Data: 15/02/2020

Zachwyt na wyłączność

Brakuje mi zachwytu. Szukam go, tropię. Czuję deficyt. W codzienności życia łapię sama siebie na świadomej lub nieświadomej myśli, że bogactwo zachwytu warunkuje mój dobrobyt. Bywają momenty, gdy niedomiar wymaga wypełnienia, boli niemal fizycznie. Jednocześnie, im częściej pozwalam sobie na wewnętrzny, niczym nieskrępowany zachwyt, tym częściej do mnie przychodzi zupełnie niespodziewanie.

 

W brązowych oczach mojego psa.
W zapachu świeżo ściętej trawy. I paliwa na stacji benzynowej.
W widoku bialutkich włosów mojego dziadka i babci.
W sztuce Kaji Kamoi.
W nocnym niebie na Mazurach, pełnym gwiazd.
W intensywnie różowym niebie przy zachodzie słońca w Warszawie.
W delikatnych liściach młodej brzozy połyskujących w słońcu.
W historii opowiedzianej przez nieznajomego, który właśnie znajomym się staje.

 

Zachwyt nie ma ceny i nie wymaga pieniędzy. Jest dobrem wysoce demokratycznym – niezależny od wiedzy, czasu i posiadanego wykształcenia. Jest najprostszym i najbardziej szlachetnym odruchem.

 

Współczesnym światem rządzi kult posiadania. Chcemy posiąść to, co nas zachwyca. Nie umiemy powstrzymać się od pierwotnego i niezwykle silnego pragnienia zagarnięcia na własność przedmiotów lub podmiotów naszego zachwytu. Wyjątkowo bogaci ludzie, kupując nieruchomość szukają i słono płacą za zachwyt na wyłączność. W cenę nieruchomości najczęściej wliczona jest lokalizacja – dogodna i użyteczna lub wręcz przeciwnie – budząca zachwyt poprzez niczym nie zmącony widok: na morze, ocean, góry, lasy czy miasto nocą oglądane z góry.

 

Po zapłaceniu odpowiedniej ceny za zachwyt stajemy się zaborczy. Skoro zachwyt ma swoją cenę to cena wyznacza monopol. Staje się towarem, na który nakładamy znak własności, budujemy mu osobistą markę, oklejamy metką. Niechętnie dzielimy się przedmiotem (lub podmiotem!) naszego zachwytu lub wręcz przeciwnie, chcemy by był widoczny, zauważalny, wręcz rzucający się w oczy. By budził zazdrość, respekt, szacunek. Dowodził pozycji i posiadanej władzy. Zachwyt staje się niewolnikiem i wojownikiem w nie swojej wojnie.

 

Zachwyt to jedyna emocja, której pożądam na zakupach. Seneka pisał: „Łatwiejszą jednak, jak już powiedziałem, i lżejszą do zniesienia jest rzeczą – nie nabywać niż tracić”. Wierzę w to szczerze i dlatego pytają mnie – jak zakupy robi minimalistka? Od lat korzystając z narzędzia, którym jest minimalizm, wypracowałam w sobie umiejętność konkretnej selekcji rzeczy, które trafiają w moje posiadanie. Niezwykle prosto i potrafię znaleźć w nich przyjemność. Szukam rzeczy potrzebnych i przydatnych. Lubię, gdy są jednocześnie piękne.

 

Co budzi Twój zachwyt?

27 komentarzy
0 0 vote
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
guest
27 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Luiza
Luiza
7 miesięcy temu

Mój zachwyt budzą: przyroda (słońce, ciekawy układ chmur, błękit nieba, wiatr, krople deszczu, rośliny, zachowania zwierząt, śpiew ptaków), ładne kolory, kształty, muzyka, nadawanie z kimś na tych samych falach, ciekawy i nietuzinkowy film, dostrzegane drobiazgi, szczegóły, cisza.

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Reply to  Luiza

???

Matylda
Matylda
7 miesięcy temu

Często się zachwycam i przyznam że jest to cudowne uczucie. U mnie to są piękne miejsca które zwiedzam samotnie na świecie, moje dzieci, potrawy które mój mąż przygotowuje i sztuka szeroko rozumiana (w tym moda)… Świetny temat
☺️☺️☺️☺️☺️☺️☺️☺️☺️☺️☺️

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Reply to  Matylda

???

Iwona
Iwona
7 miesięcy temu

Zachwytu nie da się zamknąć w obrazie czy fotografii, zachód słońca nad morzem jest wyjątkowy, każdy inny i nie wiem ile bym zrobiła zdjęć to tylko ten widziany własnymi oczami jest wyjątkowy , koncert na żywo tez zachwyca i porusza struny emocji … poruszył mnie ten temat, dziękuję
Pozdrawiam
Iwona

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Reply to  Iwona

Całą przyjemność po mojej stronie ?

lol
lol
7 miesięcy temu

Boshe…. Jakaś Ty naiwna :D

Monika
Monika
7 miesięcy temu
Reply to  lol

Dlaczego?

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Reply to  lol

Nie wiem czym dla Ciebie jest naiwność, ale ja postrzegam siebie inaczej. :)

Czterdziestolatka
Czterdziestolatka
7 miesięcy temu
Reply to  lol

Co to za słowo Boshe?czy to w języku polskim czy aramejskim nie znam tego określenia? A dalszą część zdania bez argumentów, nic nie wnosząca!!!Tu nie miejsca na hejt.Z treści nic nie wynika.

Ewa
7 miesięcy temu

Zachwyca mnie natura. Ksiezyc, wschody i zachody slonca, krajobrazy, a takze lapki moich kotow :)

Monika
Monika
7 miesięcy temu

Zachwytu wiąże się dla mnie bardzo ściśle z uważnością. Bo trzeba na chwilę zwolnić, rozejrzeć się dookoła. Pozwolić sobie na poświęcenie tej chwili na nic. Nie da się doznać zachwytu nad wschodem słońca biegnąc na autobus w miedzy czasie przeglądając telefon i dopinają kurtkę. To sprawia, że zachwyt jest małym luksusem. Brzmi dziwnie, bo zachwycać może się każdy. Ale ile osób to robi? Jak często?Ja mogłabym częściej.

A zachwyca mnie wiele rzeczy. Światło zakradające się rano do mieszkania, cienie drzew tańczące na chodniku, cisza na porannym spacerze z psem, wiewiórka obserwująca mnie podejrzliwie, kolor szalika osoby idącej przede mną, rześkość poranka, ciepło gasnącego lata w sierpniu, muzyka, gwiazdy, które zawsze są obrazem przeszłości, miękkość swetra, smak ulubionej herbaty.

Ale niezmiennie od wielu lat najbardziej zachwyca mnie niezwykłość więzi jaką człowiek potrafi zbudować z psem. Dwa różne gatunki, które próbują się jakoś porozumiewać i mimo dwóch różnych języków przekazać przywiązanie. Od wielu lat uderza mnie to i zachwyca.

Intrygujący artykuł. Przeczytałam rano i rozmyślam o nim cały dzień.

Ola
Ola
7 miesięcy temu
Reply to  Monika

No właśnie; moje pierwsze wrażenie było takie, że chyba nic dawno mnie nie zachwyciło. Przez ciągły pośpiech i zmęczenie. Ale było parę takich momentów: w zeszłym roku zachwyciły mnie Bieszczady, niedawno spotkałam stadko dzików w lesie i zachwyciło mnie jak te duże zwierzęta potrafią lekko i „miękko” poruszać się po lesie. (w pierwszej chwili trochę się przestraszyłam, ale tylko przebiegły bez pośpiechu na drugą stronę lasu).

Małgorzata
Małgorzata
7 miesięcy temu

Moj zachwyt budzi dobrze obejany film w gronie najbliższych/znajomych, sukcesy meza i syna, cod co mi sie uda w pracy, zachwyt ze zrealizowania wyznaczonych celów

Yamaga
Yamaga
7 miesięcy temu

Zachwycajcie sie jak was coś zachwyca. Mnie nic ostatnio nie zachwyca, nie mam marzeń, jest mi smutno na duszy.

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Reply to  Yamaga

Bardzo mi przykro. :(

Beata
Beata
7 miesięcy temu

Zachwyca mnie Bałtyk zimą, wiosną. Dobra dieta, codzienny ruch i momenty zachwytu to elementy przeciwzapalnego stylu życia ostatnio tak często opisywanego, chociażby w książce szwedzkiej dziennikarki ” Silna i szczęśliwa”. Zachwycać się można światem materialnym, ale wiele osób szuka zachwytu w wierze, w religii.

Dorota
Dorota
7 miesięcy temu

Każdego dnia zachwyca mnie mój pies…to, w jaki sposób potrafi mnie oderwać od spraw związanych z pracą, od trosk i problemów, to, jak słońce odbija mu się w oczach..cudnie :) Przestrzeń, spacer w lesie, dźwięki – szum drzew, odgłosy ptaków, wiatr, zapach. Muzyka za to, w jaki cudowny sposób wpływa na samopoczucie. Fotografia za zatrzymanie pięknych chwil, obrazów, charakteru, magii ludzi i świata.

Gosik.
Gosik.
7 miesięcy temu

Zachwyt u mnie budzi mój mąż. Tyle czasu ze mną wytrzymać, 14 lat. Znosi zmienność moich nastrojów, moje ciągłe zamartwianie się na zapas, czarne scenariusze, itd. mimo to ciągle pchamy razem ten wózek zwany wspólnym życiem. Ten wpis pomógł mi dostrzec jakie mam szczęście. Dziękuje bardzo. Pozdrawiam serdeczne :)

Rubia
Rubia
7 miesięcy temu

Zachwyt jak najbardziej może wiązać się z chęcią posiadania, do tego na wyłączność :) I to wcale nie musi być postawa szkodliwa. Mnóstwo dzieł sztuki przetrwało do naszych czasów tylko dlatego, że wzbudziły czyjś zachwyt. Ktoś docenił je, dbał o nie, chronił, często nawet wiele ryzykując – np. w czasach wojny broniąc przed rabunkiem. Ktoś kiedyś ręcznie przepisywał poematy, bo wydawały mu się tak piękne, że koniecznie chciał te słowa utrwalić… Naprawdę dużo dobrego wynikło z zachwytu, chociaż ten wcale nie był bezinteresowny – wielkie kolekcje malarstwa, rzeżby, iluminowanych manuskryptów powstawały dzięki zachwytowi. Oczywiście, na co dzień o tym nie pamiętamy i może się nam wydawać, że to nas zupełnie nie dotyczy – ale jednak nie byłoby muzeów świata oraz mnóstwa miejsc godnych odwiedzenia, gdyby nie ten „własnościowy” aspekt zachwytu, który chronił kruche przedmioty…

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Reply to  Rubia

Bardzo ciekawy punkt widzenia. Dzięki wielkie!

Monika
Monika
7 miesięcy temu
Reply to  Rubia

W życiu nie wpadłabym na to, żeby przyjrzeć się temu z tej perspektywy. Bardzo ciekawe!

Agnieszka
Agnieszka
7 miesięcy temu

myślę, że z czasem zmieniamy obiekty swojego zachwytu. nigdy nie zachwyciły mnie bardziej wczasy za granicą niż te pierwsze, pomimo, że były najgorsze i najtańsze – ale pierwsze. nigdy już nie zachwycił mnie smak ulubionego dania gotowanego przez innego kucharza, bo to już nie był „ten” smak, przeczytana drugi raz zachwycająca książka nie zaskoczy nas już fabułą. czasem myślę, że niektóre rzeczy zachwycają nas raz, a potem gasną, podmiot zachwytu może też przestać nim być jeśli mamy go za dużo, za często… natomiast rzeczywiście, są takie rzeczy, które cieszą niezależnie od wszystkiego: widok i szum polskiego morza, adrenalina towarzysząca kolejnej podróży, widok psa witającego nas po rozłące, albo przeciągającego się o poranku, pierwsza świąteczna piosenka lub ta dawno niesłyszana. pierwszy ciepły wiosenny wiatr, spotkanie z dawno niewidzianym znajomym, ulubiona zimowa herbata czy grzane wino w restauracji odwiedzanej tylko w górach…
wprowadzenie minimalizmu do mojego życia pokazalo mi, że cieszy mnie i zachwyca totalnie nowa część otaczającego mnie świata. wspomnienie nocowania w schronisku, pomimo wszystkich niewygód, granie w makao przy świetle świecy, dzielenie się czekoladą, którą się ze sobą wzięło w góry, wejście na szczyt, który był tak daleko, radość z dzielenia się innymi, z pomocy innym, zachwyca mnie to, że po latach mam o 80% mniejsze potrzeby pod każdym względem: własnego wyglądu, ubrań, rzeczy, znajomosci, informacji… czasem łapię się na tym, że czuję swojego rodzaju wyższość nad tymi, którym sen z powiek spędza to w co się ubiorą, co kupią i co pomyśli o nich ktoś inny, i biję się po łapach, bo każdy ma przecież prawo żyć jak chce.

Emi
Emi
7 miesięcy temu

Kasiu! Dziękuję Ci za ten tekst! Nazwałaś słowem to, czego ostatnio brakuje mi w życiu, co gdzieś tam umknęło między szarością dni. Przypomniałaś mi czasy, gdy faktycznie zachwycałam się wieloma rzeczami i byłam dzięki temu szczęśliwa. Dało mi to do myślenia i zrobiłam takie małe postanowienie na najbliższy czas – więcej zachwytu!
Co do relacji zachwyt a nabywanie rzeczy – uwielbiam, gdy znajdę taką rzecz, że oczy mi się świeca i wiem, że to „TA” :)

Królowa Karo
7 miesięcy temu

Dla mnie największym sprawcą zachwytu jest przyroda. Ona funduje takie ulotne momenty. Których nie można mieć na własność. Ale można je dostrzegać każdego dnia, jeśli ma się oczy szeroko otwarte :) Czyż nie ma to w sobie czegoś z minimalizmu :)

Marzena
7 miesięcy temu

świetny artykuł,bardzo dużo istotnych informacji

wendigo
6 miesięcy temu

Mnie najbardziej zachwycają chyba… samochody (i inne osiągnięcia techniki), może jestem dziwny ;) Więc nie natura (która owszem, bywa też piękna), ale to co potrafił stworzyć człowiek. Kiedy widzę jakiś wyjątkowo ładny samochód, myślę sobie: wow… człowiek który kiedyś biegał po jaskiniach z oszczepem, w dzisiejszych czasach potrafił stworzyć coś takiego! Ile to wymagało pracy, inwencji, precyzji… To nie jest zachwyt na zasadzie, że chciałbym taki samochód mieć – niekoniecznie, jeżdżę czymś zwyczajnym i nawet nie za bardzo lubię prowadzić więc nie, po prostu zachwycam się nimi wizualnie i możliwościami jakie oferują dzisiejsze samochody.

Poza tym ktoś napisał w innym komentarzu: „miejsca, które zwiedzam samotnie na świecie” – tak, to też…