Metamorfoza salonu. Minimum pracy, maksimum efektu

metamorfoza-salonu-czarna-sciana-2

Jak zupełnie odmienić wnętrze przy minimalnym nakładzie pracy i pieniędzy? Oto moja metamorfoza salonu w stylu minimalistycznym.

 

Styl minimalistyczny w tym przypadku to wypadkowa wielu czynników. Co oczywiste, jest to głównie minimalizm estetyczny – oszczędność kolorów oraz niezagracona przestrzeń. Mój salon to nie jest to wyłącznie pokazowa część mieszkania, jak to czasami bywa w dużych domach. Zajmuje 1/3 całości powierzchni, tutaj też zazwyczaj pracuję.

 

Jest to metamorfoza w duchu minimalizmu również dlatego, że w istocie zmienił się tylko i wyłącznie jeden element – kolor ściany. Od momentu naszego wprowadzenia się do tego mieszkania niedługo miną 4 lata i stan ścian też na to wskazuje, niestety. Jest już, krótko mówiąc, brudno. Do tego miejscami pojawiły się rysy i pęknięcia, jako że to nowy blok, który „pracuje”.

 

Decyzja o malowaniu zapadła już jakiś czas temu, ale nie mogliśmy się zdecydować na kolor, a właściwie na rodzaj wykończenia głównej ściany. Wybór był trudny też dlatego, że to główna ściana w całym mieszkaniu, tzw. statement wall, widoczna od razu po wejściu do mieszkania (i właściwie z każdego zakątka domu). Początkowo planowaliśmy pokryć ją tynkiem imitującym beton (płyty betonowe są bardzo drogie i baardzo ciężkie), ale nie mogłam znaleźć żadnego, którego kolor i efekt wykończenia by mi się podobał. Utknęliśmy.

 

Wtedy właśnie napisała do mnie Sandra, reprezentująca markę ŚNIEŻKA i zapytała, czy nie chciałabym przy okazji planowanego remontu wypróbować ich farby. Zerknęłam na paletę kolorów, wysłałam MM, a On zaproponował – może czarny? Rozumiecie, CZARNY! Naturalnie, oglądałam milion pinterestowych i instagramowych wnętrz z czarnymi ścianami, ale co innego podziwiać je na wystylizowanej fotografii, a co innego w mieszkaniu o oszałamiającej powierzchni niespełna 50m2. Postanowiliśmy spróbować i tak, w zeszłą niedzielę otworzyłam puszkę z czarną farbą. Zapewniam Was, że to widok przerażający i ekscytujący jednocześnie, zwłaszcza jeśli dotychczas żyło się w zupełnie białym wnętrzu.

 

Zanim przejdę do pokazania efektów, słowo tłumaczenia. Jak zobaczycie, czas trwania metamorfozy to jeden dzień, ale uwzględniając tylko malowanie. Przed malowaniem zależało mi dodatkowo na ukryciu w ścianie kabli od telewizora, zaniedbaliśmy ten element przy urządzaniu mieszkania. To oczywiście dodatkowa praca, która zajęła trochę czasu niezależnie od malowania.

 

Minimalistyczna metamorfoza salonu

 

 

Powierzchnia do malowania – ok. 22m2 (ściana po obu stronach)

Użyta farba – ŚNIEŻKA Satynowa do wnętrz (odcień 560 Cisza nocy)

 Czas pracy – 1 dzień

 

Kilka słów na temat samego malowania. W pracy pomagał nam profesjonalista, prywatnie brat MM, który był szczerze zaskoczony jakością farby, przede wszystkim gęstością. Z reguły, przy malowaniu ciemnymi kolorami, rekomendował Klientom droższe farby, ponieważ przy ciemnych barwach, malowanie kiepskiej jakości farbą jest bardzo trudne, farba źle kryje, pozostają smugi od wałka. Ciemne kolory nie wybaczają, widać każdą nierówność podłoża czy fuszerkę wykonania. A przy tej farbie – zero problemów. Ja natomiast jestem ogromnie pozytywnie zaskoczona wydajnością! Na pomalowanie umówionej powierzchni otrzymaliśmy 7,5 litra farby (2,5 i 5 litrowe opakowania), tymczasem na dwukrotne pomalowanie tej powierzchni zużyliśmy raptem niecałe 3 litry! Minimum nakładów widoczne także przy kryterium ceny.

 

metamorfoza-salonu-czarna-sciana-5

 

A efekt? Osobiście, jestem zachwycona i nie mogę się napatrzeć! Byłam pełna obaw do samego końca, ale rezultat jest, moim zdaniem genialny. Zresztą, oceńcie proszę sami i porównajcie widok PRZED i PO. Oto pełna metamorfoza salonu (i małego domowego biura MM).

 

 

 

 

 

Pozostała mi tylko jedna rzecz do przetestowania. Obiecana odporność na mycie. Producent zapewnia 5-krotnie wyższą odporność na szorowanie na mokro, dzięki zawartości teflonu. W moim domu ściany brudzą się głównie z powodu, który ma na imię Nelania i jest 26kg kupką futra. Jestem trochę niezdarą i zdarzy mi się wylać kawę, choć raczej na siebie, niż na ścianę. Ściany ma pod opieką Nelania, która również… uwielbia kawę :). Jeśli tylko zostawię gdzieś filiżankę, potrafi wypić pozostałość, chlapiąc na wszystkie strony, z reguły na ściany oczywiście. Postanowiłam więc, w celu sprawdzenia odporności na mycie, przeprowadzić komisyjny test rozlanej kawy. Jak widzicie, zmywa się świetnie. Oto efekty:

 

 

 Jak Wam się podoba? Czarna ściana w małym mieszkaniu to nie jest oczywiste rozwiązanie, ale mnie zachwyciło. Dzięki temu prostemu zabiegowi cała powierzchnia wydaje się taka „stylistycznie poukładana” i wyrazista. Stosujecie rozwiązania w swoich domach, gdzie kluczowy jest właśnie kolor?

 


Partnerem wpisu jest marka ŚNIEŻKA.


 

Dziękuję, że jesteś. Pozostańmy w kontakcie:

Simplicite Newsletter
zawsze unikatowe treści, bonusowe materiały, poradniki zakupowe i konkursy

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • anwen

    Za mną chodzi ściana ale granatowa – po twoim wpisie chyba się w końcu odważę! :))

    • Ja mam w domu rodzinnym – jest super! Oby nie za ciemna.

    • Lil

      Granatowy jest super – mam w korytarzu i bardzo mi sie podoba efekt glebi.

  • zocha

    Ja najbardziej lubię chyba jednak białe ściany, ale w mojej wynajmowanej kawalerce nie mogłam wybrzydzać. Pamiętam jeszcze jak wybierałam mieszkanie, w pokoju były żółte ściany, co bardzo mi się nie podobało (nie przepadam za tym kolorem, jeśli już to tylko w przyrodzie), ale piękna lokalizacja i dobre połączenia komunikacyjne zwyciężyły. W dniu przeprowadzki myślałam, że umrę z zachwytu, ponieważ właścicielka wyremontowała mieszkanie i wybrała farbę w kolorze gołębiej szarości. Wygląda to cudownie!

    • Doskonale wiem, o czym piszesz! Praktycznie w każdym wynajmowanym mieszkaniu miałam dziwne kolory ścian – od bordowego po nieśmiertelne żółcie (właściciel jednego z mieszkań nazywał ten kolor „łany zboża”) i pastelowe zielenie. Masakra :). Na szaro zamierzamy jeszcze pomalować małą ścianę w przedpokoju.

      • My mamy przedpokój bordowy, sami malowaliśmy ze 2 lata temu i wygląda to całkiem znośnie, choć jakość farby była marna przez co na ścianach widać każdy najdrobniejszy kurz i pył. Sypialnię mamy właśnie żółtą, bo podobał mi się ten kolor, a duży pokój zielony, od początku jak mieszkamy, czyli 7 lat. Niestety mamy tyle rzeczy w salonie, że nie mam serca zabrać się za malowanie. A w mieszkaniu o pow. 36 metrów ciężko wynieść gdzieś te meble…

  • efekt jest wow! czarny jest idealnym tłem by wyeksponować inne rzeczy..

  • Odwazna decyzja, ale oplacilo sie! Mega efekt :)

  • Anna

    Kolor ściany fajnie podkreśla elementy postawione na jej tle (wazon z kwiatami, białe meble) i ukrywa telewizor;). Ale trochę mnie zaczyna irytować akcja Śnieżki w blogosferze. Nie czytam wielu blogów, a już na trzecim widzę metamorfozę mieszkania blogerki przy użyciu Śnieżki.

    • Anno, wcale się nie dziwię, że blogerzy chcą współpracować ze Śnieżką. Naprawdę mało jest firm, które mają dobry produkt i z którymi można umówić się na ciekawe, indywidualne projekty, które nie są promocją tostera, połączoną z konkursem dla Czytelników ;).

    • Grażyna Anna

      Chyba czytamy te same blogi :D

  • Zachwycił mnie Budda – na zdjęciach z bielą wydawał się ciemny, na tych z czarną ścianą był zadziwiająco jasny. Wnętrza wyglądają korzystniej w czerni, zwłaszcza małe biuro. Biel była bardziej nijaka, a tak jest trochę kontrastu.

    • Rudenko

      A mnie nie zachwycił. „Buddha is not decoration”, o czym doskonale wie każdy, kto chociaż raz był w kraju buddyjskim.

      • To prawda, „Buddha is not decoration”. Tą figurkę kupiliśmy wiele lat przed wyjazdem do kraju buddyjskiego i zdecydowaliśmy się jednak nie wyrzucać. Wolę by stała u mnie stanowiąc pewien symbol, niż miałabym ją wyrzucić na śmietnik.

      • Rudenko

        Jasne, rozumiem. W takim razie to rzeczywiście jest lepsze rozwiązanie :)

      • Nie zastanawiałam się nad tym, czy Budda znajduje się tam jako ozdoba, czy jako symbol religijny i gdyby nawet był to posąg Pieruna tak samo skomentowałabym swoje odczucia estetyczne.

  • Bardzo odważny kolor i wypadł bardzo fajnie, nie spodziewałabym się takiego efektu! Ja za to u siebie coraz bardziej dojrzewam do białych ścian, bo wszystkie kolorowe już mi się opatrzyły ;)

  • Ciekawy, niekonwencjonalny pomysł. Pięknie wygląda połączenie czerni i bieli. Ja bym jeszcze meble musiała pomalować, bo w naszym salonie panuje zwyczajny eklektyzm, każda półka z innej parafii… Zaciekawiło mnie najbradziej ukrycie kabli od telewizora. W jaki sposób to zrobiliście?

    • Meble też zamierzam niedługo pomalować :). Tzn. nie te w salonie, ale jeden w przedpokoju. I też na czarno! A kable są ukryte w specjalnym kanale, który jest w samej ścianie.

      • Bardzo mnie ciekawi jak zamaskowaliscie ten kanal. Na zdjeciach nic nie widac.

      • W ścianie wybija się dziurę, wkłada plastikowy kanał, a potem szpachluje. Kanał jest dosłownie w ścianie.

  • monika

    tez bylismy ostatnio zachwyceni jakoscia tej farby – kupilismy 2 puszki 2,5l, bo tyle zawsze wychodzilo,a okazalo sie, ze wystarczyla niecala 1 puszka

  • aga

    Chyba będę jedyną osobą, która to napisze, ale mi osobiście się nie podoba. Ale to nie mnie ma się podobać, tylko Tobie.

  • Katarzyna Schulz

    Bardzo mi się podoba efekt końcowy, ale warto chyba zauważyć, że kontrast z białymi meblami gra tu dużą rolę- wnętrze zrobiło się ciekwasze ale nie straciło lekkości.

    Pozdrawiam, Kasia

  • lili

    Jakoś depresji szybko dostaje w takich przestrzeniach, aczkolwiek zdjęcia z takich wnętrz mi się bardzo podobają ;)
    Do pooglądania tak, zamieszkać już bym nie chciała.
    A co do śnieżki to bardzo polecam ;)

  • vinga

    podoba się! szczególnie lubię jak na czarnym tle wisi telewizor, dzięki temu, że wtapia się w ścianę, przestaje pełnić w pomieszczeniu funkcję „ołtarzyka”.

    • Zgadzam się, telewizor się pięknie wtopił, o wiele lepiej tak wygląda.

    • Faktycznie, ekstra to wygląda!

    • Taki był zamiar właśnie :).

    • Sandra

      bardzo słuszna uwaga z tym ołtarzykiem! :)

    • kawa

      Ja też najbardziej zauważyłam ukrycie telewizora, może tym bardziej, że sama od lat nie mam i w przewidywalnej przyszłości nie planuję (niestety wiąże się z tym mały minus – kiedy jestem u kogoś w odwiedzinach, włączony telewizor tak przyciąga moją uwagę, że naprawdę ciężko mi się skupić na rozmowie :/).
      Efekt metamorfozy jest świetny – mimo że nigdy nie podobały mi się czarne ściany (w ogóle inne niż białe ;)), to muszę przyznać, że tutaj pasuje idealnie :) Wydawało mi się też, że czerń na ścianach jest niepraktyczna i mało trwała – od kilku miesięcy mam jedną ścianę w pracy czarną, w tym czasie była już kilka razy malowana, mimo że wszyscy trzymają się od niej z daleka, bo po najlżejszym dotknięciu zostają ślady nie do usunięcia :P Ale widocznie wszystko zależy od danej farby, przy czym droższa nie znaczy lepsza ;)

  • Pięknie wygląda! Ale ja bym się raczej nie odważyła :D

  • Efekt świetny! :) Muszę przyznać, że też byłam pozytywnie zaskoczona wynikami testu ścieralności.

  • Magda Kędzierska

    U mnie wprawdzie na razie wszystkie ściany białe, ale mam w dalekiej perspektywie (4 letniej) remont i wprowadzenie odrobiny koloru – na razie tylko meble wybrałam, minimalistycznie, zobaczymy co z tego wyjdzie. Ale przyznam, że jak pierwszy raz przeczytałam, że malujecie na czarno to zamarłam. Wyobraziłam sobie jedną wielką ciemność, a tu okazuje się, że rewelacyjnie to wygląda. Bardzo mi się podoba Twoja metamorfoza i minimalistyczny salon również.

  • Izabela K.

    U siebie bym się nie zdecydowała, bo i tak mieszkam w „ciemnym bunkrze” z małym oknem, ale u Ciebie wyszło świetnie. Wnętrze nabrało charakteru, nie jest już takie sterylne ale wciąż wydaje się czyste. Strzał w 10!

  • Wygląda super, bardzo elegancko. Od razu zwróciłam uwagę, że kable stają się o wiele mniej widoczne na czarnym tle (oczywiście te czarne ;)). Nie lubię, kiedy ściana jest przecięta kablem, który przecież gdzieś się musi podziać.

    • krewetka

      ” Przed malowaniem zależało mi dodatkowo na ukryciu w ścianie kabli od telewizora, zaniedbaliśmy ten element przy urządzaniu mieszkania. To oczywiście dodatkowa praca, która zajęła trochę czasu niezależnie od malowania.”

      Kable nie zniknely przez czarna farbe ;) Tylko przez ich ukrycie :)

  • mega! Zaskakująco lekko, tv nie dominuje, białe meble pięknie podbijają efekt! Brawo

  • Aleks G.

    kolejny blog, ktory dzisiaj przeglądam z reklamą Śniezki. Zawsze – och, zrobiłabym remont no i popatrzcie, napisali, że dają farby. Podejrzewam, że robiąc dalszą prasówkę po moim kanale RSS bym jeszcze kilka tanich postów przeczytała, bo PRowiec wysyła maile hurtowo ;)

    • Aleks, no i po co się tak wyzłośliwiać? Dokładnie tak to wygląda i nic w tym złego, wręcz przeciwnie. Śnieżka śledzi blogerów, z którymi chce współpracować, takie zaangażowanie się bardzo rzadko zdarza i jest cenne. Marka pokazuje, że bloger i jego Czytelnicy nie są tylko cyferką w zestawieniu. Jeśli widzi potrzebę, proponuje współpracę. Taka możliwość współpracy zdarza się rzadko, gdy masz do dyspozycji dobry produkt, z którego korzystałam i tak bym skorzystała. A co najważniejsze, powstaje dobra treść, o którą Czytelnicy prosili już dawno.

      • Aleks G.

        Nie uważam, żeby dobrą treścią było coś, co mogę przeczytać na co drugim blogu.
        PS To co napisałam, nie było złośliwością, tylko moją opinią na temat Twojego wpisu- wydaje mi się, że blogi istnieją dla czytelników. Bez nas żadna firma nie proponowała by Ci współpracy. Ja już na pewno nie będę tu zaglądała. Pozdrawiam.

      • Czytelnicy bloga od dawna w komentarzach i mailach do mnie prosili o pokazanie wnętrz, najchętniej moich, stąd wnioskuję, że to temat dla Czytelników ciekawy, a ich opinie cenię wysoko. Przykro mi czytać, że z powodu podjęcia przeze mnie fajnej współpracy nie chcesz już do mnie zaglądać, ale to Twój wybór oczywiście i ja go szanuję.

      • narentis

        A ja się zgadzam z Aleks G. Kiedyś, dawno temu byłam subskrybentka Pani bloga, ale jego zawartość w pewnym momencie mocno mnie rozczarowała. To już nie jest blog o minimaliźmie , to jest internetowa hiper autopromocja! Większość blogów, które śledziłam, od momentu gdy zyskały dużo lub bardzo dużo użytkowników, „oglądaczy”, subskrybentów czy jakkolwiek ich nazwiemy przestaje być wiernym sobie. Porzuca pomysł, czy też wartości, z którymi wystartowało i skupia się wyłącznie na zarabianiu ( czytaj promowaniu tego co za spore pieniądze zaproponują różne firmy). Oczywiście Pani nie pracuje na etacie podobnie jak większość popularnych blogerów, więc chce Pani zarobić i to zapewne spore pieniądze. A jeżeli nie da się ich zarobić konkretnie, to wystarczy napisać na blogu, że ma się w planie „metamorfozę” salonu i zaraz jakaś firma podaruje coś do remontu. Tym sposobem pieniądze na koncie pozostają nienaruszone a ściana wymalowana. Tak samo z ekspresem do kawy ( krups za około 1200-1400 PLN), wystarczy wspomnieć, że się dobrą kawę lubi i zaraz krups podaruje ekspres. Trzeba tylko potem napisać, że kawa z niego najlepsza na świecie… A przecież do zrobienia pysznej kawy wystarczy zwykła kawiarka za 60-150 zł. Gdzie tu minimalizm. Szkoda tylko, że te kobiety, zaglądające na bloga nie mają więcej wiedzy na temat minimalizmu i chwalą absolutnie wszystko co Pani napisze. Nie jestem hetjerem, ani złośliwcem, po prostu obserwuję z uwagą tę tendencję na popularnych blogach…
        Ja już nie wierzę ani nie ufam blogerom, którzy promują coś co dostali za darmo, takie rzeczy zawsze będą najlepsze…

      • Każdy może mieć własną opinię, ale nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielbłądem. :) Ma Pani rację, nie pracuję na etacie, prowadzę własną kancelarię, jestem współwłaścicielką innej firmy, inwestuję w nieruchomości i zarabiam wystarczająco dużo, żeby móc sobie wybrać, z jakimi markami chcę na blogu współpracować, a z jakimi nie. Przez lata na blogu pojawiło się blisko pół tysiąca tekstów, z których promil powstał we współpracy z markami. Moje Czytelniczki są mądre, inteligentne i doceniają jasne zasady oraz transparentność przy reklamach – zawsze są one wyraźne oznaczone, a promuję wyłącznie produkty, które znam i cenię. Czytelniczki darzą mnie zaufaniem, niejednokrotnie korzystając z moich poleceń (i wzajemnie). To wspaniałe, a ja jestem dumna, że wspólnie tworzymy coś fajnego. Ufając ludziom żyje się łatwiej, polecam. :)

  • Joanna

    Dla mnie wyszło super. Wyraziście i kontrastowo jak lubię. W moim mieszkaniu również opieram się na kontrastach. W pokoju głównym dominujące kolory to biel i czekolada. Ścianę z telewizorem mam właśnie w tej czekoladzie. Polecam takie rozwiązanie. Telewizor świetnie się wtapia i do tego bardzo dobrze się go ogląda, gdy za nim jest ciemna ściana.

  • mai

    Na początku ten kolor mnie troche zszokował, jak to.. czarna ściana? Ale wyglada to niesamowicie, salon nabral charakteru, pięknie

  • Wow, Kasiu, uwielbiam takie minimalistyczne klimaty, spokoj, zen, zero balaganu, ale moje pociechy, zeby bylo kreatywnie zaraz nawrzucaly by tutaj tony lego i innych drobiazgow, wiec chociaz ze zdjec naciesze oko. Pozdrawiam serdecznie beata

  • Wygląda świetnie! Dobrze, że reszta jest jasna, poza tym telewizor fajnie się wtapia w tło i nie rzuca w oczy. No i super wyglądają te białe meble.

    W moim poprzednim mieszkaniu w sypialni mieliśmy ściany… czerwone:D I uwielbiałam ten pokój. Dodam, że to był taki ładny, delikatnie przygaszony odcień, no i odchodziła jedna ściana zabudowana (jasną, bambusową) szafą wnękową, z drugiej strony duże okno, a do tego obrazki z czarnymi wycinankami na białym tle.

    W nowym mieszkaniu jesteśmy od pół roku, ale z dwóch powodów (dwuletni i czteroletni) w zasadzie już należałoby malować… Wszystkie ściany mamy białe (tzn były białe;) ale teraz myślę o szarym w przedpokoju (albo jakiś inny maskujący… khaki?;) )

    • Hehe, pewnie najlepiej by się sprawdziły nieregularne szaro-brązowe maziaje ;)).

  • Myślę, że wyszło bardzo fajnie. Posunięcie dość ryzykowne przy niewielkim metrażu, ale warto było:)

  • Naprawdę wspaniały efekt! Cudowny kontrast :)

  • Eve S

    Odważnie, ale efekt jest świetny!

  • Nie należy bać się tak mocnych kolorów. Kwestia dobrania ich do otoczenia i mieszkańców. Tu wyszło świetnie:)

  • Pokój nabrał charakteru. Dzięki czarnej farbie białe meble „wyszły” na pierwszy plan, podkreśliła ich biel. No i ten telewizor, który teraz się ukrył na ścianie. Bomba! U mnie już wkrótce na ścianach zagości granat (czarną tablicówkę mam na ścianie w kuchni).

    • Tak, zdecydowanie mieszkanie nabrało charakteru i jest bardziej „poskładane” stylistycznie. Granat wypróbowałam wcześniej w biurze i wygląda bardzo efektownie.

      • O ja też bardzo lubię granat w wydaniu minimalistycznym! Ale tylko jako dodatek do całości, jedna ściana i nowoczesne wykończenie… Gratuluję udanej metamorfozy!:)

  • Justyna

    w życiu nie wpadłabym na pomysł pomalowania ściany w mieszkaniu na czarno… aż do dzisiaj! Wygląda rewelacyjnie i dużo lepiej, niż poprzednia, biała wersja. Fajnie kontrastuje z jasnymi meblami i dodatkami. Mogę wpaść na kawę? ;)

  • Wyszło fantastycznie! Ostatnio w moich projektach również można znaleźć taki mocny akcent kolorystyczny w postaci czarnej ściany. Metamorfoza udana w 100% <3

  • Beata

    Fajnie wyszło, wnętrze miało idealne warunki do czarnej ściany, chociażby białe listwy przypodłogowe, które gdyby miały kolor podłogi psułyby cały efekt.

    Chciałam jednak zapytać o ten mały stoliczek, który wygląda jakby był zrobiony z pumeksu, bo zachwyca mnie na każdym zdjęciu na którym się pojawia, a teraz na tle czarnej ściany to już w ogóle będzie się super prezentował, czy możesz zdradzić z jakiego jest sklepu ? :)

    • Beato, ten stolik/stołek zrobiliśmy sami z odlanego betonu i drewnianych nóżek :). Postaram się niedługo wrzucić gdzieś (na Instagram lub Facebook) informację, jak to zrobiliśmy.

  • Ewa

    Czytam Twojego bloga od niedawna (od momentu pojawienia się w mojej głowie pomysłu oczyszczenia garderoby z nienoszonych ubrań). Chciałam tylko napisać, że zainspirowałaś mnie do wprowadzenia zmian w moim domu i ściągnę bezczelnie pomysł z czarną ścianą. U mnie cały dom pomalowany jest na biało, a kolorowymi akcentami są dodatki. Niestety biel wygląda fajnie tylko na początku, a po kilku miesiącach zaczyna straszyć szarymi smugami. U mnie czarna ściana pojawi się w wiatrołapie, bo jest tam dość jasno. Mam nadzieje, że goście nie będą komentowac, że wpuszczam ich do domu przez komórkę na szczotki ;) Chciałam Ci podziękować za tak fajnego bloga, ciekawe wpisy i inspirujące zdjęcia.. P.s. mała uwaga: mój ukochany podczas umeblowania salonu zamówił białe szkło, które położyliśmy na wszelkiego rodzaju komodach. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się takiego efektu- nie widać łączeń szafek i jest czyściej (wizualnie). Sama bym na to nie wpadla. Pewnie kiedyś nie zwróciłabym na to uwagi, ale teraz widzę na zdjęciach łączenia.

    • Bardzo dziękuję za tyle miłych słów! A o szkle też myśleliśmy na samym początku, a potem jakoś zrezygnowaliśmy i tak zostało :).

  • Iga

    Po prostu koszmarek…. coś nie tak z twoją psyche jeżeli lubisz czarne i masz bożka tv …. Ja żyje prosto i szczęśliwie bez tv i czarnej sciany…. oraz twojej snobskiej mody…. Na pewno tu już nie wrócę, jesteś sztuczna i napuszona minimalistka która nie ma pojęcia o minimalizmie…

  • Asia

    Ja malował śnieżką sypialnie mc temu i zdecydowanie lepsze są farby Dulux !

  • Kulka

    Przepraszam,że to piszę ale muszę!wyrzuć tego tego bożka- budde z mieszkania, jest to obżydliwość dla Pana Boga. Czarna ściana śliczna,super metamorfoza

    • Kulko, rozumiem Twój punkt widzenia, ale nie zamierzam pozbywać się figurki.

      • Natalia Majsterek

        no własnie, a mi się bardzo podoba i chciałam zapytać gdzie go Pani kupiła?świetny jest! czy to pamiatka z podróży?
        pozdrawiam

      • Natalio, figurkę kupiliśmy wiele lat temu w TkMaxx. Dziś bym jej pewnie nie kupiła, bo po wizycie w Tajlandii zmieniłam stosunek do tego typu dekoracji, ale nie zamierzam jej wyrzucać. :)

      • Natalia Majsterek

        Och to ciekawe 😊 Czy gdzieś na stronie znajdę informacje dlaczego nie kupiłabys takiej figurki juz teraz?
        Baaardzo jestem ciekawa 😊
        Z góry dziękuje za odp.☀️

      • Gdzieś w komentarzach poniżej jest chyba wyjaśnienie. Budda to nie dekoracja – to symbol religijny. Ja nie jestem buddystką i z szacunku dla cudzej religii pewnie bym dziś nie kupiła tej figurki. Tak samo, jak nie kupiłabym dywanu z twarzą Jezusa, ale wtedy nie miałam tej świadomości.

  • Świetna i zauważalna zmiana na plus! :)

  • Świetna metamorfoza. Mnie czeka mały remoncik końcem miesiąca ;) Także przyglądam się wszystkim zmianom :)

  • Amelia Jakubczyk

    Jeżeli doczekam się własnych 4 kątów to na pewno zmałpuję po tobie pomysł z ciemną ścianą z telewizorem. Wygląda to genialnie!

  • Łucja

    Pięknie, bardzo stylowo :) mnie też marzy się coś takiego w pokoju dziennym, mam jasnobeżowy, a myślałam o czerni lub ciemnym fiolecie/granacie, ale niestety, przede mną jeszcze wygipsowanie tego pokoju, bo bez tego to dopiero czarny miałby używanie na wszystkich wgłębieniach, nierównościach itp. :D

  • Tomek St.

    Szkoda że zdjęcia z „przed” są dodatkowo pozbawione kontrastu i pozbawione balansu bieli przez co w efekcie na zdjęciach nie ma białego koloru tylko jest szary. :(

  • Nie, Gosiu, Budda to nie ołtarzyk, a dekoracja.

  • Aleksandra589

    Super efekt! Bardzo lubie minimalizm i polaczenie czerni i bieli! Ja od tygodnia ciesze sie odswiezony wnetrzem i u mnie padlo na biale sciany i jedna najwieksza sciane ciemno szara, do tego kupilam szara sofe z gruppa furniture i wszedzie mam bialo-szaro-czarne dodatki, co ciekawe salon wcale nie sprawia wrazenia zimnego :) Pozdrawiam!