Darmowe
planery, e-booki...

Podziel się:

Darmowe
planery, e-booki...

MBSR od środka: jak naprawdę wygląda i działa 8-tygodniowy kurs uważności

Prowadzenie kursu MBSR to niezwykłe doświadczenie, którego nie można, czy wręcz da się w pełni opisać wyłącznie poprzez program, harmonogram czy zestaw ćwiczeń. Z zewnątrz wszystko może wyglądać pozornie prosto: spotkania raz w tygodniu, medytacje, praca z ciałem, rozmowy w grupie i codzienna praktyka w domu.

Od środka jest to jednak znacznie bardziej złożony i żywy proces – zarówno dla uczestników, jak i dla mnie jako nauczycielki. O tym, czego ja uczę się od swoich kursantów, pisałam tutaj.

WAŻNE:

Tekst jest napisany przez certyfikowaną nauczycielkę medytacji. Mam uprawnienia do prowadzenia kursów MBSR (kursów redukcji stresu w oparciu o medytację mindfulness) w UE i USA.

Więcej o mnie | klik.

MBSR to struktura, która daje pewność

Wiesz, że:

  1. Zbadano, że w kursowym ćwiczeniu z rodzynką najlepsze efekty daje praca z rodzynką właśnie, a nie np. z czekoladą czy inną przekąską?
  2. Zbadano, że medytacje formalne mają trwać ok. 40 minut, bo wtedy efekt jest najlepszy. Wiesz, że nie dłużej, bo wtedy paradoksalnie efektywność spada?
  3. Zbadano też to, że kursanci mają efekty tylko wtedy, gdy prowadzący też regularnie medytuje?

Kurs MBSR ma jasną, sprawdzoną, przebadaną strukturę. Ta przewidywalność nie jest przypadkowa – stanowi fundament bezpieczeństwa dla procesu uczenia się uważności. MBSR został bardzo skrupulatnie, klinicznie zbadany. Zbadano:

  • strukturę kursu,
  • rodzaje medytacji,
  • rodzaje i treść ćwiczeń,
  • długość medytacji.

MBSR to struktura, która daje pewność. Zarówno mnie, jako prowadzącej, ale i daje bezpieczeństwo i gwarancję powtarzalności uczestnikom kursu.

Nie musisz być spokojna/spokojny, żeby praktykować uważność

Naprawdę nie musisz być spokojna/spokojny, żeby praktykować uważność – i to często jest największe zaskoczenie dla osób, które trafiają na kurs MBSR.

Wiele osób przychodzi na kurs (albo nie przychodzi!) z przekonaniem, że najpierw trzeba się wyciszyć, „ogarnąć”, uspokoić myśli, a dopiero potem można zacząć medytować. Tymczasem praktyka zaczyna się dokładnie tam, gdzie jesteś: w chaosie, napięciu, rozproszeniu, zmęczeniu.

Uważność nie polega na osiąganiu określonego stanu, ale na zauważaniu tego, co już jest – nawet jeśli jest to niepokój, irytacja czy natłok myśli. Z mojego doświadczenia jako nauczycielki wynika, że to właśnie osoby, które czują się „najmniej spokojne”, często odkrywają w tej praktyce największą ulgę – nie dlatego, że nagle wszystko cichnie, ale dlatego, że przestają walczyć ze sobą.

Najbliższe wydarzenia:

Kurs MBSR uczy prostoty, uważności i poznania siebie.

Mniej napięcia.
Więcej stabilności.
Prościej. Świadomiej.

Start: 11 maja 2026!

MBSR — spokój, który zostaje, nawet gdy świat przytłacza.

Rola nauczyciela to zapraszanie

Swoją rolę, jako nauczycielki w kursie, widzę bardzo klarownie. Wybacz, że wykorzystam banalną metaforę rejsu, ale jeśli kurs postrzegać jako rejs statkiem, to ja… w żadnym razie nie jestem kapitanem.

Nie będę Ci mówić, co MASZ robić. Nie będę egzekwować wykonanych zadań. Nie będę Cię z niczego rozliczać.

Będę za to zapraszać.

Zapraszać do medytacji, do ćwiczeń, do dzielenia się doświadczeniem, do rozmowy. Do bycia we wspólnej przestrzeni. A zaproszenia mają to do siebie, że można je odrzucać. I to jest jak najbardziej w porządku!

Można przyjść na zajęcia i nic nie mówić. Mozna nie medytować. Można nie brać udziału w ćwiczeniach. I to naprawdę JEST W PORZĄDKU. Miałam w kursie osoby, które po przedstawieniu się imieniem, nie zabrały już głosu. To doświadczenie okazało się bardzo wzmacniające i dla grupy, i dla osób, które nie mówiły.

Nieoczywiste korzyści z kursu

Podjęcie świadomej decyzji, na ile chce się dzielić, jest bardzo ważnym aspektem dbania o siebie. Aspektem, o który staram się wyjątkowo dbać, ponieważ w ten sposób uczymy się brać za siebie odpowiedzialność, ufać sobie, zaspokajać własne potrzeby, ale i szanować wybory innych osób.

Branie za siebie odpowiedzialność.
Dbanie o swoje rzeczywiste potrzeby.
Zaufanie do siebie.
Życzliwość wobec siebie.
Szacunek wobec wyborów innych osób.

To są bardzo nieoczywiste korzyści z kursu, który ma przecież uczyć redukcji stresu, ale korzyści niezwykle ważne we współczesnym życiu.

Ten kurs nie usuwa stresu

„8 tygodni, które niczego nie naprawiają” – tak najuczciwiej mogłabym opisać kurs MBSR, choć wiem, że to zdanie brzmi przewrotnie.

Wiele osób przychodzi z nadzieją, że w ciągu tych kilku tygodni „pozbędzie się” stresu, napięcia czy trudnych emocji. Tymczasem nie uczymy się ich usuwać ani naprawiać siebie. Uczymy się czegoś znacznie bardziej wymagającego i jednocześnie uwalniającego: bycia z tym, co jest, bez natychmiastowej potrzeby zmiany.

Z mojego doświadczenia wynika, że to właśnie w tym przesunięciu – z naprawiania na zauważanie – zaczyna dziać się realna zmiana. Nie spektakularna, nie natychmiastowa, ale głęboka: mniej walki ze sobą, więcej przestrzeni, odrobina łagodności tam, gdzie wcześniej była tylko presja. I często okazuje się, że to, czego nie próbujemy już „naprawiać”, zaczyna układać się inaczej samo.

Minimalizm zaczyna się w głowie, nie w szafie

„Minimalizm zaczyna się w głowie, nie w szafie” – to coś, co widzę bardzo wyraźnie w pracy z uczestnikami kursów MBSR. Możemy upraszczać przestrzeń wokół siebie, pozbywać się rzeczy, ograniczać bodźce, ale jeśli w środku wciąż towarzyszy nam natłok myśli, napięcie i ciągłe „muszę więcej, lepiej, szybciej”, niewiele się tak naprawdę zmienia.

Uważność nie porządkuje naszego życia poprzez kontrolę, ale poprzez zauważanie – tego, co się pojawia w ciele, w umyśle, w emocjach. I często to właśnie ten moment zatrzymania sprawia, że coś zaczyna się upraszczać naturalnie: mniej automatycznych reakcji, mniej wewnętrznego hałasu, więcej przestrzeni.

Prawdziwy minimalizm nie polega na redukowaniu rzeczy, ale na stopniowym odpuszczaniu tego, co zbędne w naszej głowie.

Uważność to nie jest kolejna rzecz "do zrobienia"

To zdanie często pojawia się we mnie pod koniec kursu, kiedy widzę, jak zmienia się podejście uczestników.

Na początku wielu z nich traktuje praktykę jak zadanie: coś, co trzeba wykonać, najlepiej dobrze i regularnie. Z czasem jednak pojawia się subtelne, ale bardzo ważne przesunięcie.

Uważność przestaje być kolejnym punktem na liście, a zaczyna być sposobem bycia – czymś, co może wydarzać się w trakcie zwykłego dnia, między jednym obowiązkiem a drugim. Nie wymaga dodatkowego czasu, idealnych warunków ani specjalnego nastroju. Wystarczy chwila zauważenia: oddechu, napięcia w ciele, emocji, która właśnie się pojawia. I często to właśnie wtedy pojawia się największa ulga – nie dlatego, że robimy coś więcej, ale dlatego, że na moment przestajemy od siebie wymagać.

Jeśli masz ochotę.
Pięknie zapraszam.

Najbliższe wydarzenia:

Kurs MBSR uczy prostoty, uważności i poznania siebie.

Mniej napięcia.
Więcej stabilności.
Prościej. Świadomiej.

Start: 11 maja 2026!

MBSR — spokój, który zostaje, nawet gdy świat przytłacza.

Sprawdź Także

Powiadomienia
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments