Lizbona. Przewodnik bardzo subiektywny.

lizbona_przewodnik_1

Przez ostatnie kilka wpisów raczyłam Was głównie zdjęciami i opisami poszczególnych atrakcji w i wokół Lizbony. Dziś czas na kompleksowy przewodnik, bardzo subiektywny. Będzie dużo tekstu i wyjątkowo mało zdjęć :).

 

Zaczynamy od garści informacji praktycznych:

Przelot

Niestety, porównując do lotów do innych miast europejskich, bilety lotnicze do Lizbony nie należą do najtańszych. Śledziłam koszty przelotów przez ostatnie kilka miesięcy i stwierdziłam, że nie ma co czekać na szczególną promocję. Polecieliśmy Lufthansą (z przesiadką odpowiednio we Frankfurcie i w Monachium) i powiem Wam, że czasami miło jest nie lecieć tanimi liniami i móc liczyć na ciepły posiłek i napoje na pokładzie. Przelot w sumie trwa ok. 5 godzin plus 40 min na przesiadkę.

Ceny podaję pod koniec postu.

 

Transport z lotniska

Tutaj, jak zwykle, opcji mamy kilka, dokładnie trzy: autobus, metro i taksówka. Lizbona należy do tych cudownych miast, gdzie metrem da się dojechać prawie wszędzie, w tym na lotnisko. Minus jest taki, że metro działa dopiero od 6:30 – nie sprawdza się w przypadku wczesnych lotów. Taksówka kosztowała nas niecałe 13 euro (z hotelu przy stacji Campo Pequeno). Autobusem nie jechaliśmy. Po przylocie wybraliśmy za to czwartą opcję – wynajęty samochód, ale o tym poniżej…

 

Wynajem samochodu

Lubię wypożyczać samochód. Lubię być samodzielna i jeździć za miasto wtedy kiedy chcę i jak chcę, nie czekając na pociąg czy autobus. Lubię eksplorować te najbardziej widokowe trasy przez góry. Przed wylotem sprawdzam zawsze oferty rożnych wypożyczalni i jakoś tak się składa, że prawie zawsze wybieram Hertza. Przy rezerwacji przez internet i przedpłacie ceny są naprawdę atrakcyjne. Poza tym to renomowana wypożyczania i jeszcze nigdy, odpukać, nie zdarzyły mi się jakiekolwiek problemy.

Przez wzgląd na górzystą charakterystykę Lizbony i okolic sugeruje jednak auto o większej mocy niż mizerne Punto z litrowym silnikiem, bo to straszna męczarnia. Kultura jazdy w Portugalii niewiele odbiega od naszej, często się zagapią na światłach i stoją na zielonym, ale bardzo szybko ktoś z tyłu klaksonem przywraca porządek ruchu.

Ceny podaję pod koniec postu.

 

Transport lokalny 

W samym mieście, z oczywistych względów, najlepszym i najszybszym środkiem komunikacji jest metro. 4 linie dowiozą nas do większości interesujących miejsc w Lizbonie, poza dzielnicami Belem i Alfamą, gdzie dojedziemy słynnymi żółtymi tramwajami (uwaga na te nowsze egzemplarze, nadal żółte, ale już mniej słynne :). Do Belem kursuje linia nr 15 (dojedziemy do Klasztoru Hieronimitów, Pomnika Odkryć Geograficznych i Pasteis de Belem) i 18 (dojedziemy do ogrodu botanicznego). Na Alfamę dojedziemy najbardziej znaną linią nr 28.

Przed wyjazdem doczytałam, że można wykupić tzw. Kartę Lizbońską. W ramach ceny karty mamy wtedy bezpłatne przejazdy komunikacją miejską, darmowe wstępy do niektórych atrakcji turystycznych, a gdzieniegdzie rabaty. Jednak zanim ją kupicie, zastanówcie się dwa razy i policzcie czy się to Wam naprawdę opłaca. Karta w wersji 3-dniowej kosztuje 39 euro (dla osoby dorosłej), co daje nam koszt 13 euro dziennie. Dobowy bilet na całą komunikację miejską kosztuje 6 euro, zatem tylko jeśli będziecie ostro zwiedzać i wizytować miejsca z darmowym wejściem na kartę, to będzie się ona opłacać. Pełną listę zniżek znajdziecie tutaj. Mnie interesowało wejście do oceanarium, gdzie karta daje 20% rabatu (raptem 3 euro) i Muzeum Gulbenkiana – rabat 50% (2,5 euro). Jak łatwo policzyć, kupno karty by mi się nie zwróciło.

Jeśli wynajmiemy samochód to wyzwaniem będzie ogarnięcie drogi przez miasto, gdzie drogi biegną na 3 chyba poziomach. Tutaj, zwłaszcza, aby dotrzeć na początku z lotniska do hotelu, stosujemy niezawodną metodę MM. Otóż, chcąc nie chcąc jeśli nie mamy GPS`a w aucie (co jest dodatkowym kosztem przy wynajmie) musimy się przynajmniej mniej więcej orientować jak gdzie dojechać. MM stosuje prostą metodę, jeśli wie, że musi na dzień dobry dojechać z lotniska do hotelu to włącza mapę Google Maps i sprawdza najprostszą trasę, ale kluczem do sukcesu jest przeciągnięcie żółtego ludzika na tą trasę i wirtualna wycieczka tą trasą właśnie. W ten sposób zamiast płaskiej mapy dojazdu możemy sprawdzić punkty orientacyjne typu: na rondzie za stacją BP skręcić w prawo. Takie proste notatki bazujące na punktach wzdłuż drogi sprawdzają się znakomicie. Nazw kilkunastu ulic po drodze nie zapamięta raczej nikt, a to że trzeba skręcić za konkretną stacją benzynową już raczej każdy :).

Google Maps w telefonie też się przydadzą,  zwłaszcza jak się człowiek już zgubi…

 

Hotel

Z przyzwyczajenia, hotel rezerwuję z reguły przez booking.com (jeśli znacie inne miejsca to doradźcie pls). Kieruję się zwykle rozsądnym stosunkiem jakości do ceny. Mam już 30-kę na karku i nie mam ochoty na dormitoria w hostelach, doceniam też uroki własnej łazienki więc hotel jest zawsze jednym ze znaczących kosztów podróży.

Tym razem wybraliśmy Turim Iberia Hotel. Niezły standard, blisko stacji metra i, co dla mnie ważne, działające nie najgorzej WiFi w pokojach hotelowych. Niestety, mój ulubiony bonus nocowania w hotelu czyli śniadania były nieco monotonne, a najpyszniejsze kąski znikały już ok. 9 rano. Kto chodzi na śniadania przed 9 rano na wakacjach?

Ceny podaję pod koniec postu.

 

Jedzenie

Jeśli Portugalia to oczywiście ryby i owoce morza, a ponieważ nie lubię owoców morza, pozostają ryby. O tych najpyszniejszych pisałam już tutaj: Portugalia dzień 2. Lizbona i okolice. Co warto zobaczyć?. Podobno w Portugalii dorsza można jeść przez cały rok, codziennie wg innego przepisu. Najpopularniejszy to bacalhau a braz czyli suszony, solony dorsz w potrawce z jajek, cebuli i ziemniaków, jak na zdjęciu poniżej. Jeśli przypomina Wam to rybę z jajecznicą to powiem Wam, że zaskakująco smakuje jak… ryba z jajecznicą :). I nie jest to moja ulubiona potrawa…

lizbona_przewodnik_3

Nie liczcie na zakupy spożywcze, pastelarie (ciastkarnie) na każdym roku, ale spożywczaki są rzadkością, a jeśli już to są to głównie malutkie sklepiki skupione na owocach.

Portugalia to jeszcze oczywiście słodkości! Ciastka są sprzedawane na każdym kroku, praktycznie wszędzie. Najbardziej znane to Pasteis de Belem, opisywane już przeze mnie szerzej tutaj: Portugalia dzień 3 i 4. Lizbona. Co warto zobaczyć? Ceny są zróżnicowane, ale przeciętny obiad w restauracji to koszt ok. 10-15 euro za osobę (w tych odrobinę lepszych to raczej 15-20). Koszt obiadu w barach, fast foodach to ok 5-7 euro. Taniutkie są przepyszne, świeże pomarańcze i kawa.

 

Pamiątki

Zakupy, która z nas nie lubi zakupów :). Co warto przywieźć z Lizbony? Do dyspozycji mamy calutką listę:

  • Wino, najlepiej Porto. A najlepiej Porto z Porto :)
  • Sery. W okolicach Lizbony jest mnóstwo wytwórców pysznego owczego i koziego sera. Ale najlepsze są te kupowane na przydrożnych straganach i targowiskach.
  • Wyroby z korka (korku?). Wiedzieliście, że Portugalia to czołowy eksporter naturalnego korka? Z tego materiału robią wszystko: buty, ubrania, akcesoria, widziałam nawet korkowy kask na skuter!
  • Azulejos czyli współcześnie wykonywane tradycyjnymi metodami ceramiczne płytki. Uwaga tylko na chińską tandetę.

