Darmowe
planery, e-booki...

Podziel się:

Darmowe
planery, e-booki...

O wolności ubierania się (kilka refleksji po pobycie w Arabii Saudyjskiej)

Gdzie leży granica wolności?
Gdzie leży granica wolności w ubieraniu się?

Niespełna trzy tygodnie temu wróciłam z Arabii Saudyjskiej. Kraju, gdzie wolność doboru stroju, szczególnie dotycząca kobiet, ma bardzo specyficzną odsłonę.

(Uwaga, ten tekst jest długi, ciągły, nie pisany i nie redagowany przez AI. ;) Jest trochę jak połączenie reportażu i strumienia mych myśli, chociaż staram się nadać temu rozsądną formę.)

Kobiecy dress code w Arabii Saudyjskiej

Teoretycznie, islam nie wymaga od kobiet (i mężczyzn) niczego poza skromnym strojem, gdy stajesz w obliczu Boga, ale w praktyce, do 2018 roku, kobiety musiały nosić zarówno abaję (długi, luźny, z reguły czarny, sukienko/płaszcz), hidżab (chustę, najczęściej czarną, która dokładnie zasłania włosy, szyję i dekolt) oraz nikab (zasłonę na twarz, która zostawia tylko odsłonięte oczy). W praktyce, do 2016 roku, w Arabii szerokie uprawnienia miała policja religijna, a dokładnie „Komitet Krzewienia Cnót i Zapobiegania Złu”, której zadaniem było egzekwowanie przestrzegania szariatu, w tym prawidłowego sposobu ubierania się, szczególnie przez kobiety. Resztę można dopowiedzieć sobie relatywnie łatwo.

W 2018 roku kontrowersyjny następca tronu, książę koronny Muhammad ibn Salman, ogłosił, że że kobiety nie mają obowiązku noszenia hidżabu czy abai. Jak stwierdził, szariat nakazuje kobietom ubierać się przyzwoicie i z szacunkiem, lecz nie precyzuje, co dokładnie mają na siebie zakładać oraz że jego zdaniem ten wybór powinien należeć do kobiet. W praktyce, i są to moje osobiste obserwacje, większość kobiet wciąż nosi zarówno abaję, jak i hidżab oraz nikab, ale nie jest to regułą.

Po lewej u góry Aisha, która wiozła mnie na lotnisko • Po prawej u góry sklep ze złotem w Dżeddzie • Po lewej na dole ulice Medyny • Po prawej na dole dziewczyna na ulicy w Al-Ula, ze słuchawkami nałożonymi na hidżab i smartfonem :)

W Medynie (gdzie jest Meczet Wielkiego Proroka – jeden z dwóch świętych meczetów) można spotkać muzułmanki z całego świata i bardzo wyraźnie widać, jak ubiór może się różnić, podczas gdy podstawowe warunki (zasłonięte nogi, ręce, włosy) są nadal spełnione. Widziałam kobiety zasłonięte szczelnie, na czarno, łącznie z rękawiczkami (w temperaturze ok. 35 stopni), ale też te, noszące kolorowe, zwiewne chusty w kwiaty. W Dżeddzie, bardzo kosmopolitycznym mieście nad Morzem Czerwonym, w centrum handlowym widziałam kobiety zakryte w całości, na czarno, ale i wiele takich bez chust, z nonszalancko narzuconymi chustami, w makijażach rodem z instagramowych tutoriali, kolorowych, rozpiętych abajach, narzuconych na jeansy z HM. Fascynująca mozaika kolorów, fasonów i wzorów.

Jak powinno się ubierać będąc turystką w Arabii Saudyjskiej?

Konkretne wymagania dotyczą również turystek. Do 2019 roku turystyczny wjazd do Arabii Saudyjskiej nie był możliwy. Dopiero we wrześniu 2019 uruchomiono pierwszy program wiz turystycznych, który przeszedł nieco niezauważenie z uwagi na pandemię. W tej chwili, turystyka w Arabii (nie licząc pielgrzymek do Mekki, oczywiście, co jest potężnym przemysłem) dopiero raczkuje. Przed wyjazdem wiedziałam, że (w kontekście ubioru):

  • nie muszę nosić abai, wystarczy ubiór skromny i nie za mocno obcisły,
  • ważne, żeby ubrania zakrywały ramiona (za łokcie) i nogi (do kostek),
  • włosy można nosić odkryte,
  • odsłanianie tatuaży lub noszenie odzieży z symbolami religijnymi (innymi niż muzułmańskie) nie jest dobrze widziane.

Dokładnie tak starałam się skomponować swoją wyjazdową garderobę. Jak mi poszło, możesz zobaczyć we wpisie: Jak wyglądała moja Szafa Minimalistki w listopadzie?. Gdy opublikowałam ten tekst, pojawiło się sporo pytań, które i sama sobie zadawałam przed wyjazdem.

Czy czułam się ograniczona?
Czy czułam się bezpiecznie i komfortowo w tym co nosiłam?
Czy ktoś mi zwrócił uwagę albo się gapił?

Moje ubraniowe refleksje z pobytu w Arabii Saudyjskiej

Nie, nie czułam się ograniczona. Samo komponowanie garderoby na wyjazd było było dla mnie niesamowicie fajnym, ciuchowym doświadczeniem!

Jak wykorzystać na maksa to, co mam?
Jak pokombinować z tym, co mam?
Jak niewielkim kosztem czy wysiłkiem zmaksymalizować swoją garderobę, będąc twórczą, ale i podporządkowując się wymaganiom.

Świetne ćwiczenie na kreatywność! To mnie prowadzi do starej refleksji, że dzisiejsza mnogość wyboru i dostępność wszystkiego zabrała nam kreatywność, pozbawiła twórczej radości, zachwytu poszukiwań i zabawy. W świecie, w którym możesz mieć wszystko na wyciągnięcie ręki, wszystko przestaje cieszyć. I to dotyczy nie tylko ubrań, przecież.

Poza Medyną, która jest świętym miejscem dla muzułman, nie musiałam zasłaniać głowy. Ubrania, które miałam (raczej do kostek i za łokieć) nie były szczególnie obcisłe, ale i nie były workami. Zdarzyło mi się mieć koszulki do pasa, ale do tego spodnie z bardzo wysokim stanem tak, żeby nie było widać ciała.

Trzy dni spędziliśmy na pustyni, gdzie poza naszą grupą, towarzyszącymi kierowcami i bardzo okazjonalnie napotkanymi Beduinami, pasącymi wielbłądy, nie było nikogo. Tam, mogliśmy wyglądać, jak chcemy. :) Zdarzało mi się nakrywać głowę chustą, ale żeby ochronić się przed słońcem, nie z obowiązku.

Niezależnie od tego, czy była to kosmopolityczna Dżedda, Rijad czy święta Medyna, nikt nie zwracał uwagi na moje ubranie. Nigdy nie poczułam karcącego wzroku czy nie pojawiły się jakiekolwiek uwagi, chociaż moje jasne włosy i niebieskie oczy w wielu miejscach na świecie przyciągały uwagę, np. w Birmie.

Mężczyźni w Arabii byli bardzo zdystansowani, wręcz nie patrzyli w oczy, przechodzili z metrowym dystansem, co było wyrazem szacunku, nie dezaprobaty. A kobiety? Faktycznie, tak mocno zabudowany ubiór tworzy pewnego rodzaju metaforyczną barierę i buduje dystans, ale gdy przełamałam go w sobie, to okazało się, że arabskie kobiety są super fajne! Zdarzało się, że ze śmiechem pozowały do zdjęć, zagadywały, a gdy zrobiłyśmy spore zakupy z małym sklepiku, to uściskały nas serdecznie. Wiem, że to moje jednostkowe doświadczenie, nie reguła, naturalnie.

W tym, co nosiłam, czułam się mega komfortowo i wygodnie! Luźne ubrania z dobrze dobranych materiałów dają wspaniały komfort termiczny, a i nie ma problemu, gdy najemy się na kolację pod korek – nic nie widać. ;)

Najskromniejsze ubrania zostawiliśmy na wizytę w Medynie. Tam pilnowałyśmy starannego zakrycia włosów, ale nie dlatego, że ktokolwiek zwrócił uwagę, ale z szacunku dla miejsca, w którym gościmy. Mój lniany szal, zabrany z domu, zupełnie się nie sprawdził (było mi niewiarygodnie niewygodnie i gorąco), dlatego po godzinie kupiłam sobie hidżab i taki czepek pod. Czepek był z cieniutkiej wiskozy lub modalu – zasłaniał tylko czoło i czubek głowy, wiązło się go pod włosami. Na to narzuca się cieniutką chustkę, która trzyma się czepka za pomocą szpilek po bokach. Nosiłam to cały dzień  i okazało się to super wygodne!

Dodatkowo, nagle przestałam zupełnie przejmować się włosami. Nic mi nie podwiewało, wiatr nie plątał włosów. Przestałam je poprawiać non stop (a mam taki nawyk). Niespodziewanie poczułam, że zasłanianie włosów, jakkolwiek obrazoburczo może to zabrzmieć, było nawet fajne. Nie musisz się przejmować fryzurą, tym jak wyglądają włosy lub czy są świeżo umyte (jeśli ktoś musi myć codziennie, jak ja, to rozumie, co mam na myśli ;))

Podobnie, szerokie abaje. Gdyby potraktować je jak mundurek, to zdejmują spory ciężar codziennych ubraniowych dylematów. Poza tym, pod abają nie widać, czy wczoraj zjadłaś za dużą kolację czy też przytyło Ci się ostatnio parę kilo. Pod chustą nie widać, czy masz odrosty, albo siwe włosy. Paradoksalnie, wierzę, że można poczuć się wolnym pod spodem. Wiem, że sporo Europejek, które przeszły na islam, mówi o tym, chociaż nie jest to popularny pogląd. Pogląd, że muzułmański strój zdejmuje z kobiety codzienny ciężar sprostania wymogom wyglądu współczesnego zachodniego świata. Zdaję sobie sprawę, że taką refleksją wbijam spory kij w mrowisko.

Czy muzułmański „mundurek” zabiera wolność?
Czy w pewnych aspektach może ją dawać?
Czy my, Europejki, Polki, jesteśmy absolutnie wolne w swoim ubieraniu się?

Z jednej strony mogę nosić krótkie spodenki latem, z drugiej mogę usłyszeć, że do takich spodenek mam za grube nogi. Mogę mieć głęboki dekolt, ale wciąż zdarzają się niewybredne komentarze czy gapienie się w cycki. Mamy wolność i swobodę wyboru, ale i konieczność (czasem podświadomą) dopasowania się do norm społecznych, wyglądowych, mody itp.

Czy ta wolność jest absolutna?
Gdzie leży granica tej wolności w ubieraniu się?

Czuję, że ten tekst, ten temat niesie za soba dużo więcej znaków zapytania, niż kropek. I że jest tak szeroki, że powyższe kilka tysięcy znaków jest jedynie próbą delikatnego prześlizgnięcia się po powierzchni zagadnienia, które ma tysiące odcieni i wzorów.

Gdzie, Twoim zdaniem, leży granica wolność w ubieraniu się?
I kto ma jej więcej, a kto mniej?

Sprawdź Także

Powiadomienia
Powiadom o
guest
20 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments