Regularnie wracam na blogu do cyklu, w którym recenzuję wybrane ubrania z mojej własnej szafy. Tak subiektywnie i rzeczowo, jak tylko potrafię. Robię to też dlatego, że ultra często dostaję pytanie o polecane marki i jest to dla mnie trudne pytanie. Jakość w ramach jednej marki, ba, nawet modelu ubrań, potrafi różnić się tak mocno, że podejmuję się recenzji tylko konkretnych rzeczy. I tylko wtedy, gdy faktycznie mogę je porządnie przetestować.
Dziś biorę na tapet trzy ubrania, o które pojawiły się najczęściej w ankiecie, którą zrobiłam w ostatnim szafowym newsletterze:
- jeansy H&M,
- sztyblety Vagabond oraz
- sweter Jack&Jones.
Kryteria oceny i inne ważne informacje
Ważne informacje:
- recenzja każdorazowo dotyczy jednego, konkretnego produktu, nie jest ogólną opinią na temat marki,
- bazuję zawsze na osobistych doświadczeniach w użytkowaniu danej rzeczy,
- informacje na temat samej marki zbieram ze źródeł ogólnodostępnych.
Kryteria oceny:
- kraj produkcji/pochodzenia marki,
- tkanina (rodzaj i jakość),
- cena,
- wykończenie,
- trwałość.
W ramach każdego z kryteriów przyznaję 1 – 5 punktów. W sumie, najwyższa nota, jaką może dostać ubranie to 25 punktów. Szczególnie chcę premiować marki lokalne, które pochodzą z Polski i szyją w Polsce.
JEANSY H&M
Kupiłam je w lipcu i od tej pory noszę niemal non stop. Gdy zapytałam w ankiecie, którą rzecz zrecenzować, zdecydowanie wygrały te spodnie.
Kraj pochodzenia i produkcji: Wg metki Chiny. Wg informacji na stronie dostawcą są firmy pakistańska i hinduska.
Tkanina: Znowu, wg informacji na metce jest to 100% bawełna, wg informacji online mieszanka bawełny (97%), elastomuliesteru i elastanu. To nie jest mocna tkanina. Ten jeans jest bardzo delikatny i nie sądzę, żeby przetrwał lata. Myślę, że w końcu zwyczajnie się przetrą, ale nie kosztowały fortuny, są bardzo przyjemne w dotyku i lekkie do noszenia.
Cena: regularna cena to 119,99 zł, ale kupiłam je z 10% zniżką.
Wykończenie: sieciówkowe. Szwy są całkiem niezłe, guzik wszyty porządnie, ale nity z jednej strony odpadły w czwartym czy piątym praniu. Drobiazg, ale najlepiej świadczy o jakości wykończenia.
Trwałość: jeszcze się trzymają, ale nie wróżę im lat świetności, jak na przykład jeansy z Kappahl, które noszę już wiele, wiele lat.
PODSUMOWANIE: sieciówkowa jakość, ale nie ma dramatu. Z punktacji wychodzi 15,5, ale dorzucam dwa punkty za to, że świetnie mi się je nosi :), dlatego moja finalna ocena to 17,5 punktów (0+4+4+3,5+4+1).
SZTYBLETY VAGABOND
Kupiłam je tak dawno, że aż musiałam sprawdzić na swoim własnym blogu. :) Okazuje się, że są w mojej szafie od 2021 roku. I nie zamierzam się ich pozbywać. Pamiętam, że markę Vagabond poleciła mi Czytelniczka. Dziękuję! :)
Kraj pochodzenia i produkcji: nie wiem. Marka jest szwedzka, ale jako dostawców butów ujawnia fabryki chińskie i wietnamskie.
Materiał: wytłaczana skóra, której naprawdę trudno coś zarzucić.
Cena: kosztowały 469 zł. Ani szczególnie mało, ani szczególnie dużo.
Wykończenie: nic nie odpada, nic się nie przeciera, nic się nie przerywa po tylu latach noszenia. Nic nie mogę im zarzucić.
Trwałość: możesz przyjrzeć się na zdjęciach i może będziesz miała na ten temat inne zdanie, ale ja uważam, że jak na pięć lat noszenia (bardzo intensywnego), to są w naprawdę dobrym stanie. Są odgniecione w miejscu zgięcia, gumka rozciągnęła się trochę, ale znowu, trudno żeby była w idealnym stanie po tylu latach.
PODSUMOWANIE: Naprawdę nie mam na co narzekać. Noszę, noszę i jeszcze ponoszę. :) Moja finalna ocena to 21 punktów (3,5+3,5+4+5+5)
SWETER JACK&JONES
Kupiony w tym roku, w dziale męskim, bo w damskim ubrania były estetycznie okropne. :) Przyciągnął mnie kolor, skład i faktura.
Kraj pochodzenia i produkcji: Bangladesz. Nic więcej nie wiadomo.
Materiał: Bawełna i poliester pół na pół. Jest lekki, przewiewny, a poliester dodał trwałości dzianinie. Nic się nie mechaci, szwy się nie przekręcają.
Cena: nie wiem, jaka była oryginalna cena, bo kupiłam ten sweter w outlecie i finalna cena to było 99 zł.
Wykończenie: nie jest to wysokie krawiectwo ;)), ale rękawy i dekolt są dobrze wykończone, a szwy porządnie odszyte.
Trwałość: przez całe lato nosiłam i prałam go intensywnie, a nadal jest w świetnej formie. Nic się nie pruje, nie mechaci, nie wyciąga i nie przekręca. Mój chłopak ma taki sam i też świetnie wygląda, mimo intensywnej eksploatacji.
PODSUMOWANIE: wystarczająco dobry kawałek ubrania, dlatego moja finalna ocena to 17 punktów (o+4+5+4+4)
Z niecierpliwością czekam na Wasze zakupowe doniesienia z frontu.
Jakieś hity czy kity?


