Malbork. Przewodnik bardzo subiektywny

malbork-przewodnik_1

Uwielbiam Postój z Anthonym Burdainem. Klimat i pomysł na zwiedzanie miejsca w 24/48 godzin, z wyłączeniem turystycznych miejsc i szlaków, a głównie z naciskiem na jedzenie, jest świetny. Nie rozumiem tylko, dlaczego nie mogą tego puszczać przed 23 w nocy. O tej porze oglądanie tego typu programów wywołuje u mnie chęć zjedzenia lodówki łącznie z drzwiami.

 

W każdym razie, wiedziałam, że w te wakacje pojadę na kilka spokojniejszych dni do mojego rodzinnego Malborka. I wymyśliłam sobie, że przygotuję dla Was mały subiektywny przewodnik. Taki Malbork “nieturystycznie”. Jakem zaplanowała, takem zrobiła. Ale uprzedzam. To nie będzie przewodnik, jakiego się spodziewacie!

 

Zapraszam na 24h w Malborku. Ruszamy.

 

6:00 We wtorki i piątki życie miasta zaczyna się wyjątkowo wcześnie, gdyż w te dni o poranku jest rynek! Coś, czego bardzo brakuje mi w Warszawie. Miejsce, gdzie niedrogo można kupić świeże owoce, warzywa i przede wszystkim świeże, cięte kwiaty! Ja na rynek (jeśli już) wybywam ok. 8:00 rano, łapiąc politowanie w oczach mojego dziadka, który o tej porze zdążył już wrócić dwa razy.

 

9:00 Gdy jestem na wakacjach, ulubionym posiłkiem dnia jest dla mnie śniadanie – hotelowe lub w pobliskiej knajpce. Jeśli już obudzicie się, zerkając przez okno na Zamek (no jest i zamek, największa atrakcja przecież ;) i zechcecie wybrać się na śniadanie „na mieście” to lepiej zostańcie w pokoju, idźcie na śniadanie do hotelowej restauracji, a najlepiej dzień wcześniej zaopatrzcie się w niezbędne artykuły spożywcze w sklepie. Kocham to miasteczko za jego klimat, ale gastronomia to jego ogromny słaby punkt.

Alternatywnie, biegnijcie do Maca na darmową kawę, croissanta i wifi.

 

11:00 Gotowi na Zamek? No to biegnijcie. No wiem, bilety są masakrycznie drogie. Zanim zapytacie mnie, czy jest jakieś ukryte wejście w fosie, zamaskowane krzakami, przez które można się wcisnąć na zamek tunelem wentylacyjnym nie płacąc za wejście, to odpowiadam lojalnie, że nie ma. Czy jest zatem sposób, żeby wejść na zamek taniej? Jest. Nawet dwa.

Po pierwsze, możecie zarezerwować sobie stolik w restauracji Gothic Cafe, która mieści się na zamku. Nie wejdziecie oczywiście wtedy wszędzie, ale na sam zamek dostaniecie się bez konieczności kupowania biletu. A drugi sposób? No cóż, trzeba mieć wujka, który jest strażnikiem na zamku ;).

 

14:00 Co, głodni? Obawiam się, że niewiele będę Wam mogła w tej kwestii pomóc. Przecież nie zaproszę wszystkich na obiad do mojej mamy czy babci. Jedynym miejscem, które mogę Wam polecić ze spokojnym sumieniem, to wspomniana już przeze mnie Gothic Cafe, prowadzona przez wyjątkowego Mistrza Kuchni, Pana Bogdana Gałązkę. Restauracja ta należy też do organizacji Slow Food Polska.

Jest natomiast kilka miejsc, które odradzam Wam z całych sił. Nie musicie wiedzieć dlaczego, po prostu mi zaufajcie. Przede wszystkim, wszystkie pseudo-jadłodajnie przy ul. Kościuszki, głównym deptaku miasta. Zostawcie te wszystkie pizzerie, kebaby i takie tam. Nie warto. W szczególności odradzam Pizzeria Castello, chyba że jesteście poszukiwaczami wyjątkowo silnych wrażeń.

Alternatywnie, biegnijcie do Maca na cheeseburgera, frytki i wifi.

 

16:00 Zmęczeni? Oby nie, bo przygotowałam dla Was mnóstwo popołudniowych atrakcji. No dobra. Who am I kidding? Nie mam dla Was typowych, miejskich atrakcji. Chodzenie po sklepach odpada, nic godnego uwagi. Na popołudniową kawę z ciastem też niestety nie bardzo jest gdzie pójść, chyba że w okolicach zamku. Ceny turystyczne, ale co zrobisz. Często znajomi pytają mnie, gdzie na kawę i obiad chodzą lokalesi? Otóż nigdzie, moi drodzy, naprawdę nigdzie. Kawę pije się w domu, a na obiad na mieście szkoda wydawać, bo po co. Nie ma popytu, nie ma podaży. Żelazne prawa rynku.

Jeśli więc nie macie ochoty wracać na zamek, nie macie dzieci, które można zabrać do dinoparku czy też do parku linowego, pożegnaliście się wewnętrznie z ochotą na kawę i dobre ciasto, to zapraszam Was do Malborka, jaki ja znam z lat dzieciństwa. Pokażę Wam kilka miejsc, które moim zdaniem nie są doceniane turystycznie. Choć pewnie słusznie. W moich oczach mają walor głównie sentymentalny.

Idziecie się ze mną pobawić na czołg? Nie, nie zwariowałam. W pobliskim malborskim parku, w środku miasta stoi sobie czołg. Sowiecki czołg. Genialny do wspinania się, włażenia na lufę (jak mama nie patrzy) i do środka przez luk (dla tych odważnych, o stalowych nerwach). Jak widać na zdjęciach, nadal stanowi tą samą rozrywkę, co 20 lat temu :).

malbork-przewodnik_3

malbork-przewodnik_4

 

Generalnie, okolica parku, którym jest czołg, czyli ulice 17-marca i Grunwaldzka to taki trochę malborski trójkąt bermudzki. W starych, pięknych kamienicach mieszczą się głównie mieszkania komunalne, dlatego też w dużej mierze okolica uznawana jest za niezbyt prestiżową i rozwojową. Tymczasem, te mieszkania są przepiękne. Wysokie, przestronne, z pięknymi piecami kaflowymi (założę się, że niektóre jeszcze działają). Mają przepiękne,choć zaniedbane elewacje. Zobaczcie sami…

malbork-przewodnik_5

malbork-przewodnik_6

malbork-przewodnik_7

malbork-przewodnik_10

 

Tak samo, obok bloku moich dziadków stoi dom. Przepiękny, zabytkowy dom podcieniowy. Stoi i niszczeje, ponieważ w środku również są mieszkania komunalne i nikt o zabytek zbytnio nie dba. Niestety.

malbork-przewodnik_8

 

Na koniec, chcę Wam pokazać kolejny dom. Nie byle-jaki dom. Nie wiem dlaczego (może to te kolumny!), dom ten wyjątkowo działał kiedyś na dziecięcą wyobraźnię. Wyobrażaliśmy sobie, że mieszka tam duch, albo wiecie, księżniczka. Zawsze chciałam w nim zamieszkać. No, dziś już nie :).

malbork-przewodnik_2

 

19:00 Na kolację marsz do domu, pardon, do hotelu. Alternatywnie, biegnijcie do Maca na BigMaca, surówkę i wifi.

 

21:00 Na imprezę byście chcieli? W moich czasach (rzekła 32-latka) chodziło się na tzw. Dołek. Obecnie ta dyskoteka jest zamknięta, a wieść gminna niesie, że zniknie zupełnie z powodu planowanej budowy drugiej nitki mostu na Nogacie. Więcej grzechów nie pamiętam. Nie polecę Wam innych, godnych uwagi miejsc, bo takich nie ma. Chyba, że chcecie żłopać piwko nad Nogatem, koło zamku, co też ma swój unikalny urok.

 

24:00 Zapraszam Was teraz na wieczorny, tudzież nocny spacer. Malbork nocą nie jest szczególnie atrakcyjny (to nie metropolia), ale ścieżka nad Nogatem (wzdłuż rzeki aż do zamku) ma swoisty urok nocą, gdy zamek i okoliczne budowle są pięknie podświetlone, a po przejściu drewnianym mostem (przy zamku) na drugą stronę rzeki widzimy zamek w pełnej okazałości. Warto.

malbork-przewodnik_9

malbork-przewodnik_11

malbork-przewodnik_12

malbork-przewodnik_13

(wybaczcie jakość zdjęć, wybrałam się bez statywu)

 

I co? Ostrzegałam, że nie będzie to przewodnik, jakich wiele, ale pewnym kwestiom musi stać się zadość.  Nie polecę Wam noclegów, mam doświadczenia wyłącznie ze swojego domu, gdzie jest najwygodniejsze łóżko, najpyszniejsze śniadania i najlepsza obsługa ;). Blisko mojego domu jest  hotel Stary Malbork, podobno niezły. Nie nocowałam tam, ale oglądałam pokoje tuż po otwarciu hotelu kilka lat temu – były ładne :). Jedzenie – jedyną restauracją godną polecenia jest Gothic Cafe. O reszcie postarajcie się zapomnieć. Gastronomia to stanowczo słaby punkt Malborka. Z pamiątek możecie zakupić krzyżackie miecze, albo nie robić z siebie wariata i po prostu porobić dużo zdjęć. Warta zakupu jest też bursztynowa biżuteria, jak wszędzie na wybrzeżu. 

W sezonie, ale nie tylko, w mieście jest naprawdę dużo wydarzeń kulturalnych i sportowych. Warto śledzić portal 82-200.pl. Jeśli wybieralibyście się do Malborka w przyszły weekend, to odbędzie się kolejna edycja imprezy lotniczej Open Air Day na podmalborskim lotnisku wojskowym. Jak chcesz przeżyć ekstra przygodę to w pakiecie VIP za jedyne 5000 zł będzie można przelecieć się odrzutowym samolotem Iskra. Wbrew pozorom, nudno nie jest :).

 

Wybierasz się do Malborka i masz pytania? Śmiało, daj znać w komentarzu. Jak będę umiała, tak pomogę :). 

 

***

Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się do Simplicite Newslettera. Wszystkie najfajniejsze rzeczy znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin, a Simplicite od kuchni też na Instagramie. Do zobaczenia!

 

4 komentarze
  • Byłam w Malborku kilka razy, na własną rękę i ze szkolną wycieczką. Ma urok przedwojennego miasteczka, można poczuć klimat dawnych lat. Ale z jedzeniem jest tak jak piszesz. My wylądowaliśmy właśnie w pizzerii koło zamku, gdy będę tam następnym razem wybiorę Gothic cafe.

    • K.

      No wiem :(. Niestety, jedzenie w mieście jest na dramatycznym poziomie, nastawione na szybki zysk.

  • beata

    Nie znałam tego wyrażenie masakrycznie drogie. Dzięki za cynk z tą kafejką, z ktorej można przemknąc się do zamku. Czyżbys miała tego wujak strażnika? Jeżeli tak to zazdroszczę. Pozdrawiam Beata

    • K.

      Przyszywanego wujka :).