Minimalistka w podróży. 10 sztuczek na zminimalizowanie bagażu i lista moich podróżnych niezbędników

minimalistka-w-podrozy

Toskania samolotem (tanie linie). 10 dni. Dwie dorosłe osoby. Cały nasz bagaż to mała walizka podręczna, plecak na laptopa i płócienna torba jako moja torebka. Chcecie wiedzieć, jak to robimy?

 

Lekkie podróżowanie ma wiele zalet: odciąża kręgosłup i ręce, zwiększa szybkość przemieszczania się, ale przede wszystkim jest dużo tańsze. I to niezależnie od wybranego środka transportu (np. większy i cięższy bagaż to więcej spalonego paliwa). Tę zaletę widzimy szczególnie mocno, gdy podróżujemy samolotem. Żeby ograniczyć koszty najczęściej wybieram tanie linie, a to równa się mały bagaż. Czasami naprawdę mały – np. Wizzair jako darmowy bagaż podręczny traktuje mały plecak lub większą damską torbę. Do tego dochodzą oczywiście limity wagowe.

 

A ja nie lubię przepłacać. Nigdy w życiu nie płaciłam za nadbagaż, to byłaby hańba dla minimalistki ;)). Pakuję się sprawnie, szybko, chociaż do końca nigdy nie opuszcza mnie myśl czy aby wszystko zabrałam. Nawet, jeśli pakuję się z listą. No i nie ma gwarancji, że nie zgubię czegoś w podróży… niestety zdarza mi się :/.

 

Na blogu znajdziecie już dwa kompletne poradniki jak się spakować. Tym razem zebrałam w jednym miejscu swoje sztuczki i podróżne niezbędniki.

 

Jak spakować walizkę na 2 tygodnie? ⇐

Jak spakować walizkę na weekend? ⇐

 


Moje podróżne niezbędniki


 

Jedwabny szal – zdecydowanie mój numer 1 wśród niezbędników. Kiedyś zabierałam bawełniany, ale dwa lata temu kupiłam na tajskim targu szal z grubego jedwabiu i ten służy mi jeszcze lepiej. Poniżej tylko kilka wybranych i sprawdzonych zastosowań.

  • w samolocie chroni mnie przed zimnym powietrzem z klimatyzacji
  • w samochodzie służy jako poduszka, albo chroni opalone ramię przed obcierającym pasem bezpieczeństwa (sprawdzone!)
  • w gorący dzień osłania głowę lub ramiona przed piekącym słońcem
  • w zimny dzień lub wietrzny wieczór grzeje
  • mogę go zabrać nawet do eleganckiej restauracji, aby osłonić ramiona
  • w kościołach i meczetach mogę osłonić nim głowę, ramiona lub kolana (robię z niego spódniczkę), jeśli nie wypada mieć odkrytych
  • w razie potrzeby służy za doraźny ręcznik, albo…
  • … kocyk, który można rozłożyć na trawie lub piasku

 

Skarpetki i zwykła bluza – ponieważ jestem zmarzlakiem, ciepłe skarpety zabieram ze sobą nawet do kina :). Wszędzie tam, gdzie może mi dokuczyć klimatyzacja. Zabieram je również do swojej torebki na pokład samolotu. Zakładam też, jeśli w nocy marzną mi stopy. W Toskanii okazały się niezbędne, ponieważ wieczory i noce są już chłodne, poranki rześkie, a w agroturismo ogrzewania raczej brak :). Skarpety przydają się też, gdy wracamy z ciepłego kraju do rodzimego, w którym już tak ciepło nie jest. Jeśli ostatnio na Okęciu widziałyście dziwoląga w skarpetach w grochy założonych do balerinek to byłam to ja, wracająca z Toskanii ;). Podobnie traktuję bluzę.

 

Płócienna torba – z reguły pakowałam jedną zwykła bawełnianą torbę do swojej torebki. Taki dodatkowy „nośnik” po prostu się przydaje: jako torba na zakupy czy torba na plażę, a złożona praktycznie nie zajmuje miejsca. Tym razem postanowiłam wcale nie zabierać normalnej torebki, tylko wszystkie podręczne rzeczy zapakować do płóciennej torby (portfel, telefon, aparat fotograficzny, woda itp.). Nie zawsze będzie to idealne rozwiązanie, ale całkiem dobrze się sprawdziło akurat na tym wyjeździe, który spędziliśmy głównie na wsi, poruszając się wypożyczonym samochodem.

 

Salvavida – lubię mieć pod ręką coś znajomego do jedzenia, zwłaszcza gdy jadę do egzotycznego kraju. Taki drobiazg, który zaspokaja głód, gdy akurat nie mam jak kupić czegoś innego do jedzenia. Pozwala też nie wydawać dużo, gdy głód akurat dopadnie mnie np. na lotnisku czy w samolocie, gdzie nie znoszę przepłacać za wszystko. Od lat w tej roli zabieramy ciasteczka BelVita :).

 

Dmuchana poduszka (opcjonalnie) – taka samolotowa. Na długie podróże jest mi niezbędna, w przeciwnym razie po długim locie wszystko mnie boli, to już ten wiek, niestety :). Poza tym przydaje się również, gdy nocujemy w różnych dziwnych miejscach, gdzie nie zawsze jest dobra poduszka do spania. Wybieram dmuchaną, ponieważ po spuszczeniu powietrza zajmuje niewiele miejsca w bagażu, mniej więcej tyle, co jedna para skarpet.

 

Czytnik książek – to jednak cudowny wynalazek w podróży. Uwielbiam mojego Kindle też dlatego, że nawet w długą podróż nie muszę do niego zabierać ładowarki, bateria wytrzymuje baaaaaaardzo długo. To była moja główna obawa przed zakupem, że dojdzie mi kolejna ładowarka do noszenia. Oczywiście, zdarza mi się zabierać również papierowe książki (do Toskanii wzięłam 3), ale Kindle rządzi w podróży.

 

Poliestrowe ubranie – tak, tak, poliestrowe. Pomimo miliona minusów, poliester, a raczej syntetyki generalnie mają jedną, niepodważalną zaletę – nie gniotą się. Dlatego, gdy zostaje mi mało miejsca dokładam do walizki np. poliestrową spódnicę (koszulek i bluzek z syntetyków nie mam i nie noszę). Sprawdza się świetnie!

 

Moje sztuczki i metody na zminimalizowanie bagażu

 

 


Zamiast dopychać walizkę/plecak wg wymyślnych metod, po prostu weź mniej rzeczy


Internet pełen jest poradników, filmów i tutoriali, które pozwalają dopchnąć kolanem więcej, więcej i więcej. Jeśli po prostu MUSISZ zabrać bardzo dużo rzeczy, takie porady Ci się przydadzą. Jednak, ja wolę zabrać mniej i zwyczajnie nie martwić się, że walizka ciężka, albo mam ich kilka, albo, co najgorsze, a widywałam to wielokrotnie na lotniskach, w ostatniej chwili przepakowywać walizki, wyrzucając całą zawartość na środek i w popłochu zakładać na siebie najcięższe rzeczy, bo limit kilogramów zostanie przekroczony. Masakra!

 

W podróży nie muszę być maksymalnie wymuskana (z reguły nie maluję się i mam na sobie bluzę), ale ani w walizkach, ani na sobie nie lubię mieć za dużo. Lubię to poczucie, gdy elegancko i sprawnie przechodzę przez kontrolę bezpieczeństwa, nie musząc zdejmować i dokładać kolejnych i kolejnych warstw ubrań, dodatków i gadżetów zabranych „na siebie”, żeby odciążyć bagaż.

 


Dokonaj wyboru


Na Instagramie, pod zdjęciem naszego ostatniego bagażu pojawiło się standardowo pytanie o pranie. Skoro biorę mniej rzeczy to pewnie chodzę w brudnych. Podobnie, jak przy projekcie Szafa Minimalistki chciałabym raz na zawsze pożegnać się ze stereotypem 1 koszulka = 1 dzień w podróży. Moje koszulki wytrzymują spokojnie 2 dni noszenia, a doły (spódnice, spodnie, spodenki) jeszcze więcej. Jeśli nie wyobrażasz sobie chodzenia 2 dni w tym samym, albo wyprania czegoś w ręku (lub w hotelowej pralni) musisz wziąć więcej ubrań. Nie ma innego wyjścia. To po prostu kwestia dokonania wyboru. Mój przykładowy bagaż poniżej, a sposoby na zachowanie ubrań w czystości w kolejnym punkcie.

 

Mój ubraniowy bagaż na 10 dni w Toskanii:

  • 4 koszulki z krótkim rękawem
  • 1 koszulka na ramiączkach
  • krótkie spodenki
  • długa spódnica
  • spodnie chinosy
  • lekkie spodnie lyocellowe
  • baleriny
  • japonki
  • rozpinany kaszmirowy sweter
  • bluza
  • strój kąpielowy
  • jedwabny szal

 


Dbaj o ubrania w trakcie podróży


Wyjątkowo niedoceniany i niewykorzystywany punkt w podróży. Rozumiem, że na wakacjach ma się ochotę odpocząć od WSZYSTKIEGO, również od odkładania ubrań na miejsce czy prania, ale odrobina dbałości się opłaca. Jeśli nie lubisz wygniecionych ubrań, po przyjeździe na miejsce wyjmij je z walizki, strzepnij mocno i odwieś na oparcie krzeseł lub wieszaki. Dodatkowo, możesz je rozwiesić w zaparowanej łazience – wtedy rozprostują się i odświeżą.

 

Dodatkowo, daj swoim ubraniom trochę odpocząć, po całym dniu nie rzucaj bezwładnie na podłogę czy łóżko, rozwieś na wieszaku czy oparciu, wywietrz trochę. Może się okazać, że taka koszulka spokojnie posłuży Ci jeszcze przez jeden dzień. Jeśli zwiniesz ją w kulkę i wrzucisz byle jak do torby, to na pewno już jej więcej nie ubierzesz bez wyprania.

 


Dziel i pożyczaj


Dzielenie bagażu będzie skutecznie tylko jeśli podróżują razem 2 osoby lub więcej, to naturalne. Razem z MM zawsze zabieramy jeden szampon do włosów, pastę do zębów czy krem do twarzy. Jeśli bierzemy komputer, również jeden do wspólnego korzystania, jeden Kindle (w sumie tylko jeden mamy ;)) itp.

 

Podobnie wygląda kwestia pożyczania. Możemy pewne rzeczy pożyczyć od siebie – suszarkę, parasolkę itd., np. w trakcie blogerskiej podróży do Triestu okazało się, że zapomniałam kosmetyczki z pudrem, tuszem do rzęs i Ania z Fashionable poratowała mnie swoim podkładem. W ostateczności mogę sobie zawsze kupić brakującą rzecz.

 


Zadbaj o minimum


Ważna jest dla mnie świadomość rzeczy, które są mi w podróży niezbędne dla mojego osobistego komfortu. Przykładowo, raczej nie zabieram ze sobą żelu pod prysznic (jest prawie w każdym hotelu), ale zawsze biorę ze sobą swój szampon. Mam wymagające włosy i skórę głowy i eksperymentowanie w tym względzie prawie zawsze kończy się łupieżem czy zniszczonymi włosami. Podobną rolę mogą spełniać oczywiście leki czy też np. jedzenie dla dzieci.

 


Sprawdź noclegi


A raczej przyjrzyj się dokładnie miejscom, w których będziesz nocować i dopasuj do nich zawartość walizki/plecaka. Sprawdzaj, czy w pokoju hotelowym będzie suszarka i komplet kosmetyków. Dla mnie newralgicznym punktem jest suszarka do włosów, ponieważ myję włosy codzienne. Nawet jeśli nie ma jej w pokoju, bardzo często można ją wypożyczyć z recepcji. W niektórych jest też żelazko lub osobny pokój do prasowania.

 

Podobnie, nawet jeśli planuję plażowanie, nie zabieram ze sobą plażowego ręcznika (zajmuje strasznie dużo miejsca). W większości hoteli i pensjonatów takie ręczniki są na wyposażeniu, albo można o nie poprosić dodatkowo.

 


Podróżne opakowania na kosmetyki


Po latach podróżowania wiem doskonale, ile kosmetyku muszę odlać/przełożyć do podróżnych opakowań, żeby mi wystarczyło na całą podróż. Nie wiesz? Sprawdź przed wyjazdem. Odlej do mniejszej buteleczki np. płyn micelarny i używaj go zwyczajnie przez kolejne dni – z łatwością zauważysz, ile kosmetyku zużywasz na co dzień. Tyle samo zużyjesz w podróży. 

 

W bagażu podręcznym można przewozić kosmetyki w pojemnikach do 100 ml, ale ja i tak wolę mniejsze (zwłaszcza przy krótszych podróżach). Przez 10 dni nie jestem w stanie zużyć nawet 50 ml szamponu, a myję włosy codziennie. Zawartość mojej podróżnej kosmetyczki możecie zobaczyć tutaj. Buteleczka na olejek do mycia twarzy została mi po próbce jakiegoś toniku i służy mi już przez kilka lat jako buteleczka podróżna.

 

Ważna sprawa! Jeśli koniecznie musisz sobie kupić nowy zestaw podręcznych pojemników na kosmetyki, zrób to, ale zwróć uwagę, czy butelki na płyny mają zakręcane nakrętki, a nie tylko takie „na klik”. Te drugie bywają zawodne i tragedia w kosmetyczce gotowa :).

 


Sprawdź pogodę i szczególne warunki


O dopasowaniu bagażu do miejsca pobytu i rodzaju wyjazdu już pisałam tutaj. I nie chodzi mi tylko o sprawdzenie pogody, czy też zabranie butów trekingowych, gdy wybieramy się w góry. Niektóre kraje, zwłaszcza te egzotyczne są dość specyficzne i potrzebne są tam rzeczy, których nie zabieram np. podróżując po Europie.

 


Zminimalizuj sprzęt


Gdy podróżuje blogerka i inżynier informatyk to sami rozumiecie… pewien sprzęt jest nieodzowny :). Z reguły zabieramy ze sobą jeden komputer. Dopilnowanie poprawnego działania bloga korzystając tylko z telefonu jest możliwe, ale dość uciążliwe, dlatego wolę mieć pod ręką komputer. Do tego zabieram telefon, a od jakiegoś czasu również Kindle. Długo miałam problem a aparatem fotograficznym, Czytelnicy książki wiedzą jak zmieniało się moje podejście do fotografii. Długi czas bojkotowałam ciężką lustrzankę i zabieram na wyjazdy tylko telefon, ale mój telefon ma już wiele lat i jakość aparatu bardzo się pogorszyła. Rozważałam nowy telefon, ale poza aparatem jestem ze starego bardzo zadowolona. W końcu postanowiłam sprzedać lustrzankę, a w zamian kupić mały, lekki i poręczny aparat fotograficzny. Toskania była dla niego pierwszym testem i jestem bardzo zadowolona!

 

Uff, ale długi tekst mi wyszedł! Kto dotarł do końca, ten mistrz ;). Wypisałam chyba absolutnie wszystko, co wiem na temat minimalizowania bagażu, ale lubię się uczyć i z przyjemnością poczytam o Waszych metodach. Dzięki z góry!

 

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • Manufaktura Zdjęć

    Patent z płócienną torbą i szalem stosuję już od jakiegoś czasu. Świetnie się sprawdza. Szal to też często pareo na plaży. Jedyna rzecz, z której nie mogę zrezygnować to lustrzanka – dla niej zawsze musi być miejsce :)

  • W tym roku udało mi się spakować do bagażu podręcznego na całe trzytygodniowe wakacje (raz zrobiłam pranie) i już nie wyobrażam sobie płacić za dodatkowy bagaż. Wcześniej wydawało mi się to nierealne, ale da się :)

  • my na ostatnie wakacje pomimo rejestrowanego w cenie spakowaliśmy się w jedną walizkę średnią, wszyscy się dziwili, łącznie z obsługą na lotnisku :) da się!

  • anwen

    odnośnie ręcznika plażowego ja w tym roku odkryłam cudowną alternatywą, bardzo lekką i po zwinięciu zajmującą minimum miejsca – to tureckie ręczniki (kupowałam na tamtejszym targu za grosze), które jak się okazuje można kupić spokojnie i u nas. Są duże, lekkie i dodatkowo szybko schną, więc idealnie sprawdzają się na plaży. Poza tym są naprawdę ładne :) – mam wersje w granatowo białe i szaro-białe paski. https://www.google.pl/search?q=r%C4%99cznik+turecki&client=firefox-b&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwii1oqLoLfPAhVBPRQKHRtpB-8Q_AUICCgB&biw=1366&bih=657

    • Dorota

      Tak !!! Te ręczniki są super – i jako ręcznik i jako koc plażowy. Naprawdę fajna sprawa. Pozdrawiam Dorota

  • Koortschacos Ijuż

    Trochę będzie to związane z minimalizmem ;) Ponieważ żeglujemy – a na rejs nie można zabierać żadnych twardych walizek, a wszystko musi zazwyczaj dać się zminimalizować – grzechem jest zabieranie torby podróżnej i zwykłego, lekko usztywnianego plecaka – świetnym patentem okazały się torby z IKEI, zwijane w małą kuleczkę, w razie potrzeby świetnie spełniają rolę plecaka na bluzę, portfel, aparat, etc, kiedy planujemy jakąś popołudniową wycieczkę po nowej wyspie…
    Patent trochę podobny do płóciennej torby :)

  • Ta Mana

    Aa mam podobnie. Średnio co dwa tygodnie gdzieś Lecę i na 4 dni biorę tylko maly plecak a na dziesięć większy plecak o którym wiem że nawet super wypchany mieści sie w wymiarach 45l). Do tego zestaw kosmetyków do podróży mam już na stałe w łazience żeby włożyć i nie przelewac :) torba lnianka to najlepszy przyjaciel. Zawsze korzystam zamiast torebki!! Moim patentem jest jeszcze mała torebka na zip z rzeczami do samolotu a w niej: zatyczki do uszu (dzieci mnie wkurzaja) słuchawki guma do żucia (pomaga na zmiany ciśnienia i ból głowy z tym związany) coś do pisania tampon okulary przeciwsłoneczne chusteczki do nosa (jak widać w samolocie zdarzyło mi się już chyba wszystko :-D) i standardowe 2 euro na wypadek gdym jakimś cudem chciała coś pić (prawie się nie zdaża ale nie lubię szukać portfela) i obowiązkowo krople do oczu na klimę. Wyjmuje to po prostu z plecaka razem z czymś do czytania i telefonem i czekam aż podróż minie ;).Szybko sprawnie i bez szukania po plecakach rzeczy. Niestety ostatnio udało mi się mimo tych wszystkich super sprawdzonych sposobów zapomnieć biletu (akurat na tym lotnisku nie dało się odprawić online i nie miałam go na telefonie kosztowna sprawa w wizzairze 160 zł aktualnie. W innych liniach to zwykle nie jest duży problem) i…zaczęłam dumac nad jakimś wynalazkiem typu organizer podróżny albo portfel podróżny z miejscem na takie rzeczy jak bilety adresy mapki parę przegródek np na dwie waluty każda oddzielna. Czy macie dziewczyny jakieś patenty na tego typu rzeczy? Pewnie gdybym latała tylko 2 razy w roku nie zaprzatalabym sobie tym głowy ale…teraz coś takiego by się naprawdę przydało :). To taki off topic co do organizacji podróży :)! Będę serio wdzięczna za jakieś pomysły!!! :) Aa… Komentarz o sprawnym przechodzeniu przez bramkę jest super!!! Ja mam nawet swoją ulubioną sukienkę w tym celu :-D! Poliestrowa wygodna w mini serduszka i się nie gniecie. Każdy kontroler jest nawet milszy. Nie wiem może przez te serduszka? Choć takie mini są. I nie karzą ci wtedy butów zdejmować bo i tak widać całe nogi ;). Do niezbednika podróży 10dniowej dorzucilabym Power bank. Zwłaszcza gdy się podróżuje bez komputera i polegasz na telefonie to ratuje często sytuacje (tym bardziej gdy odwołują ci lot i w kolejce do przebukowania stoi tłum a ty nawet nie wiesz jakie masz opcje a twój telefon z internetem właśnie umiera :)<—- chyba zeeee masz organizer podróżny i wcale nie wykorzystuje telefonu więc baterie masz cała!!!! :) )Uściski i miłych podróży dziewczyny!!!

