Data: 11/09/2021

3 sposoby na lepszą organizację szafy

OD ZARAZ!

Chciałabyś mieć lepiej zorganizowaną szafę, szybciej wybierać ubrania i nie kupować nietrafionych rzeczy, ale szafa kapsułowa do Ciebie nie przemawia? Świetnie! Dziś dowiesz się, co możesz zrobić OD RAZU, żeby szybciej i lepiej wybierać, co chcesz na siebie włożyć.

 

Uporządkuj szafę według swoich aktywności

 

Jest milion sposobów na porządki w szafie. Możesz układać rzeczy kolorami, fasonami, rodzajami ubrania, długościami i jak tylko jeszcze przyjdzie Ci do głowy. Możesz kupić mnóstwo przydatnych gadżetów, pudełek i pudełeczek. Tak zorganizowana szafa na pewno będzie przyjemna dla oka, ale czy na pewno będzie funkcjonalna?

 

To, co możesz zrobić dla siebie OD RAZU, to uporządkować szafę według swoich aktywności. Przykładowo, osobno powiesić ubrania do pracy, osobno te po domu i osobno ubrania sportowe. Jeśli masz dużo ubrań sportowych, możesz je poukładać dyscyplinami. Gdy będziesz się rano ubierać do pracy, nie będziesz musiała przekopać się przez stertę legginsów, żeby znaleźć koszulę. Jest to system, który stosuję, uwzględniając bieliznę – sportowe staniki i skarpetki trzymam w szufladzie ze sportowymi rzeczami, nie z resztą bielizny. Chwilę zajmuje przestawienie się na nowe tory, ale teraz już nie wyobrażam sobie inaczej!

 

Pod względem technicznym masz mnóstwo sposobów w zależności od tego, jaką masz szafę. Jeśli większość rzeczy wisi na wieszakach, możesz oddzielić je, wieszając przegródki – można je fajnie zrobić w wersji DIY (sprawdzi się choćby przewiązana wstążka). Jeśli trzymasz rzeczy na półkach lub w szufladach, możesz przeznaczyć półki/ szuflady na poszczególne aktywności. Oczywiście, będą takie rzeczy, które nosisz w ramach najróżniejszych aktywności i zapewne najczęściej – wtedy warto znaleźć dla nich najlepsze miejsce, dostępne od ręki.

 

 

Zostaw w szafie tylko te rzeczy, które możesz nosić TERAZ

 

Jeśli należysz do osób, które trzymają w szafie ubrania na „gdy schudnę”, „gdy przytyję”, „gdy wrócę do pracy”, to ten punkt jest dla Ciebie. Ważna informacja na początek – nie chcę Cię namawiać, żebyś cokolwiek wyrzucała czy pozbywała się tego w inny sposób.

 

Proponuję Ci, żebyś zostawiła w szafie jedynie te rzeczy, które faktycznie możesz nosić TERAZ. Te, które pasują do Twojego stylu życia TERAZ. Wiadomo, że to się może zmienić. Różne rzeczy się dzieją, życie jest zmianą. ;) Tylko że jeśli codziennie rano patrzysz w swojej szafie na ubrania, które z jakiegokolwiek powodu nie pasują, to wzmaga to Twoją frustrację i poczucie, że nie masz się w co ubrać.

 

Ułatw sobie życie i spakuj do worków czy kartonów wszystkie te rzeczy, które są:

  • za małe;
  • za duże;
  • do naprawy, ale nie masz teraz czasu;
  • do sprzedania;
  • i tym podobne.

Możesz trzymać te worki pod ręką, na szafie czy w innym miejscu. Tak, żebyś w razie pilnej potrzeby mogła do nich sięgnąć, ale żeby nie zajmowały Ci miejsca w codziennej szafie z ubraniami.

 

Wybierz swój sezonowy mundurek

 

Tak, wiem, nie lubisz się ograniczać! ;) Rozumiem, serio. Dlatego proponuję Ci ćwiczenie. Wybierz sobie aktywność życiową, którą wykonujesz często, np. pracujesz w domu, i w związku z tym na czas jesieni wymyśl jedno zestawienie. Takie ulubione zestawienie. Niech to będzie taki zestaw ubrań, w którym będziesz się czuła najlepiej. Możesz się tym pobawić, poprzymierzać, pozestawiać różne ubrania i dodatki ze swojej szafy. To się nazywa uniform lub statement look.

 

Gdy już będziesz wiedziała, że to jest TO zestawienie – zapisz je sobie, narysuj lub zrób zdjęcie i wydrukuj, a następnie przypnij na wewnętrznej stronie szafy. Tak, że jeśli przyjdzie słaby moment, gdy rano nie będziesz wiedziała, co na siebie włożyć, albo będziesz się czuła rozmemłana po kilku godzinach/ dniach pracy w piżamie (znam to!), to będziesz mogła sięgnąć po to właśnie zestawienie bez wielkiego zastanawiania się.

 

Przykłady moich mundurków z wielu ostatnich lat (są tu różne aktywności i różne pory roku).

