5 objawów oznaczajacych, że Twoj dom jest poważnie chory

Zawsze uważałam, że dom powinien być jak antidotum na stres życia w mieście. Być azylem, w którym możesz się zamknąć i odpocząć od wszystkiego co męczące. Niestety, z reguły tak nie jest… Dokładnie z takim problemem ja się borykam od dłuższego czasu. I nie oznacza to wcale, że muszę się przeprowadzić. Może mój dom po prostu się odrobinę rozchorował? Twój też? Pomogę Ci to sprawdzić.

 

Objaw nr 1

Jeśli siadasz na ulubionym fotelu z filiżanką kawy i w planach masz oddanie się długo oczekiwanej lekturze książki lub gazet, a jakiś straszliwie irytujący szczegół nie pozwala Ci się zrelaksować to Twój dom się rozchorował. W moim przypadku jest to roślinka w brzydkiej doniczce, która czeka na przesadzenie już chyba z miesiąc. Zawsze ją widzę z mojego miejsca na kanapie. Taki szczegół jest jak delikatny ból zęba. Niby nic, a przeszkadza.

 

Objaw nr 2

Jeśli Twoje szafy są wypchane ciuchami do granic możliwości, a ciągle nie masz się w co ubrać i w porannym amoku wyrzucasz wszystko na kupę przeklinając na czym świat stoi to Twój dom ma już poważną grypę żołądkową ;).

 

Objaw nr 3

Jeśli Twoje szuflady i półki zastawione są pamiątkami, bibelotami, nietrafionymi prezentami, a trzymasz je głównie dlatego, że głupio tak wyrzucić, to jest to jak kończyna, w którą wdało się zakażenie i w gruncie rzeczy nie ma już szans na wyleczenie. Pogódź się z tym. Potrzebna jest amputacja, w przeciwnym razie zaraza obejmie cały organizm.

 

Objaw nr 4

Jeśli na Twoich uginających się półkach zalegają stosy przeczytanych, ewentualnie kupionych-i-nie-przeczytanych lub otrzymanych-w-prezencie-nietrafionych książek, których nigdy w życiu nie przeczytasz lub do nich już nigdy nie powrócisz, to jest to jak nowotwór – na początku malutki i niezauważalny guzek, który wkrótce przekształci się w wielki guz i zaatakuje inne zdrowe organy. Uwielbiam czytać i kiedyś wpadłam w spiralę kultu książki – trzymałam każdą, która trafiła w moje ręce. Wszystko do czasu jednej z przeprowadzek, w trakcie której okazało się, ze mam więcej książek niż jakichkolwiek innych przedmiotów i ważą one chyba z tonę (po co mi stara encyklopedia?). Teraz przeczytane książki puszczam w drugi obieg – sprzedaję lub oddaję.

 

Objaw nr 5

A może Twój dom po prostu Cię nudzi? Jeśli przedmioty, które Cię otaczają po prostu przestały być dla Ciebie atrakcyjne lub już Cię nie ispirują, nie trzymaj ich dla samego faktu posiadania. W przeciwnym razie będą dla Ciebie jak brzydka blizna. Za wszelką cenę będziesz się starała ją zasłonić i przykryć innymi.

.

Zdiagnozowałaś już dolegliwość, na którą cierpi Twój ukochany dom? Moje mieszkanie przeszło ostatnio kompleksową diagnostykę i teraz jestem na etapie prowadzenia terapii. Nic drastycznego, raczej stopniowe, konsekwentne wprowadzanie zmian. Przykładowo, szafa przeszła już leczenie, efekt możecie zobaczyć tutaj.

blog wnętrzarski wnętrza design interior design minimalizm slow life

Na zdjęciu głównym mój wymarzony fotel – Eames Lounge Chair – może kiedyś będzie mnie stać :). Zdjęcie pochodzi stąd.

blog wnętrzarski wnętrza design interior design minimalizm slow life

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • rogaczki

    Mój dom również jest lekko chory i chyba wziął z każdego punktu po troszeczku :) Ale walczę ze zbieractwem, sentymentalizmem i szukaniem na siłę zastosowania dla starych rzeczy :)
    Pozdrawiam, A

  • Bardzo trafny wpis :-)
    Tak samo mały dodatek do domu, może go ocieplić i wprawić nas w cudowny nastrój. Dlatego warto dbać o to domowe otoczenie :-)

  • Książek nie wyrzucę, ale porządki w szafie czas zrobić!

  • Mam objawy 1 i 3, przy czym jedynką jest dla mnie sztaluga – jest już chyba za niska, żebym mogła na niej wygodnie malować, a do tego ja wolę przy biurku. Na razie sztaluga służy do tego, żeby na nią wpaść i mieć nowego siniaka do kolekcji. Trzeba zacząć leczenie.