Minimalistyczna wyprawka dla noworodka

Minimalistyczna wyprawka dla noworodka – możliwa rzeczywistość czy nierealna utopia? Swój punkt widzenia przedstawi dziś moja Czytelniczka Alicja – mama minimalistka.

 

Współczesna reklama jest tak mocno skoncentrowana na młodych rodzicach, że wydają się być pozbawieni szans. Wszystkie koleżanki opowiadały mi o ulotkach i próbkach, którymi były wręcz zarzucane podczas wizyt w przychodni czy na oddziale położniczym. Czy normalny człowiek jest w stanie oprzeć się tak zmasowanemu atakowi, który uderza w najbardziej czułe punkty młodego rodzica? Bo przecież nie zaryzykujesz bezpieczeństwa i dobrobytu maleństwa, prawda???

 

Wiem, że temat minimalizmu w kontekście posiadania dzieci żywo Was interesuje, a z uwagi na brak dzieci własnych ;) trudno mi się do niego odnieść. W zeszłym roku swoją historię minimalizmu w macierzyństwie opowiadała Paulina, a dziś swój punkt widzenia przedstawi kolejna mama minimalistka – moja Czytelniczka Alicja Oleksyn-Orchowska, za co jestem Jej ogromnie wdzięczna. :)

 


 

Jak wiadomo, temat wyprawki dla noworodka to temat rzeka. Postaram się pokazać ten temat ze strony realnych potrzeb malucha, na które wpływu nie ma rynek produktów dziecięcych. Pozwolę sobie podzielić potrzeby malucha na kilka kategorii. W każdej z tych kategorii chciałabym przedstawić dostępne możliwości i zwrócić uwagę na realne tzw. „must have”.

 

Minimalistyczna wyprawka dla noworodka – jedzenie

 

Najprostszym i najbardziej minimalistycznym sposobem żywienia noworodka jest karmienie piersią, gdyż nie wymaga żadnych akcesoriów (dodatkowe, aczkolwiek nie niezbędne przy tym dodatki to lanolina, poduszka do karmienia, nakładki silikonowe i laktator).

 

Inaczej sprawa się ma w przypadku karmienia mlekiem modyfikowanym, bo tutaj potrzeba mieć dla malucha butelki oraz smoczki do karmienia. Przy noworodku 2 butelki o pojemności 150 ml to absolutne minimum. Do butelek będą potrzebne również dopasowane do nich smoczki 0+. Przydatnymi rzeczami będą również pojemnik na mieszankę na 2 lub 4 porcje mleka i nieduży termos (nie są wymagane, ale uważam, że realnie ułatwiają życie podczas spacerów czy wyjścia z dzieckiem, gdzie często trudno jest przygotować mleko.) Kwestia mycia butelek i smoczków dla maluchów jest sprawą bardzo indywidualną. Zazwyczaj wystarczy je po prostu umyć i wygotować kilka minut. W moim odczuciu sterylizatory to dodatkowe gadżety, ale znajdą się na pewno mamy, które uznają je za niezbędne. I tak też jest dobrze. :)

 

Minimalistyczna wyprawka dla noworodka – spanie

 

Pierwsze pytanie dotyczy tego, czy dziecko będzie spało z rodzicami czy w swoim łóżeczku. Zalety co-sleepingu są szeroko opisywane w Internecie i jest to wersja najbardziej minimalistyczna. Bardzo wspiera karmienie piersią i pomaga w budowaniu relacji. Tutaj bardzo dużym ułatwieniem jest zakup tzw. gniazda czy kokonu dla dzieci. Samo gniazdo ma również inne zalety, bo pozwala bezpiecznie położyć dziecko blisko mamy również w innym pomieszczeniu, u dziadków czy koleżanki.

 

Jeżeli jednak chcemy, aby dziecko spało samo, to potrzebne będzie łóżeczko z materacem o wymiarach 60 x 120 cm (polecam łóżeczka turystyczne, gdyż ich dużą zaletą jest mobilność oraz to, że mają zabudowane ścianki, przez co nie wymagają dodatkowych ochraniaczy oraz często mają w zestawie akcesoria w postaci np. przewijaka). Maluchom do łóżeczka nie wkładamy poduszek oraz nie przykrywamy ich kołdrą. Najlepszym rozwiązaniem jest śpiworek do spania (osobiście polecam typ woombie, bo spełniają dodatkową funkcję kojącą).

 

Minimalistyczna wyprawka dla noworodka – higiena

 

To jest punkt, który prawdopodobnie daje największe pole do podejścia minimalistycznego. Rynek zalewa nas setkami produktów do pielęgnacji noworodków, a prawda jest taka, że dzieci wcale nie potrzebują tak wiele.

 

Pieluchy + przewijak

Pieluszki dla dzieci możemy podzielić na wielorazowe i jednorazowe. Wielorazowe pieluchowanie jest najbardziej minimalistyczną i ekologiczną opcją, gdyż pozwala na zakup określonej liczby pieluszek i używania ich wielokrotnie, często przez cały okres pieluchowania. Pieluszki wielorazowe wielu osobom kojarzą się z praniem tetry, podczas kiedy teraz jest to piękna (tak, wielorazowe pieluszki mają wiele pięknych wzorów) i wcale nie bardzo pracochłonna opcja. Tutaj temat można rozszerzyć o wielorazowe myjki i dzięki temu nie generować ogromnej ilości śmieci, jak przy pieluszkach jednorazowych. Aspekt zdrowotny jest tutaj również bardzo istotny, gdyż pozwalają lepiej oddychać skórze dziecka, przez co również ograniczają zużycie środków kosmetycznych potrzebnych do walki z odparzeniami. Wystarczy tylko mąka ziemniaczana i pieluszka. :)

 

Dla mam decydujących się na pieluszki jednorazowe wybór jest również bardzo szeroki. Najistotniejszym szczegółem jest to, że, wbrew popularnym praktykom, nie potrzeba smarować dziecka kremem z cynkiem przy każdej zmianie pieluchy. Tu również wystarczy bardzo dokładne osuszenie miejsc intymnych (wystarczy mąka ziemniaczana), co znacznie redukuje ryzyko odparzeń.

 

Do wygodnego przewijania będzie nam również potrzebny odpowiedni przewijak. Przy pierwszym dziecku testowałam ceratkowy przewijak nakładany na łóżeczko, przy drugim zamówiłam przewijak naścienny. A hitem jak dla mnie okazała się zwykła mata wykonana z PULu, bo zajmuje mało miejsca, można ją rozłożyć absolutnie wszędzie i łatwo wyprać. Miałam takie dwie, jedna była używana w domu, druga regularnie w plecaku na wyjście.

 

Kąpanie i pielęgnacja

Kąpanie dziecka również nie wymaga dużej ilości środków kosmetycznych. Tak naprawdę wystarczy zwykły płyn do mycia (uwaga na skład!) … i nic więcej. Oliwki, kremy, balsamy i inne cuda, które są dostępne na rynku, są po prostu zbędne. Inaczej sprawa wygląda przy dzieciach z problemami skórnymi, gdzie potrzebne są emolienty i specjalistyczne środki.

 

Zatem pielęgnacja noworodka: pieluszki, mąka ziemniaczana lub puder, wanienka, płyn do mycia, szczotka do włosów, cążki do paznokci, ręcznik z kapturkiem (im większy tym lepszy, bo na dłużej wystarczy) i krem na buzię lub bezwodna lanolina.

 

Minimalistyczna wyprawka dla noworodka – odzież

 

To jest temat bardzo ciekawy, przede wszystkim ze względu na rozmiar dziecka. Przy pierwszej wyprawce kupiłam sporo ubranek 56, których mój syn nigdy nie ubrał, bo urodził się ważąc 4 kg i od razu wskoczył w rozmiar 62. Przy drugim dziecku, nauczona doświadczeniem, kupiłam tylko 2-3 sztuki w rozmiarze 56 i więcej 62. Syn urodził się ledwo 3 kg i 56 były na niego jak worki :D

 

Ogólnie poradziłabym, aby nie kupować ogromnej ilości ubrań, bo maluch i tak tego nie „wynosi”. Małe dzieci nie brudzą się aż tak bardzo. Zdecydowanie najwygodniejszym ubrankiem dla malucha jak i świeżo upieczonego rodzica jest pajac, najlepiej zapinany na zamek błyskawiczny na przodzie. Całkowicie zrezygnowałabym z strojów a la mini dorosły, zatem koszula na guziki i dżinsowe spodnie odpadają w moim odczuciu. Znacznie lepiej jest ubierać maluszki w ubrania jednoczęściowe, aczkolwiek body i półśpiochy (spodenki ze stopami) to również dobra opcja, pod warunkiem, że gumki nie będą ciasne – lepiej postawić na ściągacz. Zależnie od pogody oczywiście musimy zaopatrzyć się też w odzież wierzchnią, najlepszym wyjściem jest kombinezon. Można go łatwo dopasować do panującej pogody, bo dostępny jest w wielu wersjach.

 

Minimalistyczna wyprawka dla noworodka – przemieszczanie się

 

Każde wyjście z niemowlęciem to eskapada. Nie ma się co oszukiwać. Zwłaszcza na samym początku, kiedy zabieramy całą masę rzeczy na wszelki wypadek. Najważniejszą decyzją w tym punkcie jest sposób transportu niemowlęcia. Mamy do wyboru wózek, chustę lub nosidło (rekomendowane przy starszych dzieciach). Każdą z powyższych rzeczy uważam, że warto kupić używaną. Jest mnóstwo grup na facebooku, jak również na OLX, gdzie można znaleźć świetnej jakości sprzęt za znacznie mniejsze pieniądze niż zakup nowego. Warto również zapytać znajomych i ich znajomych.

 

Ważną rzeczą w kategorii „Przemieszczanie się” jest… torba! Opiekun noworodka czy niemowlęcia potrzebuje odpowiedniej torby lub plecaka, w którym zmieści się cały osprzęt potrzebny maluchowi na wyjście. Ważne, aby miała dużo kieszonek czy przegródek, w których możemy trzymać różne przedmioty bez wielkiego bałaganu. Oczywiście ekwipunek uzależniamy od długości wyjścia, ale warto przyjąć zapas na przynajmniej 3 zmiany.

 

Fotelik samochodowy. Noworodki oraz dzieci do przynajmniej 4 roku życia przewieziemy najbezpieczniej tyłem do kierunku jazdy. Na początek potrzebna będzie tzw. „łupina”, czyli fotelik samochodowy z funkcją nosidełka.

 

Podsumowując chciałabym powiedzieć, że lepiej kupić za mało, niż za dużo. Aczkolwiek często trudno się powstrzymać, bo dziecięce ubranka są bardzo urocze. Gorąco zachęcam do korzystania ze wszelkiej maści komisów, sklepów z odzieżą używaną, zbierania po rodzinie oraz „zamówienia sobie” poszczególnych rzeczy jako prezentów. Zazwyczaj trudno, aby ubranka po maluszkach były mocno zużyte i spokojnie może ich używać dwoje, czy nawet troje dzieci.

 

Pamiętajmy, że najważniejszym czego potrzebują noworodki to obecność rodziców i mniej zwracają one uwagę na rodzaj, kolor ubranka czy łóżeczko, w którym śpią. Niech to będzie zawsze naszą myślą przewodnią przy kompletowaniu wyprawki. Rodzic jak będzie chciał, to zawsze sobie poradzi, a jak czegoś zbraknie… to skoczy do sklepu.

 

Poniżej dokładna lista produktów:

  • Pajac 5 szt.
  • Body 3 szt.
  • Spodenki/półśpiochy 3 szt.
  • Czapeczka 2 szt.
  • Skarpetki 3 pary
  • Okrycie wierzchnie 1 szt.
  • Śliniak 3 szt.
  • Pieluszki tetrowe 10 szt.
  • Wanienka 1 szt.
  • Płyn do mycia 1 szt.
  • Ręcznik z kapturkiem duży 2 szt.
  • Szczotka do włosów 1 szt.
  • Cążki do paznokci 1 szt.
  • Lanolina*
  • Mąka ziemniaczana
  • Kocyk 2 szt.
  • Aspirator 1 szt. + wkłady
  • Kateter 5 szt.
  • Termometr 1 szt.
  • Sól fizjologiczna 10 szt.
  • Gniazdo niemowlęce
  • Śpiwór/otulacz
  • Wózek i/lub chusta
  • Torba/plecak
  • Fotelik samochodowy
  • Przewijak i/lub mata

 

Opcjonalnie:

  • Butelki 150 ml 2 szt.
  • Smoczki do butelek 2 szt.
  • Smoczek do ssania 2 szt.
  • Prześcieradło 2 szt.
  • Łóżeczko
  • Materac

 

*Lanolina – cudowny środek, który zastępuje wiele innych kosmetyków. Doskonale działa na brodawki, buzię na zimnie, wszelkie suche miejsca, świetnie się nadaje również jako krem na pupę. Może uczulać, dlatego należy szukać czystej, bezwodnej lanoliny. Dla mamy wspaniale działa również na usta i dłonie.

 


 

Ogromnie dziękuję Alicji za tak wyczerpujący tekst. Mam nadzieję, że da on do myślenia młodym rodzicom i choć na chwilę powstrzyma ich zakupowe szaleństwo. Myślę, że przy dziecku będzie więcej koniecznych wydatków, niż 15 sztuka śpiochów. ;) Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że co dziecko to inna sytuacja i nie dla każdego akurat opisana minimalistyczna wyprawka dla noworodka będzie odpowiednia 1:1. Są dzieci mniej i bardziej wymagające, są takie, które potrzebują szczególnej opieki i właściwych rzeczy, które w tej opiece wspierają rodziców. Dlatego nie traktujcie proszę powyższego tekstu, ani listy jako prawdy objawionej, a jedynie jako wskazówki, która może służyć jako wsparcie i inspiracja.

 

Jeśli macie jakiekolwiek dodatkowe pytania (np. w kwestii pieluch wielorazowych) pytajcie śmiało. Alicja obiecała wesprzeć mnie w odpowiadaniu na wszelkie wątpliwości.:)

 

70 komentarzy

70
Dodaj komentarz

avatar
26
44
0
 
38
Justyna KalinowskajeevesmonikaGosia Leniecanne
  Powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
aga.sk
Gość
aga.sk

W zasadzie to się zgadzam. Sama miałam dość minimalistyczną wyprawkę. Nie wiem jedynie co to kateter ;) I zastanawiam się, czy ręcznik z kapturkiem, choć często ładny, jest rzeczywiście potrzebny. Mam takie dwa i zwykłym ręcznikiem wyciera się dziecko tak samo. Przy karmieniu piersią zamiast lanoliny świetnie sprawdzi się też własne mleko rozsmarowane na brodawce i pozostawione do wyschnięcia.

pimposhka
Gość
pimposhka

Tak jak napisałam na Insta bałam się tutaj zajrzeć bo jak wiesz, poprzedni post z tej serii uważam za raczej nietrafiony. Cieszę się, że jednak zajrzałam bo widzę, że wyciągnęłaś wnioski z komentarzy pod tamtym postem. Ten jest napisany świetnie! Bez zadęcia i w sposób bardzo otwarty, na zasadzie ‘pieluchy są takie i takie, można wybrać’. Każda mama znajdzie coś dla siebie i jest naprawdę przydatny. Gratulacje dla Alicji bo uważam, że właśnie posty ‘dzieciowe’ bardzo trudno napisać w duchu minimalizmu. Mam tylko jedno pytanie, w odróżnieniu od aga.sk wiem co to kateter, tylko nie mam pojęcia po co on noworodkowi i to w ilości pięciu sztuk?

Katarzyna Kędzierska
Gość

Szczerze mówiąc, nie wyciągałam żadnych wniosków. :) Gdy oddaję głos moim Czytelniczkom nie recenzuje, ani nie daję im szczegółowych wytycznych. I też jestem bardzo wdzięczna Alicji za super tekst!

pimposhka
Gość
pimposhka

Być może to Alicja w takim razie wyciągnęła wnioski bo nie popełniła błędów poprzedniczki. Albo może po prostu jest lepsza w te klocki. Tak czy siak gratuluję, post bardzo udany!

Alicja Oleksyn-Orchowska
Gość
Alicja Oleksyn-Orchowska

Dziękuję :)

Iza Grempka
Gość
Iza Grempka

Bo noworodek miewa kolki.
5 sztuk to za mało i tak, bo to jest przecież jednorazowe…

pimposhka
Gość
pimposhka

A mogłabyś powiedzieć jak to się stosuje?

agi
Gość
agi

Kateter znam tylko jako taka gruszke, ktora stosuje sie wlasciwie do lewatyw. Za to teraz w aptece mozna cos takiego kupic do odsysania u dzieci wydzieliny z noska, zeby ulatwic oddychanie i zeby wydzielina nie zalegala w dalszych partiach drog oddechowych. U nas lepiej sprawdzil sie aspirator. W kazdym razie zastosowanie “gruszki” u niemowlat znalam tylko w odniesieniu do noska.

pimposhka
Gość
pimposhka

agi to nie było pytanie do Ciebie

agnyska81
Gość
agnyska81

Ja też w zasadzie się zgadzam i mam podobnie. Ale nie taszczę nigdy ze sobą trzech zmian odzieży, na zwykły spacer po okolicy nie biorę praktycznie nic (zimą i tak nie dałabym rady przebrać dziecka poza domem, bo mieszkam na wsi), a na wyjazdy typu na 2-4 godziny jedną zmianę.
Przy starszym dziecku “minimalistyczne” rozwiązania narzuciły się same – chusteczki podrażniały, więc myliśmy pupę pod kranem, a w łóżeczku syn spał niespokojnie, więc trafił do naszego łóżka. Młodsze dziecko (teraz 10 miesiecy) od początku ma bardziej minimalne osprzętowanie i dla mnie to jak łyk swieżego powietrza, bo mnie nadmiar zwyczajnie męczy.
W moim otoczeniu panuje przekazywanie sobie ubranek, co bardzo mi odpowiada, bo jest niedrogie i ekologiczne.
Lanolina się u mnie nie sprawdziła, do pielęgnacji dziecka polecam za to czyste oleje, np. migdałowy, który jest niedrogi i dość lekki.

agnyska81
Gość
agnyska81

Jeszcze sobie odpowiem, bo takie mam przemyślenie – choć popieram i stosuję pieluchy wielorazowe, to jednak nie nazwałabym tego rozwiązania minimalistycznym. Prościej jednak wyrzucić niż przechować i prać, zwłaszcza poza domem. Są natomiast pieluchy w opcji bardziej eko (np. Naty dostępne w Rossmanie), wygoda ta sama, a nie stanowią takiego brzydkiego odpadu jak tradycyjne.
Bardzo fajny tekst, rozsądny i dobrze napisany!

Kasia
Gość
Kasia

Fajny wpis, który może być pomocny dla młodych dzieci. Jako matka 2 mogę jedynie powiedzieć, że kateter nigdy nie znalazłby się na mojej liście must have a do pieluszek wielorazowych się nie przekonałam. Ale tutaj to przeciez indywidualny wybor :)Proponuje nie kupowac kosmetyków do pielęgnacji jeszcze przed urodzeniem dziecka bo tak na prawdę większości i tak się nie używa. Moje dzieci nie miały problemów skórnych i w razie sytuacji awaryjnych mąka ziemniaczana super się sprawdzała. Łóżeczko turystyczne tylko na wyjazdy. W domu dziecko powinno mieć porządny materac a te przy łóżeczku turystycznym często są cienkie tak by można je było łatwo złożyć. No i w przypadku moich dzieci ilość ubranek musiała być większa gdyż ulewaly i czasem były przebierane po 5 razy na dobę. Ale przecież ubranka zawsze można dokupić.

Joanna
Gość
Joanna

Po przeczytaniu tego tekstu zrozumiałam, że ja chyba też miałam dość minimalistyczną wyprawkę. Oczywiście popełniła parę zakupowych błędów, które się u nas nie sprawdziły. Dla mnie jeszcze “must have” bez którego w ogóle nie wyobrażam sobie funkcjonowania to leżaczek Baby Björn. Nasz Fredzio cudownie się w nim czuje i obserwuje mnie np.w kuchni jak robię obiad. Często też go w nim usypiam, a potem przekładam do łóżeczka. A na łóżeczko wybraliśmy kosz Mojżesza i jestem z niego też niesamowicie zadowolona. Co do ubranek to pajce rządzą:) Staram się kupować ubranka na wyprzedażach od polskich marek, czesto takie które rosną razem z dzieckiem (np. spodnie z La Mama). U nas akurat ubranka ze stupkami się nie sprawdzają – Fredzio ma chyba za duże stopy :)

mania
Gość
mania

Błagam dodaj do działu spanie info, że AAP nie zaleca cosleepingu, gdyż zwieksza ryzyko SIDS (nagłej śmierci lozeczkowej). Sama spie ze swoimi bobo od poczatku, ale ze świadomością ryzyka.

Basia
Gość
Basia

Ja spotkałam się z zupełnie przeciwnym poglądem. M.in. z tego co pamiętam w książkach Searsów.

Marysia Fritzsche
Gość

Zwiększa jeśli rodzić pali, jest skrajnie zmęczony lub pod wpływem alkoholu.

Kasia G
Gość

Oj pamiętam, jak moja bardzo dobra przyjaciółka wymyśliła, że będzie korzystać z pieluszek tetrowych przy pierwszym wyczekiwanym dziecku. Jak się jednak okazało, pupcia niemowlęcia jest niezwykle delikatna i mokra tetra niestety powodowała ogromny dyskomfort dla maluszka. Nie mówiąc już o dyskomforcie dla mamy (gotowanie, pranie, suszenie, dezynfekcja). Nie za długo wytrzymała z tetrą. Co by nie mówić – pieluchy jednorazowe to jednak ogromna wygoda. Podziwiam osoby, którym się chce działać z pieluchami tetrowymi.

Katarzyna Kędzierska
Gość

Kasiu, ale doczytałaś, że pieluchy wielorazowe to niekoniecznie tetra? Średnio każdy maluch przez 3 lata używając jednorazówek, wyprodukuje ok. 1,5 tony śmieci. Każda z tych pieluszek będzie się rozkładać 500 lat. Daje do myślenia, chyba.

agi
Gość
agi

Kasiu, z calym szacunkiem, kiedy wstajesz w nocy 8 razy (z wlasnego doswiadczenia), a w dzien “chodzisz po scianach” i probujesz zlapac chociaz chwile snu, kiedy dzieci zasna, to wierz mi, ze ostatnie o czym myslisz, to ten 1,5 tony smieci. Sorry, ale teoria teoria, a zycie swoje. Kazde dziecko jest inne, kazda mama jest inna.
Pozdrowienia

Katarzyna Kędzierska
Gość

Oczywiście, dlatego publikuję tu doświadczenia mam. Każda z nich przeszła dokładnie to, o czym piszesz, a jednak każda mówi o pieluchach wielorazowych, że nie jest to tak wielkie poświęcenie, jak się może wydawać.

agi
Gość
agi

Oj Kasiu, chyba mnie nie zrozumialas. To nie jest kwestia poswiecenia – przynajmniej ja tak macierzynstwa nie traktuje (pewnie wowczas bym sie na dzieci nie zdecydowala)- tylko zwyczajnego np. wyczerpania fizycznego, Akurat to – bez urazy – zrozumie ten, co temat przerabial na wlasnej skorze. To ma raczej cos wspolnego z tym, czy dzieci przesypiaja noc, nie maja kolek itd.
Nie podoba mi sie, ze jest sie ostatnio potepianym za stosowanie pampersow. Jesli piszecie, ze jest wybor, to nie potepiajcie, jesli ktos wybierze opcje, ktora Wam mniej odpowiada. Z tego, co wiem pojawily sie w ostatnich latach opcje pieluch jednorazowych, ktore nie sa az takim obciazeniem dla srodowiska. Po przeczytaniu Twojej odpowiedzi Kasiu, odebralam to jako stwierdzenie: “Tak dziewczyny, macie wybor, ale…”.
Pozdrowienia

Joanna Joanna
Gość
Joanna Joanna

Witam! Ja ostatnio znalazłam w rossmanie pieluchy jednorazowe bambusowe, które można kompostować. Jeszcze ich nie uzywałam, bo dopiero czekam na maluszka. Ciekawa jestem jak się sprawdzą w czasie użytkowania. Skusiło mnie to, że są one naturalne i biodegradowalne.

Anna Janda
Gość

Joanna, nam te bambusowe pieluchy przeciekają. Zresztą z tego co widziałam na grupach dla mam, nie jesteśmy jedyni ;(
Piszę o tym, bo zanim zrazisz się do ekologicznych jednorazówek i kupisz zwykłe, wypróbuj też inne eko albo wielorazówki. Nie wszyscy wiedzą, że pieluchy wielorazowe można wypożyczyć w pieluchotece (używane, ale odkażone) zanim się zdecyduje na zakup własnych. To dopiero minimalistyczna opcja ;)

Katarzyna Kędzierska
Gość

Super!!! Anna, korzystałaś może z tej wypożyczalni? Jeśli tak, mogłabyś napisać coś więcej ze swojego doświadczenia jak to wygląda?

Anna Janda
Gość

Nie korzystałam, bo jak 7 lat temu kupowałam pieluchy wielorazowe to ich nie było, a teraz dokupiłam w ciemno tylko kilka potrzebnych rzeczy.

Z tego co wiem, to trzeba się skontaktować z osobą prowadzącą pieluchotekę i z nią ustalić kiedy i na jak długo chcemy wypożyczyć pieluchy. Takie “przybytki” działają w większych miastach, ale można się umówić na wysyłkę w dowolne miejsce w Polsce. Z tego co wiem wypożyczanie jest bezpłatne, a dziewczyny chętnie doradzają co warto przetestować. Dzięki temu można dodatkowo oszczędzić na nietrafionych zakupach.

Wszystkie szczegółowe informacje można znaleźć na grupach dotyczących pieluch wielorazowych albo wpisując w wyszukiwarkę hasło “pieluchoteka” ;)

Gosia Leniec
Gość
Gosia Leniec

Tak z czystej ciekawości, która z pań uważających, że pieluchy wielorazowe to lepsza opcja (ze słusznych zresztą, jakby nie było, powodów), używa organicznych podpasek wielorazowych?

agi
Gość
agi

Bardzo cenna informacja. :-) Z kolei na tygrysiaki. pl znalazlam informacje o pieluchah muumi baby. Bardzo interesujaca historia powstania. Tylko ciekawe, czy sa dostepne w Polsce.
Za to fakt, ze istnieja wypozyczalnie pieluch wielorazowych lekko mnie zszokowal, bo dla mnie to tak jakby mi kazali bielizne po kims nosic.:/

Pionierka
Gość
Pionierka

Moja córka ma mniej więcej połowę pieluch po synku mojej przyjaciółki. Przecież to się pierze i odkaża

Katarzyna Kędzierska
Gość

Agi, może użyłam złego słowa. Nie wiem, jak się dzieje ostatnio, ale ja nikogo w żadnym razie nie potępiam. Wiem, jak to jest mieć noworodka w domu, a obok dwulatka, chorą mamę i jednocześnie uczyć się do matury. Mam dużo młodsze rodzeństwo, wychowane na tetrze, którą osobiście prałam i odpowiednio składałam. I tak, uważam, że mamy wybór, ale jeden z nich jest dużo gorszy dla środowiska.

anne
Gość
anne

Nie, nie każda przeszła dokładnie to o czym pisze agi – wystarczy mieć dwójkę dzieci, by wiedzieć, że jedno może w zasadzie od początku budzić się w nocy tylko dwa razy na jedzenie i śpi jak anioł (i ty też), a drugie drze się dniami i nocami, ma kolki, a ty jesteś po cesarce i ledwo się ruszasz. O ile przy pierwszym bawiłam się w wielorazówki z różnym skutkiem (i nie zgadzam się z tym, że to tylko tyle co włożyć do pralki – sorry, ale dzieci nie tylko sikają), to przy drugim miałam gdzieś śmieci, bo walczyliśmy o przetrwanie.

Kasia
Gość

Oczywiście, że daje do myślenia i jeszcze raz podkreślę, że podziwiam osoby, którym się chce działać z pieluchami (i tu się poprawię) wielorazowymi :-) Wiem, że pieluchy wielorazowe wygrywają nawet jak się weźmie pod uwagę koszt użycia wody, energii elektrycznej i detergentów czy też samej pralki, która po tak intensywnym użytkowaniu może odmówić dalszej współpracy. Nie zmienia to jednak faktu, że tak jak pisze agi, te 1,5 tony śmieci nierzadko schodzi na dalszy plan w początkowej fazie wychowywania potomstwa. Chyba najkorzystniej zarówno dla środowiska jak i dla dziecka jest jak najwcześniejsza nauka korzystania z nocnika :-)

aga.sk
Gość
aga.sk

Ale pielucha wielorazowa to niekoniecznie dużo więcej roboty. W zasadzie tylko tyle co wrzucić do pralki i później wywiesić do wyschnięcia. Łącznie to daje jakieś 5 minut dodatkowej pracy dziennie. Nic nie musisz pracować ani gotować (wręcz możesz w ten sposób zniszczyć taką pieluchę). Korzystałam z pieluch wielorazowych przez pierwsze 9 miesięcy i bardzo sobie to chwaliłam. Teraz niestety mój syn daje się przebrać jedynie na stojąco, a tych pieluch wielorazowych, które mamy nie idzie tak założyć. Pójście do sklepu i przydźwiganie jednorazówek na czwarte piętro wydaje mi się być bardziej męczące ;)

Kasia
Gość

No nie wiem. Może jak mówimy o pieluchach obsikanych to tak, ale jak jest coś grubszego, to trzeba się z tym najpierw uporać pod bieżącą wodą, bo nie wyobrażam sobie takiej pieluchy pakować od razu do pralki ;-) Trochę też bym się bała używać niewygotowanych pieluch, ale to takie moje zboczenie bakteryjne :-) Niby wiem, że 60 stopni wystarczy, ale…

agi
Gość
agi

Amen :-)

Pionierka
Gość
Pionierka

Nie ma co podziwiać, to naprawdę łatwe. Ja używam pieluch typu kieszonka – głównie i to się niczym nie różni w zakładaniu od jednorazówki. Gotować niczego nie tylko nie trzeba ale nawet nie można, używa się dodatku antybakteryjnego do proszku i już.

Kasia
Gość
Kasia

Jak dobrze, ze to już za mna ;) chyba na wszystko jest czas w życiu i mój już minął :). Moje dzieci (3!) wciąż są małe 2,5 i 3,5 roku ( bliźniaki) ale już nie chciałabym mieć maluszka i zaczynać wszystkiego od nowa :)
Co do tematu- ciężko być minimalistą jak zaczna przychodzić goście i każdy coś przynosi :) potem te zabawki, huśtawki, maty bla bla istny cyrk :)
Ja mam małe dzieci, ale zachowuje minimalizm w ilości zabawek / na 3 dzieci 2 pudełka ( szuflady), ubrań nie kupuję bo dostajemy w prezencie bądź po znajomych i rodzinie. Kupuję tylko to co potrzebne lub drogie ( np buty i kurtki ). Ale to temat na inny post to nie będę zaśmiecać tu rozmowy :)
Pozdrawiam

agi
Gość
agi

Kateter…mysmy mieli “Fride” na katarki. Jak dzieciaki byly przeziebione, to sie swietnie sprawdzal taki “odsysacz” (stosowany kilika razy dziennie) plus jakies delikatne krople odpowiednie dla niemowlaka lub woda morska i faktycznie ulatwialo to maluchowi oddychanie i mam wrazenie, ze dosc szybko z takich przeziebien wychodzilismy. Co do innych watkow w tekscie, to np. karmienie piersia fakt, jest minimalistyczne, ale niektore mamy nawet nie maja wyboru, bo albo nie maja pokarmu albo maja, ale zbyt malo i dziecko sie nienajada. Jesli chodzi o pieluchy, to jak dla mnie nie tylko kwestia eklogii. Przy dwojce maluchow z mala roznica wieku, nie wyobrazam sobie jeszcze prania pieluch wielorazowych bez wzgledu na to jakie by nie byly ladne. W przypadku ilosci ubranek, to bym tez dodala, ze jest to zalezne od czestosci ulewania wzglednie innego “brudzenia” sie oraz od tego czy np. mamy do dyspozycji suszarke bebnowa albo cieply kaloryfer czy ladna pogode. I jak nie przepadalam za suszarkami bebnowymi, tak przy kilkukrotnej zmianie bodziakow na dzien, bylam szczesliwa, ze moglam z takowej skorzystac. Co do spania z rodzicami albo w lozeczku turystycznym, to mi pediatra powiedziala, ze najlepiej jak dziecko spi we wlasnym lozku, w spiworku, bez kolder i “pierdol” typu jakies… Czytaj więcej »

Marysia Fritzsche
Gość

Między moimi dziećmi jest 2 lata roznicy- drugie i trzecie były na wielorazowkach od porodu, pieluszki (po wypłukaniu i wywirowac iż) piorę razem z ubrankami. Powieszenie ich zajmuje mi ok. 10minut, składanie drugie tyle (nie mam tetry, wybralam inne systemy). Starszaki (4 i 2lata) lubia mnie w pieluszkowych rutynie wspomagać :) takze nie jest to jakiś mega klopot czy szalenie czasochlonne zajecie :)

agi
Gość
agi

Witaj Marysiu, mnie i tak nikt nie przekona do wielorazowych (roznica wieku troche ponad rok i akurat w naszym przypadku 1,5 roku nieprzespanych nocy- mozecie wierzyc albo nie). Poza tym u nas kazde z dzieci po roku “wychodzilo” z pieluch. Zal mi patrzec jak widze 3 latki albo starsze dzieci z pielucha..zreszta to tak jak ze smoczkiem, ale nie krytykuje, bo kazda mama robi po swojemu. Za to biodegradowalne jak najbardziej (akurat wtedy nie bylo jeszcze takiej alternatywy).

An
Gość
An

Fajny tekst – dużo bardziej otwarty od poprzedniego w tej tematyce. Chciałbym jedynie dodać, że ilość ubranek jest chyba jednak trochę zaniżone i raczej wymaga b częstego prania. Z całą pewnością nie dla ulewajacego dziecka. Mój synek miał dni ze 3 pełne komplety “przerabiał”. A jeśli chodzi o inne gadżety to nie ma co przesadzać ale nie ma się też co na nie zamykać – przy jednym dziecku nie pomogą, przy innym ratują życie. Najlepiej pożyczać i chociaż wypróbować – np mam woombie, ale okazało się ze syn nienawidził być skrępowany (becik tez nie zrobił u nas kariery). Fajniej byłoby pożyczyć i sprawdzić. Chcialam tez dodać w kwestii łóżeczka, że łóżeczko turystyczne jest świetne dla osób ze zdrowym kręgosłupem – tym z problemami polecam raczej drewniane z możliwością zainstalowanie dna na różnych wysokościach. Tak samo przewijanie np na kanapie jest dosyć meczace dla kręgosłupa. Pozdrawiam

Alicja Oleksyn-Orchowska
Gość
Alicja Oleksyn-Orchowska

An u mnie też maluch ulewał mocno i był bez przerwy przebierany :) Ale tutaj starałam się wziąć pod uwagę potrzeby na już, jak przywozimy noworodka do domu na pierwszych kilka dni, bo potem już każdemu wedle indywidualnego zapotrzebowania :)

anne
Gość
anne

Mnie szczerze zadziwiło zdanie, że: “Małe dzieci nie brudzą się aż tak bardzo.” Moje doświadczenie jest takie, że nikt tak nie brudzi ubrań jak noworodek – przebieranie 5 razy dziennie to była norma i z takim zasobem ubranek, to byśmy daleko nie zajechali. Teraz jak dziecko ma 10 miesięcy przebierać właściwie w ogóle nie trzeba i zaproponowana liczba ubrań spokojnie by wystarczyła.

Basia
Gość
Basia

Ja również zgadzam się z większością sugestii autorki. Przede wszystkim nie warto kupować tony ubranek oraz zabawek. Lepiej mieć mniej rzeczy niż więcej, ale dokupić jeśli pojawi się taka potrzeba. My np. początkowo nie mieliśmy żadnego urządzenia typu inhalator czy katarek. Kupiłam dopiero gdy synek miał 10 miesięcy i zaczął chorować i te urządzenie u nas bardzo się sprawdziły. Wielu lekarzy proponuje też aby w ogóle nie używać żadnych kosmetyków dla niemowląt, a do kąpieli wystarczy sama woda.

Niestety trzeba też pamiętać o tym jak bardzo agresywny jest marketing skierowany do rodziców i starać się mu nie ulegać.. Chyba to było dla mnie najbardziej zdumiewające gdy urodziło nam się dziecko.

Julia
Gość
Julia

Jako położna może napiszę że silikonowe nakładki na piersi są ostatecznoscia, bardzo rzadko mogą pomóc wiec raczej nie powinno być ich w podstawowej wyprawce. Więcej szkodza zwykle niż pomagają. To samo z lanolina na piersi. Cudownym ekologicznym i minimalistycznym środkiem który może pomóc na bolące brodawki jest mleko matki. Co do pieluszek wielorazowych to skóra nie wszystkich dzieci będzie na nie dobrze reagowała. Tak samo z mąka ziemniaczana. Ale są to na pewno dobre opcje dla niektórych. Co do ubranek: pajace nie są wskazane przy jakichkolwiek problemach dziecka z biodrami i mogą powodować nieprawidłowe ustawienie nozek. Dla każdego rodzica inny typ ubranka jest wygodny ale szczerze mówiąc nie lubię takich uogolnien które pojawiają się na większości blogów “najlepsze są pajace”. Niekoniecznie.

Katarzyna Kędzierska
Gość

Odnosząc się do końcówki Twojej wypowiedzi “szczerze mówiąc nie lubię takich uogólnień które pojawiają się na większości blogów” przeczytaj proszę tekst do końca, będzie łatwiej. Mówię o tym fragmencie: “oczywiście, zdaję sobie sprawę, że co dziecko to inna sytuacja i nie dla każdego akurat opisana minimalistyczna wyprawka dla noworodka będzie odpowiednia 1:1. Są dzieci mniej i bardziej wymagające, są takie, które potrzebują szczególnej opieki i właściwych rzeczy, które w tej opiece wspierają rodziców. Dlatego nie traktujcie proszę powyższego tekstu, ani listy jako prawdy objawionej, a jedynie jako wskazówki, która może służyć jako wsparcie i inspiracja.”

