Szafa Minimalistki na lato 2016!

szafa-minimalistki-minimalizm-lato-1

Oto moja gotowa, wybrana, sezonowa capsule wardrobe na całe lato. Ta kapsułkowa garderoba to zaawansowany recykling ubrań. Nie ma w niej żadnej nowo-kupionej rzeczy :), ale wrażenie świeżości gwarantowane!

 

Niesamowite, jak projekt Szafa Minimalistki ustawia mnie do pionu i pomaga mi w ubieraniu się na co dzień. Uświadamiam to sobie mocno za każdym razem, gdy robię sobie dłuższą przerwę. Niby nic się nie zmienia, ale jakoś nie chce mi się wtedy szczególnie wysilać, a ubierając się rano łapię, co popadnie. Jednak, dzięki posiadaniu ograniczonej szafy, pełnej świadomie wybranych ubrań, nawet wersja „co popadnie” wygląda nie najgorzej. To chyba mój największy, osobisty sukces w organizowaniu szafy :).

 

Renowacja butów

 

Przede wszystkim, recyklingowi poddałam buty. Od dwóch lat zapowiadam, że to już koniec żywota moich ukochanych białych sandałów z Zary i w tym roku byłam przekonana, że już się nie wywinę. Szewc stwierdził, że naprawa jest pozbawiona sensu, postanowiłam więc… zmienić szewca :). Perspektywa niechcianych zakupów wyjątkowo motywuje. Szukanie w internecie namiarów na dobrego szewca w Warszawie okazało się szukaniem igły w stogu siana. Opinie maksymalnie różne, większość sprzed wielu lat. Przepytałam znajomych, ale właściwie nikomu nie zdarzyły się poważniejsze naprawy butów, poza wymianą fleków.

 

Jako leniuszek, najpierw poprosiłam o wycenę firmę WoshWosh, która jako jedyna „istnieje” w internecie (można wysłać zdjęcie butów, dostaje się wycenę, a potem wysyła się buty kurierem lub zanosi do punktu), ale łączna cena naprawy okazała się nad wyraz wysoka, łącznie 127 zł. Niewiele więcej kosztowały same buty. Zdesperowana zabrałam buty na bazarek niedaleko mojego biura, pochodziłam po pawilonach i znalazłam genialnego szewca, który zaofiarował nowe życie moim sandałkom za jedyne 60 zł (skala napraw poważna, łącznie z wymianą podeszwy i obcasa). Jeszcze ich nie odebrałam, trzymajcie proszę kciuki, żeby się udało :).

 

Aha, próbowałam też zreanimować moje skórzane baleriny (pisałam o nich tutaj). Firma WoshWosh zażądała 129,9 zł, w promocji 104 zł, a mój nowy genialny szewc zrobił mi to w 2 minuty za, uwaga, 0 zł. Tak, za pełne ZERO złotych. Także, firmy WoshWosh nie polecam. Ceny duuużo wyższe od rynkowych.

 

O wybranych ubraniach

 

W poniższych zestawieniach nie ma ani jednej nowo-kupionej sztuki ubrania. Możecie nie kojarzyć niebieskiej sukienki. Kupiłam ją bardzo dawno (ze 2, może 3 lata temu) i miałam na sobie chyba tylko raz. To ostatni z nie-do-końca trafionych zakupów, przed wejściem na dobrą ścieżkę ;). Leżała w szafie, ponieważ chciałam ją przerobić na spódnicę. Jakoś się nie doczekała i już się miałam jej pozbyć, ale przymierzyłam i postanowiłam dać ostatnią szansę. Jak się będzie dobrze nosić to zostanie. Praktycznie połowa ubrań pochodzi z zeszłorocznej capsule wardrobe, a druga połowa z wiosennej. Letnie zakupy planuję, ale bardzo drobne. Potrzebuję właściwie jedynie dwóch białych koszulek i może jeansów, ponieważ moje długowiecznie Cross’y zaczynają się niebezpiecznie przecierać. Ale być może uda mi się ten zakup odłożyć do jesieni.

