Co zrobić z niepotrzebnymi ubraniami?

Co zrobić z niepotrzebnymi ubraniami? Pytanie, które wraca jak bumerang, choć pozornie wydawać by się mogło, że w tej kwestii napisano już wiele. W dzisiejszym tekście nie znajdziecie banalnych podpowiedzi, jak posprzątać w szafie. W zamian postaram się zweryfikować mnóstwo stereotypów i przekłamań narosłych wokół tematu pozbywania się niepotrzebnych ubrań.

 

Zasadniczo mamy 3 opcje pozbycia się niepotrzebnych ubrań (co oczywiste). Możemy je:

  1. wyrzucić
  2. oddać
  3. sprzedać

 

Proste? Otóż nie. Każdy, kto przechodził proces pozbywania się nadmiaru ubrań wie, że nie jest to takie proste. Dodatkowe komplikacje czekają tego, kto czuje się ekologicznie odpowiedzialny i nie lubi bezmyślnego wyrzucania wszystkiego jak leci na śmietnik. Poniżej starałam się uporać z wszystkimi potencjalnymi problemami.

 

Co zrobić z niepotrzebnymi ubraniami? Oddaj potrzebującym.

 

Pozbyć się nadmiaru i przy okazji zrobić coś dobrego dla innych? Ideał. Sama wielokrotnie oddawałam niepotrzebne już ubrania potrzebującym i wiem, że z 3 powodów jest to potężne narzędzie. Po pierwsze, upraszczasz i oczyszczasz przestrzeń wokół siebie. Po drugie, pomagasz. Po trzecie, dobre samopoczucie po takim działaniu sprzyja dalszemu oczyszczaniu i pozbywaniu się zbędnego. Uczulam jednak na kilka kwestii.

 

Najpierw koniecznie upewnij się, czy dana placówka naprawdę czegoś (i czego) potrzebuje. Z doświadczenia (nie tylko swojego) wiem, że większość placówek typu Domy Samotnej Matki, noclegownie czy Domy Dziecka w dużych miastach, głównie w Warszawie mają kompletnie przepełnione magazyny. Pracownicy zdecydowanie odmawiają przyjmowania kolejnych rzeczy, co często spotyka się z oburzeniem potencjalnych darczyńców.

 

Następnie pamiętaj proszę, że czasami ubranie, które nam wydaje się super fajne, niezniszczone itp. będzie w takiej placówce zupełnie niepotrzebne i tylko dołoży pracy personelowi ośrodka. Znam wiele osób, które chciały pozbyć się hurtem kilku worków rzeczy oddając je do Domu Samotnej Matki. A przecież ktoś tam musi te rzeczy posegregować, porozkładać, często doprowadzić do stanu używalności – wyprać i wyprasować. Nie dokładajmy komuś niepotrzebnej pracy! Wystarczy zadzwonić, porozmawiać, dopytać. Poświęcić na to trochę czasu, nie irytować się.

 

Na koniec warto poszukać rozwiązań blisko siebie. Internet jest mega kopalnią pomysłów – grupy na Facebooku, lokalne zbiórki i czasowe akcje są super rozwiązaniem. Na FB wystarczy wpisać w wyszukiwarkę “szmaty z chaty” – znajdziecie kilkanaście lokalnych grup, sama kiedyś korzystałam z dobrodziejstw grupy Szmaty z chaty Warszawa. Poniżej podlinkowałam też kilka innych miejsc, gdzie można oddać niepotrzebne ubrania:

Caritas (poszczególne diecezje)

Akcja Wymiana Ciepła

Domy Dziecka (tutaj pełna lista potrzeb)

Szafa Przyjaciół na Tamce w Warszawie

Program 100% korzyści w Krakowie

 

Z oddawaniem rzeczy, w tym ubrań wiąże się również smutna refleksja. To prawda, że wiele osób, które mają dostać rzeczy za darmo, tego nie szanuje. Mówię tu o niezwykle częstej sytuacji, gdy umawiasz się z kimś na nieodpłatne przekazanie rzeczy, a ten ktoś się nie pojawia, nie dzwoni, nie informuje, nie odbiera telefonów – kompletnie nie szanuje czasu darczyńcy. To ogromnie zniechęca do przekazywania rzeczy osobom prywatnym poprzez umawianie się przez portale ogłoszeniowe czy grupy na FB. Doświadczyłam tego wielokrotnie i doskonale rozumiem ten żal.

 

Co zrobić z niepotrzebnymi ubraniami? Wrzuć do kontenera

 

Kontenery PCK (Polskiego Czerwonego Krzyża)

Skoro o oddawaniu ubrań mowa, nie mogę pominąć relatywnie najłatwiejszego rozwiązania, jakim jest wrzucenie niepotrzebnych rzeczy do osiedlowego kontenera PCK. Wokół kontenerów narosło mnóstwo mitów i przekłamań. Przyzwyczailiśmy się i przyjęło się mówić, że są to kontenery PCK (Polskiego Czerwonego Krzyża). Niektóre tak, ale NIE wszystkie! Kiedyś, dawno temu, faktycznie kontenery należały do PCK, który przekazywał zebranie rzeczy potrzebującym. Potem, w latach 2006-2008 PCK współpracował z firmą Wtórpol, która zajmuje się gromadzeniem i przetwarzaniem tekstyliów. Wtedy jednak rola PCK ograniczała się do użyczenia znaku. Właścicielem pojemników pozostawał Wtórpol, oznaczając je tylko znakiem PCK, w zamian za co organizacja otrzymywała stosowną opłatę, którą przekazywała na cele statutowe.

 

Co zrobić z niepotrzebnymi ubraniami?

 

W chwili obecnej do PCK należą tylko kontenery oznaczone w powyższy sposób, mapę ich lokalizacji znajdziecie TUTAJ, a wszystkie pozostałe informacje i szczegóły TUTAJ.  Nadal tylko część zebranych tekstyliów bezpośrednio trafia do potrzebujących, reszta jest przekazywana firmom recyklingowym, które dzielą się zyskiem z PCK.

 

Kontenery firm recyklingowych

Pozostałe kontenery należą do prywatnych firm recyklingowych. Udało mi się namierzyć dwie: Wtórpol, działający też jako Fundacja Eco Textil oraz Texland, we współpracy z Fundacją Dajmy Dzieciom Siłę (dawna Fundacja Dzieci Niczyje).

 

Mechanizm działania jest bardzo prosty. Firma pozyskaną z kontenerów odzież monetyzuje, a część zysków trafia na działania odpowiedniej fundacji. Jaka część? To zawsze było najbardziej zagadkowe pytanie, bo Polak podejrzliwy. :) Wszystko udało mi się ustalić.

 

Generalnie, firmy zarabiają na 3 rodzajach działań. Po zabraniu z kontenerów:

  • odzież nadająca się do noszenia (sortowana lub niesortowana) jest sprzedawana do sklepów z używaną odzieżą w Polsce,
  • odzież nadająca się do noszenia (sortowana lub niesortowana) jest eksportowana, najczęściej do Afryki lub Azji,
  • odzież nie nadająca się do noszenia jest poddawana recyklingowi i przerabiana na czyściwo przemysłowe.

 


💰 To ile tak naprawdę z ubraniowych kontenerów idzie na fundacje?

Przyznaję, że sama byłam dość podejrzliwa. Udało mi skontaktować z firmą Wtórpol, która bardzo otwarcie i bez żadnych problemów podzieliła się ze mną konkretami, za co jestem bardzo wdzięczna. W 2016 roku zysk netto firmy wynosił 3 miliony 317 tysięcy złotych. Na działania Fundacji Eco Textil, jedynie w ramach programu “Rower dla niepełnosprawnych” zostało przekazane 1 milion 600 tysięcy złotych (zakup 800 rowerów rehabilitacyjnych o wartości 2000 zł każdy), a nie jest to jedyne ich działanie!

Zatem, łączna kwota przekazana na rzecz fundacji sięgać może nawet 2 milionów złotych, co stanowi ponad 50% zysku!  Tak, wiem o istnieniu podatków i wiem, że jest to rachunek mocno uproszczony. Niemniej jednak, mocno daje do myślenia i w mojej opinii niweluje wszystkie podejrzenia.


 

Plusy są oczywiste. Ubrania zamiast zalegać i gnić na wysypiskach śmieci, zyskują nowe życia, a część zysków trafia do potrzebujących fundacji. Jednak, jest też duży minus, o którym się bardzo rzadko wspomina. Lepsze rzeczy są sortowane i eksportowane do Azji (podobno głównie Japonii, ale nie udało mi się tego zweryfikować w żaden sposób), a reszta gorszych rzeczy bez sortowania trafia do Afryki. Bez sortowania to znaczy, że w takich kontenerach (Wtórpol informuje na swojej stronie, że rocznie eksportują ponad 1000 kontenerów z odzieżą łącznie) znajdą się również ciepłe kurtki i buty zupełnie zbędne w większość afrykańskich krajów. Co się z nimi stanie, i z pozostałą częścią niesprzedanych rzeczy? Trafią na afrykańskie wysypiska śmieci. A Europa ma problem z głowy… Jako ciekawostkę wrzucę na Instagram Stories filmik zrobiony przez mnie na lokalnym suku w marokańskim Agadirze. To tylko jedna z wielu targowych uliczek. Trochę daje do myślenia…

 

To wrzucać niepotrzebne ubrania do kontenerów czy nie? W mojej opinii warto najpierw rozejrzeć się nad lepszymi metodami powtórnego wykorzystania rzeczy lub przekazania potrzebującym bezpośrednio, ale jeśli nie macie na to czasu, nie chce się Wam itp. to JEDNOZNACZNIE I ZDECYDOWANIE DUŻO LEPIEJ JEST WRZUCIĆ DO KONTENERA, NIŻ WYRZUCIĆ NA ŚMIECI.

 

Publiczne zbiórki na osiedlach

Poza kontenerami możemy mieć również do czynienia ze zbiórkami rzeczy organizowanymi na wielu osiedlach. Najczęściej informację o nich znajdziemy na karteczkach przyklejonych na drzwiach wejściowych, wiatach śmietników itp. Wyczerpujący materiał na temat przygotowała Julia z bloga Na nowo śmieci więc pozwalam sobie podlinkować jej tekst.

 

Co zrobić z niepotrzebnymi ubraniami? Sprzedaj!

 

Robisz porządki w szafie. Zbierasz kilka worków/kartonów niepotrzebnych już czy nienoszonych ubrań, kalkulator w głowie pracuje. Jeśli każdą z tych rzeczy sprzedałabym za 20 zł to odzyskam nawet kilka tysięcy! Będzie na wakacje! Problem w tym, że tak to nie działa. Pisałam o tym szerzej w książce – najczęściej mylimy sentymentalną wartość rzeczy z jej aktualną wartością rynkową. To będzie dotyczyć kolczyków po babci, starych książek itp. Oczywiście, czasami może zdarzyć się prawdziwy biały kruk i taka rzecz wielokrotnie zyska na wartości, ale to są naprawdę rzadkie przypadki. W większości sytuacji rzeczy, które mamy na sprzedaż są warte dużo mniej, niż nam się wydaje. Często bluzka kupiona w zeszłym roku w sieciówce za 150 zł nie będzie warta więcej, niż 5-10 zł, a i za tyle może się okazać, że nie znajdzie kupca. Tu smutna rzeczywistość. Rzecz jest tyle warta, ile ktoś będzie chciał za nią zapłacić.

 

Druga sprawa, jeśli chcesz zwiększyć swoje szanse na sprzedaż zarezerwuj sobie trochę czasu i cierpliwości. Przygotowanie dobrych zdjęć (są mega ważne!) i opisu chwilę potrwa, potem musisz wrzucić zdjęcia na portale, grupy, odpowiadać na pytania kupujących, przygotować rzecz do wysyłki. Zastanów się czy Twój czas jest wart tyle, ile go poświęcisz na sprzedaż niepotrzebnych ubrań. Oczywiście, jeśli odpowiedzialnie podchodzisz do tematu pozbywania się rzeczy i jesteś świadomy ekologicznie, to zapewne poświęcisz ten czas, choć nie jest w gruncie rzeczy zbytnio opłacalne (ten czas mogłabyś poświęcić na inne, być może ważniejsze działania). Nie oceniam, decyzja należy do Ciebie.

 

Które ubrania najlepiej sprzedawać i jak?

  • Najłatwiej sprzedać buty i torby w dobrym stanie oraz estetycznie uniwersalne i bazowe ubrania. Szary wełniany sweter, prosta bluzka w paski, gładkie szale. Im rzecz jest bardziej wyrazista i kolorowa, tym jest trudniej. Sezonowo trendowe ubrania sprzedają się najgorzej.
  • Dobrze sprzedają się rzeczy z tzw. średniej półki. Droższe, bardziej luksusowe będą drogie nawet po znacznym obniżeniu ceny, a te najtańsze nie są poszukiwane “z drugiej ręki” – większość osób woli zapłacić więcej, ale kupić sobie coś nowego.
  • Dobre zdjęcia (poniżej podpowiedź, jak je zrobić w domowych warunkach) i wyczerpujące opisy są najważniejsze.
  • Wybierz 2-3 kanały, gdzie zdecydujesz się wystawić rzeczy, przy większej liczbie zwyczajnie trudno jest całość ogarnąć, a wcale nie zwiększa się aż tak znacząco szans na sprzedaż.
  • Daj sobie CZAS! Nie zniechęcaj się, gdy ubranie nie sprzeda się w parę dni.
  • Sezonowość – często mówi się, że trafienie w sezon pomaga, tzn. lepiej jest sprzedawać letnią sukienkę wiosną, a ocieplane botki jesienią. Szczerze mówiąc, nie zauważyłam, żeby był to wyznacznik. Masz coś na sprzedaż – wystaw – najwyżej się nie uda. Tylko się sfrustrujesz, gdy będziesz trzymać wiosenny płaszczyć przez pół roku w szafie czekając na odpowiednią porę. ;)
  • Nie przesadź z ceną. Jeśli zależy Ci na szybkim pozbyciu się ubrania ustaw cenę symboliczną (ja wychodzę z założenia, że mój czas jest bardziej cenny).

 

Gdzie sprzedawać ubrania i ile to kosztuje?

Bezpelacyjnie najbardziej popularne miejsca to Olx, Allegro i Vinted, chociaż popularność sprzedaży w grupach facebookowych rośnie. Z Allegro korzystam rzadko, z Olx najczęściej, przez Vinted nigdy nie sprzedawałam, więc jeśli ktoś ma swoje doświadczenia uprzejmie proszony jest o ich opisanie w komentarzu. :)

 

Z Allegro korzystam bardzo rzadko z prostego powodu – biorą 10% prowizję od sprzedaży (opłaty za wystawienie nie ma w kategorii Odzież, obuwie, dodatki). Olx nadal trzyma kategorię ogłoszeń darmowych, dodatkowo płatne są usługi typu odświeżenia ogłoszenia (1-4 zł w kategorii moda). Z tego, co widzę Vinted jest darmowe, ale część dodatkowych usług typu podbicie przedmiotu czy promowanie jest również odpłatna. Od dłuższego czasu, jeśli mam coś na zbyciu to wrzucam na moją facebookową grupę Oddam, sprzedam, zamienię (Simplicite).

 


 

Jak przygotować ogłoszenie, żeby zwiększyć szanse na efektywną sprzedaż?

 

Jak przygotować dobry opis?

Przede wszystkim, nie ukrywaj powodu, dla którego nie chcesz już trzymać tej rzeczy. Wystarczy jedno zdanie “Zrobiłam/łem duże porządki w szafie i pozbywam się niepotrzebnych rzeczy”. Banał? Być może, ale to informuje potencjalnego kupującego, że np. nie jesteś profesjonalnym odsprzedawcą ciuchlandowych znalezisk.

 

Postaraj się wyczerpująco opisać ubranie, które sprzedajesz. Im więcej informacji dostarczysz, tym mniej będzie ewentualnych pytań. Wiem, zgromadzenie tych informacji i wypisanie zajmuje dużo czasu, ale jeszcze więcej odpowiadanie na pytania kupujących. Jeśli napiszesz “sprzedam wełniany sweter S” to od razu pojawią się pytania: “a ile tej wełny w składzie”, “czy ta S-ka to taka normalna czy bardziej zawyżona/zaniżona”, “a ile za przesyłkę”, “a można odebrać osobiście” itp. Podaj zatem:

  • markę (nawet, jeśli wydaje Ci się niezbyt znana)
  • rozmiar z metki
  • szczegółowe wymiary
  • pełen skład (ze szczegółami)
  • cenę (plus info czy cena jest do negocjacji)
  • kolory (zwłaszcza, jeśli zdjęcia nie oddają dobrze rzeczywistości)
  • cenę przesyłki (ewentualnie czy jest możliwy odbiór osobisty)

 

Jak napisać dobry tytuł ogłoszenia?

Jako kupującego nic mnie tak nie irytuje jak niechlujny tytuł. Jeśli widzę tytuł: “Wełniany sweter Benneton S” to oczekuję swetra o składzie 100% wełna, który będzie marki Benneton o rozmiarze S, a nie swetra o 10% zawartości wełny w składzie, który będzie wyglądał “jak Benneton” i będzie rozmiaru M, ale to mała m-ka. Grrr. Skoro tak się złościmy na nieprecyzyjne ogłoszenia w sklepach internetowych to nie róbmy tego sami.

 

Jak przygotować dobre zdjęcia?