    • Mega komentarz! Dzięki wielkie! Też mam taką mini kosmetyczką z zatyczkami, słuchawkami, gumą do żucia (obowiązkowo!) i chusteczkami :)). Biletu mi się na szczęście nie zdarzyło zapomnieć, ale kiedyś zgubiłam… dowód osobisty :/, odnalazł się po kilku miesiącach w Frankfurcie i mi go odesłali. Od tego czasu mam ze sobą portfel podróżny, inny niż ten, którego używam na co dzień – z przegródkami na dowód, kartę i bilet.

    • Koortschacos Ijuż

      ja mam drugi, mały portfel, przekładam do niego te walute i karty, których w danym kraju akurat używać nie będę – ale to patent z podróżowania samochodem, gdzie aż tak bardzo nie trzeba minimalizować każdej rzeczy i ograniczać się.

  • Koortschacos Ijuż

    Aaaaa, to też rejsowy pomysł – wieszaków z pralni, takich cienkich metalowych, nie wyrzucam – na jachcie nigdy nie ma wystarczającej ilości wieszaków – a tylko codziennie odwieszanie wszystkiego na nich daje gwarancję dłuższego noszenia, tak jak pisałaś :)
    Taki wieszak lekki, mało miejsca zajmuje i jak się przydaje na rejsie:)

  • Genialne te sztuczki! ;)

  • Riverina

    Wielkie uznanie za mały bagaż na 10 dni! Na pewno łatwiej spakować się w mały bagaż jeśli jedziemy:
    – na krótko
    -do ciepłego kraju
    -na wypoczynek, a nie zwiedzanie
    -latem
    Najtrudniejsze zadanie to podróż np jesienią lub zimą, jeśli bedzie dużo wycieczek lub jesli jedziemy na zakupy ( no bo w co je potem zabrać), jeśli będziemy się dużo przemieszczać.Albo wyjazd do zimnego, deszczowego kraju.
    Po wielu latach podróżowania zwracam uwagę na to, czy będą na miejscu kosmetyki i np suszarka ( ważne też gniazdka!), jaka będzie pogoda, bo nici z prania i suszenia w porze deszczowej, i ważniejsze sa dla mnie wygodne buty na zmianę ( pakuję min 3 pary) i moje kosmetyki niż ubrania. A z ubrań biorę zawsze na zmianę te cieplejsze, np spdnie, sweter, na wypadek, gdybym zalała je kawą lub uszkodziła w podróży.
    Tak naprawdę wszystko zależy od tego, gdzie i po co jedziemy.

  • Dla mnie kluczowe jest zabieranie ubrań wielozadaniowych. Niedawno leciałam do Aten na konferencję i zabrałam rzeczy, które były wystarczająco oficjalne na konferencję, a jednocześnie takie, w których mogłam wygodnie zwiedzać miasto. Dzięki temu udało mi się zapakować cały bagaż w mój szkolny plecak z liceum, a i tak zostało w nim sporozmawiać miejsca. Nigdy nie zrozumiem dziewczyn, które zabierają w podróż wysokie do nieba szpilki, bo „mogą się przydać, gdybyśmy szli do klubu”. Zazwyczaj jednak do klubu nie idziemy, a szpilki wracają nienoszone.

  • aga

    Może kiedyś pojawi się post, jak spakować się w miejsce, gdzie jest zimno lub pogoda niepewna, bo w miejsce gdzie jest w miarę umiarkowana i przewidywalna pogoda, taka walizka, nawet dla 2 osób, dużej części ludzi wystarczy. A co, gdy np. jedzie się w miejsce, gdzie trzeba zabierać np. ręczniki? I jedzie się z dziećmi? Dlatego zgadzam się z postem Riveriny.

    • Aga, jeśli wybiorę się w takie miejsce i na taki wyjazd, jaki opisujesz, z pewnością napiszę na ten temat post :).

  • ale

    Moje najważniejsze sztuczki to: ręczniki z mikrofibry, packing cubes oraz zaplanowanie zestawów ubrań, np. dwa doły i kilka gór pasujących do obu dołów.

  • Podróżne opakowania na kosmetyki i wybieranie niewielu ubrań, z których można stworzyć kilka udanych stylizacji to moje najlepsze sposoby :)

  • slythia

    Mogę polecić zabranie jednej ładowarki USB + kompletu kabli do posiadanych urządzeń (oczywiście, jak najkrótszych). Kable są znacznie mniejsze i łatwiejsze do wciśnięcia od klasycznych ładowarek. W torbie podróżnej mam więc jedną, malutką ładowarkę (od telefonu, wybrałam najmniejszą), dwa kable, czasem dorzucam powerbanka do przenośnej konsolki (niestety, nie da się tego zastąpić) i cały swój sprzęt mogę tym naładować. Z wyjątkiem niestety komputera.

    W torbie mam też podróżną, spakowaną już kosmetyczkę ze zminimalizowaną ilością kosmetyków (poza szamponem i odżywką – z tym nie wiem, co zrobić bo te 100 ml to trochę mało), najważniejsze leki, piżamkę, ciepłe skarpetki, szczotkę do włosów i zapasowy tshirt (oraz kilka innych pierdółek przydatnych w podróży). Przez to pakowanie zajmuje mi dosłownie 10 minut (raz musiałam sprawdzić) – dorzucam niezbędne ubrania dostosowane do pogody + ew drugie buty i mogę jechać.

    • 100 ml to mało? A próbowałaś na co dzień zużyć 100 ml? Kurczę, ja mam wcale nie takie krótkie włosy, myję je codziennie, również na wakacjach, a nawet w trakcie 3 tygodni q Tajlandii nie zużyłam 100 ml do końca… Płócienna torba była ok, ale faktycznie np. w Sienie, gdzie jest naprawdę duży ruch co i rusz sprawdzałam, czy wszystko ok i czy czyjaś rączka nie wylądowała mi w torbie ;).

      • slythia

        Mam ponad metr włosów, które ostatnio (złośliwie) domagają się codziennego, podwójnego mycia sporą ilością szamponu. Schodzi dość szybko :(.

        Do płóciennych toreb polecam agrafkę (albo dwie) – można przypiąć do siebie uszy albo tymczasowo ją zamknąć, jest odrobinę bezpieczniej. Dodatkowo mój portfel jest przywiązany, więc nawet jeśli ktoś się skusi to będzie miał niespodziankę. Lecz i tak się boję.

  • Patent z płócienną „ekotorbą” to mój ulubiony sposób na odciążenie walizki, torebki strasznie dużo ważą!
    Myślę, że pierwszym krokiem do zminimalizowania bagażu jest zdanie sobie sprawy, że jakoś sobie poradzimy, nie biorąc ze sobą wszystkich tych rzeczy, które na początku wydają się niezbędne. Z przygodami czy bez, ale poradzimy sobie. Ten pierwszy krok to przeskoczenie blokady psychicznej, więc najpierw trzeba go zrobić w głowie – a nie mogłabym bardziej się z Tobą zgodzić, że warto! Na trochę ponad 3 tygodnie w Stanach wzięłam tylko garstkę rzeczy, wszystko (nawet sprzęt) mieściło się w torbie weekendowej i plecaku. Cudowne uczucie, że tak się da :)
    PS Zdradzisz, skąd jest ta piękna jasna torba na zdjęciu u góry?

  • Sylwia

    Bardzo miło mi się czytało artykuł jednak nie do końca mi pomógł. Byłabym wdzięczna za rozszerzenie tego poradnika o dłuższe wyjazdy :) za kilka tygodni wyjeżdżam na dwa miesiące, a do tego pierwszy raz samolotem więc dużo rzeczy dla mnie jest abstrakcyjne. Jesień i początek zimy wymagają ciężkich rzeczy jak kozaki czy ciepły płaszcz i jak tu się ogarnąć przy limicie wagowym gdy musisz zabrać ze sobą suszarkę! Minimalizm jest konieczny ale w internecie tylko porady na krótkie wyjazdy w środku lata. Błagam o rozwiniecie tematu w tej kwestii, szczególnie że sama jeszcze nie wsiąkłam w minimalizm i jeszcze dla mnie nie jest to naturalne

    • Sylwio, trudno mi taki konkretny poradnik przygotować (pewnie nie tylko mnie), ponieważ zwyczajnie nie mam takich doświadczeń. Nigdy nie potrzebowałam się spakować akurat na 2 miesiące, a nie lubię bazować na abstrakcyjnych założeniach. Pewnie nie spakowałabym się wtedy do bagażu podręcznego, a regularnego.

      • Sylwia

        Dziękuję za odpisanie, szkoda że nie masz „minimalistycznych przemyśleń” odnośnie mego problemu :( Może w przyszłości kiedyś pomyślisz jak mogłaby wyglądać Twoja walizka na dłuższy wyjazd i wtedy może stworzysz taki wpis na blogu. Pozdrawiam i proszę trzymać za mnie kciuki za moje próby minimalizowania dużego bagażu.

    • Mery

      Ja też często podróżuję z tzw. limitem wagowym, dlatego staram się zabierać rzeczy lekkie – dotyczy to ubrań i butów, kosmetyki mam w wersji mini, pomadki – typu tester, również suszarka i prostownica są w wersji turystycznej (ale sprawdzają się super i w niczym nie są gorsze od swoich domowych wcieleń), leki zazwyczaj w 1/2 blistra lub w małych opakowaniach (przy wyjazdach za granicę lubię mieć przy sobie dobrze zaopatrzoną apteczkę, jestem alergikiem). Jeśli jedziesz na 2 m-ce, to może zorientuj się wcześniej co można kupić w miejscu docelowym, a co lepiej zabrać ze sobą.

      Nie wiem, jaki strój będzie Cię obowiązywał w czasie wyjazdu, ale może warto zamiast płaszcza zabrać kurtkę pikowaną lub płaszczyk pikowany – mocno zwinięte nie zajmują wiele miejsca w torbie podróżnej, a po wyjęciu szybko wracają do swojej pierwotnej formy. Jeśli kozaki, to może krótsze typu botki (w czasie podróży można do nich schować np. skarpetki, żeby nie marnować miejsca. Swetry – ciepłe, ale nie z włóczki objętościowo grubej, może jakiś szetland, wełna?

      Z mojego doświadczenia mogę Ci napisać, że opanowanie sztuki rozsądnego pakowania wymagało ode mnie dokupienia kilku rzeczy, ale dzięki temu od jakichś trzech lat nie mam traumy przez żadnym wyjazdem :-).
      Pozdrawiam, daj znać, jak sprawy się mają (bo widzę, że komentarz jest sprzed 10 m-cy :-) :-)

  • Barbara

    Super, ale ja nie używam poliestru ani mikrofibry. Też pakuję się w małą walizkę podręczną, niezależnie czy lecę na dwa tygodnie do Londynu, czy do Brazylii, na 10 dni na Hel, czy na dwa tygodnie do Kołobrzegu w marcu, czy na 7 dni do Korbielowa, gdzie bywa wieczorem zimno, nawet latem. Używam ręcznika lnianego, cienki i szybko schnie, pełni wiele ról. Spódnica z poliestru – nigdy. Znakomita jest wiskoza, ale preferuję bawełnę, jedwab i len. To co, że się gniecie? Poliester noszony na ciele szkodzi zdrowiu! Szal wielozadaniowy z jedwabiu mam z Kambodży. Sama to odkryłam (no dobra, podpowiedziała mi to Dominique Loreau).

    Torebkę na wyjazdy, czarną, mam z nylonu (to jedyny wyjątek ze sztucznego włókna), bo nic nie waży, wygląda na małą, a mieści mnóstwo rzeczy – firmy Samsonite. Walizeczkę też mam tej firmy, cztery kółka, zwrotna, niczym mercedes. Warto w taką zainwestować, sprawdziła się na Okęciu i w Luton, oraz na granicy Kambodży z Wietnamem, którą musiałam przejść pieszo. W krajach tropikalnych w razie potrzeby ubrania kupicie za grosze, a w Londynie też za grosze w sh. Do minimalnego bagażu dochodziłam latami, bo podróżowałam dużo.

    Dziękuję Kasiu, autorko bloga, który jest super. Myślałam, że wiem wszystko, ale często bywam pozytywnie zaskakiwana. Kupiłam w sobotę książkę, bo uznałam, że czytając tego bloga tyle zyskałam, że warto jakoś się odwdzięczyć i kupić tak pięknie wydane „Chcieć mniej”. Dopiero zaczynam ją czytać, ale już widzę, że były to dobrze wydane pieniądze. A jestem oszczędna i oglądam każdą monetę czy banknot cztery razy, choć mają tylko dwie strony. Taka jestem, ale dzięki temu nigdy nie brałam kredytu w banku i mam wszystko, czego potrzebuję.

    • Basiu, bardzo Ci dziękuję za przemiłe słowa i Twój obszerny komentarz! Z jednym tylko nie umiem się zgodzić, skąd informacja, że poliester noszony na ciele szkodzi zdrowiu? Przygotowując poradnik na temat materiałów przekopałam się przez tony raportów, badań itp. i nigdzie nie znalazłam tak dalece idących wniosków.

  • Też staram się minimalizować moje bagaże, ale jśli wybierasz się na urlop w Polsce, to trudno się dopasować do pogody. Jednego dnia może być 30 stopni i słońce, a już następnego 15 i deszcz, więc zawsze zabieram ze sobą polar i adidasy. Dodatkowo sandały i japonki po hotelu czy na basen (nie wyobrażam sobie wejść pod basenowy prysznić na bosaka).
    W tym roku na przykład, zabrałam za mało t-shirtów. Jestem niestety ciapowata i prawie zawsze jak jem, musze się czymś zachlapać :(. Dwie pary spodni + jedne krótkie, koszula nocna, ręcznik z mikrofibry (mam go w swoim bagażu absolutnie zawsze, zajmuje niewiele miejsca, a może się przydać), no i kosmetyki. Jak jadę samochodem, to najczęściej się nie ograniczam. W podróż pociągiem czy samolotem muszę wybierać. Niestety mam spore rozmiary, więc moje ubrania zajmują więcej miejsca niż osób szczupłych, dlatego, niestety, na tygodniowy wyjazd samolotem zagranicę musiałam zapłącić za bagaż rejestrowany.

  • Gosc

    Ja dodatkowo zawszze zabieram że sobą wodę różana i wykorzystuje ja na 3 sposoby:
    1. Do twarzy
    2. Woda rozpylona na t-shirt świetnie rozprasowuje zaśmiecania
    3. Spryskany t-shirt jest odświeżony.

  • Gabriela

    Kasiu, mam do Ciebie pytanie…

    Jestes prawnikiem, nie wiem juz kogo mam pytac co robic. Mam problem, pewien facet ktory sie we mnie pare lat temu zakochal na zaboj, przesladuje mnie. Na facebooku na profilowym trzyma zdjecie ze mna i nie chce go usunac. Bardzo mi sie to nie podoba, bo nawet na wlasnym nie mam zadnych zdjec. W dodatku mnie poblokowal zebym nie widziala tego (widzę z konta TŻ). Zgłaszanie na fb nie ma sensu, on ma gdzies, ponadto zachowuje sie jak psychopata ze az strach pisac, policja nawet bagatelizuje takie sprawy jak wypadek samochodowy co dopiero zdjecie na facebooku. Proszę Cie, wiem ze masz ciepłe serduszko, doradz mi co robic :( sprawa sie wydaje blaha ale przez taki okres to juz naprawde jest klopot

    • Gabrysiu, przykro mi bardzo i rozumiem, że to bardzo trudna sytuacja, ale Twoja sprawa nie mieści się w zakresie mojej specjalizacji i niestety, nie mam takiej wiedzy, żeby Tobie doradzić. Najlepiej by było, gdybyś udała się do adwokata specjalizującego się w sprawach związanych ze stalkingiem. To nowe przestępstwo, dotyczy dokładnie takiego uporczywego nękania.

  • dziękuję za wpis, bardzo ciekawy . Wybieram się do Azji na prawie 2 miesiące i też myślę, jak tu ugryźć temat. Nie chcę zabierać dużo rzeczy, nie znoszę noszenia ciężkiego plecaka. Poza tym na szczęście będzie ciepło, co już zmniejsza bagaż o połowę :) Twoje wskazówki na pewno mi się przydadzą podczas pakowania.

    • Monia Sa

      Do Azji na miesiac zawsze zabieram z sobą nie wiecej niż 3,5 kg bagażu razem z ciuchami i kosmetykami ;) da się i nie musze tego tachać przez cały kraj ;)

  • Dzięki wielkie! Przeczytałam i szczerze mówiąc, nadal nie wysnuwałabym tak dalece idących wniosków. To znaczy, alergia oczywiście wpływa na zdrowie, to bezdyskusyjne, ale alergia (zwłaszcza skórna) na syntetyki jest relatywnie rzadko spotykana, dużo częściej spotyka się np. alergie na wełnę, która przecież jest materiałem naturalnym. Spora część analizy dotyczy butelek PET, których wpływ na zdrowie (np. jakość wody, którą pijemy z butelek plastikowych) jest dyskusyjny lub dotyczy samych właściwości syntetycznej tkaniny, zwłaszcza w sytuacjach, gdy ktoś (np. z uwagi na swój zawód – strażacy) musi nosić długo szczelne ubrania w całości z syntetyku. W takiej sytuacji zgadzam się, że to będzie negatywnie wpływać na organizm, choćby z uwagi na zaburzoną termoregulację organizmu. Takie wpływu nie będzie miało np. noszenie letniej poliestrowej spódnicy,

    • 555

      nie zamierzam nikogo przekonywać, że poliestrowa spódnica to samo zło ;) jednak osobiście musiałabym pod nią założyć jakąś warstwę izolującą skórę od kontaktu z tym włóknem.
      natomiast w swoim poście napisałaś, że nie spotkałaś się z informacją, że poliester noszony na ciele szkodzi zdrowiu, więc podesłałam ci pierwszy artykuł na ten temat, jaki wpadł mi w ręce.
      Z racji zawodu i osobniczych uwarunkowań bardzo interesuje mnie ten temat i śledzę publikacje :)

      • Jasne :), po prostu nie chciałabym nieuzasadnienie demonizować poliestru w każdej postaci :).

  • A ja dalej jadąc w tygodniową podróż pakuję wielką walizę, po brzegi wypełnioną rzeczami, z których dobrej połowy nie użyję, ale mam. Zmyślne pakowanie się to jednak sztuka. Może kiedyś ją posiądę ;)

  • Monika Sidorowicz

    Mimo tego, że nie miałam ograniczenia jedynie do bagażu podręcznego, zabrałam standardową walizkę podręczną (55 cm wysokości) na 2 miesiące stażu w USA jako mój jedyny bagaż (w tymkilka rzeczy zajmujących dużo miejsca, np. 2 pary jeansów, 3 komplety fartuchów chirurgicznych, crocsy i 2 książki A4 w twardych oprawach, które kupiłam na miejscu), oprócz tego mogłam codziennie zmieniać ubrania i zestawy nie nudziły mi się ;) Chociaż przyznaję, sprawę miałam nieco ułatwioną, bo docelowe miejsce to Floryda, więc żadne płaszcze czy jesienne botki nie przydały się. :)