Nasza nowa inwestycja w nieruchomości – małe mieszkanie na wynajem!

inwestycja w nieruchomości małe mieszkanie na wynajem

Przyznaję, że w ostatnim czasie byłam dużo mniej aktywna na blogu. Powodów jest wiele, ale między innymi jest to nasz (mój i MM) nowy projekt inwestycyjny. Od dawna planowaliśmy rozszerzyć działalność, a przede wszystkim zdywersyfikować nasze dochody poprzez kupno mieszkania na wynajem.

 


Małe mieszkanie na wynajem. Skąd pomysł?

 

Właściwie cały czas aktywnie szukamy nowych możliwości inwestycyjnych i nasze myśli regularnie wracają do inwestycji w nieruchomości. Po pierwsze, jest to rynek, który całkiem dobrze znamy i zwyczajnie „czujemy”. Jak wiecie, od blisko 7 lat prowadzimy razem biura coworkingowe pod marką COPOINT – firmę, która działa na rynku wynajmu nieruchomości biurowych. To daje nam solidne podstawy i pewne doświadczenie. Po drugie, jest to w miarę stabilna i rentowna forma inwestycji. Osobiście lubię inwestycje, gdzie mam poczucie sprawczości, a nie tylko biernie czekam na rozwój sytuacji (choćby inwestycje w akcje). Po trzecie, traktujemy tę inwestycję długofalowo i w takiej perspektywie nieruchomości są dobrym wyborem.

 

Odpowiedniej nieruchomości szukaliśmy bardzo długo. To nasza pierwsza nieruchomość mieszkaniowa, dlatego podchodziliśmy do sprawy bardzo ostrożnie. W końcu pojawiło się właściwe mieszkanie, a decyzję podjęliśmy właściwie od ręki, komunikując się prawie telepatycznie. ;) To brzmi zabawnie, ale okazyjne nieruchomości w Warszawie sprzedają się dosłownie w 15 minut. Dwa lata temu upatrzyliśmy sobie fantastyczną nieruchomość – mieszkanie w odnowionej kamienicy na Pradze. Byliśmy już umówieni na podpisanie aktu notarialnego, gdy sprzedający się rozmyślił i postanowił sprzedać je komuś innemu (kupującemu, który wziął 2 mieszkania „od ręki”). Cóż, zdarza się.

 

W każdym razie, po miesiącach załatwiania różnych kwestii finansowych i technicznych, właśnie odebraliśmy klucze do mieszkania. Chcę skorzystać z okazji i opisać Wam całość projektu. Być może będzie to wskazówka lub inspiracja dla części z Was, którzy taką inwestycje rozważają. Postaram się też podejść do projektu od strony wnętrzarskiej i podpowiedzieć kilka niskobudżetowych rozwiązań do zastosowania w mieszkaniach na wynajem.

 


Nasze małe mieszkanie na wynajem. Aktualny wygląd, zdjęcia i informacje.

 

Przede wszystkim – lokalizacja. Kupione mieszkanie mieści się w Warszawie, niedaleko Galerii Mokotów i tzw. Mordoru – największego skupiska biurowców poza centrum. Samo mieszkanie ma ok. 37 metrów, dwa pokoje z oddzielną kuchnią i łazienką, mieści się na 3 piętrze bloku z windą. Niestety nie ma balkonu, ale za to całkiem sporą piwnicę i miejsce postojowe pod blokiem. Jest to nieruchomość z rynku wtórnego, do remontu.

 

Kupiliśmy je nie za wybitnie niską, ale bardzo okazyjną cenę (jak na tę lokalizację) 265 tys. złotych. Na remont planujemy wydać ok. 15 tys. złotych. Dajcie znać, czy interesuje Was strona finansowa tego projektu – co, gdzie, za ile, na co zwracać uwagę itp. Jeśli tak, przygotuję szczegółowe zestawienie. Jak widzicie, kwota, którą planujemy wydać na remont nie jest zastraszająco wysoka, musimy więc stanąć na wyżynach kreatywności i pomysłowości. Będziemy jak Dorota Szelągowska! ;) Żebyście nabrali pojęcia, z czym się mierzymy, poniżej kilka zdjęć mieszkania w chwili obecnej:

 

małe mieszkanie na wynajem

małe mieszkanie na wynajem

1. Duży pokój i widok na przejście do sypialni

2. Osobna kuchnia

3. Łazienka

4. Widok na duży pokój od strony okien

 5. Sypialnia

 


Jak powinno wyglądać idealne mieszkanie na wynajem?

 

Oto jest pytanie! Przejrzałam setki małych mieszkań na wynajem w Warszawie i moja pierwsza refleksja to: jakie one są paskudne! Większość jest ciemna, brudna i zagracona. Wypełniona starymi, przypadkowymi meblami na tle żółtopomarańczowych ścian. Ble! Napawa mnie to optymizmem, bo mam wrażenie, że relatywnie niewiele trzeba, żeby się na takim rynku wyróżnić. Nasz remont ma być budżetowy, niemniej jednak chcielibyśmy naszemu przyszłemu najemcy zapewnić coś więcej – przytulne, czyste, ładne i dobrze wyposażone mieszkanie.

 

Właśnie – komu zamierzamy wynająć mieszkanie? Nasi docelowi najemcy to para, dla której będzie to pierwsze wynajmowane mieszkanie po studiach lub w pierwszych latach pracy. Takie założenie nie tylko ułatwi szukanie najemcy, ale wpływa również mocno na sposób urządzenia i wyposażenia wnętrz. Chcemy, żeby nie było to drogie mieszkanie. Zrobiłam już wstępny szkic oraz budżet, jakim dysponujemy i zaplanowałam zmiany, dopasowane pod wymogi takiego właśnie najemcy.

 

Nie zamierzamy ruszać żadnych ścian działowych, ani wprowadzać poważnych zmian w układzie mieszkania. Główne elementy remontu to położenie podłóg we wszystkich pomieszczeniach, doprowadzenie ścian do porządku i wymiana sprzętów. Potencjalnie najwięcej pracy renowacyjnej będą wymagały kuchnia oraz łazienka, ale tutaj zakres remontu uzależniam od stopnia wykorzystania budżetu po położeniu podłóg i pracach ściennych. O ile ściany nie powinny sprawić niespodzianki, to podłoga jest jedną wielką niewiadomą. Dopiero po ściągnięciu warstw wykładziny i linoleum zobaczymy, z czym mamy do czynienia.

 

Mieszkanie będzie zaaranżowane w prostym stylu skandynawskim: biel i szarość na ścianach, białe meble i drewniane dodatki. Będzie dużo DIY i odnawiania mebli. Staram się do tego projektu podejść maksymalnie biznesowo i nie szaleć z wykończeniem wnętrz. Po pierwsze, to nie mój gust ma tu być na pierwszym planie, a stworzenie „czystej” aranżacji, która umożliwi najemcy dopasowanie jej do swoich potrzeb. Po drugie, styl skandynawski jest zwyczajnie najtańszy bez ryzyka utraty funkcjonalności i komfortu.

 

Na koniec zwracam się z prośbą do Was! Sama przez wiele lat wynajmowałam mieszkania, zarówno w Warszawie, jak i w Toruniu w trakcie studiów, ale są to jednostkowe doświadczenia i z dość dawna. Czy ktoś z Was wynajmował kiedyś mieszkanie? Co było fajne, a na wspomnienie czego zgrzytacie zębami ze złości? Każda podpowiedź będzie na wagę złota!

 

  • Co było najbardziej irytujące w wynajmowanych mieszkaniach?
  • Na co zwracaliście uwagę przy wyszukiwaniu, a co odstraszało?
  • Jakiego typu sprzętów lub mebli brakowało?
  • Ile powierzchni do przechowywania potrzeba? Zaplanowałam jedną 3-skrzydłową szafę sypialni , drugą 2-skrzydłową w pokoju i komodę w przedpokoju. Wystarczy? Mam w tym względzie wypaczone podejście. ;)
  • Jakie użyteczne, fajne rozwiązania zauważyliście?
  • Jakiego rodzaju sprzęty są niezbędne, a z których można spokojnie zrezygnować (zmywarka koniecznie?, odkurzacz, kuchenka czy mikrofalówka, telewizor itp.)? 

 

Niecierpliwie czekam na podpowiedzi, jak według Was powinno wyglądać małe mieszkanie na wynajem! Dajcie też proszę znać, czy chcecie, żebym opisała finansową stronę projektu.

 

PS zdjęcie tytułowe jest z banku zdjęć, ale fajnie oddaje klimat, który chciałabym stworzyć w wynajmowanym mieszkaniu. :)

 

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • Kasia

    Kasiu, wynajmowałam z mężem mieszkanie przez 4 lata. Była to kawalerka 34m. Niezbędne były (na szczęście były w mieszkaniu) kuchenka z piekarnikiem, odkurzacz i pralka. Moim zdaniem zmywarka i mikrofalówka są zupełnie zbędne. Dla mnie super wygodna była taka duża wysuwana szafa w kuchni i sznurki na pranie w łazience :) Powodzenia w znalezieniu dobrych wynajmujących i serdecznie pozdrawiam!

  • Kasia

    Wynajmowałam 3 mieszkania podczas studiów i najbardziej irytujące były gazowe bojlery do podgrzewania wody w łazienkach (ale to huczało przy odkręcaniu ciepłej wody,aż szyby drżały)oraz starodawne felerne spłuczki w toaletach,które wiecznie się psuły. Poz poza tym do 2 mieszań musiałam niestety zakupić łóżko. Wydatek duży dla studenta ale dla pary myślę,że już nie będzie to wielkim problemem.Brak telewizora zupełnie nie przeszkadzał. Obecnie razem z mężem wynajmujemy mieszkanie także 2 pokojowe tylko metraż większy. To co przyciągnęło nam dobrych lokatorów i pozwoliło uzyskać dobre odstępne to poza lokalizacją oczywiście – garderoba, którą wyodrębniliśmy przy korytarzu i prosta, dobrze urządzona kuchnia z dobrą lodówką, piekarnikiem, płytą grzewczą i zmywarką (to, jak się okazało przy oględzinach, był duży plus)oraz schludna czysta ale też prosta łazienka. Ściany odmalowaliśmy na biało i szaro co wpasowało się super w aktualne trendy :) Pokoje nie były umeblowane (poza szafką pod telewizor) ale zawierały rolety, karnisze z firankami i zasłonami (parter)oraz pełne oświetlenie. Mieszkanie przeznaczyliśmy właśnie dla par i brak mebli w pokojach nie był żadnym problemem. Myślę,że ilość szaf, którą oferujesz powinna najzupełniej wystarczyć. Z tego co zauważyliśmy to większość par, która była chętna na wynajem mieszania posiadała już drobny sprzęt taki jak odkurzacz, żelazko oraz telewizor. Jedni nawet mieli swoją lodówkę :) Pralki nie zostawiliśmy w mieszkaniu bo lokatorzy mieli swoją. Najważniejsze by mieszkanie było czyste i nie było zagracone a w szafkach nie były poupychane stare rzeczy.

    • Na szczęście termy to już pieśń przeszłości. Pamiętam, mieliśmy taką w domu. :) Wynajmując sama jako studentka (lub tuż po studiach) też zwracałam głównie uwagę na czystość. Zaskakuje, jak wiele osób właśnie zostawia w szafach i szafkach jakieś zatęchłe starocie!

      • Kasia

        Dokładnie :) A odnosząc się jeszcze do zdjęć Waszego mieszkania, to myślę,że meble kuchenne da się jakoś fajnie odmalować i nie będzie to duży koszt.Do tego troszkę nowego sprzętu i będzie funkcjonalnie. Najbardziej problematyczna będzie łazienka bo chyba samo malowanie płytek nie wystarczy. Czemu ten brodzik jest tak strasznie wysoko, kawałek pochlapanej podłogi i można się nieźle przejechać podczas wychodzenia z niego;) Salon i sypialnia mają duży potencjał :)

  • Kasiu ja właśnie przeniosłam się z mężem z Warszawy do Pragi, gdzie w przeciwieństwie do naszej stolicy, zaczęliśmy wynajmować mieszkanie. Dla mnie mieszkanie pod wynajem musim być przestronne, jak najmniej zagracone i posiadać duże szafy, gdzie można sporo zmieścić i zamknąć wiele przedmiotów. Zmywarka i odkurzacz to dla mnie standard. I jak nam się właśnie zmywarka popsuła to właścicielka kupiła od razu drugą. Standardem jest też to, że kuchnia w wynajmowanym mieszkaniu jest tak wyposażona, że wchodzi się i korzysta. Czyli są garnka, sztućce itd. I to nie jest tylko perspektywa praska, ale kuzynka, która wynajmuje „lepsze” mieszkanie małżeństwu w Warszawie zaoferowała im dokładnie taki standard.

    • Anna

      A widzisz, z kolei w Niemczech standardem jest wynajmowanie nieumeblowanych mieszkań (często nawet bez mebli kuchennych), nie mówiąc już o wyposażeniu w zastawę stołową czy odkurzacz.

      • Kate

        Dokładnie tak, większość mieszkań pod wynajem jest zupełnie pustych i trzeba sobie wszystko zorganizować samemu, co życia nie ułatwia, tym bardziej jeśli człowiek nie planuje wynajmu na więcej niż dwa lata.

      • grhheen

        W Szwajcarii też wynajmowane są „puste” mieszkania, przy czym zwykle łazienka i kuchnia są wykończone łącznie z AGD, ewentualnie zabudowana szafa na przedpokoju. Pozostałe pomieszczenia bez mebli. Dodatkową niedogodnością jest to, że w mieszkaniach często nie ma podłączonej / możliwości podłączenia pralki, a zamiast tego jest wspólna pralka w piwnicy z dyżurami na korzystanie z niej… co kraj to obyczaj.

  • panna_linna

    Nigdy nie wynajmowałam mieszkania, ale z różnych reportaży Filipa Springera w głowie utknęła mi powtarzająca się myśl wszystkich wynajmujących, że nie mogli powiesić na ścianie swoich zdjęć, grafik itp. Chodzi o nie dziurawienie ścian. Może rozwiązaniem będzie powieszenie takich półek na obrazy? Jestem bardzo zainteresowana rozwiązaniami remontowymi i DIY. Z niskobudżetowych pomysłów – znajomi pomalowali kafle w łazience specjalną farbą, użytkują ok. roku, ale bardzo sobie chwalą to rozwiązanie. Pozdrawiam

    • O tak! Świetna uwaga.

    • ketblu

      Też pomalowałam kafelki w łazience ok. rok temu. Jeśli nie chcesz remontować całej łazienki to dobry pomysł. Malowałam większą część łazienki na biało, co wymagało trzech warstw żeby przykryć jasnoróżowe kafle. Przy czarnych może być większy problem, dlatego radzę wybrać inny kolor farby np. szary kryje dużo lepiej.

    • Kasia

      Malowanie kafelków i szafek w kuchni to super pomysł. Efekty są na prawdę świetne a koszt niewielki :)

    • Malowanie kafli mamy w planach, a w kwestii obrazków też mam kilka pomysłów. :) Z drugiej strony, przecież jest teraz mnóstwo takich taśm i rzepów do wieszania bez wiercenia – nikt z tego nie korzysta?

      • Kobieta

        Kasiu korzystałam i nie na wszystkich powierzchnia to się trzyma :/ Taśmy montażowe utrzymają małe ramki ale czy półkę z książkami nad głową ?

      • Nie, nie, miałam na myśli wieszanie obrazków i obrazów, nie półek.

      • Niestety, te taśmy często odchodzą później razem z tynkiem :/ Przekonałam się o tym u siebie! Wąskie półki na obrazki i zdjęcia to super rozwiązanie!

      • Rzepy są fajne, ale na niewielkie obrazki. Półki lepiej przymocować wkrętach.

  • Patrycja Łakomy

    Szukaliśmy mieszkania, które umożliwi nam podział na strefy: praca z domu i odpoczynek. Mamy koty, zgodna na posiadanie zwierzaka podczas poszukiwania mieszkania od października graniczyła z cudem. Dobijają mnie panele w kuchni i utrzymanie ich w czystości. Wygodne łóżko to dla mnie podstawa. Strefa odpoczynku, stół, przy którym można zjeść wspólnie, bardzo sobie ceniłam i cenię teraz. Dodatkowo, jako wynajmujący wykupiliśmy ubezpieczenie od sytuacji losowych. Wybuch piwa i w konsekwencji malowanie sufitu było za kwotę z ubezpieczenia, uff! To, że w ikei można wymienić np. pokrowce na krzesła, daje mi poczucie komfortu.

  • Margerita

    Mieszkam obecnie na wynajmie, 48m2. Najbardziej, przynajmniej mnie odstrasza cena wynajmu. Tym bardziej, że to mieszkanie jest takie „na chwilę”. Jednak moim zdaniem sprzęty w takim mieszkaniu powinny być w dobrym stanie i chociaż kolorystycznie do siebie pasować. Ja mam koloru szpitalnej zieleni kanapę i dwa zupełnie niepotrzebne fotele, które zagracają dużą część pomieszczenia, do tego ciemne, niepraktyczne meble, te same które straszyły mnie u mojej babci kiedy byłam mała. To taki koszmarek. Za to z kuchnią jest trochę lepiej, chociaż kuchenkę trzeba było samemu poprawić, ponieważ gaz nie chciał odpalać i za każdym razem groziło to wybuchem. Jedynie łazienka jest idealna, zupełnie nic bym tam nie zmieniła. Porównując różne mieszkania na wynajem, mogę stwierdzić, że praktycznie zawsze jest w nich zbieranina jakiś najtańszych rzeczy i to okrojonych w jakości, takie: nie ważne co, ważne by było pełno.
    Sprzęty całkowicie potrzebne: chłodziarka z zamrażarką, łóżko, stół, szafa na ubrania, szafka na przyrządy kuchenne, kuchenka, 2 krzesła, odkurzacz.
    Mikrofala czy telewizor są zupełnie niepotrzebne do życia.

  • Alicja

    Kuchenka z piekarnikiem – to wcale nie taka oczywistość w wynajmowanych mieszkaniach, a dużo ważniejsza niż mikrofalówka (tę można pominąć, a w razie czego jej zakup nie jest taką kosztowną sprawą i sami wynajmujący mogą sobie ją sprawić). Oczywiście pralka. Zmywarka nie jest czymś niezbędnym, odpuściłabym ją. Odkurzacz wynajmujący często mają własny, garnki i kubki też (ciekawostka – sztućce już niekoniecznie ;)). Telewizor? Nie wiem, ale we wszystkich mieszkaniach, które oglądałam, jakoś go nie było, z drugiej też strony wcale mi na nim nie zależało.

    Co do szaf – do takiego zestawu dorzuciłabym jeszcze jakiś regał na książki i wieszak na kurtki przy wejściu. Jeżeli planujecie mieszkanie wynająć dwóm osobom, to może wystarczyć, ale zazwyczaj duża ilość szafek cieszy – sama wolę poupychać w nich wszystko niż mieć rzeczy na wierzchu albo spacerować z ubraniami zimowymi do piwnicy. Tak więc akceptowalne, ale do przemyślenia :p

    Jeśli nie ma balkonu – koniecznie pomyślcie o wiszącej suszarce w łazience. Białe ściany cieszą – łatwiej je odnowić i mniejszy stres, kiedy coś na nią chlapnie, poza tym prościej taki white cube urządzić po swojemu. Przydatne jest też duże lustro w przedpokoju.

    A o co pytałam przy szukaniu mieszkania? O miejsce parkingowe, o bliskość sklepów i przystanków miejskich, o możliwość podpięcia Internetu, jeśli go wcześniej nie było (niektórzy właściciele nie zgadzają się na przeprucie ścian), o piwnicę, o wyposażenie kuchni (choć ewentualny zakup naczyń nie stanowił dla mnie żadnego problemu). Pytałam także o przybliżone wydatki za wodę i media poprzednich lokatorów (czułam się bezpieczniej, kiedy woda była już wliczona w kwotę płaconą właścicielom), no ale to już inna sprawa.

    Powodzenia!

  • AgaLi

    I właśnie dlatego wynajmowanie mieszkań to taka trudna sprawa- wszystko najtańszym kosztem, byle tylko było. Ale w końcu najemcy to bez różnicy- liczy się zysk.

    • Wynajem to nie instytucja charytatywna:)

      • anne

        Owszem, ale osoba, która wynajmuje mieszkanie nie mieszka za darmo, więc ma prawo oczekiwać, że warunki będą adekwatne do pieniędzy, które co miesiąc płaci – zwykle całkiem sporych. Ja bym się zwyczajnie wstydziła proponować komuś mieszkanie np. bez pralki – mamy w końcu XXI wiek i to nie jest żaden luksus. Na szczęście nigdy nie musiałam wynajmować mieszkania, ale mierzi mnie jak słyszę od osoby z mojej rodziny, która również kupuje i wynajmuje mieszkania o tym jak ten najmniejszy koszt wygląda w praktyce – aż mam ochotę zapytać, czy sam chciałby tam mieszkać. Przecież to nie wynajem kwatery na wakacje, ale miejsce do życia na co dzień…

    • Aga, nie bardzo rozumiem, do czego się odnosisz.

  • Ania Zielińska

    jaki planujecie czynsz za to mieszkanie? pytam jako potencjalnie zainteresowana, idealnie pasuję do Twojego opisu :D

    • Super. :) W tej chwili planujemy kwotę w przedziale 1900 – 2100 plus media, ale będzie to zależało od finalnego standardu wykończenia i sytuacji na rynku.

  • Smok

    Bardzo chętnie przeczytam zestawienie finansowe! :)

  • Anna Mleczko

    Jeśli planujesz długoterminowy wynajem to szczerze polecam nie urządzać go- wykończyć kuchnię i łazienkę, zrobić podłogi i wystawić puste, a meble kupić dopiero w porozumieniu z lokatorami :) to wiele ułatwia. Część mebli i wyposażenia też mogą kupić lokatorzy (w porozumieniu z Tobą) i rozliczyć w czynszu.

    • Róża Anna Michalska

      też tak myślę…ja miałam to szczęście, że wynajmowałam mieszkanie świeżo po remoncie, wszystkie sprzęty i meble były nowe, ale np moi znajomi wędrowali ze swoim łóżkiem i pralką, bo nie wyobrażali sobie korzystania z nich „po kimś”. Tak więc zdarzają się ludzie, którzy już jakiś dobytek mają i nie warto może od razu we wszystko inwestować, a później mieć problem z magazynowaniem tego co nie potrzebne przyszłym lokatorom.

      • Kasia | Na Walizkach

        Z jednej strony tak, ale z drugiej każdy ostatecznie może mieć swój zestaw sprzętów i ciężko urzadzic mieszkanie pod pierwszych lokatorów, jeśli kolejni będą zamiast łóżka mieć stół z krzesłami ;)
        My kupiliśmy kilka sprzętów, bo nie było ich w mieszkaniu – potem musieliśmy z nimi jeździć.

        Obecnie wynajmujemy mieszkanie w Szwecji, umeblowane całe, z garnkami, zastawą, kieliszkami(!), odkurzaczem, zelazkiem I deską do prasowania na wyposażeniu. Nawet pościel jest (na szczęście jesteśmy pierwszymi najemcami po remoncie, więc nowiutka). A nasz sprzęt sprzedaliśmy i rozdaliśmy po rodzinie i znajomych.

      • Anna Mleczko

        Wydaje mi się że w tamtych rejonach to norma, mieszkałam w sumie w trzech w wynajmowanych mieszkaniach w Finlandii i zawsze dawali „na początek” nowy zestaw pościeli, ręczników, nawet ścierek do kuchni :)

    • Rozumiem podejście, ale nie chcę, żeby wyposażenie dokupowali najemcy. Wtedy zdaje się zupełnie na ich gust, który może nie być neutralny. Jak ktoś mi do jasnego mieszkania kupi meble wenge bez sensu to tylko będę miała z nimi potem problem. Ale faktycznie z kupnem łóżka/materaca będziemy czekać.

    • KarMagKat

      Raz się tak daliśmy wkręcić i nie był to dobry pomysł – lepiej kupić meble samemu niż tłumaczyć, czemu nie podoba mi się kanapa / szafka która zachwyca się jakaś inna osoba. Moi najemcy kupili taki chłam, że wsty mi było pokazywać to jako szafę na ciuchy. Nie miałam czasu analizować propozycji najemców, lepiej iść samemu, bach, gotowe. Mniej stresu, użerania się itd.

  • Karolina

    Ciekawi mnie strona finansowa, to znaczy, ile bedzie kosztował wynajem plus ile zakladacie, ze bedzie trzeba wlozyc w trakcie wynajmu(cos sie zepsuje itd.,), czy zakladacie okresy, w ktorych nie bedzie wynajete miedzy zmianami wynajmujacych?. I po wzieciu tych zmiennych pod uwage, po jakim czasie taka inwestycja sie zwroci (oczywiscie biorac pod uwage, ze go nie sprzedacie) :). Jak wynajmowalam, bardzo odszedl mi stres jak jeden z wlascicieli mial nastawienie, ze skoro ja wynajelam to na ten okres jest ono troche bardziej moje niz jego, to znaczy, nie przychodzil jak inni co chwile sprawdzac stanu i to bez zapowiedzi i tak dalej.

    • Kasia | Na Walizkach

      Wystarczy mieć dobrze skonstruowaną umowę, żeby zminimalizować okresy bez przychodu, a w tej lokalizacji fajne mieszkanie zejdzie w 5 minut :p

  • Emilia Maciejewska

    Wynajmując mieszkanie zawsze patrzę na wystrój oraz lokalizację. Kluczowe dla mnie jest to czy w mieszkaniu jest piekarnik, pralka i od niedawna zmywarka (kto lubi gotować ten się bez niej nie obejdzie, nie wyobrażam sobie jak kiedyś żyłam bez). Nie wyobrażam sobie też żeby w mieszkaniu nie było dużego stołu do pracy, a w małym do pracy i jedzenia jednocześnie najlepiej. Dlatego wszelkie stoliki kawowe i telewizor na jednej ze ścian salonu to wg mnie strata miejsca – lepiej wstawić duży rozkładany stół :) Mikrofalówka też niekonieczna – zdrowiej będzie bez nawet ;) No i ja lubię swoje rzeczy schować więc wszelkie patenty na ukrywanie, szafki pod sufit czy przeszklone regały to jest to – łatwiej wtedy się sprząta. Nie przekonuje mnie też koncepcja pralki w kuchni, więc także na takie mieszkania patrzę sceptycznie. Dekoracje o których wspominała moja przedmówczyni są dla mnie akurat drugorzędne, bo im mniej rzeczy tym lepiej i spokojniej. Dużo ważniejsze jest np. łóżko z materacem zamiast wersalki czy kanapy do spania – znacznie podnosi komfort snu. Też patrzę chętniej na oferty gdzie wszystko poza internetem (opcjonalnym, bo mam własny) jest w cenie najmu.

  • Lina

    Hahhaha, ja jestem na ostatnim roku magisterki, chłopak skończył studia i pracuje i właśnie oboje szukamy mieszkania więc mogę Ci parę rzeczy podpowiedzieć na świeżo:
    a) kolory – we Wrocławiu strasznie trudno jest znaleźć mieszkanie w normalnej kolorystyce. Cały czas próbuje zrozumieć skąd moda na zieloną/czerwoną kuchnię, fioletową sypialnię i żółty duży pokój. Tymczasem ja, i większość moich znajomych woli mieszkania o ścianach jasnych -bialych lub przynajmniej pastelowych
    B) zauważylam że istnieją dwa typy mieszkań albo kolorowe tak jak opisałam powyżej, albo białe, ale wtedy są też szare kafle na podłodze i szare meble. Biel plus szary daje bardzo szpitalne wrażenie
    C) widać że to mieszkanie pod wynajem. Dlaczego? Niby wszystkie sprzęty są.. ale mieszkanie urządzone jest w taki sposób, żeby dobrze wyglądać a nie żeby wygodnie się w nim mieszkało. No malutki stolik w kuchni o tylko dwa krzesła albo brak stolika i krzesła barowe. Zaproszenie dwójki przyjaciół na kolację powoduję, że dwie osoby siedzą na kanapie i jedzą w powietrzu a dwie jedzą w kuchni. Albo wszyscy przy kanapie i dwie osoby siedzą w powietrzu
    D) za mało albo za dużo. Bardzo często mieszkanie jest strasznie zagracone meblami. Tak naprawdę, przy 2 osobach wystarczy jedna ogromna szafa, komoda, biurko, łóżko, dwa stoliczki nocne, kanapa (najlepiej z pufa lub fotelem) i stolik z 4 krzesłami. Ewentualnie druga szafa w sypialni. Nie więcej.
    E) dodatki – trochę słabo mieszkać w mieszkaniu gdzie na każdej ścianie masz ulubiony obraz właściciela, na podłodze dywan który przywiózł z wakacji a na komodzie świeczki które kazal mu kupić agent. Dodatki większość osób ma swoje, albo chce mieć swoje
    F) to chyba wszystko :)

    • Powiem Ci, że ja też zupełnie nie rozumiem skąd moda na żółty duży pokój (kiedyś wynajmowaliśmy mieszkanie i musieliśmy odmalować jedną ścianę, kolor nazywał się bodajże „łany zboża w słońcu” czy coś podobnego ;)). Z dywanem właściciela z wakacji nie będzie problemu – nie mam żadnego! ;))

      • Anita Jaszewska

        Łany zboża i inne słoneczne odcienie to efekt głębokiego przekonania, ze to rozjaśni przestrzeń i będzie przytulnie (biały przeciez nie jest przytulny!). Moja babcia jest wielką fanką, mamę już prawie wyleczyłam – okazało się, że wystarczy ściągnąć grube firany, żeby zrobilo się jasno i przestrzennie :)

  • W mieszkaniu, które wynajmowaliśmy z mężem kilka lat temu była jedna duża szafa na całej ścianie, do sufitu, chyba 4-skrzydłowa, z lustrami na drzwiach, do tego mała komoda na 3 szuflady z Ikei i do przechowywania wystarczyło. Była zmywarka, co uważam za absolutne zbawienie i chyba ostatecznie ona przekonała nas właśnie do tego mieszkania. Było też trochę garnków i talerzy, co w sumie było całkiem dobre, bo to było nasze pierwsze wspólne mieszkanie i nie mieliśmy za dużo własnych rzeczy. Brakowało za to stołu, przy którym można było zjeść i krzeseł, był tylko mały stoliczek z Ikei.

    Chętnie przeczytam zestawienia finansowe dotyczące remontu :)

  • justti | www.hungryformore.pl

    Jeśli chodzi o wystrój to myślę, że styl skandynawski sprawdzi się idealnie! Czysto, minimalistycznie, a jak ktoś będzie chciał dodać charakteru temu wnętrzu to doda jakiś akcent kolorystyczny (ramki, poduchy, dywan). W kuchni podstawowe sprzęty (kuchenka, lodówka, piekarnik), choć myślę, że zmywarka może być w dzisiejszych czasach bardzo miłym i przydatnym dodatkiem! Jeśli masz miejsce (jakąś wnękę) na szafy pod zabudowe to również na to bym stawiała. Nie lubię szaf czy komód w salonie, wolę jedną wielką szafę, która pomieści moją garderobę oraz pościel, ścierki itp. Pomyślałam o piwnicy również – jeśli macie ją dość sporą, to może wstawić tam choćby regał na przetwory? To się zawsze bardzo przydaje :)

  • Ania

    juz nigdy nie wynajelabym umeblowanego mieszkania. W kuchni dla mnie osobiscie zmywarka obowiazkowa. To co mnie denerwowalo w wynajmowanych to wlasnie czyjes meble, no i niemoznosc np. wieszania obrazow, bo „sciana sie zniszczy” i w ogole taka postawa wynajmujacego, ze na wszystko trzeba uwazac (jedna pani zabronila nam stawac na progi przy drzwiach). Po to jest kaucja, ze w razie uszkodzen, mozna z niej skorzystac na naprawy ewentualne.

  • findit holdit

    Witaj!
    Od dłuższego czasu jesteśmy z mężem właścicielami małego mieszkania, takiego właśnie pod wynajem, może nasze doświadczenia Ci się przydadzą :)
    Najpierw sami mieszkaliśmy w tym mieszkanku, ale wiedząc, że jest to stan przejściowy, a mieszkanie będzie w przyszłości wynajmowane, urządzaliśmy je pod tym właśnie kątem.
    Co prawda remont był jednak lekką rewolucją, bo zdecydowaliśmy się na wyburzenie części ściany działowej i remont łazienki (lamperia w kolorze żółtym i linoleum chyba nie są zachęcające), jednak dzięki temu, że zmiany były przemyślane i planowane pod przyszłego najemcę, sprawdzają się do dziś a koszty remontu dawno się zwróciły.
    Urządzając to lokum ważne dla nas było, żeby ukryć w mieszkaniu sporo schowków (szafa wnękowa, specjalnie konstruowana na wymiar przez męża szafka-schowek itp) w taki sposób, żeby nie zabierały przestrzeni i jednocześnie, żeby dać lokatorom możliwość swobodnej aranżacji przestrzeni meblami, które pozostawiliśmy (stół+4krzesla- bardzo ważne przy większej ilości gości, ktoś już pisał o jedzeni/siedzeniu w powietrzu), komoda, sofa, witryna. Mieszkanie jest małe, ma tylko 25m2 + balkonik i naprawdę nie było łatwo „upchnąć” nam w nim swoich rzeczy, a przy okazji stworzyć wrażenie większej przestrzeni. Sami lubimy przestrzeń i nie cierpimy zagraconych wnętrz.
    W opiniach naszych lokatorów dotychczas głównie przewija się taka, że mają możliwość właśnie swobodnego przemieszczania mebli i aranżacji wnętrza według swojego pomysłu – łącznie z kolorem zasłon/rolet/firan. Nie mamy też problemu z wieszaniem przez lokatorów na ścianach obrazków.
    Jeśli chodzi o sprzęty AGD to np. mieszkanie nie ma piekarnika, jednak dotychczas wszyscy wynajmujący łatwo się z tym faktem byli w stanie pogodzić. Łazienka, mimo, że malutka, pomieściła prysznic z głębokim brodzikiem, WC, umywalkę i pralkę ładowaną od góry postawioną na podwyższeni, pod spodem jest miejsce na proszki, płyny, a nawet odkurzacz i nic nie stoi na wierzchu :)
    Powodzenia w urządzaniu i zadowolenia dla przyszłych lokatorów!

  • Przez ostatnie 4 lata wynajmowaliśmy kawalerkę na Żoliborzu.
    Było to nasze pierwsze wspólne mieszkanie, które wspominamy bardzo dobrze.
    Bardzo długo szukaliśmy mieszkania, bo natrafialiśmy na same rudery lub nory,
    których nawet nie chciałam oglądać na żywo. Mieszkanie, które znalazłam i które
    udało się nam wynająć urzekło mnie prostotą, przestrzenią i czystością. Było po
    odświeżeniu po poprzednich lokatorach i z nowymi meblami. Mieszkanie miało 38
    metrów i składało się z dużego pokoju, oddzielnej kuchni i sporej łazienki,
    korytarz był mikroskopijny. Mebli było bardzo mało: w pokoju kanapa, duża szafa
    i mała meblościanka. My dostawiliśmy tylko mała komodę. Wszystko w neutralnej
    bieli i beżach. To pozwoliło nam dostosować pokój do naszych potrzeb. W kuchni
    był stół, lodówka, kuchenka + piekarnik. Jedyne czego nam brakowało w kuchni to
    większy blat roboczy i miejsce do przechowywania. Do dyspozycji mieliśmy tylko
    blat z jednej wąskiej szafki, co jest zdecydowanie za mało. Musieliśmy dokupić stojącą
    półkę na garnki i różności, bo w szafkach zmieściły się tylko sztućce, talerze
    i kubki. Mała ilość mebli i sprzętów (odkurzacz, telewizor mieliśmy swoje)
    bardzo nam pasowała bo mogliśmy urządzić się po swojemu. Za duża ilość mebli
    może być przesadą i problemem (nam przeszkadzał stolik i prosiliśmy właściciela
    o zabranie).

    Niezbędnymi sprzętami na pewno będzie kuchenka z
    piekarnikiem, lodówka i pralka (suszarka na ciuchy też mile widziana); w pokoju
    jakaś kanapa, szafa i przestrzeń do przechowywania (np. nasz meblościanka miała
    miejsce na telewizor, witrynkę, 3 większe szafki i 3 mniejsze). Zmywarka,
    mikrofalówka i odkurzacz są według mnie zbędne. Mniej sprzętów i mebli sprawi,
    że mieszkanie będzie bardziej uniwersalne i łatwiejsze do dostosowania przez
    każdego wynajmującego.

    Ponieważ mieszkanie wynajęliśmy świeżo po odnowieniu,
    właściciel poprosił, żebyśmy w podobnym stanie oddali mieszkanie. Ostatni
    tydzień poświęciliśmy na malowanie i łatanie dziur po obrazkach. Drugi raz już
    bym się nie zdecydowała na takie remonty.

  • Właśnie jestem na etapie szukania mieszkania na wynajem w Warszawie :) moim zdaniem najważniejsza jest prostota, a niestety właściciele robią czasem mieszkanie pod siebie dodając pełno zbędnych elementów. Mi marzy się czyste, rzekłabym surowe wnętrze z prostymi meblami (nie wyobrażam sobie kupowania mebli do wynajmowanego mieszkania), wystarczą podstawowe rzeczy. Jako przykład – w obecnym mieszkaniu mam pełno oświetlenia (z 5 konfiguracji w samej kuchni – sic!), a nie miałam dużego lustra… Tylko 2 małe w łazience.
    Myślę,że warto rozważyć wybór mebli przez najemców (tak było u mnie i mojego chłopaka w obecnym lokum, ponieważ mieliśmy w pokoju jedynie stare łóżko i szafę), a wspólnie z właścicielami dokupiliśmy nowe łóżko, duży regał kallax (jako ściankę) i stolik.
    W takim razie czekam na efekty Waszej pracy i relacje z remontu.
    Btw z chęcią wynajęłabym to mieszkanie – i nawet spełniam Twoje wymagania :)

    • Dzięki za podpowiedzi! Mam nadzieję, że po skończonym remoncie nadal będziesz chętna. ;))

  • Zakończyliśmy mnóstwo przeprowadzek po rożnych miastach więc powiem, co wynioslam z tych doświadczeń.
    Obecnie mamy 90% własnych mebli i po wprowadzeniu do obecnego mieszkania właścicielka wywoziła swoje meble. Moze wiec faktycznie dać najpierw ofertę najmu i dodać opcje umeblowania pod najemcę lub wprowadzenia się ze swoimi meblami.

    Obecność zmywarki była jednym z czynników na podstawie którego wynajmowaliśmy lub nie dane mieszkanie.

    Szafy najlepiej takie zabudowane od góry do dołu – wtedy można przechowywać dodatkowe sprzęty.

    We wszystkich wynajmowanych mieszkaniach nie było nigdy półek na ksiazki – straszne to i warto taką półkę/regał uwzględnić.

    Możliwość powieszenia czegoś na ścianach – fajnie przewidzieć to i dac jakieś juz miejsca z gwoździami wbitymi lub nawet umieścić takie półki wąskie np. na zdjęcia w jednym, dwóch miejscach w mieszkaniu.

    Półka na buty – od jakiegoś czasu podróżujemy ze swoją.

    Okablowanie pod internet/kablówkę – w obecnym mieszkaniu mamy fajnie wprowadzone kable tuz pod miejsce na telewizor/routery.

  • Pimposhka

    Ale fajny post! Postanowiłam się wypowiedzieć bo wynajmowałam w sumie 7 mieszkań zanim wreszcie kupiliśmy dom. Wynajmowałam w Krakowie, Warszawie a potem w Anglii. Raz też zdarzyło mi się wynająć mieszkanie, w którym wcześniej mieszkał właściciel a następnie identyczne mieszkanie (ta sama klatka) ale zrobione typowo pod wynajem i wiem jak małe detale robią niesamowitą różnicę (rolety w oknach, porządne oświetlenie itp.).

    Wyjdzie mi zaraz esej więc skupię się na rzeczach, o których nie wspomniały przedmówczynie. Mieszkanie powinno być funkcjonalne więc pomyśl o takich rzeczach jak półeczka na kosmetyki w łazience, wieszaki na ręczniki, wieszak w przedpokoju, coś na suszenie prania, lustro w którym można ogarnąć całą sylwetkę itp.

    Przemyśl dobrze oświetlenie. Nie musi być ‚dizajnerskie’ ale niech to nie będzie smętny zwis w jakimś obleśnym abażurze. Aby pomieszczenia były dobrze doświetlone ale światło nie raziło po oczach. Np. ściemniacze to dobra opcja.

    Kolejna sprawa to ubranie okien. Często zaniedbana sprawa albo zasłonki są jakieś najtańsze z wyprzedaży, które nie tylko wyglądają ‚wieśniacko’ ale często nie spełniają swojej roli (np. czerwone we wschodnich oknach i budzisz się w ‚burdelu’ :). Fajną opcją są rolety weneckie (takie typowe żaluzje), nawet robione na wymiar nie są takie drogie a można sobie wtedy dowolnie filtrować światło.

    Pomyśl też o jakiś półkach. My nigdy nie mięliśmy miejsca na książki czy płyty i po wielu latach dorobiliśmy się kolekcji taniutkich regalików, które zabierały miejsce bo nie można było zawiesić półek. Dużo bardziej brakowało mi półek na książki i płyty (i to w każdym mieszkaniu) niż możliwości wieszania własnych obrazków.

    Co do sprzętów to uważam, że zmywarka to zbytek szczególnie jeśli ma to być ‚tanie mieszkanie’. Osobiście wolałabym płacić mniej niż mieć zmywarkę. Na wyposażeniu każdego mieszkania w Anglii jest natomiast mikrofala. No ale w Polsce trochę inaczej się gotuje. Z drugiej strony jeśli szukacie ‚Mordorczyków’ to może im się przydać. Mnie zawsze dziwiło, czemu nie ma pralki w końcu kupiłam swoją i się z nią przeprowadzałam. TV absolutnie zbędny, nigdy nie widziałam mieszkania na wynajem z telewizorem. Jeśli mają być wszędzie panele to odkurzacz chyba zbędny, może lepiej miotła i mop?

    I jeszcze coś na temat mebli. Faktycznie nie za dużo ale niech będą dobrej jakości. Można kupić jakąś taniutką kanapkę z Ikei, która będzie fajnie wyglądać ale z drugiej strony pewnie będziesz musiała ją wymienić przy każdych kolejnych lokatorach.

    Dla mnie zawsze priorytetem była łazienka. Jak wynajmowałam mieszkanie z kimś to ja zawsze brałam na siebie sprzątanie łazienki, żeby mieć pewność, że jest czysta. Nie wiem jakie macie plany wobec tej, ale ta w tej chwili straszy. A przy Waszym budżecie chyba większy jej remont nie jest planowany? Osobiście więcej wydałabym na łazienkę niż kuchnię.

  • Myślimy też o kupnie mieszkania pod wynajem w Warszawie :)
    Jak osoba która wynajmowała tu 6,5 roku zanim kupiła swoje znam temat od podszewki!

  • Mnie denerwują 2 skrajności: za dużo mebli albo za mało mebli :) W sensie: mieszkanie, które jest zagracone, do którego nic swojego już nie wstawię nie jest fajne. No i takie, gdzie brakuje podstawowych sprzętów, które muszę doposażyć też nie jest ok.

  • Dla mnie zmywarka jest o wiele ważniejsza niż odkurzacz. Podłogę myję na mokro, a odkurzaczy nienawidzę :)

  • Mackiewicz Iwona

    Hej, wynajmowalam w sumie 7 mieszkań w wawie. To co było najlepsze, to pełne wyposażenie łącznie z naczyniami, sztućcami, zmywarką i pozostałym agd. Rtv w moim przypadku jest zupełnie zbędne, bo nie oglądam telewizji a sprzęt muzyczny mam własny, ale już możliwość podpięcia Internetu jest konieczna. Odkurzacz musiałam zakupić w jednym z mieszkań gdy się zepsuł ten który był na wyposażeniu i właściciel nie chciał kupić nowego twierdząc, że pewnie da się naprawić. Dla wygody i spokoju zakupiłam własny, ale to mały sprzęt, więc nie ma kłopotu z przewożeniem. Uhm nie wyobrażam sobie mieszkania bez balkonu, raz takie wynajmowałam i wytrwałam 3 miesiące, tak więc balkon dla mnie to podstawa jak kuchnia i łazienka🙂 Co do mebli, to mając takie doświadczenie, postawiłabym na minimum, czyli szafy-najlepiej wnękowe, bo dają więcej miejsca z racji że są do sufitu, łóżko z dobrym materacem (nie wersalka, czy kanapa!). No i jeszcze taka w sumie mniej ważna rzecz, ale ja patrzę na jakość użytych materiałów, np.czy cena wynajmu jest adekwatna do wykończenia (dla przykładu mogę podać mieszkanie z panelami, najtańszymi płytkami w kuchni + meble Ikea, ok 40m2 daleko od metra, w okolicy mordoru i cena 2500 zl-zupełnie nie adekwatne).

    • Pati

      Realia cenowe (niestety rynek warszawskiego wynajmu winduje czynsze do nieskonczonosci): Miasteczko Wilanów (przez dwa i pół roku to była super lokalizacja, bo zarowno ja i partner pracowalismy w okolicy i oszczedzalismy masę czasu na dojazdy), rynek pierwotny. mieszkanie urzadzone dosc tanim kosztem, ostatnie piętro, winda, 34mkw+ miejsce postojowe w garażu podziemnym. meble w kuchni-aneksie powystawowe z Praktikera,
      reszta najtańsza z Ikei (stół, sofa, rama do łóżka oraz stolik w sypialni, szafka przedpokojowa na buty, mały regalik- gablota w czesci „salonowej” pomieszczenia z aneksem kuchennym. 3-drzwiowa garderoba z jakiegoś rodzimego sklepu (poza tym mialam swoje biurko,krzesla i dobry materac do położenia na ramę do lozka. W miedzyczasie dokupilam komodę i regał na ksiazki – w dwie osoby jakoś się miescilam ale mimowolnie poznałam w praktyce większość „smart” rozwiązań w dziedzinie trzymania rzeczy w mało „ergonomicznych w srodku” meblach).
      Montaż rolet w oknach właściciel odliczyl mi z czynszu, teraz przy wyprowadzce swoje meble sprzedalam; część zabieram ze sobą.
      Na wyposażeniu z AGD pralka, lodówka i zmywarka. Kuchenko-piecyk miałam swój; mini-plytę na 2 palniki tez (jeszcze wcześniej mieszkałam w dość hmmm spartanskich warunkach i trzeba było sobie radzic :P ). Takich oczywistości, jak odkurzacz, żelazko i czajnik dorobiłam się podczas kilku poprzednich lat wynajmu.

      Aktualnie 2300 za całość (naprawdę niewielki wzrost czynszu – może 100zl od 2014) – juz z rozliczeniem kosztow zaliczek na prąd i wodę. To raczej niższa cena, gdyby właściciel dorzucił TV, kuchenkę z piekarnikiem i łóżko z materacem to poszybowaloby w gore. Prawdopodobnie „uroki” rynku pierwotnego i przedrożonego Wilajwygwizdowa. Pomijając już naprawdę ogrom napraw w całym budynku przy okazji zgłoszenia usterek w ramach tzw gwarancji i rękojmi deweloperskiej.

      Po tych 3 latach na pewno do odmalowania sciany (białe to najtańsza i najbardziej neutralna opcja), naprawa silikonowej wylewki przy wannie w lazience i wymiana futryny tamże (do pomieszczenia gdzie może panować duza wilgoc nie daje się ramy do drzwi z jakiejś dykty z najtańsza okleina)

      Zmykam teraz z przeogromną radością na swoje (sprawdzony rynek wtórny, blisko metra,dużo względnie tanich punktów handlowo-uslugowych). Kupno „inwestycyjnego” czeka mnie za dobrych kilka lat (nie chcę pakowac się w zaden większy kredyt). Gdybym tak samo jak obecny mi wynajmujący kupowała „u dewelopera, zanim postawią blok”, najtansza opcje z najtańszych-ostatnie pietro, wersja bez klimatyzacji, okna od ulicy na wprost latarni, nie przyoszczedzalabym na wykończeniu drzwi lazienkowych.

      • aqws

        2300?
        O matko,ja w życiu tyle nie zarabiałam a mam15 lat pracy…

      • Pati

        Moi rodzice w mniejszym miescie (na krotko przed emerytura tez tyle /netto/ nie zarabiają). Dzielilismy koszty z narzeczonym a potem mężem po połowie. Mogliśmy znalezc coś niewiele tańszego lub lepszego za podobne pieniadze, tyle, że akurat nie mieliśmy dodatkowej gotówki na prowizję dla agencji-chcielismy bez pośrednika i tu juz nie było dużego wyboru.

        Na zarobki (blisko do pracy, nadgodziny-ta lokalizacja tylko i wyłącznie dlatego,by nie zużywać czasu na długie dojazdy) nie narzekalismy. Gdybym żyła w pojedynkę, pewnie wynajmowalabym kawalerkę typu 25mkw albo pokój w większym mieszkaniu.
        IMHO nowy Wilanów to średnio trafiona inwestycja jeżeli chodzi o rynek wynajmu. Jest mnóstwo expatów „na korpozeslaniu” i wynajem mieszkań w super standardzie za duże pieniądze jest akurat pod nich – wiem jednak ze bywają przestoje. Inwestycje deweloperskie inne niż ulice na „H” i „S” tez bardzo różnią się jakością od idealu, nie wspominając już o tym ze osiedle powstało na naprędce osuszonym grunie bagiennym. Woda w garazu podziemnym jesienią i zimą? Life;)
        Poza tym kiszka, jeżeli chodzi o państwową podstawowkę-jeśli ktoś planuje zakładać rodzinę i osiedlic się na stałe.

        (Dla scislosci-pisałam o 34mkw+balkon+garaz; 2300 to juz łaczny koszt ze wszysciutkimi mediami. niewatpliwie miejsce postojowe daje spore oszczędności przy eksploatacji samochodu). Właściciel niby zachwalal, że wszedzie na podłodze poza sypialnią jest jakiś super drogi gres hiszpanski-aktuanie sporo czasu spędzam na ogledzinach/zakupach remontowych i widzę nie byl to jakiś dobry stosunek jakosc/cena.

  • Kasia | Na Walizkach

    Mieszkam w 3 wynajmowanym mieszkaniu, w 3 mieście ;) Nie jestem zupełnie Waszym targetem, ale:
    1. Lepiej na biało niż miks kolorów.
    2. Jeśli meblujecie to łóżko zamiast kanapy, bo jest milion razy wygodniej. Łóżko najlepiej z miejscem na przechowywanie pod nim (ja pod swoim aktualnie mam pudła z posciela, recznikami i narty :D).
    3. Pojemna szafa w przedpokoju lub sypialni, z roznymi opcjami przechowywania (i drążek, i półki itd.). Ja może nie jestem najlepszym odniesieniem, bo mam pełno sprzętu sportowego, campingowego itd. ale zaskakujące jak często właściciele o tym nie myślą.
    4. Zmywarka jest bardzo na plus. Śmiało można zrezygnować z mikrofalówki.
    5. Przygotujcie też piwnicę. Zwłaszcza porządne zabezpieczenie drzwi :)
    6. Zastanówcie się czy nie warto przygotować np. w piwnicy czegoś do przechowywania rowerów. O ile w mieszkaniu jest balkon to człowiek sobie poradzi, ale bez balkonu i przy 37m dla mnie (rowerzystki) mieszkanie odpada, jeśli nie mogę go dobrze schować w piwnicy albo powiesić na ścianie.
    7. Zaplanujcie rozsądnie podłączenie internetu – dalej są osoby potrzebujące przewodu do stacjonarki ;)

  • Myślę, że miejsca do przechowywania spokojnie wystarczy. :) Dla mnie przy szukaniu mieszkania najważniejsze były: lokalizacja, cena i żeby nie było obskurnie. Nie ma piekarnika ani zmywarki i przyznam, że piekarnika znacznie bardziej mi brakuje. Telewizora, odkurzacza, mikrofali itp. nie było w mieszkaniu,, przywoziliśmy to sobie na własną rękę. Ale z drugiej strony mamy pełen luz jeżeli chodzi o wieszanie czegoś na ścianach itp. No i nie wyobrażam sobie, żeby nie było pralki!

  • Wynajmowałam, w Warszawie właśnie. W jednym nie było odkurzacza i pamiętam że dla mnie to było bardzo uciążliwe, zwłaszcza jak są wykładziny na podłodze :/ Dla mnie zawsze musiał być obowiązkowo. Mikrofalówka też się przydaje, ale nie jest konieczna, ja bez telewizora mogę żyć jak najbardziej (i żyję, nie mam nawet teraz), bez zmywarki tym bardziej, zwłaszcza jeśli ma to być mieszkanie dla dwóch osób, myślę że to zbędna rzecz, bo ileż tych naczyń będą mieć do zmywania?… No i jak na parę to taka ilość mebli do przechowywania powinna wystarczyć spokojnie. Tyle mogę Ci powiedzieć od siebie, czyli osoby, ktora wynajmowała mieszkania w Warszawie przez dobrych kilka lat :)
    No i oczywiście życzę powodzenia, a styl skandynawski to myślę, że bardzo dobry pomysł :)
    PS. Ach, i półka na książki, regał, obowiązkowo. Ja się zawsze przeprowadzałam z książkami i czasem nie miałam zwyczajnie gdzie ich ułożyć.

  • Jestem wszystkim zainteresowana i proszę o więcej takich wpisów, bo my właśnie z mężem też chcemy kupić mieszkanie na wynajem :) pozdrawiam :)

  • beata

    Wynajmowałam mieszkania i w Warszawie i we Wrocławiu, budżet miałam nieduży. W większości mieszkań znajdowały się stare meble, meblościanki, wersalki. Niektóre miały nawet swój urok, ale… żadnego z nich nie mogłam ruszyć. Właściciele bronili ich i krzywili się na każdą propozycję odnowienia/przemalowania. Trochę to rozumiem, chcieli zachować maksymalną uniwersalność mebla. Ale były paskudne :D Ostatnie mieszkanie, jakie wynajmowałam (we Wrocławiu), było super: przestronne, duże, drewniany parkiet, odmalowane. Bez mebli. I to była dla mnie najlepsza opcja. Miałam swoje łóżko i kilka mebli, mogłam więc urządzić pokój po swojemu. Współlokatorka miała w swoim pokoju wielką szafę z lustrem, też bardzo fajna. Co nas drażniło – słaba wykończeniówka. Wszystko się rozwalało. Widać było, że łazienka i kuchnia są zrobione najniższym kosztem. I nie twierdzę, że to coś złego, ale niestety – często musiałyśmy mierzyć się z naprawami. W szafkach kuchennych psuły się drzwi (nawet odpadły :D), rozwalał się kran w zlewie. Myślę, że właściciele też mieli dość :D

  • Kobieta

    Cześć Kasiu :* Świetny pomysł na cykl związany z remontem i urządzaniem mieszkania! Będę obserwować i kibicować :)
    Od siebie mogę dodać parę przemyśleń gdyż obecnie jestem w 4 wynajmowanym mieszkaniu. Wszystko co opiszę jest moją subiektywną opinią ale mam nadzieję, że komuś się przyda :*
    1. Koniecznie białe ściany(lub inne jasne/pastelowe odcienie)-nie rozumiem podejścia ludzie odnośnie koloru ścian. Przecież mieszkanie w jasnej kolorystyce jest bardziej schludne, mniej przytłaczające a wiadro takiej farby nie kosztuje drogo :) Poza tym uważam, że po każdym lokatorze powinno się odmalować mieszkanie choćby ze względów higieny czy zdrowego otoczenia. Tyle razy spotykałam się z brzydkimi i brudnymi ścianami jak w jakimś magazynie :/
    2. Jak najbardziej neutralna baza- to jest ogromnie ważny element-ściany zawsze można odmalować w dogadaniu z chętnymi właścicielami(chociaż takich jest mało bo większość ma przywiązanie do zielono-żółtego mieszkania) a już szafek czy płytek nie zmienisz. Neutralne wnętrze ma taki plus, że jak coś się zniszczy to łatwo można dokupić lub zastąpić czymś innym w takim samym kolorze i nie zburzy to harmonii.
    3. Żaluzje/rolety/grube zasłony- każdy chce mieć trochę prywatności a niestety w Polsce na blokowiskach bycie wścibskim to hobby wielu osób :D
    4.Dobre wyposażenie kuchni w sprzęt-mam na myśli lodówkę,piekarnik,kuchenkę,zmywarkę,okap- (osobiście zrezygnowałabym z mikrofali gdyż nie jest to sprzęt konieczny-sama nigdy nie miałam w mieszkaniu-piekarnik jest bardziej funkcjonalny)Uważam, że zmywarka jest podstawą-po pierwsze wychodzi to bardziej ekonomicznie-po drugie ludziom nie chce się stać przy zlewie i chlapać-po 3 wszystko jest bardziej higieniczne(brudne naczynia nie zalegają w zlewie) Teraz mam zmywarkę i jestem szczęśliwa , w poprzednim mieszkaniu mimo iż było droższe właściciel nie kwapił się do zamontowania(Sam to zaproponował na początku)
    5.Jak najmniej mebli-w sypialni wystarczy łóżko, komoda , stolik nocny – nie ma sensu z tym szaleć bo ludzie często mają swoje meble a sama piszesz , że chcesz wynająć mieszkanie określonej grupie ludzi . W moim obecnym mieszkaniu właściciel miał meble sprzed 10 lat i niestety nie nadawały się do użytku-musiałam wymienić wszystko na swój koszt ale za to zabiorę je ze sobą
    6. Dużo ukrytych szafek/schowków itd- to bardzo ułatwia utrzymanie porządku
    7.Polecam montowanie prysznica-nie cierpię tej mody na prysznico-wanny-wszystko się chlapie :/
    8.Balkon-czystko , schludnie ale niech będzie jakoś wykończony-widziałam takie,które mają tylko beton i pełno petów :D
    9.PARKING/Garaż/miejsce postojowe- jeden z ważniejszych elementów- w XXI wieku większości ludzi ma samochodu lub inne pojazdy-warto pomyśleć o tym bo celujesz w grupę ludzi pracujących a nie jakieś tam dzieciaki.

    Dopiszę jeszcze swoje uwagi odnośnie podejścia do lokatorów;
    -właściciele bardzo często są STRASZNIE wścibscy-niestety ale pytania na zasadzie skąd masz pieniądze, podaj numer o firmy, dlaczego robisz to, jakie masz dochody, dlaczego żyjecie bez ślubu?-to wszystko jest nie na miejscu! Mam taki sposób, że pokazuję właścicielowi wyciągi z konta bankowego sprzed 6 miesięcy odnośnie opłat za poprzednie mieszkanie-bardzo doceniają moje podejście i widzę, że są tym zaskoczeni-przecież to czy ktoś Ci powie gdzie pracuje nie oznacza od razu jego wypłacalności :D
    – właściciele nie są elastyczni-niestety jako lokator często czułam się na zasadzie bankomatu. Ja musiałam robić wszystko idealnie oni już nie- brak jakichkolwiek zmian- paskudne wykończenie-zbyt wysoka cena jak na standard/brak parkingu dołączonego do mieszkania
    – niestety bardzo często w mieszkaniach jest brudno-OKROPNIE BRUDNO- po przeprowadzce musiałam czyścić mieszkanie 2 dni aby był jakikolwiek normalny zapach :/ Ludzie są brudasami i zostawiają po sobie syf ale błędem właściciela jest przymykanie na to oka-czystość powinna być standardem. Jeśli ktoś nie chce po sobie sprzątać niech przy wyprowadzce zatrudni sprzątaczkę-a słyszałam o takich praktykach
    -właściciele traktują mieszkania zbyt osobiście-to jest biznes jak każdy inny a nie własne gniazdko- lokatorzy mają tam się dobrze czuć a nie właściciele.
    -problem z przybijaniem gwoździ i wierceniem w ścianach-O zgrozo :/ Przecież przy szafkach z ikei jest informacja o przy wierceniu do ścian dla bezpieczeństwa ! Nie świrujmy w takich kwestiach- wszystko z głową-ludzie też chcą się dobrze czuć w wynajętym mieszkaniu

    To chyba tyle z takich szybkich przemyśleń. Życzę Wam powodzenia i fajnych lokatorów :*

    • Hmm, o ile delikatne pytanie o to, gdzie pracujesz jestem w stanie zrozumieć to już „dlaczego żyjesz bez ślubu”??? Sama siebie musiałabym o to pytać. ;)))

      • Kobieta

        Dzięki za odpowiedź :* Również sama nie znam odpowiedzi na to pytanie-żyję w związku partnerskim i tak jest dla nas dobrze-gorzej, że kiedyś pewna Kobieta nie chciała mi przez to wynająć mieszkania a nie była jakąś staruszką :/ Uwierz mi, że zazwyczaj pytania o pracę nie są zadawane taktownie :/
        Rozumiem, że ktoś może mieć problem wynająć osobie z dziećmi lub zwierzętami – ale takie wchodzenie pod kołdrę jest niekulturalne i bezczelne :(

      • Kasia | Na Walizkach

        Znajomym nie wynajęli, bo byli… młodym małżeństwem – w domyśle zaraz będą mieć dziecko, a ponoć są jakieś problemy z wyrzuceniem np. w sytuacji braku opłat, rodziny z dzieckiem.

        Z drugiej strony trzeba pamiętać, że mieszkanie jest mieszkaniem właściciela, więc on może decydować sobie dowolnie komu wynajmie, a komu nie i dlaczego.

      • Diana

        A ja sie ze zmywarka nie zgodze. Kupując zmywarkę do mieszkania dla osób po studiach musisz kupić górę talerzy i kubków. Ja przy wyprowadzce z akademika byłam w posiadaniu dwóch kubkow, talerza malego i duzego płaskiego oraz głebokiego, kompletu 4 sztućcow, dwoch szklanek do piwa, trzech kieliszkow do wodki, garnka i patelni xd takze musialabam zuzyc wszystko aby odpalić zmywarke.
        Mi w poprzednim mieszkaniu brakowało oddzielnego stolu do pracy. W efekcie przy jednym stole trzeba bylo jeść, oglądać filmy oraz pracowac :/
        Dobry piekarnik to podstawa :)

      • Magda Kozlowska

        Sorry, ale argument, że właściciel musi kupić górę talerzy, bo inaczej po co zmywarka jest trochę bez sensu. Po pierwsze nie ma obowiązku używania tej zmywarki, ale dla większości ludzi, to bedzie raczej plus albo warunek konieczny. Po drugie z mojego doświadczenia wynika, że w wynajmowanych mieszkaniach raczej nie ma talerzy, sztućców itp. więc to już kwestia lokatorów jak to sobie rozegrają. Natomiast z miejscem do pracy zgadzam się w 100%

      • Greg

        Cześć,
        Na co uważać :) proponuję przejrzeć ogłoszenia sprzedaż / wynajem. Mieszkania z ciemnymi, zielonymi ścianami itp. Kupujący będzie to musiał przez tydzień po pracy wynosić na śmietnik. Biały / jasny krem/ kolor i raczej mniej niż więcej sprzętów powiększy optycznie mieszkanie. Duże sprzęty typu łóżko z pokrowcem na materac, szafa z kilkoma wieszakami, pralka, lodówka, kuchenka, czajnik, proste żelazko, z prosta deską, odkurzacz koniecznie, niekoniecznie zmywarka, zbędne tv, (generalne powinny byc sprzety, ktore podlaczaja fachowcy – hydraulik, gazownik – pralka, krany, prysznic, kuchenka gazowa i duze gabaryty, ktore wnosi kilku ludzi). Minimalistyczne :) ale tak aby już pierwsza noc najemca mógł spokojnie spędzić przychodząc ze szczoteczką do zebow. Naprawdę minimum, ale aby miał na czym powiesić ubranie w szafie – wystarcza 4 wieszaki, 2 kubki, 4 talerze, kilka sztućców (nie 50), 4 garnki, pościel, koc, kilka recznikow. Jeszcze raz minimum w ilości ale nie w zakresie ( np 2 krzesła i kawałek stołu aby było na czym podpisać umowę wynajmu – raz tak mialem i dlugopis się przyda). Co do balkonu i jego braku (na pewno nie teraz na początku, ale do rozważenia w przyszlosci) kolega porozumial się ze wspólnota i u siebie drzwi balkonowe, przerabia na podwójne np przesuwne, dając mały grzejnik lub istniejący grzejnik przenosząc na sąsiednia ścianę.
        I nie polecam mieszkania bez ślubu, jest to krzywdzace dla kobiety, przed czym bede sie staral ostrzegac swoje córki ;) Pozdrawiam G

      • Uwazam, ze posciel, koc i reczniki to przesada. To nie hotel i kazdy powinien miec wlasne.

  • sylwia

    Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że takie małe mieszkanie musi być przede wszystkim funkcjonalne. Ostatnie mieszkanie, które wynajmowałam miało 35 m2, dwa pokoje, kuchnię i łazienkę czyli układ taki jak tu. Brakowało nam stołu – w kuchni mieliśmy dużo szafek i mnóstwo blatu roboczego, ale z powodu kształtu ciężko było wstawić tam stół ale w samej kuchni nie był on bardzo potrzebny, choć nie ukrywam, że jakiś mikro stoliczek z taboretem by się przydał. W salonie nie było stołu tylko niska ława, co było straszne. Chcąc zjeść z kimś obiad albo trzymaliśmy talerze w rękach, albo ktoś siedział na podłodze. Dlatego albo stół rozkładany albo może warto pomyśleć o ławie, która może się rozłożyć i mieć wysokość stołu? Składane krzesła chowane w jakiejś wnęce, obok szafy za zasłonką czy w jakimś innym niewidocznym miejscu – polecam, nie muszą być super wygodne, mają być praktyczne gdy ktoś wpadnie na obiad. Kanapa w salonie – dobrze żeby się rozkładała jak trzeba będzie kogoś przenocować. Nie wyobrażam sobie kuchni bez piekarnika, za to mikrofala jest dla mnie zbędna. Zmywarka się przydaje, ale dla mnie nie była koniecznością. W łazience koniecznie pralka i jakieś rozwiązanie do suszenia prania. Sprzęty typu odkurzacz, żelazko, deska do prasowania i inne rzeczy nie mocowane na stałe – tu bym poczekała na lokatorów ale warto przewidzieć miejsce do przechowywania

  • Anna

    Mnie bardzo interesuje finansowa strona tego projektu, głównie Wasze szacunki co do czasu zwrotu tej inwestycji. Ciekawi mnie to o tyle, że jeszcze do niedawna mój M. zarządzał mieszkaniem swojej mamy, które od lat pełniło rolę takiej inwestycji. Mieszkanie miało ponad 70 m2, w Warszawie, mieszkanie zawsze było wynajmowane na podstawie umowy pisemnej. Ostatni najemca był wyjątkowo bezproblemowy i mieszkał tam chyba 10 lat, ale po jego wyprowadzce i zrobieniu kalkulacji wyszło, że lepiej to mieszkanie sprzedać niż dalej wynajmować. Koszty dużego remontu, wymiana sprzętów/mebli nie dałaby zwrotu z inwestycji przez długie lata (bo też to nie miało być nigdy mieszkanie np. pod studentów). Nigdy też nie wiadomo do końca na kogo się trafi (poprzedni najemcy byli podobno bardzo problemowi – zostawili niezapłacone rachunki i syf, a byli z polecenia rodziny). Wiem, że inna jest grupa docelowa stosunkowo małego mieszkania, inna większego, ale moim zdaniem polski rynek wynajmu mieszkań jest dość nieuregulowany i szczerze mówiąc nie wiem, czy to jest takie opłacalne dla właścicieli. Ale Wam życzę powodzenia i czekam na kolejne wpisy na temat.

    • yoasia

      Mieszkanie na wynajem nie zwraca się szybko, ale nie zawsze o to chodzi. Ja kupiłam mieszkanie na wynajem po to, żeby gdzieś ulokować nadmiar gotówki. Ktoś inny kupuje mieszkanie na wynajem, bo ma dobrze prosperujący biznes i chce gdzieś ulokować pieniądze, jeśli biznes nagle przestanie dobrze iść. Jeszcze ktoś inny kupuje mieszkanie na wynajem, żeby mieć koszta i odpisywać sobie je od podatku. Możliwości jest wiele, a mieszkanie jest też dobrą inwestycją bo można je później przekazać dzieciom.
      Bardzo zazdroszczę 70m2 w Warszawie- moje marzenie!

  • Sylwia J

    Dla mnie w wynajmowanych mieszkaniach zmorą był niedostatek miejsc do przechowywania, brak zmywarki i piekarnika. Estetyczna kuchnia i łazienka to klucz 😉
    Wydaje mi się że o ile wspomniane sprzęty będą, to nie będzie trudno te strefy w tym mieszkaniu doprowadzić do w miare atrakcyjnej formy.
    Powodzenia!

  • Bardzo dobry pomysł :) Sama jestem geodetą i rzeczoznawcą majątkowym i zgadzam się absolutnie że nieruchomości to najlepsza możliwa inwestycja :) a co do mieszkań to wynajmowałam przez 4 lata na studiach i porządna łazienka to było coś na co najbardziej zwracałam zawsze uwagę :)

  • Zdziwiło mnie dla jak wielu ludzi zmywarka to już koniecznośc. Ja chętnie zrezygnowałabym ze zmywarki na rzecz wiekszej ilości miejsca na przechowywanie w kuchni, bo tego mi zawsze brakuje. Za to koniecznie pralka i piekarnik. Mile widziane jakies rozwiązanie też do suszenia prania :) I popieram to co ktoś już niżej napisał – ogarnięcie piwnicy może byc sporym plusem. Niekoniecznie regał na przetwory bo jacy młodzi ludzie robią przetwory w takiej ilości, ale porządne, mocne drzwi tak żeby można było czuć sie pewnie zostawiając tam np. rower czy narty. Meble tylko niezbędne i ewentualnie dokupić coś w porozumieniu z lokatorami? Ja np. nie potrzebuję stołu z krzesłami, nie przyjmuję nigdy gości, stół stoi i zagraca mi moją małą powierzchnię. A za czasów studiów przeprowadzałam się nawet z własnym łóżkiem :) A przy szukaniu dla mnie zawsze najistotniejsza była łazienka. Jeśli była czysta, nowa, jasna, to potrafiłam wybaczyć mankamenty innych pokoi :)

    • yoasia

      Zamiast zmywać wolę przeczytać dobrą książkę :) A sumując wszystkie zmywania w tygodniu to jestem 1 książkę do przodu mając zmywarkę :)

      • Oczywiście, ja tez nie lubię zmywać i wiadomo – patrzę przez pryzmat tego co mam teraz – a mam malutką kuchnię w której nie mieszczą mi się rzeczy już teraz – ze zmywarką byłoby z tym pewnie jeszcze gorzej. I to miejsce po prostu byłoby dla mnie priorytetem. Pewnie dlatego, że nigdy nie miałam zmywarki i nie zdążyłam się do niej przyzwyczaić no i mieszkam sama :) Jesli kuchnia jest wystarczająco duża to wiadomo, że zmywarka to spore udogodnienie. Po prostu zdziwiło mnie to bo wciąż w głowie zatrzymałam się chyba jakies 10 lat temu kiedy zmywarki nie były po prostu tak powszechne i teraz sobie to uświadamiam :D

      • yoasia

        Ja dopiero od 3 lat mam zmywarkę i jestem w szoku ile czasu zaoszczędzam. Kuchnia jest mikroskopijna, ale nie zrezygnowałabym ze zmywarki za nic w świecie :D

  • Z przyjemnością poznam finansową stronę projektu, nie wykluczam, że sama też w przyszłości będę chciała wynajmować mieszkanie (komuś, nie sama). Myślę, że zmywarka nie jest niezbędna, choć bardzo ułatwia życie. Zdecydowanie bardziej kuchenka niż mikrofalówka. Telewizor również jest bardzo przydatny. Wiadomo, automat do prania i suszarka do suszenia prania, odkurzacz, myślę, że miłym ukłonem w stronę najemców byłaby deska do prasowania i żelazko.
    Niestety nie mam w ogóle doświadczenia z wynajmem, więc nie podpowiem czego może brakować w taki mieszkaniu.
    Z niecierpliwością czekam na efekty metamorfozy :)

  • panna_Ewa

    Wynajmowalam pare mieszkan w Krakowie i nie byla to wcale taka latwa sprawa. Wiekszosc przystepnych cenowo mieszkan starszyla meblosciankami rodem z PRLu, albo zestawem mebli z przypadku – nic do siebie nie pasowalo. O zestawieniach kolorystycznych nie wspomne.

    Ostatnie mieszkanie jakie wynajmowalam bylo z tego wszystkiego najelpsze, bo pomalowane na bialo, meble w kuchni w neutralnych kolorach, pzry czyms takim latwo urzadzic sobie cos pod siebie, nawet na krotki czas dodajac zaslony, poduszki, kolorowe reczniki w lazience itp, wiec jest to zdecydowanie najlepszy pomysl.

    W wiekszosci mieszkan brakowalo zawsze piekarnika – dla mnie katastrofa. Bez zmywarki mozna zyc – tym bardziej ze w malej kuchni to dodatkowe miejsce do przechowywania, ale dla osob gotujacych brak piekranika jest uciazliwy na dluzsza mete. Mikrofalowki niegdy nie bylo, ale tez nie byla potrzebna.

    Odkurzacz uwazam za zupelnie zbedny, szczegolnie gdy nie ma sie dywanow, wystarczy miotla i porzadny mop. Odkurzacz dodtakowo zabiera tez cenne miejsce w malym mieszkaniu.

    Fajnie jak w lazience sa wieszaki na reczniki, papier toaletowy, czesto tego nie ma! Do suszenia sa przydatne sznurki pod sufitem w lazience, ale wystarcza tez mala suszarka, ktora mozna rozlozyc (ja zawsze mialam swoja). Plus w przedpokoju wieszaki na kurtki.

    Jezeli maluje sie sciany na bialo warto pomyslec o 2och warstach lepszej, najleppiej zmywalnej farby. W ostatnim mieskzaniu sciany byly pomalowane bardzo cienka wartswa byle jakiej farby. Raz chcialam umyc plame na scianie – okazalo sie ze to poprzednia warstwa jakiejs ciemniejszej lamperii.. Po 2och latach sciany wygladaly tragucznie, a nie dalo sie zmyc nawet drobnej plamki. (Przy okazji – warto zostawic troche farby na zapas, w ostatnim mieskzaniu, ktore bylo swiezo po remocie gdy je wynajelam, po 3 miesiacach wpadli panowie i skuli pol sciany przy okazji wymiany okablowania w calym bloku, po czym zaszpachlowali na szaro i poszli – trzeba bylo zagipsowac jeszcze raz i pomalowac ten kawalek, a farby niestety identycznej nie bylo…).

    Warto tez zadbac, zeby to wykonczenie nie bylo takie calkiem „byle jakie”. Albo przypilnowac fachowcow, jezeli sie kogos zatrudnia, bo potem mamy cieknacy zlew (zle zamontowany), odpadajace listwy przypodlogowe i krzywa szafe… Nie ze sie czepiam :) Ale ktos za to zaplacil i moim zdaniem zostal po prostu oszukany…

    Firanki i zalsony zawsze wieszalam swoje (IKEA rzadzi, najelpsze firanki za 15 zl i dobrze wygladaja), ale fajnie jak jest je na czym powiesic :)

    Na koniec – dobrze jak jest w miare prosto, neutralnie i normalnie :) Klasyczne rozwiazania zazwyczaj sprawdzaja sie najlepiej. (Niech was wszystkie sily bronia przed czarnymi lub szklanymi umywalkami – tragiczne do czyszczenia i po roku wygladaja gorzej niz zwykla ceramiczna po 15 latach).

    • Prosto, neutralnie i normalnie – taki mam właśnie plan. :)) Dzięki wielkie!

    • Kobieta

      Mieszkam w Krakowie i to co się tutaj dzieje na rynku nieruchomości to istny dramat-niestety standard spadł tak nisko a ceny poszybowały w górę bez jakiejkolwiek przyzwoitości. Z opinii różnych znajomych ale i osób postronnych wiem, że jest to wina przede wszystkim studentów. Studenci biorą wszystko jak leci, mieszkają w 4 na 30m2 i takie są później niemiłe konsekwencje dla „normalnie żyjących ludzi” :(

      • Patti

        Dobrze to czytać! Planuję zakup mieszkania w Krakowie pod wynajem! Wynajmowałam też córce w okresie studiów ! Te o wyższym standardzie ceny kosmos! Kawalerki zazwyczaj z kuchnią gdzie nie ma szans na ugotowanie obiadu. Pierwsze mieszkanie miało 25 m2 kuchni żadnej! Pol roku córka wytrzymała …koszt samego najmu 1200 zł plus oplaty . Stadard wykończenia wysoki , ale dla kogoś kto się żywi na mieście! W pełni wyposażona kuchnia to podstawa, reszta sprawa do dyskusji! Oglądałam mieszkanie pięknie urządzone, 35 m2 kawalerka , pełne wyposzarzenie, przemyślany każdy kącik ( ręką projektanta) , 1700 zl plus oplaty ….i 3 miesięczna kaucja i casting na wynajmującego …..mieszkanie bardzo nam się podobało 😁😁😁 ale nie chciałam brać udziału w takim cyrku😉

  • Pati

    W malutkiej kuchni z mikrokomorowym zlewem i brakiem przestrzeni do suszenia naczyń – nie licząc malego przenosnego drucianego stelaza i prowizorycznej maty z marketu rozkladanej na blacie, zmywarka przy parze najemców jest OK. Oczywiście piszę o swojej sytuacji, kiedy to np w niedzielę mam wreszcie chwilę czasu na gotowanie kilku dan na cały tydzień, poporcjowanie i mrożenie.

    Oprócz pralki i lodówki – dobra mikrofala z funkcja pieczenia (tak, w zakresie do 200 st C da się upiec i mięso, i warzywa,i większość ciast). Na studiach przez pewien czas wynajmowalam pokój w mieszkaniu, którego właściciel wstawial tam tego typu agd z drugiej ręki, wiec juz w ogole „maksymalnie optymalizowal” koszt takiego wyposazenia.

    By mieszkało się wygodnie, dobrze byłoby zadbać o różne źródła światła w mieszkaniu. Najemca może zawsze sobie dokupić stojaca lampę, ale chyba średnio będzie mieć czas i możliwości na np. montaże przewodów do plafonu, itp.

    Jeżeli wynajmujecie parze, to taka bardzo komfortowa szerokość powierzchni do spania dla dwu w miarę szczupłych osób (nie każdy przesypia 7-8h „na łyżeczki”) wynosi nie mniej niz 160 cm. Mężczyzna o 185 cm wzrostu, a taki mi się trafił, na łóżku o dl 200 cm śpi trochę”po skosie”. IMHO nie ma co się za bardzo szarpać na dłuższy materac, chyba że wymiary sypialni nijak nie pozwalaja wstawić szerszego łóżka.

    Sądzę że ilość mebli „do przechowywania” jest w sam raz. Gdyby brakło przestrzeni np na ksiazki, to może jakaś półka ścienna (albo najemcy mogą dokupić sobie jakiś mini-regalik prowizorkę na olx-to nie są duże kwoty :)

    Wnętrze (wynajmowane) zrobione miło, przytulnie i niedrogo pokazywała Twoja koleżanka z bloga JestRudo.

    • Dzięki wielkie za podpowiedzi! Natalia wynajmowała bardzo fajne mieszkanie, na pewno miłe i przytulne, ale raczej nie niedrogie. ;)

  • Pani Koko

    Ja piszę z perspektywy osoby, która ma 6 mieszkań na wynajem. W dwóch mieszkaliśmy z mężem zanim się poznaliśmy, a 4 kupione były typowo pod wynajem. W zeszłym roku wymienialiśmy całkowicie umeblowanie w tych 4 więc pierwsze co mi się rzuciło w oczy to 15 000 zł to mało, ale myślę, że Wam się uda! My mieliśmy podobny pomysł na wykończenie. Uważam, że ta szafa 3-drzwiowa w sypialni wystarczy, dodatkowa szafa w salonie tylko zagraci na takim małym mieszkaniu. Rzeczywiście dla najemców ważne jest by był piekarnik, zmywarek nie mam, pralka i pełne umeblowanie mam zawsze. Nie lubimy Ikei, uważamy, że ich meble nie wytrzymują intensywnego użytkowania. Kupiliśmy wszystkie meble w sklepie meblowym w małej miejscowości (oddalonej o 50 km od miasta w którym mamy mieszkania), żadna sieciówka. Meble są solidne, materace do łóżek kupiliśmy porządne, takie na których my też śpimy w domu. Do salonów kupowaliśmy kanapy rozkładane (do 140×200) – też solidne, bo taką mam w domu. Dla wielu osób jest to ważne, gdyż lubią podejmować gości. Umeblowanie wygląda tak: salon – kanapa rozkładana, ława, stolik pod TV i telewizor (ale rzeczywiście lokatorzy często mają swój, lub nie chcą), komoda. Sypialnia: łóżko 160×200. 2 stoliki nocne, szafa przesuwna lub 3 drzwiowa, komoda (jak jest miejsce). Dla tych co mają chociażby jedno mieszkanie na wynajem polecam książkę Sławka Muturi: Zarządzanie najmem. Poradnik dla właścicielek mieszkań na wynajem http://www.empik.com/zarzadzanie-najmem-poradnik-dla-wlascicielek-mieszkan-na-wynajem-muturi-slawomir,p1044817874,ksiazka-p?gclid=CLbdleCp79QCFU5eGQodHdkMtA&gclsrc=aw.ds
    Z tej książki wiem, jak i z doświadczenia, że nie ma nic cenniejszego niż porządna selekcja najemców. Życzę powodzenia i czekam na post z efektami metamorfozy!

  • Kinia

    Jestem właścicielką małego dwupokojowego mieszkania w wielkiej płycie pod wynajem z podobną grupa docelową klientów. Od kiedy mieszkanie zostało wyremontowane potrzebuje max tydzień aby je wynająć ( dobra lokalizacja we Wrocławiu) więc uważam, że czasem warto wydać więcej aby nie stało miesiąc puste lub nie męczyć się z pokazywaniem wiele razy. Grupa docelowa klientów ma znaczenie: ludzie którzy pracują jakiś czas najczęściej posiadają już jakieś sprzęty ( TV, odkurzacz, żelazko, ekspres do kawy) czasem meble – często jest to łóżko o dziwo. Bezwzględnym minimum jest pralka i zmywarka, pokolenie które teraz wynajmuje wychowywało się w domu ze zmywarką i ciężko mu zrezygnować z tego luksusu. Nie posiadam ze względu na wielkość kuchni piekarnika i dotychczas raz mi sie zdarzyło ( od remontu mija 4 lata) aby ktoś z tego powodu zrezygnował. Mamy również małą łazienkę więc w naszym przypadku pralka została wyeksmitowana do szafy w przedpokoju standard łazienki znacznie się polepszył bo komoda z sieciówki za grosze z szufladami pozwala przechowywać tam i ręczniki i chemię gospodarczą i kosmetyki. U nas stół i rozkładana kanapa w salonie okazały się ważne, wszyscy nasi najemcy mają życie towarzyskie , chcą kogoś zaprosić na kolacje w przyzwoitych warunkach, a czasem przespać kogoś u siebie i w kawalarkach zawsze z tym kłopot.

  • Monika Tomaszewska

    nie kupujcie tv, teraz większość ludzi zupełnie z niego rezygnuje. najważniejszym ze sprzętów w wynajmowanym mieszkaniu jest moim zdaniem pralka i kuchenka, bo większość ludzi, która mieszka w wynajmowanych mieszkaniach nie chce inwestować w tego typu drogi sprzęt, z ryzykiem, że do przyszłego, własnościowego mieszkania nie będą już pasować.

    • Anka B

      Popieram, TV to moim zdaniem strata pieniędzy, a przy takim zakresie prac i dość niskim budżecie każdy grosz się liczy

    • Ola Z _ szydlostycznie

      Faktycznie, pralka powinna być. Ja niestety w dwóch wynajmowanych mieszkaniach nie miałam, ciężko było. No i kuchenka, oczywiście. Zmywarka to już byłby luksus, żałuję, że takiego nie udało mi się doświadczyć. Do tego odkurzacz na pewno. Mikrofalówka i telewizor są zbędne. Teraz każdy ma komputer, zdecydowanie może go zastąpić. Kasiu, planujecie jakoś zmieniać szafki w kuchni? Można wymienić same fronty i blat, jeśli mechanizmy działają bez zarzutów.

  • Martyna

    Moim zdaniem niezbędne wyposażenie mieszkania na wynajem to lodówka, kuchenka z piekarnikiem, mały stół, odkurzacz, 2-3 garnki, patelnia, wygodne łóżko i pralka. Zmywarka i telewizor moim zdaniem są zbędne. Przynajmniej w obecnie wynajmowanym mieszkaniu prosiłam właściciela o zabranie telewizora. Ważne jest też miejsce do przechowywania. Porządna szafa, jakaś komoda i szafki w kuchni. I blat do przygotowywania jedzenia.

    Szukając mieszkania zwracałam uwagę na to czy jest zadbane, jasne i nie przypomina wystrojem mieszkania mojej babci z czasów PRL-u. Takich mieszkań jest zdecydowanie najwięcej… Zależało mi, żeby mieszkanie było w neutralnych kolorach, abym mogła dobrać dodatki wg własnych upodobań. Wszelkie pomarańcze i czerwienie na ścianach, zasłonach, meblach po prostu mnie odstraszały.

    Istotna jest też możliwość założenia Internetu czy tv. Część mieszkań ma to już w czynszu. W obecnym mieszkaniu nic nie było podłączone ale właściciel zaoferował, że założy na siebie, jeżeli będziemy potrzebować. W poprzednim mieszkaniu wszystko musiałam załatwiać na własną rękę, pomijając szereg formalności, ceny były wyższe ze względu na krótszy termin umowy. Obecnie mamy internet mobilny bez limitu i jesteśmy zadowoleni, tv nie potrzebujemy – oglądamy tylko Netflixa.

    Z perspektywy najemcy ważne jest też reagowanie właściciela na zgłaszane awarie. I nie chodzi mi tu o wymianę uszczelki, ale awarie większego kalibru. W poprzednim mieszkaniu było to zalanie nas przez sąsiada. Właściciel zareagował natychmiast, mieszkanie było ubezpieczone, po ocenie szkód właściciel w uzgodnionym terminie odmalował zalane części mieszkania. Podobnie było z wymianą piekarnika – poprzedni nie działał.

  • Ewa

    Dziękuję za ciekawy i przydatny post :) Mam nadzieję, że pojawią się również kolejne o tej tematyce (w tym wspomniany dotyczący strony finansowej). :)
    Jako młode małżeństwo, wynajmując swoje pierwsze mieszkanie, bardzo cieszyliśmy się, że udało nam się znaleźć takie, które jest niezagracone (ze względu na jego wielkość – 36m2), dzięki czemu małym nakładem finansowym w postaci kilku dodatków i kwiatów mogliśmy poczuć się swojsko:)
    2 szafy i komoda powinny dla pary spokojnie wystarczyć (my mieścimy się w jednej szafie + komodzie).
    Mieszkanie wyposażone w mały odkurzacz, lodówkę, pralkę, zmywarkę, czajnik elektryczny oraz (wbudowany) piekarnik – to takie dosyć optymalne rozwiązanie (pewnie wiele osób nie może obejść się bez mikrofali, ale przecież można ją sobie dokupić we własnym zakresie…). Bez telewizora można żyć (!), a w większości mieszkań, które odwiedziliśmy szukając miejsca dla siebie nie było go na wyposażeniu.
    Bardzo ważne jest wygodne łóżko z materacem w sypialni, natomiast w salonie wystarczy zwykła rozkładana kanapa z IKEI, na której będą mogli przenocować przyjaciele lub ukochana teściowa ;) (+ zawsze można coś włożyć do szuflady pod nią;)). I koniecznie stół + 4 krzesła.
    My dokupiliśmy sobie drugi prosty stół z IKEI, który nam służył jako miejsce do pracy, więc być może zaaranżowanie takiego kącika do pracy będzie dla potencjalnych wynajmujących zachęcającym czynnikiem.
    Tak naprawdę dla młodych ludzi zaczynających swoją drogę zawodową i wspólne życie, wcale nie potrzeba wiele. Wystarczy czyste, niezagracone miejsce, które da pierwszą namiastkę prawdziwego, wspólnego domu i przede wszystkim nie zrujnuje comiesięcznego budżetu. :) (przynajmniej patrząc z własnej perspektywy)
    Pozdrawiam serdecznie! :)

  • Anna Zumi

    W trakcie studiów i po studiach wynajmowałam mieszkania w Krakowie, Poznaniu i Warszawie. Rozpiętość począwszy od pokoju u starszej Pani przez mieszkania studenckie, po mieszkania pod wynajem. Obecnie mieszkam w Niemczech i tu też wynajmowaliśmy mieszkania.

    1. Najbardziej irytujący był dla mnie brud i słaba wykończeniówka (zwłaszcza w łazience i w kuchni). Wprawdzie wasze mieszkanie będzie odnowione, ale warto na to zwrócić uwagę w późniejszym czasie.
    Chodzi mi o niedoczyszczone fugi, pękający silikon przy wannie/umywalce i w konsekwencji często grzyb (silikon można tanim kosztem zawsze położyć na nowo) oraz brudne listwy, zlew, armaturę, kabinę prysznicową, glazura i wszystkie te miejsca, które wymagają po prostu trochę więcej pracy niż przetarcie mopem.
    Kiedyś uważałam „doczyszczenie mieszkania” po przeprowadzce za swój obowiązek, jednak mieszkanie, w którym mieszkamy obecnie, choć „starsze” było wyczyszczone tak profesjonalnie, że po prostu przyjemnie było się wprowadzać. Właściciel pomyślał nawet o wymianie deski sedesowej (co w Polsce nie było standardem).
    Co się z tym wiąże – może lepiej mieć większe płytki z węższymi fugami, powierzchnie, które łatwo się pielęgnuje (np. brak drewnianych blatów w kuchni, które wymagają więcej pielęgnacji). Mniej żółknącego plastiku czy emaliowanej armatury, która po kontakcie z Cilitem i Domestosem się niszczy.
    2. Myślę, że warto pomyśleć o zasłonach/roletach, bo jeśli każdy lokator będzie montował swoje to niedługo ściany/futryny okienne będą nosiły ślady prób montażowych. Podobnie rzecz ma się z garderobą.
    3. Okropne były kolory na ścianach, z reguły średnio pasujące do siebie w poszczególnych pomieszczeniach i często spotykany żółty, pomarańczowy, zielony i niebieski. Nawet przy zmianie mebli czy chęci zmiany dekoracji efekt był niestety jarmarczny.
    4. Pomijając okropieństwa typu dywany, meblościanki i wersalki… Zauważyłam, że wiele mieszkań wygląda identycznie. Identyczne meble z Ikea ze sklejki, podniszczone po poprzednim lokatorze. Często kombinacje typu Ikea plus stare meble z lat 90. należące do właściciela, gdzie nic do siebie nie pasowało.
    Sama mam lubię meble z Ikea, ale czasem nawet wymiana gałek w szufladach zmienia charakter mebla. Tym bardziej, że celujecie nie w studentów, a w osoby pracujące, oczekujące czegoś innego. Do czego zmierzam – często spotykałam mieszkania z identycznym metrażem, w podobnym standardzie, z tymi samymi meblami Ikea i różnicą w cenie nawet do 800 zł. Jeśli ktoś potrafi liczyć to wnioski są oczywiste. Wtedy chyba lepiej zostawić mieszkanie nieumeblowane.
    5. Super pomysłem są zabudowane szafy, tam można zmieścić wszystko. Ewentualnie postkomunistyczne „pawlacze”, które wbrew pozorom są bardzo funkcjonalne. W przypadku kuchni problemem był zawsze niedostatek wiszących szafek, a co za tym idzie – miejsc do przechowywania, warto o tym pomyśleć. W łazience – brak szafek np. na proszek, środki czystości.
    6. Sprzętem, który z mojego punktu widzenia jest ważny to lodówka i kuchenka z piekarnikiem (elektrycznym) oraz pralka. W waszym wypadku też coś, gdzie można suszyć pranie, skoro nie ma balkonu. Suszarka na bieliznę w łazience bez okna (?) może nie być najlepszym pomysłem.
    Dla mnie absolutnie zbędna byłaby mikrofalówka.
    7. Jak już ktoś wspomniał w innym komentarzu – na waszym miejscu rozważyłabym remont łazienki, bo nie wiem, czy z tej da się coś ładnego zrobić nawet po odmalowaniu kafli etc. Rozważyłabym natomiast obniżenie kosztów renowacji podłóg. Np. w mieszkaniu, które wynajmowaliśmy z mężem, właściciel kładł relatywnie tanie panele, ale po wyprowadzce każdego z lokatorów je zmieniał (o ile była taka potrzeba). Był to na pewno mniejszy koszt niż inwestycja w dobre jakościowo podłogi, które ktoś np. źle pielęgnuje, które niszczą dzieci etc. i które mogą potencjalnie wpływać na negatywny odbiór mieszkania. Dodam, że właściciel profesjonalnie trudni się wynajmowaniem mieszkań.
    8. Jeśli nie planujecie regularnych remontów, co zakładam, wszystko jak najbardziej neutralne. To, że w latach 90. modne były wzroki, dzisiaj – szare i beżowe kafelki nie oznacza, że za 15 lat nadal będą. Lepiej wtedy położyć białe i operować dodatkami. W Niemczech w wynajmowanych mieszkaniach dominuje biel, której osobiście nie lubię w aż takiej ilości, ale jest funkcjonalna i wygląda schludnie.

    Pozdrawiam i czekam na zdjęcia mieszkania po remoncie

    • KarMagKat

      Ja też nie polecam malowania kafli w łazience – lepiej teraz zrobić remont i mieć ciągłość w wynajmie niż potem przerywać, szukać ekipy i sprzątać po remoncie. Duże kafle – jak najbardziej na tak. Absolutnie nie mozaika, ani w łazience ani nad blatem w kuchni (tłuszcz zostanie tam na wieki).