To naprawdę nie jest bardzo trudne, a jednak większość zdjęć w ogłoszeniach to jakieś koszmarki. Dlatego poprosiłam Natalię z bloga JestRudo, żeby przygotowała króciutki poradnik, jak przygotować dobre zdjęcia w warunkach jak najbardziej domowych. Zerknij też koniecznie na zdjęcia, gdzie wprost jest pokazane jak powinny wyglądać dobre zdjęcia, a jak nie do końca. :) Pamiętaj, to zdjęcia sprzedają.

 

1. Przygotuj ubranie, które chcesz sprzedać. Pamiętaj, że powinno być najpierw uprane, wyprasowane. Koniecznie zapnij guziki/zamek, aby produkt lepiej się prezentował na zdjęciu.

 

2. Zastanów się nad tłem. Ważne, by było w neutralnym odcieniu, najlepiej gładkie. Nie powinno także odwracać uwagi od produktu na sprzedaż, ani się z nim „zlewać”. Polecam delikatne szarości lub pastele. Wbrew pozorom fotografowanie na białym tle nie jest takie proste – aparat często „przekłamuje” wtedy kolory, wydają się zbyt ciemne, poszarzałe. Oczywiście można to potem edytować w programie graficznym/aplikacji, ale zachęcam Was do uzyskania jak najlepszych rezultatów jeszcze przed wciśnięciem spustu migawki. Tło jest równie ważne, jak fotografowany obiekt, więc nie pozwól sobie na bałagan na zdjęciu. Pamiętaj, że nie potrzebujesz specjalistycznego tła fotograficznego. Do fotografowania ubrań na sprzedaż wystarczy narzuta, zasłona, obrus, duży szal, koc… jakikolwiek materiał, który masz w domu. Nic nie stoi na przeszkodzie, by w rolę tła wcielił się blat stołu, czy nawet podłoga, o ile pasuje do założeń. Tło musi mieć większą powierzchnię niż fotografowana odzież.

 

3. Na leżąco? Na wieszaku? Teraz pora na ułożenie ubrania. Jeśli zdecydujesz się zawiesić je na wieszaku, wybierz taki w neutralnym kolorze, który nie będzie rzucał się w oczy. Polecam jednak ułożenie odzieży na płasko, na ziemi i fotografowanie z perspektywy lotu ptaka, czyli trzymając aparat bezpośrednio nad produktem. Najczęściej tak ułożone ubranie lepiej prezentuje się na zdjęciu, gdyż mamy nad nim większą kontrolę. Zwłaszcza miękkie tkaniny zawieszone na wieszaku lubią się marszczyć, falować i niekorzystnie wyglądać na zdjęciu, które przecież ma „sprzedać”.

 

4. Fotografuj w świetle dziennym. Najlepiej możliwie najbliżej okna (ja najczęściej cykam pod oknem balkonowym), ale nigdy w bezpośrednich promieniach słonecznych, gdyż to powoduje na zdjęciu znaczne kontrasty, a więc i przepalenia, których potem ciężko się pozbyć. Fotografowanie w naturalnym oświetleniu sprawi, że kolory będą poprawnie odwzorowane. Im lepsze warunki oświetleniowe, tym lepsza jakość zdjęć, a na tym także bardzo nam zależy.

 

5. Zrób wreszcie to zdjęcie! Okej, podstawy za nami, teraz łap za aparat – telefon też spokojnie da radę. Mamy tło blisko okna, odprasowany ciuch pięknie się na nim prezentuje. Aparat umieść bezpośrednio nad ubraniem, im bliżej jego środka, tym lepiej i koniecznie równolegle do podłogi. I CYK! Gotowe? Lubimy dokładnie obejrzeć produkt przed zakupem, dlatego oprócz oczywistego zdjęcia pokazującego przód produktu, zrób także analogiczne ujęcie, pokazujące tył. Jeśli ubranie jest super marki pokaż na zbliżeniu metkę. Podobnie, jeśli ubranie ma świetny skład, np. 100% jedwab, warto i taką fotografię dodać na aukcję.

 

6. Ostatni krok – popraw swoje fotografie. Ludzkie oko jest wspaniałe, świetnie radzi sobie z ostrym słońcem w południe, dużymi kontrastami, półmrokiem. Aparaty takie wspaniałe nie są, dlatego nie daj sobie wmówić, że zdjęć na aukcje nie można się edytować w programie graficznym czy aplikacji. Wręcz powinno się to robić! Nie po to, aby przekłamywać rzeczywistość, ale aby zdjęcia jak najlepiej odwzorowywały rzeczywistość. Trzeba tylko znać umiar – polecam zacząć od zwiększenia kontrastu. Jeśli zdjęcie jest zbyt ciemne, zwiększ ekspozycję lub jasność. Cały czas porównuj zdjęcie z rzeczywistymi kolorami produktu, który chcesz sprzedać. Jeśli kolory są zbyt wyblakłe, zwiększ ich nasycenie.

 

Jeśli fotografujesz aparatem, polecam Ci pobrać i zainstalować bezpłatny program o nazwie Photoscape (Windows oraz iOS). Jest bardzo intuicyjny i ma wszystkie te podstawowe funkcje potrzebne do edycji zdjęcia. Jeśli czujesz się zagubiony, zapraszam do przeczytania mojego poradnika, który poprowadzi Cię za rękę krok po kroku. Jeśli fotografujesz telefonem, koniecznie pobierz jedną z aplikacji: Snapseed, VSCO Cam lub Candy Camera. Tam postępuj analogicznie – kontrast, jasność i na końcu nasycenie. Powodzenia!

 

Co zrobić z niepotrzebnymi ubraniami? Wymień się

 

Jak widzisz, dotychczas nie wspomniałam ani słówkiem o wymianach ubrań. Swapy cieszą się coraz większą popularnością, są też (tak mi się wydaje) traktowane jak pożyteczny sposób spędzania wolnego czasu. Nie chcę tego oceniać, ani polemizować. Sama nie korzystam z wymian ubrań z prostego powodu. Jeśli chcę się pozbyć niepotrzebnego ubrania to pozbyć naprawdę, a nie wymieniać na nowe. Nie potrzebuję dreszczyku ekscytacji w postaci nowego ciucha. Oczywiście, szukam też nowych ubrań, ale ich wygląd i funkcjonalność jest bardzo konkretnie przeze mnie określona. Na tyle konkretnie, że coraz częściej korzystam z usług krawcowej. Prawdopodobieństwo, że na takim swapie znajdę pożądanie ubranie, a jego właściciel będzie się chciał wymienić akurat na moje jest bliska zeru. Stąd moja niechęć do wymieniania się ubraniami. Bo pożyczanie ubrań to już zupełnie inna historia. :)

 

Wydaje mi się, że wyczerpująco opisałam odpowiedzi na tytułowe pytanie: co zrobić z niepotrzebnymi ubraniami. Rzadko o to proszę, ale będę bardzo wdzięczna za udostępnienie tego tekstu dalej, oczywiście jeśli uznasz, że jest przydatny. Dziękuję pięknie z góry!

31 komentarzy

31
Dodaj komentarz

avatar
27
4
0
 
28
BernardaMelchioragaZacisze LenkiAgaZ.
  Powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ajs
Gość
Ajs

na vinted bardzo fajnie się sprzedają rzeczy, ale ochrona konsumenta nie jest tak fachowa jak na allegro. Miałam niestety doświadczenie z oszustwem i bardzo ciężko było wyegzekwowac cokolwiek. Ale ogólnie polecam, ubrania lepiej schodzą niż z olx

Zacisze Lenki
Gość
Zacisze Lenki

W dużych miastach są też organizowane akcje “Wymiana ciepła” lub też można zostawiać/brać ubrania ze specjalnie do tego przeznaczonych szaf – akcja Givebox – tu akurat dla Poznania https://www.facebook.com/giveboxpoznan/. Można je też przetworzyć np. na torebki, kosmetyczki, maskotki, patchworkowe poszewki. Przyznam, że nie sprawdzałam, ale jest też akcja Pomaganie przez ubranie. W moim miasteczku dwa razy w roku organizowane są kiermasze, na których można coś sprzedać np. używane rzeczy, dodatki do domu, rękodzieło, drobne przedmioty. Stare ręczniki czy koce można oddać do schroniska dla zwierzą.

klejmotek
Gość
klejmotek

Przygotowałam mnóstwo ubrań do sprzedaży, zdjęcia ładne, ceny i opisy spoko, były pytania, było zainteresowanie – nic się nie sprzedało. Wczoraj zrobiłam kolejną czystkę w szafach, mam niedużą torbę, która powędruje do kontenera i przerobi się na czyściwo. Ale najważniejsze: ogromna torba ubrań i akcesoriów jutro jedzie ze mną do schroniska dla bezdomnych kobiet i dzieci. Ja odetchnę, szafa odetchnie, a ktoś na tym skorzysta – same plusy <3

Riverina
Gość
Riverina

Bardzo dziękuję za wyczerpujący wpis. U mnie temat na czasie co najmniej 2 razy w roku, bo jak zrobię miejsce w szafie, to zaraz nakupuję nowych rzeczy, no i znów potrzebuje miejsca. Próbuję po raz pierwszy sprzedać 3 suknie wieczorowe i nowe buty, zobaczymy. Trochę szkoda wrzucać do kontenera :)

Justyna
Gość

Też nie spodziewałam się, że tak trudno będzie pozbyć się nienoszonych rzeczy nawet w dobrym stanie. W pierwszej kolejności zwykle zapraszam koleżanki na zasadzie “bierzcie co chcecie”, ale nadal zostaje sporo ciuchów, które zalegają w kącie dopóki nie znajdę jakiejś zbiórki. A jeszcze przy okazji remontów podwórek pozabierali mi wszystkie pojemniki z okolicy :(

Kasia Janeta
Gość

Moja mama oddaje rzeczy do komisu, panie wystawiają je w swoim sklepie doliczając drobną marżę. Nie wszystko schodzi, ale wiele ładnych rzeczy znalazło nowego właściciela :) Bardziej zniszczone oddajemy do kontenerów PCK. U mnie w pracy za to stoi kontener z fundacji Anny Dymnej. Fundacja dostaje jakąś kwotę za każdy kilogram odzieży i butów od firmy recyklingowej. U mnie w domu zawsze był recykling starych ubrań. Mama często szyła i przerabiała mi ubrania, a np. stare ręczniki zużywane były na ścierki do sprzątania. Parę razy próbowałam sprzedawać niechciane ubrania na portalach, ale ilość pracy w to włożona (przygotowanie, zdjęcia, czas spędzony na pisaniu ogłoszeń) była dla mnie zupełnie nieadekwatna do zarobionych pieniędzy. Sama też nie kupuję na takich grupach, bo dałam sobie bana na kupowanie nowych ciuchów w 2018 (poza jednym grzeszkiem: każda nowa sztuka odzieży ma być przeze mnie uszyta) ;)

Katarzyna Kędzierska
Gość

Kasiu, a gdzie ten komis? Próbowałam oddać torbę do kilku komisów, ale mnie zbyły, bo nie sprzedają polskich marek. :)

Kasia Janeta
Gość

To jest sklep z używaną odzieżą w moim rodzinnym Wodzisławiu. Z tego co wiem, panie same przeglądały przyniesione rzeczy i niektóre wróciły z matką od razu do domu, bo z reguły się nie sprzedawały.

katarani
Gość
katarani

Kilka moich doświadczeń w pozbywaniu się niepotrzebnych ubrań: Caritas obdzwoniłam bezskutecznie – byłam odsyłana do parafii, ale nikt nie chciał przyjąć odzieży. Twierdzili, że nie mają gdzie jej magazynować. Worki wystawiane na zbiórki osiedlowe stały nieodebrane, a na drugi dzień przegrzebane ubrania walały się po ulicy. Na Allegro łatwo sprzedawało mi się ubrania markowe, ale za niewygórowane ceny. W sumie tańsze i bardziej zużyte rzeczy najczęściej wyrzucam do kontenerów, albo zostawiam przy śmietnikach.

