Darmowe
planery, e-booki...

Podziel się:

Darmowe
planery, e-booki...

5 rzeczy, których nie potrzebujesz zabierać na wakacje

 

Uwielbiam się pakować. Robię to w 10 minut, z szerokim uśmiechem na twarzy. :) Swoje sposoby opisywałam już kilkukrotnie lecz wciąż pojawia się z Waszej strony sporo pytań.

 

Na gros pytań trudno będzie mi odpowiedzieć z uwagi na brak odpowiednich doświadczeń, np. jak efektywnie spakować sakwy rowerowe czy też przygotować się na przeprowadzkę na pół roku za granicę (jeszcze!). Jednak podróżuję sporo i przygotowałam garść podpowiedzi od trochę innej strony, mianowicie listę 5 rzeczy, których nie potrzebujesz pakować jadąc na wakacje.

 

1. Wszystkiego, co zbędne

 

Hehe, w zasadzie na tym punkcie mogłabym zakończyć tekst. ;) Problem z wszystkimi poradnikami na temat pakowania się jest taki, że nie są one uniwersalne. Nie mogą być. Każdy wyjazd jest inny, a przede wszystkim każdy z nas ma zupełnie inne potrzeby na wakacjach. Grunt to zdawać sobie z tego sprawę.

 

Jeśli śledzicie różnorakie blogi, możecie na ich podstawie wysnuć ogromnie mylące wnioski. Najczęściej na fotografiach z wyjazdów widzicie blogerki w super stylizacjach, przygotowanych perfekcyjnie z myślą o miejscu, w którym się znajdują. Paryż = berecik, paski i czerwona szminka. Wielki Kanion w USA = kraciasta koszula. Plaża = boskie bikini, a najlepiej kilka plus dmuchany flaming. Pierwsza myśl – też tak chcę. Też chcę mieć takie superanckie wystylizowane fotki. I ok, nie ma w tym nic złego. Jedynie musisz się doskonale przygotować, wymyślić sobie ałtfity, które sfotografujesz w odpowiednich miejscach, a potem zapakować naprawdę sporą walizę. Coś za coś.

 

Przyznaję, też czasami tęsknie wzdycham do takich super pięknych fotografii, ale dawno pogodziłam się z faktem, że… szkoda mi na nie czasu. :) Wiem, jak lubię spędzać wakacje i na pewno nie jest to opcja w postaci dbania o stylizacje, robienia makijażu, układania włosów itp. To mój wybór. Na wakacjach chcę być swobodna, nie spinać się, nie myśleć w kategoriach MUSZĘ.

 

Teraz Ty. Zastanów się, jak tak NAPRAWDĘ lubisz spędzać wakacje. Lubisz wskakiwać w sukienkę i obcasy? Super – spakuj je. Jednak, jeśli robisz to tylko, bo może coś wypadnie, bo może poczujesz się głupio na kolacji, gdy reszta kobiet będzie w obcasach to niech Ci się zapali lampka. Bo MOŻE, z Twojego punktu widzenia te rzeczy są zwyczajnie zbędne? To samo dotyczy kosmetyków, w tym tych do makijażu, strojów kąpielowych, biżuterii, sportowych gadżetów i masy innych rzeczy.

 

2. Mądrych książek

 

To ci dopiero punkt, prawda? :) Spróbuj w wakacje odpocząć. Odpocząć także od oczekiwań w stosunku do samej siebie. Od nieustannego poczucia obowiązku rozwoju osobistego. Przerobiłam to ostatnio na sobie. Postanowiłam odsunąć z listy książek wszystkie poradniki, książki psychologiczne, naukowe, prawnicze. Odsunąć to, co służy przecież mojemu rozwojowi, na rzecz wypoczynku. Także tego w głowie. Poczytaj coś lżejszego, beletrystykę, dobry kryminał, a choćby i 50 twarzy Greya jeśli masz na to prawdziwą ochotę. Nie katuj się ambitną prozą tylko dlatego, że tak trzeba lub wypada. Wiem, straszna to porada, ale naprawdę, raz do roku, w wakacje zrób sobie urlop od ambicji. Krzywda Ci się nie stanie.

 

Uprzedzając ewentualne komentarze – czytanie dobrych, mądrych i rozwijających tekstów jest, moim zdaniem, w życiu niezbędne. To jak zdrowe jedzenie, którym żywimy ciało. Jednak, od jednej okrutnie słodkiej bezy z truskawkami jeszcze nikt nie umarł. ;)

 

Do walizki nie pakuję również papierowych książek, w każdym razie bardzo rzadko. Kupienie czytnika to była jedna z lepszych decyzji i większość książek, które czytam jest w wersji elektronicznej (poza wypożyczonymi). Super przydatne, nie tylko w postaci lżejszego plecaka.

 

3. Ubrań, których i tak nie włożysz

 

W większości przypadków, jadąc na wakacje mamy w tym czasie zaplanowane konkretne aktywności: opalanie się na plaży, wędrówki po górach, zwiedzanie, uprawianie sportu itp. Często bywa tak, że właśnie te aktywności wymagają konkretnego bagażu: butów trekingowych, ciepłego polaru, maski do nurkowania, aparatu fotograficznego. Taki bagaż zajmie miejsce i czasami nie będzie możliwe zminimalizowanie go np. do wielkości bagażu podręcznego. To zupełnie zrozumiałe.

 

Dlatego, weź odrobinę przykład z blogerek, o których wspominałam w punkcie pierwszym i przygotuj się. Przemyśl, jakiego rodzaju sprzęt i ubrania będą Ci potrzebne. Zastanów się dobrze np. ile razy będziesz wychodzić w góry, czy będziesz miała możliwość prania, ile koszulek potrzeba Ci będzie na zmianę. Jednocześnie zostaw w domu buty do biegania, jeśli masz je spakować tylko w celu uciszenia wyrzutów sumienia, a tak naprawdę marzysz tylko o leżeniu plackiem na plaży. Bądź szczera sama ze sobą. To ważne tak po prostu, ale i pozwoli zminimalizować ciężki bagaż.

 

4. Bagażu niedopasowanego do wielkości walizki/torby/plecaka

 

Często podróżuję samolotami, dlatego wydawało mi się, że przygotowując się do wyjazdu każdy działa podobnie: najpierw mniej więcej zastanawia się, jak duży bagaż jest potrzebny, potem wybiera opcję bagażu przy zakupie biletu, a na samym końcu dopasowuje liczbę zabieranych rzeczy do wielkości bagażu. Jednak, sceny, które zdarza mi się obserwować na lotniskach czy dworcach przeczą tej logice. :) Wielokrotnie widziałam osoby przepakowywujące w ostatniej chwili walizki i torby, żeby np. zmieścić się w limicie wagowym, nie będące w stanie wtargać ogromnej walizki do pociągu czy zmieścić w bagażniku samochodu.

 

Gdy podróżujesz samolotem…

 

Podróżując samolotem jest paradoksalnie najłatwiej, ponieważ limity bagażowe narzucają nam obowiązek ograniczenia wielkości bagażu. Oczywiście, zawsze można zapłacić za nadbagaż, ale mój wewnętrzny skąpiec nie przewiduje takiej opcji. :) Dlatego też, warto naprawdę skrupulatnie sprawdzić limity w linii lotniczej, którą podróżujemy. Marka Zalando, z którą współpracuję, przygotowała super zestawienie, uwzględniające również tanie linie, którymi latam najczęściej.

 

Kompletny przewodnik po rozmiarach bagaży podręcznych i ograniczeniach wagowych – kliknij, aby przeczytać.

 

Od siebie dodam jedynie, że Wizzair w ostatnim czasie ogłosił zmiany w limitach bagażu, które zaczną obowiązywać od 29 października 2017 roku. Zamiast bezpłatnego mini bagażu podręcznego będzie można bez dodatkowych opłat wnieść większy bagaż o wymiarach 55 x 40 x 23 cm i wadze do 10 kg czyli podobnie, jak w „normalnych” liniach lotniczych. Nie ma jedynie pewności czy bagaż podręczny faktycznie będzie podręczny – część i tak ma trafić do luku bagażowego.

 

Gdy podróżujesz samochodem

 

Kolejny środek transportu, któremu chciałabym poświęcić kilka słów to samochód. Spakować się do samochodu (zwłaszcza, gdy pakujesz całą rodzinę) jest trochę łatwiej, ale tak naprawdę dużo trudniej. Pozornie łatwiej, bo masz do dyspozycji dużo więcej miejsca, niż w samolocie czy pociągu. Trudniej, bo dopychając kolanem bagażnik nie myślisz jak będzie wyglądało np. wypakowanie tego bagażu i przeniesienie do pokoju hotelowego, gdy trzeba będzie w tym samym czasie ogarnąć zameldowanie się i przypilnowanie dzieci. ;)

 

Dodatkowo, komfort podróżowania (zwłaszcza wielogodzinnego) samochodem jest dużo wyższy, gdy nie upychamy pod nogami pasażerów niezliczonych toreb i torebeczek. Ostatni argument – obciążony do granic możliwości samochód spala dużo więcej paliwa, a co za tym idzie podróż jest bardziej kosztowna.

 

Gdy podróżujesz z plecakiem…

 

Przyznaję, że nie mam w tym względzie wielu doświadczeń. Od kiedy pamiętam podróżowałam z torbą lub małą walizką, dlatego też będę posiłkować się radami ekspertów. W poprzednich tekstach na temat pakowania się, przykładowo tutaj, linkowałam do filmu pokazującego triki na pomieszczenie większej liczby rzeczy w bagażu. W sieci znajdziecie też sporo porad, ale z reguły dotyczą one pakowania się do walizki.

 

Tymczasem, marka Zalando przygotowała w swoim podróżniczym poradniku film pokazujący praktyczne wskazówki sprawnego pakowania plecaka turystycznego. Odsyłam zatem, zwłaszcza, że patent z nietypowym (zawijanym na sztywno) rolowaniem ubrań jest wart zapamiętania nie tylko przy pakowaniu plecaka! 

 

 

5. Rzeczy, których nie miałaś okazji sprawdzić przed wyjazdem

 

Ta zasada tyczy się większości rzeczy, które zabieramy ze sobą wyjeżdżając – ubrań, kosmetyków, butów, akcesoriów sportowych itp. Na wakacjach, ale też np. na służbowym wyjeździe, chcę się skupić na aktywnościach, odpoczynku, a nie na „gaszeniu pożarów”. A ryzyko takiego pożaru jest dużo wyższe, gdy zabierzemy ze sobą rzeczy, których nie mieliśmy okazji wcześniej przetestować.

 

Najważniejsza kwestia to kosmetyki  – tutaj będę się powtarzać do granic możliwości – wbrew popularnym poradom nie zabierajcie w podróż próbek produktów, których nie mieliście możliwości sprawdzić. Nawet super hiper drogie i ultra ekologiczne produkty mogą mocno uczulić, wywołać podrażnienie czy źle zareagować w połączeniu ze słońcem. A ostatnia rzecz, na jaką mamy ochotę na wakacjach to bieganie po lekarzach.

 

Dokładnie to samo dotyczy ubrań czy butów kupowanych w ostatniej chwili, na wyjazd. Bolesne obtarcie potrafi skutecznie popsuć każde wakacje, a niedopasowana sukienka humor. Dawno temu zdarzyło mi się kupić dwie koszulki przed samym wylotem. Zapomniałam tylko, że potrzeba do nich odpowiedniego stanika, którego nie mam i żadnej z koszulek finalnie nie włożyłam. Nie zabrałam też innych, co sprawiło, że musiałam 2 razy częściej prać ubrania. Taki drobiazg, nie koniec świata przecież, ale wkurzający. Poważniej robi się, gdy wybieramy się na górski treking i zabierzemy nowe buty trekingowe. Gdy one obetrą, wakacje mogą być w całości spisane na straty.

 

Tyle ode mnie. Dodalibyście do listy jakieś rzeczy, które zdarzyło Wam się zabrać na wakacje zupełnie bez sensu i drugi raz tego nie zrobicie?

 


zalando

Partnerem dzisiejszego tekstu jest marka Zalando –  mój wieloletni partner blogowy, który na wakacje przygotował bardzo praktyczny poradnik dla podróżujących.


 

Sprawdź Także

Powiadomienia
Powiadom o
guest
48 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments