Darmowe
planery, e-booki...

Podziel się:

Darmowe
planery, e-booki...

39 refleksji na 39 urodziny

Mam dziś 39 urodziny. Pamiętam doskonale, że jak byłam mała to myślałam, że ktoś, kto ma 25 lat jest okrutnie stary, a 39? To już chyba tylko do grobu się kłaść. ;) Był to jednakowoż ten sam czas, gdy oglądając teledysk Michela Jacksona zastanawiałam się intensywnie, gdzie ta kobieta ma cycki… Wiem, bardzo niepoprawne politycznie, ale miałam wtedy jakieś 10 lat (może trochę więcej), a zgrane z MTV teledyski oglądałam na kasecie vhs. :D

 

Poczułam, że mam w sobie ochotę podzielić się z Wami nieco bardziej osobistymi refleksjami z okazji moich własnych urodzin. Czytelnicy newslettera doskonale znają i czują trochę inny wydźwięk tekstów, które dostają bonusowo raz w miesiącu. Te teksty nie lądują na blogu, a poczucie, że piszę do mniejszej, bardziej kameralnej i bliskiej grupy osób chyba pozwala mi się bardziej otworzyć. Wbrew pozorom (bo bloguję od 8 lat) nie należę do osób, które łatwo otwierają się przed dużą grupą. Mój talent to bliskość, lepiej czuję się i radzę sobie w relacjach jeden na jeden i mniejszych grupach. Jest to umiejętność, z której od jakiegoś czasu świadomie korzystam również w pracy.

 

Nie chcę, żeby spisane przez mnie refleksje brzmiały jak głos mędrca z góry. ;)  To są moje lekcje, moje nauki, moje doświadczenia i moje refleksje. Mogą być Wam bliskie, ale zupełnie nie muszą. To moje 39 refleksji na 39 urodziny.

 

  1. Czuję w sobie spokój. Taki spokój, którego nigdy wcześnie w sobie nie czułam. Taki spokój, który mówi, że jest ok tak jak jest. Że nie muszę niczego zmieniać, walczyć, opierać się, zdobywać. Cudowne uczucie, a do tego przy okazji i to było dla mnie dość niespodziewane…

  2. …czuję w sobie siłę. Taką siłę, której nigdy wcześniej w sobie nie czułam. Siłę, która płynie prosto ze środka i jest osadzona w spokoju, a nie wypływa z walki. Wiem, że nie ma takiej rzeczy, z która sobie nie poradzę. Owszem, może będę płakać, rozpaczać, przeklinać, złościć się, mieć cały kalejdoskop chwil zniechęcenia i zwątpienia, ale sobie poradzę. Mam takie właśnie przekonanie gdzieś głęboko w sobie.

  3. Przekonanie, którego nikt mi nie dał. Wypracowałam je sobie, mozolnie, ale z życzliwością i współczuciem rozbijając banieczki wcześniejszych schematów i utartych myślowych kolein. Wciąż zdarza się, że w nie wpadam, ale to już jak zjechanie z krawężnika, a nie upadek do studni.

  4. Siła budzi zaufanie. Zaufanie pozwala rozkwitnąć sile. Ufam sobie i swoim wyborom.

  5. Ufam, ale i biorę odpowiedzialność. Za swoje decyzje, za swoje reakcje, za uczucia, za myśli.

  6. Życzliwość i współczucie to fundamenty nowego świata, nowego myślenia. Pielęgnowanie postawy życzliwości i współczucia, przede wszystkim wobec siebie samej, swojej drogi, swoich potknięć i błędów, radości i sukcesów, swojego bagażu to najcenniejsze, co mogłam sobie dać w życiu. I daję każdego kolejnego dnia.

  7. Lubię siebie. Czuję się wyjątkowa. Tak samo, jak nie ma dwóch identycznych linii papilarnych, tak nie ma dwóch takich samych osób. Wszyscy jesteśmy wyjątkowi i jednocześnie…

  8. …wszyscy mierzymy się ze swoimi „zjebkami”, jak słusznie zauważa mój młodszy brat. Każdy ma swoją historię, swój ból, swoją radość, choć nie musi ich nosić i pokazywać od razu. Pamiętanie o tym pomaga pielęgnować życzliwość.

  9. Najbardziej na świecie lubię być sama ze sobą. Radosne bycie w samotności to coś, czego musiałam się nauczyć. Kiedyś bałam się samotności (nie mylić z osamotnieniem), dziś celebruję te chwile, szukam ich, dbam o nie i nie wyobrażam sobie bez nich codzienności. Moi sąsiedzi w Przystani tego nie rozumieją i często zapraszają do siebie „bo pani tu taka sama siedzi. Bardzo to miłe.:)

  10. Świadome bycie samemu daje mi też potrzebny czas, żeby „strzepać emocje”. Jestem bardzo emocjonalna, wrażliwa, a do tego obdarzona radarem na cudze emocje. Nauczyłam się, ale i wciąż się uczę je strzepywać bez przywiązywania się. Kocham obserwować pod tym kątem psy. Pies, gdy doświadczy czegoś mocnego, np. lęku czy dyskomfortu, fizycznie otrzepuje się i idzie dalej. Mój ideał. :)

  11. W podobnym celu dbam o to, żeby moja dziura była wystarczająco duża. :D Ajahn Brahm, buddyjski mnich, którego bardzo lubię słuchać, powiedział kiedyś, że jeśli jesteś osobą, która emocjonalnie wpiera innych (ja jestem) musi mieć dużą dziurę. Na tyle dużą, żeby emocje, które płyną od innych mogły do tej dziury wpaść i wylecieć, nie robiąc krzywdy. Myślę, że wysoce empatyczne i wrażliwe osoby doskonale poczują, co mam na myśli. Poszerzamy dziury, moi drodzy. :)

  12. Na coraz więcej też sobie pozwalam. Pozwalam na odpoczynek. Pozwalam na błędy. Pozwalam na bycie doskonałym i niedoskonałym. Pozwalam na zachwyt. Pozwalam sobie rozwijać się, ale i stać w miejscu nieruchomo. Pozwalam sobie na odczuwanie wszystkiego, co ma ochotę być odczuwanym.

  13. Pozwalam sobie też na całą gamę emocji bez ich rozróżniania na dobre i złe, na pozytywne i negatywne. Smutek, lęk, strach, wstręt, radość, szczęście bez oceniania i próby zmiany. Nie zawsze mi się udaje. Na to też pozwalam.

  14. Lubię śpiewać. Potrafię śpiewać. Lubię mieć dobre audio w samochodzie i puszczać muzykę masakrycznie głośno. :D

  15. Lubię szybką jazdę samochodem. Mam prawo jazdy od 17 roku życia, ale długo nie jeździłam, bałam się Warszawy. Potem nagle nie miałam wyjścia i musiałam się nauczyć być w tym względzie samodzielna. Teraz kocham poczucie wolności, że mogę wrzucić rzeczy do auta, zapakować psa i jechać sama, gdzie chcę.

  16. Generalnie kocham być w podróży. Uwielbiam pociągi, samochody, autobusy. Stan bycia w trasie.

  17. Uczę się siebie wciąż. Uczę się tego, co mnie karmi i zapisuję skrupulatnie. Uczę się dawać sama sobie to pożywienie. Lubię, że są to tak różne rzeczy! Szybka jazda samochodem przy zachodzie słońca. Śpiew i taniec. Tworzenie, malowanie. Uprawa ogrodu. Medytacja. Cisza.

  18. Cenię ciszę. W ciszy słychać to, co ukryte.

  19. Lubię ludzi.

  20. Im jestem starsza, tym bardziej polegam na swojej intuicji. Szamańsko wręcz, bo silną mam jak cholera. Uczę się jej ufać, sobie znaczy. :) Nie zawsze mi się podoba to, co mi podpowiada, często chciałabym, żeby było inaczej, ale ona wie lepiej, skubana.

  21. Nauczyłam się, że intuicja (bo jestem o to często pytana) to w dużej mierze ciało. Ciało wszystko wie. Ciało ciągle mówi, mówi mądrze, tylko trzeba się otworzyć, skupić i słuchać, a to już wymaga zaangażowania i praktyki.

  22. Właśnie – zaangażowanie. W realizacji zadań zamiast ciśnięcia w opór wybieram zaangażowanie i serdeczną, czułą dyscyplinę. Efekt jest bardzo podobny, a jakość życia nieporównywalnie wyższa.

  23. Trenuję się w odpuszczaniu wszystkiego, co odpuścić mogę. Głównie sprzątanie i gotowanie. ;D

  24. Uczę się uniezależniać poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa o wszystkiego, co na zewnątrz. Został mi jeszcze tylko jeden bastion i to jest coś, nad czym pracuję w tym roku.

  25. Podobnie trenuję teraz proszenie o pomoc i jej przyjmowanie. Wydawało mi się, że jestem w tym niezła, ale radzę sobie sama od tak dawna, że czasami nie zauważam, że wcale nie muszę. Na szczęście mam wokół siebie dobrych ludzi, którzy uczą mnie, że równie fajne jak pomaganie, jest tej pomocy przyjmowanie.

  26. Staram się robić więcej rzeczy, które sobą dla mnie i innych dobre, niż tych, które są tylko wygodne. Coraz częściej mam wrażenie, że wygoda stała się nowym bożkiem. Przestało nam się chcieć starać o to, co ważne, jeśli możemy łatwo mieć to, co wygodne. Jakże wielu sfer życia to dotyczy. Wybieram inaczej.

  27. Rozumiem, że zmiana jest częścią życia. Od dawna rozumiem doskonale, że nic nie jest dane raz na zawsze, ale rozumieć a poczuć to dwie różne sprawy. Teraz wiem o tym tak naprawdę. I akceptuję w całości.

  28. Rozumiem też i akceptuję, że cykliczność jest częścią życia. Dobre i złe. Jasne i ciemne. Miłe i nieprzyjemne. Wszystko kiedyś mija i przychodzi nowe.

  29. A gdy moje rozumienie dwóch powyższych punktów się rozmyje, zapomni mi się czy coś :), wtedy wkracza życzliwość i współczucie. Wszystko razem to jakości, które raz „poczute”, zupełnie zmieniają dobrostan w życiu.

  30. Staram się z życzliwością zaakceptować swoje ograniczenia i fakt, że pewnych rzeczy nie umiem zmienić i być może nigdy nie będę umiała.

  31. Na tyle, na ile umiem, działam w swojej strefie wpływu. Zanim podejmę jakiekolwiek działanie, staram się pytać sama siebie: „czy mam na coś wpływ”. Zaskakująco często odpowiedź brzmi „nie”.

  32. Bardziej, niż kiedykolwiek wierzę w swoją pracę. Wierzę, że to, co robię ma sens.

  33. Im jestem starsza, tym bardziej czuję, że najcenniejsze, co możemy sobie dać, to czas. Czas jest towarem deficytowym. Nie da się go zarobić, dostać czy wygrać na loterii. W zabieganym świecie drugi człowiek, który znajduje dla Ciebie czas, to skarb, który należy pielęgnować. Pod tym kątem zweryfikowało się przez lata kilka moich znajomości, też tych bliskich. Gdy ktoś przestaje mieć dla Ciebie czas, znaczy, że tak wybrał. Można z tym walczyć, można też pozwolić odejść i przekierować uwagę na innych, którzy wybrali, żeby swój czas poświęcać Tobie. Wybieram bramkę numer 2.

  34. Ponieważ moja praca opiera się w dużej mierze na byciu online, coraz mocniej i mocniej dostrzegam wartość w byciu offline. Mam poczucie, że cyfrowy detoks staje się nowym luksusem, na który powoli mogą sobie pozwolić coraz mniej liczne grupy ludzi.

  35. Pamiętaj – więcej jest z Tobą w porządku, niż nie w porządku. To nie moje słowa, to Jon Kabat- Zinn.

  36. Zdrowie jest w ruchu. I nie mam tu na myśli ćwiczeń fizycznych, bo z tymi to akurat prawie zawsze byłam na bakier. Bardziej chodzi mi o to, że gdy jest bardzo źle, a najprostsze rzeczy sprawiają ogromną trudność, to jednak warto, gdy tylko to możliwe, zrobić coś. Umyć włosy. Zrobić sobie kanapkę. Podlać roślinkę. Stagnacja bywa toksyczna – w ruchu jest zdrowie.

  37. Nie wiem jak to możliwe, ale coraz mniej przejmuję się tym, co o mnie mówią czy na mój temat myślą inni. Czasami mi się zdarza, jasne, ale z wiekiem coraz rzadziej. To bardzo miłe.

  38. „Mniej” to takie magiczne słowo. :)

  39. Prawdziwe piękno życia przejawia się w jego pełni. W tym, co postrzegamy za dobre, ale w tym co złe. Piękne i brzydkie. Miłe i niekomfortowe. A tak naprawdę, to tylko etykietki i oceny. Jak mawia Ajan Brahm: „Dobre… złe… Kto to wie?” :)

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Katarzyna Kędzierska (@simpliciteblog)

Mój tatuaż symbolizuje właśnie pełnię życia. :)

 

Czy jest coś, co być dodała/dodał?

 

PS Jest to bardzo spontaniczny tekst i nie przeszedł korekty (Kingo, wybacz) więc jak jakieś literówki się pojawią itp. to dajcie po prostu znać, albo zignorujcie w geście dobrej woli. :)

Sprawdź Także

4.8 19 votes
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
guest
65 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments