Darmowe
planery, e-booki...

Podziel się:

Darmowe
planery, e-booki...

Zaplanuj ze mną jesień – od rutyny do rytmu

Od kiedy pamiętam, rutyny i listy pozwalały mi okiełznać rzeczywistość. Im więcej na głowie, im więcej w kalendarzu, tym lepiej i łatwiej oprzeć się na czymś regularnym, czymś przewidywalnym. Siła nawyku to w zasadzie bezpośredni skutek wypracowanej rutyny. W naszych zajętych, wiecznie wypakowanych życiach – bezcenne!

Rutyna ułatwia codzienne życie, osiąganie celów (jeśli je sobie stawiasz), niezależnie od tego czy celem jest regularna medytacja, ćwiczenia fizyczne, praca zawodowa czy cokolwiek innego, co akurat jest dla Ciebie ważne.

Największy problem z rutyną

Kłopot z rutyną i listami zadań jest tylko taki, że bardzo łatwo mogą stać się twardym kijem do bicia się po tyłku, źródłem oceniania samej siebie dzień po dniu, chwila po chwili.

To wszystkie te momenty, gdy:

  • ZNOWU przepisujesz niezrealizowane zadanie z listy na listę;
  • gdy masz nieodhaczony dzień w swoim habit trackerze, albo kilka czy kilkanaście.

To ta chwila, gdy widzisz, że Twoja rutyna pada, bo jakoś tak nie udało się jej utrzymać. ZNASZ TO? To wszystko podkopuje wiarę we własne siły. Tracimy zaufanie do siebie. Jeszcze gorzej, gdy wydaje Ci się, że w tym czasie wszystkim innym się udaje, tylko Tobie nie.

Pamiętam taki czas, wiele lat temu, gdy mocno borykałam się z regularnością medytacji. Rozmawiałam o tym z moją nauczycielką Małgosią (tą samą, z którą napisałyśmy książkę o medytacji). I ona, jak zwykle trafnie, z pespektywy swojej mądrości, powiedziała, że słyszy, że zrobiłam sobie z medytacji kolejne zadanie do wpisania na listę, a to wcale tak nie musi być! Podpowiedziała, żebym medytowała bez nagrań, bez timera, bez rygoru. Brzmi niemożliwie, co? :) Bo skoro nie ma rygoru, to pewnie przestanę to robić? – tak wtedy myślałam. Rzeczywistość mnie zaskoczyła. Zdjęcie z siebie obowiązku sprawiło, że przypomniałam sobie po co medytuję i co mi to daje! Medytowanie stało się lżejsze, spokojniejsze… i częstsze, bardziej regularne. :)

Próba wdrożenia sztywnej  rutyny sprawiła, że coś, co miało mi pomóc w redukcji stresu i niepokoju – zaczęło być jego powodem. Powrót do korzeni medytacji i zamiana rutyny na rytm sprawiła, że zaczęłam też silniej odczuwać efekty medytacji – stałam się dużo spokojniejsza i zaczęłam jeszcze lepiej radzić sobie ze stresem.

  • 8 spotkań na żywo, prowadzonych przez certyfikowaną nauczycielkę,
  • każde spotkanie to merytoryczny wykład, autorska medytacja i rozmowa,
  • dodatkowo nagrania do obejrzenia w dowolnym czasie.

Zamień rutynę na RYTM

Zaczęłam myśleć o moich rutynach inaczej. Zaczęło się w nich pojawiać więcej życzliwości, oddechu, czułości i  zrozumienia. Gdy ostatnio, po raz kolejny usiadłam do mojego planero/zeszytu zaplanować jesień i jesienny kaledarz, pomyślałam, jak ze zmianą pory roku zmieni się moja rzeczywistość, rytm pracy, codzienne zadania i wyzwania. Pojawiła się w mojej głowie refleksja, jak cykliczność wpływa realnie i namacalnie na mój kalendarz!

Przyroda ma swój rytm, oddech ma swój rytm, życie ma swój rytm. Często w trakcie medytacji mówię o tym, żeby dostrzec, poczuć i uszanować swój oddech. To, że nie trzeba go zmieniać, pogłębiać czy zwalniać, a zamiast tego poczuć i uszanować jego unikalny rytm. Tak samo nasze życie ma swój rytm. Rytm, który się nieustanie zmienia, niezależnie od tego czy nam się to podoba, czy nie.

Rytm narodzin i śmierci.
Rytm starzenia się.
Rytm przyrody i pór roku.
Rytm cyklu menstruacyjnego, który jest przecież tak ważny i warunkuje często naszą, kobiecą rzeczywistość.

Postanowiła spróbować zamienić swoją rutynę na rytm.
Co to znaczy?

Czym się różni rutyna od rytmu?

Rutyna jest najczęściej:

  • dość szczegółowo zaplanowana,
  • sztywno ustalona,
  • nastawiona na efektywność, produktywność,
  • nie pozostawia przestrzeni na błędy.

Rytm natomiast jest:

  • intencjonalny – bardziej chodzi o to, „dlaczego” coś robisz, niż „powinnaś” to robić,
  • bardziej płynny, łatwiej adaptowalny do zmienności życia.
  • elastyczny, pozwala dopasować się do cykliczności, sezonów, życiowych uwarunkowań,
  • życzliwy, pozostawia więcej przestrzeni na błędy, niedoskonałości,
  • łatwiejszy do utrzymania, bo oparty na procesie, nie perfekcyjnym podejściu,
  • bardziej otwarty na kreatywność i rozwój.

Jak zamienić rutynę na rytm?

W rutynach nie musi być nic złego. Są aspekty życia, gdy rutyny i listy świetnie się sprawdzają. Niezależnie od tego, można spróbować wpuścić trochę powietrza do ścisłej rutyny i zobaczyć, co się stanie… Zawsze można wrócić. :)

Jak sama zamieniam rutynę na rytm?

  1. Skupiam się bardziej na tym, dlaczego chcę coś robić. Czy to wspiera moje wartości? Jaka jest moja prawdziwa motywacja? To pozwala mi przypomnieć sobie o tym, dlaczego jakieś zadanie czy projekt był, i jest, dla mnie ważny.
  2. Daję sobie prawo do zmiany. Mam prawo zrezygnować z rutyny, która mi nie służy, która już nie pasuje do moich wartości. Nawet, jeśli miałabym zrezygnować po tygodniu czy po paru dniach. Powtarzam sobie, że: „Mam prawo do zmiany zdania”. To wyzwalające.
  3. Szanuję swoje naturalne cykle energetyczne. Jak to brzmi szamańsko! ;)) Tymczasem to coś bardzo prozaicznego, na przykład rano najlepiej robi mi się zdjęcia, a fizycznie ćwiczy wieczorem. Lubię pisać w niedzielne popołudnie, a nie w poniedziałek rano. Wiem, że nie każdy ma taki luksus wyboru (ja też nie zawsze), ale może gdzieś da się zrobić małą zmianę, żeby być i pracować bardziej w zgodzie ze swoim naturalnym rytmem.
  4. Staram się myśleć o planowaniu jak o pracy wymierzanej cyklami, nie sztywnymi zadaniami wyznaczonymi na każdy dzień. To pozwala mi przeznaczyć czas też na planowanie/strategię czy rozwój zawodowy. Tak, wiem, to nie zawsze jest możliwe, ale jak się przyjrzeć, da się częściej, niż by się mogło wydawać.
  5. Często sprawdzam czy coś się sprawdza. :) Rytm to coś, co podlega stałej zmianie, stałej ewolucji Nie zamykając się w sztywnych ramach rutyny można odkryć pole do większej kreatywności w miejscach, w których byśmy siebie o to nie podejrzewały. :)
  6. Pozwalam, żeby rytm zmienił się w zależności od pory roku. To się i tak dzieje, ale robienie tego świadomie sprawia, że zmiana jest bardziej uważna.
  7. Właśnie – uważność. Staram się być uważna na siebie i na swoje ciało. To nie zawsze jest przyjemne, szczególnie wtedy, gdy widzę, jak to ciało eksploatuję za mocno. To coś, na co chcę szczególnie zwrócić uwagę tej jesieni.
  8. Praktykuję samo-życzliwość i samo-współczucie. Rytm pozwala mi planować dni w sposób bardziej ludzki, a mniej maszynowy. Daje przestrzeń też do tego, żeby niektóre dni były zupełnie inne, niż pozostałe. Raz pomedytuję 40 minut, raz 5. To jest w porządku. Ja jestem w porządku.

Podsumowując – jasne, że to tylko słowa: RUTYNA i RYTM. Możesz zrobić sobie rutynę, która będzie rytmiczna, albo rozumieć rutynę tak, jak ja rozumiem rytm. ;) Dla mnie słowa są ważne. Zmiana słowa ułatwia zmianę we mnie.

Daj znać w komentarzu czy rytm do Ciebie przemawia, czy też raczej nie widzisz swojego życia bez rutyny. Dzięki i do poczytania za tydzień!

  • 8 spotkań na żywo, prowadzonych przez certyfikowaną nauczycielkę,
  • każde spotkanie to merytoryczny wykład, autorska medytacja i rozmowa,
  • dodatkowo nagrania do obejrzenia w dowolnym czasie.

Sprawdź Także

Powiadomienia
Powiadom o
guest
15 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments