Data: 29/03/2021

2 największe błędy, które popełniasz i dlatego nie masz się w co ubrać

Czy Tobie też się czasami wydaje, że niektóre osoby znają jakąś wielką tajemnicę dobrego stylu, do której Ty nie jesteś dopuszczona? Obserwujesz koleżanki, blogerki czy inne kobiety, które zawsze lub prawie zawsze wyglądają dobrze? I do tego wydaje się, że nie wkładają w to szczególnego wysiłku? Pamiętam, że jeszcze osiem lat temu to uczucie stale mi towarzyszyło. Starałam się, szukałam wiedzy i inspiracji, kupowałam sporo, a jednak efekt nie spełniał oczekiwań. Dziś, gdy mam się w co ubrać i należę do tych właśnie kobiet, wiem, jakie błędy popełniałam. I chętnie Ci o tym opowiem.

 

Osiem lat temu byłam ubraniowo zagubioną kobietą. Moją ewolucję, dokumentowaną przez lata na blogu, możesz podejrzeć tutaj. Mój styl może być Ci bliski, ale nie musi. Najważniejsze jest to, że ja mam poczucie, że wyglądam dobrze i że mam się w co ubrać. Druga dobra informacja jest taka, że można się tego nauczyć. Wystarczy nie popełniać tych błędów.

 

Kurs online

Szafa Minimalistki®

Mam się w co ubrać!

Ruszyła II edycja kursu! W sprzedaży tylko do 1 kwietnia!

 

Błąd numer 1: NIE WIESZ, CO LUBISZ I CO CHCESZ NOSIĆ

 

Jasne, wydaje Ci się, że WIESZ, mnie też się tak kiedyś wydawało. Niby wiedziałam, że lubię wąskie jeansy i białe koszulki, ale gdy stylistka, u której byłam, zdecydowanie doradziła mi pozbycie się ulubionej białej sukienki, a kolorystka to potwierdziła, byłam o krok od wyrzucenia kiecki na śmietnik. Moja opinia i odczucia były w tamtym momencie dla mnie mniej ważne niż opinia fachowców. Oddałam się w ich ręce, bo nie ufałam sobie, bo wydawało mi się, że one WIEDZĄ coś, czego ja nie rozumiem i nie widzę. Tak zostałyśmy ukształtowane przez współczesną kulturę, że rezygnujemy łatwo ze swoich upodobań na rzecz bycia „najlepszą wersją siebie”. Bo co z tego, że kochasz wielkie swetry, jak ktoś ważny mówi Ci, że lepiej wyglądasz w dopasowanych sukienkach, gdyż wtedy eksponujesz swoje atuty – wąską talię i zgrabne nogi. Może lepiej, a może gorzej – zależy, kto patrzy i pod jakim kątem ocenia. Czy jest to warte odrzucenia własnych upodobań i dobrego samopoczucia?

 

Ile razy zakwestionowałaś własny wybór ubrań tylko dlatego, że ktoś powiedział, że źle w czymś wyglądasz? Ile razy przebrałaś się, bo koleżanka rzuciła kąśliwą uwagę? Ile razy nie kupiłaś sobie czegoś, bo wiesz, że Twojemu partnerowi by się to nie spodobało? Ile razy ubrałaś się pod czyjeś widzimisię? Nie mam tu na myśli dopasowania do dress code’u obowiązującego w pracy czy raz na jakiś czas włożenia czegoś, żeby sprawić komuś przyjemność. Piszę tu o sytuacjach, gdy nie nosisz golfów, bo wiesz, że Twój facet ich nie lubi, albo o kupowaniu bardzo obcisłych ubrań, bo powiedział, że jesteś za mało kobieca. Nie zmyślam, to prawdziwe przykłady.

 

Chcesz mieć swój styl? To najpierw daj sobie szansę, żeby się ujawnił. U mnie było to kilkanaście miesięcy testowania szafy w różnych formułach – 7 ubrań w 7 dni, capsule wardrobe w rozmaitych wersjach itp. Znasz to, pisałam o tym wielokrotnie, tutaj znajdziesz podsumowanie. Kilkanaście miesięcy codziennego lub prawie codziennego robienia sobie zdjęć, zapisywania wniosków, konfrontowania się z własnym wyglądem i ubraniowymi wyborami. To brzmi trudno? TAK, bo to nie jest łatwe, ta droga nie jest łatwa i nie jest dla każdego. Mój kurs Szafa Minimalistki. Mam się w co ubrać! też nie jest dla każdego. Jest dla odważnych kobiet, które chcą wreszcie zrobić coś inaczej. Ta droga wymaga zaangażowania, ale czeka Cię meganagroda – będziesz wiedziała, co lubisz, co chcesz nosić, i BĘDZIESZ MIAŁA SIĘ W CO UBRAĆ. Obiecuję.

 

Błąd numer 2: ŁYKNĘŁAŚ ILUZJĘ ZACZYNANIA OD NOWA

 

Nie ulega wątpliwości, że ubrania potrafią poprawić lub pogorszyć samopoczucie i nie zawsze ma to cokolwiek wspólnego z wyglądem jako takim. Bo masz może czasami taki dzień, gdy pragniesz otulić się miękkim swetrem lub taką jedną parę butów, która daje Ci sto procent pewności siebie? A gdybyś miała same takie ubrania, które uwielbiasz nosić, czujesz się w nich doskonale i tak „w punkt”? Ile takich rzeczy masz teraz w swojej szafie? A może masz ochotę wywalić wszystko i zacząć od nowa?

 

Zaczęcie od nowa jest kuszące, bo nowe jest zawsze bardziej przyjemne – jest kwintesencją nadziei, że tym razem będzie inaczej, tym razem nie popełnię błędów, tym razem kupię wyłącznie te idealne rzeczy. Tylko które to są te idealne? Mała czarna, biała koszula, granatowe jeansy? Siedzę w temacie budowania szafy kapsułowej tak długo, że niedobrze mi na sam widok takiego banału. Dodatkowo wiem, że to nie działa. Bo jak ma zadziałać? Nie ma uniwersalnego zestawu ubrań, który sprawdzi się u każdej kobiety. Jesteśmy tak różne! Mamy różne gusta, upodobania, style życia. I to jest cudowne!

 

Dlatego właśnie stereotypowe komponowanie np. capsule wardrobe wydaje się tak przydatne, bo łykasz iluzję nowego początku z właściwymi ubraniami. Wiesz, jak to działa – ściągasz planer szafy kapsułowej, masz tam miejsce na określenie kolorów, które wybierasz (bazowe, dodatkowe itp.), wypisujesz elegancko fajne ubrania, które mają do siebie pasować, i już. Gotowe. Co gotowe? A gdzie dopasowanie ubrań do stylu życia, do aktywności, do gustu, do zmieniających się potrzeb, do różnych awaryjnych sytuacji, do pogody? Spoko, też bym chciała, żeby to było takie proste, ale nie jest. To iluzja zaczynania od nowa. Tak zorganizowana szafa może nawet zadziała na chwilę, bo to magia nowości, ale potem wszystko wróci na stare tory. Nie ma szans na inny efekt. Będzie dokładnie tak samo, jeśli bez przygotowania rzucisz się na sklepy i zaczniesz kupować od nowa. Jedyna różnica jest taka, że wydasz kupę kasy bez sensu.

 

To wyłącznie dwa błędy, które opisałam, a znam ich jeszcze wiele. O części z nich mówiłam, na webinarze „5 błędów, które popełniasz i dlatego nie masz się w co ubrać”. Wiele z Uczestniczek webinaru na początku pisało, że przychodzą z bezradnością, nadmiarem, zagubieniem, a wychodziły z inspiracją, motywacją, ulgą i świeżymi pomysłami. Webinar możesz obejrzeć bezpłatnie jeszcze tylko przez 24h. Wideo znajdziesz poniżej lub pod tym linkiem.  Aha, i żeby było jasne – wiem o tych błędach tyle nie dlatego, że nagle pozjadałam wszystkie rozumy, tylko dlatego, że je popełniałam. Przez wiele lat. :)

 

 

Jakie Twoim są zdaniem najważniejsze błędy, które sprawiają, że nie mamy się w co ubrać?

 

Kurs online

Szafa Minimalistki®

Mam się w co ubrać!

Ruszyła II edycja kursu! W sprzedaży tylko do 1 kwietnia!

29 komentarzy
5 2 votes
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
guest
29 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kamila
Kamila
3 miesięcy temu

Gdzie można obejrzeć webinar?

Monika
Monika
3 miesięcy temu

Dziękuję, tu na blogu, za webinar. Niestety nie połączyło mnie wczoraj, ale dziś od rana odsłuchałam. Za wszystkie tak proste, ale przecież tak mądre, wyważone słowa, bardzo dziękuję. Niby wszystko wiemy, niby rozumiemy, ale dopiero jak usłyszy się wprost: „ kupuj to, co potrzebne”, „nie gromadź nadmiaru”, to się zapala lampka i co najważniejsze – chęć do zmian. Ja od roku próbuję i jestem z każdego swojego działania zadowolona, a z tak dobrymi podpowiedziami , zachętą, powoli tworzy się mój własny, wystarczający minimalizm. Jestem od lat obserwatorką bloga i za niego serdecznie dziękuję i życzę, by trwał i trwał. 😍

Nomail
Nomail
3 miesięcy temu

Webinar byl bardzo ciekawy. Braklo mi jednak podsumowania tych 5 bledow i wyraznego ich zaakcentowania. Nie umialam ich potem odtworzyc z pamieci – mozliwe ze to tylko moj problem :) Probowalam potem sie cofnac, ale nie udalo mi sie znalezc tych miejsc wiec trzeba by obejrzec jeszcze raz i notowac. Irytujace tez przerywanie w srodku zdania bo ktos napisal ze cos przerywa jak nic nie przerywalo – zdarzylo sie niejeden raz – ale w sumie nie wiem jak powinno sie to rozwiazac, gdyby mi przerwalo to pewnie bym sie poirytowala ze poszlo dalej ale skoro byl nagrywany to mozna bylo sobie potem wrocic do jakiegos miejsca, nie spotkalam sie z takim przerywaniem na innych webinarach. A problemy techniczne na poczatku to czesta sprawa nawet w profesjonalnych firmach, wiec nie ma co sie tym przejmowac. Rozwiazanie z przeniesieniem z youtube na facebooka pomyslowe i nie spowodowalo opoznienia. Dalo sie ogladac bez konta na facebooku.
Webinar oczywiscie polecam, bardzo cieplo i milo prowadzony webinar, przekazywal wiedze no i mozna bylo zadac pytanie i dostac odpowiedz w trakcie sesji pytan lub po niej.

Zwrocilam uwage na mowienie prawie tuz przed piciem, w sensie podnoszenie filizanki w trakcie mowienia, przerwanie i napicie sie :D herbaty nie zasluguja na takie traktowanie ;)

Last edited 3 miesięcy temu by Nomail
Etka
Etka
3 miesięcy temu
Reply to  Nomail

Też miałam problem z tym, że nie mogłam spamiętać tych 5 błędów.

Malwina
Malwina
3 miesięcy temu

Cześć, mieszkam w UK i od dawna próbowałam kupić Twój zestaw ćwiczeń (mam książkę od dwóch lat i uważam ze jest świetna !) ale nie jestem w stanie bo żadna karta brytyjska, paypal ani Apple Pay nie są akceptowane przy transakcji. Czy jest szansa ze to się zmieni?? Z poważaniem.

Kamila
Kamila
3 miesięcy temu

Bardzo ciekawe i szczere to co Kasiu mówisz i jak odp. na pytania. Moje największe zguby to: kupowanie żeby mieć coś nowego i kupowanie na wyprzedażach, trzymanie ładniejszych ciuchów na lepsze dni, lepsze okazje. Walczę z tym :-) Ale myślę, że z wiekiem przychodzi jakaś refleksja odnośnie siebie i swojego wyglądu i to jest najfajniesze. Moją zmorą są też ubrania domowe, bo nijak nie mam ochoty być ubrana jak na wyjście a z drugiej strony w domu spędzam dużo czasu i też chcę wyglądać dobrze i czuć się wygodnie, choć wiadomo, że przy dziecku i obowiązkach jak gotowanie, sprzątanie ciuchy szybciej się niszczą. Przy okazji może ktoś poleci dobre dresy lub legginsy, które się nie mechacą.

Monkka
Monkka
3 miesięcy temu
Reply to  Kamila

Jedyne legginsy, które mi się sprawdzają, to zwykle bawełniane z calzedonii, ale uwaga, czarne. Grafitowe trochę się męcząca. Ale jakość super. Co do dresów, poszłabym w domieszkę z poliestrem, zalando trochę tego ma:)

Margarita
Margarita
3 miesięcy temu

Potrzebowałam tego wpisu. Dziękuję :)

Zofia
Zofia
3 miesięcy temu

Czesc,
Bardzo podoba mi sie Twoje podejscie i kurs i mam wrazenie ze to to czego potrzebuje. Chcialabym wziac w nim udzial, ale mam teraz duzo „na glowie” : terapie, prace nad soba i czuje ze to byloby w tej chwilii za duzo. Czy ten kurs bedzie jeszcze organizowany? A jesli tak, czy wiesz mniej wiecej kiedy ?

Monika
Monika
3 miesięcy temu

Kasiu, bardzo Ci dziękuję za Twoje słowa. Trafiają do mnie w 100%, myślę, że mnóstwo kobiet zyskuje ogromną wiedzą dzięki Tobie. Ja sama, minimalistka od wielu lat, budowania garderoby uczę się wciąż z Tobą i dziś mogę powiedzieć, że ubiorę się „w nocy o północy ” i będzie ok. Ok dla mnie. W większości moje ubrania są spokojne i klasyczne (kocham koszule i spodnie), ale ostatnio dołączyła wiśniowa ramoneska i czuje się jak w domu :).
Dzięki Tobie nauczyłam się nie chomikować najpiękniejszych koszul na wyjątkowe okazje, tylko zakładam je częściej.
Największe problemy mam z męczeniem ubrań po domu… chciałabym je wcześniej wyrzucać, aby nie wyglądać jak obdartus. :)
Pozdrawiam, Monika.

Anna
Anna
3 miesięcy temu

Przeczytałam wpis, nie słuchałam webinaru, bo wyświetla się jako niedostępny. Po przeczytaniu poczułam potrzebę skomentowania. Mam 2 dzieci, większość czasu spędzam z nimi w domu, więc nie mam zbyt wielu okazji żeby wyglądać ładnie, ale jak ktoś już wcześniej napisał, chciałabym wygladac ładnie w domu, tylko czy to się da, gdy w domu są male dzieci i mnóstwo obowiązków. Lubie sukienki spodniczki i dopasowane ubrania, ale to nie bardzo pasuje do mycia podłóg, biegania z praniem i sprzatania. Szkoda mi ciuchów, bo nie mam ich wielu, ale też nie chce wyglądać jak obdartus zdzierajac ciuchy, których szkoda wyrzucic. Pozdrawiam i dziękuję za skłonienie mnie swoim wpisem do refleksji.

Justyna
Justyna
3 miesięcy temu
Reply to  Anna

Miałam ten sam problem, nie chce wyglądać w domu jak obdartus w dresie z wypchanymi kolanami ale tez szkoda mi rzeczy w których chodzę na zewnątrz. Szkoda też było mi wydawać dużo pieniędzy na „ciuchy po domu”. Z pomocą przyszedł niemiecki dyskont ;) za nieduże pieniądze kupiłam sobie legginsy bawełniane, krótkie spodenki z bawełny i lnu oraz koszule z wiskozy. Jestem teraz ubrana tak, że mogłabym wyjść na zewnątrz i nie ma wstydu jak przychodzi kurier :)

SuryKatka
SuryKatka
3 miesięcy temu
Reply to  Anna

A ja polecam kupowanie używanych ciuchów w second handach lub na portalach typu vinted. Sama mam małą córkę, drugie dziecko w drodze i od dawna kupuję ciuchy tylko z drugiej ręki (oprócz butów i bielizny) Mam kilka ładnych, bawełnianych sukienek, które kupiłam po 20-30zl i nie żal mi chodzić w nich na co dzień po domu. Do tego jakieś grubsze kryjące rajstopy i spokojnie mogę gotować, sprzątać i tarzać się z córką po podłodze:)

Iwona
Iwona
3 miesięcy temu

Ja bym jednak widziała różnice pomiędzy radami profesjonalisty do którego zgłaszamy się zresztą bzdury własnej woli (bo najwyraźniej sami sobie nie radzimy) a dostosowaniem swojego wyglądu do rad męża czy przyjaciółki. Druga sprawa: jest różnica między tym co mi się podoba a tym w czym mi ładnie. Nie zawsze jest to to samo, ale można znaleźć punkty wspólne. Nie uważam że te kobiety którymi chcemy się inspirować to te które nie patrzą w lustro, nie interesuje je jak wyglądają i wybierają ciuchy wyłączając aspekt jak się w nich prezentują. Nie twierdzeń ze należy się wyzbyć własnych upodobań na rzecz wyglądu, ale jeśli źle mi w czerni to po co ja nosić?

SuryKatka
SuryKatka
3 miesięcy temu
Reply to  Iwona

A ja myślę, że chodzi o to żeby SAMEMU dojść do tego w czym czujemy się i wyglądamy najlepiej, a nie sugerować się czyjąś opinią (nawet jeśli miałaby to być stylistka). Wymaga to sporo pracy, ale efekty są bardziej satysfakcjonujące niż dostanie gotowego „przepisu” na tacy. Mnie pomogło robienie sobie zdjęć. Nie codziennie, bo nie mam na to czasu, ale podczas sprzątania przymierzałam wszystkie „góry”, zrobiłam zdjęcia w dobrym świetle i zobaczyłam, które kolory dobrze wyglądają przy mojej twarzy, a które nie. Dochodzą do tego jeszcze inne kwestie np dopasowanie ciuchów do stylu życia itd. Wracając do Twojego pytania, ja lubię czerń, ale blado w niej wyglądam, więc nie noszę jej przy twarzy, mam za to spodnie i buty/torebki w tym kolorze, więc myślę, że sobie tym krzywdy nie robię;)

Aleksandra
3 miesięcy temu

Najważniejsze aby ubrania prócz tego, że się nam podobają były też użytkowo przydatne :)

Marietta
Marietta
3 miesięcy temu

Dawno temu przez jakiś głupi zbieg okoliczności trafiłam na tzw. prezentację garnków. W sumie było to pouczające doświadczenie. Mogłam sobie posłuchać, jak pan prowadzący „prezentację” manipuluje ludźmi, mówiąc im, że te garnki to nie są przecież dla każdego tylko dla ludzi o pewnych szczególnych cechach, mniejsza o to jakich. Czytając ten wpis, poczułam się, jak na tej prezentacji.

Królowa Karo
3 miesięcy temu

Dokładnie wiem o czym piszesz – ja kiedyś pod wpływem partnera pozbyłam się połowy swojej szafy. Dziś w życiu bym tego nie zrobiła, bo pozbyłam się wielu ubrań, które lubiłam, a tak naprawdę on próbował ze mnie zrobić kogoś, kim nie jestem…

colibra
3 miesięcy temu

Cudowny wpis daje mocno do myślenia.

Emilia
3 miesięcy temu

Oj, webinar chyba już nie jest dostępny, bo wyświetla się tylko informacja, że nie mam uprawnień, by go obejrzeć :( Ale i tak dziękuję za artykuł – już te dwie wskazówki bardzo otwierają oczy!

Club
3 miesięcy temu
Reply to  Emilia

Czy będzie jeszcze możliwość zobaczenia webinaru?

Hela
3 miesięcy temu

Świetny kurs! Czekam na kolejne, bardzo lubię je słuchać/oglądać.

Jola
Jola
3 miesięcy temu

Taka moja ostatnia historia : Właśnie wczoraj dostałam świeżo zamówioną marynarkę.. ślina mi ciekła na jej widok w necie. Przyszła. Hmm.. pomyślałam – jest ok chociaż w ramionach lekko ciągnie ale do koszulki będzie dobrze, choć już do koszul nie za bardzo, bardziej mnie zachwyciła na modelce. No ale ok, mam ją. Wcześniej miałam już ułożone w głowie do czego ją założę itd… A teraz z tymi lekkimi mankamentami znów myślę do czego będzie pasować.. I już już miałam ją zostawić bo sklep nie oferuje darmowych zwrotów więc może jednak będę ją nosić. I wtedy natrafiłam na powyższy tekst ! I to był strzał nawet nie w 10 ale w 100 ! Dziękuję ! Dotarło do mnie , że nie ma sensu jej trzymać tylko do zestawu z jedną parą spodni czy dwiema.. szkoda kasy i mojej szafy ;) Odsyłam.
Myślę, że w tych czasach kiedy galerie pozamykane większość z nas jest łatwym celem dla sklepów i dajemy się w to wciągnąć.. a potem albo nie chce nam się latać po pocztach albo do paczkomatów, a tym bardziej czekać te +30 dni na zwrot w sklepie..i zostawiamy sobie rzeczy, których normalnie w sklepie nie kupiłybyśmy.
Dziękuję Kasiu za ten tekst bo mnie otrzeźwił :)