Darmowe
planery, e-booki...

Podziel się:

Darmowe
planery, e-booki...

ChatGPT – kolega, niewolnik, mózg, terapeuta czy kochanek?

Ten tekst został napisany całkowicie bez użycia sztucznej inteligencji.

To jeden z tematów zaproponowanych przez Was w ostatniej ankiecie. Przymierzam się do niego od prawie pół roku. Myślę, czytam, analizuję, eksperymentuję. Wątki mi się mnożą, refleksje zapętlają. To jeden z tych tekstów, a może nawet jeden z wielu, które powstaną, gdzie pytań będzie zdecydowanie więcej, niż odpowiedzi.

Do ChataGPT, czy AI generalnie, podchodziłam, i w sumie nadal podchodzę, jak mój pies do wrony, z którą ewidentnie chciał się zaprzyjaźnić. Zaprzyjaźnić, niemniej jednak podchodził ostrożnie, nieufnie, zabezpieczając tyły i swój wrażliwy nos. W zetknięciu ze sztuczną inteligencją czuję się dokładnie tak samo.

Moment, w którym upowszechniło się korzystanie z AI w codziennym życiu, był dla mnie chwilą, w której… po raz pierwszy poczułam się staro. Mam w domu dwunastolatka, syna mojego partnera, i widzę, jak dla niego korzystanie z technologii (tej, z której wolno mu korzystać w tym wieku) jest jak oddychanie. Z jednej strony naturalne, a z drugiej… hiperwentylacja bywa zagrażająca. Czy to tylko mój analogowy mózg widzi te zagrożenia? Może nie ma się czego obawiać? Może już to przeżyłam, tylko wtedy byłam po drugiej stronie barykady? Czy dla naszych rodziców czy dziadków internet był taką zmianą, jak dla mnie AI teraz?

Pamiętam, że pierwszy raz czytałam o tak powszechnym zastosowaniu AI kilka lat temu, w książce Natalii Hatalskiej „Wiek paradoksów. Czy technologia nas ocali”. Mam poczucie, że Natalia, zawodowo zajmująca się przewidywaniem trendów, wyprzedziła o moment dyskusję, która toczy się obecnie. Sięgnęłam też do kilku szerokich wywiadów z prof. Aleksandrą Przegalińską – badaczką sztucznej inteligencji.

W międzyczasie przez media przetoczyła się afera spowodowana wypowiedzią Olgi Tokarczuk, która przyznała, że korzysta z pomocy AI, a i afera w moim zawodowym, prawniczym światku, gdzie okazuje się, że pełnomocnicy w pismach procesowych przywoływali nieistniejące wyroki sądów na poparcie własnych tez – wyroki zmyślone przez czata, oczywiście. Stosowne postępowania już się toczą.

Specjaliści i nauczyciele biją na alarm, że robimy się (też nasze dzieci) coraz „głupsi”, zawężając lub zupełnie nie wykształcając umiejętności krytycznego myślenia, sprawdzania źródeł, czytania i innej nudnej, zupełnie nie romantycznej roboty, którą miło, gdy wykonuje za nas ktoś inny. Kolega ChatGPT.

Coraz częściej mówi się też (i zaczyna prowadzić stosowne badania) na temat tego, jak powszechnie ludzie zaczęli używać sztucznej inteligencji do pracy z własną psychiką. Chat-terapeuta? Tak, to już się dzieje. Sama widzę namacalnie, że przybywa osób, które trafiają do mnie na kursy MBSR, bo tak poradził im AI.

Wisienką na torcie mojej mini-kwerendy był artykuł z historiami osób, które ze sztuczną inteligencją nawiązały relacje, zgoła najzupełniej romantyczne. Sztuczna inteligencja nie marudzi, nic nie chce, nie trzeba się starać, nigdy nie odrzuci, miłym słowem wesprze i zawsze potakiwać będzie. No, partnerka/partner niemalże idealny. ;) Śmieszkuję odrobinę, ale we współczesnym świecie erozji relacji i narastającego poczucia samotności, czatGPT zaczyna zajmować to puste miejsce.

Jak AI zmienia i jeszcze zmieni rzeczywistość na rynku pracy? Osobny, ogromny temat. Bill Gates, w niedawno opublikowanym eseju, proponuje stworzenie „Human Reserved”, tłumaczonych luźno jako „Rezerwaty Ludzkiej Pracy”, czyli takich dziedzin, w których umyślnie pracować będą ludzie, chociaż tę pracę dużo szybciej i lepiej wykonałyby roboty. Panu Gates’owi bardzo podoba się wyrażenie „Human Reserved”, ponieważ nawiązuje do rezerwatów przyrody. Rezerwaty ludzkiej pracy mnie kojarzą się źle.

Znajomi i przyjaciele rozpytani w temacie AI przyznają, że korzystają, a i owszem. W różnym zakresie. Niektórzy stworzyli dość zaawansowane narzędzia wspierające ich w pracy czy w biznesie. Inni generują kreatywne pomysły, które potem wdrażają w życie jak najbardziej analogowo (znam mistrzynię edukacji domowej, która z Chatem tworzy cuda wspierające naukę dziecka), a jeszcze inni lubią tworzyć zabawne zdjęcia, filmiki czy piosenki lub prowadzić dyskucje na przeróżne tematy.

No to co, korzystać czy nie?
Oto hamletowskie pytanie na miarę początku XXI wieku.

Kilka miesięcy temu postanowiłam się przełamać i zaczęłam korzystać z ChataGPT. O tym, jak korzystam, do czego go używam, jak eksperymentowałam chętnie napiszę osobny tekst, bo super ciekawa też jestem, jak Ty go używasz, jeśli używasz.

Używasz?
Widzisz szanse czy zagrożenia?

PS Na początku zostawiłam przypisek, że „Ten tekst został napisany całkowicie bez użycia sztucznej inteligencji.” Gdy czytam ostatnio najróżniejsze internetowe teksty, często nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jakiś model językowy maczał w nim „palce”. Czy teksty zupełnie analogowe staną się wyjątkiem? Przeżytkiem?

Sprawdź Także

Powiadomienia
Powiadom o
guest
17 komentarzy
najstarszy
najnowszy