  • Kasiu, koniecznie opisz cały proces! My od jakiegoś czasu uzupełniamy formalności w kwestii kupna nieruchomości na wynajem, a przestrzeń będzie wymagać odświeżenia. Dlatego chętnie poczytam o Twoich sposobach na sprytny i tani remont.
    Kojarzysz blog http://mieszkanicznikodpodszewki.pl/? Szata graficzna nie zachwyca, ale treść się broni. Jest szansa, że obie znajdziemy tam sporo konkretnych porad i inspiracji :)

  • Ewa

    Co do poruszanej kwestii wieszania obrazow, dobrze sprawdzaja sie listwy przy suficie, na ktorych mozna powiesic takie haki wygiete. Mam tak w swoim mieszkaniu, co pozwala na powieszenie w dowolnym miejscu obrazkow, obrazow, zdjec czy luster. Polki wnekowe w kolorze scian na ksiazki sa swietnym rozwiazaniem. Pozdrawiam :)

  • Ruda

    Hej, ja jestem z drugiej strony i przy kupowaniu mieszkania mogę potwierdzić, że są trzy najważniejsze rzeczy: lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja. Mieszkanie na wynajem (też małe – 39 m2, dwa pokoje, kuchnia, łazienka) kupiłam w takim miejscu, że jest blisko do 5 uczelni (Kraków). Niemniej jednak często wynajmującymi są również osoby, które właśnie skończyły studia, znalazły pracę i razem z koleżanką/kolegą szukają wspólnego mieszkania.
    Co do wyposażenia – proponuję zakup mocnych mebli – nie mam pretensji do wynajmujących, ale kupowanie delikatnych mebli ze sklejki się nie opłaca.
    Meble najlepiej kupić samemu, nie opłaca się konsultować z wynajmującymi (znajoma kiedyś próbowała być miła, przez 3 miesiące kupowała, co sobie wyjmujący zażyczył, po czym się wyprowadził).
    Co do wynajmowania: oczywiście najważniejsza jest dobrze zrobiona umowa – ale komu ja to mówię :) Warto zastanowić się, czy zgadzamy się na zwierzęta (np. ja mam dwa psy, ale nie zgadzam się na to, aby wynajmujący je trzymali, bo potem jest problem z zapachem i czasem ze zniszczonymi meblami).

  • Kinia

    A dodam jeszcze, że z czasem do umowy przy zapisach iż Najemca otrzymuje posprzątane mieszkanie i ma obowiązek zdać posprzątane na koniec najmu dopisałam co to znaczy posprzątane bo okazuje się, że kwestia umycia okien i lodówki wewnątrz nie była oczywista ( wprowadzilam zapis iż z kaucji może zostać potrącona kwota na koszty sprzątania), zakaz palenia w mieszkaniu też nie bywał oczywisty.. wybierajac meble warto pomyślec o tym ,że potencjalny Najemca może mieć zwierzaka, ja się na zwierzeta zgadzam, a wielu właścicieli ma z tym problem :)

  • Aga

    Podczas wynajmu to co dla mnie było bardzo istotne i ważne to współpraca z właścicielem. A miałam różne doświadczenia w tej kwestii, kiedyś nawet o rok dłużej mieszkałam w miejscu tylko dla tego że kontakt z właścicielem był super i nie chciałam tego tracić. A mam tu na myśli poszanowanie prywatności, jasność i przejrzystość w opłatach oraz ewentualne przekazywanie sobie faktur np. za pomocą maili lub skrzynki pocztowej. Gdzie w właścicielem można było nie mieć kontaktu przez długi czas a jak coś było potrzebne to w miarę swojej dostępności wszystko było załatwiane.
    Zazwyczaj jak w ofercie są zdjęcia (co w moim poczuciu jest obowiązkiem) to wtedy dzwoniąc z zapytaniem mniej więcej wiadomo czego się spodziewać. Rzadko dzwoniłam oglądać mieszkania gdzie na zdjęciach były porozrzucane rzeczy, zdjęcia były niestarannie zrobione. Zwracałam jeszcze uwagę na klarowne rozpisanie kosztów. Jeśli była podana cena X a później w ofercie dochodził czynsz to od razu oferta przeze mnie była zamykana (bo nagle cena wzrasta o kilka set złotych), ważne jest wyszczególnienie grądu, gazu, wody, internetu – zazwyczaj to taki standard dodatkowych opłat.
    To co jest bardzo istotne dla mnie to np rozrysowany nawet odręczny rzut mieszkania i wrzucony jako zdjęcie to bardzo pomaga w wizualizowaniu sobie przestrzeni.
    Podsumowując mam poczucie że w ofercie ważne jest aby osoba oglądająca ją w internecie mogła stworzyć sobie obraz tego mieszkania przed telefonem bo jak to zrobi i zadzwoni to bardzo możliwe, że je wynajmie. A jak ten obraz będzie się tworzył dopiero po oglądaniu to może być różnie.
    Co do sprzętów mam takie poczucie, że ważny jest odkurzacz, suszarka na ubrania, ewentualnie żelazko, deska do prasowania (mi deska kupiona w ikei za około 20 zł służy już z 5 lat, a w ofercie mieszkania to byłby dodatkowy atut) wiadomo wyposażenie kuchni w lodówkę, kuchenkę. Jeśli kuchnia jest wyposażona w garnki, patelnie, talerze to warto to zaznaczyć jeśli nie to również. Brak takich rzeczy rodzi dodatkowe koszta dla wynajmującego.

    • Ruda

      Gdy zaczęłam wynajmować mieszkanie, to też chciałam klarownie rozpisać koszty, czyli już w tytule ogłoszenia pisałam np. 1800 zł. Potem w treści ogłoszenia – na cenę składa się czynsz, media, opłata dla właściciela. Problem polegał na tym, że nikt – naprawdę nikt nie zadzwonił. Dopiero, gdy zmieniałam tytuł na „Mieszkanie – 1200 zł”, a w opisie dopisałam, jakie koszty jeszcze dochodzą, to telefonów miałam tego samego dnia kilkanaście. Niestety, ludzie, gdy tylko zobaczyli wyższą cenę, to nawet nie czytali ogłoszenia, ponieważ spodziewają się dodatkowych kosztów.

  • Sabina

    Świetny post! Podłączam się do prośby o finansowy aspekt projektu :) aktualnie sama mieszkam w wynajmowanym mieszkaniu, ale również wynajmuję swoje mieszkanie studentom w mieście rodzinnym. Gdybym wynajmowała je teraz, z pewnością wybrałabym tę grupę docelową, co Ty – niestety w moim mieszkaniu w przeciągu kilku lat studenci byli w stanie zniszczyć rzeczy, które wg mnie były niezniszczalne (np. połamać stelaż łóżek). Z czysto praktycznego punktu widzenia skłaniałabym się raczej ku pomalowaniu ścian na kolory pastelowe, na białych zbyt łatwo widać wszelkie zabrudzenia.
    Jeśli chodzi o sprzęty w mieszkaniu, to na pierwszym miejscu stawiam wygodne łóżko! Żadne rozkładane kanapy z Ikei (widziałam je na zdjęciach w co drugim mieszkaniu pod wynajem w Warszawie). Ich materace z czasem wygniatają się i zapadają. Lepiej zainwestować w zwykłe łóżko, koniecznie z ochraniaczem na materac (wygląda jak cieniutki materac, można kupić np. w Ikei czy Jysku).
    Fajnym rozwiązaniem jest też dokupienie do kanapy w pokoju dziennym malutkich puf, które mogą służyć jako podnóżki / dodatkowe krzesła w przypadku wizyty gości. Dodatkowo żelazko, odkurzacz – często tych sprzętów nie ma w mieszkaniu, a bardzo ułatwiają życie :) nie muszą być koniecznie nowe, można je znaleźć tanio np. na olx.
    Zastawa kuchenna – tylko Ikea! Zestawy są tam w naprawdę świetnych cenach.
    To taka garstka moich przemyśleń, mam nadzieję, że Ci się przyda. Życzę powodzenia z projektem! :)

    • Ruda

      Odradzam kupowanie ochraniacza w Jysku – kupiłam za ok 100 zł, podobno można było prać w temp. 90 C, po praniu się skurczył, po drugim praniu – w niskiej temperaturze – jest już o ok. 10 % krótszy niż łóżko. To był mój pierwszy i ostatni zakup w Jysku.

  • Kinga

    Super jest to przejście do sypialni ❤

  • Karola

    Świetna inwestycja! Powodzenia :)

    W sumie, to zawsze interesowało mnie dlaczego mieszkania wynajmuje się z meblami. Mieszkam za granicą i – na szczęście – tutaj mieszkania są puste. Osobiście wolę takie rozwiązanie bo wolę czuć się u siebie niż u kogoś, choć to pewnie bardzo subiektywne.

    W każdym razie dobrej zabawy przy remoncie!

    • tez mieszkam za granica i podoba mi sie to ze mieszkania czy domy sa puste, bo mam swoje meble, ktore mi sie podobaja. Jak sie wyprowadzam, zabieram wszystko co moje.

      • Karola

        :). Chociaż to pewnie zależy od sytuacji wynajmującego i po lekturze komentarzy widzę, że jest spora ilość osób / grup, którą faktycznie urządza przyjście „na gotowe”. I to też jest spoko. Generalnie lubię czytać komentarze pod wpisami, są na ogół świetnym ich uzupełnieniem :).

  • Też kupiłam ostatnio kawalerkę na wynajem i piszę o tym na swoim blogu. Miałam ambitne założenie, by zmieścić się tak jak Ty w kwocie 15 tyś za remont, ale niestety nie udało się. Ekipa + wyposażenie to koszt 30 tyś złotych, a kupowałam wszystko w promocji i nie za duże pieniądze. Będę śledziła te wątek u Ciebie, bo jestem ciekawa jak Wam pójdzie :)

  • Marta Borucińska

    Cześć Kasiu!
    Nareszcie jakiś temat, na który mogę się szeroko wypowiedzieć :) Wynajmowałam w trakcie studiów już 7 mieszkań, także służę radą i pomocą:

    Co było najbardziej irytujące w wynajmowanych mieszkaniach?
    Zaniedbane pomieszczenia, brudne i zagracone. Za dużo mebli (zwykle meblościanki, wyglądające jak wyciągnięte ze śmietnika). Jeden z właścicieli nie pozwalał… przesuwać mebli, inny robił znienacka kontrole czystości. Uciekliśmy :D Bardzo przeszkadzał nam też brak schowka, piwnicy albo pojemnej szafy, w których można by przechowywać np. ubrania zimowe. Kompletną porażką jest dla mnie mała lodówka, a już w ogóle jeśli nie ma w niej zamrażarki. Okropnym doświadczeniem były cieknące rury, nieszczelne okna. Nie rozumiem też, czemu ludzie malują ściany na ciemny fiolet lub pozwalają każdemu najemcy malować je wedlug wlasnego uznania, co skutkuje paskudną mozaiką.

    Na co zwracaliście uwagę przy wyszukiwaniu, a co odstraszało?
    Moją i moich przyjaciół uwagę zawsze zwracały ładne zdjęcia oraz minimalistyczny wystrój – białe ściany, mało mebli – za to same przydatne. Odpadały zwykle od razu miejsca z piecami kaflowymi/ogrzewaniem nie z sieci miejskiej/brzydkie, zagrzybione i zapuszczone. Kiedy mieszkaliśmy z osobą palącą albo rowerzystą, balkon był koniecznością. Zawsze ze śmiechem wspominamy jedno ogłoszenie, gdzie osoba robiąca zdjęcie pomieszczenia załapała się w lustrze… nago.

    Jakiego typu sprzętów lub mebli brakowało?
    Bardzo często w wynajmowanych mieszkaniach brakuje łóżek i szaf na ubrania, a to ogromny minus. Jakiś mały regał albo biurko to jeszcze nie problem, można po nie skoczyć do Ikei czy rozejrzeć sie po OLX, potem łatwo sprzedać, ale ważące 50 kilo szafy… Często brakuje firanek, rolet. Dramatem było też mieszkanie na pięć osób bez piekarnika, z 2-palnikową płytą grzewczą i malutką lodówką. Osobiście uważam, że w każdym mieszkaniu powinno być duże lustro, najlepiej przy wejściu. Warto wstawić suszarkę na pranie i deskę do prasowania. I jeszcze raz – przestrzeń do przechowywania rzeczy!

    Ile powierzchni do przechowywania potrzeba?
    Wystarczy małe pomieszczenie gospodarcze albo pojemna szafa. Ważne, by można w niej było trzymać rzeczy o różnym przeznaczeniu, np. ubrania, zapasy do łazienki czy kuchni, chemię, odkurzacz – mi najlogiczniejszym rozwiązaniem wydaje się duża szafa w zabudowie, choć w niektórych mieszkaniach miewaliśmy pawlacze albo pomieszczenia gospodarcze 2m2. Dla ludzi już po studiach, którzy mają więcej rzeczy, istotna może być piwnica.

    Zaplanowałam jedną 3-skrzydłową szafę sypialni , drugą 2-skrzydłową w pokoju i komodę w przedpokoju. Wystarczy? Mam w tym względzie wypaczone podejście. ;)
    Jak dla mnie aż za dużo, ale jestem minimalistką :)
    Dla pary młodych ludzi na pewno wystarczy!

    Jakie użyteczne, fajne rozwiązania zauważyliście?
    W jednym mieszkaniu miałam garderobę (zrobioną chyba z dużej wnęki w ścianie). Osobna toaleta to zawsze dobre rozwiązanie!Ciekawym rozwiązaniem jest wieszak na rower, jeśli mieszkanko jest małe – składane krzesła w kuchni.

    Jakiego rodzaju sprzęty są niezbędne, a z których można spokojnie zrezygnować (zmywarka koniecznie?, odkurzacz, kuchenka czy mikrofalówka, telewizor itp.)?
    Kuchenka z dobrym piekarnikiem to mus! Zmywarka oszczędza wodę, więc też nie jest głupim rozwiązaniem. Jak dla mnie telewizor i mikrofala są całkowicie zbędne. Własny, sprawdzony odkurzacz warto zostawić w mieszkaniu, bo co jeśli najemcy nie będą mieli swojego, a nie zechce im się kupić? (been there, done that, co za syf). Zawsze przydaje się pralka i czajnik do gotowania wody oraz duża lodówka. Istotne są wieszaki w łazience na ręczniki oraz stojak na kurtki w przedpokoju.

    Bardzo chętnie przeczytam o finansowej stronie projektu! Poproszę z najdrobniejszymi detalami :)
    Mam nadzieję, że pomogłam :) Przyjemnego dnia!
    Marta

  • Magda

    Świetny temat! Też chętnie dorzucę swoje trzy grosze: jeżeli chodzi o samo już wynajmowanie, wydaje mi się, że dobrą praktyką jest proszenie najemców o 3 ostatnie paski wypłaty. W kwestii wspomnianego już „wyrzucania lokatorów” – moim zdaniem dobrym rozwiązaniem jest podpisany u notariusza dokument osoby bliskiej dla najemców, ze jeżeli przestana płacić, przyjmie ich do siebie (to znacznie ułatwia egzekucje, gdyby nie daj boże, były z nią jakieś problemy).
    Co do samego wyposażenia – wydaje mi się, że podstawą jest lodówka i piekarnik z płytą oraz pralka, do pracowników „Mordoru” może również przemówić mikrofalówka ;) na temat zmywarki się nie wypowiadam, bo sama nigdy nie używałam i jest mi z tym dobrze ;) A, duże lustro też mogłoby być atutem – właściciel ostatniego wynajmowanego przeze mnie mieszkania zupełnie o nim zapomniał, więc okazuje się, że to wcale nie jest oczywiste :) Wydaje mi się, że nie warto zagracać – weźcie pod uwagę, że najemcy mogą mieć już jakieś własne meble, które chcieliby przywieźć ze sobą, dobrze wiec pozwolić im na odrobinę reorganizacji przestrzeni według własnych potrzeb.
    Trzymam kciuki i bardzo chętnie będę czytać kolejne posty na ten temat – mnie samą również kusi podobny projekt, chociaż obawiam się, że wkład pracy i nerwy mogą się okazać nieadekwatne do zysku – zwłaszcza, że nie zawsze byłabym na miejscu, więc pewnie konieczne byłoby znalezienie pośrednika i koszty zrobiłyby się jeszcze wyższe.

    • Ruda

      Mam pytanie: czy stosowałaś już takie rozwiązanie z notariuszem – czy ktoś się zgodził?

      • Ruda, to jest dość powszechna praktyka przy tzw. wynajmie okazjonalnym.

      • Ruda

        Człowiek całe życie się uczy :)

      • Magda

        Tak, stosowalam – co prawda ja zawsze proponuje zwrot kosztow za notariusza, bo jednak sporo osob moze negatywnie zareagowac nawet na niewielkie dodatkowe koszty.
        Do tej pory wynajmowalam kawalerke samym mlodym osobom, wiec zazwyczaj oswiadczenie notarialne podpisywali ich rodzice – ale zdarzyla mi sie tez sytuacja, ze najemca poprosil o oswiadczenie kolezanke, ktora miala wlasnosciowe mieszkanie. Jezeli ktos nigdy o tym nie slyszal, to rzeczywiscie moze sie w pierwszej chwili przestraszyc, ale jesli i Ty i notariusz wytlumaczycie, ze to zadna niebezpieczna procedura, to nie spotkalam sie z nikim, kto krecilby nosem ;)

  • Kama

    Gratuluję zakupu! Jak na warszawski rynek Good Price! :)
    Jako człowiek, który przez 4 lata najmował mieszkania w Warszawie od różnych osób i w różnych dzielnicach wyciągam pomocną dłoń i odpowiadam na twoje pytania: :)

    Co było najbardziej irytujące w wynajmowanych mieszkaniach? Nieuczciwi , nieodpowiedzialni i olewający właściciele. Wynajmowałam kawalerkę od człowieka, który pobierał opłaty za wodę wyliczane na podstawie zużycia spisanego co to cm3 razy stawka spółdzielni, która była wliczona w czynsz za który niby opłat nie pobierał.. Ok może bał się co zrobi w przypadku niedopłaty z czynszu, ale nadpłaty by nie zwrócił… Po za tym jak popsuła się pralka zwodził Nas przez trzy tygodnie- że naprawi, że kupi, nie chciał się zgodzić żebym ja kupiła nową, a nie zapłaciła jednego czynszu… po trzech tygodniach, z dnia na dzień się wyniosłam. Kiedyś też mieszkałam z rzeczami właścicieli mieszkania, raz oglądałam mieszkanie z kotem na wyposażeniu a nie raz z robalami. Serio. Denerwowało mnie też brak możliwości wprowadzenia jakichkolwiek zmian np. odmalowania ścian, wyniesienia mebli/sprzętów do piwnicy… Z kolei pierwsze mieszkanie wynajmowałam rok od gościa, którego w życiu na oczy nie widziałam – umowę podpisaliśmy z bratem :)

    Na co zwracaliście uwagę przy wyszukiwaniu, a co odstraszało? Zdjęcia – mówiły więcej niż 1000 słów, czy można z psem/kotem/rybkami, czy można przestawić/dostawić meble, czy są sprzęty kuchenne i naczynia (wprowadziłam się do Warszawy z jedną walizką :) ). A i jeszcze ubezpieczenie mieszkania było dla mnie ważne

    Jakiego typu sprzętów lub mebli brakowało? Piekarnik, zmywarka, lampy, suszarka na ubrania, deska do prasowania, wieszaki :)

    Ile powierzchni do przechowywania potrzeba? Zaplanowałam jedną
    3-skrzydłową szafę sypialni , drugą 2-skrzydłową w pokoju i komodę w
    przedpokoju. Wystarczy? Mam w tym względzie wypaczone podejście. ;) Dodałabym komodę w salonie i regał/półki na książki.

    Jakie użyteczne, fajne rozwiązania zauważyliście? tu nic mi nie przychodzi do głowy…

    Jakiego rodzaju sprzęty są niezbędne, a z których można spokojnie
    zrezygnować (zmywarka koniecznie?, odkurzacz, kuchenka czy mikrofalówka,
    telewizor itp.)? Piekarnik i zmywarka koniecznie. Ja bym zrezygnowała z mikrofalówki i tv ( mam go w domu tylko dlatego, że mieszkam z fanem gier na konsoli :) )

    Najlepiej mieszkało mi się u dziewczyny do której wprowadziłam się z dnia na dzień do mieszkania które chciała remontować. Sami je z chłopakiem odmalowaliśmy (Ona dostarczyła farby :)), jak w święta popsuł się kran w zlewie w kuchni to wyczarowała hydraulika w 10 minut, nie widziała problemu w tym że wprowadzamy się z półroczną psiną, pozwoliła wybrać szafy. Jak przyszedł na Nas czas by wynieść się swojego mieszkania to nawet jej nowych lokatorów znaleźliśmy :). Otwartość, elastyczność, uczciwość i zaradność właściciela są najcenniejsze! :)

  • Iwona

    witam,
    Bardzo mnie interesuje jak zostanie skonstruowana umowa z przyszłymi wynajmującymi. Czy mogłabyś umieścić w którymś z kolejnych wpisów wzór takiej umowy? Co w przypadku, kiedy osoba wynajmująca przestanie płacić i nie będzie się chciała wyprowadzić (podobno takie sytuacje wcale nie należą do rzadkości)? Za jakiś czas będę przeprowadzała się do innego miasta, a moje dotychczasowe mieszkanie chcę wynająć. Jednak wizja wynajmującego, który nie płaci i nie chce się wyprowadzić jest niepokojąca. Pozdrawiam. Iwona.

  • Ada

    Moje zmory w wynajmowanych mieszkaniach:
    1. Ściany w jaskrawych kolorach
    2. Wykładzina dywanowa, i to w przedpokoju! Wyprać tego nie sposób, a zimą przecież wnosimy błoto. Coś strasznego. Nawet w sypialni nie chciałabym mieć dywanowej, bo brzydziłabym się poprzednich lokatorów. Chcę móc umyć podłogę.
    3. Brak okapu w kuchni (razem z wentylacją, która kiepsko działała…), zepsuty piekarnik i zamrażarka (za to mikrofalówka i telewizor są mi zbędne. Za zmywarkę chętnie dopłacę, ucieszę się też, jeśli pralka nie będzie najtańszym modelem z prawie żadnym wirowaniem)
    4. Brak regału na książki, tylko same zamykane szafy
    5. Meble z lat 90., w tym biurko na pół pokoju (nie odrabiam już lekcji po szkole, naprawdę) i materac, którego sprężyny funkcjonowały dobrze tak z 10 lat temu. To ja już wolę najtańsze meble z ikei albo komandor na całą ścianę.
    Przeprowadzając się ostatnio (a jestem idealnie w Twojej grupie docelowej), zwracałam uwagę na to, żeby meble były z Ikei (upraszczam teraz, ale tak naprawdę do wyboru jest PRL, lata 90. i Ikea), dużo miejsca do przechowywania, pralka, piekarnik, wanna, zmywarka. Nie mam tv ani mikrofalówki, nie tęsknię. Rzeczy ruchome typu odkurzacz, suszarka do prania, żelazko, deska do prasowania, naczynia są mile widziane, ale jeśli nie będzie, sama kupię.

  • iwona

    Trochę dziwny ten wpis. W zapowiedziach jawił się jako kompendium wiedzy o inwestowaniu w nieruchomość na wynajem,a tak naprawdę sednem wpisu są pytania do czytelniczek,odpowiedzi na które mają ułatwić Wam sprawne przeprowadzenie inwestycji.

    • Aż sprawdziłam. Ale w zapowiedzi wyraźnie napisałam: ” Dziś na blogu opowiadam:
      ▫ skąd ten pomysł?
      ▫ dlaczego inwestujemy w nieruchomości?
      ▫ cena, zdjęcia i inne informacje na temat mieszkania
      ▫ nasze plany remontowe i budżet.
      Plus moja gorąca prośba o pomoc w urządzeniu mieszkania!”

      Chyba wszystko jest. ;)

  • Aga

    Temat-rzeka. Dorzucę swoje trzy grosze.

    1. Szafka w łazience, w której można by przechowywać kosmetyki (szafka pod zlewem się nie liczy) oraz szafka na buty i wieszaki.
    2. Funkcjonalny ciąg kuchenny (tu warto pomyśleć „pod siebie”).
    3. Patrząc po kwocie na remont zakładam, że nie będziecie wymieniać kabiny prysznicowej, ale może na przyszłość. W akademiku niemieckim był brodzik + zasłona prysznicowa. Najlepsze rozwiązanie, jakie spotkałam, bo używa się wygodnie jak normalnego prysznica, a łatwiej czyścić.
    4. Minusem jest dla mnie brak zastawy i garnków w kuchni, deski do prasowania, suszarki na pranie i takiej na naczynia, czystej szczotki i szufelki (chociaż pewnie warto zaczekać z tymi zakupami do pierwszych wynajmujących, bo być może byli już zmuszeni kupić te rzeczy). Wszystkie sprzęty, które wymieniłaś dla mnie osobiście są zbędne, chociaż wiem, że większość ludzi nie umie żyć bez odkurzacza.
    5. Dla znajomego młodego małżeństwa, które własnie zaczęło zarabiać i nieco zachłysnęło się rzeczami podana ilość szaf to było za mało.
    6. Brud! Właśnie spędziłam cały weekend na szorowaniu nowo-wynajmowanego mieszkania i myślałam, że się nacięłam, ale po komentarzach widzę, że to normalne w Polsce ;/ więc do kosztów utrzymania doliczyłabym profesjonalną sprzątaczkę po każdym wynajmującym.

    tl;dr Kieruj się tym, bez czego Ty nie mogłabyś żyć, a styl oczywiście maksymalnie neutralny.

  • Anna Tym

    Ja mam kilka mieszkan na wynajem , aranżacja jest własnie taka jasna i przestrzenna.
    Inwerstujemy w Pl ,ale mieszkamy za granicą , korzystamy z firmy mZuri
    od A do Z od wyszukania mieszkania do kupna ,przez remont i szukanie najemcy i monitorowanie platnosci
    przy jednym mieszkaniu pewnie dasz rade się sama wszystkim zając przy większej ilości zjada sporo czasu
    polecam tez stowarzyszenie Mieszkannicznik – skupia inwestrow w nieruchomości i jest kopalnią wiedzy jeżeli chodzi o wszystko co z tym bizmenesm sie wiąże

    • Anno, jesteś zadowolona z obsługi mZuri?

      • Anna Tym

        tak
        nasze mieszkania prawie nie maja przestojow
        ewentualne remonty sa wykonywane od reki
        i robia solidny wywiad dotyczacy najemncy by uniknac niemilych stytuacji z niesolidnymi i niewyplacalnymi
        a i w takim przypadku ( zdazylo nam sie raz w ciagu 5 lat ) sprawa byla zalatwiona szybko i w bialych rekawiczkach
        bez angazowania nas i naszych nerwow
        kolejne sprobujcie w Lodzi czy Katowicach, sa wyzsze stopy zwrotu z inwestycji
        nizszy koszt nieruchomosci ,a ceny najmu poroxwnywalne

      • Magda

        A czy przy skorzystaniu z ich uslug, jak napisalas, od A do Z, wraz z zakupem mieszkania i biezaca obsluga wynajmu (jak rozumiem, w razie usterek to tez oni zapewniaja najmujacym kontakt z fachowcem?) uwazasz, ze wciaz jest to oplacalne?
        Rowniez mieszkam za granica, chcialabym kupic pierwsze mieszkanie na wynajem w Polsce, ale obawialam sie, ze przy korzystaniu z posrednika w tak duzym zakresie, stopa zwrotu z inwestycji bedzie minimalna i nie jestem pewna, czy w ogole warto sie za to zabierac ;) Bede ogromnie wdzieczna za komentarz! Pozdrawiam serdecznie

      • Anna Tym

        tak . wciąz
        sa dwie opłaty
        jednorazowa – ta większa -za przejęcie mieszkanie przez mZuri w zarządzanie- w tym za przygotowanie mieszkania od remontu po znalezienie najemcy – ile zalezy od wielkosci mieszkania, ceny zakupu, kosztow remontu i doposazenia itp 2-5 tys. ( przy koszcie mieszkania okolo 100-150 tys)
        i miesięczna – 10% ceny najmu . Jak cena mieszkania to koszt najmy 1000 pln plus media do mZuri płaciesz 100 pln miesięcznie . Twój stały dochód pasywny to 900pln
        w pełni pasywny bo mZuri obsługuje mieszkanie, sprawdza płatności na bieżco, robi odbiór mieszkania kiedy zmienia się najemca, szuka kolejnego itp… my jesteśmy na bieżąco informowani i jedyne co robimy to czytamy maile i na nie odpowiadamy.
        więc nie sądzę że to duży koszt ;)
        twoj dochód najbardziej obniżają kredyty, jezeli mieszkanie kupowane jest z kredytem

      • Anna Tym

        zresztą mZuri do każdego mieszkania które kupujesz robi szczegółowy plan od kosztu inwestycji, kosztów remontu, oczekiwany czynsz najmu i masz dokładnie policzona stopę zwrotu po wszelkich opłatach ,w tym 10% mZuri

        niektórych kupionych mieszkań nawet nie widziałam ;)

  • Katarzyna Pi

    Wynajmowaliśmy kilka mieszkań i zawsze najbardziej denerwujący był brak miejsca do przechowywania i źle urządzone kuchnie (głównie chodzi o zbyt mało szafek). Myśmy szukali raczej „gołych” mieszkać, bo większość mebli mieliśmy swoje. AGD to miły bonus. W jednym mieszkaniu nie mieliśmy pralki i musieliśmy sobie kupić.

  • Gratuluję zakupu. Jestem bardzo ciekawa metamorfozy. Budżet 15 tys. to będzie rzeczywiście wyzwanie. W pierwszym mieszkaniu, które wynajmowałam z moim mężem zdecydowanie brakowało nam zmywarki oraz dużej lodówki (była tylko podblatowa). Jestem zwolenniczką zakupów raz na tydzień, niestety przy tak małej lodówce nie było to możliwe. Zakupy musieliśmy robić praktycznie co drugi dzień… Pozdrawiam

    • Dzięki! Kuchnia jest mała więc planujemy podblatową lodówkę, która da więcej blatu roboczego jednocześnie.

  • Ola

    Ja mam za sobą 9 lat wynajmu w 3 miastach i na 2 różnych kontynentach, wiec chętne się wypowiem ;) co do miejsca na przechowywanie – zrób tyle ile piszesz ale z opcją w ogłoszeniu, że jest możliwość dokupienia czegoś więcej z ikei np. Bo są ludzie którzy coś juz musieli w poprzednim mieszkaniu dokupić i potrzebują na to miejsca u Ciebie, a są tacy którzy nie mają nic. To samo z telewizorem i mikrofalówka, ja zawsze miałam swoje wiec jeśli już było w mieszkaniu od wlasciciela to tylko zagracalo. Jest opcja ze dokupisz w 1 dzień, więc po co wydawać na marne. Jedna mega ważna rzecz dla mnie to uniwersalne kolory i zero ozdób w mieszdaniu. Żadnych zdjec, obrazów itp. Ah i jedna rzecz, której dosłownie zawsze brakowało – duże lustro gdzieś w korytarzu ;) no a poza wyposazeniem to ważne dla mnie było to, żebym mogła właśnie zrobić sobie dziure w ścianie na zdjęcie np, bo 90%właścicieli na to nie pozwalało. No i fajna jest jasna sytuacja jak często i czy w ogóle właściciel będzie wpadal – raz mieszalam u gościa który potrafił przyjść bez zapowiedzi kolo 22, otworzył sobie sam drzwi i szukał czegoś w kuchni. A ja w szlafroku spod prysznica wychodziłam. .. uciekam stamtąd w ciągu paru ms… Mam nadzieje ze na coś się moje wypociny przydadzą ;)

  • Anita Jaszewska

    „Dajcie znać, czy interesuje Was strona finansowa tego projektu” – TAK!

    Od 10 lat mieszkam w wynajmowanych miejscach. Moja podstawowa rada to zadbac o dobre jakosciowe rzeczy bazowe. Zaliczyłabym do tego: duza, pojemna szafe (najlepiej cos w stylu PAX z Ikei – wieszaki, polki, szuflady, lustro), lozko z wygodnym materacem (i od razu pokrowiec), kanapa, stol z krzeslami. Jakies sensowne szafki kuchenne ktore da sie dobrze zorganizowac i mieszcza cos wiecej niz jeden garnek i 4 szklanki. Kuchenka z piekarnikiem, pralka. W lazience w miare mozliowsci spora szafka pod umywalka, lustro ktore pokaze twarz czlowieka ktory ma 155cm jak i 190cm wzrostu :) Poza tym doslownie kilka mebli: regal, komoda, stolik kawowy, maly stolik jako szafka nocna. Najlepiej takie, ktore mozna dowolnie przestawiac pomiedzy pomieszczeniami i wszedzie pasuja (czyt. proste i w jednym stylu w calym mieszkaniu). Voila. To jest minimum, ktore i tak juz postawi wysoko poprzeczke.

    W wynajmowanych mieszkaniach zazwyczaj przeszkadza nadmiar mebli i/lub totalny brak mozliwosci personalizacji przestrzeni. Najlepszy uklad to taki, gdzie mozna dowoli przestawiac meble, a ewentualne brakujace rzeczy mozna dokupic na koszt (i za zgoda!) wlasciciela lub tez samemu. Moze to byc lampa, dywan, dodatkowy regal itp.

    Powodzenia!

  • Studentka

    Witam, po pierwsze jako czytelniczka bardzo chciałabym znać więcej szczegółów tego projektu (również finansowych i prawnych), gdyż sama w przyszłości planuje kupno mieszkania na wynajem (za pare dobrych lat :). Wynajmowałam już kilka mieszkań i byłam w wielu wynajmowanych przez moich znajomych. Jeśli chodzi o sprzęt to dobra lodówka (niekoniecznie nawet nowa),piekarnik i pralka to standard oczywiście. Nigdy nie spotkałam się ze zmywarką, małych sprzętów typu czajnik bądź żelazko często nie ma. Chcę zaznaczyć, że wynajmuje jako studentka i o wiele mniejszym mieście niż Warszawa ( nie wiem jak są tam standardy). Chociaż z opowieści wiem, że są mieszkania walące się i śmierdzące za nie małe pieniądze. Świetnie, że wybrałaś styl skandynawski, bo w każdym mieszkaniu jakim byłam najbardziej irytujące były przypadkowe kolory na ścianach w każdym z pokoi, jakby komuś zostawało trochę tapety z remontu pokoju babci i chciał to wykorzystać. Czekam również na efekty Waszej pracy i sposobów DIY na meble i wnętrze. Życzę powodzenia i sił do pracy.

  • Maria Tytko

    Przeglądnęłam komentarze i widzę, że wielu z nas myśli tak samo ;)
    Telewizor jest zbędny. Bez zmywarki da sie żyć, ale wtedy konieczny jest wygodny zlew i kran, tak żeby dało się myć naczynia – w niektórych zlewach wypłukanie garnka jest męką ;). Dla mnie bardzo ważny jest piekarnik, bo lubię pizzę i zapiekanki, ale są też takie mikrofalówki i piekarniki 2w1 – ale myślę, że to mozna ustalić z najemcami i jeśli stwierdzą, że potrzebują to wtedy kupicie. W naszym mieszkaniu przed nami mieszkała para, która w ogóle nie gotowała, wiele osób korzysta z diet pudełkowych, więc może się okazać, że taki sprzęt nie będzie waszym lokatorom potrzebny. PRALKA! Są pralnie samoobsługowe, można prać u znajomych, ale to jest rozwiazanie na krótko. Pralka to mus. A jeśli chodzi o szafy to proponowane przez Ciebie w zupełności wystarczą i są według mnie niezbędnym minimum, taki złoty środek ;) – wynajmuję z chłopakiem mieszkanie 37m kw. i mamy dwie dwudrzwiowe szafy aż do sufitu oraz jedną wąską i wysoką szafkę. Wszystko nam się tam mieści, nawet deska do prasowania i odkurzacz ;)

  • Nika Wojciechowska

    Hej Kasiu, ja także wynajmowałam mieszkania w Warszawie, przeszłam przez 2 wynajmowane, więc napiszę moje odczucia z tym związane, odpowiadając na Twoje pytania:
    Co było najbardziej irytujące w wynajmowanych mieszkaniach? Najbardziej irytujące jest to, że czasem nie można wprowadzać jakichkolwiek zmian, np. jeśli potrzebujesz dodatkowej półki na książki etc. lub dokonywanie niezbędnych remontów, których właściciel nie uznaje i nie chce podzielić się ich kosztem. Ja pod tym względem trafiałam na wyjątkowo cudownych ludzi i nie miałam takich problemów, do tego stopnia, że właściciel pokrywał wszelkie koszta napraw, mimo, że uważam, że naprawy „eksploatacyjne” mają prawo leżeć po stronie wynajmującego. Wielu moich znajomych jednak skarżyło się na te rzeczy w przypadku ich wynajmów.
    Na co zwracaliście uwagę przy wyszukiwaniu, a co odstraszało?
    Dla mnie ważna była okolica i parking, a także jakiś sklep w pobliżu, ponieważ teraz rzadko chodzi się do sąsiadów po przysłowiową szklankę cukru, zatem dobrze, gdy jest jakiś sklep w pobliżu. Odstraszali czasem sąsiedzi, ale na to nie masz raczej wpływu :) w samym mieszkaniu na pewno bałagan, tzn. czasem ludzie prezentują mieszkania jeszcze nie w wersji finalnej i to jest moim zdaniem duży błąd, bo pierwsze wrażenie bardzo się liczy :)
    Jakiego typu sprzętów lub mebli brakowało?
    U mnie brakowało zmywarki i to było naprawdę uciążliwe, ale może to po prostu dlatego, że bardzo nie lubię zmywać. W jednym z mieszkań brakowało mi też mebli do przechowywania ubrań (to było zanim zaczęłam czytać Twój blog ;) ), ponieważ miałam około metrową szafę tylko na ubrania wiszące, w późniejszym czasie dodatkowo jeden mebel z szufladami, ale ponieważ nie miałam piwnicy to musiałam wszystkie rzeczy, także zimowe, mieć cały rok w mieszkaniu i faktycznie wtedy ciężko mi się było zmieścić.
    Ile powierzchni do przechowywania potrzeba? Zaplanowałam jedną 3-skrzydłową szafę sypialni , drugą 2-skrzydłową w pokoju i komodę w przedpokoju. Moim zdaniem to jest zupełnie ok, wydaje mi się to bardzo dużo miejsca dla dwóch osób. W moim własnym mieszkaniu mamy szafę trzydrzwiową w sypialni oraz jednodrzwiową w przedpokoju na kurtki i półki na buty i w zupełności wystarcza to naszej dwójce :)
    Jakie użyteczne, fajne rozwiązania zauważyliście?
    Fajnym rozwiązaniem byłaby szafa, w której można zdecydować o wnętrzu, czyli kupić po prostu boki szafy i elementy do środka, tak, aby wynajmujący mógł je samodzielnie wybierać. Moja przyjaciółka tak zrobiła, ale kosztowo prezentuje się to średnio. Dodatkowo super recz to „nieistniejące szafki”, czyli różne sprytne, mało widoczne schowki, które w małym mieszkaniu dodają miejsca na przechowywanie, np. szuflady pod łóźkiem, albo szafki w kuchni od podłogi do sufitu etc…
    Jakiego rodzaju sprzęty są niezbędne, a z których można spokojnie zrezygnować (zmywarka koniecznie?, odkurzacz, kuchenka czy mikrofalówka, telewizor itp.)? Dla mnie zmywarka to konieczność, jak również odkurzacz. Mikrofalówka zupełnie nie, ale ja nie używam akurat ze względu na przekonania. Telewizor to taki element, który uważam, że każdy może kupić, jeśli ma ochotę, ja nie miałam telewizorów w mieszkaniach i zresztą we własnym nadal nie mam, to duży wydatek dla właściciela, a nie zawsze potrzebny, zatem myślę, że można z niego zrezygnować :)

    Mam nadzieję, że te odpowiedzi będą dla Ciebie pomocne. Pozdrawiam mocno,
    Weronika

  • Małgorzata Cygar

    Dorzucę swoje trzy grosze. Jesteśmy młodym małżeństwem, aktualnie zmieniamy wynajmowane mieszkanie po raz trzeci. Najistotniejsze jest urządzenie kuchni i łazienki. To one decydują o standardzie i kwocie jaką jesteśmy w stanie zapłacić. Kuchnia musi mieć blaty, lubię gotować a w obecnym mieszkaniu nie mam miejsca na eksperymenty. Fajna jest opcja zmywarki, korzystam w obecnym mieszkaniu z niej regularnie (boli,że następne jej nie ma). Łazienka musi mieć dobre oświetlenie, zwłaszcza przy lustrze i szafkę na kosmetyki i chemię. Prysznic, a jeśli już musi być wanna to z opcją prysznicową. Kuchenka, piekarnik, pralka i nie mikrolodówka.
    W salonie narożnik – o wiele lepsza i praktyczniejsza opcja niż kanapa.
    Gniazdka! Zwłaszcza w kuchni – dwa gniazdka w pomieszczeniu to za mało.
    Ważny jest ułatwiony, życzliwy kontakt. Z obecnymi właścicielami jest tylko mailowy, co bywało irytujące w ważniejszych kwestiach. Odpisywanie po dwóch tygodniach od maila jest słabe. Ale przynajmniej nie mieliśmy w ciągu roku ani jednej wizyty ;)

    Co do samych ogłoszeń :

    -Ukrywanie kosztów czynszu do wspólnoty i średnich opłat za media. Czemu mamy oboje tracić czas na dopytywanie się o takie rzeczy? Nie obejrzę mieszkania jeśli nie wiem czy mnie na nie stać. Bo czynsze są różne od 300 zł do 800zł.
    -Irytuje mnie niezmiernie, gdy przeglądam oferty zamieszczone przez pośredników i na dole tekst :wymagana prowizja dla biura. Serio? Ile? 1500? 2000? Wgle zadziwia mnie czemu prowizje są aż tak wysokie? Gdyby była to kwota połowy czynszu to nie budziłaby takiego sprzeciwu, tym bardziej że z różnymi pośrednikami mieliśmy już do czynienia i tylko jeden moim zdaniem zasłużył na podaną przez niego kwotę (u niego wynajęliśmy). Co nie zmienia faktu, że jeśli właściciel decyduje się na pośrednika powinien ponieść koszty przynajmniej połowicznie.
    -Niewyraźne, krzywe zdjęcia. Pełno jest ogłoszeń, gdzie w zasadzie nic nie widać. Co mi daje zdjęcie, salonu na którym widzę tylko szafę, albo co gorsza jej kawałek? Zdjęcia z bałaganem w tle.
    Dlatego jak ktoś już wspomniał, dobrą opcją jest zamieszczenie planu mieszkania.

    • KarMagKat

      Prowizja to najczęściej 1 wysokość czynszu. Jeżeli jest inaczej, to w ogóle nie oglądałam takich ofert (a ostatecznie szukałam tych bez pośredników oczywiście).

  • Kamila Pawłowska

    Zmywarka i pralka koniecznie!

  • Anna

    Z długoletniego doświadczenia wynajmowania pokoju w Warszawie (i mieszkania) mogę spokojnie stwierdzić, że najważniejsze sprzęty to: pralka, kuchenka (z piekarnikiem, to ważne) i lodówka. Bez zmywarki można się obyć, jest to w sumie luksus i nie musi być na liście niezbędnego wyposażenia mieszkania. Natomiast jeśli nie ma zmywarki, to tylko i wyłącznie zlew dwukomorowy. Przydałby się też odkurzacz.
    Jeśli chodzi o łazienkę, to w wynajmowanych mieszkaniach lepiej sprawdza się prysznic niż wanna. Na pewno wychodzi ekonomicznie.
    Rzeczy typu suszarka czy deska do prasowania nie są niezbędne. Często ktoś, kto kończy studia i już trochę się namieszkał w lokalach wynajmowanych, ma takie sprzęty już kupione.
    Regał na książki, który może być też regałem na zdjęcia i różne sentymentalne bibeloty.
    Dobrze zaplanowana szafa. Wiem, że każdy ma inny zestaw ubrań, ale jak mam w szafie tylko półki, to szlag mnie trafia, że nie mogę powiesić sukienki.
    Telewizor nie jest niezbędny, ale dobrze by było, by była możliwość podłączenia swojego. Ja np. nie korzystałam nigdy z telewizora, ale moja współlokatorka z ogłoszenia w jednym z pierwszych pytań pytała, czy jest możliwość podłączenia tv.
    Internet w dzisiejszych czasach to podstawa, ale warto się wstrzymać z podpisaniem umowy u dostawcy do momentu wyboru lokatorów. Czasem jest tak, że ktoś przychodzi ze swoim internetem i nie jest mu potrzebne stałe łącze.

    Bardzo ważne jest określenie w umowie za jakie naprawy odpowiedzialność ponosi wynajmujący, a za jakie właściciel. Często jest tak, że podstawowy sprzęt psuje się po prostu ze starości. Trudno wtedy wymagać, by wynajmujący kupował np. lodówkę, czy pralkę.
    Warto zabezpieczyć się też na wypadek np. dziur w ścianach czy zniszczonych paneli. Czy będzie to potrącane z kaucji itd.

    To chyba wszystko, tak na szybko.

  • anna

    Ja Ci chętnie pomogę ;)
    1. wynajmowane mieszkanie w bloku – 45 m2 – mieszkałam rok, brak lodówki, pralka w postaci metalowego bębna, brak łóżka i mebli – życie przyziemne, pod koniec pękła rura w łazience.
    2. wynajmowane mieszkanie w kamienicy – 55 m2 – mieszkałam pół roku, właścicielka wymagała chodzenia na palcach, codziennie nas odwiedzała, źle przeprowadzony remont podniósł panele, ale pretensje były do mojego ex, że rozlał wodę, szafa na korytarzu, długi przedpokój i straszny hałas od lotniska dzień i noc.
    3. wynajmowane mieszkanie w bloku na 11.piętrze – 27 m2 – mieszkałam 1,5 roku pęknięta szyba w oknie, stara elektryka, palące się gniazdka, brak pralki, półmetrowa łazienka, nieszczelne drzwi wyjściowe, niedziałający domofon na klatce, karaluchy, impreza sąsiadów co noc, start od 22.00 koniec 4.00 rano, brak balkonu.
    4. wynajmowane mieszkanie w bloku na 4. piętrze – 17m2 – mieszkałam 3 lata – brak windy, sprawna pralka, lodówka, czysto i w miarę odnowione mieszkanie, brak kuchenki gazowej, brak balkonu.
    5. wynajmowane mieszkanie na 8. piętrze – 49. m2 – wynajmowane przez 3 lata – niedziałający domofon w bloku oraz drugi na piętrze, stara pralka, stara lodówka, stara kuchenka gazowa, za oknem hałas samochodów, motorów, samolotów oraz ruch tramwajowy, spokojni sąsiedzi, brak stołu i krzesła, na starcie trzeba było wyeliminować karaluchy, choć zapewniano mnie, że ich nie ma.
    6. wynajmowane mieszkanie w bloku – 28 m2 – 4. piętro, blok oddany w 2016 roku, mieszkam 1,5 miesiąca ;) względnie cisza, sąsiedzi w miarę spokojni, niekończące się remonty u wszystkich, nowe umeblowanie, nowe wyposażenie.

    Moje podsumowanie ;)
    Na sąsiadów nie ma wpływu, jednak im gorsi tym krócej trwa wynajem. Lepiej powstawiać spójne i w miarę nowe meble w mniejszej liczbie niż ustawiać różnorodną zbieraninę, takie wyposażenie jest żenujące – naprawdę. Czasem lepiej wstawić nowy sprzęt, niż zapleśniałą lodówkę. Na wszelki wypadek można zajrzeć do najemców raz, aby zobaczyć czy nic nie niszczą, ja w każdym mieszkaniu coś zostawiłam, a to szafkę, a to dywan, a to suszarkę na ubrania, a to kwiaty – nigdy nie oddałam w gorszym stanie. ;) Poza panią z kamienicy żaden właściciel nigdy do mnie nie przychodził. Uważam, że do hałasu nie da się przyzwyczaić tak, jak nie da się wytępić karaluchów tylko w jednym mieszkaniu. Każda pleśń, plama na suficie itp – odrzuca od wynajmu. Ostatnie piętro jest koszmarne – w lecie za gorąco, w zimie za zimno i nieraz dach przecieknie. Meble – wystarczy szafa na ubrania i jakaś komoda na resztę rzeczy + stół i krzesła. Działająca pralka i lodówka. W żadnym mieszkaniu nie miałam telewizora, więc można się bez tego obejść, niektórzy też preferują Internet na tzw. kablu, ja korzystałam z modemu. Nigdzie nie miałam zmywarki i mikrofalówki – zaczynam mieć wrażenie, że planujesz wysoki standard. ;) Wszędzie był parkiet lub panele, więc tylko szczotka do zamiatania, nie było odkurzacza, jak również nie było suszarki na ubrania i deski do prasowania itp. Jednak najlepiej póki co, mieszka mi się w aktualnym, ze względu na świeżość i to, że wszystko jest nowe, chociaż tu też nie mam mikrofalówki i zmywarki, ale nie potrzebuję. Najgorsze wspomnienia mam po poprzednim, wynajmujący nie oddał mi kaucji i czeka mnie jeszcze wniosek do sądu, ale tak to jest, jak nie jest się w porządku. Czy były jakieś ciekawe rozwiązania w tych mieszkaniach? Hm… nie ; )

  • Yam Agax

    Pisze w oparciu o własne doświadczenie z czasów studenckich, pierwszej pracy i wspólnie wynajmowanego mieszkania ze znajomymi, w kraku i za granicą i mieszkania młodego małżeństwa.
    Pleśń i kamień w kabinie prysznicowej i pleśń w lodówce to pierwszy grzech naszych najemców. Piszę o mieszkaniach pod wynajem długoterminowy (tu zawsze sobie szorowalam) i krótkoterminowy (tu się wsciekam 320zl za dobę a pleśń mi pod palcem schodzi właśnie jestem na urlopie nad morzem ).
    Kolejny grzech to byle jakie spanie, zużyte sofy czy wersalki. Kiedyś jakieś krótkie wersalki były 180cm, a mąż ma grubo więcej i często musieliśmy rezygnować z wynajmu. Wygodne łóżko to podstawa.
    Uważam że kuchnia powinna być trochę umeblowana, kubki czy talerze nie są dużym obciążeniem finansowym dla ludzi na dorobku ale komplet garnków już bardziej więc fajnie jak są plus patelnia. Aczkolwiek jeżeli nie ma to też dużym problemem to nie jest.
    Warto zadbać o miejsca składowania odpadów kupić kosz czy kosze na śmieci.
    Ja bym chciała w kuchni mieć kuchenkę z piekarnikiem, czajnik, bez zmywarki bym dała radę ale warto zaplanować bo podnosi jakość życia a i jeżeli jest zmywarka to naczynia utrzymane są w czystości w mieszkaniach bez zmywarek są ulepione garnki i szklanki ze śladami po herbacie-więc jeśli wstawiasz swoje warto zmywarkę mieć. I współcześnie montowane są niskie krany wychodzące ze zlewu nie ze ściany i umycie większego garnka jest sporym problemem.
    Szafa z wieszakami i półkami, dobrej jakości i już wolę te z PRLu niż liche z Ikea czy brw. Bo w tych szybko odpadają szuflady i urywaja się drzwiczki a nie jestem jakimś agresywnym użytkownikiem.
    Na studiach pralka była mi zbędna pranie wozilam do domu, w samodzielnym życiu must have i lepiej jak jest. Ja zawsze miałam, a u przyjaciół nigdy nie było, jeździli z mieszkania do mieszkania ze swoją.
    Warto wstawić deskę do prasowania i suszarkę- ludziom bez samochodu wcale nie jest łatwo kupić a później z tym sprzętem przenosić. Żelazko już łatwiej ogarnąć.
    Zawsze miałam firanki i zasłony od właścicieli, w jednym mieszkaniu nie mogłam ich prać, okien tam też nie mogłam myć robili to właściciele. Mieszkanie wysoko w wieżowcu bali się że wypadnę. Warto omówić kwestię zmiany czy prania firanek, dac komplet na zmianę.
    Wygodny stół i stabilne krzesła.
    Warto wynająć mieszkanie wysprzątane, umyte okna i umówić się że takiego się oczekuje przy zdaniu.

  • Ja z Mężem wynajmujemy od 2 lat mieszkanie. Najbardziej irytują mnie ciągłe usterki, które są z winy właściciela, który wszystko robi najniższym kosztem. Np. spadły na mnie drzwi bo właściciele w lukę w zawiasach włożyli wykazaczki, które z czasem się wyrobiły… W mieszkaniu była jedna szafa z IKE ta na pudełka oraz szafa w korytarzu i w kuchni szafki (tylko dół kuchennych szafek). Ogromnie brakuje nam w kuchni tych szafek na wysokości wzroku :( W zasadzie zadbalismy sami o łóżko, biurko, regał na pudła z Ikea nr2, fotel, sofę, urzadzilismy też balkon. Ogromnym minusem tego mieszkania jest ZA MAŁO ŚWIATŁA. Lampy, które tu zamontowano są z Ikea i są to te najtańsze papierowe, które dają tak dziwne słabe, intymne światło. Musieliśmy zaopatrzyć się w dodatkowe lampy stojące i biurkowe.
    Powierzchnia do przechowywania? Tu już powyżej napisałam, że my mocno kombinowalismy by mieć miejsce na rzeczy. Wielu się pozbylismy ale jednak miejsce jest potrzebne by schować rzeczy sprzed oczu aby mieszkanie wyglądało schludnie i czysto.
    Odkurzacz, mikrofalówka – u nas tego nie było ale w poprzednim mieszkaniu tak i było to bardzo fajne :) dziś kupno telewizora nie stanowi problemu, wiele osób tak jak my nie chce go jednak mieć. Warto dać możliwość podłączenia tv ale nie musicie go kupować :)

    • Marta, trochę nie rozumiem… Mieszkacie tam od 2 lat, czemu nie poszukacie sobie innego, fajniejszego mieszkania, skoro ten właściciel tak Was traktuje? To nie zarzut, po prostu jestem ciekawa.

      • Kasiu, spodziewałam się tej reakcji :) nie powiem by nie przeszło mi to przez myśl… Jednak rzeź ostatnie 5 lat tak często zmieniłam adres zamieszkania, że najzwyczajniej potrzebowałam stabilizacji. Nie ukrywam, że cena jest dla nas przystępna chociaż za taka cene można by się spodziewać czegoś więcej. Nie jestem jeszcze gotowa na zmiany, chociaż coraz częściej przechodzi mi to przez myśl… Szybko mi przechodzi na myśl ile rzeczy byłoby do zrobienia…

      • Tak myślałam. :) Plus, to też kwestia ceny. Realia rynkowe są takie, a nie inne. Najczęściej tak jest, że narzekamy na warunki, ale mieszkamy dalej, bo cena jest przystępna… I właściciel o tym wie. Gdyby zainwestował więcej, cena też automatycznie byłaby wyższa. I teraz stoję przed wyzwaniem wyważenia tego właśnie. Chcę, żeby mieszkanie nie było drogie, zatem i nie zamierzam „wkładać” w nie dużo. I nie mówię tu o prowizorkach typu wykałaczki…. ;)

      • raczej bym Ciebie o wykałaczki nie podejrzewała :)

  • bru

    Co prawda miałam na tyle szczęścia, że poza kilkumiesięcznym okresem pracy za granicą nigdy nie wynajmowałam mieszkania, ale odwiedzałam i nadal odwiedzam sporo znajomych, którzy tak żyją i mam właściwie tylko jedną ogólną obserwację – mam wrażenie, że właściciele mieszkań kompletnie nie traktują swoich lokatorów jak ludzi. Mój znajomy mieszka w miejscu, w którym za całe zaplecze kuchenne robi taka nowoczesna jednopalnikowa kuchenka turystyczna – przecież w tym nie da się ugotować nawet głupiego makaronu z sosem, bo trzeba to robić na dwa razy. Mój chłopak z kolei w łazience (która nie była remontowana od początku lat 90., sądząc po wystroju) ma żarówkę zwisającą z sufitu i odpadający tynk, a odpływ z pralki należy włożyć do wanny. W przerażającej większości takich mieszkań dominują meble z odzysku, jakieś stare meblościanki, brakuje np. szaf. Tworząc przestrzeń na wynajem warto przede wszystkim pomyślec, co NAM byłoby niezbędne do przeżycia, zamiast oczekiwać, że ktoś będzie szczęśliwy, bo ma stare skrzypiące łóżko i jakąś komodę z dwiema szufladami, a nie ma gdzie postawić choćby jednej książki. Znałam dziewczynę, która wynajmowała miejsce w pokoju w Krakowie od człowieka, który miał całą kamienicę, wynajmował wszystkie piętra, wyliczyłyśmy, że zgarnia około piętnastu tysięcy miesięcznie, a w pokojach były najtańsze wieszaki na ubrania i żadnego miejsca nawet na bieliznę, trzeba było kupować sobie pudła i w nich ją trzymać.

    Nie mówię tego, Kasiu, jako zarzut, po prostu przypomniało mi się kilka takich sytuacji, które mnie potwornie denerwują w wynajmowanych mieszkaniach – że traktuje się ludzi jak idiotów, których można wsadzić do pustego pokoju, a oni będą na kolanach dziękować za kąt do spania. Jasne, że nie należy oczekiwać luksusów w mieszkaniu na wynajem, ale zachowajmy trochę przyzwoitości. Jeżeli my nie możemy się obejść bez piekarnika, jak możemy oczekiwać, że ktoś będzie zadowolony z jego braku?

    • Myślę, że to jest wszystko kwestia ludzi i ich podejścia. Wynajmowałam mieszkania/pokoje przez ponad 10 lat i nie wprowadziłabym się (albo szybko wyprowadziła) z mieszkania, gdzie odpływ pralki trzeba wkładać do wanny. Albo nie wynajęłabym mieszkania nad torami tramwajowymi w centrum, gdy zależy mi na ciszy. Chyba, że nie miałabym kasy i wyjścia. Co do sprzętów i piekarnika to jest to bardzo subiektywne. Np. mieszkanie Natalii z JestRudo było tu przywoływane jako fajny przykład urządzenia mieszkania na wynajem, a ono np. nie miało piekarnika. :)

      • bru

        No ja bym bez piekarnika nie wzięła i za każdym razem, jak jestem u mojego chłopaka, pytam go, jak on może tak żyć :D ale zauważyłam, że brak standardu powoli robi się standardem.

      • To nie jest kwestia braku standardu, tylko potrzeb. Jeśli widzisz, że w mieszkaniu nie ma piekarnika, a Ci zależy, to takiego mieszkania nie wynajmiesz. A dla kogoś innego to nie będzie problem. Tak samo jest ze zmywarką, telewizorem, balkonem, piwnicą, miejscem postojowym itp.

      • Pionierka

        Dla kogoś, kto w domu nie gotuje tylko robi kanapki co najwyżej brak piekarnika nie jest żadnym problemem. Tak samo jak dla wielu ludzi problemem nie jest kuchnia w aneksie, a ja bym nie chciała w czymś takim mieszkać.

    • Pionierka

      Przecież ludzie widzą, co wynajmują? A patrząc co nam byłoby niezbędne… 20 lat żyłam z odpływami pralki wkładanymi do wanny. Aha, wynajmowałam też mieszkanie, które kupiłam i urządziłam dla siebie, tylko zmieniła się sytuacja i wyprowadzałam się z niego. Wiesz ile rzeczy nie podobało się potencjalnym lokatorom? Im ewidentnie były niezbędne inne rzeczy, niż mnie. Na przykład zmywarka i mikrofalówka, pytania o tv też były.

  • Magdalena Liberadzka

    Fajny pomysł z wynajmowaniem, jak najbardziej dziel się tym so się będzie dzieło w kwestii finansowej i organizacyjnym. Jestem ciekawa jak za stosunkowo nieduży budżet uda wam się urządzić mieszkanko i jaki będzie efekt. <3

    W wynajmowanym mieszkaniu zmywarka, bardzo fajnie, ale nie koniecznie. Z odkurzaczem, mopem itp się nie spotkałam, zazwyczaj ma się swój. Kuchenka i piecyk fajnie gdyby były, mnie by na tym zależało bardzo, a mikrofala zbędna na wyposażeniu (o pierwsze jest piekarnik, po drugie dużo miejsca, mało funkcji – jak dla mnie). Szafy, bardzo fajnie, ale jeżeli wynajmujesz mieszkanie na troszkę dłużej (czyli nie studenci a 10 mies. może), i dasz możliwość np wmieszenia i zamontowania czegoś, najemcy sami sobie coś postawią, gdzie im będzie pasować. bo jeżeli założysz wielką szafę,może nie będą jej potrzebowali, a woleli by w tym miejscu mieć np. łóżeczko dziecięce. Poza tym mnie zależało na pralce i suszarce, aby mi było wygodnie (wynajmowałam pokój w którym nad łóżkiem, na sznurku suszyłam pranie, szybko z tego miejsca uciekłam. I zrezygnowałabym ze wszystkich dywanów i wykładzin – cieżko się sprząta i szybko przestają wyglądać jak nowe. Uważam, że jeśli nie panele, czy parkiet, które raczej są drogie, to super sprawdzają się gumolea (proste u utrzymaniu, tanie i łatwo i niedrogo można zmienić).

    A co do planowanych kolorów, na pewno będzie super. Wiele mieszkań w "starych klimatach" niesamowicie odstrasza, jeżeli chce się mieszkać dużej. Ale to zależy do kogo chce się trafić student szuka najtaniej, więc dla niego 100zł miesięcznie w czynszu ma znaczenie, a kolor ścian czy mebli już nie koniecznie, a młode małżeństwa, pary lub ktokolwiek kto szuka na dłużej dopłaci aby mu się dobrze mieszkało.

  • Patrycja

    Ja również chciałabym się podzielić swoim doświadczeniem w wynajmowaniu mieszkania. Moim zdaniem najważniejszym jest, czy planujesz dużą rotację lokatorów, czy wynajem mieszkania komuś na kilka lat. Osobiście polecam celować w lokatorów, którzy chcą mieszkać dłuższy czas.

    Na czas studiów udało się nam wynająć mieszkanie na 7 lat i tak naprawdę po tym okresie czułam się tam jak w domu. Właściciel był bardzo zadowolony, ponieważ mieszkaliśmy stałą ekipą i dbaliśmy o jego mieszkanie jak o swoje. W takiej sytuacji naturalnym wydawało się nam (mi, moim współlokatorom oraz właścicielowi), że możemy wiercić w ścianach, aranżować taras w dowolny sposób, zmienić układ gniazdek w mieszkaniu czy wstawić drzwi między salonem a korytarzem. Informowaliśmy też właściciela o wszystkich usterkach i w zależności od kalibru naprawialiśmy je na własny lub na jego koszt. Co roku przed wakacjami spotykaliśmy się także, aby porozmawiać o ewentualnych zmianach w wyposażeniu (wszystko się zużywa i naprawdę nie trzeba czekać aż coś się rozleci, żeby to wymienić). Przed wyprowadzką „na swoje” stanęliśmy ramię w ramię (4 osoby od nas i właściciel) i odświeżyliśmy mieszkanie (gips w dziury, nowa farba) oraz wysprzątaliśmy je w oczekiwaniu na nowych lokatorów (parowe czyszczenie tapicerek, odświeżanie parkietów, klasyczne porządki). Malowanie i czyszczenie odbywało się na koszt właściciela. Do tej pory przyjaźnimy się z właścicielem i do dziś wspomina, że byliśmy jego najlepszą ekipą, bo nie miał z nami żadnych problemów (ma 6 mieszkań na wynajem).

    Niestety, spotkałam się z ludźmi, którzy mieszkają po kilka miesięcy w jednym lokum i tak naprawdę nie przywiązują uwagi do dbania o mieszkanie. Nie mam tu na myśli czystości, ale np. u znajomego notorycznie zalewana była podłoga w łazience, a on nie kwapił się z naprawą prysznica (czy zgłoszeniem właścicielowi), co poskutkowało wyskoczeniem sporego grzyba. Grzyb może być także spowodowany niewietrzeniem łazienki. Brak dbałości o pralkę czy nieszczelne krany poskutkują tym, że kiedyś w końcu zaleje mieszkanie. Brak dbałości o higienę może doprowadzić do wyhodowania robaków, itd. A takie kwiatki wyjdą dopiero przy kolejnych lokatorach. I kogo wtedy obarczać winą/kosztami?

    Jeśli chodzi o samo wyposażenie mieszkania. Uważam, że jeżeli zdecydujecie się na opcję nr 1 czyli wynajem na dłuższy czas wyposażanie mieszkania w cokolwiek oprócz mebli i dużych sprzętów jest zbędne. My sami kupiliśmy garnki, zastawę stołową, odkurzacz, żelazko, itd. Myślę, że jest to lepsza opcja, bo – po pierwsze – używam sprzętów jakich chce i jakie lubię (jak się wprowadziliśmy to każdy przywiózł co mógł z domu, a potem sukcesywnie gromadziliśmy sprząty, które się nam podobały i których chcieliśmy używać, – po drugie – sama odpowiadam za ich stan (co miałabym zrobić, gdyby się okazało, że w czasie mojego wynajmowania stukły się dwa talerze i kieliszek do wina, praska do czosnku się zgubiła, noże się stępiły, żelazko się przypaliło, a garnek upadł na podłogę i jest obity?), – i po trzecie – nie generuje to problemów w stylu: deska do prasowania jest za krótka, żeby wyprasować spodnie, nie ma patelni, w której mogłabym przygotować danie dla 6 osób, lampka nocna świeci mi w oczy, bo ma za płytki klosz, a rura do odkurzacza nie ma końcówki, żeby wyczyścić tapicerkę w samochodzie, a ja od zawsze wykorzystuję do tego odkurzacz, itd.

  • Anka

    Nie mogę się się oprzeć pokusie dodania swoich trzech groszy, jako osoba, która przez kilka ładnych lat wynajmowała różne mieszkania.

    Moje minusy pokrywają się chyba z Twoimi:
    – przypadkowe brzydkie meble a la komuna
    – zawalone pokoje
    – pomarańczowe ściany (kto to wymyślił?)
    – wykładzina na podłodze (dużo kurzu, ciężko utrzymać porządek i jest taka… przytłaczająca)
    – zaniedbane instalacje (trafiła nam w jednym mieszkaniu wadliwa hydraulika, przez co nawet nie wiedzieliśmy kiedy poszła rura pod wanna, w innym elektryka – kable kruszyły się w dłoni, zgroza!)
    – stare wadliwe sprzęty (np. pralka, która tańczyła po całej łazience, mówię poważnie…)
    – zaniedbane i niehigieniczne łazienki

    Sprzęty:
    Moim zdaniem zbyt dużo sprzętów to przesada, bo każdy też ma coś swojego. Jak dla mnie ilość szaf, którą proponujesz jest całkowicie wystarczająca. Fajnym pomysłem są też moim zdaniem takie pojedyncze długie półki wiszące niemal pod sufitem (miałam dwie takie w poprzednim mieszkaniu, oceniam to bardzo na plus). Na plus oceniam też położenie grubych kafli jakieś pół metra od drzwi wejściowych, bo łatwiej było utrzymać taką podłogę w porządku, szczególnie w deszczowe dni. A w upał było to ulubione miejsce psiaka, żeby się schłodzić ;)

    Z pozostałego wyposażenia, na które zwracałam uwagę to:
    – wygodne łóżko
    – pralka
    – kuchenka z czterema palnikami (wynajmowałam mieszkanie, w którym były dwa palniki, jednak ciężko się gotowało, piekarnik był też ogromną zaletą)
    – lodówka z zamrażarką
    – stół i krzesła

    Dodatkowe przydatne rzeczy na plus:
    – kanapa w salonie
    – kosz na śmieci
    – kosz na bieliznę
    – lustro w łazience
    – karnisze (tego nie miałam w poprzednim mieszkaniu i choć początkowo byłam zachwycona, bo dzięki temu wyglądało bardzo minimalistycznie, to jesienią okazało się to problemem, bo mieszkałam okna w okna z blokiem naprzeciwko i musiałam szybko opuszczać rolety zewnętrze, żeby móc zapalić światło i czuć się swobodnie, pozbawiając siebie światła dziennego. Gdybym powiesiła firanki, to mogłabym zapalić tylko światło boczne i widzieć jak dzień zmienia się w noc).

    I to moim zdaniem tyle. Co do innych sprzętów jak zmywarka, odkurzacz, telewizor, mikrofalówka, czajnik czy naczynia to są one zbędne, myślę, że o takie drobne sprzęty powinna zadbać osoba najmująca mieszkanie. To są rzeczy, które każdemu się gdzieś tam się przydadzą w przyszłości, więc warto je mieć. Dodatkowo ich brak wcale nie oznacza jakiegoś gorszego komfortu życia – ja do dziś nie mam (i nie chcę mieć) mikrofalówki czy telewizora.

    Z innych rzeczy jeszcze to warto sobie przemyśleć, czy zgadzasz się wynajmować mieszkanie osobom, które mają psa (lub inne zwierzęta). Sama masz Nelanię, więc wiesz jak to z psiakami jest ;) My mieliśmy ogromy problem, żeby znaleźć mieszkanie, którego właściciel zgadzał się na psa – to było moje główne kryterium wyboru i dlatego szłam na ustępstwa w postaci pomarańczowych ścian czy starej pralki i kuchenki z dwoma palnikami…

  • Ada

    Podzielę się bardzo fajnym rozwiązaniem, które zastałam w poprzednim wynajmowanym mieszkaniu: w jednej z szuflad właściciel zostawił instrukcje obsługi do wszystkich urządzeń w mieszkaniu – pralki, zmywarki itd. Bardzo to ułatwia życie tym, którzy nie lubią samodzielnie odkrywać funkcji sprzętów agd-rtv.

  • Do tej pory najbardziej brakowało mi raz pralki (a na początku studiów nie mogłam sobie na taki wydatek pozwolić) i w każdym mieszkaniu zmywarki. A najbardziej irytująca rzecz? Rybiki. Trafiłam do mieszkania, gdzie jest ich pełno i za nic nie chcą zniknąć. Polecam więc upewnić się, czy nie zamieszkuje tam jakieś robactwo

  • Magda Kozlowska

    Ja wynajmuję mieszkania już od kilku lat i zasadniczo szukaliśmy mieszkań, w których a) jest zmywarka! b) jest gdzie zaparkować (złe doświadczenia z zagranicy) c) ma normalną kabinę prysznicową (zaskakująco często jest folia) d) ma piekarnik ponieważ gotuję głównie w domu. Pralka jest dla mnie oczywistością. Za to telewizor jest zupełnie niepotrzebny. Poza tym, co jest raczej oczywiste, zwracam uwagę na to jak wyglada, bo to wg mnie świadczy o właścicielu i jego podejściu. Tak jak piszesz na pęczki jest mieszkań brzydkich, starych, wieki nieremontowanych albo takich, z których właściciel zrobił sobie schowek i każdy mebel jest od innego kompletu. U mnie takie od razu odpadają.

  • Kasiu, wg mnie powinmas sie zastanowic, czy wynajmowac lokatorom palacym papierosy. Smrod papierosow wchodzi w tekstylia. Firanki wypierzesz, z meblami bedzie wiekszy klopot. Tlusta sadza osadza sie na scianach, meblach, wyposazeniu. Po palacym lokatorze konieczny remont i szorowanie, zeby sie pozbyc tego zapachu i osadu.
    Z innej beczki, chetnie bym zobaczyla plan tego mieszkania. Jestem pelna podziwu, ze udalo sie zmiescic 2 pokoje na takim metrazu. I zycze ci powodzenia z remontem i wynajmem. :)

    • KarMagKat

      + trzeba gonić za przypalanie mebli papierosami. Ja nie dopilnowałam i miałam dziury… Także lepiej niepalącym, niestety.

  • Monika K.

    Dla komfortu mieszkania ogromne znaczenie ma wygodny materac w łożku jak i samo łóżko. Może się to wydać zabawne, ale zauważylam ze smutkiem, że to duży problem podczas wynajmu mieszkania i niestety wlasciciele po kosztach wstawiają jakikolwiek grat… Co z tego, że sprezyny wychodza i nie ma jak sie wyspać, przecież łóżko jest. Jeśli chodzi o szafę to się nie wypowiem, bo mam mało rzeczy. Często w mieszkaniach brakuje piekarnika i choćby jednej blachy o niego. Ważna jest pralka – koniecznie niezapleśniała (nic nie mówcie, wiem, ze to minimum, ale niestety jeden raz tafiła mi się taka sytuacja, że w mieszkaniu, które wynajęłam pralka była nie do uzytku niemalże. Na właścicielu nie zrobiło to wrażenia.). Z irytujących rzeczach w kuchniach to kazda szafka w innym kolorze i z innej parafii. Pół biedy, jeśli mają ten sam kolor gałki, lecz trochę inny kształt – wtedy można uznać, że to taki design. ;) W innym przypadku – paskudnie. Jak ktoś niżej pisał – malowanie płytek może się sprawdzić genialnie. Telewizor zbędny moim zdaniem. Warto się zorientować czy jest w pobliżu dostawca internetu w korzystnych cenach.

  • Ja wynajmowałam kilka mieszkań i kilka refleksji mam. Denerwowało mnie np. że prosto z klatki schodowej wchodziło się do kuchni. Brakowało mi szaf, ale myślę, że Twoja propozycja jest wystarczająca dla dwóch osób. Ja zwracałam uwagę przede wszystkim na stan mieszkania – żebym nie musiała zbyt wiele w nie wkładać i stan łazienki – żeby nie była zagrzybiona czy zapleśniała. Jeśli czegoś mi brakowało, to blatu w kuchni. Bo był tak mały, że nie mieściły się na nim dwa talerze, więc było trudno przygotowywać posiłki. Brakowało mi także wieszaka w korytarzu. Z niezbędnych sprzętów moim zdaniem to kuchenka, lodówka i pralka. Zmywarka to już luksus. Odkurzacz i telewizor to wydaje mi się takie sprzęty, które raczej ma się swoje. W jednym z wynajmowanych mieszkań było bardzo wymyślne oświetlenie, a de facto nie było żadnego miejsca, gdzie można by przy dobrym oświetleniu poczytać książkę. O, przypomniało mi się – brakowało mi w łazience jakiejś szafki albo choćby półki na kosmetyki. Musiałam trzymać je w koszyku na podłodze.

  • KarMagKat

    Mam za sobą 5 lat doświadczeń w najmowaniu i 17 lat w wynajmowaniu mieszkania. Pokolei:
    Co mnie odstraszyło? Obrzydliwy zapach, właściciel – cham i prostak, kuchnia w formie zdezelowanej kuchenki gazowej ze zlewem przykręconym krzywo do ściany („studenci i tak nie gotują, to my nie inwestujemy) i odpadające kafle ze ścian.
    Co było najbardziej irytujące w wynajmowanych mieszkaniach? – Kiepski kontakt z właścicielem. Coś się psuje albo jest niedokończone a właściciel miesiąc nie odbiera telefonu. Albo jest w innym wynajmowanym mieszkaniu i ucieka przed najemcami. Dwa lata nie miałam progu w drzwiach wejściowych do mieszkania i w zimie uszczelnialiśmy szparę styropianem. W tym samym mieszkaniu ciągle wywalało korki – dopiero po 3 latach kiedy już tam nie mieszkałam okazało się, że płyta indukcyjna była wadliwa…
    Jakiego typu sprzętów lub mebli brakowało? – Akurat trafiły mi się dobrze wyposażone mieszkania. W jednym w łazience nie było umywalki, była tylko wanna – dla mnie było to niewygodne, wolę mieć prysznic i umywalkę ;)
    Ile powierzchni do przechowywania potrzeba? Zaplanowałam jedną
    3-skrzydłową szafę sypialni , drugą 2-skrzydłową w pokoju i komodę w
    przedpokoju. – ważniejsza jest ilość metrów bieżących. Moim zdaniem powinno przypadać min. 1mb / os. w szafie osobistej (połowa na płki i połowa na drążek) + min. 0,5mb / os. w korytarzu (ale to bardzo względne – np. ja mam dużo płaszczy i potrzebuję 1,5 mb w korytarzu). Przeliczaj na osoby a nie na mieszkanie.
    Jakie użyteczne, fajne rozwiązania zauważyliście? – brak
    Jakiego rodzaju sprzęty są niezbędne, a z których można spokojnie zrezygnować – na 100% polecam żeby były: zlew 1K z ociekaczem, kuchenka + piekarnik, lodówka dostosowana do ilości osób – jedna półka w lodówce na osobę to MAŁO ;) Na stały wynajem pralka.
    Dobrze jak jest zmywarka. Nie jest konieczna, ale podnosi standard ;) A przede wszystkim mniej zużywa wody, a najemcy leją ile popadnie. Ja wiem, że to oni będą płacić rachunki, ale szkoda mi naszej planety (to moje zdanie).
    Odkurzacz, suszarka na pranie, żelazko i deska do prasowania, mop, zmiotka z szufelką – ja bym chciała mieć w najmowanym mieszkaniu. Bywało różnie, czasem musiałam kombinować z domu. Najlepiej z takimi rzeczami popytać po rodzinie czy ma ktoś na zbyciu, bo chce kupić nowe (albo ma już dwa). Podobnie jak sztućce i zastawa. Fajnie jak jest na mieszkaniu (nie muszą to być jakieś zestawy, mogą być nawet pozbierane po rodzinie, min. 1 szt./os.), jak nie ma to świat się nie wali, ale ja to ceniłam w wynajmowanych mieszkaniach. Zawsze musiałam mieć swoje garnki i patelnie – tu bywa różnie, bo najemcy często mają tendencje to nie mycia od razu, a pierogi przyklejone przed dwa tygodnie do garnka czasem nie chcą się potem odkleić. Także jak wcześniej – jak masz stare to daj, ale nowych w tym przypadku nie kupuj.
    To co fajnie działa na najemców to właśnie tak wyposażone mieszkanie (w wymieniony przeze mnie asortyment) + zestaw podstawowych środków czystości na start – ja taki zestaw dostałam w jednym lokum i nawet faceci sprzątali.
    Co mojej opinii jest zbędne, fajne, albo czego nie robić:
    – telewizor, przez 2 lata nie podpięliśmy anteny :D tylko internet się liczy ;) jeżeli to ty załatwiasz internet to zamontuj router w dobrym miejscu, żeby sygnał był w całym mieszkaniu
    – stosuj tylko takie materiały, które można porządnie umyć. Najemca nie dba o mieszkanie, woda się leje, szklanki przyklejają do blatów, ściany będą brudne i do mycia (albo w wersji hard całkiem do malowania po danej grupie najemców)
    – nie wpadnij na głupi pomysł wstawiania czegoś, co trzeba impregnować – blat w kuchni prędzej spuchnie niż zobaczy olej. Najemca nie impregnuje, ciesz się jak będzie mieszkanie w ogóle sprzątał.
    – nie wstawiaj tam nic co ma dla ciebie jakąś wartość, od razu załóż, że wszystko co tam ląduje jest do zniszczenia. Generalnie najlepsze mieszkanie do wynajmu jest idiotoodporne.

    WAŻNE – kontroluj co jakiś czas najemców. Nawet jak wydają się do rany przyłóż. Mam tyle historii z wynajmu, że mogłabym książki pisać. Najemca potrafi odkręcić podzielniki od kaloryfera, wyrzucić i udawać, że ich nigdy nie było (true story) albo zamknąć lodówkę po odłączeniu od prądu. Oni potrafią wszystko :)

    • Izabela K.

      Czytam Twój komentarz i jestem przerażona brakiem kultury i podstawowego ogarnięcia ludzi, którzy wynajmują mieszkania. Ja też przez 5 lat wynajmowałam mieszkanie, ale czyściutka kuchnia i łazienka to był dla mnie standard, nie wyobrażam sobie, jak można nie dbać o miejsce, w którym się mieszka i traktuje się je (przynajmniej przez jakiś czas) jak własny dom.

      • KarMagKat

        Niestety, brak szacunku z obu stron powoduje, że rynek wynajmu w Polsce kuleje. Bogu dziękuję, że mogę już mieszkać na swoim i nie tułać się po tych norach za grube pieniądze.

  • Daria

    Wynajmowałam już kilka mieszkań i chętnie podzielę się swoimi doświadczeniami. :)

    Dla mnie zawsze ważne było, żeby mieszkanie było jasne, dobrze rozplanowane i z sensownie ustawionymi meblami (albo chociaż z szansą na ich przestawienie). Do tego neutralne kolory i żadnych dodatków.

    Dogodne ustawienie łóżka w sypialni jest naprawdę ważne – przeciskanie się przy ścianie albo przechodzenie nad drugą osobą nie jest zbyt wygodne.. :) Szafa musi być pojemna, mieć miejsce na wieszaki i sporo półek. Myślę, że Twój pomysł dwóch szaf i komody jest dobry, parze z przeciętną ilością rzeczy tyle miejsca wystarczy. W salonie przyda się też wygodna kanapa i stolik ustawione przed np. komodą (gdyby ktoś chciał postawić telewizor).

    Bardzo ważna jest kuchnia: musi być w niej sporo blatów i dużo miejsca na przechowywanie. Funkcjonalność to podstawa, a blat wielkości deski do krojenia i szafka miesząca dwa talerze i kubek to chyba najgorsze, co w kuchni może się zdarzyć.

    Zmywarka niekoniecznie, telewizor niekoniecznie, mikrofalówka niekoniecznie. Za to czajnik elektryczny, kuchenka, piekarnik, pralka i odkurzacz to konieczne minimum – nawet jeśli lokatorom daleko jest do perfekcyjnej pani domu, to czasem będą chcieli upiec mrożoną pizzę albo wyprać ubrania. ;)

  • Bacha_we_mgle

    Gratuluję zakupu :).
    Ja jestem takim najemcom, i to ciągle w stylu studenckim, ale powoli się przymierzam do poszukiwań mieszkanka samodzielnego. Więc podzielę się z Tobą odpowiedziami na pytania, które postawiłaś z mojej perspektywy :)
    1) mnie najbardziej irytowało (poza zużyciami ogólnymi i niedociągnięciami remontowymi) złe rozmieszczenie kontaktów i oświetlenia. Przede wszystkim ciemna łazienka i brak oświetlenia nad powierzchniami roboczymi w kuchni. I fakt, że w jednym z mieszkań był tylko jeden kontakt na cały pokój :(
    2) zwracałam (i zwracać będę) uwagę na wszystkie podstawy, typu jak ogrzewane, skąd ciepła woda (jeśli piecyk gazowy, to czy nie wygląda jakby był sprzed stu lat, czy jest czujnik CO), itp., ale też łóżko! jeśli to mieszkanie z wyposażeniem, to łóżko jest dla mnie priorytetem :D, musi być takie…budzące zaufanie, nie za krótkie, nie za wąskie, nie zapadnięte ;)… I lodówka. Czy ma zamrażalnik, czy nie wygląda jakby miała zaraz ducha wyzionąć
    3) powierzchnie..nie wiem ile trzeba na 2 osoby, zawsze pod jedną patrzyłam ;), i to co opisujesz by mi starczyło z nawiązką. Więc pewnie i dwie się zmieszczą. Ważne też są szafki kuchenne oczywiście.
    4) niestety żadnych udogodnień i super rozwiązań…Bardzo mi się fajnie mieszkało w mieszkanku, które miało okno w łazience, super sprawa, nie ma się wrażenie, że się myje w piwnicy. Ale na to nie masz wpływu. A, no i ceniłam sobie, gdy miałam światełko nad kuchenką – widziałam co mi się tam gotuje bez trudu.
    5) ze sprzętów AGD, to niezbędna jest mi do życia pralka (i w sumie wszystko mi jedno czy ładowana od frontu czy od góry), kuchenka, odkurzacz…i tyle ;).

    Miłym dodatkiem byłby wieszak w przedpokoju i w łazience (który nie odpadłby po powieszeniu ręcznika).

    I jedna rzecz, którą nie wiedziałam gdzie Ci wrzucić – jeśli nie ma zmywarki (a osobiście nie jestem zdania, że to jakiś sprzęt niezbędny do szczęścia), to niech będzie poręcznie zorganizowany zlewozmywak – żeby było miejsce na odłożenie naczyń do obeschnięcia.

  • Mimi

    To nikt już nie ogląda mieszkania przed wynajęciem? Jestem zaskoczona tym narzekaniem na standard. Wynajmujący oferują przecież konkretne mieszkanie za określoną cenę. To my decydujemy, czy nam odpowiada i chcemy tam mieszkać i na jakie ustępstwa możemy się zdecydować przy niższych opłatach. Jeżeli lokalizacja, cena i ogólny klimat nam odpowiada możemy tanim kosztem – w porozumieniu z najemcą oczywiście – przeprowadzić niewielki lifting i dokupić sobie drobny sprzęt typu odkurzacz czy mikrofalówka, które potem zabierzemy ze sobą. Zapominamy, że dla właściciela mieszkania to inwestycja i im więcej ktoś w nie włoży pieniędzy tym drożej ono potem kosztuje. Trzeba wyważyć co jest najważniejsze. Jeżeli chodzi o kolor ścian to proponuję również odpowiedni zapis w umowie. Mam teraz sąsiadów, którzy kupili śliczne, jasne mieszkanie i pierwsze co zrobili to przemalowali ściany na fiolet i najbrzydszą zieleń pod słońcem a białe drzwi wymienili na wenge:)) Ale o gustach się ponoć nie dyskutuje…;)

  • Najmujemy z mężem kolejne mieszkanie. Dla mnie jest to 12 lokalizacja, więc jakieś doświadczenie jest ;)

    Najbardziej irytująca była zbyt duża ingerencja wlascicieli w nasze życie i nie przestrzeganie regulacji prawnych. Od lat w związku z tym nie najmuję mieszkań bezpośrednio. Ja wiem, że współpraca z agencją kosztuje. Ale… Na wstępie odsiewa różne dziwne persony i to po obu stronach. Jak dla mnie – cena do przyjęcia.

    Nie wyobrażam sobie najęcia mieszkania i niemożliwości powieszenia półek czy obrazów. No, ale nie wyobrażam sobie też nie wyciągnięcia kołków i zaszpachlowania dziur po nich jeśli wynajmujący zglosi taką potrzebę…

    Co do sprzętu. W pełni wyposażona kuchnia (lodowka, piekarnik, kuchenka i zmywarka to moje minimum). Zmywarki dlugo nie mieliśmy, w koncu kupilismy własną i za zgodą wynajmującej dokonaliśmy przeróbek zabudowy kuchennej żeby móc ją podłączyć. Mikrofala czy odkurzacz to stosunkowo tanie i mobilne sprzety, jeżeli nie planujesz studentów czy najmu krotkoterminowego to nie ma sensu ich kupować podobnie jak zastawy, garnkow itp. Tv i tym podobne sprzęty jesli w mieszkaniu byly to lądowały opakowane streczem w piwnicy.

  • Patrycja Twardy

    Cóż, wynajmuję mieszkanie jedno i to już dwa lata i ma wiele wad, ale nie jestem w stanie zmienić je na nic innego, bo wszystko jest gorsze i droższe. Wiadomo, że nie ma tam samych wad ;) Jest to kawalerka 32m2 z zabudową korytarza i osobną kuchnią. Mieszkanie jest przytulne, w miarę neutralne, wyposażone we wszystko co potrzebuję (sztućce, talerze, garnki, kuchenkę gazową z piekarnikiem (trochę brakuje mi zmywarki, ale jest duży zlew z miejscem na naczynia do suszenia), dużo miejsca do przechowywania, dwie szafy typu komandor z półkami, szufladami i drążkiem, miejsce do jedzenia w kuchni, dodatkowo biurko do nauki/pracy,
    Wady:
    1. Okna, zrobione prawie z kartonu, słychać z pierwszego piętra jak samochody jeżdżą sto metrów dalej, w nich uszczelki, że właściwie mogłoby ich nie być (właściciele nie byli skorzy do ich wymiany, jedynie „wyregulowali” okna na zimę tak, że po całej nocy stała woda na oknach) i z okien po porostu wiało.
    2. Żaluzje, założone przez panią, co mieszkała przede mną, wcześniej na oknach nie było nic (a okna wychodzą na parking). Zbiorowisko brud, którego nie mam siły już czyścić. Polecam zwykłe, tanie rolety, albo karnisz, coś zawsze można powiesić i się zasłonić.
    3.Wanno-prysznic, nienawidzę go. Zasłonka jest w dodatku ruchoma, przelatuje przez nią i tak woda na podłogę, ma elementy, które bardzo ciężko domyć i po prostu zbiera się tam grzyb. Lepszy jest prysznic.

  • Tosia

    Szukanie mieszkania to zawsze dla mnie koszmar… ciężko znaleźć coś w dobrej cenie i lokalizacji jednocześnie i tak żeby człowiek po wejściu do domu nie chciał się zabić;) Mieszkam z chłopakiem i duża szafa w sypialni, mała w przedpokoju i komoda w salonie to wystarczający zasób miejsca dla nas w domu. Sporo rzeczy jednak mamy w komórce lokatorskiej – śpiwory, plecaki, walizki, buty zimowe etc. Chcieliśmy mieć zmywarkę- taka mała wystarczy. Piekarnik musi być! Jak się okazuje nie wszystkie mieszkania mają. Mikrofalówka to tylko dodatek. Uważam, że jest zbędna. Tak samo jak telewizor. Dużym plusem wg mnie jest wanna, nawet mała, łączona z prysznicem. Pralka to też obowiązek. Odkurzacz sami kupiliśmy, podobnie mopy, wiadra, garnki i patelnie czy talerze. Kuchenka zdecydowanie 4 palnikowa, widziałam mieszkania np. Z jednym czy dwoma – dla mnie to za mało. W obecnym mieszkaniu dużo mebli kupiliśmy sami. Właściciele obniżyli nam czynsz a my zainwestowalismy w meble, które nam pasują- biurko, regały, szafy. mieszkamy już rok tu gdzie jesteśmy i muszę przyznać, że super ważni są właściciele mieszkania, bo trafić na normalnych i ludzkich naprawdę ciężko:)

  • kawa

    Jestem (jeszcze ;) ) Waszym targetem, co prawda z Krakowa i doświadczenie w wynajmowaniu mieszkań nieduże, ale może pomogę ;) I zazdroszczę rozkładu mieszkania (poza łazienką, która wygląda przerażająco) – obecnie wynajmujemy z mężem podobny metraż, tylko jest to jeden duży pokój z aneksem kuchennym plus łazienka. A osobna sypialnia to marzenie *_*

    Moje uwagi:
    * Jeśli macie sypialnię osobno, to zdecydowanie łóżko, nie kanapa/tapczan!
    * 2 szafy plus komoda zdecydowanie wystarczą, do tego coś drobnego typu stolik/szafka. Ja miałam dwie szafy w mieszkaniu tylko wtedy, kiedy mieszkałam jeszcze całą rodziną, w 4 osoby. Komody przez wiele lat nie miałam, a zdecydowanie się taki mebel przydaje.
    * Telewizor = strata pieniędzy – prawie wszyscy młodzi ludzie przed 30 nie mają TV, a ci, co mają, używają go tylko do wyświetlania filmów z komputera.
    * Pralka – najważniejszy sprzęt AGD ;)
    * Kuchenka – w sensie płyta indukcyjna/palniki? Zdecydowanie tak – nawet pracując od rana do wieczora trzeba czasem coś ugotować. Mikrofalówka – opcjonalnie, prędzej piekarnik, jest bardziej uniwersalny.
    * Ja akurat chciałam, żeby w mieszkaniu był odkurzacz i deska do prasowania, bo nie miałam i nie chciałam kupować, ale niektórzy mogą już mieć swoje – najlepiej to uzgodnić z pierwszymi najemcami i jeśli będą chcieli, to dokupić (i mieć dla kolejnych).
    * Zmywarka – dopóki nie użyłam ani razu myślałam że zbędna, ale już po miesiącu w mieszkaniu ze zmywarką wiedziałam, że od teraz to mój must have przy kolejnych wynajmach ;)
    * Stół zamiast biurka do dużego pokoju – bardziej uniwersalny, bo można przy nim i jeść, i pracować, i spotykać się z przyjaciółmi.
    * Kupując szafę upewnijcie się, czy nie jest za płytka (ludzie z reguły o tym, nie myślą, bo sprawdzają wymiary szafy na zewnątrz, a nie wewnątrz) – co z tego, że w obecnej mam na 2/3 szerokości drążek, jak z powodu niewystarczającej głębokości nie da się na nim wieszać wieszaków – kupiłam takie materiałowe półki do powieszenia z IKEI i mam teraz dużo półek, no ale nie do końca o to chodziło :P
    * Rolety w oknach – wystarczą takie węwnetrzne, materiałowe, ale lepiej żebyście zamontowali je Wy, a nie pierwsi najemcy ;)

    Na razie tyle przychodzi mi do głowy, ciekawe jakie będzie moje następne wynajmowane mieszkanie :)

  • margiii

    Dziękuję za ciekawy tekst. Chętnie poznam finansowe zestawienie tej inwestycji. Zastanawia mnie kwestia opłacalności wzięcia kredytu na taką inwestycję. Pozdrawiam.

  • Najbardziej irytujące było kiedy właściciel był wobec mnie podejrzliwy :)

    Najlepsze udogodnienia na jakie się natknąłem przy wynajmie to żelazko, czajnik, odkurzacz, suszarka, miotła itp. Na jednym z mieszkań które wynajmowałem to było i nie musiałem wszystkiego ze sobą kupować/przynosić, jeździć po sklepach i szukać.

    Teraz, kiedy sam wynajmuję ludziom mieszkanie takie drobne sprzęty powoli zbieram od znajomych którzy ich już nie potrzebują i uzbrajam mieszkanie. „Oo kupiłeś nowy odkurzacz? A co zrobisz ze starym, może sprzedasz mi za flaszkę?” :)