Wasze pytania. Moje odpowiedzi. Część 1

Przede wszystkim, dzięki wielkie za tak niesamowity odzew! Zadaliście mi kilkadziesiąt pytań, z których jedynie kilka się powtarza, nie mam więc wyjścia i muszę podzielić odpowiedzi na przynajmniej dwa posty. Przyznaję, że niektóre pytania były trudne, ale zgodnie z obietnicą, odpowiadam na wszystkie. Postanowiłam nie grupować ich w żaden sposób, odpowiadam w takiej kolejności, w jakiej pytania do mnie spływały. Ciekawi odpowiedzi równie mocno jak ja byłam ciekawa pytań? ;)

 

Aha, pytania publikuję w wersji nie zmienionej w żaden sposób, czasami zdarzyło mi się jedynie poprawić literówki, czy też wstawić brakujące polskie znaki.

 



 

Cześć, nie mogłam się powstrzymać ponieważ czytając Twoje wpisy mam nieodparte wrażenie, że „takie osiągnięcia” „taki rozwój” „takie wyzwania” etc nie są w moim zasięgu. Czytam niezliczone książki o tym jak uwierzyć w siebie, jak zaplanować swoja przyszłość, jak zacząć ?! I oto moje pytanie : jak zrobić ten pierwszy krok ? jak zebrać w sobie siły aby zostawić prace i nie bać się, ze nowe nie nadejdzie ? Pozdrawiam Cie ciepło, Twoja czytelniczka Dorota

 

Doroto, mam ogromną ochotę napisać Ci – zacznij działać! Zostaw książki, zostaw blogi. Po prostu otwórz kalendarz i wpisz sobie w każdy dzień jedną, małą rzecz, która przybliży Cię do realizacji Twojego celu. Nie myśl o wielkich krokach, o porzucaniu pracy. Skup się na jednej, drobnej rzeczy każdego dnia. I nagradzaj się (tylko rozsądnie) po każdym kroczku ;). Z reguły, gdy na kogoś patrzymy z boku, widzimy tylko duże, zrealizowane rzeczy, projekty, a nie widzimy tej pracy, która jest wykonywana na co dzień. To jak z oszczędzaniem, z małych kwot biorą się duże :).

 


 

Tak trudno w dzisiejszym świecie być w 100% sobą. Jak Tobie się to udało? Albo inaczej, jak myślisz dlaczego? od czego/kogo to zależy?

 

Chciałabym mocno wierzyć, że to zależy tylko od nas, ale to nie będzie do końca prawda. Czy tego chcemy czy nie, jesteśmy w pewien sposób ukształtowani przez rodziców, społeczeństwo, osoby, które pojawiały się na naszej drodze. Być może miałam to szczęście (choć nie zawsze było różowo), że otaczali mnie ludzie, którzy pozwolili mi być sobą. Z drugiej strony, zawsze wiedziałam, że chcę być niezależna i były w moim życiu chwile, gdy musiałam o to bardzo walczyć i zapłacić sporą cenę. Im jestem starsza, tym lepiej to rozumiem, tym lepiej rozumiem też siebie i własne wybory. 

 


 

 Jak poradzić sobie z odkładaniem robienia rzeczy na później?

 

Ha, jak znajdziecie odpowiedź na to pytanie to i ja chętnie poczytam :). Prokrastynacja to częsta bolączka i ja nie jestem wyjątkiem. Mój sposób na walkę z prokrastynacją to uświadomienie sobie powodów, dla których odkładam realizację jednej czynności, a inne przychodzą mi bez trudu. Zauważyłam, że najczęściej prokrastynuję, gdy mam do zrobienia coś trudnego, albo coś nudnego. W takich przypadkach stosuję zasadę 3Z – zapisać, zrobić i zapomnieć. Nie mam tu żadnej złotej recepty. Co jest do roboty, trzeba zrobić. Zapisuję sobie co, wyznaczam sama sobie termin i zmuszam się do realizacji.

 


  

Gdzie kupić T-Shirty dobrej jakości?

