Darmowe
planery, e-booki...

Podziel się:

Darmowe
planery, e-booki...

Toaletka Minimalistki 2026

Toaletka minimalistki to cykl tekstów, w którym piszę o kosmetykach i codziennej pielęgnacji. Bardzo subiektywnie, okiem zupełnego laika, w oparciu o osobiste doświadczenia.

Ostatni wpis z serii Toaletka minimalistki był rok temu więc to dobra okazja, żeby zrobić aktualizację. Dzielę się też moim największym odkryciem ostatnich miesięcy!

Pamiętaj tylko, proszę, że to moje rutyny pielęgnacyjne i kosmetyki dobrane do potrzeb mojej skóry, a nie uniwersalna rekomendacja. Wszystkie widoczne kosmetyki kupiłam sama (poza jednym balsamem) i nie ma tu żadnych współprac komercyjnych, ani linków afiliacyjnych.

Moje podejście do minimalizmu w pielęgnacji

Wyrosłam z rozumienia minimalizmu w pielęgnacji jako używania kosmetyków wielozadaniowych. Nie, żeby było w tym coś złego (choć nie do końca rozumiem, czym żel pod prysznic różni się od płynu do kąpieli czy mydła w płynie ;)), ale więcej dobrego robi celowane dobranie mniejszej liczby kosmetyków do subiektywnych potrzeb danej osoby, niż szukanie jednego produktu, który zrobi wszystko.

Unikam natomiast jak ognia robienia kosmetycznych zapasów i nie kupuję, bo akurat jest promocja (chyba, że jest to planowany zakup) lub pod wpływem impulsu. To dwie żelazne zasady, których się trzymam.

Poranna rutyna pielęgnacyjna

Moja poranna rutyna pielęgnacyjna twarzy to dosłownie 3 kroki:

  • Przemywam twarz zwykłą wodą.
  • Nakładam serum z witaminą C.
  • Nakładam krem z filtrem 50.

Nic więcej mi nie potrzeba, chyba że wychodzę na duży mróz, wtedy nakładam zwykły krem Bambino na usta lub twarz. Używam go też zamiast pomadki do ust zimą.

Najczęściej też rano myję włosy, co drugi dzień. Kosmetyki do włosów mam od lat dobierane przez trycholożkę i jest ich na pewno więcej, niż kupiłabym sama #koszmarminimalistki, ale dzięki temu nie zastanawiam się, co kupić i jak użyć. A efekty są bezdyskusyjne (piszę o tym więcej we wcześniejszych wpisach z cyklu Toaletka minimalistki

Wieczorna rutyna pielęgnacyjna

Trochę więcej robię wieczorem:

  • Makijaż zmywam płynem micelarnym, czasami też pianką do mycia.
  • Nakładam serum z retinalem co 2-3 dzień.
  • Nakładam krem z ceramidami (gdy nie używam retinoidów).
  • Robię masaż twarzy przy nakładaniu kremu – dosłownie kilka ruchów, kilkanaście powtórzeń, a robi ogromną różnicę.

Generalnie mam taką refleksję, że po 40-tce najwięcej dobrego twarzy robi masaż, retinoidy oraz dbanie o jedzenie i wewnętrzną równowagę. Nic odkrywczego, wiem. :) Wolę jeden, dwa dobrze dobrane produkty, niż łazienkę pełną tubek i słoiczków.

Moja toaletka w praktyce – lista kosmetyków

Twarz:

  • krem Resibo Day Watch 50
  • ceramidowy krem regenerujący Basic Lab
  • serum z retinalem 0,15% Basic Lab
  • płyn micelarny Bioderma Sensibio H2O – wybieram go od wielu, wielu lat
  • pianka normalizująca do mycia Basic Lab
  • próbki Eucerin Anti-pigment i Dermo pure (testuję, dostałam od przyjaciółki)

Ciało:

  • żel pod prysznic Yope
  • koncentrat balsamu Like Touch Lab (używam go w podróży, bo ma świetną bezwodną konsystencję, nakłada się go na wilgotną skórę)

Włosy:

  • szampon Captis Duo
  • szampon Anthyllis Eco
  • odżywka Vis Plantis z niacynamidem
  • odżywka wzmacniająca BioKap
  • odżywka Nadeshiko
  • żel aloesowy Holika
  • peeling kwasowy Resibo
  • serum Dermana Sebocontrol
  • wcierka Minovivax 5%

Makijaż:

  • podkład Catrice HD Liquid Coverage
  • róż w płynie Wibo (bardzo NIE polecam, nie da się go porządnie zamknąć i wszystko jest wiecznie wybrudzone)
  • cienie Wibo
  • kredka do brwi Lovely Full Precision
  • tusz Colossal Maybelline
  • kohl arabski

Moje największe odkrycie ostatnich miesięcy

Moim największym odkryciem ostatnich miesięcy jest… branie wieczornego prysznica po ciemku. W moim obecnym mieszkaniu nie mam niestety wanny (kocham wannę), tylko prysznic, a oświetlenie jest dość mocne.

Im starsza jestem, tym mocniej czuję, że przeszkadza mi zbyt intensywne światło. Kupiłam do łazienki małą, bezprzewodową lampkę i w jej świetle biorę prysznic. Niesamowite, jaka to jest ulga dla moich przebodźcowanych zmysłów! Prawdziwy wieczorny odpoczynek. Bardzo, bardzo polecam.

Drugie moje odkrycie to arabski kohl. Przywiozłam go z Arabii Saudyjskiej do wypróbowania i sprawdza się genialnie, szczególnie, gdy chce podkręcić makijaż do wersji wyjściowej. 

𓂃𓂃𓂃

Jestem w tym momencie w życiu, w którym nie zastanawiam się czy to jest „właściwa” liczba kosmetyków, czy mam ich za mało czy za dużo. Staram się odpowiadać na aktualne potrzeby mojej skóry, nie dając się wciągnąć w promocje, cudowne mikstury, magiczne suple i inne zabawy.

Nie korzystam też z medycyny estetycznej (w zasadzie nie pamiętam, kiedy byłam u kosmetyczki) – nie dlatego, że uważam to za coś złego, ale sama zwyczajnie wybieram inaczej. To generalnie jest ciekawy temat, i mocno żywy, gdy się ma 44 lata, ale już chyba strasznie wyeksploatowany na blogach instagramach wszelkiej maści.

Daj koniecznie znać, co o tym myślisz, a może zechcesz się podzielić jakimś swoim odkryciem.

Sprawdź Także

Powiadomienia
Powiadom o
guest
41 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments