Darmowe
planery, e-booki...

Podziel się:

Darmowe
planery, e-booki...

Najlepsze książki i seriale na lato

najlepsze książki i seriale na lato

Uświadomiliście mnie, że dawno już nie było nic o kulturze. Zatem zapraszam na krótki przegląd tego, co gościło w ostatnich miesiącach na mojej nocnej szafce i w telewizorze (poza meczami siatkówki). :)

 

Kulturalnie polecam: książki

 

Od razu zaznaczam – przeczytałam w ciągu tego roku dużo więcej książek, niż polecam poniżej, ale nie będę pisać o wszystkich. Jeśli interesują Cię moje lektury zapraszam na mój Instagram i Instagram Stories. Konto na Instagramie znajdziecie tutaj: KLIKNIJ . Jak widzicie, pod opisem profilu są takie kółka z napisami – to przypięte Instagram Stories czyli zdjęcia i krótkie filmy, które normalnie są dostępne tylko 24 godziny. Po „przypięciu” do profilu można je obejrzeć w każdej chwili. Tam też jest kółko z napisem CZYTAM – tam znajdziecie czytane i przeczytane przeze mnie książki.

 

A poniżej ostatnie najciekawsze lektury. Przy każdej z opisywanych książek tradycyjnie dodaję informację, skąd ją mam. Ponownie postanowiłam Wam zarekomendować nie tylko te pozycje, które mi się podobały, ale i te, które nie do końca przypadły mi do gustu.

↓↓↓

 

Na sam początek mam dwie książki, które mnie zainspirowały do napisania dwóch niezłych blogowych tekstów. Pierwsza to Skuteczna sprzedaż czyli techniki najlepszych handlowców Jeremiego Cassell i Toma Birda (pożyczona od kumpeli). Znalazłam ją na półce u koleżanki, pożyczyłam z ciekawości, przeczytałam i skłoniła mnie do napisania pierwszej części Poradnika Niekupowania. Znaczy, efektywna i niezwykle wręcz inspirująca lektura. ;)

 

Druga książka zdecydowanie nie jest nowością, a na mojej półce leży od 15 lat! To Grzeczne dziewczynki nie awansują Lois P. Frankel. Konstrukcja książki zakłada, że najpierw odpowiada się na pytania, a potem z kwestionariusza wynika, nad jakimi zachowaniami i zawodowymi błędami trzeba pracować. Ponieważ zachowały się w książce moje zapiski, postanowiłam szczerze odnieść się do kilku błędów, które wtedy popełniałam i nad którymi chyba całkiem nieźle udało mi się zapanować. Tak powstał tekst 3 zawodowe błędy, które 14 lat temu skutecznie przeszkadzały mi w pracy (i jak ich nie popełniać). W przygotowaniu kolejna tura błędów. :)

 


Krótka historia czasu Stephen Hawking

(używana, kupiona online)


 

Klasyka swojego gatunku. Czytam ją bardzo wolno, usiłując objąć swoim humanistycznym umysłem zagadki wszechświata, które mnie fascynują. To książka popularnonaukowa (w treści znajduje się jedno równanie, które i tak wszyscy znamy), ale złapałam się na tym, że muszę się mocno skupiać na lekturze – jeśli nie zrozumiem choćby fragmentu, potem już trudno się zorientować, co z czego wynika. Osobiście jestem zdeklarowaną fanką książki „Pan raczy żartować, Panie Feynman”, ale i Hawking potrafi ująć poczuciem humoru.

 


Anatomia miłości. Opowieść o dobieraniu się w pary, małżeństwie i skokach w bok Helen Fisher

(pożyczona)


 

Pożyczałam ją z komentarzem właścicielki „to nie jest to, czego się spodziewasz”. I miała rację. Książka jest niezwykle naukowa, co przez większość czasu sprawia, że trudno się ją czyta z przyjemnością. Zadaje więcej pytań, niż daje odpowiedzi i raczej stanowi opis ewolucji ludzkich zachowań w kontekście związków, niż współczesną analizę. Sporo wiedzy, która nie do końca jest mi potrzebna. Idealna pozycja dla studentów czy miłośników antropologii. Obiecuję, będziecie zachwyceni! :)

 


Życie piękna katastrofa Jon Kabat-Zinn

(kupiona z drugiej ręki)


 

Książkę poleciła mi moja terapeutka i jestem jej za to ogromnie wdzięczna. Wiem, że opis książki w postaci „mądrością ciała i umysłu możesz pokonać stres, choroby i ból” brzmi co najmniej szarlatańsko, ale zapewniam wszystkich sceptyków, że z szarlatanerią nie ma absolutnie nic wspólnego. Jest to opis przebadanego, 8-tygodniowego treningu antystresowego (MBSR), ale posłuży każdemu, kto chce poprawić jakość swojego codziennego życia. Został stworzony w 1979 roku w Klinice Redukcji Stresu przy Centrum Medycznym Uniwersytetu w Massachusetts i prowadzony przez terapeutów na całym świecie. Służy pogłębieniu świadomości i uważności poprzez codzienne medytacje i ćwiczenia. Potwierdzam (bo sprawdziłam na sobie), że to sposób, który po prostu działa. Posłuży każdemu, kto zmaga się z przewlekłym stresem (a kto nie…?), lękiem, depresją (nie zastąpi leczenia!) czy chronicznym bólem.

 

Przeczytałam również drugą pozycję tego samego autora Praktyka uważności dla początkujących (pożyczona od kolegi), ale zdecydowanie rekomendowałabym lekturę Życie piękna katastrofa – daje dużo lepszy obraz procesu.

 


Cokolwiek wybierzesz Jakub Szamałek

(otrzymana od wydawnictwa)


 

Często zdarza mi się dostawać nowości wydawnicze jeszcze przed premierą, ale coraz rzadziej są one naprawdę wartościowe i godne polecenia. Zdarza się oczywiście, że nawet rekomendowane i nagradzane pozycje po prostu nie przypadną mi do gustu. Tym razem zaskoczyłam się naprawdę mile. Cokolwiek wybierzesz to bardzo sprawnie napisany kryminał/sensacja, z fajną główną bohaterką i osadzony we współczesnych realiach. Zaczęłam czytać i nie odpuściłam, aż do końca. Nie jest to książka, do której będę wracać, ale czytało się niezwykle przyjemnie.

 


Szlaki – opowieść o wędrówkach Robert Macfarlane

(otrzymana od wydawnictwa)


 

Czy ja przed chwilą napisałam, że zdarza mi się dostawać nowości wydawnicze jeszcze przed premierą, ale coraz rzadziej są one naprawdę wartościowe i godne polecenia? I że zdarza się oczywiście, że nawet rekomendowane i nagradzane pozycje po prostu nie przypadną mi do gustu? W przypadku tej pozycji dokładnie tak było. :) Przeczytałam może 50 stron i nie mogę, naprawdę nie mogę przebrnąć dalej. Ta książka znudziła mnie, nie byłam w stanie złapać jej rytmu, zachwycić się urodą opisywanej wędrówki. I poddałam się. Już dawno obiecałam sobie, że nie będę męczyć książek, które mnie nie zachwycą. Może dalej jest lepiej? Nie wiem, może ktoś z Was czytał i zachęci mnie do ponownej lektury?

 

Kulturalnie polecam: seriale

 

W ciągu ostatniego pół roku obejrzałam sporo fajnych filmów i seriali. Najczęściej sięgam do zasobów Netflixa czy HBO Go, dlatego większość pozycji jest właśnie tam dostępna. 

 


Grace i Frankie


 

Zakochałam się w nich razem i w każdej z osobna. W dużym skrócie – dwie panie po 70-tce, stateczne mężatki, pewnego dnia dowiadują się, że ich mężowie, wspólnicy w prowadzonej kancelarii, są gejami, a co więcej – kochają się, zamierzają pobrać, a przez ostatnie 20 lat prowadzili podwójne życie. Poza elementami komicznymi, znakomitą Jane Fondą i bluzgami z klasą, widzimy do bólu prawdziwą (choć w standardzie amerykańskiej klasy średniej) historię o podnoszeniu się kolan i prozie starości. Puenta? Zawsze jest dobry moment, żeby zacząć od nowa, ale wszyscy wiemy, że w życiu łatwo nie jest. „Łyknęłam” wszystkie sezony jak szpak, ale zakończenie ogromnie mi się nie podobało!

 


Black Mirror


 

Pamiętam, że pierwszy odcinek pierwszego sezonu tak mnie zszokował, że kolejne obejrzałam chyba rok później. Zachwyciły! Zwłaszcza odcinki San Junipero, USS Callister czy ten z różowym tłem, gdzie ludzie prowadzili wzajemny ranking, a który nie pamiętam jaki miał tytuł. Nowy sezon nie przypadł mi do gustu. Mam wrażenie, że koncept zaczął zjadać swój ogon, a we wszystkich odsłonach widzieliśmy właściwie jedną historię. No, poza Striking Vipers, które utrzymało poziom. Poza tym, kto nie grał kiedyś w Mortal Kombat?? :)

 


Czarnobyl


 

Wspaniały. Jeśli w ogóle wolno tak napisać. Oglądałam z zapartym tchem, choć przecież należę do pokolenia dzieci Czarnobyla i doskonale znam historię. Kilka dni po tym, jak skończyłam oglądać, byłam w domu na rodzinnej imprezie i wypytywałam mamę, wujka i dziadka o to, jak wyglądał ich czas po wybuchu. Pytaliście o to kiedyś? Poza tym zafascynowało mnie, że niespodziewanie (dla mnie, oczywiście, bo o tym nie wiedziałam) niezamieszkana przez ludzi strefa zagrożenia stała się sanktuarium dzikiej przyrody, ze wspaniałym Koniem Przewalskiego na czele. Coś niewiarygodnego, jak przyroda potrafi podnieść się po najgorszym.

 


Dokumenty na Netflixie


 

Obejrzałam też kilka produkcji dokumentalnych. W poszukiwaniu prawdy o ludziach z Morganem Freemanem to perełka. Kocham Morgana Freemana i mogę go słuchać, choćby opowiadał o papugach (tak mi przyszły do głowy, nie znaczy, że są niezbyt interesujące), ale jego seriale paradokumentalne uwielbiam.

 

Gwiazdorski dokument, który mnie ujął to Gaga: five foot two. Choć niewątpliwie mocno reżyserowany, to podziwiam Lady Gagę za tak odważne pokazanie siebie światu. Z drugiej strony tego właśnie brakowało mi w Homecoming Beyonce. Film to właściwie zapis koncertu, a backstage jest do bólu wyreżyserowany. Podziwiam Beyonce za etos pracy, ale sztuczność, która wylewała się z ekranu, mnie trochę zraziła. 

 

***

najlepsze książki na lato

 

Teraz na mojej szafce nocnej, pardon, przy hamaku leżą Przekrój i książka o internetowych produktach wykorzystujących konsumenckie nawyki – w ramach zbierania materiału o kolejnego tekstu Poradnika niekupowania. Wśród oglądanych seriali jest Lucyfer i Wielkie kłamstewka (widziałam dopiero pierwszy odcinek, ależ Meryl Streep jest doskonała!).

 

 

Z ogromną przyjemnością zainspiruję się Waszymi kulturalnymi odkryciami z tego roku! Polecicie mi proszę dobry kryminał lub triller?

Sprawdź Także

Powiadomienia
Powiadom o
guest
55 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments