% wełny, 60% akrylu, 10% poliestru – beznadziejny skład, ale szalik dostałem od znajomej i nosiłem z sentymentu) a kaszmir to dla nich prawdziwy przysmak (największa strata, podziabany płaszcz z kaszmiru, kupiony co prawda przed kilkunastoma laty w Londynie, ale za najdosłowniej ostatnie pieniądze i o ponadczasowym kroju). Te dwa włókna to „zawsze i wszędzie, o każdej porze”.

        Jak się zrobi mróz to wezmę popakuję te wełniane rzeczy w worki i wywalę na balkon. Mam duży, wszystko się pomieści :-) Wyciągać będę jedynie jak potrzebuję. Kiedyś już przerabiałem coś podobnego tylko z aprowizacją jak byłem ofiarą wypadku samochodowo-rowerowego i miałem rzepkę w częściach (miałem wręcz problemy z założeniem ortezy). Zasadniczo nie wychodziłem z domu przez blisko dwa miesiące (mieszkam sam), a cała żywność była dowieziona raz na miesiąc przez znajomą (łącznie z chlebem przechowywanym w zamrażarce). Z ciuchami zatem zrobię podobnie. Ja wytrzymałem, oby mole nie. I oby zima była mroźna :-)

        Niestety będę musiał robić to regularnie – z problemem przylatujących zwierzątek przez wywietrznik też już niestety się zetknąłem, choć raczej są to komary (ten sezon był wyjątkowo komarowy) ale i mole są niewykluczone.

        Dziękuję serdecznie za podpowiedzi :-)

  • Hannah

    Moja mama wszystkie wełniane rzeczy ( ale to chyba bardziej na sezon letni, kiedy juz ich się tak często nie używa) przekłada zwykłymi gazetami, takimi czarno-białymi. Podobno mole nie lubią tuszu drukarskiego czy cos w tym stylu. Moze i dziwne, ale działa :)

  • Anita Jaszewska

    Ja swoj ulubiony sweter (80% wełna, reszta kaszmir) piorę w pralce i nastawiam 1400 odwirowywanie 🙊. Pierwsze kilka pran było ręczne, ale potem stwierdziłam ze szkoda mi życia. Susze zawsze na płasko. A sweter ma się od roku bardzo dobrze mimo ze piorę go dość często (jasnoszary kolor sprawia ze bardzo widać brud na rękawach). Mam kilka wełnianych rzeczy i śmiem miec teorie ze dobra jakościowo wełna wytrzyma sporo :)

  • A ja właściwie wszystko (za wyjątkiem brudnego runa owczego ;)) a włączając moje własne włóczki, tkaniny czy dzianiny, piorę w pralce. Pranie na program wełna 40 stopni, płyn z lanoliną Wirek i wirowanie na 400-600 obrotow (choć i 800 mi się zdarzało). Dodam, że w wirowaniu najlepsza jest taka osobna wirówka, która wiruje w płaszczyżnie horyzontalnej, kiedyś takie można było kupić, ja mam swoją od babci, w nich można wirować na maxa, bo tam działa tylko siła odśrodkowa w poziomie i nie tłucze praniem w bębnie. Na pewno kojarzycie i co mi chodzi :)
    Trochę mitem jest też to że wełna nie lubi wysokiej temperatury – otóż sama temperatura jej nie szkodzi, dowodzi to choćby możliwość farbowania włóczek, czesanek czy tkanin w 90-100 stopniach. To co jej szkodzi to gwałtowna zmiana temperatury na chłodniejszą czyli np. płukanie. No i nie lubi gniecenia. Można mieszać, przekładać, byle delikatnie i nie gnieść. Jak się pamięta o tych zasadach to nic się nie sfilcuje, wiem co mówię bo od wielu lat siedzę także w barwierstwie, a wełna to mój konik :) I zdarzało mi się pracować na naprawdę delikatnych i podatnych włóknach i nic mi się nigdy nie zepsuło :)

    • Dokładnie, dlatego starałam się zwrócić uwagę właśnie na różnicę temperatur, np. w pralce, z oczywistych względów to trudno czasami sprawdzić. Dzięki za info o wirowaniu, dorzucę do tekstu!

  • vesper

    Ja również kaszmirowe i wełniane swetry wrzucam do pralki w woreczkach (nie rozciągają się i nie trą o siebie) na odświeżanie 20 min w 20 stopniach. Wiruję, tak jak resztę ubrań, na 800 obrotach. Żadnego jeszcze nie zniszczyłam ;)

  • Iwona Kaniewska

    Z przyjemnością czytam tak ciekawe i praktyczne porady. A już z ogromną ochotą o tym jak nie wyrzucać tylko dbać o to co posiadamy. Szkołę dziewiarską kończyłam wieki temu, w zawodzie nie pracuję także całe lata. Wygląd włókien, zastosowanie i ich pochodzenie miałam w jednym palcu. Ponieważ należę do tych zafascynowanych światem i całą resztą:) lekcje technologii włókien były dla mnie fascynujące. Właśnie jestem po lekturze Twojego Kasiu wpisu o pielęgnacji ubrań, nic dodać nic ująć :) Ja jednak starej szkoły dziewiarka muszę wtrącić małe „3 grosze”, ponieważ właśnie w szkole kładziono duży nacisk na rodzaje materiału (przedmiot – materiałoznawstwo). Otóż jeśli mówimy o swetrach, szalach, czapkach i kominach to przeważnie nie jest to „tkanina – wyrób włókienniczy płaski powstający w wyniku przeplatania ze sobą (według założonego splotu) wzajemnie prostopadłych układów nitek osnowy i wątku” (definicja zaczerpnięta z Wikipedii). Wyżej wymienione wytwory to raczej „dzianina– płaski wyrób włókienniczy powstający przez tworzenie rządków lub kolumienek wzajemnie ze sobą połączonych oczek” (definicja również z Wikipedii).
    Zastanawiam się szczerze mówiąc czy takie rozróżnienia jeszcze funkcjonują czy to tylko moja fiksacja szkolna :) Pozdrawiam i serdecznie dziękuję za artykuły :)

    Iwona

    • Ja popieram :) Mnie też się nożyczki w kieszeni otwierają jak ktoś mówi o dresówce czy popularnym jerseyu – tkanina :) I dodałabym, że tkaniny zwykle są bardziej odporne na obkurczenia i deformacje, bo sam splot trzyma wszystko dosyć mocno w szachu, no i w idealnych świecie są prane/dekatyzowane jeszcze przed szyciem. Natomiast dzianiny ze względu na konstrukcję z oczek, to już klops i faktycznie potrafią się zdeformować. Ja wszelkie swoje wytwory, zarówno tkaniny jak i dzianiny zawsze piorę po skończeniu w pralce, własnie po to żeby uniknąć niespodzianek w późniejszym użytkowaniu. I potem nie mam stracha :)

    • Jest różnica pomiędzy tkaniną a dzianiną, oczywiście :).

    • Joanna

      Żadna fiksacja, podział się nie zmienił :) Wiele osób jednak tego nie wie, nawet nie tak dawno tłumaczyłam – o zgrozo! -pani sprzedawczyni w populanej sieciówce czym się jedno różni od drugiego ;)
      Ps. Szkoła dziewiarska – w mojej głowie dziergacza – amatora jawi się niczym fakbryka czekoladay Wille’go Wonka ;)

  • Bardzo przydatne porady! Przyjemnie czyta mi się Twoje wpisy :)

  • Tamtam

    Piore takie rzeczy w pralce. Mam program do welny. Wrzucam wtedy czapki, szale, swetry. Czasami piore swetry oddzielnie recznie. Wieszam na suszarce po wczesniejszym odsuszeniuna plasko. Jakos niestety nie moge powstrzymac sie przed upraniem np. swetra po paru uzyciach. :( Nie mam balkonu wiec nigdy nie wietrzylam.

  • hymm, mam trzy swetry z COS’a, każdy 100% wełna i na każdym jest napisane żeby czyścić tylko chemicznie. myślałam żeby je wyprać ręcznie, tak jak piszesz, ale trochę się boję. Może jednak zastosować się do rad producenta? Tylko nie bardzo rozumiem dlaczego nie można ich wyprać? Znacie może jakieś wytłumaczenie?

    • Asekuranctwo producenta ;-)

      • też mi się tak wydaje!

      • MagdaMi

        Z tym to rożnie bywa niestety… Mam szal wełniany, tkanina o bardzo luźnym splocie też z zaleceniem czyszczenia chemicznego. Oczywiście wyprałam. Skurczył się z długości o ok 10cm. Wiem bo celowo go wymierzyłam przed i po :D Z samą tkaniną oprócz skurczenia nie stało się kompletnie nic, ale o ile w szalu ubytek 10 cm nie jest jeszcze tragedią o tyle w swetrze może się nią okazać. Jeśli o mnie chodzi to czyszczenie chemiczne w przypadku swetra zdyskwalifikowało by jego zakup.

      • popatrzyłam tylko na skład bo nie przyszło mi do głowy, że nie będzie można prać swetra. teraz już zawsze patrzę! tylko, że faktycznie swetry pierze się rzadko – szczególnie takie, których nie nosi się bezpośrednio na ciało, więc nie jest to aż tak wielka niedogodność. jak ma się skurczyć, to chyba jednak zaniosę do czyszczenia.. dzięki za rady!

    • Margot

      Tez zanioslam kaszmirowy sweter do pralni, bo tak zalecal producent, ale pan z pralni powiedzial mi, ze spokojnie mozna prac recznie, choc lepiej pierwszy raz wyprac chemicznie zeby utrwalic kolor :-)

  • Anna

    Witam. Na metce mojego sweterka ,100%kaszmir,jest napisane aby jedynie prac chemicznie. Zastanawiam sie,czy moge jednak wyprac taki sweterek w wodzie?

    • Anno, zerknij sobie na dyskusję w komentarzach. Wiele osób pisze, że prało ręcznie, albo w pralce i nic się nie działo.

  • Anna M.

    Ja swoje kaszmirowe swetry piorę bardzo rzadko, po kilkunastu założeniach, a czasem dopiero po sezonie, w pralce na opcji pranie wełna lub pranie ręczne. Wirowanie 800 (zalecenie pralki dla wełny) lub 400 obrotów (obroty zalecane przez producenta pralki dla prania ręcznego). Nie znoszę prać rzeczy w ręku. Sweterki noszą się dobrze, a mam ich dużo, więc w sumie żadnego za bardzo nie eksploatuję. Najlepsze jakościowo kaszmiry upolowałam w ciucholandach, obecnie sprzedawane kaszmiry np. Marks&Spencer nie urastają im niestety do pięt. Moli w domu nie mam bo staram się na bieżąco wyjadać kasze, nasiona itd. Kiedyś hodowałam w domu 2 papugi i miałam problem z molami, bo zalęgały mi się w zapasach słonecznika, który kupowałam dla papug. Również nie mam w domu bardzo starych, nie używanych ubrań, gdzie takie mole mogłyby się zalęgnąć.

  • xoxo

    Kurczę, weszłam na stronę sklepu, bo nie ukrywam, że poszukuje właśnie nowej czapki i szalika… A, że polecone od Ciebie to walę ‚jak w dym’.
    Wszystko pięknie (nie będę na pewno dyskutowała tutaj o wątpliwych walorach estetycznych czapek z metalową blaszką z nazwą marki czy z dżetami), modele są, nawet kolory do wyboru, ale jak, pytam jak, można prowadzić sklep internetowy, który ma tak złą kartę produktu?! Gdzie jest skład rzeczy? Mieszanki wełny i kaszmiru – świetnie, ale w jakiej proporcji? Czapka z opcją pompona z jenota – super! ale dlaczego nawet po wyborze tej opcji nie mam zdjęć? skąd mam wiedzieć jaki taki pompon wygląda? i ostatni hit – piskeloza zamiast logo na stronie głównej…

    Z bolącymi oczami uciekam szukać dalej, bo tutaj zdecydowanie podziękuję…

    • marc

      Pod każdym artykułem masz kartę techniczną ze składem – rozwija się po kliknięciu.

      • @nia

        Miałam to samo napisać, skład procentowy jest na karcie technicznej.
        Jestem w głębokim szoku, że czapki z tak dobrym składem kosztują tak niewiele! Szczerze powiedziawszy, te akrylowe badziewia z sieciówek są w podobnej cenie, a przy tych mogą się schować. Dzięki za Piumo!

    • Hej, estetyka to kwestia gustu. Jeśli chodzi o kwestie techniczne to byłabym trochę bardziej wyrozumiała. Polskie, często rodzinne marki dopiero startują online i trudno je porównywać do dużych sklepów, które mają usability w małym paluszku. Przekażę wszystkie uwagi, tylko faktycznie trzeba oddać, że każdy produkt ma kartę techniczną i podany skład.

  • Manufaktura Zdjęć

    Zdecydowanie „spisałaś się” :) Patent z szamponem – rewelacja. Przetestuję.

  • Kate

    Przydatny i praktyczny wpis :) Czekam na kolejne!

  • Hannibal Lecter

    Pani Kasiu. Od jakiegoś czasu czytam Pani bloga i muszę przyznać, że jestem zachwycona. Wszystkie tematy trafiają w punkt tego, co akurat mnie interesuje. Chciałabym zapytać jakich szamponów Pani używa i jakiej farby do włosów, ponieważ pisała Pani o wizycie u trachologa i dziś o używaniu delikatnych szamponów. Temat jest mi bliski, bo moje włosy ostatnio nie są w formie. Pozdrawiam serdecznie! M.

    • Dziękuję za miłe słowa! Używam na zmianę szamponu Dermena i organicznego O’right. Co do farby to nie pamiętam, musiałabym zapytać moją fryzjerkę. Tak, byłam u trychologa – moje kłopoty z włosami to raczej kwestia poważniejsza, niż sama pielęgnacja.

      • Hannibal Lecter

        Z chęcią wypróbuję te szampony, a jeśli przy następnej wizycie u fryzjera pamietałaby Pani o moim pytaniu to będę ogromnie wdzięczna. Może wrzuciłaby Pani notkę na Instagram? Spokojnego dnia Pani Kasiu.

      • Postaram się! Mam pamięć złotej rybki, ale już sobie zapisałam :). Pozdrawiam serdecznie :).

      • Hannibal Lecter

        Z góry wielkie dzięki :) pozdrawiam również, M.

  • Dorota

    Aż się uśmiałam bo właśnie skończyłam pranie kaszmirowego swetra R Essential, który kupiłam po przeczytaniu Twojej opinii ;-) Świetny opis, komin zresztą też (jaki to kolor?) Pozdrawiam ciepło

  • Świetne rady! Dzięki bardzooooo! <3

  • Marta Re

    Przeczytałam uważnie, instrukcja bardzo prosta i klarowna. Nie lubię wszelakiej dzianiny, wełny itp dlatego tylko nie skorzystam!

  • Ewelina Zach

    Akurat kupiłam sobie sweterek wełniany GAP z wełny merynosów także cudownie że u Ciebie mogłam się dowiedzieć jak o niego dbać by długo mi posłużył 😊 niecierpliwie czekam na kolejne posty w temacie pielęgnacji ubrań bo od 7 miesięcy jestem odzieżową minimalistką i cały czas się uczę 😊

  • magda

    korzystając z okazji – kupiłam piękny kaszmirowy biały golf w SH. Niestety nie zauważyłam plamy z podkładu. Czy macie jakiś pomysł jak można ją usunąć? będę wdzięczna za pomoc :)

  • U mnie wełna powoli zaczyna przeważać w szafie córki, bo ze względu na jej właściwości termoizolacyjne, to podstawa garderoby norweskich przedszkolaków. Piorę, tak jak zalecasz, w pralce z programem do prania wełny, w 30 st. i bez wirowania. I tylko ciągle nie wiem, czy powinnam dodawać płyn do płukania, czy nie? Rozsądek mi podpowiada, że płyn będzie sklejał włókna – dobrze myślę? Koniecznie muszę kupić też golarkę do ubrań. Bo o ile podkoszulki i bluzki się nie mechacą, to już skarpety bardzo :)

    • Olga, ja praktycznie zupełnie nie używam płynów do płukania. Nie widzę sensu, poza tym, że nadają zapach :). Skarpety to tak eksploatowana część garderoby, że trudno, żeby się nie mechaciły :)).

  • kpirozek

    spisałaś się :) aczkolwiek nienawidzę ręcznego prania i tym sposobem strój startowy córki, naszywany cekinami, leży odłozony do ręcznego prawnia od końca czerwca ;)

  • INKA

    Kupiłam komplecik: czapkę i komin z Piumo – piękne, ślicznie zapakowane. Dobrze, ze poleciłaś.

  • Alicja

    Mały off- top: gdzie mogę zakupić bardzo dobrej jakości 100% wełniany sweter i nie zbankrutować? Sieciówki dysponują cieniutkimi modelami, które, mam wrażenie, po 1 sezonie znajdą się w koszu… Potrzebuję swetra o grubym splocie, bez „oczek”, jednolitego, do linii bioder, rozpinanego, dopasowanego (nie lubię ubrań w typie worków na ziemniaki).

  • Droga Simplicite! Chciałam Ci powiedzieć, że zmieniasz moje podejście do ubrań. Też żyję w duchu minimalizmu i staram się mieć bardzo mało ubrań, dużo wyrzucam i oddaję. Jednak nigdy nie zwracałam uwagi na ich jakość, materiał i wykonanie. Nie stać mnie na drogie rzeczy, więc kupowałam najtańsze z najtańszych ubrań z sieciówek. Estetycznie wyglądało ok, bo dobierałam wszystko bardzo fajnie, ale ubrania niszczyły się w ekspresowym tempie! Obserwując twojego bloga zaczęłam powoli zmieniać podejście. Zwracam uwagę na materiał i patrzę na metki! I nawet zaoszczędziłam trochę nie kupując szmacianych t-shirtów i pierwszy raz w życiu zakupiłam piękny, w 100% wełniany sweter! Ma klasyczny krój i czarny kolor więc zamierzam w nim chodzić do końca życia ( nadal trochę nie mogę przeboleć tej ceny hihihi). Więc dziękuję za dobre rady i cieszę się, że jest nas minimalistów coraz więcej!

  • Katarzyna

    mam zafarbowany szary wełniany sweter. Czy jest jakiś sposób, żeby tą plamę wywabić (delikatne środki na nią nie działają)? albo w inny sposób go uratować?

  • Małgorzata eS

    Ostatnio popełniłam zbrodnię z premedytacją na wełnianym kardiganie i wyprałam go w zbyt wysokiej temperaturze, ale tylko dlatego by się skurczył do mojego rozmiaru i tak się też stało. Ogólnie oczywiście nie polecam tego eksperymentu, ale ja po prostu nie byłabym sobą gdybym nie zaryzykowała, bo i tak sweter wpadł do szafy bez wydania złotówki :)