Ja mam takie swoje małe zboczenie. Chyba już o tym pisałam. Otóż kolekcjonuję porcelanowe kubki i filiżanki do kawy, które przywożę z różnych zakątków Polski i świata. Niektóre egzemplarze pochodzą też z designerskich kolekcji. Kolekcja jest już całkiem spora i cały czas rośnie. Kolekcję traktuję bardzo użytkowo czyli korzystam z niej na co dzień, a nie tylko oglądam na półce :).

Z Lizbony też przywiozłam dwa egzemplarze. Jeden, którego zakup starannie zaplanowałam, czyli wcześniej, przed wyjazdem znalazłam namiary na galerię sprzedającą porcelanę z fabryki Vista Alegre. O sklepie pisałam już tutaj: Portugalia dzień 3 i 4. Lizbona. Co warto zobaczyć? Filiżankę możecie zobaczyć tutaj, a sam sklep jest bardzo podobny do mojego ukochanego barcelońskiego.

Drugi kubek kupiłam spontanicznie na malutkim, cudnym targu staroci pod Lizboną. Pisałam już o tym tutaj: Portugalia dzień 1. Lizbona i okolice. Co warto zobaczyć?, a sam kubeczek prezentuję poniżej:

 lizbona_przewodnik_4

A teraz przechodzimy do części właściwej przewodnika czyli odpowiadam w pigułce na kluczowe pytanie Co warto zobaczyć? Moim osobistym zdaniem, oczywiście.

Lizbona

Właściwie wszystkie atrakcje warte zobaczenia opisałam już tutaj: Portugalia dzień 3 i 4. Lizbona. Co warto zobaczyć?, poniżej natomiast skupię się bardziej na praktycznych informacjach.

Oceanarium – mój lizboński faworyt. Cudowne miejsce. Oceanarium znajduje się w dzielnicy Oriente, blisko centrum handlowego V. da Gama. Do oceanarium dojedziemy czerwoną linią metra do stacji Oriente, gdzie kierujemy się wyjściem na centrum handlowe. Przed centrum skręcamy w prawo i po ok. 5 min. dojdziemy do wejścia do oceanarium. Koszt biletu to 16 euro, łącznie z wejściem na wystawę tymczasową z żółwiami morskimi (idźcie koniecznie!). 

Pasteis de Belem –  znajduje się w dzielnicy Belem. Dojedziemy tu tramwajem nr 15 lub autobusem nr 714 (z Placu Luis de Camoes, tuż przy kawiarni Brasileira). Wysiadamy na tym przystanku co wszyscy turyści i cofamy się kawałeczek od przystanku. Wejście jest bardzo niepozorne, ale środek kryje co najmniej kilka sal pełnych kawy, ciastek i ludzi :).

Ogród botaniczny – również w dzielnicy Belem. Dojedziemy tu tramwajem nr 18. Jak już będziecie jedynymi pasażerami i wystarczająco głośno będziecie mówić jardinio botanico to kierowca sam Was wysadzi :). Wejście kosztuje 2 euro, a jak nie będziecie mieć drobnych to i za darmo wejdziecie. Prawie nie ma ludzi, spokój i odpoczynek wśród pięknej zieleni i białych pawi zapewniony.

Cafe Brasileira – 100 lat tradycji i najpyszniejsza kawa w Lizbonie. Kawiarnia znajduje się przy Rua Garrett 120, niedaleko stacji metra Baixa/Chiado i Sturbucksa :). 

Tramwaj nr 28 – najbardziej znana linia prowadząca do dzielnicy Alfama. Przejażdżka sama w sobie jest oczywiście atrakcją. Wsiadać można z Placu Luis de Camoes, tuż przy kawiarni Brasileira, a wysiąść na przystanku Graça (niektóre tramwaje kończą tu swój bieg).

Galeria Vista Alegre – opisywany przeze mnie sklep z porcelaną, przepiękny nawet niezależnie od zakupów. Mieści się niedaleko kawiarni Brasileira, przy Largo do Chiado 23. Ta porcelana używana jest nawet w Białym Domu i w moim teraz też, choć od kiedy pies w nim mieszka to nie takim białym.

Targ Złodziei – finalnie tu nie dotarłam, ale podobno jest to miejsce i wydarzenie godne polecenia. Ten targ staroci odbywa się w każdy wtorek i sobotę, od 7 rano. Można przyjechać tu tramwajem 28 (przystanek przy klasztorze Świętego Wincentego), można też podejść piechotą od metra (Santa Apolonia, linia niebieska) .

 

Wokół Lizbony

Jak wcześniej, właściwie wszystkie atrakcje warte zobaczenia opisałam już tutaj: Portugalia dzień 1. Lizbona i okolice. Co warto zobaczyć? i tutaj: Portugalia dzień 2. Lizbona i okolice. Co warto zobaczyć?, poniżej natomiast skupię się bardziej na praktycznych informacjach.

Satubal – kulinarna stolica okolicy. Oddalone od Lizbony o 30 km w kierunku południowo-wschodnim. Miejscowość jest położona nad północnym brzegiem zatoki Sado, u podnóża gór Arrabida. Można dojechać też pociągiem, ale tej opcji nie testowaliśmy.

Quinta da Regaleira – pozycja obowiązkowa dla wszystkich odwiedzających Sintrę (miasteczko niedaleko Lizbony). Każdy przewodnik opisuje Sintrę na wszystkie możliwe sposoby więc Wam tego oszczędzę. Quinta da Regaleira jest warta swojej ceny za wejście (6 euro od osoby).

Cabo da Roca – widziałam już wiele klifów, ten nie jest szczególnie wyjątkowy, ale widoczki zaiste piękne. Poza tym fajnie dotrzeć na najdalej na zachód wysunięty kraniec Europy :).

Tajemnicze miejsce – na to tajemnicze miejsce trafiliśmy przypadkiem, w drodze do Sintry. Opiszę je już w kolejnym, ostatnim już wpisie w portugalskich klimatach. Wtedy też ogłoszę konkursik z fajnymi, portugalskimi oczywiście, nagrodami!

 

Na sam koniec zostawiłam podsumowanie kosztów tego tygodniowego wypadu. Przed wyjazdem szacowałam koszt na ok. 2500 zł od osoby total. Jak wyszło finalnie zobaczcie poniżej (ceny za osobę):

Przelot – 844 zł.

Hotel – 800 zł (7 nocy)

Samochód – 125 zł (2 doby)

Wydatki na miejscu* – 800 zł.

Łączny koszt – ok. 2569 zł.

* łącznie z jedzeniem, biletami wstępu, paliwem, pamiątkami, ale bez śniadań, które były w cenie hotelu

 

Uff, to chyba wszystko. Jeśli o czymś zapomniałam, to upomnijcie mnie proszę w komentarzach. Przed wyjazdem, przygotowując plan zwiedzania korzystałam z tego serwisu: fotoportugalia.pl.

lizbona_przewodnik_2

Wakacje są fajne!

 

Zadbaj o bezpieczeństwo. Zanim wyjedziesz na wakacje, pamiętaj o ubezpieczeniu.

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • Bardzo przydatny taki poradnik, jak będę się kiedyś wybierać do Lizbony, zajrzę właśnie tutaj. Kosztowo całkiem przyzwoicie wyszło. Co do śniadań w hotelach, to rzeczywiście wszędzie przyjęta jest pora 8-10, co oznacza, że zjedzenie go na spokojnie graniczy z cudem. W Tunezji budzik nastawiony był na 9.00, 40 min. później byliśmy na śniadaniu i w pośpiechu trzeba było jeść, bo punkt 10 zaczynali wszystko zbierać.

  • Agnieszka27

    Jak na tydzień pobytu to faktycznie majątku tam nie zostawiłaś. Lizbona do najtańszych miast nie należy ale na pewno jest godna odwiedzenia.

    • Fakt, do najtańszych nie należy, chociaż… teraz szukam hotelu w Amsterdamie i ceny na razie raczej zwalają z nóg :(

  • Pingback: Dlaczego minimalista nie może być kolekcjonerem? - Simplicite()

  • sloiczekczytubka

    bardzo fajne: praktycznie i rzeczowo – wzór przewodnika :-)

  • bylem.tam

    Odradzam wszelkie zakupy w miejscowym sklepiku z pamiątkami na Cabo da Roca!!!! Jest koszmarnie drogi, znacznie droższy niż wszystkie inne.