4 sposoby na brak spójności w szafie

Data

Podziel się:

Zacznij medytować

medytacja dla początkujących

Poza sławetnym „nie mam się w co ubrać”, drugim najczęściej pojawiającym się problemem w szafach, jest właśnie brak spójności. To wtedy, gdy masz dużo (lub trochę mniej) ubrań, które po prostu do siebie nijak nie pasują. Czy Twojej szafie brakuje spójności? Jeśli tak, i jeśli Ci to przeszkadza – czytaj dalej, pomogę Ci to zmienić.

1. Zmień sposób myślenia o ubraniach!

Na początek spójrzmy niemiłej prawdzie w oczy. :) W Twojej szafie brak spójności, ponieważ w Twoim sposobie myślenia o ubraniach i ubieraniu się brak harmonii.

Raz chcesz jednego, raz drugiego. Raz chcesz spójności, a potem mieć duży wybór. Raz chcesz zmieścić się w szafie, a potem mieć mnóstwo ubrań w różnych stylach. Raz chcesz mieć swój styl, a potem  dajesz się „zainspirować” do kupienia nowego ubrania w trendzie (bazowe ubrania też mogą być trendem). Chcesz zjeść ciastko i mieć ciastko. To tak nie działa.

Naprawdę chcesz spójności? Zrób rachunek sumienia i zmień swoje podejście do ubrań. Na początek, pozbądź się takich przekonań:

  • Noszenie podobnych zestawów jest nudne.
  • Dla dobrego samopoczucia muszę mieć duży wybór.
  • Nie wypada nosić tych samych ubrań.
  • Spójna szafa to taka w beżach i bielach, fuuuj.
  • Lubię ubierać się w różnych stylach i potrzebuję do tego mnóstwa ubrań.
  • To, co ubieram, jest całkowicie uzależnione od mojego nastroju.
  • Lubię kupować dla rozrywki czy poprawienia sobie humoru.
  • Przygotowywanie sobie zestawów ubrań jest takie sztuczne.
  • Uda mi się dopiero, gdy będę ładniejsza/zgrabniejsza itp.

W takim myśleniu nie ma nic złego. Po prostu, takie przekonania niosą ze sobą konkretne konsekwencje, a jedną z nich jest brak harmonii w szafie. Jeśli chcesz, żeby ubrania do siebie pasowały – musisz wybierać ubrania, które do siebie pasują. I być w tym konsekwentna.

Możesz to łatwo osiągnąć, jeśli nauczysz się nieco bardziej metodycznego i uporządkowanego podejścia do ubierania się, zamiast polegać całkowicie na nastrojach, humorach i porywach chwili. Nie dlatego, że jest w nich cokolwiek złego, ale dlatego, że stoją na drodze do spójnej szafy. Uporządkowane podejście do budowania szafy = uporządkowana szafa.

2. Zacznij wreszcie myśleć zestawami ubrań (jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś)

Mam na myśli przygotowanie sobie zestawów ubrań na różne okazje wcześniej, niż przed samym wyjściem. Miej swoje wypróbowane zestawy, jak przystało na ikonę stylu. ;) Tak, wiem, już słyszę, że to zabiera spontaniczność, radość i bawienie się modą. ;) Może tak, może nie. Nie będziesz wiedziała, jeśli nie spróbujesz. Patrz punkt 1.

Spróbuj myśleć zestawami szczególnie wtedy, gdy masz poczucie, że aby nadać spójności szafie, wystarczy, że dokupisz kolejną prostą koszulkę lub bazowe spodnie. Współczesne fast fashion chce, żebyś kupowała dużo (też bazowych ubrań), a prawda jest taka, że prawdziwy styl to głównie konsekwencja. A spójność jest konsekwencją tej konsekwencji! 

Nie umiesz w zestawy? Idź na zakupy do własnej szafy. Testuj, sprawdzaj, baw się swoimi ubraniami! Poprzymierzaj różne ubrania. Zobacz co do czego pasuje, a co zdecydowanie nie; co Ci się podoba, a co nie. Poznaj najpierw rzeczywisty potencjał tego, co już masz! Ściągnij darmowy planer i wypróbuj wyzwanie 7 ubrań w 7 dni. Zacznij myśleć zestawami ubrań!

Planer Szafy Minimalistki

Ten planer zaczął najlepsze porządki w mojej szafie.

3. Uporządkuj szafę – oddziel od siebie ubrania, które nosisz na różne okazje

Jak układasz rzeczy w szafie? Masz jakiś system czy po prostu wieszasz i składasz jak leci? A może dociskasz kolanem i zamykasz, zanim wypadnie? ;) Nie oceniam, sama tak kiedyś robiłam. :) Jest milion sposobów na układanie w szafie. Możesz układać rzeczy kolorami, fasonami, rodzajami ubrania, długościami i jak tylko jeszcze przyjdzie Ci do głowy. Możesz kupić mnóstwo przydatnych gadżetów, pudełek i pudełeczek. Tak zorganizowana szafa zapewne będzie przyjemna dla oka, ale czy na pewno będzie funkcjonalna?

Poczucie braku spójności często wynika z tego, że:

  • nie wiesz, jakie rzeczywiście masz ubrania do dyspozycji,
  • wszystkie ubrania się ze sobą mieszają i powodują zamęt w szafie i głowie.

Logiczne przecież, że inne rzeczy nosisz do pracy, a inne na spacer z psem. Dlatego, pisząc o zorganizowaniu szafy, mam na myśli uporządkowanie i ułożenie w szafie ubrań w trochę inny sposób, niż to się zwykle rekomenduje, i do którego być może jesteś przyzwyczajona. Uporządkuj w szafie i ułóż rzeczy według aktywności i okazji, na które je nosisz. Przykładowo, ja mam osobne szuflady i wieszaki:

  • na rzeczy tylko po domu (głównie koszulki i dresy),
  • na ubrania sportowe (koszulki, legginsy i sportowe skarpetki w jednej szufladzie),
  • na ubrania eleganckie (osobna sekcja na wieszakach),
  • na ubrania codzienne itp.

Oddzielenie od siebie ubrań, które nosisz na różne okazje sprawia, że ubrania Ci się nie mieszają, a w ramach danej aktywności od razu widzisz, co masz do dyspozycji.

Przykładowo, gdy idziesz na jogę – masz wszystkie elementy w jednym miejscu, a nie koszulka tu, legginsy tam, a skarpetki nie wiadomo gdzie. Czasami to pokaże, że np. masz za dużo ubrań „do zużycia” na spacerach z psem, a za mało do pracy – tak też się zdarza i to cenna wiedza!

Więcej tutaj → 3 sposoby na lepszą organizację szafy.

4. Rób zakupy z głową (i planerem)!

Przestań się oszukiwać. Jeśli Twojej szafie brakuje spójności, oznacza to, że rzeczy, które do niej trafiły, nie zostały przemyślane. Te ubrania mogą być ładne, wygodne, wystrzałowe, przeciętne lub do wyrzucenia. Nie ma znaczenia, jakie są. Ważne, że ich nie nosisz.  Pomijam sytuacje, gdy np. z konieczności masz w szafie ubrania np. po starszym rodzeństwie itp. W większości przypadków jednak, sama podjęłaś decyzję o kupieniu czy wzięciu jakiegoś ubrania. One same nie przyszły do Ciebie w nocy na nibynóżkach i nie schowały się na półce! ;)

Weź odpowiedzialność za swoje zakupy i naucz się je robić właściwie. Ściągnij darmowy planer zakupowy, który przygotowałam specjalnie na takie okazje i potrzeby. Obiecuję, że trochę się napocisz przy jego wypełnianiu ;), ale i dostaniesz gwarancję, że kolejny zakup będzie kamieniem milowym w stronę spójnej, pięknej i Twojej osobistej szafy.

Planer zakupowy

10 rzeczy, które musisz wiedzieć przed zakupami.

A potem rozkoszuj się latem! Co myślisz o temacie spójności w szafie? :)

Więcej
artykułów

4.6 14 votes
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
guest
36 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Monika J. @naturalnie.mniej

Spójna szafa bardzo ułatwia te codzienne wyboru związane z ubieraniem się. Zgadzam się, że sposób ułożenia ubrań ma tutaj także duże znaczenie. W mojej szafie kiedyś nie było spójności, bo nie znałam swoich prawdziwych potrzeb, nie wiedziałam jakie kolory mi pasują. Było też za dużo ubrań. Nadal nie wszystko pasuje do wszystkiego (świadomy wybór), ale i tak mam się zawsze w co ubrać :)

Estera

Bardzo przydatny artykuł! Zgadzam się z tym, że konsekwencja jest niezbędna. Najpierw trzeba ją wyćwiczyć, ale za to później ogromnie ułatwia to wybory zakupowe.
Moja szafa jest średniej wielkości (ok.30 ubrań), a połowa z nich to ubrania kolorowe i we wzory. Udało mi się osiągnąć spójność stylem i konkretną gamą kolorystyczną. Kolory pasują do mojej urody i ładnie łączą się ze sobą nawzajem, podobnie wzory- są w „moich” kolorach. Dzięki temu, że druga połowa mojej szafy jest w neutralnych barwach, to mam jeszcze więcej możliwości łączenia tych kolorowych ubrań.

Małgorzata

Mi bardzo pomogło ograniczenie ilości kolorów ubrań do 5 pasujących do siebie (granat, szary, biały, róż, błękit) i teraz mogę wybierać ubrania w ciemno. Problem jaki mam teraz to to, że posiadam np. 5 szarych kardiganów, różniących się lekko krojem i odcieniem…

Małgorzata

Niektóre dużo częściej ;)

Beata

Mam tak samo. Granat, szary, biały, czerwony (różowy) to podstawa, ale tez znajdzie się jedna zólta rzecz i zielona. Mam kilka par letnich spodni w róznych odcieniach białego. Codziennie zmieniam a potem wszystko do prania. Jednolite spodnie plus kolorowe koszule lub jednolite bluzki plus kolorowe spódnice to murowany sukces. U mnie ze spójnościa nie ma problemu.

Marta

Ja mam kilkanaście letnich sukienek w szafie (większość z nich dostałam w prezencie). Tak więc w lecie zakładam sukienkę i nie muszę nic do niej dobierać, bo jak się dowiedziałam z Twojego artykułu – jestem clen girl ;)

Sylwia

Spójność w szafie na pewno ułatwia życie. Moim problemem było i nadal trochę jest to, że ma trudność w łączeniu ubrań. Czasami wydaje mi się, że dana rzecz będzie pasowała do moich ubrań, a później okazuje się, że jednak zestawienie źle wygląda. Teraz zakupy ubraniowe robię głównie przez internet, dzięki czemu mogę sobie na spokojnie przetestować nowe zestawienia w domu. Niestety i tak zdarza się, że kupię coś i jest niby ok, ale założę kilka razy i stwierdzam, że „coś jest nie tak”. Ubrań kupuję niedużo, wiec nie mam wielu takich rzeczy, ale jest to temat, nad którym muszę popracować 🙂

Gabriela

Nibynóżki, hahaha. Ja mam poczucie, że połowa moich ubrań jakoś tak przypełzła ;) problemu spójności z nimi nie mam, bo znam swój styl, ale z ilością już tak. Na szczęście udało mi się wreszcie zmobilizować do porządków w szafie, bo i odświeżyć ją wreszcie wypada.

Daga

Moja szafa, od lat, jest spójna….. tak wyszło. Dobrze czuje sie w niebieskim i granacie, szarości, mam kilka czerwonych ubran kt zestawiam z neutralna czernią. Białego nie umiem nosić, szkoda. Źle mi w beżach, brazow nie lubię. Czasem szaleństwo z sukienka letnia, ale czarne sandały, pleciona torebka i jest super. Bardzo ułatwia. Ale ja nigdy nie szlam z moda pod rękę, lubię prostotę w uborze.
Planer chętnie pobiorę 😀

paula

A to ciekawe…. Myślałam, że wycisnęłam już z tego bloga wszystko co się dało, a jednak nie ;)
Kiedys wieszałam ubrania kolorami, później rodzajami: koszulki razem, koszule razem, spodnie razem itd. A teraz dochodzę do wniosku, ze najprościej będzie zestawami.
Nie każda dl.koszulki pasuje do stanu spodni czy spódnicy i szukam ich w ciągu koszulek, a po co?
Co też zmieniłam, to wyjęłam wszystkie rzeczy z szafy i wiszą w sypialni na stojaku na ubrania. dzięki temu widzę jakie ubrania mam i noszę większość, w szafie nie były tak widoczne i o niektórych zapominałam (a nie mam wiele co ciekawe)

Iwona

Jak układam rodzajem i dobrego jeszcze kolorem nie wiem jak ułożyć że stawami, skoro do jednych b spodni pasuje mi np. 5 gór, a te same 5 gór do dwóch spódnic?

Joanna

Fajny temat, taki dający do myślenia. Długi czas miałam z tym problem, bo lubię i wzory i kolory, za to nie bardzo przepadam za modą i trendami. Żeby nie utonąć w górze ubrań, które do siebie nie pasują wprowadziłam regułę, że doły kupuję gładkie, a jeśli ma być wzór to albo na bluzce/koszuli/swetrze, albo na sukience. I tego się trzymam z małymi wyjątkami – dla letnich ubrań – ale mam też gładkie koszulki, więc działa. I zawsze kupując myślę do czego będę mogła dana rzecz założyć, to bardzo pomaga w utrzymaniu spójności. I nauczyłam się jeszcze, że jak zauwazę jakąś rzecz, która przestała mi pasować lub nieudany zakup to działam od razu, testuję tę część garderoby w nowych połączeniach, a gdy i to nie zda egzaminu to wystawiam na Vinted/oddaję.

aneta

Rozwiązałam swój problem z nadmiarem ubrań (posiadania 10 podobnych), dzięki zakupom przez net z płatnością i zwrotem do 30 dni. Zakupione ubrania wiszą u mnie na osobnym wieszaku. Oglądam je w wolnej chwili, przymierzam, zastanawiam się. Po 2-3 tyg „posiadania tego ubrania dochodzę do wniosku np. że sukienka piękna, ale mi się nie podoba jednak ten materiał, mam podobną lepszą, albo trafiłam na przecenę ładniejszej. Często posiadanie takiej rzeczy przez 2-3 tyg „leczy” mnie z niej – tak ją chciałam przecież. Często chodzę w sukienkach, także nie mam problemu z dopasowaniem do siebie ubrań. Wolę super kieckę niż spódnice i bluzkę, bo faktycznie nie mam tego zmysłu, gustu żeby dopasować jedno z drugim i nie będę już z tym walczyć. Internetowo zamawiam też dżinsy, wisi u mnie kilka nowych par- przymierzam, zastanawiam się aż zostawiam najlepsze – w sklepie do głowy mi nie przyszło, żeby przymierzyć jasnoniebieskie i mam same czarne oraz granatowe – a tu okazuje się ze jednak te niebieskie są fajnie.

Aleksandra

bardzo ciekawy pomysł, chociaż wymaga „mrożenia” pieniędzy. Super, że dla Ciebie się sprawdza! ze spódnicami mam tak samo – mam dwie niedobitki pary, których pozbędę się na najbliższej wymiance, na ma się co oszukiwać, nie potrafię ograć spódnic, nie czuję się w nich dobrze, podobała mi się idea spódnicy – ale po prostu nie pasuje do mojego życia.

Ania

Ostatnio juz nie wymaga…jest paypo, klarna, allegro pay i inne sposoby odroczonej platnosci do 30 dni wlasnie

Rubia

Ja potrzebę spójności i różnorodności (bo lubię różnorodność) ogarnęłam dzięki sukienkom. Nie mam ich wiele, ale są na każdą okazję: do pracy i spotkania oficjalne, po domu, na urlop (to u mnie oddzielna grupa ubrań) i na letnie upały :) Sukienki są i przed kolano, i do kostek, gładkie i wzorzyste, a jedyną ich cechą wspólną jest to, ze do wszystkich pasują granatowe buty i granatowa torebka (granat to mój kolor bazowy). Do tych letnich mam bolerko – kusy żakiecik bez zapięcia, z rękawami za łokcie, gdybym musiała dłużej siedzieć w pomieszczeniu, gdzie szaleje klimatyzacja :) Parę zestawów typu spódnica albo spodnie + jakaś góra także sobie zrobiłam, gdyż moje „góry” teoretycznie pasują do większości „dołów”, ale z niektórymi wyglądają zdecydowanie lepiej niż z innymi (kwestia materiału, długości, proporcji, itp.). Wystarcza sesja przed lustrem, a potem konsekwencja w przestrzeganiu wyborów :)

Ania

Czekam na wpis o stylizacjach na lato ze zdjęciami :)))))nie mogę się doczekać!!

wendigo

Tak sobie czytam i myślę, że jako facet mam jednak dużo łatwiej ;) mam koszulki pomarańczowe, zielone, niebieskie, bordowe, białe i czarne – t-shirt i jeansy zawsze do siebie pasują, nie ważne w jakim kolorze ;) i spodnie dresowe do t-shirtu też ;)

Aleksandra

niby tak, ale jak masz inny styl – nosisz koszule (formalne i mniej formalne), nie tylko dżinsy, ale i spodnie materiałowe, marynarki – to też w to wpadasz :)) więc to nie zależy od tego, czy jesteś facetem tylko od stylu – dziewczyna, która będzie nosić wyłącznie dżinsy i t-shirty też raczej nie ma problemu

Królowa Karo

Dla mnie myślenie zestawami to clue sprawy :) Odkąd tak robię, szafa zyskała więcej możliwości.

Aleksandra

dzięki za wpis, dał mi do myślenia, wczoraj znowu wieszałam koszulki z koszulkami, może eksperymentalnie jednak coś zmienię. Za to zaczęłam z projektem – nosisz albo się pozbywasz, czyli codziennie zakładam teraz chociaż jedną rzecz, która wisi i wisi, żeby się przekonać czy wciąż jest „moja”. Bez niespodzianek – na razie na 3, poleciały już 2….

Aleksandra

poza tym właśnie odkryłam taki paradoks – jak pakuję się na wakacje to zawsze w podręczny wiec siłą rzeczy musze myśleć zestawami – to dlaczego nie robię tego na co dzień?

Marta

Ja to bym musiała wszystko wywalić żeby zrobić porządek w tym HAOSIE :D

Alicja

Jestem na etapie pozbywania się ubrań których nie nosze i nie pasują do mojego stylu, ale największy problem mam z pozbyciem się rzeczy, które są dla mnie sentymentalne, na przykład mam sukienkę, ktora dostałam od Mamy z 8 lat temu, wciąż jest ładna i wszystko z nią jest ok, ale nigdy jej nie założyłam bo to nie jest moj styl ani kolor. Rozumiem, ze powinnam się jej pozbyć, ale jakoś nie umiem, bo jest od Mamy. Masz może jakieś rady na takie przypadki?
Pozdrawiam serdecznie

Pola

Hmmm, przefarbować ? Skrócić ? Nosić tylko z kataną jeansową …?
rozumiem, mam podobnie …