Data: 13/01/2020

Jak pozbyć się zbędnych rzeczy? – moja nowa metoda

Jak pozbyć się zbędnych rzeczy? Jakie kryterium przyjąć? Ile ich zostawić? Ile to jest w porządku? Jak wybrać? Są to pytania, które nurtują nie tylko minimalistów. Kto sięgnie po poradniki dowie się, że powinien zostawić tylko te rzeczy, które przynoszą radość (za Marie Kondo) czy te wg mojej zasady 3P – rzeczy Piękne, Pożytecznie, Pamiątkowe (edit: nie, to nie jest ta sama metoda, co u PPD ;))

 

Każda ze znanych i wspomnianych metod jest dobra i z pewnością bardzo efektywna, ale wciąż czegoś mi w nich brakuje. Poza tym uważam, że różne metody sprawdzą się na różnych etapach zabałaganienia i naszej świadomości w tym względzie. Metoda Marie Kondo sugeruje, że powinnam pozbyć się wszystkich rzeczy, które nie przynoszą mi radości. Naturalnie rozumiem przesłanie, ale zawsze, gdy o tym myślę przypomina mi się gąbka i płyn do naczyń – skoro nie znoszę zmywać to powinnam się ich chyba pozbyć, prawda? ;)

 

Z drugiej strony istnieje, wymyślona przeze mnie zasada 3P, która oznacza, że mogą pozostać wyłącznie przedmioty, które są jednocześnie: piękne i pożyteczne lub pożyteczne i pamiątkowe lub pamiątkowe i piękne. Uwielbiam tę metodę i stosuję regularnie, ale wiem, że dla niektórych może być ona nieco zbyt sztywna i schematyczna.

 

Dlatego wymyśliłam zupełnie coś nowego, a w zasadzie ta koncepcja sama do mnie przyszła w trakcie jednej z ostatnich medytacji (medytuje w nurcie mindfulness – jest to świecka medytacja). W medytacji dużą uwagę przykłada się do pozycji, w której medytujemy. Nie ma sztywnych reguł, najważniejszą jest to, że pozycja medytacyjna ma być dla Ciebie WSPIERAJĄCA. 

 


Jak pozbyć się zbędnych rzeczy?

Zostaw tylko te, które są dla Ciebie WSPIERAJĄCE.


 

Co to oznacza WSPIERAJĄCE?

 

To oznacza te rzeczy, które pomagają Ci w jakikolwiek sposób. Dzięki nim masz gdzie spać, co na siebie włożyć, co zjeść, jak pozmywać naczynia. To rzeczy, które choć nie muszą sprawiać Ci radości, to jednak służą w wykonywaniu codziennych czynności i Twoje życie dzięki nim jest prostsze, wygodniejsze, łatwiejsze. Oczywiście, to oznacza również te rzeczy, które przynoszą Ci radość, szczęście, sprawiają, że na Twojej twarzy gości uśmiech. Rzeczy, które służą Twojemu rozwojowi, towarzyszą Twoim pasjom czy zainteresowaniom.

 

Pamiętaj proszę, że paradoksalnie, również dyskomfort może być niezwykle wspierający. W medytacji wspierająca pozycja to oczywiście pozycja wygodna, ale i też sprzyjająca skupieniu. Super wygodnie byłoby ułożyć się na boczku i na miękkiej poduszce pod głową, ale wtedy praktykowałabym uważność we śnie. :) Dlatego pozycja ma wspierać moje skupienie, co oznacza, że co do zasady bardziej wspierające będzie medytowanie na siedząco. Podobnie jest z rzeczami. Pozornie niezmiernie wygodnie byłoby mieć szafę wypełnioną najróżniejszymi rzeczami, bo zawsze coś się w niej znajdzie, ale gdy się przyjrzymy, dyskomfort polegający na posiadaniu mniejszej liczby, ale lepiej dopasowanych do naszych potrzeb rzeczy będzie dużo bardziej wspierający.

 

Porządkując rzeczy, biorąc je po kolei do ręki zadaj sobie pytanie: Czy ta rzecz jest dla mnie wspierająca?, czy może jednak stanowi balast, zbędny wyrzut sumienia, śmieć, obciążenie. Pisałam wcześniej o rzeczach, których używasz do realizacji swoich pasji, np. sztalugi malarskie. Cudowna, wspierająca rzecz, gdy… jej używasz. Nieużywane sztalugi, leżące w kącie stanowić będą raczej wyrzut sumienia. Za każdym razem, gdy na nie spojrzysz pomyślisz – rany, miałam wrócić do malowania, ale ciągle mi się nie składa… Taka rzecz zdecydowanie NIE jest WSPIERAJĄCA.

 

Daj mi koniecznie znać czy taka koncepcja jest dla Ciebie wspierająca w pozbywaniu się zbędnych rzeczy? A może masz inną, ulubioną i skuteczną?

53 komentarze

53
Dodaj komentarz

avatar
21 Comment threads
32 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
30 Comment authors
MartaKarolinaTomekLucynaPaula Recent comment authors
  Powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anka
Gość
Anka

No nie wiem… Chyba jednak bardziej odpowiada mi metoda 3P. Wydaje mi się lepiej godzić obiektywne cechy rzeczy i mój stosunek do nich. Kryterium wspierania – czy bycia wspierającym – tak, jak je Pani przedstawiła, wydaje mi się zbyt „doraźne”, uzależnione bardziej od nastroju, niż od rzeczywistej wartości rzeczy i jej funkcjonalności. Uświadomił mi to właśnie przykład sztalug, które stały u mnie dość długo, budząc oczywiście wyrzuty sumienia i…nie wyrzuciłam ich mimo to. Nastroje, które nie pozwalały mi malować minęły, sztalugi wróciły do życia. Mało tego: właśnie to, że były pod ręką, okazało się jednym z ważniejszych bodźców do powrotu do malowania.

Pimposhka
Gość
Pimposhka

Ja mam czasem takie momenty, że mam dość swojej pralki i zmywarki, normalnie wyrzuciłabym przez okno ;)

Pimposhka
Gość
Pimposhka

KIedyś miałaś taki tekst, który mi się podobał w kwestii kupowania nowych rzeczy ‚czy chcę być za tą rzecz odpowiedzialna?’ i myślę, że to pytanie można sobie zadać również w stosunku do rzeczy, które posiadamy. Np. samochód jest fajny i mnie wspiera ale sporo kosztuje jego utrzymanie i jest sporo z nim zachodu (ja już drugi tydzień wybieram się po płyn do spryskiwaczy ;) więc może zamienić go na rower?

Kinga
Gość
Kinga

Podoba mi się to stwierdzenie „czy chcę być z tą rzeczą odpowiedzialna”, szczególnie teraz jest to ważne gdy tak wiele śmieci podkujemy.

Inka
Gość
Inka

Mnie też się podoba takie podejście.

wendigo
Gość

Ja też mam pewne wątpliwości ;) bo jak tak na to spojrzeć, to właściwie każda rzecz jaką obecnie posiadam jest dla mnie wspierająca. Ale ja nadal czuję jakiś nadmiar… Z tą odpowedzialnością („czy chcę być za tą rzecz odpowiedzialny?”) to już bardziej do mnie przemawia…

A bez gąbki i płynu do naczyń? Myślę, że można przeżyć mając zmywarkę, bo co brudniejsze to do zmywarki, a jak się chce coś czasem przepłukać tak na szybko, to da radę bez płynu i gąbki to zrobić ;) Z kolei do niedomytych przez zmywarkę poważnych zabrudzeń są jednorazowe czyściki – tak, wiem, nie jesteśmy wtedy zero waste ;) ale mne one wspierają i jeszcze dają radość! ;)
Jest jeszcze inne rozwiązanie (i takie stosuję ja) – gąbka do mycia naczyć oraz płyn w takich kolorach, żeby pasowały do kuchni – wtedy wręcz są częścią wystroju co, przynajmniej mi, daje radość (u mnie dodatki są zielone i taką też gąbkę znalazłem oraz kiedyś płyn – teraz nowy kupuję w innych butelkach i przelewam do tej ładnej zieloniutkiej butelki ;) ).

Anna
Gość
Anna

Przecież metoda 3P została wymyślona przed Panią. Słyszałam o niej zanim powstał Pani blog. Trochę pokory przydałoby się do życia.

Inka
Gość
Inka

Ja o metodzie 3P dowiedziałam się z Perfekcyjnej Pani Domu, a wcześniej mówiła o tej metodzie Anthea Turner w oryginalnej wersji programu: „I took my own advice from my Perfect Housewife show on BBC3 – if it’s not beautiful, useful or seriously sentimental, get rid of it.”
https://www.dailymail.co.uk/femail/article-1231721/It-strain-relationship-Anthea-Turner-reveals-dealt-massive-debts.html
Chyba że masz Kasiu na myśli swój autorski podział, że każda z rzeczy musi spełniać 2 kryteria z trzech – o tym nie słyszałam.

Kasia
Gość
Kasia

Cześć Kasia. Najbardziej zainteresowało mnie, że ta myśl przyszła do Ciebie pod czas medytacji. Czy celowo medytujesz na taki temat, czy po prostu starasz się puścić myśli wolno? Jak to u Ciebie wygląda? Sama staram się medytować w duchu mindfulness. Nie idzie mi łatwo. Staram się skupić na oddechu, a myśli , które przychodzą mi do głowy odsuwać tak jakbym odsuwała przepływające obrazki. Dlatego zainteresowało mnie to, jak ty widzisz medytację.

Dominika
Gość
Dominika

Chętnie poczytałabym post na temat takiej medytacji, jak to w w ogóle wygląda, na czym polega, jak działa – dla ludzi, którzy nic nie wiedzą na ten temat. Prosty poradnik jak medytować.

Klaudia Jaroszewska
Gość

Ja właśnie pozbywałam się metodą KonMari i jestem z niej akurat zadowolona. Ważne, by – tak jak piszesz – rozumieć przesłanie. Mi też zmywanie nie sprawia radości, ale czyste naczynia – już tak. Więc jakoś się to wiąże :)

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Witam!
Pozbywam się rzeczy od kilku już lat i uważam, że każda z metod jest odpowiednia na pewnym etapie. Osobiście zaczęłam od posprzątania garderoby po przeczytaniu książek M. Kondo, potem posprzątałam wg. tych zasad resztę mieszkania. Było mi mało, wciąż miałam zbyt wiele. Znów pozbywałam się rzeczy kolejnymi metodami 3p, 1in1out… Przeczytałam masę książek, droga trwała latami. Oczywiście nie chciałam, wyrzucać więc większość rzeczy sprzedałam, oddałam. Dzisiaj mój organizm pozbył się sentymentu wobec rzeczy. Śmiało i bez skrupułów oddaję i sprzedaję, w dodatku mam ciągłą potrzebę posiadania mniej. W tym roku zdecydowaliśmy się na remont mieszkania i wg. Mnie Twoja zasada będzie jak znalazł. Wyprzedam wszystko co mnie nie cieszy i nie wspiera, i zaopatrzę się tylko w rzeczy, które mnie są potrzebne. Zero dekoracji, zbędnych detali – zdecydowanie wolę, aby mebel sam w sobie stanowił ozdobę jednocześnie spełniając swoją rolę i ciesząc oko. Mam nadzieję, że moje mieszkanie wypełni harmonia i piękno prostoty.

Natalia
Gość
Natalia

Kasiu, miło Cię znów „czytać”! Ten wpis jest dla mnie bardzo wspierający ;) poczułam chęć przejrzenia swoich rzeczy w opisany przez Ciebie sposób :) Myślę, że to może być rozwiązanie dla mnie, choć nie posiadam zbyt dużo zbędnych przedmiotów. Cała koncepcja mindfullness jest mi bardzo bliska- jestem ciekawa efektów! Poczułam lekką ekscytację na myśl o porządkach- dziękuję, za inspirację! ❤️

Magdalena
Gość
Magdalena

Metoda 3P jest metodą, o której wieki temu mówiła w swoimi programie jakaś Brytyjka. Nie pamiętam tytułu, ale to ona zapoczątkowała boom na programy o sprzątaniu.

Anna
Gość
Anna

I dawno temu opisała tę metodę Pani Loreau

JaiJa
Gość
JaiJa

Anthea Turner, a później nasza rodzima PPD

Gosik.
Gość
Gosik.

Zastosowałam podaną przez Ciebie metodę i pozbyłam się relaksujących kolorowanek. Nie bardzo miałam czas i natchnienie żeby się nimi zajmować a ponieważ było ich sporo, to zajmowały sporo miejsca w szufladzie. Mój wyrzut sumienia. Niech służą innym :) Dzięki za ten tekst. Pozdrawiam serdecznie :)

Polny
Gość

Chyba i ja spróbuję ;)

Sowa z Wieruszowa
Gość

Ja mam inną metodę- jedną: pozbywam się wszystkich tych rzeczy w których nie chodzę/lub ich nie używam od co najmniej dwóch/trzech lat ;-)

Alicja
Gość
Alicja

Również rozpoczęłam rok od porządków. Wspierających. Skończyłam 40 lat. Rozstałam się z facetem,po latach wspólnego męczenia się ze sobą. Sylwestra spędziłam sama w domu, refleksyjne,ale i z filmami w łóżku. Teraz jestem gdzieś w Ameryce środkowej, jeszcze kilka dni włóczęgi (upały mnie umeczyly) i plażowania, po czym wracam do PL. Wtedy zabieram się za porządkowanie przestrzeni i domykanie bałaganu,jaki mi się wytworzył na przestrzeni ostatnich 5 lat. Przede mną próba sprzedaży nieruchomości (nie chcę zostać w obecnym miejscu zam.), a gdy się uda, rozpocznę budowę czegoś małego i prostego. Chcę piękna i prostoty. Teraz jestem pełna lęku. Nigdy nie czułam się tak sama,ale i tak wyzwolona. Marzę,by pożyć tak dla siebie,pierwszy raz w życiu. Już czekam końca urlopu, by wrócić do domu i wprowadzać zmiany. Po swojemu. Nowy początek to nowe szanse i przestrzeń do rozwoju. Mogę czytać blogi, książki, zadbać o siebie. Nadal mi głupio,że piszę tak w odniesieniu do Ja. Wychowano mnie w poczuciu obowiązku wobec jasnych ról i schematów. Byłam o krok od decyzji o macierzyństwie, wbrew sobie, na szczęście tu się nie dałam. Ale wiele lat służyłam innym, bliskim, chorym, światu, związkowi… Rok 2020 to będzie mój egoistyczny czas. Gdy się trochę napełnię, będę znów… Czytaj więcej »

JaiJa
Gość
JaiJa

Metoda 3P jest znana od lat….wielu.

Oktawia
Gość
Oktawia

Ostatnio miałam taka sytuacje, że wszystkie książki Agnieszki Maciąg, które przez jakiś czas trzymałam w szafce, potem na biurku i znowu w szafce, z początku wspierające zaczęły mi Po prostu ciążyć. Czułam przez to blokadę i nie potrafiłam znaleźć przez to nowych tytułów, których aktualnie bardzo potrzebuje, aby dalej się rozwijać. Zdaje sobie sprawę, że wiele osób wręcz szczyci się tym, że ma całą kolekcje i jeśli im to pasuje to super! Jeśli trzymają je tylko, aby wzmocnić swoje ego, nie siebie to już zastanowiłabym się nad tym…, ale wracając do tematu. Przestały być dla mnie wspierające i je sprzedałam. Poczułam taki oddech i ulgę, a przede wszystkim przyszły do mnie nowe książki te, które wspierają mnie teraz <3

Alina
Gość
Alina

Ciekawa jestem, jakie to książki? :-)

Renata
Gość
Renata

Z książkami radzę sobie w ten sposób, że po przeczytaniu od razu decyduję, czy dany tytuł zostaje u mnie (bo np chętnie przeczytam jeszcze raz) czy też oddaję dalej w obieg, by ktoś inny mógł skorzystać. Lubię książki w formie papierowej. Ale na moim regale są tylko te, które szczególnie mi się spodobały 😊 Kasiu, kiedyś polecałaś serię „Kwiat paproci”. Przeczytałam całość i naprawdę wciąga 😊

Anna
Gość
Anna

Fajny tekst :) Jeszcze sana nie wiem, co zrobię, ale rok temu wpadłam w… pułapkę minimalizmu. Najbardziej odczuwałam to w swojej garderobie, w której zostało mi dokładnie 13 sztuk ubrań na cały rok! No i zaczęły się problemy. Nie miałam nic odpowiedniego na rozmowę o pracę albo zwyczajnie nie wyrabiałam się z praniem. Przez to – chcąc nie chcąc – w roku 2019 musiałam ją pilnie uzupełnić. Efekt był taki, że nie zawsze były to takie rzeczy, jakie chciałabym mieć na 120% – z różnych względów: ceny i zasobności portfela, nagłej potrzeby czegoś specjalnego (potrzeby z powodu wypadającej okazji) itp. Gdzieś się w tym wszystkim w efekcie pomieszałam i obecnie w mojej szafie panuje chaos, a wyjścia z niego nie ułatwia mi dodatkowo brak pór roku i moja niechęć do lata, a jednocześnie – konieczność radzenia sobie z jego nadmiarem… Ostatnio spodobała mi się idea 10-iteam wardrobe, może spróbuję ją zastosować, ale też bardzo podobała mi się Twoja idea 7 ubrań w 7 dni! Tak na marginesie, to tęskno mi za Twoimi zestawami tygodniowymi :)

Marta
Gość
Marta

Dobre ostrzeżenie przed „pułapką minimalizmu”. Przykład, na wielu blogach w wypowiedziach widzę okropny wstręt do nadmiaru ręczników. Dziewczyny wyliczają sobie jakąś super minimalistyczną liczbę a reszta out. Ręczniki maja to do siebie, że wieczne nie są i po jakimś czasem trzeba biegiem do sklepu. Nie mówię żeby kupować w nadmiarze, ale jeśli już coś jest w domu (a chwilowo nie jest nam potrzebne) to może nie zawsze trzeba wyrzucać na siłę.

Mam czasem wrażenie, że część wpisów o wyrzucaniu nieużywanej przez rok garderoby piszą pracownicy sieciówek lub domów mody. W ich interesie najbardziej leży to żeby ludzie mieli jak najmniej ubrań , jak najwięcej pozbyli się różnorodnej odzieży bo jak znajdą się w takiej sytuacji jak Anna to popędzą właśnie do SKLEPU a nie do własnej szafy i interes się kreci.

DiBi
Gość
DiBi

Wyrzuciłas te sztalugi?
Mysle, ze pozbywanie sie rzeczy to pikus. Gorzej – jaki widać u Ciebie tez – z nabywaniem: widocznie kupujesz/dostajesz masę rzeczy, ktore sa niepotrzebne. Warto nauczyć sie odmawiać i sobie i innym.

Paula
Gość
Paula

Intuicyjnie oceniam tak rzeczy od jakiegoś czasu. Nigdy nie posiadalam zbyt dużo przedmiotów, ale przyszedł taki moment, kiedy zorientowałam się, że mam wyrzuty sumienia przez rzeczy. Że za rzadko używam tej maseczki, nie chodzę w bluzce, której nie lubię, ale jest prawie nowa i trochę za nią dałam, że nie używam parowaru, mimo że bardzo chciałam go mieć… Postanowiłam pozbyc się tych wszystkich wyrzutów i od tej pory otaczać się przedmiotami, z których będę korzystać i będę z tego zadowolona, a nie będę się zmuszac. Z natury jestem leniwa i lubię upraszczać sobie życie, więc nawet taka pierdoła jak odżywka do włosów nie będzie przeze mnie za często używana, jak będzie to duży odkręcamy pojemnik i nie będę mogła go otworzyć jedną ręką :D
Cieszę się, że takie kryterium przyjęłaś, ponieważ z doświadczenia widzę, że bardzo ułatwia ono życie :) pozdrawiam serdecznie

Lucyna
Gość
Lucyna

Mam bardzo podobnie 🙂

Renata
Gość
Renata

A mi bardzo się podoba ta metoda Kasiu, właśnie dlatego, że nie jest zbyt restrykcyjna.
Jestem zwolenniczką umiaru, zdrowego minimalizmu. Nadmiar, bałagan męczy mnie bardzo, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie np domu bez kwiatów, bez obrazów itd. W moim przypadku sprawdza się harmonia, ale nie pustka. Pomysł więc, by zostawić tylko rzeczy wspierające jest dla mnie idealny! Pozwala zachować równowagę, nie mam nadmiaru, ale też niczego nie brakuje, jest w sam raz 😊 chyba też się zainspiruję i kolejny raz przejrzę dom w poszukiwaniu tego, co zbędne i niewspierajace 😊

Tomek
Gość

Dobry tekst. Mi najwięcej inspiracji do „sprzątania” dało przeczytanie książki „Książeczka minimalisty” parę lat temu. Absolutnie polecam każdemu :)

Karolina
Gość
Karolina

Na (anglojęzycznym) YouTube usłyszałam że wystarczy zadać sobie jedno bardzo ważne pytanie: czy kupiłbym/ kupiłabym ponownie dana rzecz?