Recenzje ubrań z Szafy Minimalistki: Bluza Risk made in Warsaw i sukienka After Hours

szafa-minimalistki-recenzja-opinia-riskmadeinwarsaw-afterhours

Opinie i recenzje na temat ubrań i marek to nowy cykl, który właśnie rozpoczynam w ramach projektu Szafa Minimalistki, a który powstał w głównej mierze na Wasze życzenie. Spełniam je z przyjemnością :).

 


Najważniejsze zastrzeżenia


Do pierwszego tekstu w ramach cyklu wybrałam dwie polskie marki: Risk made in Warsaw oraz After Hours. Jednak, zanim przejdę do konkretów, kilka słów wyjaśnienia i parę zastrzeżeń:

  • recenzja każdorazowo dotyczy jednego, konkretnego produktu, nie jest ogólną opinią na temat marki,
  • bazuję zawsze na osobistych doświadczeniach w użytkowaniu danej rzeczy,
  • informacje na temat samej marki zbieram ze źródeł ogólnodostępnych.

 


Kryteria oceny


Przedstawiam również najważniejsze, czyli kryteria oceny. W ramach każdego z kryteriów przyznaję 1 – 5 punktów. W sumie, najwyższa nota, jaką może dostać ubranie to 25 punktów. Dodatkowo przyznaję do 5 punktów za fair trade. Szczególnie chcę premiować marki lokalne, które pochodzą z Polski i szyją w Polsce, co ma odzwierciedlenie poniżej.

  • kraj produkcji/pochodzenia marki
  • tkanina (rodzaj i jakość)
  • cena
  • wykończenie
  • trwałość
  • fair trade (kryterium dodatkowe)

 


Punktacja / finalna ocena


gwiazdka 1-6 punktów

gwiazdkagwiazdka 7-13 punktów

gwiazdkagwiazdkagwiazdka 14-17 punktów

gwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdka 18-22 punktów

gwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdka 23-25 punktów

 


Bluza „Call me Princess” Risk made in Warsaw – opinia i recenzja


szafa-minimalistki-minimalizm-w-szafie-57Risk made in Warsaw to dla niektórych marka kultowa. W zasadzie chyba pierwsza, która wyniosła zwykły, szary dres ponad przeciętność i tym samym znalazła swoją niszę. Bonusowo zyskała prawdziwą rzeszę naśladowców, kopiujących konwencję i poszczególne modele. Bluzę Call me Princess kupiłam chyba na początku 2012 roku.

To jedna z najfajniejszych rzeczy w mojej szafie. Noszę ją często, chociaż raczej nie do biura, a weekendowo. Jest też nieodzowna w bagażu podróżnym. Lubię szczególnie jej duży kaptur (idealny w samolocie) oraz długie mankiety. Najbardziej zachwycające jest, że po tylu latach noszenia i prania nadal idealnie trzyma fason, szczegóły poniżej.

 

Kraj pochodzenia i produkcji: jest to całkowicie polska marka, również produkcja odbywa się w Polsce. Zatem liczba punktów 5.

 

Tkanina: bluza zrobiona jest ze 100% bawełny, bez domieszek. Jak wiadomo, bawełna bawełnie nierówna. W tym przypadku jakość tkaniny jest bez zarzutu, zresztą możecie zobaczyć na fotografiach. Po tylu latach użytkowania wygląda praktycznie tak samo, jak w dniu zakupu. Dlatego ponownie przyznaję 5 punktów.

 

Cena: bluza w podstawowej wersji, tej którą mam, kosztuje 289 zł. Nie jest to niska cena, jak na zwykłą dresową bluzę z kapturem. W mojej opinii przekłada się ona na jakość, jednak z uwagi na samą cenę muszę przyznać tylko 3 punkty.

 

Wykończenie: największa zaleta tego ubrania to krój. Dopracowany nienagannie, również w szczegółach (wspomniany duży kaptur, długie mankiety) oraz korzystny dla sylwetki. Nie jestem ekspertem w żadnej mierze, ale samemu odszyciu również nie mogę nic zarzucić. Nic się nie siepie, nie pruje. Ogólna ocena to 4 punkty.

 

Trwałość: tutaj nie ustaję w zachwytach. Po tylu latach prania szwy pozostają idealnie na swoim miejscu, a krój jest nienaruszony. Nic się nie wyciągnęło, ani nie sprało. Właściwie nie mam żadnych zarzutów i nie mam też wyboru, muszę dać 5-kę.

 

Fair trade: niestety, nie udało mi się znaleźć żadnych ogólnodostępnych informacji chociażby na temat źródeł pochodzenia używanej bawełny. Nie wiadomo, czy pochodzi ona z upraw konwencjonalnych czy ekologicznych. Nie przyznaję więc żadnych punktów.

 

 

Podsumowując, bluza Risk made in Warsaw to jeden z lepszych zakupów na przestrzeni lat. Gdybym mogła jeszcze powybrzydzać, to chętnie widziałabym ją w wersji rozpinanej i z kieszeniami. Wtedy byłby ideał :). Finalna ocena to 22 punkty. Nieźle, naprawdę nieźle.

 


Sukienka „Klasyka gatunku” After Hours


szafa-minimalistki-minimalizm-w-szafie-19

Malutka, polska firma z Gdyni – „dwupokoleniowy duet w niewielkiej pracowni domowego zacisza” – jak pisze o sobie producent. Niewiele więcej wiadomo. Znalazłam ją na DaWandzie, skusiła mnie niewygórowana cena i możliwość dopasowania na miarę. Mój model nazywa się „Klasyka gatunku”.

Kupiłam ją relatywnie niedawno, późną zimą tego roku i miałam na sobie pewnie mniej, niż 10 razy. Prałam ją bodajże dwa razy, może trzy. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy doczeka kolejnego prania. Szczegóły poniżej.

 

Kraj pochodzenia i produkcji: jest to całkowicie polska marka, również produkcja odbywa się całkowicie w Polsce. Podobnie jak przy Risku, liczba punktów 5.

 

Tkanina: bluza zrobiona jest z bawełny z domieszką elastanu. Jak wspomniałam, bawełna bawełnie nierówna i w tym przypadku jakość jest fatalna. Nie wiem, na ile udało mi się to uchwycić na zdjęciach, ale jeśli tkanina tak mechaci się po 2 praniach to komentarz jest chyba zbędny. Dlatego ocena nie może być inna – tylko 1 punkt.

 

Cena: regularna cena sukienki to 129 zł, ja kupiłam ją w promocji i kosztowała 99 zł (jak widzę, promocję są bardzo częste). Nie jest to wygórowana cena na sukienkę, którą mogłam dopasować na miarę (po wysłaniu wymiarów), ale i nadal są to konkretne pieniądze. Stąd przyznaję 4 punkty za cenę.

 

Wykończenie: niestety, nie jest najlepsze. Szwy się trochę siepią przekręciły się bardzo mocno, niemalże od samych bioder, krój po praniu pozostawia wiele do życzenia. Ledwo 2 punkty to chyba i tak trochę ocena na wyrost.

 

Trwałość: po moich wcześniejszych uwagach chyba więcej nie muszę dodawać. Jeśli ubranie jest w zasadzie „złachane”, jak mówi moja koleżanka, już po 2-3 praniach to o jakiejkolwiek trwałości nie może być mowy. 1 punkt.

 

Fair trade: podobnie jak w przypadku Riska, nie udało mi się znaleźć żadnych ogólnodostępnych informacji chociażby na temat źródeł pochodzenia używanej bawełny. Nie wiadomo, czy pochodzi ona z upraw konwencjonalnych czy ekologicznych. Nie przyznaję więc żadnych punktów.

 

 

Jak widzicie, nie zawsze polskie pochodzenie i szycie jest gwarancją jakości. Często narzekamy na wysoką cenę, ale w tym przypadku niska cena = niska jakość. Finalny wynik jest podrasowany tylko z uwagi na fakt bycia polską marką i szycia w Polsce. Jednak to mój najgorszy zakup w ciągu ostatniego roku. Gorąco NIE polecam.

 


Ponieważ to pierwszy wpis w nowej serii, będę bardzo wdzięczna za wszystkie Wasze komentarze. Dajcie koniecznie znać, czy taka forma Wam pasuje, czy jest czytelna, co mogę poprawić. Jeśli uznacie, że warto, puśćcie go w świat. Przyciski poniżej ;).

 

PS po Waszych komentarzach tekst został wyedytowany i zmieniłam punktację „gwiazdkową” na bardziej odpowiadającą opisom. Merytorycznie moja ocena nie zmieniła się ani na milimetr ;)

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • Marta J

    Jestem bardzo ciekawa, jak się sprawuje marynarka uszyta w Tajlandii. Ma juz prawie rok. Sama niedługo będę miała okazję polecieć i się zastanawiam czy warto iść tam do krawca.
    Pozrrawiam

  • Joanna Rogulska

    Super. Bardzo podoba mi się taki sposób pisania postu. Czekam z niecierpliwością na kolejny z tej serii. :)

  • BM

    hej, myślę sobie, że coś nie tak z punktacją gwiezdną. bo jeśli coś, co bardzo sobie chwalisz – bluza – ma 4 gwiazdki w ocenie ogólnej a coś, co uważasz za najgorszy zakup i absolutnie nie polecasz ma 3 gwiazdki to coś nie gra. Pozdrawiam

    • Izabela K.

      Polskie pochodzenie i produkcja zawyżyły w tym przypadku ocenę. Ale też mi coś nie gra ;-)

      • Hmm, chciałam doceniać szczególnie polskie marki szyjące w Polsce, ale faktycznie coś nie gra. Może z dwóch kategorii zrobię jedną i wtedy wynik finalny będzie bardziej adekwatny?

      • Marta

        Fantastyczna seria i będę czytać z przyjemnością. Zastanawiam się tylko, czy ma to sens, dawać 0 punktów, jeśli nie mamy informacji na temat danego parametru? Zakładasz, że jeśli nie reklamują tkanin ekologicznych, to na pewno takich nie używają? Może bardziej sprawiedliwym systemem w tym poście byłoby 27 punktów na 30 możliwych i 18 punktów na 30 możliwych? Aczkolwiek i tak Twoje opisy są wyczerpujące i dokładne i punkty i gwiazdki chyba nie mają aż takiego znaczenia, jasno z tekstu wynika co myślisz o danej rzeczy :) pozdrawiam serdecznie i czekam na kontynuację serii bo jest bardzo ciekawa! :)

      • Marta, nie mogę domniemywać, że np. używają bawełny pochodzącej z upraw ekologicznych. Z doświadczenia wiem, że jeśli robisz dobre rzeczy to się raczej nimi chwalisz :).

      • Aga

        Aga

      • Aga

        Hej, sorry za podlaczanie sie do watku. Uwazam ze info o pochodzeniu produktu jest przewaznie niedostępne, czasami moze byc połowiczne. Cieżko bedzie przyporządkować punkty nawet w sytuacji gdy cos tam wiadomo. Moze za produkty fair trade poprostu dodawać punkty bonusowe, poza ogólna skala?
        Poza tym dodam cykl zapowiada sie swietnie! Tylko skoro tak mało kupujesz to chyba szybciutko sie skończy :/

      • Tak właśnie zrobię z tymi bonusowymi punktami. Chcę doceniać marki, które dbają również o zagadnienia fair trade. Ej, tak szybko się nie skończy :). Po dwie rzeczy raz w miesiącu to na rok recenzowania mi wystarczy :).

      • Aga, ja odpisywałam na komentarz Marty, czasami disqus źle ustawia kolejność komentarzy :).

    • Nie gra, bo za ostatni punkt fair trade bluza otrzymała zero punktów. Jako osoba zajmująca się zawodowo oceną i ewaluacją projektów napiszę, że trzeba dopracować skalę. Poza tym wpis super!

  • Izabela K.

    Bardzo dobry pomysł na serię wpisów – takie rzetelne recenzje zawsze są w cenie. Nie ukrywam, że miałam chrapkę na tę sukienkę, kiedy ją u Ciebie zobaczyłam, ale już wiem, że lepiej szukać gdzie indziej. Czekam na dalsze recenzje, zwłaszcza jeansów i butów, bo to moim zdaniem część garderoby, która powinna dobrze i długo służyć.

  • Fantastyczna seria! Czekam na kolejne recenzje :)

  • Dorota

    Jaki masz rozmiar tej bluzy – ja nosze S/M i waham sie, która kupić…

    • Noszę XS :).

    • Ola

      radziłabym wziąć M, w mojej ocenie jest to dość dopasowany krój.

  • Kasia

    Super seria! Będę stałą jej czytelniczką. :) Ale tak jak moje poprzedniczki, chciałabym zwrócić uwagę na to, że chyba punktacja powinna być nieco inaczej ułożona, bo jeśli w sytuacji „bardzo dobra rzecz vs bardzo zła rzecz” jest różnica tylko jednej gwiazdki, to chyba coś warto byłoby zmienić w sposobie naliczania punktów. Ale to tylko moje zdanie.

    • Tak, jak pisałam poniżej, chciałam doceniać szczególnie polskie marki szyjące w Polsce, ale faktycznie coś nie gra. Może z dwóch kategorii zrobię jedną i wtedy wynik finalny będzie bardziej adekwatny?

      • kawa

        Już podoba mi się ta seria :) Prawdę mówiąc, myślałam o zakupie sukienki z After hours, ale chyba już mi przeszło :P

        Ja bym zdecydowanie połączyła te 2 kategorie, powinno wystarczyć na promowanie polskich marek ;) Ponadto trochę nie rozumiem, dlaczego w kategorii Fair Trade sukienka dostała 0 punktów, a w kategorii trwałość 1 punkt – jeśli trwałość oceniasz jako zerową, to chyba powinno również być 0?

      • Cieszę się :). Tak właśnie zrobię. Generalnie punktacja w kategoriach jest od 1 (najgorszy wynik) do 5 (najlepszy). Jeśli nie mam danych, przyznaję 0.

  • MagdaMi

    Ten cykl to absolutny strzał w dziesiątkę!
    Proponuję jednak zmienić liczbę gwiazdek na 7 bo faktycznie końcowa ocena produktu z którego jesteś bardzo zadowolona rożni się nieznacznie od oceny produktu którego nie polecasz zupełnie.

  • EwelkaNM

    Bardzo dobry pomysł :) Lubię teksty podzielone i wypunktowane. Na pewno będę czytałam regularnie.

    Ciekawa byłam tej granatowej sukienki (nawet kilka razy zadałam o nią pytanie w komentarzach) i przymierzałam się do zakupu. Dobrze, że się wstrzymałam. Bluza niestety dla mnie za droga, ale jak ktoś ze znajomych będziesz szukał, to będę polecała. Pozdrawiam!

  • Bardzo fajna seria:) Czekam na kolejne marki.

  • Super pomysł z tymi recenzjami Kasiu, z chęcią będę je śledziła :)

    Ja niedawno nabyłam słynną Jolkę z RMIW w kolorze czarnym. Na chwilę obecną jestem zadowolona, ale wiadomo, że najlepszym testerem jakości jest czas, także zobaczymy :)

    • MagdaMi

      Jolka ma genialny krój. Na przełomie stycznia / lutego br. kupiłam Jolkę Ink ale jakość materiału niestety taka sobie… Od zakupu miałam ją na sobie nie więcej niż 10 razy, prana była może z 6 (zawsze w rękach i delikatnym płynie) ale pomimo to zmechacenia i kulki pojawiły się niemal natychmiast. Miałam ochotę na inne kolory ale z uwagi na jakoś i cenę dałam sobie spokój. Pomijam już fakt, że zmuszona byłam przeszyć paski przy rękawach bo były wszyte nierówno i brzydko ciągnęły tkaninę. O wystających nitkach już nie wspomnę. Gdyby nie fakt, że krój i kolor genialny to poszłaby do zwrotu.

      • Dziękuję, że podzieliłaś się swoją opinią. Zgadzam się, krój jest świetny i ładnie układa się na sylwetce. Co mnie zaskoczyło to, długie rękawy :) Ja jestem wysoką osobą, więc i ręce mam proporcjonalne, a w Jolce muszę wywinąć mankiety, by razem z dłońmi się w nich nie utopiły:)
        A wiesz, że nie sprawdzałam jeszcze tych pasków? Na chwilę obecną nosiłam ją dwukrotnie, ale z racji na temperatury – tradycyjnie. Aż sprawdzę z ciekawości.
        Cena faktycznie dość wysoka… mi udało się kupić z rabatem, więc znośnie:) Zobaczę jak będzie się nosiła… jeśli wszystko będzie ok, to na wiosnę pomyślę o jakimś pastelowym kolorze:)
        Pozdrawiam:)

      • Monika

        Oj, ja bardzo zawiodłam się na Risku. Dwa miesiące temu kupiłam u nich baldresówę w kolorze wojskowej zieleni no i klapa, jesli chodzi o jakość materiału. Jakie było moje zdziwienie, kiedy po pierwszym dniu użytkowania zauwazyłam, że przy kieszeniach materiał by skulkowany (w miejscu, gdzie spodnica stykała się z torbą noszoną na ramieniu). Nie zwróciłam tej spódnicy, jedynie dlatego, że ma fantastyczny krój i pięknie się układa na sylwetce. Taką miałam chęc na więcej ubrań z Riska, uważam, że sa ultrakobiece, no ale ta jakośc materiału jest dyskwalifikująca, a szkoda. Czytam czasem na ich fb, ze dziewczyny mają z Riska po kilka ubrań i są bardzo zadowolone, więc nie wiem o co chodzi, może mi trafiła się jakaś marna partia matriału.

      • Dominika

        hej, ja na Twoim miejscu bym do nich pisała z reklamacją, z tego co widze to są bardzo sklonni do negocjacji I przyznaja sie do bledow kiedy racje ma klient. Tak ze mozna prze FB do nich pisac, ja mam od nich kilka rzeczy,nie z typowej dresowki (tylko wiskoza +elastan ) I to do niedawna wiec na rzie trudno mi ocenic jakość, ale kroje sa genialne I juz naleza do moich ulubionych ciuchów. Pozdrawiam

  • Ola

    mam kilka rzeczy z riska i jestem zadowolona. bardzo ładnie podkreślają figurę, umiejętnie tuszują mankamenty i pomimo, że „to tylko dres” to można z powodzeniem również zestawić ją w bardziej zobowiązujących zestawach – moi ulubieńcy to bluzka „kalinka”, golf „movie star” i marynarka „open office”. Ceny faktycznie wyższe, ale mają dział outlet, sale i kilka razy w roku są promocje -20%.

  • Świetny pomysł! Ta sukienka bardzo mi się u Ciebie podobała i nawet podglądałam inne ich projekty, ale teraz już na pewno nie kupię. Za to co do bluzy z kapturem zawsze mam jeden problem – jak nosić kaptur z kurtką? Na wierzchu, pod spodem?

    • Diana

      Ja robię tak że jak kaptur jest maly to staram się go ułożyć pod kurtka. Jeśli jest duży i obszerny to noszę go na wierzchu. Wówczas odpinam kaptur od kurtki i po problemie ;-)

      • Jak noszę na wierzchu, to czuję się jak dresiara. Jak pod kurtką, to jak garbus ;) W efekcie przestałam kupować bluzy z kapturem, a w sumie je lubię i trochę mi szkoda ;)

    • Ja noszę zawsze na wierzchu, a MM zawsze pod spodem i muszę mu tak ładnie ułożyć kapturek na płasko przy zakładaniu kurtki ;))).

  • Strasznie mi się podoba ta sukienka…… szkoda że jakość nie jest za dobra :(

  • Ewelina

    Rewelacyjna seria! Będę wierną czytelniczką.
    A jeśli chodzi o punktację to może nadanie wagi załatwiłoby sprawę? Np punkty za tkaninę mają wagę 5, wykończenie 4, cena 3 itd itp :)
    Pozdrawiam!

  • Mon Czere

    Super Kasiu. Pewien czas temu odstawiłam „sieciówki” i kupuję w sklepikach z polską (niedrogą i dobrą) odzieżą. Znalazłam dwa swoje sklepy, myślałam z początku, ze to raczej sklep w którym ubierze się moja mama. A tu niespodzianka! Świetne kiecki, nieoklepane wzory. Nie ma się co łudzić, tkanina z pewnością nie produkowana już w Łodzi, ale szwalnia tak. I mój patent na minimalizm – sukienki. nie potrzebujesz spodni, bluzki itd – tylko wkładasz sukienkę i zawsze wygląda się lepiej niż w zestawie spodnie+bluzka.

    • Izabela K.

      Zdradzisz, jakich firm są Twoje sukienki i jak z ich składem? Szukam dobrych, klasycznych wełnianych sukienek, najlepiej rozkloszowanych. Już tracę nadzieję i zaczynam szukać krawcowej ;-)

  • Ruda

    Czekam na recenzję marki more by less – kupiłam ich bluzkę po lekturze Twojego bloga i ciekawa jestem, jak się ją nosi innymi osobom.

    • Pojawi się i marynarka i bluzka. Tylko po kolei :). Do kolejnego wpisu mam już marynarkę z Tajlandii i pelerynę. Wpiszę bluzkę na jeszcze kolejny :).

  • iwona

    pomysł super, ale z mojego punktu widzenia takie kryteria oceny są nieprzydatne, bo wychodzi na to, że rzecz bardzo dobra jakościowa, dobrze uszyta, ale dość droga i pochodząca np. ze Szkocji będzie na podobnym miejscu w rankingu jak rzecz z Polski, tańsza i pośledniej jakości.

    • Iwona, dlatego masz szczegółową ocenę opisową i zdjęcia. Dla każdego inne kryteria są istotne. Dla jedne osoby jest ważne wspieranie lokalnych marek, innym to nie robi różnicy. Finalna ocena zawsze będzie bardzo subiektywna.

      • iwona

        Kasiu, przepraszam, użyłam skrótu myślowego, widząc w przyszłości np. tabelkę z samą punktacją, bez opisów. Bo opisy są pierwszorzędne i na gwiazdki wcale patrzeć nie trzeba. Każdy może też wybrać takie kryterium, które jest dla niego najistotniejsze (jak sama wspomniałaś)

      • Nie ma za co przepraszać :). Opisy będą zawsze, nie chcę z ich rezygnować, żeby ocena była „pełna”.

  • Joanna Zofia Koźniewska

    Cieszę się, że taki cykl powstał. Co do Risk Made In Warsaw to obecnie testuję jeste bluzkę z krótkim rękawem oraz marynarkę. Na ten moment jest nieźle. Zobaczymy co będzie dalej.

  • zocha

    Super wpis! Jak już kiedyś Ci pisałam, dzięki Twojemu blogowi bardzo zmieniło się moje podejście do posiadania. Np. w tej chwili na sezon jesienny razem z butami posiadam 16 rzeczy – jest to jednak trochę mało, zwł że dwie kolejne rzeczy kończą swój żywot i przestają nadawać się do noszenia. Jedna z nich to kremowa prosta koszulka bawełniana, mimo że to całkiem nowy zakup. Skusiła mnie właśnie polska marka i zaciekawił krój (koszulka ma niewielkie wycięcie w szpic na plecach, a z przodu jest tuż przy szyi. Mimo że to tylko i wyłącznie prosta koszulka bawełniana, postanowiłam się szarpnąć, żeby wspierać polskich twórców i dałam za nią aż 75 zł (plus przesyłka) – to dużo jak za koszulkę. Liczyłam na to, że zostanie ze mną dłużej (zaczęłam nawet zakładać fartuch do gotowania, zmywania i sprzątania, żeby ubrania mi się tak szybko nie niszczyły i nie brudziły), ale szwy po zaledwie 3 praniach zaczęły się rozpadać, a teraz, po 6 praniach w materiale pojawiają się niewielkie dziurki. Dziś zostanie wyprana po raz 7 i zastanawiam się, czy po tym nie stanę się posiadaczką luksusowych ściereczek do kurzu…

    • Izabela K.

      Oddaj ją na reklamację, to niemożliwe, żeby koszulka za takie pieniądze tak szybko się zniszczyła, mimo, że była szanowana.

    • Dawno ją kupiłaś? Może faktycznie oddaj do reklamacji. I koniecznie zdradź co to za koszulka, będziemy omijać :(.

      • zocha

        No właśnie reklamacja raczej odpada, bo najpierw spruł się szew na dole, a że z szyciem nie jest u mnie źle, to stwierdziłam, że ok, stało się, trzeba naprawić i naprawiłam… Później kolejno poprawiałam szwy sama, żeby nadawała się do noszenie, więc to chyba dyskwalifikuje reklamacje… Ale teraz w materiale zaczęły pojawiać się dziurki, ech… Kupiłam ją niedawno, na początku września, na DaWandzie w sklepie „Ynlow-Designed”. Mam od nich jeszcze spódnicę (kupiłam dwie rzeczy jednocześnie), na razie wszystko jest z nią dobrze, ale też miałam ją na sobie jak dotąd dwa razy i ani razu jej jeszcze nie prałam.

  • Agata

    Trwałość bluzy z Riska jest faktycznie rewelacyjna skoro po tylu latach wygląda jak nowa. Czuję się tym wręcz zaskoczona ale wierzę, że opisujesz fakty. Kto by się tego spodziewał po dresowej bluzie? Ceny w Risku są wysokie ale jeśli zawsze idzie za tym taka jakość to jest to jakieś usprawiedliwienie.

    PS. Wysyłałaś już newsletter z wynikami konkursu? Do mnie nic nie dotarło.

  • magda

    Świetny pomysł :) po Twoim wpisie jeszcze bardziej kusi mnie ta bluza…. cena jest trochę zaporowa – może udałoby się pozyskać jakiś rabat dla czytelników, link afiliacyjny, bo w końcu taka recenzja to dopiero polecenie – mnie przekonał argument o trwałości, bo sama bluza jest przepiękna ( i na dodatek wrócił mój rozmiar! :) )

    • To nie jest tekst we współpracy z marką więc nie wiem, czy to możliwe, ale zobaczymy, co da się zrobić :).

      • magda

        Trzymam kciuki, może się uda ;)

  • Pomysł na wpisy świetny. Bardzo mi się też podoba, jak to rozegrałaś.

  • Małgorzata S

    To może do bluzki można by dołączyć ocenę sweterka z kaszmiru z La Redout ?

  • INKA

    Bardzo cieszę się, ze będą takie wpisy. Szkoda, ze nie masz już kardigana szarego kupionego na Zalando. Naczytałam się tyle dobrego u Ciebie i kupiłam, jak tylko znowu pojawił. Rzeczywiście koncepcja posiadania takiego swetra jest dobra, uzupełnia potrzeby w teoretycznie naszej „ciepłej” porze roku. Pasuje do wielu sytuacji. Jego skład jest przyjazny. Ale po kilku noszeniach mam wrażenie, ze robi się coraz dłuższy i zmechacił się od noszenia torebki. Jeśli jeszcze mi się wydłuży, np po praniu, będę musiała go oddać.
    Jeszcze jedna uwaga: przeczytałam Twoją książkę i muszę powiedzieć, ze wniosła nowe wartości w moje życie. Dobrze, że ją napisałaś i dobrze, że ją kupiłam. Pozdrawiam.

    • Dziękuję za tak piękne słowa o książce! :)) Co do swetra, pamiętaj, że on ma w składzie głównie wiskozę (z tego, co pamiętam), może się więc odrobinę wyciągać. Zwłaszcza uważaj przy praniu, może lepiej wysuszyć na płasko. Który masz kolor tego swetra? Dziwi mnie mechacenie, zanim go zgubiłam, nosiłam go bardzo często i nie mechacił się prawie wcale.

      • INKA

        Kolor który mam, to beż. Naprawdę jest ładny. Zmechacił się po pierwszym założeniu.

      • Inka, w takiej sytuacji może złóż reklamację? Żadna rzecz nie powinna się zmechacić po jednym założeniu.

  • Karo

    Fajny wpis. Riska znam, tej drugiej firmy nie ale juz widze ze nie zostanę ich klientka. Tez cenie sobie polskie marki, szyjące w Polsce wiec chetnie bede zaglądała do recenzji :)

  • Beaa

    Bluza Riska nie jest z czystej bawełny :)

    • Moja jest :).

      • Beaa

        Aktualnie do kupienia: SKŁAD: 86% cotton blend, 14% polyester, może to się zmieniło w takim razie.

  • Vi

    Plus dla Riska, ze po kilku latach nadal bluza w tej samej cenie – to znaczy, ze właściwie nawet trochę tańsza, biorąc pod uwagę inflację. Ale albo zmienili skład ( to na minus) albo Twoja, Kasiu, bluza też jest z domieszką (jest tam aby na pewno wszywka 100% cotton?) poliestru, co tłumaczyłoby jej zadziwiającą trwałośc. After Hours szyje ładne rzeczy, takie naprawdę „po godzinach” pracy do noszenia, wygodne i niezobowiązujace w kroju, szkoda, że tak fatalnej jakości. Ciekawam, czy klientki nie składają im reklamacji? Bardzo fajny pomysł z ta oceną jakości poszczególnych produktów danej marki. Daje do myślenia w szerszym kontekście ciuchowych ( i nie tylko) zakupów: ileż razy kupujemy coś niskiej jakości i nawet sie nie zastanawiamy, że tak naprawde ktoś nas oszukał a my wyrzuciłyśmy pieniądze do pojemnika na stare łachy. Bo łatwiej jest pojśc do sklepu i nabyc kolejny bubel.

    • Tak, dziewczyny pisały w komentarzach na Facebooku, że podobno ogłaszali zmianę składów. Nie wiem, nie śledziłam tego na przestrzeni lat.

  • Przekrecanie się szwów to jest wina zarówno dzianiny, jak i szwalni. Generalnie z cudem graniczny zrobienie tego tak żeby się nie przekrecały. A cuda za niską cenę nie istnieją.
    Z resztą cenę bym w ogóle wykluczyła z raningu gwiazdkowego, bo sztucznie Ci podbija ogólną ocenę. A Riskowi niepotrzbnie zaniża.

    • No niekoniecznie. Mam co najmniej 3 koszulki z popularnych sieciówek, jedna kupiona 7-8(!) lat temu w Zarze i szwy są idealnie na swoim miejscu. Zatem da się :). Z ceny nie chcę rezygnować, ponieważ jest to czynnik, na który mocno zwracamy uwagę przy zakupie. Po to jest ocena opisowa, żeby pokazać relację jakości do ceny właśnie.

      • Heh, test Styledigger pokazał raczej coś innego.

      • Z tego, co pamiętam, u Asi właśnie świetnie wypadł COS, a to przecież sieciówka jakby nie patrzeć.

  • Ja sobie taką bawełnianą sukienkę (tylko czarną) zafundowałam w Ellosie (marka szwedzka i w Polsce trudno dostępna). Mimo wielu prań nie dzieje się z nią nic. Nie zniszczyła się, nie rozciągła, nie wyblakła. Jestem w szoku! I polecam, choć to nie polska marka jednak.

  • Świetny post! Takie ostrzeżenia mogą nam uratować kilka banknotów w portfelu. Jestem bardzo za i trzymam kciuki za kolejne wpisy tego typu. Mam pytanie odnośnie jakości bawełny – czy jest jakiś sposób, żeby rozszyfrować na pierwszy rzut oka, czy ubranie, które właśnie zamierzamy kupić (a w składzie ma 100 procent bawełny) jest dobrej jakości i się nie zniszczy po drugim praniu? Obawiam się, że nie (takie wnioski mam po przeczytaniu posta), ale może się mylę?

    • Dzięki :). Odnośnie jakości bawełny – nie jest łatwo wyrobić sobie takie „czucie” w ręku i nie znam też magicznych sztuczek. Po latach trochę już „czuję”, kiedy tkanina jest solidna, a nie szmatława, przyglądam się szwom, czy nie jest zmechacona już w sklepie itp. Przy tej sukience miała wątpliwości już po jej pierwszym obejrzeniu na żywo, ale ponieważ była szyta wg indywidualnych wymiarów nie mogłam jej zwrócić od razu. Jak widać, przeczucie mnie nie zawiodło.

  • szarlotka

    Kasiu ja nie na ten ale chcialam podzielic sie moim nowym znaleziskiem, ktorym jest polska firma szyjaca plaszcze. Wlasnie dzis przyszedl do mnie plaszcz marki SZULIST. Jestem w szoku, tak milego w dotyku welnianego plaszcza dawno nie dotykalam. sklad 80%, 20% poliamid, wiskozowa podszewka. Cena jest znosna jak na taka jakosc – 650zl. Polecam wszystkim Paniom szukajacym swietnego gatunkowo, cieplutkiego klasycznego plaszcza :)

    • Wygląda bardzo ciekawie. Szkoda tylko, że na stronie nie działa sklep online, a i namiarów na stacjonarny brak :(.

    • Asia Asia

      W ubiegłym roku kupiłam płaszcz dyplomatkę Szulist o takim składzie. Nosi się dobrze. Zapłaciłam po przecenie 120zł. Kupowałam w sklepie DeFacto – mają stronę internetową.

  • świetny pomysł na serię, takie wskazówki w co warto zainwestować są bardzo przydatne!

  • Ev

    Ja na szczęście po dziś dzień jestem bardzo zadowolona z Polskich marek, mam bluzę, która ma z 13 lat i ciągle ją noszę, ale już po domu :), ostatnio zauważyłam, że od kupna jednego ze staników mija 7 lat, fakt, czas na wymianę, bo koronka zaczyna pękać :D, ale czas robi swoje i nie było tak, że oszczędzałam, bo troszkę na niego wyłożyłam, ale widzę, że nie mam czego żałować :)

  • Beata

    Bluza Riska nie jest z czystej bawełny! To cotton blend. Na stronie Riska kwestia ta jest wyjaśniona. W odpowiedzi na zarzut klientki jest odpowiedź: ” W opisie produktu podajemy, że jest to cotton blend :) Domieszka poliestru sprawia, że fason bluzy bardziej się stabilizuje, materiał się mniej gniecie i jest bardziej trwały, a jednocześnie nie traci właściwości, bo w większości dzianina jest bawełniana.” Poliestru jest aż 25%. Piszę dla porządku, bo dla mnie osobiście może być.

    • Beata, moja bluza jest z czystej bawełny. Kupowałam ją w czasie, gdy jej skład był inny, potem producent go zmienił. Zatem dla porządku wszystko się zgadza :).

      • daniel

        Nic bardziej mylnego. Bawełna w kolorze „melanż” od zarania dziejów ma domieszkę poliestru. Nie ma innej fizycznej możliwości aby uzyskać taki efekt. Jeżeli Pani nadal jest pewna swego to proponuje kontakt do jakiejkolwiek dziewiarni. Poliester sam w sobie nie jest niczym strasznym, działa on stabilizująco na włókna z którymi jest mieszany. Na dodatek poliester, poliestrowi nie równy. Pozdrawiam

      • Nic bardziej mylnego. :) Zdążyliśmy już ustalić z Czytelnikami, że faktycznie kiedyś w składzie tego produktu była 100% bawełny. Proszę więc dyskutować z producentem. ;) A poliester nie jest czymś strasznym, chodzi tylko o ustalenie faktów w odniesieniu do tego konkretnego produktu. Pozdrawiam!

  • Izabella

    Super seria !

  • Super wpis! :)

  • Agatha

    A jam mam w sumie pytanie co do rozmiaru. Noszę rozmiar 34 albo 36. Zależy od marki. Na stronie w sumie rozmiar xs byłby dobry bo mam 2-3cm luzu, ale jeśli bluza nie jest rozciągliwa to xs będzie za mały. Jaki rozmiar posiadasz a jaki zazwyczaj nosisz? Z góry dziękuję za pomoc!

  • Ola

    Ja się podzielę informacją na temat bluzy Pull&Bear. Kosztowała 80 zł.
    Ładna, szara, na suwak z kapturem, 100% wiskoza. Krój bardzo mi odpowiadał, kiedy dostałam ją do rąk własnych okazała się puszysta i miękka, po prostu cudowna.
    Ale niestety skończyło się.
    Po jakichś 4 noszeniach (bez prania) zmechaciły się boki przy rękawach i rękawy. Popruł się także szew przy rękawie…
    Wyprałam ją teraz i zmechacenie pojawiło się także na plecach i z przodu właściwie na całej bluzie, a zamek się powyginał. Już nie jest prosty, tylko w kształcie kilku „S”. Puszystość także zniknęła.
    Czy polecacie jakąś dobrą szarą bluzę z kapturem na suwak?

  • Anika

    Biorąc pod uwagę ze nie ma żadnych opinii dla produktu pod linkiem na Dawanda, powinnaś wpisać tam swoją ocenę żeby ostrzec inne kupujące!

    • Katarzyna

      zobaczymy, co się stanie z moim chyba negatywnym…

      • Anika

        :O czyli serwis filtruje opinie?!?! Omg nie wierze! Dlatego właśnie mam problem z zakupami przez internet z tych pączkujących polskich marek z Insta, Fb, itp. Bez możliwości dotknięcia jakoś ńie potrafię sie zdecydować na zakup

      • Katarzyna

        nie wiem, czy filtruje. dla mnie dziwne jest to że nie ma opinii produktu jak napisałaś, dlatego wyraziłam swoją wątpliwość.

        Ja jakoś do tej pory nie miałam kłopotu z kupowaniem rzeczy przez internet. pierwszy raz się sparzyłam przy ubraniach a jestem dość nietypowej budowy (szczupła i niska).
        W sumie dopóki nie założysz czegoś i nie wypierzesz kilka razy jakiejś rzeczy to nie będzie do końca wiadomo, czy to dobry zakup – czyli tak samo jak z „normalnymi” sklepowymi ubraniami.

  • Katarzyna

    After Hours – potwierdzam, moja sukienka po 2 praniach zaczęła się skręcać. Też pierwszą, którą dostałam była uszkodzona, sklep utrzymuje, że transporcie, ale trudno zrobić czarną plamkę w zafoliowanej sukience w transporcie. Teraz żałuję, że nie zrobiłam zdjęć i nie mam korespondencji, bo wszystkie negocjacje wymiany odbywały się telefonicznie. Zwrotu za wymianę z nie mojej winy nie dostałam (w regulaminie sklepu nic nie ma o wymianie z powodu uszkodzenia, tylko o wymianie – wtedy zawsze koszty zwrotu ponosi kupujący:( )