Z czerwcowej biblioteczki Simplicite

biblioteczka-simplicite-czerwiec

Czerwiec jest takim bardzo przyjemnym miesiącem. Są w nim konwalie, truskawki, arbuzy, ciepłe wieczory i… moje urodziny :). W tym roku, jak co roku zresztą, MM podarował mi super-prezent bardzo w temacie dzisiejszego wpisu, czyli Kindle! Zabierałam się do kupienia Kindle zaiste jak pies do jeża, cały czas się zastanawiałam czy nie będzie to po prostu kolejny, elektroniczny gadżet, czego z oczywistych względów chciałam uniknąć.

 

Poczytaj wcześniejsze recenzje:

Inspirują mnie – trzy ulubione blogi, teksty i książki

Z biblioteczki Simplicite – recenzje książek przeczytanych zimą

Skup się – recenzja książki Leo Babauty

 

Bardzo się myliłam. Doświadczenie czytania książek na Kindle jest absolutnie nieporównywalne do prób czytania na tablecie. Jest nieziemsko lekki, właściwie chyba nie trzeba go ładować ;), a książki z Amazona ściąga się tak łatwo i tak szybko, że muszę się opanowywać stale, bo do najtańszych to one nie należą. Rekompensuje to ogromna baza darmowych ebooków, W tym miesiącu chciałabym Wam opisać/polecić trzy moje ostatnie lektury. Dwie przeczytałam w wersji papierowej, a jedną w wersji elektronicznej.

 

Jacek Walkiewicz Pełna moc życia

Kupiłam tą książkę już dawno, gdzieś na dworcu kolejowym, przed podróżą. Ogromnie podobało mi się słynne wystąpienie Jacka Walkiewicza na Ted i byłam ogromnie ciekawa, jakie inspiracje znajdę w książce. Niestety, książka mnie nie zachwyciła. To znaczy, może inaczej. Chyba miałam wobec niej tak wysokie oczekiwania, że nie wiem, co musiałoby się tam znaleźć, żeby mnie zachwyciła :). Niezależnie od tego, to jest naprawdę bardzo dobra pozycja w kategorii tych motywująco-inspiracyjnych. Jakość książki lubię poniekąd oceniać po liczbie cytatów i fragmentów, które sobie zaznaczam. Tutaj powkładałam mniej niż 10 karteczek, co plasuje książkę wśród bardzo dobrych, ale nie odkrywczych w momencie mojego życia, w którym jestem obecnie. Bardzo ciekawy była dla mnie fragment opisujący mechanizm nabywania rzeczy, zdobywania doświadczeń powodowany strachem i innymi negatywnymi emocjami.

 

Joanna Glogaza Slow Fashion. Modowa rewolucja

Fanką bloga Asi jestem od dawna, choć nie od tak dawna, jak Ona bloguje :). Na początku urzekły mnie Hatifnaty, a dopiero potem czytałam treści bardziej związane z tematyką slow fashion. Ale wracając do tematu. Książkę Asi doskonale się czyta. Jest napisana językiem podobnym do języka używanego na blogu, co w mojej ocenie jest dużym komplementem. Przeczytałam ją właściwie jeszcze tego samego dnia, gdy do mnie dotarła. Przede wszystkim, ogromne gratulacje dla Autorki, książka zdobyła 1 miejsce na liście bestsellerów Empiku, jeszcze przez oficjalną premierą! Odnośnie treści, muszę szczerze napisać, że część koncepcji zawartych w książce może być Wam znana, np. „pudełko mięczaka” to nic innego jak „czyściec” opisywany w metodach minimalistycznego oczyszczania przestrzeni. Niemniej jednak, jeśli lubicie tą tematykę, nie wiecie od czego zacząć, jeśli czujecie niedosyt wartościowych informacji, w tym tych w jaki sposób budować i dbać o swoją szafę bez ślepego podążania za trendami, to jestem pewna, że książka Was usatysfakcjonuje i z pewnością niesamowicie zainspiruje. Jest to niewątpliwie najlepsza tego typu pozycja z wszystkich modowo-blogowych książek, które ukazały się ostatnimi czasy. Po przeczytaniu książki, zastanawiałam się nawet, czy ma sens dalsze pisanie przez mnie o slow fashion, skoro ktoś w dużej mierze przelał już na papier to, co ja mam w głowie :).  

 

Greg McKeown Essentialism

Pierwszy raz o tej książce przeczytałam bodajże na stronach New York Timesa, ale nie jestem pewna… Nie zwróciłam wtedy na nią zbytnio uwagi, aż do momentu, gdy napisała o niej Autorka bloga Minimal Plan. Byłam bardzo ciekawa, czym jest dla Autora esencjalizm, który przedstawia jako bardziej wartościową wersję minimalizmu. Pogubić się można, co? :) Nie przeczytałam jeszcze książki to samiutkiego końca, zostało mi kilkanaście stron, ale już z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że nie jest ona warta swojej ceny (e-book kosztował 20 USD). Dla mnie osobiście, esencjalizm przedstawiany przez Autora zupełnie i wcale niczym nie różni się od minimalizmu (oczywiście nie tego w powierzchownie pojmowanej wersji „musisz mieć białe ściany i mniej niż 100 przedmiotów, żeby się liczyło”). Cała książka zasadza się na koncepcji, żeby skupić swoją uwagę na mniejszej liczbie bardziej wartościowych rzeczy. Jest to idea jak najbardziej słuszna i dla mnie stanowi jedną z moich życiowych wartości, ale to jest właśnie minimalizm, tym właśnie jest proste, uważne życie i jeszcze jedna nazwa nie jest chyba do niczego potrzebna.

 

Tyle ode mnie. Czytaliście może opisywane przeze mnie książki? Zgadzacie się (lub nie) z moimi opiniami? I oczywiście, podrzućcie proszę co ciekawsze tytuły!

 

Dziękuję, że jesteś. Pozostańmy proszę w kontakcie:

Simplicite Newsletter daje priorytetowy dostęp do nowych tekstów, bonusowych materiałów oraz konkursów

Fanpage na Facebooku lub na Bloglovin oferuje dostęp do wszystkich aktualności

Instagram to mnóstwo kadrów mojej codzienności i sporo zdjęć kawy ;)

Wartościowy tekst? Podziel się ze znajomymi. Dziękuję!

simplicite

  • Przeczytałam już „Slow Fashion” i bardzo mi się spodobała. Czyta się ją bardzo przyjemnie, a co najważniejsze, nie ma się wrażenia, że to jakiś przedruk gazetowych poradników. Przez Ciebie i Asię nie kupię już nigdy żadnego ciucha bez uważnego przestudiowania metki ;-)

  • W.

    Również moją ostatnią lekturą było ‚Slow Fashion’ w wersji mobi. Dla mnie książka jest uporządkowaniem i lekkim poszerzeniem wiedzy pozyskanej z bloga Asi (jest jedną z pierwszych blogerek, które zaczęłam czytać regularnie), co również doskonale podsumowało spotkanie autorskie, na którym miałam okazję być w Krakowie. Dla osób znających minimalizm i rozsądne kupowanie od podszewki książka nie będzie zaskoczeniem, ale na pewno wartościowym uporządkowaniem posiadanych informacji. I piękne zdjęcia, które na kindlu też mają swój urok, mimo braku kolorów.
    Za to dzisiaj zakupiłam promocyjnie ‚Sońkę’ i po jutrzejszym egzaminie mam zamiar oddać się lekturze w całości. :)

  • Jestem fanką Style Digger i rzeczywiście, taj jak mówisz, blog pisany jest pięknym, lekkim piórem. Jeśli w książce zostało to zachowane, to duży plus. Nie czytałam jeszcze „Slow Fashion” ale po tylu dobrych opiniach – trzeba :) Natomiast jestem w trakcie czytania jej e-booka „Zawód: bloger” i muszę powiedzieć, że tu też zrobiła kawałek dobrej roboty :)

  • Nie licząc Slow Fashion o żadnej książce nie słyszałam. O ile Pełna Moc życia mnie zaciekawiła, to Essentilism raczej nie sięgnę ;)
    Natomiast teraz czytam Wielkiego Gatsbiego. Dwa lata temu książkę zaczęłam, a potem, w natłoku zajęć, kompletnie o niej zapomniałam. Teraz, w przerwie od bajek dla dzieci, na wakacje, jest w sam raz ;)

    • Warto sięgnąć, jeśli się widziało film?

      • Niestety ciężko mi powiedzieć, bo film odłożyłam do czasu, aż przeczytam książkę. ;) Jednak czyta się bardzo przyjemnie, a sama książka jest krótka – około 200-300 stron.

  • Magda K-ska

    Dzisiaj skończyłam Slow Fashion i zgadzam się, świetnie napisana, dużo informacji, językowo utrzymana w stylu bloga, a jednocześnie nie powtarzająca blogowych treści. Bardzo dobre źródło porad i dla początkujących sprzątaczy szafy i dla tych co już są na etapie zakupów.

  • Ewa

    A u mnie Slow fashion w wersji analogowej i trzeba przyznać, że poza wartością merytoryczną tak książka jest też prześlicznie wydana. Papier jest wysokiej jakości i tak miły w dotyku, że znacząco wpływa na odczucia. Niby drobiazg, a cieszy.

  • Ja planuję zakup Slow Fashion, bo po tylu pozytywnych recenzjach myślę, że warto :) coraz więcej czytam też książek w wersji elektronicznej z tym, że na iPadzie. Dla mnie jest to bardzo wygodne, choć tak jak mówisz- Kindle w kwestii lekkości i baterii na pewno nie ma sobie równych :)

  • Ev

    Joanna Glogaza Slow Fashion. Modowa rewolucja, już leży u mnie na półce i czeka w kolejce do przeczytania :). Kasiu, nie przestawaj pisać … bardzo chętnie do Ciebie zaglądam i powiem, że zainspirowałaś mnie np. szafą minimalistki, zrobiłam już w swojej szafie spory remament i myślę, że nie był to osatni. Pozdrawiam :)

  • A nie czujesz, że czasami musisz po prostu przeczytać paperbooka, chociażby z czystej przyjemności, możliwości powąchania świeżego druku i tak dalej? Ja, mimo że kindla posiadam, i wielbię nad wszystko, raz na kilka książek idę do biblioteki i spędzam tam wieczność :)

    • Wiesz, ja mam Kindle dopiero od miesiąca… Chyba jeszcze nie zdążyłam tego poczuć :).

  • Wreszcie się zalogowałam i mogę komentować :) „Pełna moc” dostałam po absolutorium ale wyprzedziły ją pozycje ciążowo-parentingowe, teraz czeka razem ze Slow Fashion i juz niedługo się z nimi zapoznam.