Capsule wardrobe do biura

Capsule wardrobe do biura – jak zbudować i co się sprawdza u mnie – to pytania, które dostaję regularnie. Stałe Czytelniczki zauważyły z pewnością, że mój styl ubierania się na co dzień jest raczej mocno casualowy. Bywają jednak okazje, gdy potrzebuję bardziej formalnego stroju. W końcu wykonuję zawód prawnika. :) Pracując w swojej kancelarii nikt nie narzuca mi określonego dress code, ale oczywistym jest, że oficjalne okazje wymagają oficjalnego ubioru.

 

Capsule wardobe do biura – jak zbudować?

 

Zbudować biurową capsule wardrobe jest, wbrew pozorom, całkiem łatwo. Przede wszystkim musimy wziąć pod uwagę wykonywany zawód i to, jak mocno musimy przestrzegać w pracy formalnego dress code. Na temat dress code nie zamierzam się wymądrzać, w tym względzie jest wielu ekspertów. Na potrzeby dzisiejszego tekstu przyjmę pewne uogólnienia.

 

1. Zastanów się, jakich ubrań potrzebujesz

Najpierw formalności czyli wspomniany dress code. Czy w Twojej pracy potrzebujesz określonego rodzaju ubrań? Czy codziennie musisz mieć na sobie marynarkę czy wystarczy elegancka bluzka/sweter? Jakie kolory są dopuszczalne? Czy wymagana jest koszula i spodnie w kant czy też może koszulka pod marynarkę lub ciemne jednolite jeansy będą akceptowane? Lubisz spódnice/sukienki czy może wygodniej Ci na co dzień w spodniach? Jakie dodatki wchodzą w grę – stonowane czy wyraziste?

 

Staraj się być jak najbardziej realna w swojej analizie. Przykładowo, nie zakładaj, że dobrze by było mieć w szafie 3 spódnice, gdy rano najchętniej sięgasz po spodnie. Lepiej być ze sobą szczerym, bo potem skończysz z szafą pełną biurowych spódnic, których nigdy na siebie nie włożysz.

 

2. Policz, ilu ubrań rzeczywiście potrzebujesz

Nie sugeruj się wcale liczbą ubrań w mojej biurowej Szafie Minimalistki! Pamiętaj, że ja formalnego stroju potrzebuję raz na jakiś czas i przez większość dni moje marynarki wiszą w szafie, a resztę ubrań wykorzystuję w codziennych zestawieniach. Zastanów się, ile dni w miesiącu potrzebujesz biurowego stroju – 20, 10, 5? Tyle zestawów ubrań potrzebujesz. 

 

Ubraniowe zestawy do biura są łatwe, bo dość schematyczne. Z reguły jest to dół (spodnie/spódnica) + góra (koszula/bluzka/koszulka) + wierzch (marynarka/sweter/kardigan) lub sukienka + wierzch. Rozpisz sobie zestawy na kolejne 20 dni roboczych. Jeśli codziennie musisz mieć na sobie marynarkę – pewnie potrzeba Ci przynajmniej 3-4 modeli, żeby nosić zamiennie. Jeśli możesz nosić swetry lub same koszule – wlicz to do zestawienia. Ile par spodni potrzebujesz, żeby przebierać się bez problemu (z dopasowaniem do częstotliwości prania). Może umówisz się ze sobą, że raz w tygodniu wkładasz sukienkę, raz spódnicę, a w piątki nosisz jeansy? Wpisz to do swojego “ubraniowego planu”. Masz już doły? Świetnie! Teraz dobierz do nich góry. Jeśli raz w tygodniu nosisz sukienkę to potrzebujesz 4 bluzek/koszulek na pozostałe dni + 1-2 w zapasie na nieprzewidziane sytuacje.

 

Przykładowo, Twoja biurowa capsule wardrobe mogłaby wyglądać tak:

  • 1 sukienka
  • 2 spódnice
  • 2 pary spodni
  • jeansy
  • 3-4 marynarki
  • 10 bluzek/koszulek

 

3. Testuj i ucz się, jak zestawiać poszczególne elementy

Dobra capsule wardrobe, nie tylko ta do biura, jest spójna i jak najwięcej jej elementów pasuje do siebie wzajemnie. Zauważ, że wcale nie oznacza to, że musi być minimalistyczna estetycznie! Twoje ubrania mogą być w każdym kolorze tęczy i dowolnym fasonie, dopóki pasują do siebie wzajemnie. Nie jest tajemnicą, że najłatwiej dopasować do siebie proste i w miarę jednolite elementy, ale zupełnie nie jest to konieczność.

 

Najważniejsza rada przy budowaniu capsule wardrobe – MYŚL ZESTAWAMI. Jeśli nie umiesz sobie ich wyobrazić, stań przed lustrem, przymierzaj i testuj. Próbuj nieoczywistych połączeń. Może krótka sukienka sprawdzi się jako tunika? Może założysz zapięty kardigan zamiast bluzki? Może połączysz nieoczywiste kolory? Koniecznie zapisz sobie zestawy, które Ci się spodobały i które zechcesz wypróbować. Możesz zapisać je na kartce, którą potem przyczepisz na wewnętrznej stronie drzwi do szafy.

 

4. Buduj swój wizerunek świadomie i bez obciążeń

Przygotowując się do tego tekstu zapytałam na Instagramie o potencjalne wątpliwości przy budowaniu garderoby do biura. Zauważyłam, że wiele osób boryka się z ocenami swojego wyglądu w miejscu pracy. Oceniamy się sami i jesteśmy oceniani przez innych. Oto przykłady, które wyłapałam:

  • “już nie wyglądamy jak przeciętna pani z zusu”
  • “w takich super poprawnych zestawach ze względu na mój wzrost i figurę częściej na firmowych imprezach byłam brana za obsługę albo hostessę”
  • “w typowo biurowym stroju wyglądam, jak to mówi moja mama, jak maturzystka”

 

Jako kobieta “nie wyglądasz na swój wiek” miałam z tego powodu drobne kłopoty w pracy. Piszę drobne, bo z perspektywy czasu (i obecnych 37 lat) wydają mi się one niezbyt znaczące, ale w tamtym czasie był to dla mnie kłopot. Bywało, że nie byłam traktowana poważnie z uwagi na zbyt młody wygląd. Czy się tym wtedy przejmowałam? Tak. Czy coś próbowałam z tym zrobić? Tak. Czy miało to wielki sens? Nie. :) Pamiętam nawet, że rozważałam noszenie okularów zerówek, żeby wyglądać poważniej. Byłam na kursie marki osobistej, gdzie usłyszałam sporo uwag na temat swojego wyglądu – tych cennych i tych mniej. Prawda jest jednak taka, że mój sposób ubierania się wyewoluował i ukształtował się w dwóch torach.

 

Po pierwsze rozwijałam się ja, jako człowiek. Pracowałam nad poczuciem własnej wartości, nad postrzeganiem samej siebie. Chciałam, żeby moja samoocena uniezależniła się od czynników zewnętrznych w obie strony: od komplementów, ale i od krytycznych uwag. Gdy ktoś mnie pochwali za mój wygląd – nie czuję się lepiej. Gdy mnie skrytykuje – nie czuję się gorzej. Naturalnie, nie da się tego pozbyć zupełnie, taki ktoś byłby człowiekiem idealnym, a tacy nie istnieją. Jednak, postrzeganie siebie bez nieustannego oceniania (z zewnątrz, ale przede wszystkim z wewnątrz) jest warte pracy.

 

Po drugie, pomógł mi koncept i projekt Szafy Minimalistki. On skonfrontował mnie z moimi ubraniami i sposobem ubierania się. Pokazał mi drogę zgodną z moimi wartościami, a nie z narzuconymi przez innych normami. W codzienny, techniczny sposób pomógł wypracować to, jak JA chcę wyglądać, też w miejscu pracy.

 

Teraz mam zwyczajnie gdzieś to, że ktoś mi powie, że nie wyglądam na swój wiek, albo że powinnam wyglądać bardziej elegancko. Tylko, że teraz nie jest to “poza”, a głęboko zakorzenione poczucie, że to JA jestem ważna i kompetentna. Mój wygląd może to podkreślać, ale bez wewnętrznej pewności dobry wygląd jest tylko wydmuszką. Jeśli ktoś by mi powiedział, że w koszuli i ołówkowej spódnicy wyglądam jak stewardessa – ok, wcale nie będę kombinować, żeby było inaczej. Jeśli lubię się tak ubierać, to zrobię z tego swój znak rozpoznawczy – będę najbardziej kompetentnym prawnikiem w stroju stewardessy. ;)

 

→ Więcej porad Jak stworzyć capsule wardrobe? (kliknij)

 

Capsule wardrobe do biura – moja Szafa Minimalistki

 

Moja capsule wardrobe do biura liczy kilkanaście elementów. Większość z nich noszę na co dzień, w różnych, niekoniecznie bardzo oficjalnych zestawieniach. Marynarka do jeansów czy koszula do letniej spódnicy to u mnie standard. Lubię, gdy ubranie nie jest przypisane do jednej roli. Czasami jednak zdarza się, że zestawiam je tak, jak się powinno. :)

 

W mojej capsule wardrobe do biura znajdziecie:

  • 2 wełniane marynarki
  • 1 wełniane spodnie w kant
  • 1 koszulę
  • 2 pary butów na wysokim obcasie
  • 2 sukienki (jedna noszona jako tunika)
  • kilka codziennych koszulek

 

capsule wardobe do biura

marynarka – szyta na miarę (w mojej szafie od 4 lat)

spodnie – Elementy (w mojej szafie od 2 lat) 

koszula – James Button (w mojej szafie od 3 lat)

apaszka jedwabna – Wittchen (w mojej szafie ponad 10 lat)

buty – Zara (w mojej szafie ponad 10 lat)

capsule wardrobe do biura

marynarka – szyta na miarę

jeansy – Mango (nowy nabytek)

koszulka – The Basic T-shirt (nowy nabytek)

buty – Zara (podobny model)

capsule wardrobe do biura

marynarka – szyta na miarę

jeansy – Mango

koszulka – The Basic T-shirt

buty – Zurbano (w mojej szafie od 3 lat)

capsule wardrobe do biura

marynarka – More by less (w mojej szafie od 4 lat)

jeansy – Mango

koszulka – The Basic T-shirt

buty – Zara (podobny model)

marynarka – More by less

spodnie – Elementy (podobny model)

koszula – James Butto

buty – Zara (podobny model)

capsule wardobe do biura

marynarka – More by less

spodnie – Elementy (podobny model)

koszula – James Button

buty – Zurbano

sukienka – Mohito (w mojej szafie od 1 roku)

spodnie – Elementy (podobny model)

buty – Zara (podobny model)

sukienka – 

spodnie – Mango

buty – Zurbano

torba – Calvin Klein (w mojej szafie od 8 lat)

bluzka – Cos (w mojej szafie od 4 lat)

spodnie wełniane – Elementy (podobny model)

buty – Zara (podobny model)

bluzka – Cos

jeansy – Mango

buty – Zurbano

sukienka – Simple (w mojej szafie od 13 lat)

buty – Zurbano

sukienka – Simple

marynarka – szyta na miarę

buty – Zara (podobny model)

marynarka – More by less

spodnie – Mango

koszula – James Button

buty – Zurbano

 

Jak wyglądają Wasze zestawy do biura?

67 komentarzy

67
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
44 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
32 Comment authors
jaaliliZosiaSzyciownikOla Recent comment authors
  Powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ksia M-K
Gość
Ksia M-K

bardzo lubiłam Twoje cykle o ubiorze. b fajne zestawienia. jedyny zestaw do którego trudno mi się przekonac to połączenie sukienki ze spodniami.

Inka
Gość
Inka

A mnie ten zestaw podoba się najbardziej. Przełamuje schemat.

Ksia M-K
Gość
Ksia M-K

na Kasi przełamuje, na mnie robi się powójnie dużo mnie :)

Ela - themomentsbyela.pl
Gość

Idealnie dobrane ubrania, ale to jest to o czym piszesz od dawna, że ubrania dopasowujesz do siebie już kilka lat a nie jest to wytwór jednorazowego przewrotu.

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Tak, zdecydowanie tak, ale zawsze od czegoś trzeba zacząć. :)

Magda
Gość
Magda

Mnie w budowaniu szafy służbowej ale także w planowaniu co zabrać na wakacje bardzo pomaga Twoje sudoku :) Super mi sie sprawdza :)

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Ekstra, bardzo się cieszę!

