Zasada synchroniczności w życiu

zasada-synchroniczności-simplicite-blog

Jak się dobrze zastanowić, to o zasadzie synchroniczności wielokrotnie pisała już większość wielkich filozofów i bardziej współczesnych pisarzy. Tylko o tym nie wiedzieli…

 

 ***

Pamiętacie słynny cytat z Alchemika Paulo Coehlo? Kiedy się czegoś pragnie, wtedy cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze marzenie. Albo przykład z dzieła nieco starszego. Owidiusz pisał: Traf zawsze ma wielką moc. Bezustannie zarzucaj wędkę; w sadzawce, po której najmniej się tego spodziewasz, znajdzie się ryba.

 

Jestem przekonana, że miałyście do czynienia z zasadą sychroniczności w swoim życiu nie raz. Ja doświadczyłam jej w trakcie wyjazdu do Berlina, z którego właśnie wróciliśmy. Jak wiecie, pisałam już o tym, że w Berlinie planowałam zrealizować sesję zdjęciową w ramach nowej współpracy z pewną marką modową. Nigdy takich projektów nie realizowałam i przyznaję, że jest to dla mnie bardzo stresujące wyzwanie. Wymyśliłam sobie pewną koncepcję, ale gdzieś w środku miałam niepokojące przekonanie, że to nie jest to do końca ten właściwy pomysł. Finalnie zdjęcia nie wyszły ze względu na pogodę. Zimno i deszcz to w tym przypadku nie najlepszy pomysł na fotografię. I wtedy pod wpisem na facebooku, w którym poprosiłam Was o podrzucenie fajnych miejscówek w Berlinie, Magda napisała: Koniecznie galeria Helmuta Newtona! Ale to pewnie masz na liście. Nie miałam. Zupełnie nie wiem dlaczego. 

 

Muzeum fotografii, w którym mieści się Fundacja Helmuta Newtona, gościło ogromną wystawę Jego zdjęć pod tytułem Paris Berlin. Poza zdjęciami wyświetlany był również krótki film o życiu i kulisach pracy chyba najbardziej znanego i cenionego fotografa mody na świecie. Uwielbiam fotografię Newtona, choć nie zawsze jest to do końca moja ulubiona stylistyka. Tym razem, nieoczekiwanie, ta krótka wizyta sprawiła, że w moim pojmowaniu fotografii, zwłaszcza modowej, wiele się zmieniło. I uświadomiłam sobie, że chyba to właśnie było mi potrzebne, że to nie był wyjazd, w trakcie którego miałam robić zdjęcia, tylko czas, który został mi podarowany jako inspiracja i nauka.

 

Brzmi znajomo?

 

Bardzo żałuję, ale to nie ja wymyśliłam i zdefiniowałam zasadę synchroniczności. Termin ukuł C.G.Jung, opisała go także Julia Cameron, w książce Droga Artysty. Krótko mówiąc, synchroniczność to pomyślny splot wydarzeń. Jung twierdził, że podążając za wewnętrznym głosem pojawia się możliwość, że wszechświat/Bóg/siła wyższa (jakkolwiek tego nie nazwiemy) jest inteligentny, słyszy nas i działa w naszym interesie. Czasami trudno w to uwierzyć, często się buntujemy, bagatelizujemy zbieg okoliczności i wysłuchane modlitwy.

 

Proście, a będzie Wam dane (…), kołaczcie, a otworzą Wam. Przecież to zasada synchroniczności w czystym wydaniu. Poproś, a pojawi się zbieg okoliczności. Na tej samej zasadzie „działają” chrześcijańska modlitwa i buddyjska medytacja. Podobno, wbrew pozorom, ludzie bardziej boją się tego, że Bóg nie istnieje niż tego, że jest. Nie bójmy się więc takich „fartów” w życiu.  Jak napisała wspomniana przez mnie już Julia Cameron: Życie jest takie, jakim je uczynimy. Nieważne, czy wierzymy w boską moc w człowieku, czy w innego, zewnętrznego Boga. Ważne, byśmy na tej sile polegali.

 

Dziękuję, że jesteś. Pozostańmy w kontakcie:

Simplicite Newsletter
zawsze unikatowe treści, bonusowe materiały, poradniki zakupowe i konkursy

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!