Data: 18/04/2021

Prosta medytacja dla początkujących

Medytacja dla początkujących nie musi być trudna i nieosiągalna. Medytuję od wielu lat. Z różnym natężeniem i różną częstotliwością. Bywały okresy, gdy medytowałam codziennie; bywały też takie, gdy na dłużej zapominałam o tym nawyku. Zawsze jednak wracałam.

 

Jeszcze wcześniej sporo czytałam o dobroczynnych skutkach medytacji, ale wciąż mi coś przeszkadzało i nie mogłam zacząć. Potem, gdy już się zdecydowałam, ciągle borykałam się z myślą, że coś robię nie tak, że nie widzę jakichś szczególnych rezultatów. Dziś wiem, że to wszystko mity i wyłącznie moje przekonania. Z perspektywy czasu widzę, że okresy, w których medytowałam regularnie, były jakoś tak zaskakująco okresami, w których miałam najlepsze samopoczucie i najlepszą formę psychiczną. Przypadek? Dziś wiem, że nie jest to przypadek, a medytacja jest częścią mojej codzienności. Nie oznacza to, że nie miewam przerw, gorszych chwil czy braków motywacji, ale jak mawia John Kabat-Zinn: „Nie musisz tego lubić, wystarczy, że będziesz robić”. ;)

 

Obecnie jestem w trakcie szkolenia nauczycielskiego w jednym z najlepiej przebadanych programów medytacji mindfulness na świecie – MBSR (Mindfulness Based Stress Reduction, czyli programu redukcji stresu za pomocą mindfulness) – i jesienią zapewne poprowadzę swój pierwszy kurs dyplomowy. Więcej o swojej drodze do zostania nauczycielką medytacji mindfulness opowiem w kolejnym odcinku podcastu, który na blogu pojawi się już za tydzień. Tymczasem chciałabym rozwiać najpopularniejsze mity na temat medytacji.

 

4 mity na temat medytacji

 

Po pierwsze, medytacja może, ale nie musi być powiązana z religią. Oczywiście istnieje mnóstwo szkół medytacji, jest medytacja buddyjska i jest chrześcijańska, ale mnie to nie interesuje. Moja medytacja nie jest powiązana z żadną religią, chociaż jest pewnego rodzaju doświadczeniem duchowym. Medytacja, którą praktykuję, to medytacja mindfulness, czyli medytacja uważności. To całkowicie świecka praktyka, dostępna dla każdego.

 

Po drugie, w trakcie medytacji nie musisz siedzieć w pozycji lotosu. Ba, w ogóle nie musisz siedzieć! Naturalnie, różne szkoły zalecają różne pozycje – lotosu, półlotosu itp. W medytacji mindfulness jest kilka medytacji tzw. formalnych, powiązanych z konkretnymi pozycjami siedzącymi czy leżącymi, ale to praktyka uważności i nie ma jednego słusznego sposobu jej wykonywania. :) Ja bardzo często medytuję na leżąco, bo tak mi zwyczajnie wygodnie. Więcej o pozycji ciała piszę w dalszej części tekstu.

 

Po trzecie, do medytacji nie potrzebujesz pieniędzy, dużej ilości czasu ani żadnych gadżetów. Wiem, że jest mnóstwo mat i poduszek medytacyjnych, a sporo poradników wymaga minimum 30-minutowej medytacji codziennie. To nie jest prawda. Wystarczysz Ty i Twój oddech, naprawdę. :)

 

Po czwarte, medytacja nie jest po to, żeby coś osiągnąć czy zyskać. Medytacja uważności nie ma na celu wprowadzenia w stan relaksacji (od tego są relaksacje), odprężenia czy osiągnięcia jakiegokolwiek rodzaju oświecenia. Jest wyłącznie byciem i zauważaniem tego, co się pojawia. Plus jest taki, że skoro nie musisz tu niczego zdobywać czy osiągać, to po prostu nie możesz zrobić tego źle. :)

 

Po piąte, w medytacji wcale nie chodzi o to, żeby pozbyć się myśli z głowy! Też mi się tak kiedyś wydawało, co sprawiło, że im bardziej się starałam tych myśli pozbyć, tym więcej ich było. :( Nasz mózg to wielka fabryka myśli, które ciągle powstają. Często mamy wręcz nieświadome wzorce czy schematy myślowe, które mogą być dla nas niezdrowe czy wręcz krzywdzące. Gdy na chwilę wyciszamy się w medytacji – uderzają ze zdwojoną siłą, głównie dlatego, że nareszcie jesteśmy ich świadomi. W poradzeniu sobie z natłokiem myśli pomaga kilka technik (o których poniżej), ale przede wszystkim świadomość, że w trakcie medytacji nie musisz pozbyć się myśli. Możesz spróbować zaakceptować, że myśli po prostu są i będą. Bo nasze umysły już tak mają, że lubią sobie pomyśleć. :) Paradoksalnie takie podejście sprawia, że medytacja jest doskonałym narzędziem do pracy z ruminacją [kto pamięta fragment o ruminacji z mojej książki „Chcieć mniej”? :)], bo tylko pełna akceptacja tego, co jest, finalnie pozwala na zmianę.

 

Czym jest medytacja?

 

Są różne rodzaje medytacji. Jak wspominałam, ja praktykę medytację uważności i o takiej piszę. Medytację mindfulness można określić jako trenowanie skupienia wysokiej jakości uwagi na tym, co się dzieje w chwili obecnej. Umiejętność koncentracji uwagi pozwala na zyskanie świadomości na temat tego, co się z nami dzieje wewnątrz, na poznanie tych nieuświadomionych schematów myślenia i zachowania, również w sytuacji stresu, bólu i dyskomfortu, a w dalszej kolejności do budowania podejścia opartego na akceptacji, życzliwości i nie osądzaniu. A to z kolei zmniejsza napięcie, stres i buduje odporność i elastyczność psychiczną.

 

Dlatego dla mnie medytacja jest akceptacją. Medytuję, żeby uspokoić swój przebodźcowany, rozproszony umysł, ale nie oczekuję od medytacji natychmiastowych i skutecznych efektów. Powiedziałabym nawet, że od medytacji nie oczekuję niczego. Po prostu staram się wykorzystać ten czas na bycie ze sobą, na zaakceptowanie stanu, w którym się znajduję, i na jego delikatną zmianę, jeśli to możliwe.

 

Wiem, brzmi strasznie duchowo i skomplikowanie, jak wiele poradników na temat medytacji dla początkujących. Podam Wam zatem przykład zastosowania w praktyce. :) Kilka dni temu bardzo zdenerwowała mnie pewna osoba. Zarzuciła mi nieuczciwość, podczas gdy sama chciała skorzystać z okazji, żeby coś uzyskać. Wkurzyłam się. Powiedziałam, co o tym myślę, i zamknęłam temat. Jednak w mojej głowie nadal szalało tornado myśli w mało przyjemnej formie – rozpamiętywałam tę sytuację, ripostowałam w coraz bardziej wyrafinowany sposób, emocje się burzyły, nie potrafiłam zamknąć tej sytuacji i pójść dalej. Jestem bardzo świadoma i wiedziałam, że to, co dzieje się w mojej głowie, jest bardzo niedobre dla mnie samej, ale hej, co za wstrętna baba! „Wstrętna baba” to po cenzurze na potrzeby tekstu oczywiście. ;) W każdym razie wiedziałam, że ta sytuacja mi nie służy, i żeby oczyścić głowę przed snem (i żeby w ogóle zasnąć), postanowiłam chwilę pomedytować. Zamknęłam oczy, zaczęłam świadomie oddychać (o oddechu więcej w dalszej części tekstu) i przyglądać się pojawiającym się myślom i emocjom. Nie zaprzeczałam, że się pojawiają, nie negowałam swojej złości ani swojego żalu. Akceptowałam, że się pojawiają – w końcu to normalna reakcja na nieprzyjemną sytuację i związany z nią stres. Zastosowałam technikę z kolorami (też o niej za chwilę napiszę) i próbowałam skupić uwagę na oddechu. I co, już? Zrobiło się tęczowo, różowo i przyjemnie? Oczywiście, że nie. Medytacja to nie jest żadna magiczna różdżka, która sprawi, że nagle przestanę się złościć, ale sprawiła, że zaczęłam się bardzo powoli uspokajać. BARDZO POWOLI. Ta sytuacja męczyła mnie jeszcze przez jeden dzień, ale medytacja mnie uspokoiła, bo pozwoliła mi zaakceptować pojawiającą się złość i ją oswoić.

 

I często medytacja działa właśnie w ten sposób – uczy nas akceptacji, dystansu, życzliwości, troski wobec samych siebie, wobec tego, co się nam przydarza, oraz tego, co i jak czujemy. Medytacja uważności to nie terapia, nie jest to też magiczny sposób na życie bez stresu, złości czy smutków. Wręcz przeciwnie, to narzędzie, które uczy nas, jak spokojnie „przechodzić przez hałas i pośpiech”, jak doświadczać pełni życia w najpiękniejszy sposób.

 

Medytacja to również solidnie przebadane naukowo narzędzie. Tylko do 2016 roku przeprowadzono ponad 3000 badań (a przybywa ich lawinowo) potwierdzających efekty medytacji mindfulness, w tym m.in.: zmniejszenie poziomu stresu, łagodzenie wywodzących się ze stresu chorób autoimmunologicznych i zapobieganie nawrotom depresji. Marzy mi się zebranie i opisanie choć części z nich, bo obecnie są mocno rozproszone.

 

Medytacja dla początkujących – co i jak

 

Pozycja ciała – możesz medytować na leżąco lub na siedząco. Nie krzyżuj rąk (ani nóg, jeśli medytujesz na leżąco), pozwól im leżeć swobodnie. Pamiętaj też, że każda pozycja, jaką przyjmiesz, będzie w porządku – zadbaj tylko o wygodę, komfort i takie ułożenie ciała, żeby móc swobodnie oddychać. Ja dbam też o to, żeby nie spinać brzucha – u mnie napięcia często kumulują się w brzuchu (o tym też za chwilę powiem, przy oddechu) i potrzebuję mieć możliwość swobodnego oddechu przeponą. Często bywa, że nie wiadomo, co zrobić z… dłońmi. Jeśli siedzisz, spróbuj ułożyć je na kolanach spodem do góry lub złożyć razem pośrodku jedna na drugiej, też spodem do góry. Jeśli leżysz, połóż ręce wzdłuż ciała, również spodem do góry.

 

Kiedy i gdzie medytować? Ja medytuję rano lub wieczorem – w zależności od potrzeb i czasu, który mam. Medytuję też wtedy, gdy tego potrzebuję w czasie dnia lub w podróży – wtedy wystarczy komfortowe miejsce pozwalające, żeby swobodnie usiąść i zamknąć oczy, to wszystko. Nie mam kącików do medytacji ani nie uzależniam medytowania od czynników zewnętrznych. Mogę leżeć na łóżku, siedzieć na kanapie, wyjść na taras czy do ogrodu. Piękne okoliczności przyrody z pewnością uprzyjemniają trening medytacji, ale zupełnie nie są niezbędne. W końcu w trakcie medytacji wybieram się na wycieczkę w głąb siebie, nie do lasu. :)

 

Jak długo medytować? Na początku, wiele lat temu, zaczynałam od dwuminutowej medytacji. Poważnie, od dwóch minut. I to na początek w zupełności wystarczy, a nawet powiedziałabym, że może być dużym wyzwaniem. Potem wydłużyłam czas medytacji do 20 minut. Formalna praktyka medytacji mindfulness trwa ok. 40 minut i to obecnie moja codzienność, ale też nie zawsze mi się to udaje. Ważniejsza niż długość jest dla mnie regularność. Nawet minimedytacje działają jak energetyczne drzemki. :) Zasada jest bardzo prosta – ustawiam sobie budzik w telefonie, potem wyciszam pozostałe dźwięki i medytuję, aż zadzwoni budzik. Na początku trudno mi było wytrzymać w nicnierobieniu przez króciutkie dwie minuty! W końcu medytacja to nic innego jak ustrukturyzowane robienie NIC. ;)

 

Medytacja dla początkujących – kilka technik

 

Pierwsze dwie są oparte na medytacji mindfulness, dwie kolejne to bardziej luźna interpretacja.

 

Liczenie oddechów

Świadomy oddech to najważniejszy aspekt medytacji, jest to też naturalna czynność. Oddychamy, czy tego chcemy, czy nie. :) Liczenie oddechów do 10 i od nowa to najbardziej rozpowszechniona praktyka dla początkujących, ale niech Was to nie zwiedzie. Sama po nią czasami sięgam, gdy natłok myśli czy innych bodźców sprawia, że mam kłopot ze skupieniem, zwłaszcza na początku praktyki. Liczyć możesz tak, jak chcesz, czyli każdy wdech i wydech lub wdech i wydech jako jedno. Jeśli boisz się hiperwentylacji, to spróbuj zwracać uwagę tylko na wydech. Dwie do pięciu minut świadomego, liczonego oddechu to wspaniała praktyka na sam początek.

 

Koło ratunkowe i przestawienie zwrotnic

Są to króciutkie, trzyminutowe ćwiczenia uważności. Koło ratunkowe jest doskonałą praktyką, gdy znajdziesz się nagle w jakiejś trudnej czy w mocno stresującej sytuacji. Przestawienie zwrotnic zadziała doskonale, gdy potrzebujesz chwili spokoju, chwili świadomości i oddechu. Nie mam jeszcze swoich nagrań (niedługo zacznę je przygotowywać), ale linkuję Wam dostępne nagrania mojej nauczycielki i mentorki Małgosi Jakubczak.

Koło ratunkowe – kliknij tutaj

Przestawienie zwrotnic – kliknij tutaj

 

Technika dwóch kolorów

Wydaje mi się, że mogłam o niej przeczytać u Agnieszki Maciąg, ale nie jestem pewna. Ta technika również ma powiązanie z oddechem. Przy wdechu wizualizuję sobie, że wdycham czyste, jasne, lekkie, odświeżające, błękitne lub złote powietrze, a z wydechem wypuszczam całą negatywną energię w postaci ciemnozielonego, ciemnego, „brzydkiego” i „zużytego” powietrza. Biorę lekkość z wdechem, a wszystkiego, co niedobre (np. niedobrych myśli), pozbywam się z wydechem. I tyle, ot cała technika. Może brzmi trywialnie, ale pomaga!

