Darmowe
planery, e-booki...

Podziel się:

Darmowe
planery, e-booki...

Toaletka Minimalistki 2024

Toaletka minimalistki to cykl tekstów, w którym piszę o kosmetykach i codziennej pielęgnacji. Bardzo subiektywnie, okiem zupełnego laika, w oparciu o osobiste doświadczenia.

Ostatnia aktualizacja była rok temu, chętnie podzielę się tym, co się zmieniło, ale i tym, co pozostało takie same. Z przyjemnością poczytam też o Twoich kosmetycznych odkryciach i tych kosmetykach, które lepiej omijać z daleka.

Pielęgnacja włosów

Tutaj pozornie zmieniło się wiele, ale w praktyce rutyna pielęgnacji pozostała taka sama. Podobnie, jak w zeszłym roku, tak w tym jestem niezmiennie pod opieką trycholożki i z miesiąca na miesiąc jestem coraz bardziej zadowolona. Pielęgnacyjna konsekwencja popłaca! Nie pamiętam czy kiedykolwiek moje włosy były w tak dobrym stanie. Oglądam swoje zdjęcia sprzed 2 lat, przed pierwszą konsultacją trychologiczną i widzę, jak duży jest postęp.

Oczywiście, konsultacje kosztują, ale poza efektami plus jest jeszcze taki, że w ogóle nie muszę się zastanawiać, jakie kosmetyki do włosów kupić, co będzie ok a co nie, sprawdzać składy itp. Wytyczne dostaję od trycholożki, cykle pielęgnacyjne trwają 5-8 miesięcy, a jak zapomnę umówić się na konsultację, to jeszcze dłużej. :) W tej chwili mam:

  • 3 szampony (używam na zmianę, wg zaleceń),
  • 3 odżywki i maskę (używam na zmianę, wg zaleceń),
  • 2 wcierki (jedną po każdym myciu i jedną raz na tydzień).

Przyzwyczaiłam się już do tego, że jest to dużo kosmetyków #koszmarminimalistki, ale zawsze zdrowie przed minimalizmem.

Pielęgnacja twarzy

Największą zmianą, jaką wprowadziłam w tym roku, jest retinol, a właściwie retinal (Basic Lab) i żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej. Dużo się naczytałam, zanim kupiłam pierwsze serum, a i zaliczyłam jeszcze sporo przebojów, gdy już zaczęłam. Teraz już się rozumiemy z retinalem bardzo dobrze, moja skóra też bardzo dobrze reaguje. Na czas wiosna-lato postanowiłam go odstawić. Zdania są do tego podzielone, ale i tak borykam się z przebarwieniem i nie chcę pogorszyć stanu skóry, mimo że filtr 50 (w tej chwili Nacomi – polecany, ale nieco ciężka konsystencja) na twarz to mój codzienny, niezmienny rytuał, niezależnie od pory roku.

W tej chwili zamieniłam serum z retinalem na serum z niacynamidem (też Nacomi), który też jest fotoczuły, ale jednak mniej, i jest to pielęgnacja celowana właśnie w przebarwienia i ujednolicenie kolorytu twarzy. Kojąco używam kremu łagodzącego (Resibo), który jest bardzo przyjemny dla mojej skóry, ale zapach ma okropny.

Poza tym moje rytuały pielęgnacyjne to:

  • codzienny masaż twarzy przy nakładaniu kosmetyków. Zajmuje mi to dosłownie kilkanaście czy kilkadziesiąt sekund, a twarz dosłownie zmienia się i ujędrnia od razu. Masaż robię dłońmi lub za pomocą kamienia guasha;
  • serum z witaminą C, stosowane codziennie, na dzień, pod krem;
  • krem z filtrem 50, oczywiście;
  • demakijaż – w tej chwili używam płynu micelarnego (Bioderma) (tego samego od lat) oraz połączenia płyn micelarny plus żel (Basic Lab), gdy kładę na noc serum z retinalem lub niacynamidem.
Pielęgnacja ciała

Po okresie zapomnienia wróciłam ostatnio do szczotkowania ciała na sucho i widzę różnicę od razu. Poza tym mój sprawdzony kosmetyk to lekki olejek 4Szpaki – najlepszy, jaki miałam. Lekki, wchłania się natychmiast i przepięknie pachnie.

Latem używam też dodatkowo pianki opalania. To moje odkrycie z zeszłego roku, bardzo ją lubię. Należę do osób, które się łatwo mogą poparzyć na słońcu więc nie opalam prawie w ogóle, a jeśli już, to z mocnymi filtrami. Lubię jednak efekt bardzo deliaktnej opalenizny latem i ta pianka mi właśnie taki zapewnia.

Teoretycznie zaleca się spłukiwanie pianki po nałożeniu (po pewnym czasie, oczywiście), ale ja jestem leniwa i lubię sobie upraszczać. Mój sposób to nałożenie pianki na wybrany obszar ciała, odczekanie minimum 15 minut, zanim się ubiorę i pomijanie etapu spłukiwania. Nie zauważyłam, żeby efekt „opalania” był mocniejszy, pianka ma specyficzny zapach, który szybko wietrzeje, nie wysusza skóry i po odczekaniu chwilę nie brudzi ubrań, a wiesz, że minimalistki kochają białe ubrania. ;))

Ostatni preparat wart wspomnienia, to sól epsom. Od jakiegoś czasu, po remoncie, mam upragnioną wannę i początkowo „oszalałam”, kupując kilka kul, płyn do kąpieli itp. Na szczęście, ta faza minęła samoistnie i teraz, raz lub dwa razy w tygodniu, wsypuję do kąpieli sól epsom, tzw. sól gorzka, która ma super fajne właściwości prozdrowotne.

Makijaż

Po zdjęcia zapraszam do wpisu z zeszłego roku :), bo w moim codziennym makijażu nie zmieniło się absolutnie nic, a i kosmetyków używam takich samych (niekoniecznie tych samych, chociaż paletka cieni i pędzle wciąż te same).

Mój codzienny makijaż to:

  • podkład (ten sam od lat – Catrice HD Liquid Coverage),
  • róż w kremie Hean,
  • delikatna kreska narysowana cieniem i
  • podkreślone brwi (precyzyjna kredka Lovely).

To by było wszystko. :) Jeśli o czymś zapomniałam, albo nie dopowiedziałam, a jesteś ciekawa, jak to u mnie wygląda, albo zechcesz się podzielić jakimś swoim odkryciem – pisz śmiało!

***

Sprawdź Także

Powiadomienia
Powiadom o
guest
26 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments