Weekend w Trieście. Przewodnik bardzo subiektywny

przewodnik-triest-weekend

Idealne cappuccino, włoskie lody i pałac, w którym z każdego okna widać morze czyli zapraszam na krótką wycieczkę na włoskie wybrzeże, do Triestu. Bonusowo, mały poradnik jak zrobić idealne cappuccino w domu i jak nie dać się zwieść w kawiarni.

 

Prowadzenie własnej firmy (a właściwie 3) to fantastyczna przygoda, ale i wymusza na człowieku konieczność elastycznego dopasowania się do zmieniających warunków. Przykładowo, mogę sobie zrobić wolne w środku tygodnia i wyjechać na 3 tygodnie zimą, ale czasami obowiązki trzymają mocno przy biureczku i tak jest u mnie teraz właśnie. W wakacje jedyne, gdzie ruszymy, to zapewne krótkie, kilkudniowe wypady.

 

Jeśli i Wy macie podobne plany i możliwości, na taki wypad gorąco polecam właśnie Triest, niezwykle urokliwe, małe włoskie miasto, gdzie wylądowałam miesiąc temu na zaproszenie marki ILLY CAFFÉ. Są 3 podstawowe powody, dla których warto odwiedzić Triest:

  1. cudowna  lokalizacja w północno-wschodnich Włoszech nad Morzem Adriatyckim,
  2. nieprzyzwoita ilość genialnych kawiarni i lodziarni oraz
  3. przepiękny zamek Castello di Miramare.

 

Co robić w Trieście?

 

Może zastanawia Was, co można robić w mieście nad morzem, w którym nie ma ANI JEDNEJ piaszczystej lub choćby kamienistej plaży? Odpowiedź jest banalnie prosta – pić najlepszą kawę, jeść najpyszniejsze włoskie przysmaki, a na deser lody, a to wszystko podziwiając takie widoki, jak poniżej. Kocham zabytki, muzea i aktywne spędzanie wolnego czasu, ale w takim mieście jak Triest z nieukrywaną przyjemnością siadam na murku nad morzem z kawą, lodami i ROBIĘ NIC. Slow life na całego.

 

przewodnik-triest-weekend-2

 

 

 

przewodnik-triest-weekend-5

 

Nic więcej nie potrzeba, naprawdę. No, może poza pysznym jedzeniem. Wtedy wychodzi na mnie skrywana gastro-turystka ;). Mogłabym, jak Anthony Burdain, jeździć i poznawać świat poprzez jedzenie. I nie szkodzi, że jestem strasznie wybredna i miliona rzeczy nie lubię. Powoli się przełamuję, nawet do owoców morza. W Trieście dowiedziałam się, że małe, grillowane ośmiornice naprawdę smakują jak kurczak ;).

 

Jak zrobić idealne cappuccino?

 

Jednak, dla wtajemniczonych, Triest to przede wszystkim stolica kawy! To właśnie w Trieście ma siedzibę jeden z dwóch najbardziej rozpoznawalnych na świecie włoskich producentów kawy, czyli ILLY CAFFÉ oraz tzw. UNIVERSITÀ DEL CAFFÈ czyli Uniwersytet Kawy, gdzie uczy się wszystkiego na temat kawy, odbywają się tu kursy i szkolenia, a nawet studia podyplomowe. 

 

 

I tam właśnie, na Uniwersytecie Kawy w Trieście wypiłam najlepsze cappuccino w moim życiu. Krótko mówiąc, już nic nie będzie takie, jak wcześniej, a mój smak i wymagania wobec kawy serwowanej w domu i w kawiarni zmieniły się raz na zawsze. Nie będę Wam serwować wszystkich ciekawostek na temat kawy, których się dowiedziałam, ciekawych zachęcam do polubienia strony ILLY Polska na Facebooku. Dziewczyny robią tam świetną robotę budując świadomość i edukując w tematyce kawy. Zdradzę Wam tylko jak powinno wyglądać naprawdę dobre cappuccino i jak nie dać się oszukać w kawiarni.

 

Na początek test: która z poniższych kaw jest lepsza w smaku?

 

przewodnik-triest-weekend-3

 

Kto obstawił tą po lewej? Bingo. Od razu tłumaczę, obie kawy zostały zrobione przez tą samą baristkę, bazując na dokładnie tych samych składnikach: doskonałym espresso, schłodzonym wysokoprocentowym mleku i kakao. Jedyna różnica leży w sposobie przyrządzania. Nie spodziewałam się, ale to również kolosalna różnica w smaku!

 

Ale po kolei. Ogromnie ważna dla dobrego cappuccino jest oczywiście baza, czyli espresso. Istnieją różne rodzaje i gatunki kawy, te same ziarna są również wypalane w różny sposób, co daje czasami dużą różnicę w smaku. Jednak, najważniejsza różnica leży w tym, czy pijemy ziarna arabiki czy robusty. To dwa różne gatunki – arabika jest łagodniejsza w smaku, zawiera też mniejszą dawkę kofeiny, z kolei robusta jest mocniejsza zarówno w smaku (nieco bardziej gorzkawy), jak i mocy, zawiera więcej kofeiny. Preferencje są bardzo różne, ale przyjmuje się, że arabika jest lepsza i szlachetniejsza, a co za tym idzie droższa.

 


przewodnik-triest-weekend-18Wskazówka nr 1 W gotowej kawie trudno ze 100% pewnością wyczuć różnicę, ale jeśli macie wątpliwości, jaką kawę pijecie w kawiarni, poproście, żeby przyniesiono Wam próbkę niezmielonej kawy. Ziarna arabiki i robusty różnią się znacząco. Robusta jest bardziej okrągła, z pionowym przecięciem, a arabika bardziej owalna z przecięciem w kształcie odwróconej litery S.


 

Perfekcyjne espresso to jednak tylko podstawą dobrego cappuccino. Cała tajemnica tkwi we właściwym sposobie ubijania mleka. Kawa po prawej na zdjęciu ma źle ubite mleko, co znacząco przekłada się na smak. Niestety, najczęściej właśnie taką kawę dostajemy w polskich kawiarniach. Po czym poznać źle ubite mleko? Po tym, że bartista musi nałożyć piankę łyżką. Dobrze ubite mleko nie będzie rozwarstwione na część płynną i piankę, a raczej będzie to gęstsza mleczna piana. Najlepsze do spieniania mleka jest metalowe naczynie z dziubkiem do nalewania, szersze u dołu. Metalowe naczynie będzie się nagrzewać pod wpływem temperatury mleka, a to pozwoli nam wyczuć, kiedy mleko już jest gotowe. W domowych warunkach wypróbowałam również zwykły ceramiczny kubek, może nie jest idealnie, ale da się :). Do ubijania najlepiej używać schłodzonego mleka, im tłustsze, tym lepsze.

 


przewodnik-triest-weekend-18Wskazówka nr 2 Cappuccino z dobrze spienionym mlekiem jest słodkie! Pod wpływem ubijania cukry złożone w mleku rozpadają się na cukry proste (jeśli dobrze zrozumiałam), co sprawia, że mleko staje się dużo słodsze. Normalnie słodzę kawę, a od czasu, gdy nauczyłam się właściwego ubijania, nie mam takiej potrzeby.


 

Samo ubijanie ma dwie fazy. W pierwszej umieszczamy końcówkę spieniacza przy ściance naczynia, tuż pod powierzchnią mleka, aby zrobiły się takie większe bąbelki. Ubijamy tak, aż mleko osiągnie mniej więcej temperaturę ciała, poczujemy ręką. Wtedy przerywamy na moment, stukamy lekko naczynkiem na mleko, aby warstwy się oddzieliły. W kolejnej fazie ubijania umieszczamy końcówkę spieniacza nadal blisko ścianki, ale głęboko w naczyniu, prawie na samym dole. Teraz mleko powinno nabrać bardzo kremowej konsystencji. Tak ubijamy do momentu, aż naczynie na mleko zacznie lekko parzyć w rękę. Odstukujemy ponownie, mieszamy lekko poruszając naczyniem i gotowe. Wlewamy mleko do kawy.

 


przewodnik-triest-weekend-18Wskazówka nr 3 Wbrew temu, co widzimy w sieciówkowych kawiarniach kakao czy czekoladę sypiemy nie na wierzch, ale pod mleko. Czyli kolejność: espresso, kakao i na to wlewamy spienione mleko. Nigdy nie potrafiłam zrozumieć, co fajnego jest w kawie posypanej czekoladą (jak to wypić bez umazania się??), teraz już wiem. Kawa z dodatkiem czekolady jest pyszna!


 

Od czasu wyjazdu wciąż udoskonalam swój sposób przyrządzania cappuccino na małym, domowym ekspresie do kawy. Jak wspominałam, znalazłam zamiennik dla specjalnego naczynia do spieniania i może nie jest to ten ideał, ale jest dobrze :). Stałam się również niemiłosiernie wybredna wobec kawy podawanej mi w kawiarni i zdarzyło mi się ostatnio odesłać espresso macchiato z fatalnie ubitym mlekiem. Cóż, taka cena wiedzy ;). Jeśli chcecie zobaczyć wersję video szkolenia Jak zrobić idealne cappuccino, szybciutko klikajcie tutaj.

 

Castello di Miramare

 

Podobno z każdego okna Zamku Miramare widać morze. Nie sprawdzałam, pozostaje wierzyć opowieściom :). Niezależnie od tego, Castello di Miramare to przepiękne miejsce. Zarówno sam zamek, jak i okalający ogród z zejściem do morza robi ogromne wrażenia. Must see w trakcie wizyty w Trieście, choć trzeba się do niego dostać wypożyczonym autem lub taksówką (leży kilkanaście kilometrów pod samym miastem). Po co mam opisywać, kiedy mogę pokazać :).

 

przewodnik-triest-weekend-21

 

 

przewodnik-triest-weekend-22

 

Włochy zauroczyły mnie po raz kolejny swoim la dolce vita. Ponieważ jestem chwilowo uziemiona w pracy, z przyjemnością poczytam o Waszych planach wakacyjnych :).

 

Dziękuję, że jesteś. Pozostańmy w kontakcie:

Simplicite Newsletter
zawsze unikatowe treści, bonusowe materiały, poradniki zakupowe i konkursy

 

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • Asia

    Jeśli chodzi o Włochy to polecam Sardynię. Najcudowniejsze piszczyste plaże (woda jest tak czyściutka że bez problemu można znaleźć rozgwiazdy piaskowe i ostrygi) przepyszne swieże ryby i owoce morza i wspaniali ludzie. W tym roku odkrywałam uroki Costa Smeralda i okolic Alghero. Oba miejsca bardzo mnie urzekły. Dowód poniżej :) Pozdrawiam cię serdecznie z Rzymu.

  • Jeśli chodzi o ubijanie mleka do kawy, to polecam też kafetierę do parzenia kawy po francusku. Wlewamy zimne mleko do połowy wysokości naczynia, następnie ostrożnie podnosimy i opuszczamy tłok. I tak 20-30 razy. Mleko jest bardzo dobrze ubite (choć nie wiem czy tak dobrze jak sposobem podanym przez Ciebie Kasiu, nie mam porównania, może ktoś przetestuje?☺). To rozwiązanie ucieszy tych, którzy nie mają ekspresu do kawy. Dodatkowy bonus to minimalizm ;-) Jedno „urządzenie” i kilka zastosowań!

  • Zamek i widoki wokół niego przepiękne! A wskazówki kawowe bardzo przydatne! Dobrze rozumiem, że to spienianie to przy pomocy eksperu do kawy? Taki ręczny, mały spieniacz chyba nie da sobie rady? ;)

    • Tak, ekspresu. Boję się, że taki mały spieniacz może dać zupełnie inny efekt, ale to pewnie kwestia popróbowania i wprawy.

  • Riverina

    Relacja super, też uwielbiam Włochy, a zresztą, czy jest ktoś, komu się nie podobają? I klimat i liczne castella na wzgórzach, swiatło, morze, jedzenie, kawa…. No ale żeby ośmiorniczki porównywać do kurczaka …! Według jednej z typologii ludzie dzielą się na tych, co szukają podobieństw do czegoś i takich, którzy skupiają się na różnicach. W podróżach niezwykle istotne jest poczuć różnicę, przynajmniej moim zdaniem, bo podobne i takie samo to mamy na miejscu. Większej otwartosci w poznawaniu kulinarnych smaków życzę :)
    PS uwielbiam świeże owoce morza, w Polsce ich nie tknę, bo rzeczywiście mozna sie zniechęcić do końca życia.

  • Riverina

    i jaka stylowa starsza pani na zdjęciu !

  • Asia

    Włochy są przepiękne, ale moje serce skradła Ukraina a zwłaszcza Odessa i okolice. Byłam w lutym i wybieram się tam razem z córeczką za 2 tygodnie. Jest bosko! Jeśli ktoś lubi miejsca o troszkę dzikim , niedzisiejszym charakterze, niekoniecznie jak te prosto z eleganckich ofert biur podróży, to gorąco polecam ! Pyszne jedzenie, przesympatyczni ludzie, klimaty rodem z PRL i te widoki…

  • Raz w życiu byłam we Włoszech na „nieudanych” wakacjach. To znaczy pobyt ułożył się zupełnie inaczej niż był planowany. Ale były to jedne z najlepszych wakacji w moim życiu, a włoskie lody pistacjowe sprawiły, że żadne dostępne w Polsce nie smakują tak, jak powinny. Z pewnością wybiorę się kiedyś do Toskanii, bo po kilku filmach marzę, aby zobaczyć ją na żywo.
    Ale w tym roku skromnie, tydzień na Mazurach i to dopiero we wrześniu.

    • Ja też ciągle myślę o Toskanii, zwłaszcza że z reguły wygląda na filmach i zdjęciach tak bajkowo… :)

  • Żaneta Wojtyna

    oj tak Triest jest super! Bylam raz, podczas mojego rocznego pobytu we Wloszech, ale z pewnoscia jeszcze wroce! A w tym roku wakacje beda wyjatkowe – pierwszy raz w Azji, kierunek Indonezja i to juz za miesiac! Mamy wstepny plan podrozy i zapowiada sie cudnie :) Bedzie zwiedzanie swiatyn, malpy, slonie, wodospady, rajskie plaze, snorkeling i nauka surfowania. Kasiu, jesli planujesz krotkie wakacyjne wypady to polecam Minorke, bylismy w zeszlym roku na doslownie 4 dni, a wrocilam wypoczeta jak po 2 tygodniach. Wyspa nie jest jeszcze tak oblegana jak Majorka, plaze sa piekne, jedzenie przepyszne a ludzie bardzo zyczliwi!

    z gory przepraszam za brak polskich znakow

    • Indonezja, genialnie! Jestem przekonana, że będziesz zachwycona :). Na Minorce nie byłam, jedynie na Majorce, ale póki co mam straszną ochotę na inne klimaty. Ciągnie mnie na północ ;).

  • Ev

    Świetny post! ;)

  • Ale cudownie! też chcę do Włoch!!!! <3

  • Janna

    Jak podróżowaliście? Tanie linie? Samochód?

    • Do Lublany samolotem, z Lublany do Triestu samochodem. Transport był zapewniony w ramach współpracy z marką ILLY.