Małgorzata
Gość

Jeśli chodzi o sprzedawanie, zdecydowanie najlepiej sprzedawało mi się na Vinted. Na Olx sprzedałam raptem jedną bluzkę. Na Vinted poza tym można też się wymieniać ubraniami, lubię ten portal. U mnie też się sprawdziło wystawienie worka przed klatkę, które to worki potem są zbierane przez ogłaszające się fundacje – szybko i sprawnie, bo sama osobiście nie mam czasu chodzić i szukać, który Dom Samotnej Matki akurat przyjmuje ubrania, z doświadczenia też wiem, że większość już nie ma gdzie ich magazynować po prostu. No i ja lubię też przerabiać ubrania – np. długie spodnie, których już nie założę na szorty na lato, których mam mało, albo sukienki na spódnice itp.

themomentsbyela.pl
Gość
themomentsbyela.pl

Z pozbywaniem się rzeczy mam mieszane uczucia. Nigdy nikomu nie proponowałam czegoś co jest brzydkie, poplamione czy coś w tym stylu, ale jak się komuś coś daje za darmo to ma to gdzieś. Wielokrotnie spotkałam się z takim zachowaniem i na prawdę nie jest to przyjemne. Nie wiem czy jest wszędzie tak samo, ale w jednym domu dla samotnych matek gdzie pracowali moi znajomi podopieczne brały ubrania z magazynu i nawet się tym kobietom wyprać nie chciało tylko brały kolejną rzecz, a brudne wyrzucały do kosza. Zresztą zachowanie tych kobiet z dziećmi to zupełnie odrębny temat, oczywiście zdarzały się osoby, które były wdzięczne za pomoc, ale to tak naprawdę jednostki, reszcie wszystko się należało. Sprzedać coś z wysyłką jest bardzo ciężko bo usługi pocztowe bardzo podrożały, kupując coś taniego nie bardzo opłaca się dać większą kwotę za przesyłkę niż towar. Lepiej sprawdziło się sprzedawanie wśród znajomych, rozpuszczenie wici i zdjęć dość dobrze się sprawdziły. Jednak, żeby nie było tak źle, nawiązałyśmy z koleżanką kontakt z księdzem na Madagaskarze. Wysyłamy ubrania, środki medyczne i czasem słodycze. Bardzo dużo letnich ubrań wysłałyśmy do wioski, gdzie ludziom jest to naprawdę potrzebne i jest dostosowane do klimatu. Fakt jest taki, że nawet używane… Czytaj więcej »

Ilona - chillife
Gość

Warto jeszcze wspomnieć, że część rzeczy – koce i ręczniki na pewno, do tego też grube duże swetry, szlafroki etc. przyjmują niektóre schroniska dla zwierząt.

Stara dobra metoda – bawełniane rzeczy świetnie się przerabiają na ścierki do domowego użytku, do mycia okien na przykład.

A co do sprzedawania – dużo łatwiej sprzedaje się rzeczy w paczkach, po 10-20 sztuk. To szczególnie na Allegro i JEŚLI wszystkie są raczej atrakcyjne.

BTW zauważyłam, że w UK na targach vintage/retro wiele rzeczy, które mieliśmy pochowane po strychach i potem się ich pozbywaliśmy – szczególnie z lat 90. – sprzedaje się w przeliczeniu po 50-100 zł za sztukę. To raczej w ramach ciekawostki, bo jak je sprzedać za granicę…? :) Ale gdybym 10 lat temu nie pożegnała tamtych rzeczy to dziś spałabym na pieniądzach :D

Namysłowska 3
Gość

Poruszyłaś bardzo ważną kwestię – ubrania jako pomoc dla krajów trzeciego świata czyli Afryki. Miałam okazję na własne oczy przekonać się, że te ubrania naprawdę do Afryki docierają i niekoniecznie są wcześniej sortowane (w rynsztoku jednego z etiopskich miasteczek leżała dziecięca zimowa kurtka z logo jednego z polskich producentów nabiału). Dlatego jestem tak bardzo ostrożna jeśli chodzi o kontenery.
Zgadzam się też z Tobą jeśli chodzi o wspomaganie konkretnych instytucji – o ile domy dziecka, czy domy samotnej matki w wielkich miastach są mocno wspomagane i nie przyjmują odzieży, o tyle te w małych miasteczkach są ciągle na minusie. Warto zainteresować się właśnie nimi.
A najlepiej chyba…mniej kupować?

Katarzyna Kędzierska
Gość

Zdecydowanie mniej kupować! A paradoks “pomocy” dla Afryki frapował mnie od dawna. Oczywiście, lepiej dać jakąkolwiek szansę na wykorzystanie tych rzeczy, jeśli wrzucimy do śmietnika to pozamiatane. Z drugiej strony nie mogę zapomnieć doświadczeń z północnej Afryki, a przecież i tak byłam tylko w miarę turystycznych miejscach.

Namysłowska 3
Gość

Kasia, pomoc dla Afryki (i nie tylko), szczególnie ta rzeczowa to bardzo głęboki temat i wzbudzający wiele kontrowersji. Pewne spojrzenie na to daje lektura książki „Karawana kryzysu” – polecam.

Pawel 90-ty
Gość

Ja od pewnego czasu stosuję zasadę 1 za 1. Jeśli kupuję jedną nową rzecz, to pozbywam się starej. Przy czym wyrzucam ciuchy na śmietnik, szkoda mi czasu i zachodu, żeby bawić się w sprzedawanie pojedynczych rzeczy. Zwłaszcza, że jednak faceci unikają kupowania ciuchów używanych przez internet. Rzeczy ze śmietnika również są sortowane i poddawane recyklingowi.

J.
Gość
J.

Vinted to moje ostatnie odkrycie. Niezła aplikacja i sporo fajnych ciuchów. Dziś właśnie przyszła do mnie świetna spódnica maxi, z wiskozy, na lato. Sama nie sprzedaję, bo zwyczajnie nie mam czego :) szafa czyszczona na bieżąco, nic nie zalega. Teraz rozpoczynam poszukiwanie kurtki-parki na wiosnę, niemal nową kupię na vinted, w sklepie zapłaciłabym ze 3 razy tyle…

Ewa | Day with Coffee
Gość

Kontenery to świetna sprawa – często korzystam jeśli wiem, że ciężko będzie mi sprzedać daną rzecz. Mam kupkę ubrań, z którą muszę się rozstać, ale wciąż brakuje czasu na zdjęcia, wystawienie ogłoszeń…. to chyba będzie cel na wiosnę:)

Beata
Gość
Beata

Fajnie, że wyjaśniłaś sprawę kontenerów, bo rzeczywiście mitów narosło sporo.

Odkąd moja mama przypadkiem odkryła, że rower, który od Miasta za pośrednictwem szkoły specjalnej, dostała moja niepełnosprawna siostra, ma naklejkę eco tekstil, to sama wrzuca chętnie niepotrzebne ubrania do takiego kontenera :)

Nie wiem, jak działa fundacja, ale otrzymując go nie byliśmy świadomi, że to dzięki fundacji. Szkoła sama zgłosiła się z propozycją. Rowery są wykonywane indywidualnie i w przypadku braku możliwości korzystania (spore gabaryty i nie mieszczą się w drzwiach) fundacja prosi o zwrot i przekazanie dalej. W naszym przypadku ten rower to ogromna zaleta i ułatwienie życia dla mamy i siostry. Nawet nie byliśmy świadomi, że produkuje się tak duże trójkolowce, dzięki którym ograniczenia ruchowe i kłopoty ze złapaniem równowagi nie są przeszkodą ;)

rodzinadajerade
Gość

Mam jeszcze jedną radę dotyczącą ubrań dziecięcych (a właściwie ubrań małych dzieci – po większych często nadają się tylko na czyściwo) – znaleźć np. przez grupę na fb lub wici rozesłane przez znajomych rodzinę, której będziemy oddawać wszystkie ubrania. Mamy wtedy jednego, stałego odbiorcę i problem rozwiązany na kilka lat 😂.
My ze znajomymi mamy cykl wymiany – ja dostaję ubrania dla najstarszego dziecka, przekazuje koleżance, to, co się nadaje, wraca dla mojej córki, ubranka po niej idą do kolejnej koleżanki i wracają dla najmłodszego dziecka. Te z kolei przekazuję siostrze, a ona też już znalazła jednego odbiorcę ubrań.
W przypadku ubrań niemowlęcych sprawdza się to idealnie, gdyż one nie mają czasu się zużyć. W przypadku ciut starszych dzieci oczywiście duża część wypada.

KasiaW
Gość
KasiaW

Kasiu, dziekuje za ten tekst – duza porcja szczegolowych informacji. Ja wystawiam na olx, jednoczesnie wisza w wolnej szafie i jak ktos z rodziny/znajomych cos sobie wypatrzy przy okazji wizyty to zabiera gratisowo (nie pytam sie wczesniej czy ktos cos chce etc zeby nie bylo efektu “wpychania”). Jak przez 3 miesiace nie zejda to trafiaja do kontenera w przedszkolu mojej corki (kwote od kg dostaje fundacja Akogo). Ostatnio sie zagapilam, nie wyczyscilam z szafy goscinnej i po 5 miesiach sie sukienka i koszula sprzedaly.
Najlepiej/najszybciej schodza na olx buty z ktorych wyrosla moja corka.

Ciekawy jest tez ten poradnik fotograficzny, choc moim zdaniem punkt 3. Na leżąco? Na wieszaku? – lepiej sie prezentuje bluzka w wersji na wieszaku – nie wiem dlaczego ale mam wrazenie ze w takiej formie lepiej widze calosc.

Jurek Ogórek
Gość
Jurek Ogórek

Odpowiedzialne pozbywanie się ubrań uzmysłowiło mi ile pieniędzy wydałam na rzeczy które w ogóle nie są mi potrzebne, pomogło odnaleźć swój styl. Teraz robię zakupy rzadko i zawsze 3x zastanawiam się czy na pewno. Oddaje- ale tylko to co sama spokojnie założyłabym na siebie, sprzedaje- zazwyczaj za ułamek ceny pierwotnej i korzystam z kontenerów- jeśli ktoś ma lepszy pomysł niż ja co z tym zrobić to niech bierze wszystko.

Karolina Krawczyk
Gość

Bardzo fajny przewodnik, zwłaszcza, że zrobiłam porządki w szafie swojej i juniora. Muszę jakieś wolne popołudnie poświęcić, żeby wszystko dokładnie obfotografować i wystawić gdzieś, bo szkoda mi wyrzucać, a kontenery w moim mieście jakiś czas temu zniknęły i tyle je widzieli.

Anna
Gość
Anna

Na olx wystawiam rzeczy od ponad roku, na vinted 2 tygodnie (wcześniej nie byłam świadoma istnienia tego portalu). O vinted więc się nie będę wypowiadać, bo to krótki czas, chociaż jedna rzecz już poszła. Z mojego doświadczenia wynika, że na olx szybko idą torebki, cała reszta (wystawiam ubrania i biżuterię) raczej wolno, niektóre moje rzeczy wiszą miesiącami, ale czasami po tym czasie też się może ktoś zainteresowany znaleźć. Tych rzeczy nie mam jakoś dużo, albo są niewielkie, więc nie przeszkadza mi, że leżą w szafie i czekają.
Kiedyś sporo oddawałam do najbliższego domu samotnej matki i zawsze chętnie te ubrania przyjmowano (mimo że Warszawa). A do kontenerów wrzucam raczej rzeczy, które są już zniszczone, traktuję to jako specjalny kosz na surowce wtórne. Bo szczerze mówiąc, ile tych kontenerów widziałam, to wyglądają okropnie – ubrania często wysypują się na zewnątrz, są przeładowane tak, że nie da się ich zamknąć, więc do środka wlewa się deszczówka itd. Takie ubrania utylizuję też czasami w sieciówkach (H&M i Intimisimmi miały akcje – bon zniżkowy za kilka zużytych ubrań).

kfszymon
Gość
kfszymon

Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile niepotrzebnych rzeczy zalega w naszych, domowych zakamarkach. Przekazanie ich osobom potrzebującym, to najlepsze rozwiązanie.

veverka
Gość
veverka

Stosuję każdą ze wspomnianych metod pozbywania się starych ubrań. Dorzuciłabym jeszcze oddawanie ciuchów koleżankom/kuzynkom. Jeśli chodzi o sprzedaż, kiedyś nieźle mi szło na allegro, ale to było jeszcze w czasach, kiedy faktycznie prywatne osoby wyprzedawały tam swoje szafy, teraz takie oferty giną w zalewie sprzedawców chińszczyzny… Na olx wystawiam od niedawna i jeszcze niczego nie sprzedałam. Za to od ponad roku skutecznie i regularnie sprzedaję na decobaazar. Minusem jest ogromna prowizja – aż 19%, ale…. ciuchy się tam po prostu sprzedają, nawet mimo stosunkowo wysokich cen, w których tę prowizję uwzględniam. I tutaj oczywiście trzeba sobie zrobić kalkulację, co nam się bardziej opłaca. Wystawić rzeczy po 5 zł, dzięki czemu jest szansa, że pozbędziemy się ich stosunkowo szybko, czy też uzbroić się w cierpliwość i pogodzić z tym, że jakiś ciuch sprzedamy za znacznie wyższą cenę np. dopiero po pół roku, a tymczasem będzie sobie zalegał w torbie w pawlaczu i zabierał miejsce :) Osobiście stosuję drugą metodę i jestem z niej zadowolona. Co do czasu poświęconego sprzedaży – zdjęcia robię raz na kwartał/pól roku po sezonowym przeglądzie szafy, przygotowanie wszystkiego, obróbka, opisy – zajmuje mi to ok. jednego popołudnia (na kwartał/pól roku oczywiście). Później wystarczy już tylko ogłoszenia… Czytaj więcej »

Szyciownik Kurs Szycia Online
Gość

Cześć,
W Caritas jeszcze nigdy nie odmówili ubrań. Zawsze wiedzą co z nimi zrobić, zwłaszcza, że oddaję ubrania dobre jakościowo, tylko po prostu za małe :)
Pozdrawiam,
Kasia

AgaZ.
Gość
AgaZ.

Poruszyłaś bardzo istotną kwestię. Myślę że wiele osób ma problem z tym co zrobić z niepotrzebnymi ubraniami. Ja oddaję je w akcji Pomaganie przez ubranie. Czasem w zbiórkach stacjonarnych. Raczej staram się nie wyrzucać niezniszczonych ubrań,tylko szukać sposobu by pomóc innym.

aga
Gość
aga

Ja polecam także oddawanie ubrań do h&m, w zamian za torbę ubrań otrzymujemy bon 5 zl do wykorzystania przy zakupach za minimum 40 zł. Oddaje głównie sztuczne tkaniny, guziki zostawiam na robótki przedszkolne, koszulki bawełniane na szmatki, co implikuje mniejsze zużycie ręczników papierowych :)

Melchior
Gość
Melchior

Jest jeszcze jeden sposób. Dać/sprzedać komuś kto przerabia ubrania. I tu proszę o uwagę: POSZUKUJĘ właśnie kogoś kreatywnego, kto przerabia ubrania i nadaje im nowe życie. Najlepiej z województwa łódzkiego, a jeszcze lepiej z okolic Piotrkowa Trybunalskiego. Zaznaczam, że mowa jest także o MĘSKICH ubraniach. Z góry dziękuję za odzew :)

Bernarda
Gość
Bernarda

Ponieważ jestem na etapie głębokiego oczyszczania przestrzeni chciałam się podzielić miejscami na Śląsku, gdzie można oddać rzeczy, z których kwota ze sprzedaży przekazywana jest na cele charytatywne . Otoż w Katowicach w maju otwarto Sklep Charytatywny Fundacji Sue Ryder Katowice, który mieści się przy ul.Sienkiewicza : http://fundacjasueryder.pl/sklepy-charytatywne/. Można tam przynosić nie tylko ubrania, ale też różne rzeczy użytku domowego. Kolejnym miejscem, tym razem w Gliwicach, gdzie można oddać ubrania, torebki ( w komis) jest sklep Second Story : https://pl-pl.facebook.com/modnegliwice/. Tutaj sprawa jest na tyle skomplikowana ,że przyjmują tylko rzeczy od projektantów. Konieczny jest wcześniejszy kontakt telefoniczny z Panią właścicielką.
Ponadto w Gliwicach ruszył kolejny SKUP KULTUR< gdzie oprócz książek można oddawać również płyty, gry, biżuterię. Szczegółowe informacje : https://pl-pl.facebook.com/SkupKulturyCN/
Chciałam nadmienić w temacie książek,że biblioteki w Gliwicach bardzo bardzo chętnie przyjmują książki, Z własnego doświadczenia wiem,że wystarczy grzecznościowy e-mail do Biblioteki Centralnej i Panie od razu odpisują.
Opisane powyższe miejsca zostały przeze mnie wykorzystane, natomiast na internecie znalazłam również portal : https://gratyzchaty.pl/. Z tego miejsca nie korzystałam.
Mam nadzieję,że podsunęłam kolejne fajne pomysły na wartościowe pozbycie się rzeczy ;-). Pozdrawiam. Bernarda