Darmowe
planery, e-booki...

Podziel się:

Darmowe
planery, e-booki...

Minimalistyczny rozwój osobisty

Siedem nawyków skutecznego działania, pochwała produktywności i wydajności. Więcej, lepiej, szybciej. Taka narracja towarzyszyła mi przez większość dorosłego życia i nie ominęła również sfery rozwoju osobistego. Od kiedy pamiętam, miało być efektywnie i efektownie.

Bądź najlepszą wersją siebie.
Zdanie, które zrobiło nam autentyczną krzywdę.

Przez ostatnie 25 lat mojego życia, w ten lub inny sposób, byłam obecna w świecie rozwoju osobistego. Na mojej własnej ścieżce rozwoju, ale i tak się składało, że pomagałam też innym, w różny sposób i przy okazji różnych aktywności. Pytanie o minimalistyczny rozwój osobisty pojawiło się kilka razy w ostatniej ankiecie.

  • Jak zrobić, żeby to miało sens?
  • Jak nie dać się wciągnąć w niekończącą się listę rozwojowych zadań?
  • Jak nie dać się zalać masą rozwojowych treści, które są dosłownie wszędzie?
  • Jak wybrać? Na czym się skupić?

Nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, chciałabym się tylko podzielić z Tobą kilkoma refleksjami.

Nie musisz stać się najlepszą wersją siebie

Nie musisz stać się najlepszą wersją siebie.
Już nią jesteś.

Wiele z nas żyje z cichym przekonaniem, że coś jest z nami nie tak. Że powinnyśmy być spokojniejsze, bardziej zdyscyplinowane, bardziej produktywne, albo bardziej pewne siebie.

Rynek rozwoju osobistego często cynicznie karmi ten głód – najpierw pokazuje nam nasze braki, a potem proponuje rozwiązania. Rozwiązania, które kosztują, oczywiście. Co by się stało, gdyby rewolucyjnie przyjąć, że nie jesteś projektem do naprawienia? Co, jeśli rozwój nie polega na nieustannym poprawianiu siebie, lecz na coraz lepszym rozumieniu siebie?

Poznałam wiele osób, które w pewnym sensie „uzależniły się” od rozwoju osobistego. Widziałam to uzależnienie w dwóch różnych wersjach:

  1. Nieustanna pogoń – gdy stale szukasz nowej metody na siebie, bardziej efektywnej, szybszej. Kupujesz kolejne kursy, ale rzadko wdrażasz to, czego się uczysz. Odpoczynek wywołuje poczucie winy. Masz wrażenie, że wciąż nie jesteś wystarczająco dobra.
  2. Nieustanna motywacja – gdy stale szukasz wsparcia ze strony coachów, trenerów, książek i kursów. Wydaje Ci się, że ktoś zna już wszystkie odpowiedzi na Twoje pytania. Jeździsz, spotykasz się, czerpiesz. To, czego nie wiesz, to to, że kupujesz cudzą energię, nie wiedzę. Kupujesz motywację, dostajesz kopa. Są ludzie, którzy to sprzedają, tylko nie powiedzą Ci, że tej energii wystarcza tylko na chwilę. I znowu nowy kurs, spotkanie, mentoring.

Prawdziwy rozwój przynosi więcej spokoju i większą zgodę na siebie. Uzależnienie od samodoskonalenia przynosi nieustanne poczucie, że jeszcze nie dotarłaś do miejsca, w którym „wreszcie będzie dobrze”.

To miejsce istnieje. Pojawia się wtedy, gdy odpuszczasz poprawianie siebie, akceptujesz siebie taką, jaka jesteś. W świetle i z cieniem. Wtedy dzieją się cuda. Wtedy nagle pojawia się rozwój, który wynika z autentycznego zaangażowania, ciekawości i otwartości, nie korygowania siebie według wymarzonego wzorca.

Minimalistyczny rozwój osobisty

Wszelkie uproszczenia są nieco zgubne, gdy chodzi o tak delikatną i złożona sferę, jak nasze psychika i emocjonalność, ale gdybym miała w kilku punktach określić to, czym sama się kieruję w swojej drodze rozwoju osobistego (tak samo staram się wspierać innych), to byłoby to:

  1. Mniej celów, więcej kierunku. Minimalizm uczy wybierania. Zamiast dziesięciu postanowień, możesz wybrać jedną intencję na kilka miesięcy. Jeden pożar na raz, jak mawiał Forst. Nie wszystko musi wydarzyć się jednocześnie.
  2. Nie wszystko, co inspirujące, trzeba wdrożyć. Jedną z największych zmian w moim podejściu do rozwoju było zrozumienie, że nie każda inspiracja wymaga działania. Nie każdy przeczytany artykuł musi kończyć się listą zadań. Nie każdy kurs musi prowadzić do kolejnego certyfikatu. Nie każda książka musi zmieniać życie. Czasem wystarczy usiąść i zapytać: „Co z tego jest naprawdę moje?”
  3. Rozwój nie zawsze wymaga rewolucji. Czasem potrzebuje zaufania, codzienności, cierpliwości. Wiele osób traktuje rozwój jak projekt do zarządzania. Jak medytować skuteczniej. Jak odpoczywać wydajniej. Jak żyć bardziej produktywnie. Minimalistyczny rozwój osobisty zadaje inne pytanie – jak mogę być bardziej obecna w tym, co już robię?
  4. Mniej ambicji, więcej zgody na siebie. Wiem już, że nic i nikomu nie muszę udowadniać. Nie muszę zgadzać się na wszystko. Nie muszę robić wszystkiego. Mogę pozwalać sobie na szybciej i wolniej wtedy, gdy chcę. To daje więcej poczucia sensu, autentyczności, zrywa niezdrowe porównywanie się z innymi, światem czy samą sobą z kiedyś. Rozwój nie polega już na stawaniu się kimś innym. Coraz częściej polega na odwadze bycia sobą.
  5. Przerwy między krokami są ważne. Niektóre z najważniejszych rzeczy w naszym życiu dojrzewają właśnie wtedy, gdy przestajemy się tak bardzo starać. Walczyć. Szarpać. Odpuszczamy. Otwieramy się na to, co jest. Akceptujemy. Odpoczynek nie jest dla mnie przeciwieństwem rozwoju, a niezbędnym jego warunkiem. 
  6. Wybierz narzędzie, w które zaangażujesz się na dłużej. Możliwości rozwoju jest dziś nieskończenie wiele. Każda nowa metoda obiecuje szybką zmianę i lepszą wersję siebie. Tymczasem prawdziwa przemiana rzadko rodzi się z ciągłego poszukiwania kolejnych rozwiązań, a znacznie częściej wtedy, gdy zostajemy przy jednej praktyce wystarczająco długo, by mogła naprawdę zapuścić korzenie. Sama wybrałam dla siebie medytację mindfulness, która towarzyszy mi od wielu lat i wciąż odkrywam jej nowe zastosowania, głębię i uniwersalność. Nie szukam już kolejnego narzędzia. Zamiast tego pogłębiam relację z tym, które wybrałam.

Poznaj pakiety medytacji: dla początkujących, na sen i relaks oraz compassion.

Praktykuj wtedy, gdy najbardziej tego potrzebujesz.

Pięć pytań do prostszego rozwoju:

  1. Co mogę przestać robić?
  2. Co prawdziwie mnie karmi?
  3. Gdzie rozwijam się z lęku, a gdzie z ciekawości?
  4. Jak wyglądałby rozwój, gdybym nie musiała nic nikomu udowadniać?
  5. Co w moim życiu jest już wystarczające?

Jestem głęboko przekonana, że minimalistyczny rozwój osobisty nie polega na tym, żeby dodawać do życia coraz więcej, a na odważnym odejmowaniu wszystkiego, co oddala nas od siebie. To moja droga.

Która praktyka, nawyk lub rutyna naprawdę Ci służy, a które podtrzymujesz tylko dlatego, że „powinnaś się rozwijać”?

A gdybyś mogła rozwijać się, robiąc mniej, a nie więcej – co zmieniłabyś w swoim życiu już dziś?

Sprawdź Także

Powiadomienia
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy