Posezonowe porządki w szafie czyli podsumowanie projektu Szafa Minimalistki Edycja letnia

szafa-minimalistki-edycja-letnia_9

Niesamowite, ale właśnie minęło lato. Czy to mi się podoba, czy nie. Minęło też 13 tygodni (really!) wyzwania Szafa Minimalistki. Gdy nieśmiało zaczynałam ten projekt, nie sądziłam, że stanie się tak ważną częścią na moim blogu. Teraz, nie wyobrażam już sobie Simplicite bez tego cyklu. Wasze ciepłe słowa są dla mnie największą nagrodą i bardzo Wam za nie dziękuję. Dochodzą mnie nieustannie Wasze głosy i maile, że przeglądacie, czyścicie i przerabiacie swoje szafy. Mega fajnie! Czuję też pewną odpowiedzialność. Patetycznie zabrzmiało, ale trudno :). Żeby nie przestawać, żeby podnosić sobie i Wam poprzeczkę, żeby stale pokazywać, że naprawdę mniej znaczy lepiej. W tym projekcie chodzi, chodziło i zawsze będzie chodzić o to, że nie potrzeba ton ciuchów, żeby wyglądać i czuć się dobrze. Że w przypadku szafy niesamowicie sprawdza się zasada Pareto, która mówi o tym, że przez 80% czasu chodzimy w 20% naszych ubrań. Po co więc trzymać te pozostałe 80% naszej szafy?

 

Dzisiaj, naszło mnie też na podsumowania. No dobra, trochę zmyślam, na tym postem siedzę już od dobrych 2 tygodni, żeby wszystko ładnie wyglądało, było czytelne i okraszone zdjęciami. Poniżej znajdziecie linki do wszystkich dotychczasowych zestawień Szafy Minimalistki:

 Szafa Minimalistki. Tydzień 1

 Szafa Minimalistki. Tydzień 2

 Szafa Minimalistki. Tydzień 3

 Szafa Minimalistki. Tydzień 4

 Szafa Minimalistki. Tydzień 5

 Szafa Minimalistki na wakacjach!

 Szafa Minimalistki. Tydzień 7

 Szafa Minimalistki. Tydzień 8

 Szafa Minimalistki. Tydzień 9

 Szafa Minimalistki. Tydzień 10

 Szafa Minimalistki. Tydzień 11

 Szafa Minimalistki. Tydzień 12

 Szafa Minimalistki. Tydzień 13

 

A jak nie chce Wam się klikać, to tutaj znajdziecie krótkie, zdjęciowe podsumowanie. Oto prawie 100 stylizacji czyli Szafa Minimalistki edycja letnia w pełnej krasie!!! Ale fajnie to wygląda, prawda? :) Która jest Wasza ulubiona? Bo ja chyba skłaniam się do tych wakacyjnych z białymi chinosami i tych ze spódnicą w kropki :).

szafa-minimalistki-edycja-letnia_1

szafa-minimalistki-edycja-letnia_2

szafa-minimalistki-edycja-letnia_3

szafa-minimalistki-edycja-letnia_4

szafa-minimalistki-edycja-letnia_5

szafa-minimalistki-edycja-letnia_6

szafa-minimalistki-edycja-letnia_7

szafa-minimalistki-edycja-letnia_8

Po sezonie standardowo staram się przeprowadzić ciuchowe porządki. Tym razem, postanowiłam pobawić się też w statystyki i dokładnie policzyć, które ubrania w mojej szafie nosiłam tego lata najczęściej, a tym samym, które są mi absolutnie nieodzowne. Na drugim końcu będą te, których być może powinnam się pozbyć i nie zaśmiecać nimi swojej szafy. Zero sentymentów, czysta statystyka. Muszę się też szczerze przed sobą i Wami przyznać, że w szafie zostało mi kilka sztuk letnich ubrań, których nie założyłam ANI RAZU! Kilka razy miałam je w ręku i zamierzałam włączyć do zestawienia na dany tydzień… , ale okazywały się być zbyt mało uniwersalne, albo po prostu to nie były dobre zakupy, do czego również muszę się przyznać, chociaż to nie jest najłatwiejsze. W końcu, każdy lubi być nieomylny, nie?

 

Poniżej znajdziecie więc  2 zestawienia ciuchów. Najpierw te, bez których nie mogłabym się obejść. Te nosiłam najczęściej, zresztą zobaczcie sami – liczba przy danym ubraniu oznacza, ile razy użyłam go w stylizacji na dany dzień. Dla ułatwienia dodam, że projekt od początku trwał przez 91 dni. Prawie jak 100 Happy Days :). Drugie zestawienie to ubrania noszone najrzadziej. Część z nich trafi w lepsze ręce, czas pokazał, że w mojej szafie nie są niezbędne. 

Tego lata nosiłam najczęściej:

Buty

– sandały [16]

– beżowe balerinki [25]

– białe tenisówki [15]

Spodnie

– białe, bawełniane chinosy [13]

– jeansy rurki [12]

Spódnice/sukienki

– ołówkowa, bawełniana, granatowa w białe kropki [6]

– ołówkowa, jeansowa spódnica [8]

Bluzki/koszule

– biała, bawełniana koszula [6]

– biała, bawełniana koszulka [22]

– beżowa, lniana koszulka [6]

Swetry

– szary, bawełniany sweter z dekoltem w serek [4]

– beżowy, bawełniany sweter z dekoltem w serek [4]

 

Aha, pamiętajcie pls, że powyższe zestawienie to naprawdę czysta statystyka. Gdybym miała naraz ubrać się w rzeczy, które statystycznie nosiłam najczęściej to musiałabym założyć białą koszulkę do białych chinosów z beżowymi baletkami. Wyglądałabym, nie przymierzając, jak dziewczę, co w pośpiechu uciekło z młyna. W każdym razie, tak wyszło, że własnie te ubrania nosiłam tego lata najczęściej. W sumie, to nic dziwnego. Białe ubrania są dla mnie doskonałą, letnią bazą i punktem wyjścia. Zastanówcie się, który bazowy kolor będzie dla Was dobry. Niekoniecznie musi być to biel, może być beż, kremowy, skorupka jajka itp. Warto mieć taki jasny odcień dobry dla Waszej karnacji. To mega ułatwienie.

 

Tak sobie myślę, że generalnie to odrobinę może być też przekłamane. Gdybym miała wybrać swoje ulubione, letnie ubrania, lista wyglądałaby odrobinę inaczej i z pewnością byłaby duuuużo krótsza. Różnica wynika chyba z tego, że bardzo chciałam wypróbować część ubrań – czy się nadają, czy dobrze się w nich czuję, czy będę potrafiła je pozestawiać ze sobą na nowo. Część przeszła test, część niestety nie. No i do tego doszły ubrania nie noszone przeze mnie tego lata. Te, które są czysto letnie wędrują do oddania/wyrzucenia/sprzedania. Te, które nadają się do noszenia jesienią dostały drugą szansę.

 

Po długich rozmyślaniach i walkach sama ze sobą, postanowiłam, że POZBĘDĘ SIĘ:

  1. Tenisówek na koturnie Tommy’ego Hilfiger’a – tutaj obrazowo wytłumaczyłam dlaczego :)
  2. Białych tenisówek. To jeden z najbardziej eksploatowanych elementów w mojej szafie, przez co się zniszczyły. Jak pisałam wcześniej, specjalnie nie inwestuję w drogie białe tenisówki i wymieniam je po sezonie.
  3. Granatowych, bawełnianych chinosów. Już przyszedł na nie czas, po prostu. Są zbyt zniszczone, żeby nosić je w przyszłym roku.
  4. Białych jeansów. Założyłam je raptem dwa razy przez całe wakacje i szczerze mówiąc, niezbyt dobrze się w nich czuję. Wypadają więc z szafy, chociaż są praktycznie nowe i zupełnie nie zniszczone.
  5. Plisowanej, szarej spódnicy, choć tu się ciągle biję z myślami. Lubię ją, ale jakoś tak rzadko ubieram… Jak myślicie? Wyrzucać?
  6. Niebieskiej, bawełnianej koszulki. Niezbyt dobrze się w niej czuję, nie wiem, chyba to kwestia koloru. W każdym razie miałam ją na sobie tylko raz.
  7. Granatowego, bawełnianego polo (trochę już podniszczone – 6 lat noszenia robi swoje).
  8. oraz oczywiście rzeczy, których nie nosiłam, a wyszło tego aż 15 sztuk ubrań. No mercy. 

 

Tradycyjnie również, czysto letnie ubrania powędrują na dno szafy, ustępując miejsca ciepłym swetrom i wełnie. Stosowany przeze mnie patent jest strasznie prosty. Na dnie szafy mam materiałową torbę, kupioną w Ikea (o, taką). Po skończonym sezonie, wędrują do niej odpowiednio letnie/wiosenne i zimowe/jesienne ubrania. Przy czym, nie ma tego dużo, naprawdę. Większość moich ubrań jest raczej uniwersalna, np. jeansy, koszule czy kaszmirowe swetry, ale niektóre rzeczy, takie jak krótkie spodenki, ciepłe szaliki przydadzą się raczej tylko w konkretnym sezonie. Taki przegląd zajmuje mi teraz ok. godzinę. A Wy? Macie swoje sposoby na posezonowe porządki? Chętnie podpatrzę nowe sztuczki.

 

Na koniec chciałabym Wam jeszcze raz podziękować. Za to, że jesteście, komentujecie i wspieracie nawet, gdy tydzień stylizacyjnie był może mniej udany. W końcu to „prawdziwe” ubrania, a nie stylizacje fabrykowane na potrzeby sesji, więc można mieć gorszy tydzień, albo dwa ;). Jeśli macie ochotę sobie obejrzeć bardziej szczegółowo, na kolejnej stronie podaję pełne zestawienie co i ile razy miałam na sobie przez te 91 dni.

Czytaj dalej na stronie 2.

 

***

Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się do Simplicite Newslettera. Wszystkie najfajniejsze rzeczy znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin, a Simplicite od kuchni też na Instagramie. Do zobaczenia!

 

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • Izabela

    Od jakiegoś czasu zaczęłam czytać Twojego bloga i jestem zachwycona. Bardzo bliska jest mi Twoja filozofia ( także przez do niedawna studencki budżet i mieszkanie na walizkach – to nie tylko siła charakteru!). Bardzo lubię cykl Szafa Minimalistki – nie mogę się doczekać edycji jesiennej! Pozdrawiam!

    • K.

      Dzięki! Właśnie przygotowuję się do edycji jesiennej. Wciągnęłam się na maksa :). Najlepsze jest to, że MM też coś przebąkuje, żeby mu pomóc z Jego szafą. Inspiruję mężczyzn!! ;)

  • FashandRoll

    Chyba zacznę sobie robić codziennie jedno zdjęcie „stroju dnia”, tak dla siebie. Niekoniecznie wybierając kilka rzeczy, które będę zakładać w danym tygodniu, ale właśnie po to aby sprawdzić, co noszę najczęściej i bez skrupułów wyrzucać zbędne ubrania.

    • K.

      To jest naprawdę bardzo dobry pomysł. Jest kilka metod sprawdzenia, które ubrania nosi się najczęściej, np. myk z wieszakami, ale zdjęcie jest chyba najbardziej wymierne. Byle potem się nie wymigać od wyrzucania :)

      • Natalia Kurowska

        zdjęcia to dobry pomysł ale tylko wtedy kiedy aparat jest Twoim przyjacielem. ja i aparat to dwa różne światy i zdecydowanie wolałabym zostać przy wieszakach. moja szafa ma teraz test ale odstaje on od metod „polecanych” w internecie. otóż mieszkam chwilowo pokątem u kogoś rzeczy w walizce i nie mogę sobie pozwolić na rozwieszenie. okazuje się ze z 3 walizek ubrań noszę zaledwie jedną i to najmniejszą:)

      • K.

        Natalia, wierz mi, moje relacje z aparatem też określiłabym jako „chłodne”. Po kilku tygodniach codziennego robienia zdjęć trochę się oswoiłam, ale ile mnie to kosztuje stresu i nerwów to tylko ja i MM (który robi zdjęcia) wiemy.

  • Paulina Kraków

    Super podsumowanie! Już nie mogę się doczekać jesiennej edycji! Chyba w końcu zmobilizuję się, żeby popracować nad moją szafą i pozbyć się niepotrzebnych ubrań:)

  • Magda

    Hej Kasiu.
    Jednym z moich ulubionych Twoich zdjęć jest to z wakacji, gdzie siedzisz na kanapie w pasy (białe spodnie, szara bluzka), a drugie z łódki (bluzka w paski). Ale to wakacyjne jest najlepsze – serio, jak je oglądałam, dosłownie powiało z ekranu niewymuszonym luksusem, cokolwiek to oznacza :)
    Bardzo lubię do Ciebie zaglądać, bo od jakiegoś czasu gruntownie odświeżałam szafę i było mi bardzo fajnie trafić na bloga, gdzie zobaczyłam bardzo podobne ciuchy do moich, podobny styl i w ogóle chyba jesteśmy równolatkami, tak mi się zdaje. A Szafa Minimalistki to strzał w dziesiątkę!
    System pakowania ubrań na dno szaf po sezonie mam taki sam jak Twój (poza torbą), teraz wyciągnę z tego dna kilka swetrów, a schowam letnie ubrania.
    Wiesz, jaki post jeszcze byłby fajny? Ale to bardziej na koniec roku – gdybyś przedstawiła swoje najbardziej trafne zakupy ubraniowe i największe klapy z tego roku, bo każda z nas chyba od czasu do czasu zalicza wpadkę. Ja coraz rzadziej, ale jednak się zdarza. Taka luźna propozycja.
    Pozdrawiam :)

    • K.

      O matko, no jasne! Tych nietrafionych było mnóstwo :-) . Świetny pomysł na wpis! Dzięki :-)

    • galeria61

      Mnie od razu urzekło to zdjęcie, o którym piszesz. Na kanapie w pasy. Po prostu exclusive! Zastanawiam się z czego to wynika (pomijając piękną modelkę – Kasiu, wybacz, że Cię pomijam) i dochodzę do wniosku, że to dobór kolorów. Szary i biały. A ponadto – wzór w pasy. Klasyka minimalizmu.
      Kasiu, gratulacje :)

  • Anna

    Jakbyś zdecydowała się pozbyć tej szarej, plisowanej spódnicy to z chęcią się nią zaopiekuje :)

    • K.

      Annia, sorry, ale ta spódnica jest już wstępnie zarezerwowana :).

      • Anna

        Haha, jakby jednak nie znalazła właściciela to się polecam.

      • K.

        Spoko, będę pamiętać :).

  • Eve S

    Przeczytałam wszystko, co jest na Twoim blogu od tzw. deski do deski i szafa minimalistki to świetny cykl – bardzo ożywił Twojego bloga. Nie mogę doczekać się inspiracji na sezon jesienno-zimowy. I chyba także zrobię myk zaproponowany przez FashandRoll z robieniem sobie zdjęć, bardzo mi się spodobał. Mnie także zachęciłaś do zrobienia porządków w szafie – mimo, że wyrzuciłam chyba z 10 worków z ubraniami w przedpokoju stoi kolejne 6 gotowe do wrzucenia do kontenera. Bez sentymentu ani łudzenia się, że je sprzedam (nie mam na to czasu a tworzy to tylko taką poczekalnię bez końca).
    PS. Co do Twojej plisowanej spódnicy optuję za wywaleniem jej – na wieszaku wygląda cudownie, ale na Tobie jakoś mniej…

    • K.

      Eve, naprawdę przeczytałaś wszystko??? Ale fajnie :). Dzięki za szczerość, chyba faktycznie się jej pozbędę.

      • Eve S

        Naprawdę naprawdę:) Ten krejzol co całą sobotę czytał to właśnie ja :) Ale trafiłam tu właśnie dzięki cyklowi szafa minimalistki, a potem cofałam się, cofałam cofałam aż tu zonk :D

      • K.

        Eve, czy ja mogę skorzystać z okazji i podpytać Cię pls pls, co poza szafą Ci się najbardziej podobało z dotychczasowych wpisów? Tak sobie ostatnio przemyśliwuję o przyszłości bloga i taki Czytelnik jak Ty to skarb :). Coś byś podpowiedziała?

      • Eve S

        Bardzo podobało mi się Ikeowskie DIY i post o wybaczaniu sobie. Ale to może dlatego że jestem maniaczką Zen Habits i w ogóle takich lifestylowych przemyśleń.

      • K.

        Dzięki wielkie! Myślę, że w takim razie powinny Ci się spodobać posty, które planuje na jesień :-) .

  • Agnieszka Kulawczyk

    Szafa minimalistki to świetny cykl. Jedne stylizacje są „wow” – nie można oderwać od Ciebie oczu (np. beżowa koszula i granatowa spódniczka ;-) ) – inne zupełnie zwyczajne prezentują się super :)
    Wyzwania mają za zadanie wytrącać człowieka z jego strefy komfortu. Zmuszają do większej kreatywności, do utrzymania dyscypliny, do przełamania barier. Jestem zafascynowana tym cyklem :) Z drugiej strony uświadamiam sobie, że niestety ubrania to ciągle moja pięta Achillesowa i chociaż bardzo dużo w tym temacie zrobiłam, to ciągle jeszcze widać lekkie przejawy niekonsekwencji.
    Pozostaję wierna workom próżniowym – ubrania nie kurzą się, a poza tym moja garderoba znokautowałaby torbę z IKEA, a może nawet dwie ;) (wiem, wiem, nie ma się czym chwalić ;-) ) bardzo podoba mi się pomysł z robieniem zdjęć tego, co się codziennie ma na sobie, by wyeliminować nienoszone ubrania. Skorzystam, ale na swój użytek zmienię to w zapisywanie, co się miało na sobie konkretnego dnia ;)

  • Ależ się napracowałaś nad tym podsumowującym postem. Ja swoje porządki w
    szafie zaczęłam od końca, czyli od kupna ubrań, których mi brakowało na lato, a
    teraz nie mam weny i czasu by zrobić generalne porządki. Ale muszę się zabrać,
    bo jesień tuż tuż, a ja wciąż wakacyjnie. Jak tak patrzę na Twoją zawartość, to
    muszę przyznać, że taka mocno minimalistyczna (w sensie ilości) nie jest, ale
    to co podoba mi się najbardziej to spójność i dopasowanie jednych ubrań do
    drugich.

    Oczywiście czekam na jesienną odsłonę :)

    • K.

      Wiesz, że zadawałam sobie to pytanie: Czy ja mam dużo ubrań? i odpowiedź nie jest taka prosta nadal. Wydawało mi się, że mam sporo (kiedyś dużo kupowałam), ale w porównaniu do większości moich koleżanek (w sensie objętości szafy) jestem ubogą kuzynką, naprawdę ;). Jest to więc kwestia bardzo mocno względna.

      Wiem natomiast, że jak się człowiek zatrzyma i pomyśli, przestanie na chwilę kupować, a zacznie kombinować z ciuchami, które ma (z reguły wychodząc poza swoją strefę komfortu) to nagle okazuje się, że tych ciuchów jest mnóstwo, a możliwości ich noszenia jeszcze więcej.

  • Niesamowicie motywujesz tym cyklem wpisów. Posiadanie niewielu, ale sprawdzonych i pasujących w większości do siebie ubrań musi bardzo ułatwiać życie.
    Mnie najbardziej podobają się stylizacje z ciemną ołówkową spódnicą… No i ta żółta jest mega.

  • Pingback: Szafa Minimalistki "od kuchni". Pytania i odpowiedzi - Simplicite()

  • magdalena

    hi, czy zimowe podsumowanie tez bedzie?

    • czemu nie, chociaż mam tyle pomysłów na wpisy, że nie wiem gdzie i kiedy to wcisnę :))