Prowadzenie kursu MBSR to niezwykłe doświadczenie, którego nie można, czy wręcz da się w pełni opisać wyłącznie poprzez program, harmonogram czy zestaw ćwiczeń. Z zewnątrz wszystko może wyglądać pozornie prosto: spotkania raz w tygodniu, medytacje, praca z ciałem, rozmowy w grupie i codzienna praktyka w domu.
Od środka jest to jednak znacznie bardziej złożony i żywy proces – zarówno dla uczestników, jak i dla mnie jako nauczycielki. O tym, czego ja uczę się od swoich kursantów, pisałam tutaj.
WAŻNE:
Tekst jest napisany przez certyfikowaną nauczycielkę medytacji. Mam uprawnienia do prowadzenia kursów MBSR (kursów redukcji stresu w oparciu o medytację mindfulness) w UE i USA.
MBSR to struktura, która daje pewność
Wiesz, że:
- Zbadano, że w kursowym ćwiczeniu z rodzynką najlepsze efekty daje praca z rodzynką właśnie, a nie np. z czekoladą czy inną przekąską?
- Zbadano, że medytacje formalne mają trwać ok. 40 minut, bo wtedy efekt jest najlepszy. Wiesz, że nie dłużej, bo wtedy paradoksalnie efektywność spada?
- Zbadano też to, że kursanci mają efekty tylko wtedy, gdy prowadzący też regularnie medytuje?
Kurs MBSR ma jasną, sprawdzoną, przebadaną strukturę. Ta przewidywalność nie jest przypadkowa – stanowi fundament bezpieczeństwa dla procesu uczenia się uważności. MBSR został bardzo skrupulatnie, klinicznie zbadany. Zbadano:
- strukturę kursu,
- rodzaje medytacji,
- rodzaje i treść ćwiczeń,
- długość medytacji.
MBSR to struktura, która daje pewność. Zarówno mnie, jako prowadzącej, ale i daje bezpieczeństwo i gwarancję powtarzalności uczestnikom kursu.
Nie musisz być spokojna/spokojny, żeby praktykować uważność
Naprawdę nie musisz być spokojna/spokojny, żeby praktykować uważność – i to często jest największe zaskoczenie dla osób, które trafiają na kurs MBSR.
Wiele osób przychodzi na kurs (albo nie przychodzi!) z przekonaniem, że najpierw trzeba się wyciszyć, „ogarnąć”, uspokoić myśli, a dopiero potem można zacząć medytować. Tymczasem praktyka zaczyna się dokładnie tam, gdzie jesteś: w chaosie, napięciu, rozproszeniu, zmęczeniu.
Uważność nie polega na osiąganiu określonego stanu, ale na zauważaniu tego, co już jest – nawet jeśli jest to niepokój, irytacja czy natłok myśli. Z mojego doświadczenia jako nauczycielki wynika, że to właśnie osoby, które czują się „najmniej spokojne”, często odkrywają w tej praktyce największą ulgę – nie dlatego, że nagle wszystko cichnie, ale dlatego, że przestają walczyć ze sobą.
Najbliższe wydarzenia:
Kurs MBSR uczy prostoty, uważności i poznania siebie.
Mniej napięcia.
Więcej stabilności.
Prościej. Świadomiej.
Start: 11 maja 2026!
MBSR — spokój, który zostaje, nawet gdy świat przytłacza.
Rola nauczyciela to zapraszanie
Swoją rolę, jako nauczycielki w kursie, widzę bardzo klarownie. Wybacz, że wykorzystam banalną metaforę rejsu, ale jeśli kurs postrzegać jako rejs statkiem, to ja… w żadnym razie nie jestem kapitanem.
Nie będę Ci mówić, co MASZ robić. Nie będę egzekwować wykonanych zadań. Nie będę Cię z niczego rozliczać.
Będę za to zapraszać.
Zapraszać do medytacji, do ćwiczeń, do dzielenia się doświadczeniem, do rozmowy. Do bycia we wspólnej przestrzeni. A zaproszenia mają to do siebie, że można je odrzucać. I to jest jak najbardziej w porządku!
Można przyjść na zajęcia i nic nie mówić. Mozna nie medytować. Można nie brać udziału w ćwiczeniach. I to naprawdę JEST W PORZĄDKU. Miałam w kursie osoby, które po przedstawieniu się imieniem, nie zabrały już głosu. To doświadczenie okazało się bardzo wzmacniające i dla grupy, i dla osób, które nie mówiły.
Nieoczywiste korzyści z kursu
Podjęcie świadomej decyzji, na ile chce się dzielić, jest bardzo ważnym aspektem dbania o siebie. Aspektem, o który staram się wyjątkowo dbać, ponieważ w ten sposób uczymy się brać za siebie odpowiedzialność, ufać sobie, zaspokajać własne potrzeby, ale i szanować wybory innych osób.
Branie za siebie odpowiedzialność.
Dbanie o swoje rzeczywiste potrzeby.
Zaufanie do siebie.
Życzliwość wobec siebie.
Szacunek wobec wyborów innych osób.
To są bardzo nieoczywiste korzyści z kursu, który ma przecież uczyć redukcji stresu, ale korzyści niezwykle ważne we współczesnym życiu.
Ten kurs nie usuwa stresu
„8 tygodni, które niczego nie naprawiają” – tak najuczciwiej mogłabym opisać kurs MBSR, choć wiem, że to zdanie brzmi przewrotnie.
Wiele osób przychodzi z nadzieją, że w ciągu tych kilku tygodni „pozbędzie się” stresu, napięcia czy trudnych emocji. Tymczasem nie uczymy się ich usuwać ani naprawiać siebie. Uczymy się czegoś znacznie bardziej wymagającego i jednocześnie uwalniającego: bycia z tym, co jest, bez natychmiastowej potrzeby zmiany.
Z mojego doświadczenia wynika, że to właśnie w tym przesunięciu – z naprawiania na zauważanie – zaczyna dziać się realna zmiana. Nie spektakularna, nie natychmiastowa, ale głęboka: mniej walki ze sobą, więcej przestrzeni, odrobina łagodności tam, gdzie wcześniej była tylko presja. I często okazuje się, że to, czego nie próbujemy już „naprawiać”, zaczyna układać się inaczej samo.
Minimalizm zaczyna się w głowie, nie w szafie
„Minimalizm zaczyna się w głowie, nie w szafie” – to coś, co widzę bardzo wyraźnie w pracy z uczestnikami kursów MBSR. Możemy upraszczać przestrzeń wokół siebie, pozbywać się rzeczy, ograniczać bodźce, ale jeśli w środku wciąż towarzyszy nam natłok myśli, napięcie i ciągłe „muszę więcej, lepiej, szybciej”, niewiele się tak naprawdę zmienia.
Uważność nie porządkuje naszego życia poprzez kontrolę, ale poprzez zauważanie – tego, co się pojawia w ciele, w umyśle, w emocjach. I często to właśnie ten moment zatrzymania sprawia, że coś zaczyna się upraszczać naturalnie: mniej automatycznych reakcji, mniej wewnętrznego hałasu, więcej przestrzeni.
Prawdziwy minimalizm nie polega na redukowaniu rzeczy, ale na stopniowym odpuszczaniu tego, co zbędne w naszej głowie.
Uważność to nie jest kolejna rzecz "do zrobienia"
To zdanie często pojawia się we mnie pod koniec kursu, kiedy widzę, jak zmienia się podejście uczestników.
Na początku wielu z nich traktuje praktykę jak zadanie: coś, co trzeba wykonać, najlepiej dobrze i regularnie. Z czasem jednak pojawia się subtelne, ale bardzo ważne przesunięcie.
Uważność przestaje być kolejnym punktem na liście, a zaczyna być sposobem bycia – czymś, co może wydarzać się w trakcie zwykłego dnia, między jednym obowiązkiem a drugim. Nie wymaga dodatkowego czasu, idealnych warunków ani specjalnego nastroju. Wystarczy chwila zauważenia: oddechu, napięcia w ciele, emocji, która właśnie się pojawia. I często to właśnie wtedy pojawia się największa ulga – nie dlatego, że robimy coś więcej, ale dlatego, że na moment przestajemy od siebie wymagać.
Jeśli masz ochotę.
Pięknie zapraszam.
Najbliższe wydarzenia:
Kurs MBSR uczy prostoty, uważności i poznania siebie.
Mniej napięcia.
Więcej stabilności.
Prościej. Świadomiej.
Start: 11 maja 2026!
MBSR — spokój, który zostaje, nawet gdy świat przytłacza.


