
Listopad to podobno najsmutniejszy miesiąc w roku. Jednak, dzięki krótkim wypadom do Hiszpanii i nad polskie morze jakoś dało się przetrwać. Nie bez znaczenia było przepyszne domowe jedzonko serwowane mi regularnie przez MM. Pisanie bloga ma wiele zalet, ale regularne gotowanie to z pewnością jeden z głównych plusów :).

Moja hiszpańska kolacja. Jamon + oliwa + chlebek. Owoce morza wymiękają :).

Proszę Państwa, i zwykłe jajka mogą być fotogeniczne. Te zostały zużyte do najpyszniejszych pankejków na świecie.

Ciemne tło na zdjęciach nadal mnie inspiruje. Może nie jest to totalnie dark photography, ale ujdzie.

Z każdego wyjazdu staram się też przywozić wnętrzarskie inspiracje. W Sopocie odkryłam cudne miejsce, o którym czytałam już wcześniej. Zatoka Sztuki tak mnie urzekła, że zamiast dwóch spędziłam tam cztery godziny – czytając, pracując i gapiąc się na morze. Poza tym ten bar z kamieni jest super. Chciałam zrobić więcej zdjęć, ale trochę było mi głupio powiedzieć, że jestem blogerem i to na bloga…



Czasami inspirację znajduję w gazetach, książkach i albumach…

…a czasami jest to przepiękny, rzeźbiony parawan w hinduskiej restauracji w Warszawie…

…a czasami na ulicy w Barcelonie. Fajowy ten byczek!

Cudne są również projekty upcyklingowe. Te znalazłam też w Barcelonie, w zrewitalizowanym budynku starej fabryki, gdzie odbywała się konferencja, w której brałam udział.

Wszystkie inspiracje skrupulatnie spisuję w notesiku oprawionym w jedwab z reprodukcją twórczości Joanny Sarapaty – nowa kolekcja w Empiku, bardzo trafiona.

A to moodboard,który wysłałam na jeden z konkursów wnętrzarskich. To pierwszy moodboard w moim życiu. Bardzo jestem ciekawa czy uda się coś wygrać. Trzymajcie proszę kciuki! :)

Pamiętacie, jak w ostatnim przeglądzie rynkowym rozmarzyłam się o nowym obiektywie? Dostałam taki w prezencie od MM – w tym roku gwiazdka przyszła nieco wcześniej :). Powyżej na zdjęciach poznajcie Boba. Bob jest cichym opiekunem naszego mieszkania i jest bardzo fotogeniczny, wypróbowałam na nim nowy obiektyw :).

A tu występowałam na kolejnej konferencji. Nawet je lubię – jest okazja, żeby się wystroić :). Przy okazji, zapraszam na nasz instagramowy profil – dużo fotek niepublikowanych na blogu.

W podsumowaniu miesiąca nie może zabraknąć Nelanii. Obiecuję, że przy robieniu tego zdjęcia nie działa jej się krzywda :).

I na koniec Nelcia solo. Poza Bobem jest to najwdzięczniejszy model do fotografowania. MM niestety ucieka przed obiektywem :).