Nowa
Gość
Nowa

Fajny tekst, lubię ten cykl Szafaminimalistki, ale właściwie chciałam powiedzieć że nie wiem czy to efekt tego kursu uważności o którym pisałaś czy innych zmian, ale ostatnio bardzo fajnie się Ciebie czyta ( tzn. wczesniej tez sie fajnie czytało, ale jednak czuć zmianę), tak lekko i nie wiem dlaczego nasuwa mi się słowo “niezobowiazująco”. Nie wiem jak to dobrze wyrazić, ale cieszę się, że tak się stało. Czekam na kolejne teksty z niecierpliwością.

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Ależ ciekawa informacja zwrotna, dziękuję bardzo!

Ela
Gość
Ela

To jest dawna Katarzyna ! Za to polubiłam ten blog. Chociaż nie zaglądam tu już z niecierpliwością bo treści się zmieniły jestem pozytywnie zaskoczona i fajnie, że ten tekst się pojawił.

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Dawna, bo tematyka wróciła do szafy? :)

Anne
Gość
Anne

Bo nie ma nachalnej reklamy, która często miała się nijak do rzekomo wyznawanych przez Ciebie wartości albo i w ogóle nijak do wpisu…

Ela
Gość
Ela

Lubiłam podglądać to kombinowanie z ubraniami, mniej lub bardziej oczywiste. Poradniki zakupowe z pięknymi kolażami były świetne, jak również tematyka robienia oszczędnych zakupów. To właśnie wyróżniało tego bloga wśród innych. Nie zrozum mnie źle bo to twoje miejsce i nie nam decydować o treściach które się pojawiają ale dużo się zmieniło . Sama mam dom i nasze estetyki się różnią, również posty sponsorowane które widzę czasami niezbyt grają z tym co było fajnego na blogu. Rozumiem coś co wpisze się w tematykę fajnego życia jak kanapki z serem na śniadanie (pamiętasz ? 😉), polecenie dobrej kawy, fajnego płynu do prania wełny itp. a płytki,farby do wnętrz czy panel na ścianie już niekoniecznie. To takie mało ambitne ..szmaty i upraszczanie codzienności ale tematy które się pojawiają są częste w sieci np. ekologiczne sprzątanie. Ale się rozpisałam…. Mam nadzieję że nikogo nie uraziłam tym bardziej Ciebie Kasiu 🤔 Nie było to moją intencją. A i gotowanie też było klawe .

Gosia
Gość
Gosia

Bardzo mi się podoba, że piszesz, ile lat masz już daną rzecz (to chyba nowość?). Co do samych zestawów, ja się tak nie noszę, to nie mój styl (w moim zawodzie na szczęście dress code rzadko obowiązuje), ale na Tobie bardzo mi się podoba. :)

AgnieszkaM
Gość
AgnieszkaM

Ładne te Twoje zestawy.
Lubię marynarki i lepiej w nich wyglądam niż bez, bo trochę figurę ogarniają, ale jest mi w nich w pracy za gorąco:( Więc uznałam, że lepiej chodzić w koszuli niż spocona. No i moje stopy nie dają zgody na buty na obcasie. Mam jakieś czółenka 3 cm obcas max. Ale i tak się ciężko chodzi. Mam sporo butów, za dużo, ale właśnie z tego powodu, że połowa niewygodnych – tzn. wygodnych na godzinę czy kilka, na drugi dzień muszę mieć inne.
Dwie pary spódnic to cztery spódnice:)

sya
Gość
sya

bardzo mi się podoba zestaw z bluzką cos i bordowymi butami, fajnie wyszło w nim zestawienie kolorów.

Kasia
Gość
Kasia

Trochę nuda przełam kolorem pasek, jakiś apaszka w innym kolorze nie zlewająca się z resztą stroju, jakas przedłużana marynarka jak Basia szmyt kiedyś pokazała, fajnie że masz stare jare ubrania które ci służą i jakoś wyglądaja ale jedna nowsza marynarka przedłuża nowszy krój to nowy powiew do szafy i lepiej by ci leżała niż ta tait ciemną leżała by swobodniej i nie była byś w nią wbita

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Rozumiem, ale nie widzę sensu w kupowaniu nowej marynarki tylko w celu powiania nowością. :) Nie mam też potrzeby przełamywania stroju kolorem – to nie mój styl.

Askadasuna
Gość

Hehe, Kasiu, też z tym walczę ciągle – a kup sobie coś nowego, a kup coś świeżego, nie chcesz czegoś nowego, może nowa bluzka, itp. itd? Kurczę, mam obecnie same ulubione ubraniach, chociaż w ilości większej niż Twoja i rozumiem, że ludzie widzą, że ubrania się powtarzają, ale skoro mnie stać, a nie kupuję nic nowego, to chyba po prostu nic nowego nie chcę? U nas ciągle pokutuje przeświadczenie, że kobiety muszą mieć coś nowego w szafie co jakiś czas, a nie wtedy kiedy pojawi się rzeczywista potrzeba.

Daria
Gość
Daria

Brzydki zestaw ta tuniki sukienka i spodnie dziwnie ciężko nijako i jakoś tak niechlujnie

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

O, a mnie się podoba. ;)

Joanna
Gość
Joanna

Mi się podoba. W żaden sposób żaden z zestawów nie może być nazwany niechlujnym. One jak dla mnie są zbyt proste i oszczędne w wyrazie, ale to jest właśnie kwestia indywidualnego stylu. Kasiu – pozdrawiam!

Kamila
Gość
Kamila

Moim zdaniem ubranie to tylko rzecz gustu i wszystko zależy od całości stylizacji, dodatków. Każdemu podoba się co innego, jesteśmy różni i całe szczęście nie ma potrzeby by każdego wciskać w takie kostiumy. Odchodząc od tematu ubrań, strasznie ciężko patrzy się na Pani twarz na tych zdjęciach- cały czas niemal maksymalnie skierowana w jedną stronę, nawet gdy reszta ciała jest prosto, co wymusza te “zezowate” ułożenie gałek ocznych. Przykro mi, ale źle się na to patrzy zdjęcie po zdjęciu.

Kasia M-K
Gość
Kasia M-K

nie wierzę w to co czytam :) ale ciekawość bierze górę i chętnie zgłębiłabym temat prawidłowego ustawiania gałek do zdjęć.

Kasia
Gość
Kasia

W mojej opinii te zestawienia są super, klasyczne ale mają coś w sobie. Te bordowe buty dają stylizacjom przysłowiowy “pazur” :-) Kasiu czy możesz napisać jak Ci się nosi koszulka z Thebasictshirt? Rozważam jej zakup od paru miesięcy ale nie mogę znaleźć opinii.

Domi
Gość
Domi

Bardzo cenne rady :). Z własnego doświadczenia mogę dodać, że minimalizm ubraniowy nie oznacza tylko bieli, czerni i szarości. Kiedyś wpadłam w tą pułapkę, a mnie służą kolory. Jedna bluzka w mocniejszym odcieniu robi cały strój, a cera wygląda dużo lepiej. Ale musiałam dojrzeć do tego. Kiedyś ubrania służyły mi do schowania się (brak pewności siebie), dziś strojem pokazuję własną osobowość i kobiecość. Ideę szafy kapsułowej kocham całym serduchem :)

Askadasuna
Gość

Też zawsze uciekałam od kolorów, a w niczym nie wyglądam tak dobrze jak w pięknej malinie albo soczystej czerwieni. A sama zawsze uciekałam od tych kolorów, bo odważne, bo jakieś takie. Ubrałam, ponosiłam, czułam się niesamowicie dobrze! Czasem trzeba przetestować po prostu na sobie, empirycznie :)

Aga
Gość
Aga

Bardzo ciekawy post. Nie ukrywam, że lubię podglądać garderoby innych. Swoją buduję od 4 lat i wciąż nie potrafię się uporać z komentarzami koleżanek. W firmie obowiązuje strój dowolny i moje eleganckie sukienki i kostiumy kierowane są ” wyglądasz jak …”. Takim sposobem byłam już: stewardesą, nauczycielką, biurwą(!) a ostatnio Panią Prezes. Wiem, że nie powinnam się przejmować-niemniej uwiera mnie to i często się zastanawiam czy mogę coś zmienić żeby przełamać stereotyp przysłowiowej Pani z zusu.

Askadasuna
Gość

Ja zawszę odpowiadam na takie ‘wyglądasz jak….’ – TO SIĘ NIE PATRZ ;) Dla bardziej opornych i upartych ‘też nie podoba mi się jak wyglądasz, dlatego tak rzadko na Ciebie patrzę, no nie ma na co po prostu. Bardzo prosto potrafi zamknąć usta i ostudzić komentatorów. Nie wiem w ogóle skąd w nas taka potrzeba komentowania wyglądu innych. Najczęściej niestety negatywnie. Sama lubię w ludziach wyszukiwać te dobre strony ubioru – piękne buty, wyjątkowe dodatki, ciekawą, unikatową biżuterię. To daje mi więcej frajdy niż podnieta, że kobieta przede mną ma białe majtki pod białą kiecką i widać to z kilometra. Jej sprawa.

Kasia
Gość
Kasia

Wydaje mi się, że te komentarze wynikają raczej z kompleksów osób komentujących i tak na prawdę są aprobatą twojego stroju. Zaloze sie, że wyglądasz ładnie i oryginalnie :-) Jeśli jest dowolność ubioru to zakładaj to w czym czujesz się dobrze i jest w Twoim stylu. Pozdrawiam

iwona
Gość
iwona

Dlaczego zawsze, ale to zawsze krytykujący jest osądzany jako zazdrośnik i zakompleksialec. Nosz kurcze, czy nie może się komuś tak po prostu coś nie podobać?

Ola
Gość
Ola

Nie wszystko musi się nam podobać, ale to nie znaczy żeby zaraz komentować (pół biedy jak prosto w oczy, gorzej jeśli za plecami). Co ma to wnieść do wzajemnych relacji? No chyba że ktoś do pracy na dachu zakłada szpilki (w trosce o bezpieczeństwo należałoby zaprotestować), albo do pracy przychodzi w szortach i topiku odsłaniających za dużo albo dresie – ale nawet wtedy raczej nie koleżanka powinna określać dress code tylko raczej szefowie.

Asia
Gość
Asia

Podoba mi sie pomysł, ze potrzebuje tyle zestawów do pracy, ile dni w miesiącu pracuje. Dla mnie prawdziwy eye-opener! Poza tym ciagle sie uczę robić te zestawy, ale cieżko mi to idzie. Juz wiem, ze mam kilka ulubionych kolorów bazowych: granat, beż/camel i kość słoniowa. Lubię połączenia z koralowym, turkusowym i zielonym oraz czerwonym/ bordo. Cieżko mi zrobic jakaś spójna całość. Ale bardzo ciekawie to opisałaś, przyjrzę sie szafie jeszcze bardziej z bliska.

Jolanta
Gość
Jolanta

Pani Kasiu, te marynarki szyte na miarę są cudowne! Czy to Pani projekty? Świetnie Pani w nich wygląda. Swoją droga, czy może Pani polecić krawca/krawcową na terenie Warszawy?

Renata
Gość
Renata

Bardzo podobają mi się wszystkie zestawy – elegancko , schludnie i z klasą. Świetny blog, czytam od dawna i kibicuję :) Pozdrawiam

basia
Gość
basia

Cytat: “Może umówisz się ze sobą, że raz w tygodniu wkładasz sukienkę, raz spódnicę, a w piątki nosisz jeansy?” A może wszyscy oszalejemy i np powiesimy na wieszakach ubrania z karteczkami na cały miesiąc albo nagotujemy jedzenia na pół roku w pojemniki z datami. 14 grudnia zjemy kotlet mielony, bo tak zostało zaplanowane, nie ważne, że będziemy mieli ochotę na gulasz.

Mania
Gość
Mania

Przede wszystkim – piękne te zestawy! Muszę przyznać, że połączenie sukienki i spodni kojarzy mi się z szalonymi latami ’00 w gimnazjum i zakładaniem spódnicy na spodnie, ale tutaj wyszło bardzo dobrze :) Podoba mi się też podawanie informacji, jak długo dana rzecz jest z Tobą, ciekawie byłoby to wprowadzić na stałe przy przyszłych postach z serii Capsule Wardorbe. :)

Bloga śledzę od lat, lubię przeglądać sekcję komentarzy, ale tym razem niemiło się zaskoczyłam. To skłoniło mnie do prawdopodobnie pierwszej wypowiedzi na Twoim blogu – jest mi przykro za słowa niektórych tu obecnych. Odnoszę wrażenie, że we wcześniejszych postach nie było tylu niepotrzebnych uszczypliwości.
Słowo do innych komentujących – zastanówcie się na przyszłość, co Wasza opinia w zasadzie ma spowodować. Konstruktywna krytyka to nie to samo, co wytykanie komuś rzekomej zezowatości, nie takiego ułożenia twarzy, niechlujnego wyglądu czy pogrubienia strojem. Rozumiem, że gust jest jak nos i każdy ma własny, a często poza swoim nie widzi cudzego ;), ale nie psujcie tego fajnego miejsca “hejtem”.

Mania
Gość
Mania

Na fali pierwszego komentarza chciałabym podziękować Tobie, Kasiu, za stworzenie tego bloga i popularyzowanie świadomego podchodzenia do kwestii odzieżowych. Trafiłam tutaj ok. 3-4 lata temu, kończąc studia, z mętlikiem w głowie oraz szafą pełną koszulek z bohaterami Ulicy Sezamkowej i innych cudów, które zimowały tam dobrych kilka sezonów. Nie po drodze jest mi z Twoim gustem (tzn. w teorii bardzo mi się podoba, ale typ figury i kolorystykę mam zupełnie inne) i nie czerpię z Twoich postów 1:1, jednak Twoje podejście do ubrań i przedmiotów bardzo mi pomogło. Co pół roku robię przegląd szafy, pozbywając się coraz mniejszej liczby rzeczy. Dzięki Tobie przestałam się też przejmować tym, że pewnych rzeczy “nie należy wyrzucać” i odczułam dużą ulgę pozbywając się książek, pamiątek z wakacji i innych bibelotów. Bardzo ciekawa była też seria z historiami czytelniczek, czy jest szansa, żeby powróciła? Dobrze się to czytało i otworzyło mi oczy na kilka kwestii.
Kończę już ten swego rodzaju pean, dziękuję i proszę, pisz dla nas dalej! :)

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Maniu, dziękuję pięknie za tak miłe słowa. 🖤 Mówisz o historiach z minimalizmem w tle czy tych związanych z kupowaniem w lumpeksach?

basia
Gość
basia

Nie porównuj “zezowatości” a “pogrubienia, czy zakłócenia sylwetki strojem”, bo wrzucasz do jednego wora różny kaliber. Moim zdaniem wszystko do wszystkiego do końca nie pasuje.

Ania
Gość
Ania

Świetny post, akurat czegoś takiego szukałam ;) przy okazji chciałam zapytać o Planer Szafa Minimialistki, którego niestety nie da się obecnie pobrać przez wyskakujący błąd. Czy jest jakaś szansa na naprawienie tego problemu? Pozdrawiam ;)

Szyciownik
Gość

Cześć,
Dokładnie każdy zestaw mi się podoba i przypominasz mi, że sama muszę się mocniej wziąć do tworzenia mojej garderoby idealnej! :)
Pozdrawiam
Kasia

Zosia
Gość
Zosia

A ja jestem pod wrażeniem, że trzymasz fason Kasiu. Mi przez 4 lata rozmiar zmienił się 2 razy, dlatego nie wiem, czy jest sens ryzykować z np. wełnianymi marynarkami (choć Monika Kamińska ma przepiękne) szytymi na miarę.
No i czasem mam wrażenie, że we wszystkim źle wyglądam. Są osoby, które mogłyby założyć worek od ziemniaków i będą wyglądać rewelacyjnie. Ja przez figurę jabłko, krótkie (choć szczupłe) nogi i pucułowatą twarz mam trudności z dobraniem odpowiedniego stroju.

lili
Gość
lili

Ojej. A masz jakieś rady na szpilki i dojeżdżanie do biura komunikacja miejska? Ja nie mogę trzymać takiej ilości butów w pracy a codziennie taszczyć jeszcze buty na zmianę…ech…😔

jaa
Gość
jaa

Kobieto, zwichnęłaś sobie szyję, że tak nienaturalnie jesteś wykrzywiona na każdym zdjęciu???

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Gość
SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska

Wiadomo! ;)))