 

Przez długi czas kupowałam T-Shirty w dziale dziecięcym Zara. Były niesamowicie wytrzymałe, z ekologicznej bawełny. Niestety, już ich nie ma w najnowszej kolekcji. Do czasu wyplamienia byłam bardzo zadowolona z jakości koszulek Wearso (polka firma, bawełna organiczna, ale dość wysokie ceny) i Primarka, skąd bawełnianą koszulkę podarowała mi Natalia z JestRudo (niewygórowana cena, ale niedostępne w Polsce). Obecnie testuję koszulki z lyocelu z Zary. Materiał jest genialny, ale wykonanie odrobinę szwankuje. Szwy, co prawda się nie wykręciły, ale po kilku praniach jakby przód koszulki stał się krótszy niż tył :). Szukam dalej.

 


 

 Ja bym poczytała, co ciekawego wyrabia Twój pies! :D

 

Aktualnie śpi, co zajmuje jej większość czasu :). W przerwach od spania sępi jedzenie i łobuzuje na spacerach. Jest strasznym tchórzem, ale niestety przyjmuje strategię obrony przez atak. Najpierw szczeka i rzuca się, a potem sprawdza, czy było się czego bać. Nietrudno się domyślić, kogo doprowadza tym do łez :).

 


  

Jak zacząć przygodę z minimalizmem?

 

Od szczerej i uczciwej odpowiedzi na pytanie, po co mi minimalizm? Jaki mam cel? Dlaczego chcę upraszczać? Dopiero mając jasną wizję celu, zacząć konkretne działania. Oczyszczanie przestrzeni w sensie materialnym najlepiej zacząć od tego miejsca, które najbardziej przeszkadza, najlepiej małymi kroczkami.

 


 

A planuje pani powiększenie rodziny?

 

Dziękuję za pytanie, ale nie udzielę na nie odpowiedzi. Uważam, że to zbyt prywatna kwestia, żebym miała ją poruszać na blogu. 

 


  

Kim są ludzie Twojego życia? Nie pytam oczywiście o szczegóły. Chciałabym tylko wiedzieć jaką masz strategię – wiemy z bloga, że masz chłopaka. Domyślam się, że on jest Twoim najlepszym przyjacielem ale może masz też starą przyjaciółkę? Albo grono koleżanek ze studiów? Może lubisz spotykać się z ludźmi z branży? Pytam o to bo mijają dla mnie czasy kiedy towarzystwo organizowało się samo (najpierw szkoła, potem studia). Teraz widzę, że o znajomości trzeba zabiegać – dzwonić, szukać odpowiedniego terminu pasującego wszystkim, pamiętać, przypominać, organizować. Widzę po sobie i moich znajomych, że kiedy nie ma już “przymusowej okazji” spotkania się na ćwiczeniach/wykładzie to łatwo jest się zaszyć w domu i niestety, zaniedbać kontakty. Robię co mogę temu zapobiec ale chętnie dowiem się też jak i z kim Ty to robisz. A może właśnie nie robisz?

 

Poza MM i moją najbliższą rodziną mam dosłownie kilka osób, które nazwałabym przyjaciółmi i tak się składa, że większość mieszka poza Warszawą. Zdarza się, że nie spotykamy się czy nie rozmawiamy ze sobą długo, ale gdy już się spotkamy, potrafimy przegadać całą noc, jakby czas się nie liczył. Sytuacja, o której piszesz jest moim zdaniem bardzo naturalna. Wchodzimy w dorosłe życie, które pisze nam różne scenariusze, często drogi przyjaciół się rozchodzą. Nie ma w tym nic dziwnego. 

 


  

Jaki jest Twój ulubiony film i książka? :)

 

Myślę i myślę i nie potrafię wskazać po jednym :). Z filmów uwielbiam Między słowami Sofii Coppoli, większość starych produkcji Woody’ego Allena, Foresta Gumpa, płaczę na Zielonej Mili, a moje guilty pleasure to zawsze Bond, James Bond :). Z książkami mam dużo trudniej. Z czasów dzieciństwa naturalnie Ania z Zielonego Wzgórza, a obecnie chyba nie jestem w stanie wskazać.

 


 

Poproszę o motywujące zdanie na ciężki dzień.

 

Szczerze mówiąc, nie jestem przekonana do motywującej mocy zdań, ale mam dla Ciebie genialne, motywujące zadanie. Działa zawsze! Wypisz sobie na kartce 3 dobre rzeczy, które Cię ostatnio spotkały, przypomnij sobie jak najwięcej szczegółów i odpowiedz na pytanie, w jaki sposób Ty sama przyczyniłaś się do tego, że było tak fajnie. Po szczegóły zapraszam Cię do jednego ze starszych wpisów na blogu → Czy optymizmu da się nauczyć?

 


 

Jaki jesteś znak zodiaku?

 

Jestem zodiakalnym rakiem.

 


 

Mam 24 lata i nigdy w życiu nie miałam chłopaka – zawsze uciekam jak ktoś jest zainteresowany… jak to zmienić? czy jest dla mnie jakaś nadzieja?

 

Wiesz, nie czuję się na siłach, żeby udzielać Tobie jakichkolwiek porad w tym względzie. Powiem tak, jeśli chcesz coś zmienić, zwróć się z tym do psychologa. On Ci pomoże najszybciej i najbardziej efektywnie.

 


 

Ile cm szpilki/obcasy nosisz najczęściej?

 

Nie potrafię się przekonać do średniej wysokości obcasów więc albo noszę płaskie, albo wysokie, ok. 10 cm.

 


 

Czy ten stopień prostoty, który osiągnęłaś, jest już na tyle zadowalający, że nie czujesz potrzeby jego pogłębienia?

 

Jeśli chodzi o sferę materialną, z uwagi na nasze długoterminowe plany, jeszcze mam trochę do zrobienia. Chciałabym ograniczyć posiadanie na tyle, żeby móc się bezproblemowo spakować i być mobilnym bez większych problemów (przy całkowitej przeprowadzce). Jeśli chodzi o sferę niematerialną, uważam, że mam dość dobrze poukładane w głowie :), choć oczywiście nadal staram się rozwijać i uczyć. To się chyba nigdy nie kończy… :)

 


  

Co było dla ciebie momentem przełomowym do zmiany stylu życia i rzucenia cieplej posadki w korpo?

 

O swoich doświadczeniach i powodach, dla których odeszłam z pracy, pisałam już wcześniej → Zawodowa wolność. Nie przypominam sobie, czy był jakiś szczególny moment, który uznałabym za przełomowy. Raczej ta decyzja dojrzewała we mnie bardzo długo, aż do chwili, gdy nie mogłam się już oprzeć :).

 


 

Co jest Twoim największym sukcesem, a co największą porażką?

 

Porażką, którą pamiętam najmocniej był moment, gdy nie dostałam się na studia prawnicze tam, gdzie chciałam. To był czas egzaminów wstępnych, gdy zabrakło mi standardowo kilku punktów. Wtedy, dla mnie, piątkowej uczennicy, był to prawdziwy szok. Tą porażkę przeżyłam ogromnie, ale z perspektywy czasu cieszę się, że się przydarzyła. Za największy sukces uważam to, gdzie jestem i kim jestem w chwili obecnej. Wiadomo, czasami są gorsze chwile, czasami się wkurzam i złoszczę, ale generalnie nie zamieniłabym się z nikim na życia. Potrafię się cieszyć tym, co mam – to mój osobisty sukces.

 


 

Kto jest Twoją inspiracją do działania? Czy jest osoba, na którą patrząc myślisz „chciałabym być taka jak ona/on”? I nie chodzi mi konkretnie o bloga ale ogólnie o życie, pracę :)

 

Nie, nie mam takich osób. Oczywiście, jest spore grono kobiet, które podziwiam za to, kim są i co robią, ale nie mam jednego wzorca czy autorytetu, który byłby dla mnie bezpośrednim odnośnikiem.

 


 

Jak duże (ile metrów i pokoi) ma Wasze mieszkanie?

 

Nasze mieszkanie ma 47 m2, są to dwa pokoje.

 


 

Zawsze mnie to ciekawiło – co robisz z ciuchami, których nie nosisz w danej capsule wardrobe? Wiszą w szafie razem z tymi obecnie używanymi, czy odseparowujesz je, żeby nie kusiły/nie myliło się? Właśnie zaczęłam moją pierwszą, miesięczną kapsułę (w wersji 4×4, czyli 16 ubrań bez butów i dodatków) i wisi z przodu szafy, oddzielona od reszty wstążeczką zawiązaną na drążku na wieszaki, ale jak patrzę na resztę ciuchów, które się nie załapały na ten miesiąc, to aż mnie coś w sercu kłuje :(

 

Te wybrane do danej capsule wardrobe z reguły wieszam po prostu na drążku z jednej strony szafy, a pozostałe z drugiej. Tylko raz (w letniej capsule wardrobe) mi się pomieszały i zupełnie pomyliły. Na kuszenie chyba już zwyczajnie jestem odporna.

 



 

Przyznaję, że kupę radości sprawiło mi odpowiadanie na Wasze pytania :). Mam nadzieję, że równie ciekawe okażą się dla Was moje odpowiedzi. Nie zdołałam odpowiedzieć nawet na połowę pytań, które się pojawiły więc ciąg dalszy nastąpi. Gdybyście chcieli zapytać o coś jeszcze, proszę bardzo! Link do formularza → klik.

 

Koniec części pierwszej. Cdn.

 

Dziękuję, że jesteś. Pozostańmy w kontakcie:

Simplicite Newsletter
zawsze unikatowe treści, bonusowe materiały, poradniki zakupowe i konkursy

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • Tomasz Sławek

    Lubię Twój spokój i to, że zadałaś sowie trud zrozumienia kim jesteś. Ciągle wydaje mi się, że jest niewiele takich osób. Choć może to tylko w moim otoczeniu. Jesteś jedną z niewielu osób o których mógłbym powiedzieć, że jest miła i dobra, a przy tym nie jesteś nudna. Powinszować.

    • Zmień otoczenie ;). Wiesz, to chyba nawet nie jest kwestia zrozumienia, kim jesteś, tylko kim chcesz być ze świadomością własnych ograniczeń. I dziękuję, to bardzo miłe :).

  • Bardzo fajny pomysł. Wielki ukłon w Twoja stronę za wyrozumiałość dla czytelników. Aczkolwiek kilka pytań uznaję za te, których nie powinno się zadawać…. ale Ty fajnie wybrnęłaś. Super!

  • dorota

    Nawet nie wiesz jaka radoche mi sprawiłaś – wchodze na bloga a tutaj moje pytanine jako nr 1 i to w dodatku z taka fajna trafna odpowiedzia ;) bardzo Ci dziekuje :)

    • Cała przyjemność po mojej stronie. Mam nadzieję, że energia do działania jest :).

  • Niezły miks pytań, podziwiam za cierpliwość i wyrozumiałość, bo faktycznie, niektóre nie całkiem na miejscu ;))

    • Wiesz, nie traktowałam ich zupełnie jako „pytania nie na miejscu”. Rozumiem ciekawość i chęć ich zadania, zresztą sama o nie prosiłam i nie ograniczałam tematyki :). Ale jeśli uznałam, że odpowiedź zbytnio ingerowałaby w prywatność moją i moich bliskich, tak też pisałam w odpowiedzi.

  • O ja tez jestem zodiakalnym rakiem, moze dlatego tak dobrze czuje sie na Twoim blogu, choc nie czuje sie minimalistka w pewnych sprawach (choc na pewno jestem minimalistka ciuchowa). Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Anvariel

      Dokładnie to samo pomyślałam w kwestii znaku zodiaku i mojego dobrego samopoczucia na tym blogu :)

  • Lubię takie lekko uzewnętrzniające posty.

    I w ogóle lubię Twojego bloga za spokoj. Bo ja z natury jestem chaotyczna i robię wokół siebie mnóstwo bałaganu, dlatego taka oaza wyciszenia i uporządkowania fajnie na mnie działa ;)

  • Bond, James Bond – to także moja guilty pleasure. Bardzo lubię oglądać te stare odcinki. Zadziwia mnie jak duży postęp poczyniła kinematografia w zakresie efektów specjalnych :)

  • Kalutka

    Bardzo ciekawe pytania!
    A jeśli chodzi o zabieganie o znajomości to właśnie po studiach przeżyłam szok, bo wróciłam z wymiany ze Stanów i część kontaktów się pourywała i nawet z bliskimi ludźmi (tak się przynajmniej wydawało) trzeba było bardzo się starać, żeby się spotkać! Z drugiej strony, to był najszybszy sposób weryfikacji znajomych ;)

  • Magda

    Co do pytania o brak chłopaka w wieku 24 lat i olewanie potencjalnych kandydatów to miałam dokładnie to samo. I moja dobra koleżanka również ;) Teraz, 4 lata później, ja mam męża a ona jest już od dłuższego czasu w związku. Na razie nie warto panikować, może po prostu nie trafiłaś na właściwego kandydata. Myślę, że teraz warto korzystać z życia a jeśli za parę lat wciąż będziesz tkwiła w tym samym punkcie to wtedy warto to przeanalizować z psychologiem.

  • Pingback: Wasze pytania. Moje odpowiedzi. Część 2 - Simplicite()

  • kinga

    Z obcasami mam tak samo:)