O nawykach #3

 

Dwa tygodnie temu zaproponowałam Wam pewien podział na cztery typy osobowości, który może stać się ciekawym (choć z przymrużeniem oka) punktem wyjścia do świadomego budowania dobrych nawyków. Dziś serwuję zestaw porad dla każdego z typów.

 


 minimalizm-nawyki-simplicite

Minimalizm w praktyce. O nawykach #1

Jeśli nie wiesz, a chcesz się dowiedzieć, którym jesteś typem, kliknij czytaj więcej.

 

 

minimalizm-nawyki-simplicite-2

 

Minimalizm w praktyce. O nawykach #2

Najczęściej stosowane wymówki, stojące na drodze do zbudowania dobrych nawyków. 

 

 


Przy opracowywaniu tekstu korzystałam z najnowszej książki Gretchen Rubin ” Lepiej. 21 strategii, by osiągnąć szczęście”.

 

Naturalnie, bardzo rzadko zdarza się, że ktoś jest takim “czystym” typem osobowości. Najczęściej zobaczymy u siebie, czasami dziką, mieszankę. Nie ma na to rady, poza uczciwym zastanowieniem się nad własnym zachowaniem i rodzajami reakcji w różnych sytuacjach. Przykładowo, w pierwszej chwili, gdy przeczytałam o tym podziale, wydawało mi się, że jestem Zobligowana, niestety jednak, musiałam być ze sobą szczera i faktycznie, jak na typowego Prymusa przystało, mam tendencję do “wymyślania” sobie różnych oczekiwań, które ktoś może mieć wobec mnie. To bardzo nieprzyjemne, ale jednoznacznie plasuje mnie jako Prymuskę ;). Zacznę jednak od typów, które występują w przyrodzie najczęściej:

  

Zobligowany niech rozlicza się z wyników

 

Najbardziej skuteczną strategią budowania nawyków u osób Zobligowanych jest bycie rozliczanym. Zobligowany ma niską wewnętrzną motywację do działania, musi więc sobie pomóc, przykładowo poprzez:

  • wyzwania, połączone z monitorowaniem wyników przez kogoś z zewnątrz 
  • pracę z trenerem personalnym czy dietetykiem, który będzie go pilnował
  • wyznaczanie twardych terminów realizacji, najlepiej przez kogoś innego (klient, szef, partner)
  • ogłoszenie czegoś publicznie, bo trudno mu się będzie wycofać
  • podpisanie umowy z karami
  • chęć bycia wzorem, np. dla dzieci

 

Wątpiący niech poszuka prawdziwego powodu

 

Wątpiący nie podporządkuje się zewnętrznym oczekiwaniom choćby nie wiem co. Dlatego też motywacji powinien poszukać wewnątrz, a najlepiej poprzez szczerą odpowiedź na pytanie, jaki ma cel w zbudowaniu dobrego, nowego nawyku. Pomocne będzie zwykłe, trenerskie pytanie “dlaczego”, zadawane samemu sobie tak długo, aż odsłoni prawdziwą przyczynę i bodziec. Przykładowo:

  • Chcę zrobić porządki w szafie. Dlaczego?
  • Ponieważ chcę zniwelować bałagan. Dlaczego?
  • Ponieważ mnie męczy i nie mam się w co ubrać rano. Dlaczego?
  • Ponieważ robię nieprzemyślane zakupy. Dlaczego?

 

Ponieważ wynagradzam sobie ciężką pracę. Bingo. Dotarliśmy do pierwotnego powodu, który czasami może ukazać zupełnie innych nawyk do zmiany. To zupełnie naturalne.

 

Prymus niech planuje

 

Prymusom planowanie sprawia niemal fizyczną przyjemność. Nie ma się co buntować, tylko wykorzystać tą naturalną tendencję. Planowanie ma dodatkowy plus – pozwala wyeliminować konieczność każdorazowego podjęcia decyzji, czy wykonać daną czynność, czy nie, a to bezcenna korzyść przy budowaniu nawyków. To, co w planie należy wykonać. Ta prawidłowość przemówi jednak wyłącznie do prymusów. I może czasami do zobligowanych.

