W tym roku mija pięć lat, odkąd weszłam na zupełnie nową drogę i zaczęłam prowadzić kursy redukcji stresu w oparciu o medytację mindfulness – MBSR. Zaczęłam liczyć, z iloma osobami pracowałam przez ten czas – w kursach, grupach medytacyjnych, zewnętrznych szkoleniach i po przekroczeniu 1500 osób przestałam liczyć. Żadna inna praca, żadne inne zajęcie, nie daje mi tyle satysfakcji i poczucia sensu.
Niezmiennie, z każdą nową grupą, zaczynam pracę z tą samą intencją: chcę jak najuważniej towarzyszyć uczestnikom w ich własnym procesie uczenia się uważności. Jak w wyświechtanej metaforze statku – w żadnym razie nie chcę być kapitanem, jedynie sternikiem, który zaprasza do podążania w pewnym kierunku. Choć mam za sobą długie szkolenie nauczycielskie, doświadczenie, strukturę programu i długie lata praktyki medytacji, niezmiennie odkrywam, że ja też jestem uczennicą.
Każdy kurs, każda grupa, każdy uczestnik uczy mnie czegoś nowego – o cierpliwości, otwartości, łagodności wobec siebie i tego, jak subtelne zmiany w codziennej praktyce mogą przynieść realny efekt w życiu.
WAŻNE:
Tekst jest napisany przez certyfikowaną nauczycielkę medytacji. Mam uprawnienia do prowadzenia kursów MBSR (kursów redukcji stresu w oparciu o medytację mindfulness) w UE i USA.
Każdy z nas jest inny, a tak podobny
Uczestnicy przychodzą z tak różnymi historiami. Jedni zmagają się z przewlekłym stresem w pracy, inni z napięciem w ciele, bezsennością, nadmiarem emocji czy poczuciem wypalenia. Przychodzą osoby, które chcą poznać siebie, uporać się ze zmianą czy kryzysem. Niektórzy są sceptyczni, pełni pytań, niektórzy przychodzą z nadzieją na szybką ulgę.
To, co staram się pokazać za każdym razem, to fakt, że nie ma jednego „właściwego” sposobu przeżywania kursu. Uważność nie jest umiejętnością do porównywania — jest relacją z tym, co aktualnie się pojawia. Niektórzy uczestnicy odnajdują spokój w ciszy, inni w uważnym ruchu. Niektórzy straszliwie nie lubią skanowania ciała, inni na myśl o medytacji siedzącej mają ochotę uciec. ;) Niektórzy wchodzą w proces powoli, a inni zaskakują mnie nagłym, głębokim wglądem.
Wszystkie te doświadczenia pokazują mi, że choć praktyka uważności jest indywidualna i zmienna, a Uczestników często dzieli mnóstwo – wiek, płeć, zawód, doświadczenie życiowe, fakt bycia rodzicem lub nie i wiele innych, to jesteśmy w naszych przeżyciach bardzo podobni – mamy kołowrotek myśli, borykamy się z intensywnymi emocjami, czujemy sie przebodźcowani i zagubieni. I często, w trakcie kursu, w tym drugim człowieku, w jego historii, widzimy siebie; doświadczamy niezwykłego poczucia wspólnoty. Nie wiedząc o sobie wiele, poznajemy się dużo szczerzej i mocniej, niż pozwala na to współczesny świat. Jestem za to niezmiennie i głęboko wdzięczna.
Uważność nie wygląda „ładnie”
Jedną z najważniejszych lekcji, jakie przynoszą mi uczestnicy, jest przypomnienie, że praktyka uważności bardzo często nie jest ani spokojna, ani przyjemna. Pojawia się zniecierpliwienie, nuda, złość, smutek, opór. Pracujemy z dyskomfortem, którego ja sama też doświadczam. I to jest w porządku.
Często podczas kursu słyszę: „Ciągle zasypiam na skanowaniu ciała, „Nie potrafię skupić się na oddechu” albo „Medytacja mnie nudzi czy wręcz irytuje”. Moi kursanci uczą mnie, że niepowodzenie, opór czy frustracja są naturalną częścią procesu.
Widząc, jak uczą się zostawać z tym, co trudne, bez natychmiastowego naprawiania, sama na nowo pogłębiam zaufanie do procesu MBSR. To nie spektakularne „przełomy” są najważniejsze, lecz małe momenty zauważania, które powoli zmieniają sposób patrzenia na siebie, innych i cały świat.
Odwaga bycia sobą
Wielokrotnie porusza mnie odwaga, z jaką uczestnicy dzielą się swoim doświadczeniem — często po raz pierwszy mówiąc na głos o zmęczeniu, bezradności czy presji, jaką na siebie nakładają. Ich otwartość i szczerość przypomina mi, jak trudno czasem przyznać się przed samym sobą do własnych trudności.
Uczę się od nich łagodności, życzliwości, czułości i przypominam sobie, że uważność zaczyna się od zgody na bycie niedoskonałym człowiekiem. Jak mawiał Jon Kabat-Zinn – „więcej jest z nami w porządku, niż nie w porządku”. Nie chodzi o to, by być „lepszym” ani „bardziej spokojnym”, lecz o to, by pozwolić sobie na bycie takim, jakim jesteśmy tu i teraz.
To dotyczy również mnie, ponieważ to, jak ja traktuję siebie stanowi przykład dla ludzi, którym te wartości chciałabym pokazać. Przypomina mi, że często najważniejsze jest to, czego uczę, gdy nie uczę. :)
Jako nauczycielka MBSR nie mam gotowych odpowiedzi na wszystkie pytania. I nie muszę ich mieć. Moim zadaniem jest tworzyć bezpieczną przestrzeń, w której każdy może sprawdzić, co działa dla niego, i odkrywać własną drogę w praktyce uważności.
MBSR to żywy proces
Wiem, wyrażenie „zaufaj procesowi” jest już tak zużyte, że mi samej ciężko je przepuścić przez gardło. :) Niemniej jednak, każdy kolejny kurs przypomina mi, że MBSR nie jest zestawem technik do „zastosowania”, ale procesem, który rozwija się w czasie. To relacja – z ciałem, z umysłem, z emocjami i z innymi ludźmi.
Uczestnicy uczą mnie cierpliwości, zaufania i pokory. Uczę się od nich, że zmiana często dzieje się ciszej, niż się spodziewamy, w małych momentach codziennego życia: w świadomym oddechu podczas pracy, w uważnym jedzeniu obiadu, w krótkim zatrzymaniu się, gdy pojawia się frustracja. Przypomnienie sobie o tym fundamencie bywa wyzwalające, również dla mnie.
Małe odkrycia, wielka zmiana
To, czego doświadczam dzięki uczestnikom moich kursów, uczy mnie, że uważność nie polega na unikaniu stresu, lecz na zmianie relacji ze stresem. Każda praktyka, każde spotkanie, każdy moment dzielenia się i każda drobna obserwacja pokazują mi, że najważniejsze odkrycia są często subtelne, ale ich wpływ na codzienne życie ogromny.
Moi uczestnicy przypominają mi też, że czasami wszyscy potrzebujemy wrócić do fundamentów, a odwaga, życzliwość wobec siebie, cierpliwość i akceptacją są bazą prawdziwej praktyki uważności. To dzięki nim sama staję się lepszą nauczycielką, lepszym człowiekiem, a każda kolejna grupa przynosi nowe lekcje, nowe inspiracje i nowe spojrzenie na to, czym naprawdę jest uważność.
Jeżeli chcesz doświadczyć tych małych, ale potężnych odkryć na własnej skórze, zapraszam Cię na najbliższy kurs MBSR. To przestrzeń, w której możesz sprawdzić, jak uważność naprawdę działa w codziennym życiu – krok po kroku, oddech po oddechu.
Pamietaj proszę, że to prawdziwe zaproszenie, a zaproszenia maja to do siebie, że można je odrzucić. :)
Czego ostatnio nauczyłaś/nauczyłeś się w niespodziewanych okolicznościach? :)
Najbliższe wydarzenia:
Kurs MBSR uczy prostoty, uważności i poznania siebie.
Mniej napięcia.
Więcej stabilności.
Prościej. Świadomiej.
Start: 11 maja 2026!
MBSR — spokój, który zostaje, nawet gdy świat przytłacza.