Marysia Fritzsche
Gość

Wielorazowki mają przy skorze różne materiały- jesli dziecko na naturalne z uczuciem “mokro” reaguje źle, to może potrzebuje mikropolaru z uczuciem “sucho”. Rodzajów tego co przy skórze jest z 7 :)

Monika
Gość
Monika

Jesteśmy od początku na pieluchach wielorazowych i są super! I mam wrażenie, że przy nich inne ciuszki są przydatne – nie używamy w ogóle pajaców, bo bym padła je ściągając za każdym razem, kiedy przewijam Małą (co sik) i trzymam ją dłużej na przewijaku, gdzie lubi się załatwiać 😉 tylko bodziaki i gatki wełniane (cześć pieluchy), ew. polspiochy czy spodenki (do chusty). Dla mnie dobrze mieć przewijak z tego względu jako osobny mebel i to na takiej wysokości, żeby się plecy nie męczyły, bo po porodzie sn dolny odcinek kręgosłupa daje się we znaki. Też poszliśmy w minimalizm i nie żałujemy!

BeeMammy
Gość

Osobiscie uwazam ze recznik z kapturem to zbedna rzecz i na krotko. Zdecydowanie wystarczy zwykly duzy recznik kapielowy. Jesli chodzi i pieluchy wielorazowe to automatycznie ich uzywanie zwieksza ilosc ubranek (przynajmniej u nas tak bylo). Sama podziwiam mamy ktorym taka opcja pasuje bo u nas byla przez pewien czas koniecznosc ich stosowania i wspominam koszmarnie ten czas. Ustawiczne pranie i prasowanie praktycznie non stop. Podobnie twierdze ze nawet malenstwo sie brudzi, ulewa np. Co do katetera to majac dwoje dzieci nie wiem co to jest😂

Alicja Oleksyn-Orchowska
Gość
Alicja Oleksyn-Orchowska

Mój syn ma 9 lat i wciąż ten sam duży ręcznik z kapturem, którego używał jako noworodek :)

Marta W.
Gość
Marta W.

U nas tak samo :)
Córcie 6 i 8 lat i nadal każda ma po 2 ręczniki z kapturkiem, ich pierwsze ręczniki i jedyne :)

Pionierka
Gość
Pionierka

Używamy wielorazówek i to po pierwszym czasie nauki, jak zakładać działa bardzo dobrze – pranie leci w pralce, prasować nie trzeba, o ile używa się wkładów a nie tetry.

Marysia Fritzsche
Gość

Moze jakbys w tym czasie miala wsparcie kogoś doświadczonego w wielopieluchowania, to nie bylo by tak źle :) przecieki zdecydowanie nie są wielo-codziennością.jest też trochę sposobow na ułatwienie sobie wielo-rutyny.

Martyna
Gość
Martyna

Niezwykle cenny wpis! Jako mama również potwierdzam, że wszystko można kupić w miarę indywidualnych potrzeb.

P.S.Myślę, że przydałby się również post pt.”ślub w minimalistycznym stylu” :)

Katarzyna Kędzierska
Gość

Pewnie tak, ale nie wiem jeszcze czy jestem gotowa na tak kontrowersyjny tekst. ;)))

Agata *Skylar* Bro
Gość

Ślub minimalistyczny akurat miałam i myślę że to dużo prostsze niż przy dziecku :) Sukienka koktajlowa kupiona w zwykłym sklepie z wyjściowymi ciuchami, mąż miał ulubiony garnitur, szpilki które już miałam kiedyś na ślubie brata, torebka ulubiona którą mam od kilku lat. Brak bukietu i brak obrączek, za to nie mogłam zrezygnować z pierścionka zareczynowego i go naprawdę noszę :) obrączek oboje nie chcieliśmy nosić jakoś nam się nie podobają :)
Nie odmówiłam sobie fryzjera, kosmetyczki. Pojechaliśmy na ślub własnym autem. Świadków zaprosiliśmy na deser w ulubionej kawiarni, ot i po ślubie. Co więcej nikt z rodziny i przyjaciół się nie obraził, wprost przeciwnie, uszanowali nasz wybór :)
Z dzieckiem mam dużo większy dylemat a godzina zero niedługo…. :) dziękuję za ten wpis!

Anna
Gość
Anna

To też pytanie, co to znaczy “ślub w minimalistycznym stylu”. Bo w wersji podstawowej to opłata skarbowa w wysokości 84 zł, nawet obrączki nie są potrzebne;).

Ilona Rogowska
Gość
Ilona Rogowska

Dokładnie, tu już dużo zależy od zainteresowanych, dla jednych wystarczy pójście do urzędu, inni nie będą sobie wyobrażać możliwości nie uczczenia tego dnia z najbliższymi.

Agnieszka | lvlupstudio
Gość

To jest wspaniały tekst. Najbardziej podoba mi się podejście: “Co, komu potrzeba i co, kto uważa”. Każde maleństwo jest inne, każdy rodzic jest inny. A to minimum rzeczy, jest rzeczywiście taką listą must have. (Chociaż nam do niczego kateter nie był potrzebny i nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje :))

Moje dziewczyny używały jeszcze leżaczków. Dzięki temu bez problemu mogłam wszystko w domu zrobić, a one oglądały świat i mi towarzyszyły, jak już się łóżeczko czy mata znudziły. Jeśli nie wiecie czy chcecie spać z dzieckiem czy bez, to fajnym rozwiązaniem są łóżeczka dostawiane do łóżka rodziców. My mieliśmy z firmy Klupś.

Dodatkowo polecam (nawet w opcji dla niemowląt) krzesełka drewniane rosnące wraz dzieckiem. Takie do karmienia, a potem służące jako normalne krzesło do stołu czy biurka. Np. firmy Stokke – Tripp Trapp, czy firmy Hauck.

Pionierka
Gość
Pionierka

Nasza minimalistyczna wyprawka była jeszcze bardziej minimalistyczna :)
Nie słyszałam o czymś takim jak gniazdo, więc córka spała po prostu w łóżku z nami. Nie mieliśmy też szczotki do włosów i jak się okazało słusznie – ma 9 miesięcy i nadal łysol z niej. Nie używaliśmy też wanienki – na początku kąpaliśmy ją w umywalce, potem w dużej wannie. Za to ubranek przydało się zdecydowanie więcej. Noworodki może się nie brudzą, ale mało wprawny rodzic nie zawsze dobrze założy pieluchę i zawartość wyłazi, a do tego maluchy nieraz sporo ulewają. Body mieliśmy z 10, z 5 śpiochów i kilka pajaców – większość używanych

Margo Zawilska
Gość
Margo Zawilska

Ja bym jeszcze zzrezygnowała ze specjalnych cążek i płynu do kąpieli na pierwszy rok

Pionierka
Gość
Pionierka

Płyn do kąpieli kupiliśmy, ale zużycie było takie, że skończył się po 9 miesiącach :)

Małgorzata
Gość

Ile ja bym dała za taką listę rok temu! :D Ale tak już szczerze mówiąc – nie kupowałam dużo, raczej tylko to co niezbędne, a resztę, jeśli będzie potrzebna, zawsze można dokupić po urodzeniu :) I ja wyszłam właśnie z takiego założenia, co było dobrym wyjściem :) Z ubrankami mam największą zmorę – teraz moja córa ma ich chyba więcej ode mnie, niektóre są już za małe, niektóre jeszcze za duże i prawie wszystkie dostała – ja kupiłam naprawdę niewiele :)

Pola - Odpoczywalnia
Gość

Jestem mamą trójki, od początku miałam takie podejście, pieluchy wielorazowe, ubranka przeważnie z drugiej ręki, do pielęgnacji żel do mycia o prostym składzie i olej migdałowy do masażu, i moje mleko na wszelkie podrażnienia. I świadomość, ze w razid czego wszystko można dokupić.

Powiem jeszcze tylko ze schody zaczynają sie gdy dzieci sa starsze, chodzą do przedszkola, chcą mieć to, co koledzy, dostają mnóstwo rzeczy przy każdej okazji. Pisałam zresztą o tym kiedyś u siebie, nie będę linkowac żeby nie było ze spamuje. Pozdrawiam!

Ania Kalemba
Gość

właśnie ostatnio się zastanawiałam jak to jest z minimalizmem przy dzieciątku :))) Dzięki :)

Anita Majewska
Gość
Anita Majewska

Przy drugim dziecku jest o wiele łatwiej. Każdy już wie, co sprawdza się w jego rodzinie, a co jest zbędne. Bo te wszystkie listy trzeba jeszcze dopasować do siebie, swoich potrzeb i oczekiwań – nawet jeśli są “minimalistyczne” :) Na koniec i tak wszystko weryfikuje jeszcze główny zainteresowany – dziecko :D Ja przy drugim dziecku chyba ogólnie kupiłam mniej, jedyne nowości to Szumiś (ale kupiłam po kilku dniach, nie “na zapas”) oraz łóżeczko dostawne Chicco Next2Me Dream. Pamiętałam jak z córką wkurzało mnie nocne wstawanie do jej łóżeczka, żeby podać smoczka, żeby pogłaskać, żeby wziąć do karmienia… Okropność. A akurat ja nie lubiłam z nią spać, ani ona z nami – wszyscy spaliśmy płytko, wybudzaliśmy się nawzajem, a ja to już w ogóle na wiecznym czuwaniu, żeby krusznki nie zakryć ręką czy szturchnąć ;) Dlatego przy synku to łóżeczko okazało się naszym nr 1 wyprawkowym. Śpimy spokojnie, do karmienia czy pogłaskania go nie muszę wychodzić nawet spod mojej kołdry. Nie mam stresu, że go ktoś przygniecie, a mały śpi bardzo dobrze czując naszą bliskość. Dodatkowo jest funkcja bujania – idealnie na trudniejsze noce czy usypianie do drzemki.

Paulina Hoffmann
Gość
Paulina Hoffmann

Super sprawa. Z mojego (niewielkiego, ale jednak) doświadczenia dopisałabym: ręczniki – zwykłe, duże, kąpielowe. Wystarczą na wiele więcej czasu, są tańsze i wygodniejsze. Te z kapturami to u mnie niewypał, wydawały się duże, a dziecko bardzo szybko wyrosło z nich. Body, pajace – z drugiej ręki, ale większą ilość, chyba, że ktoś chce każdą wolną chwilę spędzać na praniu ręcznym… Pranie dziecięcych ubranek to też temat-rzeka przy minimalizmie ;o

Poza tym – jak najbardziej komisy, sklepy sh, ogłoszenia w internecie. Branża dziecięca ma zwykle takie ceny, że głowa boli (bo przecież dziecku nie będziemy żałować, prawda?), a dzieci szybko wyrastają z wszystkiego. Warto popytać o jakość ubranek, dla mnie zaskoczeniem było to, że Smyk i 5.10.15. mają kiepską jakość bawełny, podczas gdy F&F – super! I często można upolować przeceny :) Przed porodem Naczytałam się różnych list, panikowałam, że brakuje mi czegoś, po czasie okazywało się, że 1/3 must-havów była niepotrzebna.

Paulina Hoffmann
Gość
Paulina Hoffmann

Jeszcze przypomniało mi się, jakie zdziwienie wywołałam przy wypisie, nie chcąc zabrać ze sobą klamerki od pępka dziecka (?!?!!?), czy tam karteluszki z danymi dziecka na pamiątkę… Serio, miałabym to brać??? :D

monika
Gość
monika

Praktyczny fajny tekst. Ale! Ja zwracam uwagę na gniazdka! Mogą byc bardzo niebezipieczne dla noworodka.

jeeves
Gość

No i okazało się, że jestem matką minimalistką ;-) Z zabawnych elementów dodam, że w moim przypadku za centrum kąpielowe służył stół w kuchni podgrzewanej 40-letnią farelką. Grunt to nie dać się zwariować. Zgodzę się też, że przy drugim dziecku jest łatwiej, chociaż tu każdy musi znaleźć kompromis między nową wyprawką lub przechowywaniem rzeczy po starszym dziecku. Ja do dziś wszystkie górne półki w szafach mam wypchane rzeczami dla dzieci – między moimi córkami jest 4 lata różnicy. Pytanie czy to jest minimalistyczne?

Justyna Kalinowska
Gość
Justyna Kalinowska

Tekst mocno inspirujący!
Drogie przyszłe mamy-minimalistki, zastanawiam się, czy chciałybyście przyjąć już skompletowaną wyprawkę zawierającą ubranka dla swojego przyszłego maleństwa? Może z pierwszej, może z drugiej ręki, na pewno czyściutkich i pasujących do siebie kolorystycznie.

Pozbawiłabym Was radości (czy na pewno?) wybierania i kupowania nowych ubranek, ale też pomogła zaoszczędzić sporo czasu na kupowanie, wertowanie internetu w poszukiwaniu “najlepszych” produktów dla swego malucha. Podejrzewam też, że byłoby to znacznie tańsze niż kupowanie nowych ubranek.

Jako mama obecna i przyszła, jestem bardzo ciekawa, co o tym myślicie :)