Poradnik: Jak spakować walizkę na 2 tygodnie?

jak-spakowac-walizke

Dużymi krokami zbliża się czas ferii i, tak upragnionych, zimowych wyjazdów. Dlatego też przygotowałam kilka wskazówek jak na 2 tygodniowe wakacje spakować się do bagażu podręcznego, na przykładzie mojego wyjazdu do Tajlandii. Przede wszystkim, to naprawdę nie jest takie trudne :). Wymaga jedynie odrobiny przygotowania…

 

1. Po pierwsze, ważne jest gdzie jedziemy.

Banalne, ale czasami w ferworze pakowania pewne szczegóły mogą nam umknąć. Wiedza na temat kraju czy miejsca, które chcemy odwiedzić może być niezwykle ważna dla pakowania walizki. Najbardziej oczywiste – sprawdzamy prognozę pogody i dostosowujemy zawartość walizki do warunków atmosferycznych. Tylko nie fiksujmy się za mocno! Gdy zapowiadają ulewy to oczywiście należy spakować składaną parasolkę, odpowiednie buty czy pelerynkę przeciwdeszczową. Ale gdy szansa opadów jest niewielka to nie ma sensu zabierać arsenału godnego dla przetrwania tropikalnego oberwania chmury. 

Ważny jest również nasz plan wyjazdu. Inne rzeczy zabiorę, gdy mam w planach leżenie na plaży, a zupełnie inne, gdy zamierzam uprawiać treking w dżungli. Zwróćcie jednak uwagę na szczegóły. Tego typu informacje można z łatwością zebrać z blogów podróżniczych, przewodników czy od podróżujących znajomych.

 

Jak to się przekłada na zawartość mojej walizki? 

Na przykład, na Kubie, na której byłam w zeszłym roku bardzo trudno jest kupić turyście jakiekolwiek kosmetyki, książki czy leki, więc one trafiły do mojego bagażu jako pierwsze. W Tajlandii z kolei, środki przeciwsłoneczne są bardzo drogie więc odpowiedni zapas zabraliśmy z Polski. 

 

2. Po drugie, nie wszystko musicie mieć własne.

Pamiętam, jak w dzieciństwie moja babcia powtarzała: kto ze sobą nosi, ten się nie prosi. Pomimo całej miłości do mojej babci, teraz wiem, że to absolutnie nie ma sensu. Nie bierzcie wszystkiego na zapas! Na miejscu można zapewne wypożyczyć sprzęt, pożyczyć od towarzysza podróży czy zwyczajnie kupić, gdy potrzeba pojawi się nagle (z zastrzeżeniem punktu nr 1 powyżej).

 

Jak to się przekłada na zawartość mojej walizki? 

Ponieważ z reguły podróżujemy z MM razem, to część rzeczy bierzemy do wspólnego użytku – np. komputer czy kosmetyki (szampon, żel pod prysznic).

 

3. Po trzecie, rozsądnie z ciuchami i kosmetykami.

Absolutnie największą zaletą garderoby na wyjazd jest jej kompatybilność. Bezapelacyjnie wszystko musi pasować do wszystkiego tak, że niezależnie który element wyciągniecie z walizki, to będzie pasował do innego, dowolnie wyciągniętego. To żelazna zasada, od której nie robię wyjątków. Oczywiście, przed wyjazdem trzeba się zastanowić, co w trakcie wyjazdu będziecie robić: plażować, zwiedzać, wspinać się, nurkować itp. Pod tym kątem pakujemy odpowiednio walizkę. Zapomnijcie też błagam o zasadzie 1 dzień = 1 koszulka = 1 para majtek. Naprawdę, praktycznie wszędzie da się zrobić pranie lub zlecić je w hotelu.

Lecąc samolotem, starannie ubieram się też na czas podróży. Jest dla mnie ważne, gdyż bardzo marznę w samolocie (stąd skarpety i bluza) i lubię jak jest mi wygodnie, zwłaszcza na długich lotach (stąd dresy). Pamiętajcie też o ochronie na głowę (zwłaszcza w tropikach), tym razem nie miałam w domu (kapelusz kupiony na Kubie mi się skurczył) więc kupiłam już na miejscu, na tajskim targu. Wszystkie ubrania możecie zobaczyć i obejrzeć dokładnie tutaj: Szafa Minimalistki w Tajlandii. Tydzień 1 oraz Szafa Minimalistki w Tajlandii. Tydzień 2.

Należę do osób, które nie lubią się zbytnio malować na wakacjach więc zadanie mam lekko ułatwione. Niezależnie od tego, nie przesadzajcie z ilością. 100 ml szamponu i 100 ml żelu pod prysznic (w podróżnych buteleczkach) wystarczyło nam obojgu na ponad 2 tygodniowy wyjazd. Dodatkowo, wbrew popularnym poradom, nigdy nie eksperymentuję z kosmetykami na wyjeździe (ryzyko niespodziewanej alergii!) i nie zabieram próbek kosmetyków, których nie miałam okazji wcześniej przetestować.

 

Jak to się przekłada na zawartość mojej walizki? 

Moja garderoba wyjazdowa to z reguły biele, szarości i odcienie niebieskiego. Każda góra (koszulka, tunika, sweter) pasuje do każdego dołu (spodnie, spodenki, spódnice). W Tajlandii pranie robiliśmy dwa razy, kilogram prania kosztuje tam 30-40 bahtów czyli 3-4 złote. 

 

***

A teraz odrobina praktyki. Poniżej lista rzeczy, które zabrałam ze sobą w ostatnią 2 tygodniową podróż po Tajlandii. Jest to przykładowa zawartość walizki idealnej na podróż do ciepłego kraju o w miarę stałej pogodzie, czyli dla większości wakacyjnych destynacji, które wybieramy zimą :).

 

UBRANIA i BUTY

3 koszulki z krótkim rękawem oraz koszulka na ramiączkach

chinosy i krótkie spodenki

spódnica

bielizna w dwóch workach na czystą i brudną bieliznę (moje worki są w wersji DIY)

strój kąpielowy i japonki

sandały

akcesoria: okulary przeciwsłoneczne, szal bawełniany

 

NA SIEBIE (DO SAMOLOTU)

spodnie dresowe

bluza dresowa z kapturem

koszulka z krótkim rękawem

tenisówki

ciepłe skarpety

poduszka dmuchana pod głowę

 

KOSMETYKI

krem nawilżający Physiogel

środki przeciwsłoneczne (z filtrem 30 i 50)

szczoteczka do zębów i pasta

szampon 100 ml (w bagażu MM)

żel pod prysznic 100 ml (w bagażu MM)

repelenty Mugga (do kraju, gdzie jest zagrożenie malarią)

grzebień

pudel mineralny i pędzel, kredka do oczu i tusz do rzęs

malutka buteleczka żelu do mycia twarzy i ręczniczek do wycierania

malutka buteleczka płynu do demakijażu oczu i waciki

 

POZOSTAŁE

laptop z ładowarką (trafił do bagażu MM)

aparat fotograficzny z ładowarką (do mojego)

tablet i telefon z ładowarkami

ciasteczka belVita zajęły sporą część mojego bagażu, ale lubię mieć coś znajomego pod ręką do jedzenia (gdy je zjadłam to zrobiłam miejsce na pamiątki z podróży)

przewodnik, notes i książki (zabrałam dwie)

 

*** 

Mam nadzieję, że ten tekst okaże się dla Was przydatny tuż przez sezonem na zimowe wyjazdy wakacyjne. Nie każdy potrzebuje i koniecznie musi pakować się w bagaż podręczny, ale generalnie jestem ogromną zwolenniczką lekkiego podróżowania, bez zbędnego balastu :).

 

Dotychczas na blogu również: Poradnik. Jak spakować walizkę na weekend?

 

 ***

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, to pozostańmy proszę w kontakcie:

→ Zapisz się do Simplicite Newslettera. Zyskasz m.in. priorytetowy dostęp do nowych tekstów, zanim pojawią się na blogu.

→ Polub na fanpage na Facebooku lub profil na Bloglovin. Zyskasz bieżący dostęp do wszystkich aktualności.

→ Simplicite możesz śledzić też na Instagramie. Znajdziesz tu dużo z mojego bieżącego życia i sporo zdjęć kawy ;).

 

Zadbaj o bezpieczeństwo. Zanim wyjedziesz na wakacje, pamiętaj o ubezpieczeniu.

50 komentarzy
  • Dominika

    Ja niestety/stety należę do osób, które wyznają zasadę Twojej babci :P Wolę mieć wszystko przy sobie. Potem oczywiście okazuje się, że nie potrzebowałam połowy rzeczy. Fakt faktem, że w ostatnich latach staram się pakować jak najmniej (to i tak o wiele więcej niż u Ciebie). Przede wszystkim, jak podróżujemy po Polsce to nie zabieram połowy rzeczy, bo wiem, że nie będę miała problemu z ich kupnem.

    Ps. Napisałaś “pudel mineralny” ;)

    • Może zostawię tego pudla? Podoba mi się :)).

      • Dominika

        Ależ pudel jest świetny :) Od razu przed oczami mam małego, słodkiego pieska :)

      • ewa

        Zostaw! Mnie również zachwycił :D

    • Olga (tequilagotuje)

      Pudel mineralny należy do grupy pięknych literówek, których poprawiać nie należy (uwielbiam takie pomyłki) :D

  • jm

    Też popieram babcię:)Nie wyobrażam sobie myśleć o praniu tam gdzie byliśmy do tej pory. Podczas wyjazdu notuję co noszę i czego mi brakowało i przy kolejnej podróży poprawia listę. Do tego mam porządną apteczkę bo raz zabrakło mi maści na naciągnięty mięsień i cierpiałam cały urlop.

  • Nie cierpię, kiedy jestem na wakacjach pomyślę sobie “a mogłam wziąć jeszcze tą spódniczkę w kwiaty”. Zwykle wtedy nie pasuje mi już nic z tego, co wzięłam ze sobą. A bagażu małego nigdy nie mam ;) W efekcie noszę przez dwa dni to samo, a w domu większość ubrań chowam z powrotem do szafy, a nie do pralki. ;)

  • makate

    Bardzo przydatny post, my z mężem zapakowaliśmy się w bagaże podręczne na 2-tygodniową podróż, która odbywała się autostopem. Praliśmy ciuchy, owszem! Pamiętam, że obawiałam się, że np. zimą będzie to bardzo trudne by w małe wizzairowe bagaże wepchnąć rzeczy – ale jak jechaliśmy na parę dni do Budapesztu to okazało się, że to tylko jeden grubszy sweter więcej, w końcu kurtkę czy jedną ciepłą rzecz mamy zawsze na sobie :)

  • No ja właśnie już się pakuję <3 bo lecimy w sobotę do Polski. Dla siebie odrzuciłam połowę z planowanych ubrań do torby, więc jestem z siebie bardzo dumna. Z synkiem gorzej, tona ciuchów, no ale wiadomo: dziecko przebiera się nawet kilka razy dziennie :)

  • Nie dałabym rady tak minimalistycznie się spakować :) Jak wyjeżdżamy na weekend to więcej rzeczy zabieram :) Nie wiem czy to się kiedyś zmieni.

    • To wszystko kwestia wyboru :). Ja wolę lekko, ale jeśli nie masz takiej potrzeby, to nic na siłę.

  • Czytam i do razu przypomina mi się jak na szybko pisałam post: ,,Jak się pakować, aby nie oszaleć?!” Ja zawsze lecę tylko z bagażem podręcznym chyba, że mam główny wykupiony w wycieczce lub wiozę prezenty do Polski. Całsuki

  • Dwie spódnice, trzy bluzki, sukienka, sweterek – wystarczyło na miesiąc włóczęgo po cieplejszej stronie Europy ;)

  • A później człowiek wraca do rzeczywistości i stwierdza, że skoro był w stanie spędzić kilka tygodni na tak małej ilości rzeczy to na co dzień też nie potrzebuje szalonych ilości rzeczy :)

  • Ewa

    Dawno nie byłam na tak długim wyjeździe. Zwykle moje podróżowanie to krótkie wypady na weekend lub kilka dni, gdy zatrzymuję się u kogoś znajomego i mam ten komfort, że jeśli czegoś będzie mi brakowało mogę to łatwo kupić lub pożyczyć. W pakowaniu torby weekendowej jestem nienajgorsza, chociaż zwykle zdarza mi się zabrać coś zbędnego, jeden sweter za dużo, lub dodatkową książkę, której i tak nie zdążę przeczytać.

    Ale właśnie bagaże dwutygodniowe wspominam kiepsko, zwłaszcza obozy naukowe w ramach studiów, na które zawsze jeździłam z oldschoolową skórzaną walizą, wypchaną rzeczami, którą potem musiałam tachać. Wtedy ulegałam jeszcze paranoicznemu myśleniu “weź, bo jeszcze zabraknie”. Dojrzałam chyba do tego, by wiedzieć, że mieć mniej jest o wiele bardziej komfortowe, a jak faktycznie czegoś zabraknie to nie jest to tragedia z którą nie można sobie poradzić. Teraz pewnie nawet nie zabrałabym laptopa (choć to może kwestia traumy ;] ).

    Nie mogę się doczekać okazji, by wypróbować te metody. Znaczy nabrałam ochoty, by się spakować. To dopiero sukces.

  • Najtrudniej spakować się na polskie wakacje. Czy trafimy na upały? Czy może “łagodną zimę tego lata” ?
    Książek nie wożę już ze sobą, czytam na telefonie, mąż na tablecie. Inaczej nie dałabym rady z bagażem, bo na jednym wakacyjnym wyjeździe nadrabiam całoroczne zaległości i potrafię pochłonąć nawet 10 pozycji, nie twierdzę że wielkiej literatury, ale pewnie ciężkiej :)

  • Podziwiam z tym minimalizmem w walizce :)
    Jestem uzalezniona kosmetycznie i jak Twoja babcia, lubie miec wszystko przy sobie, tak na wszelki wypadek))) Z kosmetykami mam ten problem, ze zawsze sie boje, ze nie starcza na caly pobyt, jakos nie umiem sobie wyliczyc jaka ilosc, na przyklad, plynu micelarnego bedzie potrzebna)) I tak targam ze soba, chociaz podczas ostatnich wakacji udalo mi sie nawet pare pustych opakowan wyrzucic :)
    No i z tym praniem na wakacjach, ja jednak wole nie robic, zeby zupelnie odpoczac od codziennosci)) Ale pomysl z tym by kazda gora pasowala do kazdego dolu mi sie podoba, sprobuje stosowac ;)
    I na koniec o ksiazkach. Nie wolisz kindla czy innego czytnika? Oszczedza duzo miejsca, no i wazy o wiele mniej :) Ja tam uwazam, ze kindle (i ogolnie kazdy czytnik) jest jednym z najlepszych gadzetow elektronicznych. Ostatnio nawet sie przestawilam i informacje oraz ciekawostki o miejscu podrozy juz nie zabieram na kartkach, wszystko mam w kindlu i serdecznie polecam :)

    • No właśnie bardzo, ale to bardzo intensywnie myślę o kupieniu Kindle, nie mogę się tylko rozeznać w tych modelach… Który byś poleciła? Chciałabym też chyba najpierw spróbować, w sensie pożyczyć od kogoś i zobaczyć czy będzie mi pasował.

      • makate

        Pożyczenie to super pomysł, mój mąż tak zrobił i okazało się, że choć cały czas się zarzekał że Kindle to nie dla niego, że musi mieć papier, że elektroniczne gadżety są beee….. to pokochał Kindla ;)

      • Ja na modelach Kindle za bardzo się nie znam. Posiadam klasycznego Kindle 4 (chyba jest najmniejszy z calej rodziny kindlow))). Moj czytnik jest wyposazony w przyciski do przewracania stron (po obu stronach urzadzenia, wiec wygodnie jest go trzymac i w lewej i w prawej rece). Poza tymi przyciskami jest jeszcze taki “kwadracik” do nawigowania oraz 4 przyciski: “cofnij”, “strona domowa”, “wywolanie klawiatury ekranowej” i “ustawienia”. Dla mnie w zupelnosci wystarcza. Widzialam Kindle z pelna klawiatura ‘qwerty’. Czy jest wygodny, nie wiem, ale napewno wiekszy))) Ja uzywam klawiatury tylko do nazywania folderow w Kindle i ta ekranowa daje rade))) Jeszcze widzialam Kindle z ekranem dotykowym ekranem. Byc moze jest odrobine bardziej wygodny, bo zeby przewrocic strone trzeba leciutko dotknac ekran, no ale paluchem i tak trzeba ruszyc – czy to przycisnac czy tylko dotknac))) W Kindle tez mozna korzystac z internetu, ale ja zawsze mam telefon przy sobie.
        Prawie zapomnialam o dwoch zaletach. Kidle ma wbudowany slownik angielski (taki, co tlumaczy znaczenie slowa po angielsku) – jest to bardzo przydatne – najezdzasz kursorem na wybrane slowko i pojawia sie jego definicja :) Mozna tez zaznaczac sobie zdanie/akapit/wyraznie, ktore sie spodobalo. Wszystkie takie wybrane “zlote mysli” zapisuja sie w jednym folderze ze wskazaniem zrodla :)
        No i bateria trzyba mniej wiecej miesiac :)
        Oto cala moja wiedza na temat Kindle. Moze ktos jeszcze sie wypowie.

      • Trzyma miesiąc? Naprawdę? Przy normalnym użytkowaniu? Trochę mnie powstrzymywała myśl, że wyjeżdżając będę musiała zabierać kolejną ładowarkę…

      • U mnie codzienne uzytkowanie wyglada tak, ze czytam w drodze do pracy, ok 30min w te i 30 z powrotem. Ewentualnie dluzej w dni wolne, ale nie regularnie. Tak wytrzymuje z miesiac. Kindle nie ma czym swiecic, dlatego bateria trzyma tyle. A w razie potrzeby naladujesz go kazda ladowarka do dzisiejszych smartphonow (np. samsung).

      • Joanna

        Mojemu chłopakowi starcza na ok. 1000 stron, chociaż to jest ta wersja z podświetleniem i dotykowym ekranem. Naprawdę wygodnie się tego używa, także polecam. ;))

      • Joanna

        Z tego co rozumiem, Kindle nie wyświetla tekstu przez cały czas tak jak to robią normalne ekrany, tylko jak gdyby “rysuje” obraz (http://pl.wikipedia.org/wiki/E_Ink) a potem już nie pobiera energii aż do następnego przewrócenia strony. Dlatego wytrzymuje tak długo.

      • Guest

        Mojemu chłopakowi starcza na ok. 1000 stron, chociaż to jest ta wersja z podświetleniem i dotykowym ekranem. Naprawdę wygodnie się tego używa, także polecam. ;)

      • Ja polecam KINDLE Paperwhite. Moja siostra ma i bardzo sobie chwali, a i ja coraz częściej podkradam jej czytnik.

  • Kasiu, ciasteczka BelVita mnie mnie rozbroiły :)
    Bardzo cenne uwagi. Zwłaszcza wg mnie jeśli chodzi o kosmetyki z punktu widzenia kobiet. Nie raz słyszałam nieprzyjemne historie koleżanek, które zaryzykowały wzięcie próbek, których nie znały i w zetknięciu z inną wodą nabawiły się wysypek, krostek itp.

    • Dokładnie! Bardzo często w tego typu poradnikach pojawia się wskazówka, żeby zabrać ze sobą próbki kosmetyków (bo małe), najchętniej te, które chciałyśmy wypróbować, a nie było okazji. To prosta droga do wakacyjnej tragedii, dokładnie tak jak piszesz.

  • Zawsze stosuje zasadę na cygana : przewieź najcięższe, największe gabarytowo rzeczy na sobie :)

  • Marta Re

    Akurat mnie pranie na wyjeździe nie przekonuje, wolę zabrać jednak więcej odzieży.

    • anna_szu

      Ja też unikam prania na urlopie. Czasami ta niechęć ma też inne uzadnienie. Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli wybieramy się do jakiegoś chłodniejszego kraju (np. Szkocja czy kraje bałtyckie – w obu w trakcie mojego ponad 2-tyg. pobytu średnio było ok. 15 stopni i często padało) oraz wybieramy typową objazdówkę, po 1-2 noclegi w jednym miejscu, to te wyprane rzeczy po prostu nie wyschną. Czasami kaloryfery były włączane na noc, ale to nie była reguła, a chodzenie w wilgotnych rzeczach w taką pogodę jest akurat średnią przyjemnością (bo do torby ich przecież nie spakujemy).

      • Marta Re

        No właśnie – a co jak nie wyschnie, a do tego kwestia myślenia jeszcze, ze trzeba uprać itp.

      • Marudy. Mokre ubrania można wrzucić do suszarki i problem znika. W większości hoteli/hosteli/pralni samoobsługowych jest taka możliwość. Jeśli za wszelką cenę chcemy oszczędzić kilka złotych na praniu w hotelowej pralce, to przecież nie trzeba go robić codziennie, wystarczy wziąć koszulek na kilka dni i uprać je w połowie wyjazdu. Nawet na objazdówkach taki sposób da radę – o ile śpi się w cywilizacji, a nie pod namiotem w lesie (wtedy wiadomo, że z suszeniem ciężko :) ). Zresztą sami decydujemy co jest mniej kłopotliwe – szukanie pralki czy noszenie większego tobołka ze sobą.

      • Marta Re

        podczytywko! Nie jestem marudą ani sknerą. Hotelowe pralnie mają swoja specyfikę, która mi nie odpowiada. Wolę zabrać więcej ubrań i nie mieć nie miłych niespodzianek. W to lato podczas kilkudniowego wyjazdu testowałam przepierki ciuchów i dla mnie pamiętanie o praniu na wyjeździe jest sporym dyskomfortem.

      • Rozumiem. Tylko przedstawiłam sposób dla tych, którzy uważają, że się nie da wystarczająco suszyć w podróży. Ostatecznie, tak jak napisałam, każdy decyduje sam co nosi w walizce i w sumie nikomu nic do tego.

      • Marta Re

        Jeżeli nie jest to wypad pod namioty to da się prać i suszyć w podróży. Dla mnie myślenie o praniu jest zbyt dużym dyskomfortem w podróży.

      • Emilia Sz

        To wszystko zalezy od specyfiki wyjazdu. Na kilka dni czy tydzien mogę zabrac ubrania na każdy dzien. Ale teraz np. Jedziemy wlasnie na 3 tygodnie do Tajlandii. Nie wyobrazam sobie zabierania 2o koszulek na kazdy dzien ;) ja też nie lubię myślec o praniu na wyjezdzie, dlatego nie przekonam się do wersji typu 1 ubranie na sobie, 2 w praniu, a 3 schnie, ale jeżdżac na dluzej niż tydzien warto zaprzyjaźnić się jednak z pralniami ;)

  • Marta Re

    Przetestowałam tzw pranie na wyjeździe. I niestety nie jest to dla mnie komfortowe ani wygodne. Pomimo, że “testową” bluzkę wyprałam w pierwszy wieczór ( miałam nawet płyn do płukania) i było dość ciepło. Niestety dalej będę zwolenniczką opcji- jedna bluzka, jedne majtki, jedne skarpetki na dzień do bagażu aby nie myśleć o praniu.

  • Bernarda

    W tym roku musiałam spakować walizkę na 3 tygodnie w ramach wyjazdu wypoczynkowo-leczniczego. Udało się ;-). “Co to za wyczyn-powie ktoś” (…) -tak jest to wyczyn, ponieważ w zeszłym roku do tej samej walizki spakowałam się na tydzień.i nie znałam Pani Kasi. Oto przykład, że Pani nauka nie idzie w las. Nieskromnie napiszę, że jestem z siebie dumna.

  • Pingback: Minimalizm z praktyce. Nie pożyczaj, dobry zwyczaj? - Simplicite()

  • Pingback: Jeden dzień offline (plus recenzje książek) - Simplicite()

  • Pingback: Szafa Minimalistki w wersji capsule wardrobe. Zima 2015/16. Tydzień 7 - Simplicite()

  • Wszystko jeszcze zależy od rozmiaru jaki się nosi. Myślę, że zestaw ubrań na Ciebie zajmuje mniej miejsca niż zestaw na mnie w rozmiarze 54. A niestety rozzmiar bagażu możemy zabrać identyczny ;)

  • Pingback: Szafa Minimalistki w podróży. Tajlandia 2016 - Simplicite()

  • Minaretta

    a co ma zrobic kobieta – estetka, ktora nosi tylko sukienki, do ktorych musi miec dopasowane buty oraz bielizne tez do koloru sukienki, no i torebka tez musi pasowac kolorystycznie, ktorej sprawia najzwyczajniej przyjemnosc fakt bycia ladnie ubrana takze na wyjezdzie i ktora mimo wszystko chcialaby “zminimalizowac” nieco bo cala ta materia zaczela jej ciazyc ??? Oto jest pytanie :(

    • rest

      zabrac tragarza, ktory bedzie nosil 10 par butow i zelazko, albo jechac na wakacje samochodem do Chałup

    • Emilia Sz

      Minimalizm to nie obowiązek :)

  • Dorota Okurowska

    ja zamiast próbek zabieram mini produkty swojej ulubionej firmy Wax Pilomax. Ale o czymś innym chciałam. Chciałam Wam polecić Wax Sun spray do włosów z filtrem- jest to doskonała ochrona przed słońcem i wiatrem. Niestety nie każdy o tym pamięta :( zabieramy w podróż tylko filtry do skóry. Czas to zmienić :)