Jak pozbyć się rzeczy w odpowiedzialny sposób?

Jak pozbyć się rzeczy w odpowiedzialny sposób? To nie jest łatwe. Gdy ktoś zaczyna swoją przygodę z minimalizmem to pozbywanie się rzeczy jest z reguły pierwszym krokiem. Co to znaczy pozbyć się rzeczy? Wyrzucić – pierwsza naturalna myśl. Oddać – pojawia się z reguły jako druga. Lepiej wyrzucić czy oddać? W erze słusznej dyskusji o zero waste i potencjalnej katastrofie ekologicznej wyrzucanie rzeczy wydaje się herezją. Zatem dziś będę trochę heretyczką. :)

 

Jak pozbyć się rzeczy? – ODDAJ

 

Gdy pierwszy raz oddałam niepotrzebne rzeczy komuś, dla kogo okazały się wybawieniem w trudnej sytuacji, poczułam takie zadowolenie i radość, które nawet trudno opisać. Cieszyłam się jak dziecko, że mogę komuś pomóc, że to, co u mnie zbędne, stało się potrzebne gdzie indziej. Wszelkie wyrzuty sumienia z powodu źle wydanych pieniędzy i nieprzemyślanych zakupów zniknęły jak ręką odjął. Wierz mi, gdy raz doznasz tego uczucia, zapragniesz doświadczać go częściej. Może się ono jednak okazać bardzo zwodnicze.

 

Po pierwsze, nie wszystkie rzeczy nadają się do oddania. Zanim zdecydujesz się na przykład zawieźć jakiś przedmiot do domu dziecka, hospicjum czy domu samotnej matki odpowiedz sobie na pytania: „Czy mogłabym tę rzecz z czystym sumieniem dać swojej mamie, siostrze, bratu lub dziadkowi? Czy nie jest ona nazbyt zniszczona, wysłużona, niezdatna do użytku?”. Nie zmuszaj osób pracujących w placówkach opiekuńczych do ponownej segregacji Twoich rzeczy. Nie zmuszaj też osób potrzebujących do używania rzeczy, które się do tego już nie nadają. Od lat współpracuję ze Szlachetną Paczką. Naturalnie, jest możliwość umieszczenia w paczkach dla rodzin również używanych rzeczy, ale przepuść je proszę przez filtr godności i rzeczywistej przydatności. Czy osoba potrzebująca poczuje się godnie używając przekazanej przez Ciebie rzeczy? I czy faktycznie jej potrzebuje? Przykładowo, jeśli starsza Pani potrzebuje ciepłych, wygodnych i stabilnych butów na zimę to podarowanie jej pięknych kozaków na wysokim słupku może i przejdzie przez filtr godności, ale nie przydatności. Tak samo przekazanie rozczłapanych i wytartych Emu będzie spełniać kryterium przydatności, ale nie godności.

 

Jeśli jakiś przedmiot jest zniszczony – wyrzuć go. Jeśli nie zrobisz tego sama, przeniesiesz ten obowiązek i jego ewentualny koszt na obdarowanego. A to, w mojej opinii, jest nieuczciwe. Nie pozwól, by opisany tu syndrom św. Mikołaja zamydlił Ci oczy i nie pozwolił właściwie ocenić rzeczywistej wartości danej rzeczy. Czasami naprawdę nie ma innego wyjścia i trzeba ją wyrzucić.

 

Jak pozbyć się rzeczy? – WYRZUĆ

 

Przyznaję, że początkowo miałam ogromny opór przed wyrzucaniem. Lata temu, za moim poprzednim mieszkaniem, w środku miasta, znajdowały się kiedyś rozległe chaszcze, teren, który w dużej mierze stanowi pozostałość po ogródkach działkowych. Niestety, często służył jako… śmietnik. Czego ja tam nie widziałam podczas spacerów z psem… Stare fotele, materace, plastik, szklane butelki, gruz, śmieci organiczne i nieorganiczne. Był to naprawdę przerażający widok. Dopiero pod wpływem tego miejsca uświadomiłam sobie, że jako społeczeństwo produkujemy tak dużo śmieci, iż wyrzucenie kolejnych wzmogłoby tylko moje wyrzuty sumienia.

 

Nastał więc taki czas w moim życiu, gdy bardzo trudno było mi się uporać z pewnymi rzeczami, których nie chciałam wyrzucić i których nikt nie chciał ode mnie kupić lub wziąć. Ba, nawet wstyd byłoby mi je komukolwiek zaoferować. Wiedziałam, że ich miejsce jest w śmietniku, ale odwlekałam moment ich wyrzucenia tak długo, jak tylko było to możliwe. Tymczasem miejsce niektórych rzeczy po prostu JEST w śmietniku. Wpadłam też w kolejną myślową pułapkę – możliwości ich ponownego wykorzystania.

 


domowy minimalizm poradnikDla zagubionych i początkujących przygotowałam gotowe narzędzie – Domowy minimalizm w praktyce. Zeszyt ćwiczeń. To zestaw planerów i ćwiczeń, które pozwolą Ci zlokalizować nadmiar, a potem metodycznie i konsekwentnie się go pozbyć. Zobacz szczegóły tutaj.


 

Jak pozbyć się rzeczy? – PRZERÓB

 

Marta, moja koleżanka z pracy, w trakcie czystek w swoim mieszkaniu znalazła dwie stare wyjściowe sukienki. Niestety, zupełnie nie nadawały się do noszenia, ale z uwagi na zdobną tkaninę i wykończenie szkoda je było Marcie wyrzucić. Wymyśliła, że wykorzysta je jako materiał na karnawałowe przebrania dla swoich małych dzieci. Mama Marty jest krawcową, która doskonale wie, w jaki sposób ze starych szmat zrobić nowe cudeńka. I tak, sukienki powędrowały z powrotem na półkę w szafie. Kiedy nastał czas karnawału, ostatnią rzeczą, na jaką Marta miała chęć i siłę, było zawiezienie starych sukienek mamie (mieszkającej kilkadziesiąt kilometrów dalej) w celu ich przerobienia. Z powodu natłoku codziennych obowiązków, zadań i planów Marta postanowiła kupić lub pożyczyć gotowe karnawałowe przebrania dla swoich pociech. I tak to się właśnie odbywa. No, może nie zawsze, ale zaryzykuję twierdzenie, że w większości wypadków nigdy powtórnie nie wykorzystujemy zostawionych w tym celu rzeczy. Dany przedmiot może mieć w sobie potencjał używania, ale czy to sprawi, że rzeczywiście będziesz z niego korzystać? Cóż, różnie z tym bywa, prawda?

 

Zero waste jest silną i słuszną ideą. Pisałam już o tym, jak zero waste ma się do minimalizmu. Teoretycznie wiele rzeczy jesteśmy w stanie ponownie zagospodarować.  Przy odrobinie wyobraźni, wysiłku i pomocy innych osób można dokonać cudów. Gazety i internet pełne są portali, blogów i pojedynczych artykułów traktujących o upcyklingu i recyklingu. Czasami są to proste, ale genialne rozwiązania, pozwalające na powtórne użycie przedmiotów skazanych na wyrzucenie. Nie zrozum mnie źle. Uważam, że przerabianie rzeczy to wspaniała sprawa i należy robić to tak często i tak długo, jak to tylko możliwe. Nie pozwól jednak złapać się w pułapkę półek zapełnionych przedmiotami przeznaczonymi do recyklingu.

 

Zastanów się, i bądź przy tym szczera, czy masz pomysł na ponowne wykorzystanie jakiejś rzeczy i czy faktycznie będziesz miała energię i czas, żeby go zrealizować. Jeśli jesteś twórczą osobą, masz zapewne milion koncepcji na to, jak wykorzystać to, co pozornie już niepotrzebne. Też tak mam – patrzę na stary sweter i widzę śliczną poszewkę na poduszkę, zobaczę odłamaną gałąź w lesie i wyobrażam sobie wieszak na ubrania. Jednak czy to, co wymyśliłaś, przedmiot, który ma powstać po przerobieniu, jest Ci faktycznie potrzebny? W większości wypadków moja odpowiedź brzmi „nie”. Nie potrzebuję kolejnej poduszki, nie potrzebuję wieszaka. Te rzeczy nadal będą w moim domu zbędne, przybiorą jedynie nową, śliczną postać. Wtedy patrz punkt 2 – wyrzuć.

 

Jak pozbywasz się rzeczy? Oddajesz, wyrzucasz czy przerabiasz?

 

Fragment tekstu pochodzi z mojej książki Chcieć Mniej. Minimalizm w praktyce, z rozdziału Praktyka.

Kategoria: Minimalizm Tagi: ,
43 komentarze

43
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
23 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
28 Comment authors
SIMPLICITE Katarzyna KędzierskaMalwina@niaAsiaMira Recent comment authors
  Powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marta | Projekt Spokój
Gość

Mam to szczęście, że moja mama jest krawcową. Tym samym przerabianie rzeczy, nie tylko na nowe ubrania, jest w moim rodzinnym domu na porządku dziennym. To ogromna oszczędność pieniędzy, no i oddech, chociaż mały, dla Planety, bo niewiele ubrań wyrzucamy. Jeśli coś naprawdę się już nie nadaje, w pierwszej kolejności idzie na czyścik. Dobrej jakości ubrania, z których nikt nie skorzysta (bo np. synek wyrósł), wysyłamy do domu dziecka :)

Dominika
Gość
Dominika

Super wpis! Ja te lepsze rzeczy wyprzedaję na OLX lub gdy się nie sprzeda oddaję komuś w rodzinie. Takie, które wiem, że się nie sprzedadzą pakowałam w paczki i przy wrzuceniu siatki starych ubrań w H&M dostaje się 5zł rabatu. Ale ostatnio przeszłam też na “niekupowanie” i te inne rzeczy zostawiłam w siatce pod śmietnikiem osiedlowym. Na drugi dzień ubrań już nie było, widocznie komuś się przydały :) Tak samo robimy z niechcianymi słoikami lub innym jedzeniem na osiedlu. Wszyscy kładą przy śmietniku. Zawsze znika, pewnie korzystają z tego bezdomni. Mi jest zawsze miło, że ktoś to zabrał, że komuś się przydało :)

Marzena
Gość
Marzena

Już wyrzucam, bo uświadomiłam sobie, że oddawanie i tak w 90% na przekazaniu do wyrzucenia (osoby obdarowane i tak nie używają tych rzeczy, a przechowują w nieskończoność).
Na olxie już dawno rzeczy nie wzbudzają zainteresowania. Mój wełniany plaszcz wisiał 2 lata. Jak wystawiłam go koło śmietnika to zniknął w 2 godziny.

wendigo
Gość

Bo oddawać trzeba ludziom, którzy chcą dany przedmiot otrzymać :) i to nie takim, którzy wezmą, bo nie potrafią odmówić ;) Jaka jest na to rada? Bardzo prosta – oddawać przez internet :) (tak tak, nie “sprzedawać” przez internet, tylko “oddawać”). Nigdy nie pytam ludzi w moim otoczeniu czy czegoś chcą, bo wiem że niewielu jest tak asertywnych żeby odmówić, choć w gruncie rzeczy nie potrzebują danego przedmiotu. Są portale do oddawania za darmo (na olx od biedy też można, ale tam połowa piszących nie umie po polsku /i nie mam tu na myśli że są obcokrajowcami, bo takim można wybaczyć/, co mnie dobija strasznie, więc tam wystawiam do oddania tylko jak na innym portalu nie pójdą). Oczywiście ja rozumiem, że to wymaga sporo pracy, za którą nie dostaniemy żadnych pieniędzy (a musimy poświęcić czas na sfotografowanie, opisanie rzeczy i czasem jeszcze wysłanie – zwłaszcza jak się mieszka w małym mieście, gdzie ciężko znaleźć zainteresowanych lokalnie) i jestem w stanie zrozumieć, że nie każdy będzie miał ochotę się tym zająć… ale ja tak robię z kilku powodów: – jeśli wszedłem w posiadanie jakiejś rzeczy, to uważam, że jestem odpowiedzialny za jej dobre wykorzystanie, a jeśli sam tego nie zrobię,… Czytaj więcej »

Ania
Gość
Ania

“jeśli wszedłem w posiadanie jakiejś rzeczy, to uważam, że jestem odpowiedzialny za jej dobre wykorzystanie”
człowieku, zrobileś mi dzień. jest nadzieja dla ludzkości. dawno jej nie widziałam.

Maga
Gość
Maga

Oddawanie na olx tez6nie jest takie wspaniałe. Ostatnio oddawałam swój stary, ale w pełni sprawny rower i rolki, z których dziecko wyrosło. Mnóstwo ludzi do mnie dzwoniło, umawiało się, a potem ani widu ani słychu. Nie raczyli nawet smsa wysłać, że jednak się nie zjawią. Tak cudownie więc wcale nie jest.

Mira
Gość
Mira

O, tak właśnie robię, wystawiam na WOŚP i schodzi 99% rzeczy. Ale tam ustawiam aukcje od 1 zł. Niektóre rzeczy normalnie na a…..o nie idą, ale charytatywnie to licytują i się sprzedaje. Wolę tak niż do śmietnika.

@nia
Gość
@nia

“Jeśli wszedłem w posiadanie jakiejś rzeczy, to uważam, że jestem odpowiedzialny za jej dobre wykorzystanie, a jeśli sam tego nie zrobię, to za znalezienie kogoś, kto może to zrobić” – chylę czoła za te słowa, piękne :)

Zielone Okiennice
Gość

Szczerze mówiąc..od jakiegoś czasu, nie mam się już czego pozbywać. Uległam „manii” donaszania, docierania i na śmietnik trafiają rzeczy, zupełnie już nienaprawialne.

Askadasuna
Gość

To samo mam :-D nie mam już czego oddawać. Teraz już tylko wyrzucam albo przerabiam na ścierki.

BraMa
Gość
BraMa

Też tak mam, “zużywam” ubrania w 100%.

Rubia
Gość
Rubia

Zniszczone ubrania po prostu wyrzucam. Rzeczy przydatne – odzież w dobrym stanie, rózne sprzęty gospodarstwa domowego, nawet drobne meble – zawozimy do sklepu charytatywnego Sklepowisko. Dla mieszkańców Warszawy i okolic to bardzo dobry adres – przyjmują tam rzeczy nieuszkodzone, które następnie sprzedają po bardzo przystępnych cenach. Sklepowisko ma nawet swoją stronę na Fb i chwali się, że dzięki drugiemu obiegowi rzeczy pomaga chronić Ziemię. :) W Warszawie jest zresztą więcej sklepów charytatywnych (np. Fundacji Sue Ryder), ale warto sprawdzić, czy podobne nie działają także w innych miastach. To jest dobry pomysł, gdyż oddawane rzeczy muszą być w dobrym stanie, a klienci sami wybierają sobie to, co się im podoba. Kiedyś, gdy po remoncie domu wywoziliśmy pozostałości poremontowe do składowiska STENA, zabraliśmy też uszkodzone krzesła i biurko, z którego wyrósł nasz syn. Krzesła trafiły do odpowiedniego pojemnika, ale biurko natychmiast zabrał jakiś pan, który przyjechał tam pozbyć się własnych zbędnych rzeczy. STENA w ogóle jest bardzo przydatna, gdyż przyjmuje nie tylko resztki farb, lakierów i całej tej cięzkiej chemii, która jest potrzebna w domu w czasie poważniejszych prac, ale też można tam zostawić zniszczone meble, zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny (popsuty mikser, radio, odtwarzacz DVD), płyty, baterie, kable, które służyły… Czytaj więcej »

Askadasuna
Gość

Znam wykształconych ludzi na kierowniczych stanowiskach, którzy wolą wywieźć telewiozor do lasu i tam go przerobić na kawałki niż tłuc się 30 km do miejsca, gdzie przyjmuje się takie sprzęty. To niesamowicie smutne i pokazuje, że zajmowane stanowisko i wykształcenie nie zawsze idą z odpowiedzialnością i świadomością. Ciesze się, że nie przebywam już w otoczeniu tych ludzi. Wydawali się mili i w porządku, ale właśnie kwestie typu wyrzucanie elektrośmieci rodziły między nami ogromne konflikty, bo mnie w głowie się nie mieści wyrzucanie tv po lasach, a oni mimo czasu i środków woleli las niż odbior elektrosmieci…. Fuck logic.

Rubia
Gość
Rubia

Dla mnie taka postawa też jest nie do przyjęcia, tym bardziej, że usuwanie z domu tzw. elektrośmieci to akcja, którą przeprowadza się raz czy dwa razy w roku, a wyrzucanie telewizora albo innych dużych sprzętów to już w ogóle rzadkość. Zupełnie spokojnie można wtedy sprawdzić, gdzie są najbliższe punkty odbioru i zorganizować sobie taką wyprawę.

Marta
Gość
Marta

Bardzo pomocny tekst. Sama staram się wyrzucać to co już ewidentnie się nie nadaje a oddawać osobom które potrzebuja ale tylko rzeczy w dobrym stanie. Mądre słowa o filtrze godności-jako mama dwójki dzieci zostałam zawalona ubraniami po dzieciach. Ogromna część tych rzeczy to szmaty,które nadają się już tylko do śmieci. Czasem wręcz robiło mi się przykro z powodu takiego “prezentu”. Zaczęłam odmawiać przyjmowania pudeł i pakunków,więc osoba która się tych rzeczy pozbywała była zbulwersowana. Stwierdziła,że mam duży dom wiec mam miejsce aby to przechowywać. Koszmarna retoryka.

Szyciownik
Gość

Cześć,
Sporo rzeczy nadaje się do recyklingu. Na przykład stare notatki ze studiów oddałam na makulaturę, a było tego bardzo dużo :)
Pozdrawiam
Kasia

Kasia
Gość
Kasia

Kasiu, dziękuję za ten tekst, odpowiedzialne pozbywanie się rzeczy jest mi bliskie. Super pomysł z tymi filtrami przydatności i godności – będę mieć na uwadze w przyszłości! Sprzątając przez wiele miesięcy cały mój dobytek metodą Marie Kondo (jedna z lepszych decyzji w życiu!) pozybywałam się wielu rzeczy – a chciałam robić to odpowiedzialnie. Przede wszystkim wysiłek związany z pozbywaniem się ich nauczył mnie żeby pięć razy się zastanowić nim coś kupię bo kupić łatwo – sprzedać/oddać przeważnie o wiele trudniej! Moje sprawdzone sposoby, może komuś coś podpowiem (mieszkam we Wrocławiu): – ubrania: 1. przyjaciółki/mama – tylko bliskie osoby, które są asertywne i których gust dobrze znam. Wiem, że potrafią odmówić, oddałam parę rzeczy, które bardzo się tym osobom przydały. Tak samo działą to w drugą stronę, dostałam parę rzeczy od bliskich, które bardzo chętnie noszę (jeśli coś nie jest w moim stylu, grzecznie odmawiam). 2. sprzedaż – niechętnie, bardzo czasochłonne. Tylko na Allegro (przejrzyste reguły, mam już konto, nie chcę tworzyć na kolejnych stronach) ale rzeczy markowe (te najszybciej się sprzedają), najlepiej nowe, ładnie sfotografowane i starannie opisane. Inaczej przepadną w gąszczu innych ofert. 3. Schronisko św. Brata Alberta dla Bezdomnych Kobiet (ul. Strzegomska) – najpierw dzwonię i pytam,… Czytaj więcej »

Królowa Karo
Gość

Ja mam chyba w genach jakąś naturę chomika, bo trudno mi wyrzucać rzeczy. Podobnie ma moja mama, która kultywuje zasadę, że na pewno jeszcze się przyda. Ale staram się z tym walczyć i coraz chętniej pozbywam się rzeczy – zwłaszcza jednak wtedy, gdy mogę im nadać drugie życie.

Askadasuna
Gość

Moja rodzina tak ma… Dzięki temu nauczyłam się wynosić niechciane ubrania od razu na śmietnik, bo przekazując je innym domownikom, którzy ‘bardzo tego potrzebują’ sytuacja kończyła się tym, że moje nieużywane ubrania nadal wisiały w domu, ale w innej szafie i nadal nieużywane. U mnie w domu się nie wyrzuca, bo nie. Trzyma się te wszystki nieużywane rzeczy i trzyma dla samego trzymania, bo kiedyś się przyda. Jakoś nigdy się nie przydaje. Dlatego też ja wynoszę od razu pod śmietnik, mimo że powoduje to dzikie awantury, bo jak mogę wyrzucać potrzebne ubrania.

Marta
Gość
Marta

Moja mama idzie w interpretacji jeszcze dalej: skoro wyrzuciłam ubrania (niechby dziurawe), kubki (obtłuczone, uszkodzone) to niechybnie wrzucę też rodzinne pamiątki. Jak ktoś juz wyżej pisał, każde sprzątanie kończy się aferą. A ostatecznie i tak mama ma wiecej szaf i szafek, piwnic i schowków niż ja z moją 5 osobową rodziną!

Kinga
Gość
Kinga

Niekoniecznie trzeba ubrania wyrzucać – nawet zniszczone ubrania warto wrzucić do odpowiednich kontenerów, bo te które nie nadają się już do użytku są przerabiane na “szmaty” których używa się np w dużych fabrykach czy na budowach do czyszczenia, więc z takich ubrań też można jeszcze zrobić pożytek :) a poza tym, bardzo pożyteczny i mądry tekst! Pozdrawiam

Kasia
Gość
Kasia

Moja siostra wynajmuje mieszkanie w Warszawie i w tym bloku jest taki parapet na klatce schodowej (blisko wejscia)gdzie ludzie zostawiają rzeczy, które ktoś inny może sobie wziąć. Przeważnie są to książki, czasem jakieś drobne zabawki itp. Rotacja jest bardzo duża. Fajna sprawa szczególnie na pozbycie się książek.

Marta P.
Gość

Ja najbardziej lubię oddawać rzeczy – wyrzucać nie mam sumienia (chyba że są zniszczone), a do przerabiania chyba brakuje mi umiejętności :D Ale cieszy mnie, że z rzeczy, których już nie potrzebuję ktoś może zrobić dobry użytek. Taka podwójna korzyść z oczyszczania przestrzeni :)

Anne
Gość
Anne

W Szczecinie są świetne eko porty, gdzie można oddać wszystko: od starego sprzętu (zarówno sprawny jak i nie) po czerstwy chleb. Warto też pamiętać o jadłodzielniach.

Oktawia
Gość
Oktawia

Wszystkim, którzy chcą sprzedać książki polecam skupszop.pl ;)

Askadasuna
Gość

Ja książki kładę na skrzynkach w bloku. Znikają ekspresowo :) dokładam do nich jeszcze kartkę z zachętą, żeby znalazca zrobił to samo ze swoimi niechianymi książkami.

Monika
Gość
Monika

A ja mam pytanie z innej beczki… czy kiedyś pojawia się poczucie, że dość, że wystarczy tego oddawania, sprzedawania? Minimalizmem fascynuję się już z 10 lat, czytam większość blogów polskich, kilka zagranicznych. Lektury “minimalistyczne” także mam za sobą, niektóre czytałam kilka razy. (Twoją Kasiu także! Pozdrawiam ciepło. ) W mojej szafie panuje jak to mówi Mama ” bida”, a ja ciągle wyszukuję osoby do obdarowywania, zastanawiam się co oddać, bez czego jeszcze mogę się obyć… Chyba mnie nęka ten temat. Kocham minimalizm, ale czasem można się zafiksować.

Askadasuna
Gość

Pewnie kiedyś pojawi się ten moment, kiedy nie będziesz mogła już dalej wyrzucać i oddawać, bo zaburzy Ci to codzienność i oddajac coś komuś będziesz musiała kupić to samo sobie.

Monika
Gość
Monika

Dokładnie tak czasem bywa, najczęściej z rzeczami sezonowymi. Uczę się równowagi, bo nawet z tym można przegiąć niby w dobrym kierunku. Bez tylu rzeczy jednak w sumie można się obejść, że ta granica u mnie jest mocno płynna.

Askadasuna
Gość

Z ubraniowych dziwnych sytuacji, które miałam to raz odwiedziła mnie koleżanka. Przebierałam się akurat i koleżanka widziała zawartość mojej szafy. Przeraziło ją to, że w szafie mam tak pusto, bo ona ma 5 szaf, z których aż się wysypuje. Na drugi dzień przyniosła mi wory pełne ubrań i obraziła się, że ja nie mam nic dla niej. Zupełnie nie rozumiała, że mam tylko to, co noszę i to, co uwielbiam. Nijak nie docierało do niej, że nic z ubrań za te wory jej nie dam, bo nie chcę rozstawać się z moimi ulubionymi ciuchami. Chciałam jej zapłacić, ale nie chciała. Worki zostawiła z jakimś żalem, przejrzałam i byłam w szoku, bo poczułam się jak człowiek gorszej kategorii. Biedak albo bezdomny. Dostałam masę zniszczonych, poplamionych, rozciagnietych ubrań, ktore nawet nie były w moim rozmiarze. I szczerze? Do dzisiaj czuję niesmak. Niesmak tego, co o darczyńcy mówią rzeczy, ktore ofiarował. I co koleżanka musi myśleć na mój temat, że dała mi takie totalne szmaty. Ścierki do podłogi robię z lepszych rzeczy…

Monika
Gość
Monika

Miałam kiedyś podobną sytuację, może nie aż tak ekstremalną. Po wizycie u mnie i zobaczeniem mojej szafy koleżanka przyniosła mi torbę z ikei wypełnioną ubraniami mówiąc, że na nią za małe i super mi się przydadzą te ubrania. Przejrzałam i wybrałam jedną bluzkę, resztę poprostu oddałam z butelką wina dziękując za fatygę i mówiąc, że nie są w moim stylu. Dalej się lubimy :)).

Beata
Gość
Beata

Dziękuje Ci za ten wpis. Byłam kiedyś w identycznej sytuacji i miałam bardzo podobne , przykre i bolesne odczucia. Dzięki temu co napisałaś poczułam sie raźniej , widocznie nie tylko ja mam takie “koleżanki” Oczywiście nie cieszę się z czyjejś szkody , ale samo to że nie jestem sama z takim przeżyciem – pomaga.

Natasza
Gość
Natasza

Koleżanka najwyraźniej damą nie była i nawet koło damy nie stała. I nie mam tu na myśli jej “wspaniałomyślnego gestu”. Po prostu nie miała biedaczka gustu, poszła na ilość a nie na jakość. Dobre rzeczy się “dobrze starzeją”.

Natasza
Gość
Natasza

Przede wszystkim staram się kupować odpowiedzialnie. Dużo starych ubrań – z tworzyw naturalnych- przerabiam na szmatki, ręczniki. Niektóre ubrania dostają “drugą szansę”, jeśli da się w tym później chodzić głównymi ulicami miasta, to biorę igłę z nitką, potrafię. Stare rzeczy wrzucam do kontenera, niech to przerobią na czyściwo, czy coś tam.
Ostatnio miałam dylemat: stara, gruba kurtka mojego męża. Zniszczona i zakurzona. Pranie niestety chemiczne, chyba, że od razu chcę sobie kupić nową pralkę… bo obecna wirowania tego nasiąkniętego tobołu nie przeżyje. W pralnię już nie będę inwestować. Serdaczka sobie z niej nie zrobię raczej. Miałam do wyboru śmietnik albo kontener. Wybrałam kontener. Wrzuciłam tę brudną kurtkę, nie oczekuję, że pójdzie “do ludzi”, ale przynajmniej ma szansę, że zaopiekują się nią profesjonaliści, zutylizują jako czyściwo.

Marta
Gość
Marta

Kiedyś wrzucałam jakieś niepotrzebne rzwczy do kontenera i… zaatakowała mnie(dosłownie krzyczała na mnie, mam bliżej do 40) starsza pani, że co robie, daję oszustom, a tylu jest potrzebujących, wystarczy postawić pod blokiem. Niestety nie zapomnę jak kiedyś takie zostawione w dovrej woli rzeczy zostały rozwleczone na pół osiedla. Możecie sobie wyobrazić co czułam idąc na pocztę, gdy miałam swoje swetry, czy spódnice 😣

Asia
Gość

Zgadzam sie z większością tez, ale chciałam zapytać co Kasiu myślisz o takich uslugach jak ta krakowskiego MPO, która pozwala oddac WSZYSTKIE niepotrzebne rzeczy, a pracownicy segregują je na te, które idą w kosz lub do przetworzenia i te, które idą dla współpracującej fundacji. Jak dla mnie to naprawdę wybawienie i usługa, która pozwala na pozbycie się wielu dylematów ;-)

@nia
Gość
@nia

Bardzo prawdziwy jest fragment o tym, że czegoś nie chcemy wyrzucić/oddać, bo jeszcze się nam przyda, jeszcze coś z tego zrobimy/przerobimy…Tak naprawdę uciszając swoje wyrzuty sumienia, bo racja, raczej włożymy to z powrotem do szafy celem przerobienia kiedyś tam :D
Asia Glogaza pisała ostatnio o portalu “Ubrania do oddania” – zamawia się kuriera, który zabiera kartony (min. 10 kg) z niepotrzebnymi rzeczami, waga kartonów jest wyceniana i tą kwotą można zasilić jakąś Fundację charytatywną. U mnie w mieście niestety ta opcja jest niedostępna (działa w większych miastach), ale sama inicjatywa jest super.

Malwina
Gość
Malwina

Temat cudowny, uwielbiam czytać o pozbywaniu się rzeczy. Ze swojej strony polecam na FB grupę : Oddajemy pomagamy bo dziś dobre serce mamy
Dużo niepotrzebnych lub nadmiarowych rzeczy już tam oddałam.