 

Technika chmurek i baloników

Brzmi uroczo, prawda? :) Przydaje się bardzo, jeśli chcemy nauczyć się obserwować swoje myśli z dystansu podczas medytacji. Gdy medytuję, staram się być bardzo świadoma. Gdy czuję, że moja głowa odpływa i pomiędzy wdechem a wydechem wkrada mi się uporczywa myśl, np. na temat pracy, która mnie czeka, to robię takie ćwiczenie – myślę sobie: „O, myśl!”, po czym wizualizuję, że zamykam ją w baloniku albo osadzam na chmurce, która leci sobie powolutku hen, hen w niebo i znika za horyzontem. Czasami, gdy mam trudny dzień albo gorszy czas, takich baloników – nawet w trakcie pięciominutowej medytacji – puszczam tyle, że można by je wykorzystać w bajce „Odlot”! I to jest OK. :) Zamiast baloników mogą być przejeżdżające ulicą samochody lub odpływ i przypływ fal.

 

Medytacja dla początkujących – prowadzona przeze mnie

 

Będę niedługo organizować medytacje dla chętnych (na razie nieodpłatnie), więc jeśli ten temat jest dla Ciebie ciekawy, zapisz się, proszę, na listę zainteresowanych. Dziękuję pięknie i zapraszam do wspólnej praktyki. 🖤 Poniżej jest baner do zapisów na newsletter, gdzie możesz wybrać, które tematy Cię interesują. :) Jeśli jesteś już zapisana/zapisany to na pewno nie przegapisz – będę wysyłać wiadomości. :)

 

 

 

***

Poza medytacją istnieją również metody relaksu jak np. trening autogenny Schultza czy Jacobsona – z pewnością znajdziecie nagrania w sieci. Możecie też spróbować innych sposobów tzw. nieformalnej medytacji w ruchu lub medytacji z jedzeniem. Jeśli macie ochotę o tym poczytać, dajcie mi koniecznie znać. 

 

Tyle ode mnie na temat medytacji dla początkujących. Z przyjemnością poczytam o Waszych doświadczeniach z medytacją – zarówno o tych dobrych, jak i o trudnościach lub wątpliwościach, jeśli się pojawiły. Postaram się pomóc, jeśli tylko będę potrafiła. 🖤

 

 

52 komentarze
4.8 11 votes
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
guest
52 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Joanna
Joanna
2 lat temu

O kurczę! Nigdy nie interesowałam się medytacją. Kojarzyła mi się z jakimś szamańskim new age i postanowiłam omijać temat z daleka. Aż tu nagle okazuje się, że moje 5 minut przed snem, kiedy uspojakam oddech, staram się rozluźnić każdy mięsień i „puszczam” myśli z całego dnia, to właśnie medytacja!

Iza
Iza
2 lat temu

Moje doświadczenia z medytacją są bardzo podobne ;) Chętnie posłucham podcastu lub poczytam inne wpisy na ten temat ;)

Susie
2 lat temu

Dziękuję Ci za ten post :) Ja swoje początki miałam wraz ze słynna biało- zieloną książką Mindfullnes-8 tyg. Wytrzymałam tydzień :( Potem były krótkie 10 minutówki i chyba z tego co widzę, one są najlepsze dla mnie. I j również odnoszę wrażenie że nie wiem co z rękami zrobić, najgorzej mi też rozluźnić napięte ramiona, na masażu Pani powiedziała mi że są trochę napięte i trzeba być uważnym aby to się nie pogłębiało, myślę że medytacja może mi w tym pomóc, uspokojeniu się, nie pędzić.
Pamiętam jak na początku myślałam sobie – jeeej jak ja tak tą przeponą oddychać będę to z płaskiego brzucha balon mi się zrobi :P

Riverina
Riverina
2 lat temu

Medytacja jest od wielu lat moim chlebem powszednim, uczylam się od mistrzów różnych szkół, bardzo różnych rodzajów. Zawsze będę polecać te metodę, zeby jednak nie próbować samemu. Powiedziałabym, ze opisane przez Panią techniki to raczej relaksacja, ale to nie takie wazne. Moją uwagę zwróciło już w poprzednim poście zdanie o medytacji i jednocześnie gonitwie myśli. Chciałam już wcześniej napisać, ze to się wyklucza, ale pomyślałam, ze moze zaczyna pani dopiero i stąd taki stan. Otóż niezbędne jest uświadomienie sobie, ze nasze myśli wcale nie pochodza z naszej głowy, ale po prostu w formie energii sa wokół nas. I to nasz umysł lubi sobie uczepić się jakiejś myśli i w kółko się za nimi kręcić. Bardzo łatwo to uciąć, ponieważ medytacja jest włąsnie powrotem do naszego pustego umysłu. On ma wtedy odpocząć, a nie tylko ciało poczuć się lepiej. Praktyka utrzymywania pustego umysłu przez np 2 godziny, jak w buddyzmie jest dla mnie nieosiągalna z powodu niecierpliwości i poczucia straty czasu, ale kilkanaście minut do pól godziny – bardzo optymalne. Ideę pustego umyslu oraz prześwietną mapę swiadomości opisuje od strony psychologiczno naukowej m.in prof David Hawkins- serdecznie polecam. Co do pozostałych wskazówek, to medytacja rano sprzyja niestety rozleniwieniu, a wieczorem na leżąco- zaśnięciu. Mam nadzieję, ze nie uraziłam Pani swoimi uwagami. Życzę powodzenia na dalszej scieżce.

Riverina
Riverina
2 lat temu

Pani Kasiu,
oczywiscie to ciekawy pomysł, zeby zachęcic inne osoby do medytacji. Mam wrażenie, ze taka bardziej relaksacja może pomóc zwłaszcza po trudach dnia. Jednak medytacja to także potężne narzędzie duchowe i nie należy o tym zapominać. Kiedy wchodziłam na tę drogę , mój pierwszy Mistrz – taki, jaki akurat stanąl na mojej drodze, nota bene obecnie sława – powiedział mi, ze medytacja nauczy mnie uważności, abym idac przez życie nie ponabijała sobie guzów, porównując osoby nie rozwijające się duchowo do ludzi z opaskami na oczach próbujących przejść przez gęsty las. Medytacja ma ogromny ładunek duchowy i jest bardzo istotne, czy łaczymy się z Bogiem, Swiadomością , czy kosmosem, czy z włąsną Jaźnią czy przewodnikiem duchowym, a moze z aniołem. Pomieszanie, zwłaszcza na YT jest ogromne. Ludzie bawia sie tym, jak dzieci zapałkami. Np oddech, który Pani podała przypomina nieco oddech w medytacji Reiki, ale bez paru istotnych elementów. Tak, że nie jest obojętne, z jakiej szkoły korzystamy, bo za nia kryje się rozbudowana duchowość, której sedna nie znamy, a moze i nie akceptujemy, a bez sensu wprowadzamy do głębszych warstw naszej podświadomosci. Interesuję się tym od lat i naprawdę obawiam się, ze tak lekkie podejście do rozwoju duchowego, powiedziałabym eklektyczne, moze bardziej zaszkodzić niz pomóc, zwracają na to uwagę zwłaszcza Lamowie, załamując ręce nad tzw zachodnim ZEN,a rabinowie nad wspólczesną Kabałą.
Pozwolę się nadal nie zgodzić, że nie mozna oczysccić umysłu w 1 sekundę, przy duzym wzburzeniu moze w 5-10 sekund. To jest własnie różnica, kiedy ktoś jest samoukiem i zajmuje mu to lata, a kiedy trafi na doswiadczonego Mistrza, biegłego w tej dziedzinie i nauczy się tego w ciągu pierwszej godziny.
Reasumująć, pewnie nie powinnam czytać takich tekstów, bo od razu włacza mi sie nauczyciel, jeszcze raz proszę o wybaczenie. Bardzo jednak lubię Pani bloga i czytam go od wielu lat, i myslę, ze może Pani zrobić wiele dobrego w tym temacie takze, tylko bardzo proszę o niewłączanie się w nurt domorosłych przewodników, których pełen jest internet.
Pozdrawiam serdecznie

Renata
Renata
2 lat temu

Jeżeli można to włączę się do dyskusji w taki sposób, że podzielę sie swoimi odczuciami. Otóż miło było czytać Waszą – Riverina i Simplicite – wymianę zdań.
Od R można się dowiedzieć w przyspieszonym tempie co jest ważne, na co warto zwrócić uwagę, a S jest przykładem otwartości i pokory. Jako wielomiesięczna czytelniczka – taką postawę cenię sobie.
Efekt jest taki, że moje zainteresowanie medytacją wzrosło. Skupię się jednak na tym, aby było to w jak najlepszym wydaniu.
Z pozdrowieniami!

Janusz
Janusz
2 lat temu
Reply to  Riverina

Gdzie zatem szukać dobrych podstaw do medytacji? Czy mogłaby Pani coś polecić?

Julia
Julia
1 miesiąc temu
Reply to  Riverina

Muszę przyznać, że poranna medytacja mnie nie rozleniwia a uspokaja i dobrze nastraja. Często po przebudzeniu mam wystrzał kortyzolu i tzw spinę a dzięki medytacji porannej czuję relaks i dystans to gonitwy myślowej.

Longina
Longina
2 lat temu

Bardzo dziękuję za ten tekst, Pani Kasiu. Nie raz o tym myślałam, teraz na pewno spróbuję medytacji. Mam nadzieję, że chociaż w minimalnym stopniu mi pomoże…?

austra
austra
2 lat temu

Ja bardzo długo wierzyłam w te mity, że joga to brak myśli i że koniecznie kwiat lotosu :D Teraz też podchodzę do niej zupełnie inaczej. Kiedyś medytowałam… biegając! A dziś często stosuję technikę 7/2/11 (7 sekund wdechu, 2 sekundy wstrzymania powietrza i następnie 11 sekund wydechu), o której przeczytałam na blogu Małgosi Mostowskiej. Co prawda ta technika służy bardziej uspokojeniu się niż medytowaniu, ale w moim przypadku bardzo się sprawdza i pozwala „wbić” w stan medytacji :)

Ela - themomentsbyela.pl

U mnie zawsze ciężko było z osiągnięciem stanu choćby relaksu, po Twoich radach spróbuję jeszcze raz.

Namysłowska 3
2 lat temu

Jednym z elementów zajęć z jogi, na które regularnie chodziłam była relaksacja. Po godzinnej gimnastyce, wszystkie uczestniczki zajęć układały się wygodnie na matach (dłonie otwarte, skierowane grzbietami do dołu albo grzbietami do góry, na brzuchu), a prowadząca zajęcia czytała tekst, który miał być właśnie relaksacją. Tematyka była różnorodna – raz kolory tęczy, innym razem wędrówka po ciele albo pięknym ogrodzie. Relaksacja trwała około 10-15 minut. Ja zasypiałam po około 5. Byłam z siebie niesamowicie dumna do czasu, gdy okazało się, że…nie powinnam zasypiać. Relaksacja ma na celu oczyszczenie umysłu i nabranie nowej energii, a zasypianie podczas, świadczy o zmęczeniu i braku koncentracji :)
Trochę czasu zajęło mi dojście do „fazy zen” ale teraz jest już świetnie i relaksacja/medytacja bardzo pomaga.

Markena
Markena
2 lat temu

Dzięki za tekst. Chyba mnie przekonałaś?

ania
ania
2 lat temu

Ruminacja niszczy moje życie każdego dnia. Nie czytałam Twojej książki, ale jeśli o tym piszesz, to muszę to zrobić.

Angelika
Angelika
2 lat temu

Ja medytuję podczas biegów długodystansowych po górach. Okoliczności przyrody piękne, natura dookoła, świeże powietrze. Do tego zmęczenie fizyczne odziera z wszystkich ról, które w życiu przybieramy i mam wrażenie, że jestem wtedy najbliżej samej siebie.

Julia
Julia
1 miesiąc temu
Reply to  Angelika

mam tak kiedy morsuję

Krystyna
2 lat temu

Ja też dziękuję za tekst. Właśnie taki zachęca mnie do spróbowania … może nie będzie to medytacja przez wielkie M powodująca przeskok o lata świetlne w rozwoju duchowym – nawiązując do komentarzy – ale może pomoże radzić sobie z moją nadwrażliwością, przebodźcowaniem i gonitwami myśli. Internetowe poradniki w stylu „po wierzchu” są do niczego, to prawda. Ale ten tekst jest inny. Tak to odbieram. To jest początek, zachęcenie. Przy okazji tekstu o uważności uświadomiłam sobie, że być może medytację w ruchu uprawiam na siłowni. Nie na bieżni, tej nie cierpię, ale gdy dźwigam, skupiam się tylko na ruchu mięśni, przestaję myśleć o czymkolwiek innym. Wtedy mam największą satysfakcję z ćwiczeń.

@infinifable
2 lat temu
Reply to  Krystyna

Również zauważyłam, że siłownia to może być dobre miejsce, bo chyba sama nieco się wyciszam na strefie siłowej, ale także przy jednostajnym ruchu na orbitreku czy maszerując po bieżni. Liczy się w tym momencie tylko to co robię i nic więcej.

Sylvia
Sylvia
2 lat temu

Ruminacja to jest mój problem bo potrafię tak się zapętlić myślami, że trudno mi uspokoić. W tym roku joga pomogła mi trochę, koncentracja przez 1.5 h na ćwiczeniach i późniejszy relaks to już był sukces. Gonitwę myśli wywołuje u mnie również pośpiech. Teraz medytacja byłaby dobrym wyjściem choć przez 5 minut. Pozdrawiam Sylvia

Kasia
2 lat temu

Super! Dziękuję :-)

Ewa
Ewa
2 lat temu

Nie mogę nie podziękować za ten tekst! Pojawił się w idealnym momencie i przypomniał mi o oddychaniu. Zaraz po jego przeczytaniu wróciłam (do zarzuconej lata temu) relaksacji przez oddech (bo w moim przypadku medytacja to rczej nie jest), zwłaszcza wieczorem, zaraz przed zaśnięciem, ale też w ciągu dnia. Oddycham głęboko przeponą i zaczęły znikać napięcia w ciele (kark), jestem spokojniejsza. Tak więc dziękuję!

@infinifable
2 lat temu

Medytacja to temat, którego do tej pory nie zgłębiałam, dlatego z przyjemnością przeczytałam u Ciebie wpis. Bardzo dobry i jasny jak dla początkujących i mogę zapewnić, że na pewno wypróbuję metody, który podałaś i ogólnie samą medytację. 2 minuty na początek wydają się idealne.
A podcast/film jak najbardziej mile widziany (tudzież słyszany) :)

Nina
2 lat temu

Nie widzialam o tym, ze mozna medytowac leżąc, zawsze meczylam sie w lotosie :D

Zosia
Zosia
2 lat temu

Wiele biegających osób mówiło mi, że jest to fajny moment, żeby posłuchać muzyki, audiobooków czy przemyśleć coś. Kiedy podjęłam próbę biegania okazało się, że po kilkunastu metrach zaczynam po prostu słuchać swoich kroków a w myślach w takt oddechu pojawiało się tylko „raz-dwa-trzy, raz-dwa-trzy…” To chyba właśnie taki mój nietypowy sposób medytowania?

Aneta
Aneta
2 lat temu

Potrzebowałam wyciszenia – praca, dom, dzieci, pies, mąż. Trzeba mi było oddechu. Ktoś w towarzystwie rzucił hasło medytacja – pomyślałam, że cooo???? Kumpela widząc moją minę wstała i zdjęła książkę z półki „Medytacja dla sceptyków” – popatrzyłam – ooo coś dla mnie :) Okazało się, iż w moje ręce wpadł najlepszy poradnik do medytacji jaki mogłam dostać! Teraz oddycham, wsłuchuję się w głąb własnego ciała, ćwiczę uważność… Dzięki tej książce osiągnęłam upragniony spokój ciała i ducha…..

Joanna
Joanna
2 lat temu

Kupuję to! Wszystko się zgadza. Objawy, skutki, reakcje, chęć i trudność z „zabiciem” myśli, złych myśli. I podejście do medytacji.
A tu wszystko prawdziwe, szczere, przez to przyswajalne.
Bardzo dziękuję!

ELIZA
ELIZA
2 lat temu

Ja przygodę z medytacja zaczęłam ok. 10 lat temu. Medytowalam 10 minut później 30 minut. Wytrwałam 3 miesiące. Pamiętam jak miałam sytuacje w pracy podczas której moja odpowiedź, która wypłyneĺa ze mnie była wyjątkowo błyskotliwa i lekka, nie wymuszona i taka naturalna. Z pewnością była to zasługa medytacji. Zauważyłam to i byłam zachwycona. Po 3 miesiącach stopniowo zaczęłam dnak zarzucać medytacja jak również nagle dostrzegać dobroczynny wpływ jaki na mnie wywarła. Miałam problem z systematycznym medytowania a w końcu się poddałam. Pamiętam jak ok. 2 lata temu miałam bardzo stresującą sytuację i wtedy pomogła mi przetrwać medytacja. Myślałam że oszaleje z troski i zmartwienia i wtedy powrocilam do medytacji, którą wykonawałam 2 dni i nagle życie wróciło do normy. Ot tak poprostu, depresja i lęk ustąpiła. Odczułam jej moc w sobie. Teraz chciałbym do nie wrócić i szukam wskazówek jak wytrwać w medytacji cały czas, albo żeby do niej czesto wracać.

monia
monia
1 miesiąc temu
Reply to  ELIZA

Jeśli to była depresja, to na pewno nie minęła po 2 dniach (medytacji), tak po prostu.

Basia
1 rok temu

Pani koleżanka psycholog robiła Pani „biofeedback”:)))

Notariusz_kza
1 rok temu

Bardzo mi się podoba opis, mam nadzieję, że pomoże mi aby sie zmobilizować i ćwiczyć więcej, szczególnie technika dla początkujących wydaje się być prosta

Marzena
Marzena
1 rok temu

Witam zaciekawiłam sie twoimi radami do medytacji z mojej strony chcę dodać jak mi przychodza złe mysli to automatycznie przypominam sobie w głowie nsjpiekniejsze obrazy z zycia wziete np.z wakacji jak byłam na łudce i obserwowam wieloryby mi to pomaga.

Nadia
1 rok temu

Bardzo ciekawy artykuł. Pozdrawiam

Kopec Monika
Kopec Monika
4 miesięcy temu

Od wczoraj postanowiłam medytować i bardzo mi się to spodobało.Robiam to kilkukrotnie łatwo się odprezylam postanowilam kontynuować.
A po polłudniu poczułam silny niepokój trwający do wieczora.
Przeczytałam w Necie że to nie dla każdego.
Że osiem procent źle reaguje
Szkoda że to ja.
Rezygnuję .

paula
paula
1 miesiąc temu

Teraz będziesz specjalistką od medytacji? :DDD

Katarzyna Kędzierska
1 miesiąc temu
Reply to  paula

Ahaś. I to wyobraź sobie, że certyfikowaną w największym i najlepiej przebadanym programie medytacji mindfulness na świecie. Przygotuj się! :)

Monika
Monika
1 miesiąc temu

Kiedy zaczęłam interesować się tematem medytacji, uświadomiłam sobie, że od dawna ją praktykuję stosując wizualizacje przed snem, gdy umysł jest pobudzony. Że czesto przebywając w naturze oddaję się uważnej obserwacji. Teraz bardziej świadomie korzystam z tego i dodatkowo z medytacji prowadzonych. Z różnym skutkiem i różną częstotliwością i regularnością. :) Ale chyba najważniejsze było uświadomienie sobie, że uważność i medytacja to nie są nauki ścisłe i jeśli robię coś po swojemu, to też jest ok. Co nie przeszkadza mi czytać kolejnej książki Jona Kabata Zinna.
Z chęcią więcej poczytam tu o medytacji w ruchu. Pozdrawiam. :)

ida
ida
1 miesiąc temu
Reply to  Monika

Ale masz fajnie, ze przychodzi Ci to naturalnie! Mnie naturalnie przychodzi podazenie za myslami, jak kot za swiatelkiem :D

monia
monia
1 miesiąc temu

Niestety to jest znak naszych czasów, że za dużo myślimy, kiedyś człowiek był zmęczony fizycznie, nie zajmował się „pierdołami”, że ktoś mu coś powiedział, czy krzywo się spojrzał, Zasypiał jak dziecko, bo mózg zajmował się zmęczonym ciałem. Na mnie medytacja niestety nie działa, powoduje jedynie większe zagłębiane się w rozdrapywanie przykrych sytuacji. Jeśli jestem wściekła na kogoś, nie zasnę i żadne kolory, oddechy mi nie pomogą. Inną sprawą jest przemyślenie np. dlaczego związek się rozpadł, a inną pojedyncza wkurzająca sytuacja z jakimś człowiekiem, czego w/g mnie nie ma sensu roztrząsać, a tak niestety dzieje się w moim umyśle. Najlepszą metodą jest dla mnie wzięcie się za coś, typu sprzątanie, wyczyszczenie czegoś, uporządkowanie, tak żeby odwrócić uwagę od tego co się dzieje w mojej głowie. Próby medytacji w takiej sytuacji, baloniki i chmurki… wkładam w to dużo wysiłku, a efekt marny. Dobrze jest też pójść pobiegać albo zrobić szybki spacer, jeśli nie odpuszcza liczę w myślach kroki i na tym skupiam uwagę. Stara zasada naszych babć czy dziadków – jutro będzie lepiej, faktycznie działa. Przykrość, która nas spotkała ma swoją datę ważności, mnie tak trzyma z jeden dzień, a potem nawet dziwię się, dlaczego tak mnie to wzięło. Jak mi przejdzie złość i gonitwa myśli, to następnym etapem jest poczucie współczucia do tej „wrednej” osoby, myślę jak musi być jej ciężko żyć z takim charakterem i podejściem do ludzi… Niestety mam skłonności do ruminacji i musiałam nauczyć się z tym radzić na swój sposób.

wendigo
1 miesiąc temu

Miałem kilka podejść do medytacji, nie wytrwałem… pewnie właśnie dlatego że zbyt skupiony byłem na tym że medytacja musi wyglądać jakoś konkretnie (kwiat lotosu i te sprawy ;) ), musi trwać ileś, musi być jakaś… Twoje podejście podoba mi się bardziej :) Z resztą nie można też powiedzieć, że nic z tego nie stosuję – stosuję np. w nocy, w łóżku, kiedy nie mogę zasnąć, bo jestem np. zbyt pobudzony – staram się rozluźnić i skupić na oddechu. liczyć oddechy, pogłębiać je i wydłużać – niezawodnie skutkuje zaśnięciem! :) więc już choćby tylko dlatego warto.

Andrzej
Andrzej
1 miesiąc temu

czy mozna na Liste

Emilia
1 miesiąc temu

Wielkie dzięki za ten poradnik! Ja często mam właśnie tak jak Ty z „wstrętną babą” i czuję, że metoda z balonikami będzie dla mnie idealna! Ale zaskoczyło mnie, ze nie trzeba siedzieć -zawsze myślałam, ze na leżąco to nie medytacja, tylko zwykła drzemka :D

Barbata
Barbata
1 miesiąc temu

Witaj. Kiedyś koleżanka w rozmowie powiedziała mi że kiedy nie może zasnąć bo ma natłok myśli lub lęki czy analizy wszystkiego skupia się na oddechu. Podobno to wystarczy. Zapamiętałam to i kiedy tylko wydarzyła mi się taka sytuacja, że czymś się bardzo martwiłam i nie mogłam zasnąć pomyślałam wypróbuje. Zaczęłam intensywnie mówić sobie w głowie wdech i wydech podczas oddychania. Uspokoiłam oddech i mówiłam do siebie wdech/wydech… Zasnęłam po kilku minutach. Pomogło. Nie wiem czy ma to związek z medytacja ale stosuje to od tamtej pory w takich przypadkach i pomaga. Czasem szybciej czasem wolniej ale niesamowicie cieszę się że spróbowałam. Chciałam się tym podzielić bo po przeczytaniu twojego artykułu pomyślałam że do tego mówienia sobie wdech wydech mogę zastosować kolory o których wspominałaś. Dziekuje Ci za to.
Pozdrawiam
Barbara

Julia
Julia
1 miesiąc temu

Dziękuję za ciekawy post.

Aleksandra
1 miesiąc temu

Ja leżąc zasypiam, więc nie jest to dla mnie idealna pozycja do medytacji :)

wetalk
23 dni temu

Dopiero zaczynam przygodę z medytacją, ten artykuł mi pozwolił wszystko uporządkować. Dziękuję.