 

Prymusi mają również niepokojącą skłonność do bezrefleksyjnego przestrzegania zasad, ale też spełniania oczekiwań innych. Pamiętajcie Prymusi, żeby czasami zastanowić się, czy posiadane nawyki faktycznie nadal działają na Waszą korzyść.

 

Buntownik niech ma się przeciwko czemu buntować

 

To najtrudniejszy typ do opanowania, przyznaję.  Z wewnętrznym buntownikiem najtrudniej sobie poradzić. Jedyne, co motywuje Buntownika, to możliwość wolnego wyboru. Dlatego też czasami potrzebują mieć listę zadań, której nie będą przestrzegać :). Albo kogoś, kto poprosi ich o wykonanie konkretnej rzeczy ze świadomością, że zrobią zupełnie coś odwrotnego. Buntownik musi sam podjąć decyzję. W samotności.

 

Buntownicy nie znoszą nawyków, ale jeśli codziennie na nowo będą podejmować decyzję co do słuszności wykonania konkretnej czynności, jest szansa, że finalnie powstanie coś w postaci quasi – nawyku.

 

Jakimi sposobami Wy budujecie swoje nawyki? Zdradźcie, koniecznie, swoje sztuczki i podstępy!

14 komentarzy

14
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
Daria GraśOlga PłazaAgnieszkaKatarzyna KędzierskaPola - Odpoczywalnia Recent comment authors
  Powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Clanestina
Gość
Clanestina

Ja chyba jestem w 99% Prymuską. Uwielbiam planować, robić listy, zapisywać w kalendarzu. Niestety czasami chcąc spełniać oczekiwania innych, zaczynam gubić się w tym, do czego dążyłam. Chcę zacząć coś nowego, ale głosy z zewnątrz mnie deprymują:”Ty? To do ciebie zupełnie nie podobne!”. Wtedy zaczynam bardzo źle się z tym czuć i zdarza mi się rezygnować.
We wprowadzaniu nawyków zdecydowanie pomogło mi spisanie tego, do czego zamierzam dążyć przez cały 2016 rok. Dzięki temu mam większą motywację i chęć do działania, zmian.

Katarzyna Kędzierska
Gość

Spisanie listy u Prymusów działa zawsze bez pudła, wiem coś o tym :).

Starscream
Gość
Starscream

Wyrobienie w sobie nawyku w dużej mierze zależy od silnej woli, bo najczęściej chodzi nie tyle o wyrobienie nowego nawyku, co o pozbycie się starego.
Kilka miesięcy temu czytałam artykuł o wynikach ciekawego eksperymentu psychologicznego. Chciano potwierdzić, że są osoby o wysokim i niskim poziomie silnej woli. A wyszło coś innego ;) Okazało się, że istnieje (dla każdego za pewne idywidualna) “dzienna dawka silnej woli” i kiedy wykorzystamy ją np. w pracy do robienia rzeczy, których nie lubimy ale musimy, to potem wracamy do domu i mamy już dużo mniejsze szanse na zmuszenie się np. do ćwiczeń.

Dlatego nie można robić dwudziestopunktowej list postanowień noworocznych. Nowe nawyki trzeba tworzyć jeden po drugim. Wtedy szanse na sukces są większe, a świadomość efektów motywuje do dalszego działania :)

Mi styczeń upływa na wieczornym opróżnianiu zlewu (ku mojemu zaskoczeniu idzie naprawdę dobrze) i walce z grabieniem się (tu już gorzej, ale liczę, że za jakiś czas wyrobi się “pamięć mięśni”. Potrzeba na to po prostu więcej czasu). Wybrałam takie dwa nawyki, bo są zupełnie inne, tylko pierwszy wymaga ode mnie mobilizacji. Aby chodzić prosto muszę tylko 300 razy dziennie przypominać sobie, że miałam się nie garbić ;)

Katarzyna Kędzierska
Gość

To prawda, wzięcie na siebie ciężaru zbudowania kilkunastu nowych nawyków, zamiast kilku praktycznie od ręki skazane jest na niepowodzenie. Niemniej jednak, wieloletnie badania pokazały, że silną wolę można trenować, prawie tak samo jak mięśnie. Im częściej jej używamy, tym staje się silniejsza. Im częściej udaje Ci się uporać ze zlewem, tym łatwiej będzie :).

Starscream
Gość
Starscream

Bardzo się zgadzam :) Osoba, która raz, drugi czy trzeci zmusiła się do pewnego wysiłku i zobaczyła pozytywne efekty, ma dużo prostszą sytuację w chwili kolejnego wyzwania, bo z własnego doświadczenia wie, że się opłaci. A to jest ogromna motywacja – ta wewnętrzna pewność.
Cudze sukcesy nas nie motywują (tak jak cudzy trening nie wyrobi nam mięśni brzucha),a wręcz potrafią nas wpędzić w kompleksy. Dopiero kiedy na własnej skórze odkryjemy, że bez pracy nie ma kołaczy, ale owe kołacze są bardzo smaczne – dopiero wtedy zaczyna nam się utwardzać silna wola :)

Ale gdy się jest słabeuszem, to nie można od razu próbować podnieść 150 kg na sztandze ;) Trzeba sobie powoli porcjować kolejne wyzwania i konsekwentnie realizować plan. A większość noworocznych postanowień to porywanie się z motyką na słońce – i motywacji starcza na 3 dni – bo jest zbyt ciężko, a efektów “jeszcze” nie ma.
Walka z samym sobą wymaga cierpliwości i dobrze opracowanej strategii. Strategii małych kroczków :)

Katarzyna Kędzierska
Gość

To prawda, ja też lubię metodę małych kroków, ale ostatnio odkryłam, że są osoby, które działają zupełnie inaczej. I to skutecznie! Zamiast drobnych kroków, dokonują drastycznej zmiany od razu. I to u nich działa, naprawdę :). Co człowiek, to droga….

Carita
Gość
Carita

A ja jestem chyba typem masochistki :) Życie ze wszystkich stron od młodych lat pcha mnie w rolę zarządcy i wymaga w tym doskonalenia się. A ja jestem typem artysty. Buntowałam się strasznie na tę niesprawiedliwość. Ale odkąd ją w końcu zaakceptowałam, to nawet w tym “zarządzaniu” czuję się dobrze i polubiłam planowanie, opanowywanie nawyków i inne takie porządkowanie życia jak np. minimalizm. Tylko artysty mi w sobie czasem jednak trochę żal…

Katarzyna Kędzierska
Gość

Zaakceptowanie pewnych rzeczy wymaga dużej dojrzałości. Może masz w sobie więcej prymusa, niż Ci się wydaje? A potrzeba uporządkowania życia dopada też największych buntowników ;).

Pola - Odpoczywalnia
Gość

Mam wrażenie, że kiedyś byłam prymusem, teraz jestem zobligowana (chociaż słabo brzmi ta nazwa;) )
Pomaga mi zapisywanie w punktach moich planów i pomagają nieprzekraczalne terminy realizacji. Do pracy zaczęłam używać narzędzia mierzącego czas – toggl, motywująca rzecz:)

Katarzyna Kędzierska
Gość

Myślę, że rzadko zdarzy się być takim “czystym” typem, więc pewnie mamy w sobie odrobinę z każdego z typem wiodącym. Te nieprzekraczalne terminy, które Cię motywują dość mocno świadczą o byciu Zobligowanym.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Ja chyba jestem połączeniem prymusa i zobligowanego. Z jednej strony narzucony od góry deadline czy to w pracy czy np. na kursie językowym sprawia że dane zadanie zostaje wykonane, ponieważ nie chce zawieść oczekiwań innych. Z drugiej strony, jednak uwielbiam wszelkiego rodzaju listy, plany etc i podobnie jak u Clanestiny krytyka bądź opinia innych może mnie łatwo zastopować w działaniu.

Olga Płaza
Gość

Zrobiłam ten test i bez większego zdziwienia wyszedł mi typ wątpiący. Moja mama pewnie by zarechotała, bo od dziecka powtarza, że nie ma takiej siły, która zmusiłaby mnie do podporządkowania się zewnętrznym naciskom ;)

Katarzyna Kędzierska
Gość

Podobno typ wątpiący i zobligowany to najczęstsze, ale po komentarzach widzę, że Prymusów jest mnóstwo! :)

Daria Graś
Gość

Zobligowany… I do tego czasami leniwy :) Trzeba się wziąć za siebie ;)