Moje ulubione konta na Instagramie

 

Kilka miesięcy temu zauważyłam u siebie ponowny OGROMNY przesyt mediami społecznościowymi. Było to o tyle dziwne, że korzystam w zasadzie tylko z dwóch kanałów komunikacji: Facebooka i Instagrama, a moja aktywność zawęża się praktycznie wyłącznie do działań około-blogowych. Moi znajomi na Facebooku widzą aktualizację na mojej prywatnej tablicy chyba tylko wtedy, gdy ktoś mnie oznaczy na jakimś zdjęciu. Pomimo tego, nadmiar bodźców, które do mnie docierały, był bardzo męczący.

 

Wyloguj się do życia?

 

Podobnie jak wiele znanych mi osób, miałam moment, w którym pomyślałam, żeby się zupełnie wypisać. Wiecie, usunąć konta i wylogować się do życia, jak to się ładnie mówi. Po chwili zastanowienia stwierdziłam jednak, że problem z posiadaniem kont na portalach społecznościowych jest, w gruncie rzeczy, podobny do posiadania telewizora. Nie sam fakt posiadania, ale sposób korzystania stanowi kłopot.

 

Zmiany algorytmu pokazywania informacji na Facebooku sprawiają, że nawet nie mając polubionych wielu stron, jestem zalewana reklamami remarketingowymi i postami sponsorowanymi. Na to nie znalazłam satysfakcjonującego mnie rozwiązania, poza konsekwentnym ukrywaniem niechcianych treści. Drugi kłopot stanowili niektórzy, bardzo aktywni społecznościowo znajomi. Ponownie, musiałam “wytłumaczyć” sama sobie, że nie ma nic złego w ukrywaniu, albo zaprzestaniu obserwowania aktywności znajomych i przyjaciół w wirtualnym świecie. Oddzielenie osobistej sympatii do kogoś od tego, czym się ta osoba zajmuje na Facebooku jest zupełnie zrozumiałe. Zwłaszcza w obecnych czasach, gdy polaryzacja opinii choćby w kwestiach politycznych czy religijnych jest wyraźniejsza, niż kiedykolwiek wcześniej, przynajmniej za mojej pamięci.

 

Magia Instagrama?

 

Medium, które stanowczo lubię dużo bardziej jest Instagram. Za codzienną dawkę inspiracji, za piękne kadry, za zaspokojenie estetycznych potrzeb. Z drugiej strony to właśnie na Instagramie najłatwiej wpaść w pułapkę “przekłamanej rzeczywistości” czy może bardziej “wybielonego życia”. Nie mam w sobie tendencji do porównywania się z innymi, raczej zaczęły mi przeszkadzać pewne instagramowe trendy stylistyczne: podobnie komponowane fotografie, bliźniacze ujęcia, pseudo-motywacyjne kaligrafie, nachalne lokowanie produktu na co drugim zdjęciu, irytujące banalne cytaty pod zdjęciami… W pewnym momencie straciłam umiejętność rozpoznania czyje zdjęcie aktualnie oglądam, stały się tak podobne. Pomijam już fakt celowego upodabniania do siebie profili, poprzez niemal dosłowne kopiowanie czyichś zdjęć… Wszystko to powodowało mój, coraz to mocniej wzbierający, odruch wymiotny. Irytuje mnie to tak mocno, że od tego czasu dwa razy bardziej uważnie przyglądam się treściom, które sama produkuje. Wiem, że nie ucieknę od pewnej instagramowej rutyny (która odpowiada obserwatorom!), ale staram się nie powielać schematów zbyt często.

 

Moja niechęć do Instagrama wzrosła, ponieważ treści pojawiające się na mojej tablicy (te, które obserwuję, nie te, które sama publikuję) zwyczajnie nie odpowiadały moim faktycznym zainteresowaniom. Z racji prowadzenia bloga, swoją obecność w mediach społecznościowych traktuję trochę jak bardzo przyjemny obowiązek. :) Z tego powodu zdarzało mi się obserwować duże blogi czy marki, żeby być na bieżąco z tym, co publikują, uczyć się od lepszych. Tymczasem, tak naprawdę zupełnie mnie nie interesowało, co publikują! Wiem, że to brzmi jak wydumany problem panienki z nadmiarem wolnego czasu ;), ale mam to w poważaniu – ograniczenie i zupełna zmiana obserwowanych treści poprawiła jakość mojego życia na co dzień. Sprawiła, że po media społecznościowe sięgam z przyjemnością, a nie traktuję jak, czasami przykry, obowiązek. Publikowanie i oglądanie fotografii na Instagramie ponownie sprawia mi dużą satysfakcję.

 

Co znajdziesz na mojej tablicy na Instagramie?

 

Stąd wpadłam na pomysł, żeby przygotować dla Was bardzo lekki tekst na temat treści, które oglądam na Instagramie. Ponieważ nie musi być to wyłącznie wybielone medium dla umięśnionych brzuszków i filiżanek z kawą. Podsyłam Wam swoje ulubione instagramowe konta.

 

  • doyoutravel to instagramowa czołówka, ale dla siebie odkryłam ich niedawno. Podróżowanie (i robienie zdjęć na Instagram) stało się ich stylem życia, ale przede wszystkim pracą. I tę pracę doceniam bardzo. Zdjęcia są dopieszczone do granic możliwości, a niektóre kadry naprawdę wyjątkowe. Ich rodzimym odpowiednikiem są Ola i Karol z busemprzezswiat. Uwielbiam też podejrzeć whataanawears, ale ostatnio sporo u Ani treści czysto reklamowych, które mnie trochę zniechęcają. Nie przez fakt ich istnienia, ale skalę i intensywność publikacji.

 

  • Moje dwa ulubione konta to ostatnio tree_magic i eye_spy_birds – oba regramują zdjęcia różnych autorów, ale pozostające we wspólnej tematyce, odpowiednio pejzaży drzew i ptaków. Obserwowanie ptaków i czytanie o ptakach (generalnie o zwierzętach) to mój konik ostatnio. :) Konta natgeotravel i natgeopl to klasyki, najpiękniejsze zdjęcia przyrodnicze i podróżnicze na Instagramie.

 

  • Kont wnętrzarskich obserwowałam sporo. Teraz zostawiłam dosłownie kilka, ale szczerze mówiąc, nie jestem przywiązana do konkretnych. Mam wrażenie, że treści wszędzie są bardzo podobne, ale jeśli znacie jakieś wyjątkowe, podrzućcie proszę nazwy.

 

  • Obserwuję również kilka kont powiązanych tematycznie ze sztuką w różnych odsłonach. Te profile, które podlinkowałam są przykładowe, bo i moje upodobania się zmieniają. Z fotografów lubię agnieszka_kulesza, ponieważ na jej koncie jest miks codziennej fotografii lifestylowej z migawkami z profesjonalnych sesji. Styl nie do pomylenia. kreatorkamarek to konto prywatne mojej koleżanki. Ewa jest właścicielką m.in. restauracji White Marlin w Sopocie czy kliniki stomatologicznej. Dużo podróżuje i ze swoich podróży przywozi ogrom zdjęć z wystaw, muzeum czy instalacji artystycznych. Uwielbiam je podglądać. Z tego samego powodu podglądałam kiedyś profil Joanny Przetakiewicz.

 

  • carolinewallsart to konto australijskiej artystki Caroline Walls, której obrazy i grafiki ogromnie mi się podobają. Bardzo chciałabym mieć jedną z jej prac w domu, ale koszty zakupu trochę mnie odstraszają. Lubię też rysunki annaostapowicz, która jest trochę taką polską Garance Dore. Gdybym miała kiedyś wydać ilustrowaną książkę, chętnie zapełniłabym ją grafikami i rysunkami w stylu jednej z Pań. ;)

 

 
 
 
 
 
Przyznam się Wam, że generalnie ostatnio odczuwam duże zmęczenie swoją blogową pracą i szukam w niej na nowo utraconej wartości. Staram się również, częściej niż zwykle, odrywać od komputera na dłużej (choć zawsze dbałam o równowagę w tej kwestii). Czytam dużo najróżniejszych książek, odkryłam też dla siebie na nowo kwartalnik Przekrój (jestem zachwycona treściami!). Jak się zbiorę, postaram się przygotować nową odsłonę wpisu Z biblioteczki Simplicite.
 
Jeśli obserwujecie jakieś wyjątkowe, niesztampowe konta na Instagramie, podzielcie się proszę. Będę wdzięczna!
 
 

54 komentarze
  • Marta

    Czekam na wpis z Twoimi ulubionym książkami/czasopismami.
    Ja na instagramie oglądam Ciebie, FlorenceBeauty, Karolinę Baszak, LifeManagerka, czasami – Karolinę Sobańską, nissiax83 i Basię Szmydt.

  • Ja wciąż obserwuję ponad 200 profili i ogromnie mnie cieszy, gdy mam chwilę przerwy i mogę sprawdzić co na Instagramie piszczy :)

  • Sa konta na ktore zagladam ale do obserwowanych mam dodanych niewiele, Bylo wiecej ale nie nadazalam z przegladaniem nowych tresci. To co moge polecic to https://www.instagram.com/rowdykittens/ https://www.instagram.com/sorelleamore/ oraz https://www.instagram.com/theminimalists/ Do tego zestawu dodaje tez moja tatuatorke i teraz juz kolezanke – dzieki ktorej po 10 latach zaczelam realizowac moje marzenia :) https://www.instagram.com/popackane/
    I od pewnego czasu https://www.instagram.com/krzysztof_zalewski/ a wlasciwie od czasu jak trafilam na koncert i zakochalam sie w muzyce Zalewskiego :)

  • Dorota

    Widać, że jesteś zmęczona internetem – coraz rzadziej publikujesz… szkoda. Oby Ci przeszło to zniechęcenie jak najszybciej.

    • Rzadsze publikacje wynikają też z czegoś innego, ale to prawda, jestem zmęczona. Długo zaprzeczałam, ale to prawda.

  • Kasia

    Dla mnie ten wpis jest zupełnie zbędny. Pewnie dlatego,ze duzo bardziej odcinam sie od portali spolecznosciowych a konta na Istagramie zwyczajnie nie posiadam. Fb istnieje dla mnie okazjonalnie jedynie do kontaktu z pewnymi znajomymi. Mimo iz wiem,ze jako blogerka nie mozesz odciac sie zupelnie od portali internetowych to mam nadzieje,ze więcej podobny postow nie będzie na Twoim blogu. Czekam na cos ciekawszego i bardziej inspirujacego badz uzytecznego. Wpis o książkach bardzo chętnie przeczytam. Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli choć pogoda nastraja jedynie do spania.

    • Dla każdego autora przeczytać, że coś jest nieciekawe i zbędne jest przykre, ale dziękuję za szczerość. :)

      • hann

        lubię polecenia ulubionych blogerek, szukając sama, często trafiam źle, a blogi i konta na ig, które obserwuje te efekt poleceń kogoś, kogo ja już obserwuję i często jego polecenia okazują się trafione, wszelkie polecajki sa dla mnie cenne! nie dogodzisz Kasiu wszystkim;)

      • Kasia

        Kasiu nie chciała Cie obrazić. Bardzo lubię Twojego bloga i zaglądam na niego wyjątkowo często. Przyzwyczaiłam się,że wszystkie Twoje wpisy są interesujące, a ta tematyka jakoś wyjątkowo mi nie podpasowała i do mnie nie trafiła. Postanowiłam to napisać ponieważ wiem właśnie, iż cenisz sobie szczerość czytelników co pozwala Ci pisać jeszcze lepsze teksty i wybierać ciekawe tematy. Pozdrawiam

      • Hej, ale ja nie czuję się w żadnej mierze obrażona! :))

  • Moja lista wygląda nieco inaczej. Nie obserwuję podróżniczych profili, za to wiele kosmetycznych i lifestylowych blogerek, bo staram się uczyć cieszyć oko.

  • Julia

    Dla mnie ten wpis jest bardzo interesujący i szczery. Cenię Cię Kasiu za naturalność i właśnie szczerość, pisałam to już nie raz. Nie posiadam konta na instagramie, więc nie pomogę. Na fb zaglądam rzadko, właśnie przez super aktywność niektórych znajomych, też zmęczył mnie w pewnym momencie facebook. Cieszę się, że moja ulubiona “minimalistyczna blogerka” ;) ma takie poglądy, to pokrzepiające przeczytać, że niektórzy również potrzebują wytchnienia od wszechobecnych portali społecznościowych i świat się wokół tego nie kręci, chociaż czasem można odnieść takie właśnie wrażenie. Pozdrawiam.

  • Ja także mam kilka profili polubionych w celu nauki. Jednym ze sposobów jest zwyczajnie w świecie obserwacja. Jeśli tylko chodzi o FB i Instagrama – bardzo nie podoba mi się zmiana polityki i algorytmów. Nastawione są na sprzedaż, a nie przydatność dla użytkowników. Nie dość, że FB zasypuje mnie treściami, które mnie nie interesują (tak jak wspomniałaś posty znajomej znajomego), ale przede wszystkim instagramowy algorytm popularności. Utrudnia życie jako zwykłemu użytkownikowi, a jeszcze bardziej temu, który stara się stworzyć społeczność. Brakuje mi systemu chronologii. Teraz ilekroć powtórnie wchodzę na Insta, musze przewijać, przewijać i dalej przewijać tablicę, aby w końcu znaleźć nowe treści, bo przecież najpierw są te “popularne”. To przede wszystkim zabiera mi radość korzystania z tych narzędzi i czasem skłania do wspomnianego wylogowania się z życia.

    • No właśnie. Na Instagramie tak tego nie widzę, ale na FB jest maksymalnie irytujące.

  • Kaśka W-Rajewska

    Witaj :) Moja droga do Ciebie była dość długa.. Najpierw był post na FB Doroty Szelągowskiej o metodzie sprzątania KonMari, potem jeden z komentarzy pod nim, w którym ktoś przedstawiał Twoją książkę jako wartą przeczytania. Bezmyślnie wpisałam jej tytuł w przeglądarkę na telefonie i tak otwarta karta z linkiem do jednej z księgarni wisiała otwarta ponad 3 tygodnie. W końcu zmotywowałam się żeby doczytać o Twojej książce coś więcej i pewnie nie zrobiłabym tego gdyby nie fakt, że za 2 tygodnie mam urodziny i dla ułatwienia innym życia (a może i sobie, bo cenię prezenty jedynie pożyteczne) robię listę rzeczy, które można mi sprezentować ;) Poczytałam o książce, doczytałam, że jesteś autorką tego bloga i tak tu trafiłam :) Książka jest już wpisana na listę, jeśli nikt mi jej nie kupi to sama, po swoich urodzinach się w nią zaopatrzę. A z blogiem się zapoznaję i mam nadzieję, że natchnie mnie do wielu zmian i przemyśleń.
    Jestem osobą, która ceni sobie przestrzeń i estetyczne rozwiązania, niestety mieszkam ze świeżo upieczonym mężem i 7-letnią kotką na pokoju z kuchnią więc o stoliku na ładną świeczkę i kwiatka mogę na razie tylko pomarzyć..
    Przesyłam pozdrowienia!

    • Faktycznie skomplikowana droga. :)) Mam nadzieję, że książka Ci się spodoba. Pozdrawiam serdecznie!

  • Agnieszka

    Podglądam Meryl Streep wkomponowaną w różne potrawy (tasteofstreep), fotografie ulubionego miasta – Edynburga (thebearablelightness), kilkanaście osób fotografujących moje miasto (m.in. drtranslator, stacja_poznan, poznanskie_zoo). Uwielbiam natgeo właśnie za to, o czym piszesz – dlatego prócz nich śledzę beautifuldestinations, matt_mindset – niderlandzkiego fotografa okolic Drenthe, polskazdrona.pl za nieziemską Polskę, santiagoborja – za zdjęcia chmur oraz… po prostu turtle – gdzie co dzień dostaję zdjęcie żółwia. A żeby móc zajrzeć do czyjegoś życia i zobaczyć, co z niego ujawniają, podglądam malgo.frej (młodą mamę, lekarkę z Edynburga), nawiasem_mowiac (wszystko, co dzieje się “by the way”) i designsponge.

  • Zuzka

    Podczas jednej z Twoich transmisji na żywo śmiałam się na głos, po tym jak usłyszałam odpowiedź na pytanie o ulubiony cytat motywacyjny :) Ja sama zawsze miałam alergię na takie cytaty, bo drażnią swoją płycizną intelektualną i często są tak banalne, że aż zęby bolą. Wiec gdy usłyszałam Twoje: “Nie, nie lubię; i wiecie, te zdjęcia na IG – kwiatki, pierdziawki, kawki, a pod spodem cytat motywacyjny” :D to poczulam wielką ulgę, że nie tylko ja tak mam.
    Przez to m.in. nie mogę się zaprzyjaźnić z żadnym plannerem, bo wszędzie te cytaty…
    Chyba dobrze rozumiem też co masz na myśli pisząc o skopiowanych zdjęciach, podobnych ujęciach etc. Ja jeszcze wciąż mam głód tych mocno rozświetlonych zdjęć w stylu skandynawskim, ale czuję, ze za jakiś czas mi się przejedzą i będę szukać nowych inspiracji. Dziękuję za garść Twoich – przyjrzę się, bo bardzo lubię odkrywać nowe rejony Instagrama. To mój ulubiony kanał społecznościowy.
    Pozdrawiam :)

  • Na Instagramie nie znam, ale jesli lubisz ptaszki to polecam birdwatching.pl :)

  • Aleksandra

    Dobrze, że przypomniałaś mi o instagramie, bo zwyczajnie zapomniałam, że go mam :)
    Skoro go nie tylko nie potrzebuję, ale i wcale nie używam, może najwyższa pora usunąć konto?
    Jakiś czas temu spędzałam na instagramie sporo czasu, głównie śledząc haute couture zagranicznych domów mody (ot takie hobby). Nazywałam to inspirowaniem się, tworzeniem własnego wyobrażenia o wysokiej modzie i o tym jaka powinna być. Do chwili, gdy ktoś uświadomił mi, że tworząc nie mogę inspirować się dziełami tej samej dziedziny, bo wówczas ZAWSZE to co uważamy za własne, jest pracą odtwórczą sprytnie przemyconą przez mój mózg.
    Od tego momentu zaczęłam coraz sceptyczniej patrzeć na instagramowe cudeńka. Do tego doszła wymiana wielkiego smartphona na starą cegiełkę qwerty, korzystanie z aplikacji stało się niewygodne. I zapomniałam o niej na dobre :)
    Gdy teraz o tym myślę, wydaje mi się, że wyszło mi na dobre. Przymusowe oczekiwanie (transport, kolejki itd) wypełniają mi teraz informacje z różnych dziedzin (bardzo często odstające od moich zainteresowań). Poszerzam swoją ogólną wiedzę o świecie :)
    Między innymi tak trafiłam na tego bloga ;)
    Wcześniej miałam siebie za skrajną materialistkę-maksymalistkę. Bo kocham rzeczy. Przywiązuję do nich dużą wagę- planuję każdy zakup z dużym wyprzedzeniem, zwracam uwagę na jakość, później dbam o nie jak umiem. Ale ostatecznie mam ich nie wiele (za to pięknie wykonanych), jak np torebki. Aż dwie. Codzienna z tapicerskiej skóry nie do zdarcia (a mimo to wychuchana) i wieczorowo/wizytowa również skórzana, wyłożona beżowym zamszem <3
    Nie mogę powiedzieć, że elementy garderoby nie są dla mnie ważne. Na samą ich pielęgnację poświęcam sporo czasu. Ale głównie dlatego, że pozwala mi się to odprężyć. Lubię o nie dbać :)
    Nie da się jednak ukryć, że przedmioty traktuję instrumentalnie. Mają być piękne, budować pewien wizerunek, muszą być funkcjonalne. Gdy przestają się sprawdzać, są bezwzględnie wymieniane na nowe. Na szczęście torebki nie zużywają się u mnie szybko (niestety co innego buty :c).
    Wydaje mi się, że dzięki simplicite odkryłam w sobie minimalistkę. Nie taką ascetkę nigdy niczego nie posiadającą, ale taką znającą wartość rzeczy, niechcącą się od nich uzależniać i posiadającą tyle ile potrzebuje (odpowiedniej jakości).
    Pozdrawiam serdecznie, dziękuję za nowe spojrzenie na świat (i na siebie) i życzę dalej tak dobrego prowadzenia bloga :)

  • themomentsbyela.pl

    Wirtualne kontakty rzeczywiście mogą zmęczyć. Staram się łapać zdrowy balans. Facebook i instagram nie częściej niż dwa razy na dzień. Zawsze miałam jakieś odmienne podejście do mediów społecznościowych niż moi znajomi, bo nie stanowiły elementu mojej egzystencji. Korzystałam, ale z umiarem. Dzisiaj najbardziej męczy mnie jednak konieczność sprawdzania skrzynki mailowej, no ale cóż taka praca. Marzy mi się wyjazd na miesiąc bez telefonu i komputera.
    Z zaciekawieniem czekam na Twoje ulubione pozycje książkowe.
    Pozdrawiam serdecznie
    Ela

    • Elu, dziękuję Ci bardzo za komentarz, ale jeśli chcesz, żeby one się tu pojawiały, zrezygnuj proszę z wstawiania linka do swojego bloga. Jeśli ktoś będzie chciał Cię odwiedzić, z pewnością zdoła znaleźć link poprzez disqus. Pozdrawiam!

  • Dzięki!

  • MEGA! Ten profil z Meryl Streep wkomponowaną w potrawy jest na maksa odjechany! A żółwie są już w moim streamie. Nie ma to jak żółw na dobry dzień. :))) Dzięki!

  • Emilia Maciejewska

    Wow, piękne te profile! Zwłaszcza doyoutravel. Dla mnie podróżnicze mistrzostwo ma na swoim Instagramie Jannik Obenhoff.
    Też ostatnio weryfikowałam konta, które chcę obserwować i trochę wiem o czym piszesz. Podobne odczucia jakiś czas temu miałam w stosunku do blogów i to też zachwiało we mnie poczucie sensu pisania przeze mnie.
    Trzeba wierzyć, że to minie. Czekam na biblioteczkę i trzymam kciuki za powrót poczucia sensu pracy! :)

    • Emilia, mam DOKŁADNIE te same odczucia w odniesieniu do blogów. We wszystkich kanałach komunikacji widać ogromną homogenizację treści, która zresztą jest globalnym trendem. To też zachwiało we mnie poczucie sensu pisania.

  • Hrabina Weltmeister

    Mam wrażenie, że @yomargey może przypaść Ci do gustu ;) Piękne zdjęcia, a cały profil bardzo spójny. Sama nie mogę wyjsć z zachwytu, odkąd kliknęłam “follow”.

  • Ja od kiedy zarządzam Social Mediami w pracy mam ich serdecznie dość, z FB na czele. Ten portal jest dla mnie martwy jako dla użytkownika.

    Instagram uwielbiam, zwłaszcza Stories :) obserwuję znajomych + głównie kulinarne blogi, plus ostatnio w trakcie kursu graficznego zaczęłam obserwować m.in Canvę żeby uczyć się od najlepszych.

  • hann

    spośród tego co obserwuję, najbardziej polecam marzena.marideko – ten profil i ta osoba ma w sobie głębię, taką prostą i szczerą jak to czym się otacza

  • Mat Jakubowski

    A ja właśnie staram się stronić od social media. Stosuję zasadę, że jedynie postuję jakieś zdjęcia od czasu do czasu a nie przeglądam zdjęć innych. Wiem, że to może trochę egoistyczne ale zdjęcia wrzucam bardziej dla siebie, żeby mieć je w jednym miejscu gdy najdzie ochota poprzeglądać :)

  • Lubię:) IG ale najbardziej konta, gdzie czuję kontakt z osobą czyli te mające tysiące obserwatorów mimo swojego piękna jakoś mnie nie wciągają. Co jakiś czas też przeglądam i minimalizuje obserwowanych, w momentach przesytu po prostu nie zaglądam ….

  • Dzięki za polecenia profili miło jest zobaczyć innych spojrzenie na świat:)

  • Magda Palkus

    Jak bardzo się z tobą zgadzam a propos instagramu! Poczułam pewien przesyt, zwłaszcza takimi samymi niemal kadrami -zdjęcie z góry, nogi, książka, kawa etc ;). Chociaż przyznam, że instagram jest moim ukochanym SM od dlugiego czasu. Fb, został dawno z tyłu.
    pozdrawiam cię i dziękuję za twoją pracę. Jak ja mam gorszy czas w pisaniu, czuję brak mocy, zaglądam do ciebie :)
    good luck!

  • Riverina

    Pani Kasiu, ja bardzo dziękuję za polecenie ciekawych instagramów ( trafiam na blogi i instagramy wyłącznie z polecen, gdyż sama nie posiadam żadnego MS). Szczególnie za doyoutravel – swietne ujęcia znanych mi miejsc, z ogromną przyjemnością tam wróciłam i z zazdrością, ze nie mam ani jednego tak pięknego ujęcia, ale nie przyszło mi do głowy, zeby czekać, aż most wiszący albo uliczka na Santorini się wyludni, biegac po wydmach, czy jezdzić na desce w Kapadocji, a zdjecia z Kenii, Indonezji …brak słów. Przeczytałam wywiad z autorem i naprawdę jestem pod wrazeniem, młody chłopak, a takie już umiejętności, no i styl życia….
    Wracając z rozmarzenia do Pani wpisu to w pełni Panią rozumiem. Śledzę kilka zaledwie blogów od kilku lat i widzę, jak trudno jest utrzymać wysoki poziom bloga. Przecież życie nie dostarcza aż tylu nowych tematów, jest dośc powtarzalne, więc widać, ze te same tematy są eksplorowane przez różne osoby. Nieubłagane prawa SM domagają się ciągłej obecności. Bądź albo zgiń! Nawet nie da się pisać rzadziej, bo traci się czytelników. Więc nic dziwnego, że autorów, bo przecież nie tylko Panią dopada zwyczajne wypalenie, bo choć początkowo może być to przyjemnośc lub pasja, to z czasem przeradza się w obowiązek, a to zwyczajnie nuży. A czasem tematy się powtarzają albo brak pomysłu na nową formułę, a stara się wyczerpała… Pani bloga bardzo cenię za profesjonalizm, etykę i inteligencję, sądzę, że gdyby zajęła się Pani jakimś innym tematem to także byłoby bardzo ciekawe. Wydaje mi się, ze ma Pani dużą wrażliwość społeczną, obycie prawne, biznesowe, ekonomiczne, a tych tematów jest znacznie mniej na blogach niż szeroko pojętego lifestylu, mody, podróży i dekoratorstwa.
    Zyczę Pani odnalezienia formuły, która da Pani na nowo radość tworzenia, a sobie dalszej przyjemności czytania.

    • Dziękuję, ogromnie miło mi to czytać. Prowadzenie bloga to bardzo kreatywne zajęcie i wymagające ogromnego nakładu energii twórczej. Pogodziłam się z tym, że czasowy “zastój” jest czymś naturalnym, ale tym razem czuję, że mi czegoś w tym blogowaniu brakuje i męczy mnie homogenizacja treści. Myślę. :)

  • mamii

    Jasne jest dla mnie, że nie możesz odciąć się zupełnie od mediów społecznościowych. Nie dziwi mnie też Twoje rozczarowanie i przesyt tym wszystkim.
    Ja mam to szczęście, że ani na fb ani na instagramie konta nie posiadam i nie mogę się nadziwić ludziom gdy czasem ich obserwuję i widzę ile czasu poświęcają/marnują na przepraszam za słowo “wgapianie” się w ekranik. Od pewnego czasu zrezygnowałam też z telewizji – mamy w domu, ale w ciągu dnia przestałam włączać dla siebie (nie pracuję zawodowo – zajmuję się trójką naszych dzieci ☺). Bardzo mocno ograniczam również dzieciom i widzę o ile są spokojniejsze. Nie oglądamy z mężem programów informacyjnych – uważam, że dawno przestały trzymać poziom. Dobre radio i dawkowany wieczorem inernet ( ulubione blogi i garść wiadomości z jednego/dwóch źródeł ) – i życie jest piękne 😊
    Polecam każdemu!

  • Magdalena Kleszcz

    Pani Kasiu, ten wpis to dla mnie taka kropka nad “i”. Ostatnimi dniami dużo zastanawiałam się nad tym, w jaki sposób ludzie w mediach społecznościowych się kreują i jakie tym samym narzucają trendy. Dużo do myślenia dały mi doświadczenia z Wyzwania Minimalistki. Odhaczam kolejny punkt, radości co niemiara… i przychodzi moment udokumentowania tego w formie zdjęcia. Zdjęcia, które musi być idealne i wpasowane w instagramową estetykę. Po zakończeniu wyzwania przejrzałam swój profil i doszłam do wniosku, że nie chcę czegoś takiego sobą reprezentować. Nie jest łatwo znaleźć swój własny styl istnienia w Internecie. Taki, który nie tylko nie będzie nałogowym naśladownictwem, ale również w jakiś sposób (chociaż po części) pokaże, jaki ktoś jest w rzeczywistości. Łatwo wpaść w pułapkę internetowej mody – nawet osobie podchodzącej do tego typu “wynalazków” z dużą ostrożnością.
    Okazało się, że #WyzwanieMinimalistki może stać się również nauką na błędach. Dziękuję za takie pozytywne skutki uboczne :)

    • Doskonale rozumiem. Podobne odczucia miałam kiedyś przy takim wyzwaniu 100 Happy Days (lata temu). Zgadzam się, nie jest łatwo znaleźć swój sposób i styl na obecność w mediach społecznościowych, czy internecie w ogóle. Borykam się z tym stale. :)

  • Od kliku miesięcy prowadzę u siebie na facebooku coś w rodzaju link party, gdzie co tydzień obserwatorzy dzielą się linkami do swoich kont w mediach społecznościowych (między innymi na instagramie). Pod koniec miesiąca wybieram najciekawsze i wrzucam linki na bloga (pierwszy post z tej serii już jest opublikowany, można zerknąć).

    Co do Twoich propozycji: kilka bardzo mi się spodobało i chętnie poobserwowałam. Miło nacieszyć oko ladnymi zdjęciami :)

  • hann

    Z FB wylogowałam się już dawno. FB to były zbędne bodźce dla mojego mózgu. Może i ciekawiły, ale i męczyły. Niedawno za namową koleżanki założyłam konto na IG. Konto, aby szukać inspiracji wnętrzarskich. I choć zawsze uwazałam się za beztalencie jeśli chodzi o wnętrza to jednak jakieś pomysły w głowie mam, po woli wprowadzam. Jeszcze nie czuję znużenia. Obserwuje kilkanaście kont, w tym kila moich ulubionych blogerek. Lubię też konta, gdzie są prezentowane ubrania – w sklepach nigdy mi się nic nie podoba, ale już na kimś często zyskuje . Takie typowo modowe konta nie przypadły mi do gustu – wolę te lifestylowe połączone z modą, kulinarią, książkami itp. Ostatnio wpadałam na pomysł, aby poszukać kont podróżniczych, ale takich po Polsce, gdzieś, po lasach, borach, rzekach, bagnach i fajnych miejscowkach do spania.

  • Infinifable

    Cieszę się, że o poruszasz ten temat. Nie tak dawno miałam wrażenie, że na instagramie panują różne mody, które co chwilę się zmieniają. W tym nie jest problem, tylko w tym, że okazuje się że wszyscy dążą do wykonywania bliźniaczych ujęć… I później oglądam całą masę jednorodnych zdjęć i niewiadomo kto był autorem pierwotnego pomysłu. Mam również konto na fb, które jest nieco zapomniane i służy mi przede wszystkim do dyskusji w interesujących mnie grupach. Na fb zniechęciły mnie wszędobylskie reklamy i… treści znajomych, które tak naprawdę niewiele wnoszą do mojego życia. Taki detoks internetowy myślę że jest dobrym pomysłem. Dla blogerów – jak najbardziej, ale dla czytelników również. :)
    Pozdrawiam!

  • Ja uwielbiam piękne zdjęcia z Insta! :) Wchodzę tam właśnie po to, żeby się inspirować i napawać pięknem świata :)

  • December

    Instagrama usunęłam, fb mocno ograniczyłam, ale nie mogę się powstrzymać by co jakiś czas nie zajrzeć incognito na konto Frauke Hagen na ig. Jej zdjęcia mnie po prostu urzekają :)

  • Monika P-B

    Mam bardzo podobne odczucia w kwestii mediów społecznościowych. Na fb zaglądam bardzo rzadkom, bo czułam, że tracę tam za dużo czasu.
    Niestety wpadłam w szpony IG. Uwielbiam i ciągle szukam nowych inspirujących kont. Dziękuję więc za polecenia – część znam i obserwuję. Ale nauczony doświadczeniami z fb, nie mam oporów w przestawić obserwowania, jeśli uznaję że nie jest mi już po drodze z danym autorem.
    Z drugiej strony bywam tolerancyjna dla kolejnego ujęcia kawy w łóżku (czy to nie nudne?), jeśli jednak znajduję tam perełki.
    I co jakiś czas odkrywam kolejny temat do poznania. Teraz jest to akwarela i kaligrafii. Za jakiś czas pewnie coś innego. Dzięki IG mam pod ręką tysiące nowych dla mnie tematów. Nauczyłam się mądrzej czerpać z takiego źródła, choć wiem, że może być jeszcze lepiej i na pewno będzie. ;)

  • Bardzo spodobało mi się sformułowanie “wybielonego życia”. Nie słyszałam trafniejszego określenia na to, co obserwuję od jakiegoś czasu na Instagramie i przyznaję, że zwyczajnie zaczęło mnie to męczyć. Czasami mam wrażenie, że przeglądam zdjęcia tego samego autora, po czym okazuje się że to kilka różnych kont a wszystkie zdjęcia zrobione w tej samej, stylistyce. Przesyt i przerost formy nad treścią.
    Czystki i selekcje obserwowanych treści jeszcze przede mną ale odbędą się na pewno :) A wtedy… odetchnę ;)

  • Alicja

    Nie wiem czy już ktoś polecał, ale ja zachwycam się zdjęciami Edyty Florek @edytafl , są cudowne:)

  • Ja od jakiegoś czasu oprócz pisania na blogu nie używam żadnych społecznościówek. I bardzo dobrze mi z tym :P

  • Karolina

    Pani Kasiu
    Za niedługo wprowadzam się do swojego pierwszego mieszkania. W mieszkaniu nikt nie mieszka, a już szafa w przedpokoju wypełniła się “przydatnymi” rzeczami. W trakcie przeglądania wszystkich poradników jak urządzić dom, stron z meblami można oszaleć z nadmiaru produktów i sama się gubię. Jest Pani dla mnie autorytetem i byłabym ciekawa jakie ma Pani wskazówki dla młodych w pierwszym mieszkaniu.
    Pozdrawiam serdecznie