 

Jeśli lubisz ubierać się w zależności od nastroju, możesz sobie przygotować różne zestawienia na różne nastroje. :) Na gorszy dzień, na lepszy dzień itp. Jeśli masz ochotę, pobaw się tą konwencją do woli! :) Pamiętaj tylko, że ważnym elementem jest spisanie zestawień i trzymanie opisu pod ręką, bo pamięć bywa bardziej niż ulotna.

 

***

To są sposoby i narzędzia wykorzystywane przez mnie w budowaniu osobistej szafy kapsułowej, ale jak widzisz, nie trzeba mieć szafy kapsułowej w całości, żeby móc korzystać z jej narzędzi!

 

Są to również wyłącznie trzy sposoby, które opisałam, a znam ich jeszcze wiele więcej. :) O części z nich mówiłam wczoraj na webinarze „Szafa kapsułowa to nie to, co myślisz”, który od dziś będzie dostępny wyłącznie dla Uczestników kursu Szafa Minimalistki. Mam się w co ubrać! w wersji rozszerzonej z bonusami.

 

Chcesz mieć się w co ubrać? Chcesz stworzyć szafę szytą na miarę swoich potrzeb? Nie musisz jej nazywać „kapsułową”, jeśli nie chcesz. Jeszcze do jutra możesz dołączyć do grona Kursantów w tej edycji. Kolejna dopiero wiosną przyszłego roku. Pamiętaj, proszę, że kurs kupujesz raz i masz do niego dostęp już zawsze. Daję też Gwarancję Satysfakcji – możesz zrezygnować z kursu w ciągu siedmiu dni bez podawania powodu, a ja zwrócę Ci pieniądze. Tak bardzo wierzę w to, co robię.

 

CHCĘ DOŁĄCZYĆ | Chcę się dowiedzieć więcej

Sprzedaż kończy się jutro, czyli w niedzielę, 12 września o północy.

 

Który ze sposobów wdrożysz od zaraz? :)

3 komentarze
5 3 votes
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
guest
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Monika
Monika
9 dni temu

To ciekawe, że też tak masz ułożone i się sprawdza. Ja doszłam do tego kilka lat temu metodą prób i błędów. Jako, że pracuję w szkole dużą frajdę zawsze mi sprawiało wkładanie na czas wakacji marynarek, koszul i bardziej eleganckich „dołów ” razem z wieszakami (aby się potem nie bawić) do szuflady i zostawianie na drążku samych letnich, wakacyjnych rzeczy. Super się to sprawdza- mam szufladę „domową”, „torebkowo-dodatkową” i „niesezonową”. Na drążkach wiszą ubrania do pracy i do codziennego wyjścia. Rzeczy nieużywanych nie mam… takie natręctwo 😀, ale ubieranie się to 3 minuty. Pozdrawiam.

Królowa Karo
9 dni temu

Nigdy nie układałam ubrań w ten sposób, ale może to jest rzeczywiście godny uwagi patent. Spróbuję, jak to się sprawdzi u mnie.

Ewa
Ewa
9 dni temu

Mundurki sprawdzają mi się od 1,5 roku, tym bardziej, że pracuję w sekretariacie, w kancelarii radców prawnych, gdzie na szczęście można sobie pozwolić na „casualową elegancję”. Dzielenie ubrań wg aktywności dla mnie sprawdza się super, czasami te same grupy ubrań się przenikają, przynajmniej w moim przypadku. Inspiracja na oczyszczenie domu, szafy i życia wg filozofii minimalizmu rozpoczęła się od przeczytania książki Sasaki Fumio „Pożegnanie z nadmiarem”, kiedy opisywał tragedią Japończyków, jakiej doznali w trakcie i po tsunami, doznałam pewnego rodzaju katharsis i olśnienia, mam tyle rzeczy, które wydawały mi się bardzo wartościowe, kreowały mnie, czy aby na pewno? Następnie przeczytałam Twoją książkę „Chcieć mniej” wraz ze wszystkimi wpisami na blogu, dzięki temu znalazłam narzędzia i wskazówki do działania. Przez 3 miesiące systematycznie dzień po dniu, krok po kroku pozbywałam się: niepotrzebnych mebli, książek (798sztuk) (wsparłam Kluby Seniorów i inne tego typu organizacje), ubrania, torebki, buty (593 sztuki) (Domy Samotnych Matek i Kobiet), kuchnia, gromadzone niepotrzebne dokumenty, i tak dalej i tak dalej. To był 1 etap, teraz dwa razy do roku robię przegląd tego co zostało, jeśli czegoś nie użyłam rok, zostaje zapakowane i oddane. Minimalizm pozwolił mi też określić też swój styl, mam w szafie tylko te rzeczy które naprawdę lubię i dobrze w nich się czuje. Minimalizm jako filozofia to też praca nad samym sobą i jestem w procesie, czasami wpadam w pułapki :) ale ma kierunkowskaz i to szybko pozwala wrócić na „dobre tory”. Dziękuję za pomoc :)