Data: 13/07/2020

Mój nowy pomysł na życie

*Tekst we współpracy z marką Almette

 

Jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana – rzekł wieki temu Heraklit z Efezu. I choć on sam podobno nie należał do najprzyjemniejszych ludzi  na świecie – znany był ze swojego pogardliwego stosunku do innych i wręcz mizantropii, to niewątpliwie zostawił po sobie refleksje trafiające w dziesiątkę nawet w dzisiejszych czasach. Jedną z nich jest wariabilizm czyli teoria mówiąca o tym, że świat zmienia się w sposób ciągły i nieustanny.

 

Mój nowy pomysł na życie

 

Moje życie w ciągu ostatnich kilku miesięcy zmieniło się diametralnie. Pisałam Wam o znaczących i niełatwych zmianach w moim życiu osobistym, z którymi wiązała się również przeprowadzka i powrót do Warszawy. To jednak nie jest wszystko, co postanowiłam zmienić. Kilka ważnych zmian nastąpiło też w życiu zawodowym. Przede wszystkim sprzedałam jedną z moich firm, którą współzałożyłam i prowadziłam przez blisko dekadę! COPOINT to moje pierwsze biznesowe dziecko, o którym wielokrotnie wspominałam również na blogu. Jest to marka jednego z pierwszych w Polsce biur coworkingowych. Prowadzenie tej firmy dało mi ogrom wiedzy i doświadczenia. Nauczyłam się tam pracy z klientami, budowania relacji z pracownikami, marketingu, PR-u i wszystkiego innego, co jest związane z prowadzeniem przedsiębiorstwa. Jestem bardzo wdzięczna za ten czas i ludzi, którzy mi towarzyszyli przez lata. Od dawna czułam jednak, że nie daję z siebie wszystkiego. Inwestowanie i zarządzanie nieruchomościami, które nadal uważam za fascynującą działkę, przestało być dla mnie aż tak ważne. Czułam, że firma potrzebuje świeżej krwi i dawki uwagi. Jak to zwykle bywa w tego typu sytuacjach – wszechświat zgrał się z pragnieniami i pojawił się dobry kupiec, który sprawił, że poczułam, że przekażemy wszystko w dobre ręce. I tak, od początku roku nie jestem już jej współwłaścicielem.

 

Była to dla mnie ogromna zmiana w mojej codzienności. Pomimo, że firma w dużej mierze działała bez mojego dużego udziału, miałam zaufanych pracowników, to jednak zdjęcie z siebie ciężaru odpowiedzialności dało mi dużo oddechu i miejsca na nowe. Jeśli śledzicie bloga lub mojego Instagrama to wiecie zapewne, że jakiś czas temu odkryłam dla siebie medytację mindfulness. Tekst o prostej medytacji dla początkujących zaskakująco nadal bije rekordy popularności. Praktykuję od prawie 2 lat, codziennie, w sposób zorganizowany lub samodzielnie. Niedługo kończę mój pierwszy roczny kurs, a od września zaczynam kurs stricte nauczycielski, po odbyciu którego będę certyfikowanym nauczycielem medytacji mindfulness i będę mogła prowadzić program MBSR – Mindfulness Based Stress Reduction (program redukcji stresu poprzez uważność). Jest to jeden z najlepiej przebadanych programów opartych na uważności na świecie, z efektami wielokrotnie potwierdzonymi naukowo.

 

Praktyka uważności niezwykle pomogła mi w przejściu przez mój osobisty proces bardzo trudnych zmian i wiem, że jest to wartość, którą chcę „puścić” dalej w świat. Dodatkowo poczułam, że jest to właściwe dopełnienie wszystkiego, co dotychczas robiłam na blogu, a związane było z minimalizmem. Uważność w postaci medytacji mindfulness i powiązanych z nią narzędzi to praktyka minimalizmu w sferze niematerialnej. Czuję, jakby wszystko, co robiłam od lat się dopełniło w pewien sposób i niesamowicie ekscytuje mnie moja nowa droga! Będę szczęśliwa, jeśli zdecydujecie się nią iść razem ze mną.

 

Nowy pomysł na życie Anetty i Jarka

 

Czas moich intensywnych przemian sprawia, że z zafascynowaniem czytam i słucham historii osób, które w swoim życiu zdecydowały się na zmianę, czasami dużą zmianę. Wiele takich osób mam blisko wokół siebie i stanowią dla mnie nieustającą inspirację. Dlatego też, gdy dostałam wiadomość od marki Almette, że ponownie w tym roku zapraszają mnie w ramach współpracy na wspólny wyjazd w Polskę i gotowanie, tym razem pod hasłem „Pomysł na życie, naturalnie” – zgodziłam się bez wahania. Umówiliśmy termin spotkania, a razem z przyjaciółką postanowiłyśmy wykorzystać okazję i wybrać się kilka dni wcześniej na własną rękę na krótkie wakacje w warmińsko-mazurskim. Noclegi zarekomendowała nam Ola – moja wieloletnia kumpela, która tak się składa, że jest założycielką Slowhopa. Swoją drogą, zawodowe życie Olki to też niesamowity przykład Heraklitowego wariabilizmu. ;) I tak odwiedziłyśmy w sumie trzy genialne miejsca:

  • Agroturystyka „Z fasonem” – prowadzona przez Agatę, fantastyczną instruktorkę jeździectwa, która w starym, poniemieckim siedlisku stworzyła sielankowe gospodarstwo z przepiękną, profesjonalną, doskonale przygotowaną stajnią i zapleczem jeździeckim;
  • Fajne miejsce stworzone przez Tomka i Artura – parę projektantów mody, którzy zamiast paryskich wybiegów wybrali maleńkie Tłokowo niedaleko Jezioran na miejsce swojego życia, pracy i goszczenia;
  • Z wioski na Warmii – dom, gospodarstwo i spółdzielnia rolnicza w Bredynkach na Warmii, gdzie Anetta pichci w swojej osobistej kuchni najbardziej naturalne kosmetyki na świecie, a Jarek (spec od marketingu) pomaga je puścić w świat. Wymarzyli sobie to miejsce dawno temu i przenieśli się, porzucając piękny rodzinny Wrocław. Gdy zapytałam ich dlaczego akurat Warmia, a nie coś bliżej Wrocławia – stwierdzili, że bliżej to nie byłaby taka prawdziwa zmiana, o jakiej marzyli. :)

 

W wiosce na Warmii, poza poznaniem Anetty i Jarka (i ich cudownego zwierzyńca!) oraz przemiłej Doroty Kamińskiej, wspaniale było również przywitać resztę ekipy pracującej dla Almette, na czele z Davidem Gaboriaud, ambasadorem Almette, wspaniałym szefem kuchni, którego energia jest jak atomówka. :) W gospodarstwie spędziliśmy cały piękny dzień nagrywając materiał, zbierając zioła na łące pod czujnym okiem Anetty, przygotowując swoją własną maść z czarnego bzu, robiąc piknik za domem, bawiąc się z psami i pływając w stawie (to nie ja!).

 

 

Poza zjadaniem tego, co ugotuje David, dla mnie kulminacyjnym punktem wizyty była możliwość skorzystania z doświadczenia Anetty w zakresie produkcji naturalnych kosmetyków. W jej przypadku naturalne znaczy stworzone od podstaw w jej własnej kuchni ze składników, które osobiście zbiera w swoim ogrodzie czy łące. Nawet wosk pszczeli użyty do produkcji maści pochodzi z ich własnej pasieki. Okazuje się, że znając podstawy, samodzielne stworzenie naturalnej maści nie jest aż tak trudne. Kremy i masła to wyższa szkoła jazdy, dlatego wyjeżdżając zaopatrzyłam się u Anetty w produkty do testów. Efekt przeszedł moje oczekiwania. Miałam już okazję wypróbować kilka kremów i balsamów z takich domowych wytwórni z różnym skutkiem. Najbardziej bałam się, że mojej skórze, która najbardziej lubi lekkie, żelowe konsystencje, nie spodoba się produkt z olejem konopnym. Anetta była też bardzo ostrożna w zachwalaniu swojego produktu… mówiła, że wchłanianie się takiego naturalnego produktu może się różnić od sklepowego itp. Efekt przeszedł moje oczekiwania, a rzadko tak się zdarza. Konsystencja jest niesamowita! Jakbym nakładała na buzię lekką piankę. :) Masło do ciała jest bardziej „masłowe” i cięższe, ale wchłania się błyskawicznie. To mój drugi ulubiony kosmetyk do ciała, zaraz po olejku do ciała z Czterech Szpaków. Niesamowite, że gdy się nim posmaruję, moje psy próbują zlizać mi go ze skóry. ;)

 

Razem z Anettą przygotowałyśmy maść z czarnego bzu na bazie wosku pszczelego z ich własnej pasieki.
Skupienie przed nagraniem. :)

Oczywiście, wyjazd nie byłby pełen bez PYSZNOŚCI – herbaty z lipy, ruskich pierogów i roladek z zapiekanego bakłażana z zerwanymi własnoręcznie młodymi pędami świerku, które, jak się okazuje, smakują… cytrusowo! 

 

 

Przepisy Davida

 

Jak zwykle David przygotował kilka przepisów, które wykorzystaliśmy i które chcę Wam teraz zaproponować jako letnią inspirację kulinarną. Ze swojej strony podrzucam też z przyjemnością kilka przepięknych warmińsko-mazurskich kadrów.

 

Guacamole z serkiem Almette z pomidorami.

Okazja: śniadanie, przystawka

Autor: David Gaboriaud, szef kuchni, ambasador marki Almette

Czas przygotowania: 10 min

Porcja dla 2 osób

Składniki:

  • 1 serek Almette z pomidorami
  • 2 dojrzałe awokado
  • 1 limonka
  • garść pomidorków koktajlowych
  • 1/2 czerwonej cebuli
  • świeża kolendra
  • 2 łyżki oliwy
  • sól

Przygotowanie:

Awokado obierz, wyjmij pestkę, a miąższ rozgnieć widelcem. Dodaj łyżkę serka Almette z pomidorami, sok z limonki i wymieszaj, dopraw solą do smaku. Posiekaj drobno czerwoną cebulę. Pomidorki przekrój na pół. Guacamole podaj z pomidorkami, posiekaną cebulą oraz świeżą kolendrą.

TIPY OD AUTORA: 

  • wybieraj awokado z odmiany „hass”, charakteryzuje się ciemną grubą skórą.
  • żeby sprawdzić, czy awokado jest dojrzałe wystarczy nacisnąć na ogonek, powinien łatwo wbić się w miąższ.
  • zamiast cebuli możesz użyć szczypiorku lub dymki, są łagodniejsze w smaku.
  • guacamole serwuj z nachosami, tortillą lub jako dip z surowymi warzywami.

 

Roladki z zapiekanego bakłażana nadziewane serkiem Almette, suszonymi pomidorami i rukolą.

Autor: David Gaboriaud, szef kuchni, ambasador marki Almette

Czas przygotowania: 5 min

Porcja dla 2 osób

Składniki:

  • 1 serek Almette z pomidorami
  • 1 bakłażan
  • kilka listków rukoli lub szpinaku
  • kilka suszonych pomidorów w oleju
  • oliwa z oliwek
  • sól, pieprz

Przygotowanie:
Bakłażana pokrój na cienkie podłużne plastry. Usmaż je na suchej patelni na złoty kolor z obu stron. Przełóż na talerz. Dopraw je solą i polej łyżką oliwy. Na każdy plasterek bakłażana nałóż łyżeczkę serka, rukolę lub szpinak i suszonego pomidora. Zawiń w roladkę i odstaw. Powtórz te czynności z resztą składników.

TIPY OD AUTORA: 

  • kiedy kupujesz bakłażana upewnij się, że jest jędrny i błyszczący, wtedy będzie najlepszy.
  • do krojenia podłużnych plastrów, możesz użyć mandoliny.
  • zamiast rukoli, użyj szpinaku lub ulubionych liści sałat albo ziół.

 

Tagliatelle z kurczakiem, liśćmi szpinaku i sosem z serka Almette z pomidorami.

Autor: David Gaboriaud, szef kuchni, ambasador marki Almette

Czas przygotowania: 20 min

Porcja dla 2 osób

Składniki:

  • 1 serek Almette z pomidorami
  • pół opakowania makaronu tagliatelle
  • 2 piersi z kurczaka
  • garść liści szpinaku
  • świeża natka pietruszki
  • łyżka oliwy
  • sól, pieprz

Przygotowanie:
Ugotuj makaron tagliatelle al dente. Po ugotowaniu, zostaw pół szklanki wody z gotowania makaronu, będzie potrzebna do sosu. Pokrój piersi z kurczaka w kawałki. Usmaż je na oliwie na rozgrzanej patelni na złoty kolor. Dopraw solą. Dodaj liście szpinaku, 2 łyżki serka Almette z pomidorami, makaron i trochę wody z gotowania makaronu. Wymieszaj wszystko i duś jeszcze 2 min, aż sos ładnie się połączy i zrobi się kremowy. Serwuj od razu z natką pietruszki.

TIPY OD AUTORA: 

  • użyj ulubionego makaronu, zdrowszy będzie makaron pełnoziarnisty.
  • wybieraj kurczaka eko, z wolnego wybiegu lub zagrodowego, mięso będzie bardziej zwarte, jędrne i zdrowsze.
  • zamiast szpinaku wypróbuj to danie z jarmużem lub z zielonymi szparagami.

 

 

 

Tego dnia nauczyłam się tak wiele! Dawid po raz kolejny podjął (średnio udaną ;)) próbę nauczenia mnie czegoś w kuchni. Dzięki Anecie już nigdy nie spojrzę tak samo na łąkę. Zachwyca mnie jak ogromne jest tam bogactwo smaków, zapachów, dobroczynnych składników. Niby to nic zaskakującego, ale właśnie tam, na Warmii poczułam, jak mocno tęsknię za naturą, ziemią, przyrodą… Chyba kolejna zmiana przyjdzie do mnie w życiu prędzej czy później. ;)

 

Jestem najlepszym Czytelnikiem 🖤

 

Zmiana nie jest łatwa

 

Wiem, że duże zmiany często wyglądają wspaniale, gdy się o nich czyta w książkach, w internecie. Tymczasem żadna zmiana w życiu nie jest łatwa. Nawet ta upragniona i wyczekiwana czasami wiąże się ze stratą i strachem. Strata boli, lęk przytłacza, wiem o tym doskonale. Za zmianę, im cenniejsza, tym więcej trzeba zapłacić. Wiele razy w życiu podejmowałam decyzję o zmianie. Kilka razy o dużej. Nie żałuję ani jednej z nich, ale każda była trudna na swój sposób. Oczywiście jest dużo prościej, gdy przyjemna i wyczekana, gorzej, gdy boli, pali i trzeba ją obłaskawić łzami. Ale i pokazuje, że w życiu nic nie jest na pewno i na zawsze.

 

Fascynują mnie takie historie jak Anetty i Jarka, którzy w pewnym momencie postanowili zmienić całą swoją rzeczywistość. Ich dom, życie, które sobie stworzyli na warmińskiej wsi i energia, którą się przy nich czuje są… tak niesamowicie kojące. Oczywiście, to nie znaczy, że teraz wszyscy mamy „rzucić wszystko i wyjechać sadzić marchew w Bieszczadach”, bo to może być złudny pomysł na życie, ale też czasami po prostu warto usiąść i zastanowić się, gdzie w tej chwili jesteśmy w życiu i czy na pewno jest to właśnie to, co rzeczywiście chcemy robić. Ostatnio na moim mindfulnessowym kursie robiłam ćwiczenie, które nazywa się koło życia. Jest to bardzo znane coachingowe ćwiczenie, wyguglujecie z łatwością. Co prawda, zmodyfikowałyśmy je trochę na własne potrzeby, ale i w bazowej wersji jest fajnym punktem wyjścia do refleksji.

 

W chwili, gdy piszę te słowa, za mną bardzo trudne, ale i ogromnie satysfakcjonujące pół roku. Choć jestem tam, gdzie nie planowałam być. Choć robię to, o czym nigdy wcześniej nie myślałam. Jest dobrze. Nawet bardzo dobrze. :) Miło na własnym przykładzie doświadczyć banału, że wszystko w życiu przydarza się po coś i że choć nie mamy wpływu na to, co nas otacza, to na swoją reakcję już zdecydowanie tak. I to wystarczy. I to jest najważniejsze. 

 

Mam poczucie, że nie tylko w moim życiu ostatnio zachodzą znaczące zmiany. A w Waszym?  Doświadczacie/doświadczyliście w życiu dużej zmiany?

 


Tekst powstał we współpracy z marką Almette, w ramach projektu Pomysł na życie, naturalnie. Bardzo polecam Wam też zerknąć na ich inną akcję Łąki pod ochroną Almette we współpracy z Fundacją Łąka.

35 komentarzy
0 0 vote
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
guest
35 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Joanna B
Joanna B
1 miesiąc temu

Kasiu,powodzenia. Niech ta nowa droga da Ci satysfakcję i spelnienie. :)

Dominika
Dominika
1 miesiąc temu

W moim życiu w ostatnich miesiącach też zaszły ogromne zmiany. Straciłam córeczkę. Po jej śmierci naturalnie lgnęłam do prostoty, do wyrzucenia wszystkiego co mi ciąży w życiu. Wtedy jedną z rzeczy na którą trafiłam był Pani blog. Teraz szukam inspirujących treści, o ludziach którzy doświadczyli traumy, straty lub jakiejś trudnej zmiany ale stanęli na nogi i odnaleźli coś na kształt sensu w istnieniu. Przede mną jeszcze długa droga ale gdzieś tli się nadzieja i takie poczucie że nie jestem sama. Dziękuje za to co Pani pisze. Pozdrawiam serdecznie, Dominika

Dominika
Dominika
1 miesiąc temu

Nie trafiłam tam wcześniej, tym bardziej dziękuję.

Luiza
Luiza
1 miesiąc temu
Reply to  Dominika

Dominiko, przykro mi, życzę Ci dużo siły, spokoju, cierpliwości i nadziei, a przede wszystkim, abyś przeżyła żałobę bez hamowania emocji. W 2014r. odeszła moja mama, Przyjaciółka. Minęło trochę czasu, zanim pogodziłam się z jej nieobecnością. Musiałam też uporać się z odroczoną żałobą.

Agnieszka
Agnieszka
1 miesiąc temu

Kasiu, czy możesz zdradzić gdzie robisz to szkolenie mindfullness?

Justyna
Justyna
1 miesiąc temu

Po pierwsze: życzę powodzenia i wytrwałości!
Po drugie: jestem po kursie MBSR i uważam, że powinien być obowiązkowym na srednim/wyższym poziomie kształcenia!!!! Pomogło by to młodym ludziom w nabyciu umiejętności cieszenia się chwilą i bycia „tu i teraz”! Ją dzięki kursowi zweryfikowalam co jest dla mnie ważne i że to nie jest nic z działki „materializm codzienny”. Być blisko z sobą – tak lubię!!!
Po trzecie: fajnie, że jesteś i że Cię czytam! Dziękuję!

Anna
Anna
1 miesiąc temu

Powodzenia, miło obserwować jak się zmieniasz będąc przy tym szczęśliwa!

Spokój Ducha
1 miesiąc temu

Zmiana jest w jedyną pewną rzeczą w życiu, jak mawia Ajahn Brahm.

Zmiany są pożądane, ale pod warunkiem, że nie są zbyt częste, zbyt intensywne lub obejmujące zbyt wiele obszarów naszego życia naraz. Większość z nas boi się zmian, bo podkopują nasze poczucie bezpieczeństwa, nawet jeżeli w dłuższej perspektywie wychodzą nam na dobre.

Tylko,że świat wokół ostatnio bardzo szybko i intensywnie się zmienia. Żyjemy w czasach płynnej nowoczesności, jak to określił Bauman. Nie ma nic stałego. Życie porywa nas swoim nurtem i nie pozwala się zatrzymać, ani tym bardziej osiąść na mieliźnie.

Ja jednak trochę tęsknię za kojącą rutyną.

Kasia
Kasia
1 miesiąc temu

Podoba mi się to zdanie – „wszystko w życiu przydarza się po coś i choć nie mamy wpływu na to, co nas otacza, to na swoją reakcję już zdecydowanie tak”. Moje życie przewróciło się do góry nogami kilka miesięcy temu, kiedy dowiedziałam się o swojej ciężkiej chorobie. Miałam wówczas 35 lat, dwoje małych dzieci, męża, dopiero co startujący biznes. A tu bęc… Mam za sobą trudną operację, chemioterapię, powikłania. Zmieniło się wiele – moje ciało, moja dieta, mój sposób życia, mój stosunek do wielu spraw. Nie chciałam tych zmian i nadal trudno mi je zaakceptować. Kiedyś myślałam, że zmiany są fajne; teraz się ich boję. Idę jednak do przodu. Powtarzam sobie, że pomimo tego, z czym przyszło mi się mierzyć, w środku to jestem nadal ja – ta sama, ale nie taka sama.

Karolina
Karolina
1 miesiąc temu
Reply to  Kasia

Ściskam Cię!

Marta
Marta
1 miesiąc temu

Bardzo lubię te Twoje posty płynące prosto z serducha…
U mnie też zmiany, przeprowadziliśmy się niecały miesiąc temu, niby pierwsza wieś podmiejska, ale w takiej bliskości natury jeszcze nigdy dłużej nie mieszkałam i zauważam, że ma to ogromny wpływ na moje postrzeganie świata i siebie. Podobnie jak miało wpływ mieszkanie w bloku i spędzanie lata w betonie. Na minus ;)
Ta pora roku kojarzyła mi się dotąd z upałem i uciążliwością, teraz ze żniwami i niebem zlewającym się na horyzoncie z polami zbóż :) Dla dzieci to wakacje życia, póki wszystko takie ekscytujące :) Nie zmienia to faktu, że zmiany są trudne i jeszcze nie okrzepłam, ale staram się żyć tu i teraz, żeby nie martwić się na zapas, tylko cieszyć i skupiać na pozytywach :)

Longina
Longina
1 miesiąc temu

Wszystkiego dobrego. Podziwiam ❤

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Reply to  Longina

Dziękuję pięknie! ❤

Ela - themomentsbyela.pl

Cudnie i magicznie pozytywnych zmian życzę wszystkim czytelnikom i sobie również. Każdy moment życia jest do czegoś potrzebny. Przynosi zmianę perspektywy i wymusza czasem bardzo brutalnie zmianę naszej strefy komfortu. U mnie ta zmiana zachodzi w bardzo dobrym kierunku, to długo proces, ale w końcu zaczynam widzieć sens i cieszyć się z nowego, naturalnego życia.
Miłego dnia

Ania
Ania
30 dni temu

To chyba pierwszy post sponsorowany jaki w życiu czytam, który nie jest przypałowy. Także gratuluję, chyba osiągnęłaś coś niemożliwego.
Powodzenia dalej !

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Reply to  Ania

Zacny komplement. ;) Dziękuję. :)

Ewelina
Ewelina
29 dni temu

Co jak co, ale marchew to można siać, a nie sadzić :-D swoją drogą zabawnie to zabrzmiało.

Co do zmian to uwielbiam czytać książki biograficzne lub powieści o takiej tematyce, jeśli może ktoś polecić jakiś tytuł to chętnie sprawdzę ;)

Niestety nie pamiętam tytułu, ale czytałam kiedyś powieść o kobiecie, która wyprowadziła się do małego miasteczka i otworzyła cukiernie. Cudowne opisy kulinarne w tle!
Tak jak Twoje w tym wpisie- muszę coś zjeść :-D

Polećcie jakieś tytuły, proszę ;)

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Reply to  Ewelina

Z tym sadzeniem marchwi to w jakimś filmie było… :)) Chętnie przygarnę też książki ze zmianą w tle. :)

Ewelina
Ewelina
20 dni temu

Jedyne co mi się właśnie przypomniało to:
Dotknąć nieba – Richard Paul Evans

Iwona
Iwona
28 dni temu

Dzień dobry! Bardzo nie lubię tekstów sponsorowanych, bo zdarza się że nie są prawdziwe, nie przekonują mnie. Ale ten tekst jest prawdziwy. Interesuje mnie przemiana na lepsze. Tzn lepsze mentalne życie, pogodzenie się z sytuacją która jest. Uspokojenie. Oj, trudno mi pisać i wyrazić to co chciałabym powiedzieć. Jak żyć chwilą, godzić się z nią. Bo moje myśli ciągle pędzą, ciągle chcę robić co innego niż robię w danej chwili. Czas pędzi a mnie się wydaje że nie zdążę. I wszystko na raz chcę robić. A to bardzo męczy i niestety nie powoduje zadowolenia z życia. Uff

Królowa Karo
25 dni temu

Ja mam za sobą kilka zmian, z tego część naprawdę radykalnych. I mam takie wrażenie, że gdy już podejmowałam decyzję o zmianie, świat sam podsuwał rozwiązania, podpowiedzi i torował mi nowe ścieżki. I cieszę się z tego, gdzie dziś jestem.

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Reply to  Królowa Karo

Bo tak to chyba właśnie wygląda. :)

ZMK
ZMK
24 dni temu

U mnie też od początku roku dużo się dzieje – najpierw decyzja męża o rozwodzie, później śmierć dziadka i udar babci. Do tego wszystkiego doszedł koniec studiów i pisanie pracy magisterskiej z 1,5 rocznym synkiem u boku.
Skończyć studia mi się na szczęście udało – od 3 tygodni jestem magistrem prawa :) babcia za tydzień kończy rehabilitację po udarze, a ja we wtorek podpisuję umowę przedwstępną zakupu działki i zamierzam wybudować dla siebie i synka mały domek pod Krakowem.
Uwierzyłam w to, że nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny, bo dopiero teraz czuję, że zaczynam żyć :)

SIMPLICITE Katarzyna Kędzierska
Reply to  ZMK

Moje gratulacje!! Ściskam mocno i dużo dobrego życzę. :)

Luiza
Luiza
24 dni temu

Kasiu, gratuluję odwagi do zmian. Dużo przyjemności z wrześniowego kursu :)
A zmiany przeważnie docenia się z perspektywy czasu.

Aleksandra
12 dni temu

Zmiany w życiu są konieczne abyśmy się rozwijali inaczej tkwilibyśmy w jednej rzeczy jaką znamy i nie poznawali nowych.

Katarzyna
Katarzyna
10 dni temu

Katarzyno, rozważam sprezentowanie sobie na urodziny kursu MBSR, ale zastanawiam się nad formą – czy warto teraz płacić za kurs online czy wstrzymać się do czasu uruchomienia kursów stacjonarnie. Jednak kontakt z żywym człowiekiem jest dla mnie bardzo ważny, zastanawiam się czy przez formę na odległość czegoś nie stracę (a pewnie i tak na kurs nie zapisałabym się „jutro” tylko za jakiś czas). Mam porównanie np. podczas psychoterapii, którą odbywałam – spotkania na żywo to zupełnie inna jakość niż kontakt przez Skype czy inny komunikator, chociaż ta oczywiście też ma spore zalety (chociażby dostępność i możliwość nieprzerwanego uczestnictwa). Czy masz na ten temat jakieś przemyślenia, zwłaszcza jako przyszła instruktorka? :) Pozdrawiam serdecznie