 

 

 Moja Szafa Minimalistki w wersji capsule wardrobe na lato 2016

 

Jak widzicie, postanowiłam podzielić moją capsule wardrobe na 4 części, aby jak najlepiej odpowiadała temu, co robię na co dzień. Oczywiście, bardzo często zdarza mi się miksować poszczególne elementy, ale takie wyróżnienie sprawia, że układ w szafie jest bardziej klarowny, a ubieranie łatwiejsze.

  1. Rzeczy codzienne to podstawa mojego codziennego „ubierania się”. Latem dużo mniej formalne i bardziej kolorowe, bo taką mam ochotę ;).
  2. Osobno widzicie moją klasycznie biurową bazę. Brakuje to tylko jedwabnej, białej bluzki, ponieważ jest akurat w pralni. Są to rzeczy absolutnie całoroczne.
  3. Część trzecia to rzeczy po domu. Super wygodne i przewiewne spodnie kupione na tajskim bazarze plus zwykła bluza i sweter zrobiony przez moją uzdolnioną mamę, żeby mi było ciepło w chłodniejsze, letnie wieczory. Do tego noszę zwykłe białe koszulki, te które już się nie nadają na wyjścia, ale jeszcze nie wyglądają jak szmatki.
  4. Ostatnia część to rzeczy opcjonalne. Takie trochę wakacyjne lub takie, które się przydają, ale pewnie będę je nosić rzadziej.

 


Na co dzień – smart casual 

 

 

  1. Koszulka w paski H&M (podobna)
  2. Szary sweter JDY
  3. Pudroworóżowa bluzka COS
  4. Jeansy Cross
  5. Żółta spódnica maxi Zara
  6. Niebieska sukienka Oasis
  7. Niebieska spódnica Zara (podobna)
  8. Biała rozpinana bluzka H&M
  9. Białe chinosy Zara (podobne)
  10. Baleriny Scapa
  11. Sandały Massimo Dutti (podobne)
  12. Tenisówki Lacoste

 


 Biurowo – oficjalne okazje

 

 

  1. Beżowe chinosy Zara
  2. Granatowa marynarka szyta na miarę
  3. Błękitna koszula Ralph Lauren
  4. Szpilki Zara
  5. Szara marynarka More by less

 


 Po domu

 

 

  1. Bluza Risk made in Warsaw
  2. Sweter by Mama
  3. Spodnie z tajskiego targu

 


Opcjonalnie

 

 

  1. Spodenki Camaieu (podobne)
  2. Białe jeansy Mango
  3. Bluzka Zara
  4. Czółenka Zara

 


 

Prawie przez cały czerwiec nie pokazywałam zestawień Szafy Minimalistki, ale nosiłam dokładnie te ubrania, które widzicie na zdjęciach powyżej. Nie mam innych ;). Jak widzicie, nieco więcej koloru w szafie zaplanowałam na lato, bo latem mam dużo wyższą tolerancję na kolor ;). Dodatkowo, mam ogromną ochotę na więcej koloru w makijażu. Testuję właśnie pomadki i zapraszam na Facebook’a i Instagrama, gdzie w przyszłym tygodniu pokażę więcej.

 

Jak tam Wasze letnie szafy? Dużo w nich koloru, sukienek, czy wręcz przeciwnie? Kupiłyście coś na wyprzedażach?

 

Dziękuję, że jesteś. Pozostańmy w kontakcie:

Simplicite Newsletter
zawsze unikatowe treści, bonusowe materiały, poradniki zakupowe i konkursy

 

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • Jak radzisz sobie w tych ubraniach i butach w temp. 30-35 stopni? :)

    • Bardzo dobrze. Głównie dlatego, że dbam bardzo o składy ubrań. Spodnie czy sukienka z lyocelu, lnu lub cienkiej bawełny są przewiewne i przyjemne w użytkowaniu. Wiadomo, że na 35 stopniowy upał na dwór nie włożę wełnianej marynarki, ale do klimatyzowanego biura już jak najbardziej.

      • To ja w takim razie bardzo proszę o informację, gdzie można teraz kupić lniane spodnie :)

      • Sandra

        Tesco :) w ogóle polecam markę F&F – składy dużo lepsze niż w większości sieciówek, np. w Zarze.

      • Podejrzałam u Włochów, że na luzie można uszyć marynarkę na 35 stopni. Jeszcze nie wiem jak to wyjdzie w damskiej wersji, ale męskie widziałam w kilku wersjach i są na to pewne sztuczki, których na razie nie zdradzę ;)

      • Marynarka na lato <3 <3 Czekam z utęsknieniem, aż pojawi się chociaż w wersji szycia na miarę (bo już uszyte marynarki rzadko kiedy dobrze na mnie leżą). Jest szansa w tym roku?

      • Ale uszyć na miarę to możemy cały czas. Chyba za słabo to komunikuję :) Na miarę szyjemy wszystko – koszule, spodnie, marynarki, sukienki, spódnice. Już piszę e-mail w tej sprawie żeby na pewno nie umknęło :)

    • slythia

      Długa spódnica jest chyba najlepszym wyborem na upały. Do tego luźna koszula lub tshirt.

    • Wbrew pozorom np. wełna jest świetna na upały, trzeba tylko wybrać odpowiedni rodzaj. Kupiłam ostatnio dwie sukienki i spódnicę od Moniki Kamińskiej i powiem szczerze, że mogłabym w nich chodzić non-stop. Testowałam przy upałach, sprawdzają się świetnie, szczególnie, że zrobione są z wełny całorocznej oraz typowo letniej, Jest w nich cudownie przewiewnie, chłodno i naturanie. Aż mi ludzie nie chcą wierzyć, jak mówię, że to wełna :D

      • <3 Bardzo dziękuję za komentarz i cały czas zapraszam stacjonarnie! Pokażę dużo więcej wełny, która nie wygląda jak wełna!

      • MagdaMi

        Potwierdzam! Mam dwie spódnice od Moniki i też mogłabym chodzić w nich codziennie. Wynika z tego, że trzeba jeszcze jakieś od MK dokupić bo w dwóch na zmianę to tak trochę słabo :D

      • Haha, mamy już stacjonarnie nową spódnicę, czekam na zdjęcia tylko i będzie online :) Ale może lepiej teraz sukienka? ;)))

  • Marta

    brakuje mi tu tylko białej koszulki z krótkim rękawem

  • slythia

    Poproszę o adres tego szewca! Jak się sprawdzi to na pewno się przyda.

  • A propos butów – ja też uparcie noszę do szewca, mam swojego rzemieślnika, który może nie jest tak super tani, ale za to zrobi wszystko i będzie się trzymać :) A też zauważyłam, że wielu ludzi się temu dziwi…

    • Marta Re

      Też miałam taki etap w życiu z butami i nawet sam szewc ( który był już na emeryturze i nie brał dużo) się temu dziwił.
      Teraz mam inne podejście.

      • Mnie po prostu szkoda ulubionych, dobrze dobranych, pasujących do szafy butów :)

      • Marta Re

        Ja bym szukała bardzo podobnych w takim przypadku. Bo wszystko gdzieś ma swoją granicę wytrzymałości.

      • A z tym się zgadzam – nie sądzę, żeby naprawy ją przekraczały :)

  • Co nosisz na dol do szarej marynarki? Bezowe chinosy jakos mi nie pasuja.
    W jaki sposob szewc ci odnowil balerinki? O ile pamietam pisalas, ze ci sie przetarly.
    Pozdrawiam, J.

    • Beżowe chinosy z tą marynarką świetnie wyglądają. Alternatywnie jeansy, białe jeansy i białe chinosy. A balerinki naprawił na jakiejś takiej maszynie polerującej z dodatkiem chyba czegoś w rodzaju wosku w kolorze butów.

      • Anna

        Czasami w sklepach obuwniczych można kupić pasty barwiące. Świetne do odświeżenia koloru i likwidacji małych otarć.

      • Nie wiedzialam, ze szewc wykonuje taka usluge. Wdzialam barwiace pasty do butow, ale kolorystyka jest chyba ograniczona i efekt jest krotkotrwaly. Ciekawa jestem jak dlugo to szewcowe zabarwienie wytrzyma.
        Szara marynarke pamietam w zestawach z granatowymi spodniami, dzinsami i spodniczka. Mam nadzieje, ze pokazesz kiedys z bezowymi spodniami bo ciekawa jestem efektu :)

  • Joanna

    Brzmisz jak mój ratunek! Proszę, proszę podaj namiary na szewca, poszukuję kogoś, mam ukochane skórzane klapki z aldo, które kocham i które moja mama sugerowała wyrzucić już rok temu a ja wciąż nie mam serca :( leżą i czekają na zbawienie, a ja jestem gotowa zapłacić każdą cenę żeby je uratować.
    Pozdrawiam serdecznie, niedawno trafiłam na bloga i przeczytałam wszystko wstecz. Dziękuję za tak dużą dozę nowych wartościowych informacji.
    Nowa czytelniczka :)

  • Zmotywowałaś mnie! Już się miałam pozbywać sandałów ale jutro robię poszukiwania szewca i zanoszę. W końcu idealne sandałki w rozmiarze 41 nie trafiają się na codzień.

  • Mała Kacha

    Na prawdę tylko jeden T-shirt na całe lato? Nie uwierzę dopóki nie zobaczę :)

    • Anna

      Też się nad tym zastanawiam. Lekki, przewiewny T-shirt to dla mnie baza letniej garderoby. Mogę nosić te same spodnie/spódnicę/szorty kilka dni pod rząd, ale bluzki wymieniam jak opętana, zwłaszcza podczas upałów… Jeden T-shirt z krótkim rękawem na cały sezon+żadnej bluzki na ramiączkach to dla mnie niewyobrażalne… Powodzenia Kasiu i czekam z niecierpliwością na fotorelację:)

      • Dziewczyny, tak jak napisałam, muszę dokupić dwie białe koszulki. Trzy na lato w zupełności wystarcza :).

      • Ruda

        Trzy białe koszulki wystarczą? Chciałabym pokazać Twoją szafę mojej mamie – ostatnio przeliczyłam jej koszulki na lato – wyszło ok. 70 sztuk. A najlepsze jest to, że gdy wyjeżdżała na weekend, to i tak pożyczyła ode mnie – klasyczną, białą bawełnianą, niezniszczoną – bo 3/4 jej koszulek są do chodzenia „pod domu”, ubrania są we wszystkich kolorach tęczy i prawie nic do siebie nie pasuje, a poza tym ona uważa, że nie warto wydawać na koszulkę więcej niż 50 zł.
        Próbuję ją zmotywować do wyrzucenia części ubrań, ale to jest trudne. Nawet fakt, że moja szafa to ok. 10% jej szafy, a i tak mam mniejsze problemy z ubraniami jej nie przekonuje w praktyce.

      • Myślę, że 3 koszulki plus 3 bluzki i sukienka w zupełności wystarczą. A mamy bywają niereformowalne, wiem o tym doskonale ;)). Dawanie dobrego przykładu to chyba najlepsze, co możemy zrobić :).

      • Ruda

        Próbuję ją przekonać, żeby część rzeczy odłożyła do kartonu i wyniosła do innego pokoju, i jeśli coś z tych ubrań będzie potrzebować, to może je zabrać z powrotem, a ona na mnie patrzy jakbym jej chciała odciąć połowę palców u rąk, żeby spróbowała, czy da sobie radę bez nich.

      • vinga

        uśmiałam się :):):)

      • Marta Re

        70 koszulek na lato? O rany ja wszystkich ciuchów na wszystkie pory roku ( bez butów, kurtek, bielizny) tyle nie mam.

  • Emilja

    Trzymam kciuki żeby dżinsy dały radę jak najdłużej – dobrze dobrane naprawdę ciężko czasem znaleźć. Zakup spodni to coś czego szczerze nienawidzę. Głównie dlatego, że ze względu na zamiłowanie do biegania mam dość mocno zbudowane nogi i jestem do tego szczupła. Niemal żaden model na mnie nie leży dobrze. Boję się pomyśleć co będzie jak moje obecne spodnie wyzioną ducha… Czy ktoś zna dobry sklep z dżinsami dla osób z normalnymi nogami a nie patyczkami?

  • Ela

    Kasiu,napisz jak szewc poradził sobie z balerinkami, mam ten sam model i tez mi wygladaja niefajnie.

    • Elu, balerinki naprawił na jakiejś takiej maszynie polerującej z dodatkiem chyba czegoś w rodzaju wosku w kolorze butów.

      • vinga

        o cholera! to tak można? zimą pozbyłam się skórzanych kozaków, których jedyną wadą było to, że miały pozdzierane czubki… nawet nie pomyślałam, że można je odświeżyć:( no cóż, będę mądrzejsza na przyszłość

  • Anna

    Zaczęłam zastanawiać się nad tym jak przetrwała u ciebie jeansowa sukienka. Wielokrotnie przy postach o porządkach pisałaś, żeby rzeczy pozbywać się trwale i szybko. A jeśli ma się wobec ubrania jakiś plan ( sprzedać, oddać, recyklingowac) to zrobić to w najkrótszym możliwym czasie ( najlepiej 3 dni). I nagle okazuje się, że w szafie masz nienoszoną od 3 lat sukienkę… Czy nie jest to trochę wbrew zasadom? Sama nie jestem święta i mam całe pudło ubrań, które się jeszcze kiedyś przydadzą… ale ja nigdy nie nazwę się minimalistą…
    Wytłumaczenie mam dwa. Albo sukienka była potwornie droga i szkoda byłoby ci wyrzucać tych $ :):):)… albo wyglądasz w niej bosko i podświadomie zostawiłaś ją. W drugim przypadku na pewno często będzie gościć na fotosach:).

    • Przetrwała głównie dlatego, że jest z lyocellu. Bardzo, bardzo lubię ten materiał, a jeszcze nie tak często można kupić z niego ubrania, dlatego jej nie sprzedałam. Do tego ma świetny kolor i krój dołu. Chciałam ją przerobić na spódnicę, ale jak wielokrotnie doświadczyłam, najczęściej nie wykorzystujemy rzeczy zostawionych do przerobienia, stąd ostatnia próba jej wykorzystania. Jeśli się nie sprawdzi – wypada.

      Wiesz, to nie jest tak, że zawsze MUSISZ wszystko dopiąć na ostatni guzik. Można być wystarczająco dobrym minimalistą. Ja też nie jestem doskonała i zawsze bezbłędna. To nawet nie kwestia grzeszków :), tylko skali. Jedna pozostawiona sukienka nie jest problemem, ale już pół szafy tak.

      • Anna

        O to chyba chodzi, żeby nie popadać w jakiś fanatyzm. Ostatnio czytałam w WO artykuł o pani, która w ramach eksperymentu zostawiła sobie 2 bluzki i 2 pary spodni…. A to chyba jednak nie o to chodzi. Ubraniami i wyglądem też można się cieszyć. U mnie jest chyba spore pudło, które czeka. Są to bardzo dobre gatunkowo rzeczy, które zwyczajnie żal mi wyrzucać. Sama pamiętam ile perełek wygrzebałam z szafy mamy i jakoś mam nadzieję, że kiedyś córka coś wyciągnie ode mnie… Podobnie jak z torebką-pamiątką, o której kiedyś pisałaś.

      • Marta Re

        Wszystko to kwestia gdzie pracujemy, jak spędzamy czas wolny i jeszcze kilka innych czynników.
        Moja zimowa szafa ( tzw doły i góry), bez bielizny, kurtek, butów miała ok. 25 sztuk!

  • Ania

    Podziwiam Twoją wolę reanimacj starych butów. O ile jeszcze mogę zrozumieć, że wypolerowałaś balerniki, bo przecież niedawno zostały kupione, a o noszone obuwie terzeba dbać, to osobiście nie zdecydowałabym sie na gruntowną renowację starych sandałow z Zary, szkoda byłoby mi na to pieniędzy. Po kilku latach buty są przepocone, a i fasony się zmieniają, wolałabym dołożyc trochę i kupić sobie coś nowego, świeżego. Poza tym jestem pod wrażeniem znikomej ilości Tshirtów. Wolę mieć więcej gór, ponieważ pocę się i często muszę je wymieniać, a poza tym T-shirt dla mnie to sposób na większą róznorodność w ubieraniu się. Niemiej jednak gratuluję oszczędnego podejścia do garderoby, Pozdrawiam serdecznie

  • Marta

    Dlaczego nie nosisz sukienki od Moniki Kamińskiej? Nie sprawdziła się u Ciebie?

    • Nie, nie czułam się w niej dobrze. Materiał naprawdę super, odszycie również bez zarzutu, ale fason mi nie leżał do końca. Niekorzystny dla mnie dekolt i długość. Po za tym, chyba zmienił mi się lekko rozmiar, bo o ile u góry leżała dobrze, to już odstawała w talii i marszczyła się w biodrach.

      • Być może przegapiłaś tę informację, ale poprawiamy teraz stacjonarnie w sklepie wszystkie ubrania dla klientek, którym zmienił się rozmiar, więc możemy ją trochę wydłużyć oraz dopasować w talii oraz biodrach. Sukienki zszyte są tak, że można je poszerzać oraz zwężać, więc naprawdę jest duże pole do poprawek względem zeszłego roku. Zapraszam!

      • Monika, dzięki wielkie za info! Widziałam, że w tym roku macie dodatkowe usługi, ale niestety, nie mam już tej sukienki :(.

      • Cieszę się przynajmniej, że bratowa jest zadowolona! Pozdrów koniecznie ode mnie :)

  • Ta żółta spódnica jest świetna

  • Agnieszka Gargas

    Twój blog motywuje mnie do przemyślanych zakupów! Na przykładzie Twojej szafy – tzn. ilości poszczególnych ubrań, kolorów i fasonów dochodzę do wniosku, że da się skomponować z tak małej ilości fajny look. Mam niestety problem w co się ubrać… posiadam zdecydowanie za dużo wszystkiego w szafie i stąd rodzi się rozterka nad dobraniem „góry i dołu”. W ostatecznym efekcie zakładam ubrania raz i później nie mam już okazji lub pogody na powtórzenie zestawu, albo mam 4 góry / 2 doły, które zakładam non stop. Mam do siebie pretensje, że nie umiem wykorzystać tego co już mam, że zapominam o ubraniach wiszących często jeszcze z metkami…. lub zwyczajnie nie mam ich do czego założyć…Każdy mail z informacją o wyprzedaży budzi we mnie rządzę posiadania… okazje, z której muszę skorzystać.
    Szczerze mówiąc w tym roku na wyprzedaży zakupiłam ( jak na razie ) tylko odzież sportową głównie na zajęcia z Pilatesu i mam nadzieję, że nic innego mnie nie skusi:) Treści jakie publikujesz na blogu bardzo mi pomagają, ponieważ widzę, żywy dowód stosowania minimalizmu w praktyce! :)

    • Agnieszko, pociesz się, że nic, co wartościowe nie przychodzi bez wysiłku! Może czasowy szlaban na zakupy? :)

      • Agnieszka Gargas

        Szlaban i kropka! :)

    • Ania z Alp

      mysle, ze na poczatek dobrym posuniecie bedzie wypisanie sie z wszelkich newsletterow sklepow internetowych ;)

      • Agnieszka Gargas

        Masz racje, newslettery mnie informuję najczęściej o dostępnych promocjach! Wypisuje się:)

  • Jola

    Skusiłam się na spodnie, ale to w regularnej cenie. Brakowało mi czegoś w kolorze na lato, tak mam szarą szafę, ale… Zainspirowałaś mnie do jej przeorganizowania na lato.

  • mjz

    świetny ten różowy sweterek/narzutka. Brawo dla mamy.

  • Zdradzisz, jak reanimował Ci baleriny? Kupiłam rok temu skórzane tamaris, może nie tak drogie jak Twoje, ale prawie 200 zł dziś wyglądają fatalnie…donaszam je do piaskownicy z dziećmi. Wprawdzie jak nasączyłam porządnie tluszczem do butów odświeżyły się trochę, może jeszcze dałoby się wypastować pod kolor renowatorem jakimś…Ale i tak nie wygladają już „wyjściowo”. Zaczęłam się zastanawiać, czy nie praktyczniej co roku kupować tańsze i nie mieć złudzeń…

    • Marta, balerinki naprawił na jakiejś takiej maszynie polerującej z dodatkiem chyba czegoś w rodzaju wosku w kolorze butów.

      • Joanna

        Kasia, mieszkam również w warszawie i mam OGROMNE problemy ze znalezieniem szewca, czy możesz podać namiary na tego cudotwórcę?

      • Bazar Lotników, pawilon nr 114 :).

  • Swoje buty też noszę do szewców (różnych, w zależności od tego gdzie akurat jestem) i również często „drobne” naprawy takie jak np. wymiana fleków kosztowały mnie 0 zł!
    Jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby naprawa była nieopłacalna (nawet te większe przeważnie mieściły się w kwocie 20 zł), a zawsze buty wyglądają dużo lepiej.

  • Ja na lato musiałam uzupełnić garderobę o biały i granatowy t-shirt i sandałki. Te ostatnie mocno się zniszczyły po kilku latach noszenia, ale i tak jak na tanie z sieciówki długo wytrzymały. Super, że znalazłaś dobrego szewca „w pawilonach”, z moimi niestety nic nie dało się już zrobić, a nawet nie było sensu, bo całe były poprzecierane i już niewygodne.

  • Ev

    Genialny post! :)

  • Katarina Naima Bana-Lopez

    He, a ja wpadłam w tym tygodniu do lumpeksu z postanowieniem: tylko dopasowany beżowy żakiet i znalazłam… dopasowany beżowy żakiet:-) za 20 zł:-)

  • zocha

    Jeśli o mnie chodzi, to capsule wardrobe odmieniła (wciąż odmienia!) moją szafę – to dzięki Tobie @simpliciteblog:disqus. W tym roku, na wiosnę, pierwszy raz zaplanowałam szafę na 3 miesiące, wybrałam 33 ubrania (z butami), co tydzień notowałam zestawienia na cały tydzień i zapisywałam pod tym jak się w tym czuję. Dość szybko odkryłam co mi nie leży, kilka rzeczy skończyło swój żywot, bo się rozpadły. Teraz, na lato, wybrałam 23 sztuki ubrań (oczywiście z butami) i dalej będę robić tak samo. Mimo że to dość czasochłonne, takie notowanie jak się w danym zestawie czuję, to bardzo pomogło mi w znalezieniu swojego stylu.

    Bardzo podoba mi się u Ciebie ten nowy podział na ubrania! :)

  • Katarzyna Wapniewska

    Zestawy są fajne, a szczególnie te biurowe. Swego czasu szukałam właśnie szarej marynarki na lato i oglądałam tą z More by Less (chciałam dobry materiał) i muszę powiedzieć, że krój ma słaby…bardzo źle to wygląda. Zresztą nawet tu na zdjęciach jak porównać do tej granatowej to widać, że jest źle uszyta. Tą granatową chętnie bym też miała, ale szarą nie wiem czemu polecasz, różnicę widać gołym okiem.

    • No nie mogę się z Tobą zgodzić :). Naturalnie, marynarka szyta na miarę zawsze będzie lepiej leżeć, ale te marynarki mają przecież zupełnie inne kroje! Bardzo lubię nosić i granatową i szarą.

  • No i świetnie! Lyocell, zwłaszcza na lato jest świetnym wyborem, a jego produkcja, jako materiału, jest dużo bardziej ekologiczna, niż konwencjonalnej bawełny, a już zwłaszcza przecieranego i piaskowanego jeansu.

  • VillemoS.

    Mam pytanie – z jakiej włóczki zrobiony jest sweter by Mama? Boski kolor :-)

  • Na całe lato?! Podziwiam konsekwencję:)

  • Ja mam jakiegoś pecha z butami, bo co chcę reanimować, to rozkładają ręce i mówią, że się nie da :(

  • U mnie jakoś mało koloru w tym roku… ale chyba pójdę Twoim śladem i zrobię porządek z butami. Mam kilka par, którym przydałoby się spotkanie z szewcem.

  • Sukienki noszę bardzo sporadycznie, za to koloru u mnie mnóstwo, bo lubię kolorowe koszulki, swetry i bluzy i dobrze czuję się niemal w każdym kolorze. Podziwiam Cię za umiejętność eliminacji zbędnych elementów garderoby.

  • kasia

    cześć, zatstanawia mnie kwestia doboru góry, widzę zaledwie 3 bluzki, w tym tylko jeden tshirt, czy masz jakieś dodatkowe koszulki czy po prostu robisz bardzo częste pranie? zawsze kiedy widzę przykładowe zestawy capsule wardrobe zastanawia mnie czy dziewczyny rzeczywiście daja radę. jestem wielką fanką twojego bloga, bardzo mi pomógł w uporządkowaniu szafy i w sumie siebie też, tak trzymaj! :)

    • Kasiu, jak napisałam w treści posta, planuję jeszcze zakup 2 koszulek. Myślę, że baza 3 koszulki + 3 bluzki + sukienka spokojnie wystarcza i wcale nie trzeba robić prania aż tak często :).

  • Witaj. Zauważyłam (u siebie), że dobrze pozbywać się rzeczy z lata zimą i odwrotnie :-) Gdy pierwszy raz zrobiłam rewolucję w szafie był listopad i teraz, gdy wiosną zrobiło się ciepło miałam niewiele rzeczy, w które chciałam się ubierać, ale dzięki temu zabrałam się do pracy. Uszyłam sobie bawełniane bluzki/tuniki i kilka sukienek na lato. Kilka bo bardzo często noszę latem sukienki, natomiast mam tylko jedną parę szortów i to wystarczająca ilość! Rzeczy, które szyłam były przemyślane i powstały z obserwacji tego, co mi trzeba i w czym dobrze się czuję. I rzeczywiście to ogromny krok do uporządkowanej szafy, bo przekonałam się jakie to dobre bez zastanawiania sięgać po rzeczy i dobrze się w nich czuć. Zauważyłam też, że można mieć ubranie dobrej jakości, dobrze w nim wyglądać, a i tak z jakiegoś powodu nie czuć się w nim dobrze. No i jeszcze mocne postanowienie. Letnim rzeczom, których tego lata nie założę mówię żegnaj… Twoja szafa godna gratulacji. Różowy sweterek śliczny. Uwielbiam rzeczy hand made. Oczywiście też chciałabym już mieć szafę idealną, ale pamiętam, że pisałaś, że Ty potrzebowałaś 2 lat, więc staram się robić wszystko ze spokojem, żeby szafa była rzeczywiście przemyślana. Pozdrawiam.

  • Moja szafa zdecydowanie wieje pustką :P Miesiąc temu rodziłam. Mało mam ubrań wygodnych przy karmieniu, a czasu na zakupy brak. Ale chyba muszę się zmobilizować zanim wyprzedaże się skończą :)

  • Jola

    Witam serdecznie! Zaczełam podczytywać Twój blog w poszukiwaniu inspiracji do „ujarzmienia” wlasnej garderoby. Żeby sobie pomóc, myślę o fotografowaniu elementów swojej garderoby, podobnie jak u Ciebie. Czy mogłabyś podać namiary, gdzie można nabyć stojak, taki jak Twój albo podobny ? Rozglądałam się w Ikei ale nic nie znlazłam. Z góry dziękuje. Pozdrawiam Jola

    • Jolu, swój kupiłam w Ikei właśnie, ale dość dawno temu. Szczerze mówiąc, niezbyt się sprawdza. Gdyby miała np. białe drzwi, to wolałabym po prostu wieszać na drzwiach.