Darmowe
planery, e-booki...

Podziel się:

Darmowe
planery, e-booki...

Jak być szczęśliwym człowiekiem?

jak być szczęśliwym człowiekiem

Od ponad 3 lat piszę na blogu o szczęściu. To tyle, ile w ogóle prowadzę bloga. Naturalnie, samo to nie daje mi absolutnie żadnej legitymacji, żeby móc odpowiedzieć na tytułowe pytanie: jak być szczęśliwym człowiekiem?, ale jako laik zgłębiam zagadnienia dobrobytu i psychologii pozytywnej od lat. Dlatego też, chcę w jednym miejscu podsumować wyniki moich poszukiwań.

 

Czym jest dla mnie szczęście?

 

Gdy zapytasz dowolnego przechodnia na ulicy, koleżankę z pracy, ciotkę o to, czego by sobie życzyła najmocniej, najpewniej powie, że chciałaby być szczęśliwa. Wszyscy szukamy szczęścia, bo nie umiemy w „pełniejszy” sposób określić swoich marzeń i pragnień. Chcemy być szczęśliwi, czyli zapewne chcemy, żeby tak zwyczajnie wszystko było dobrze.

 

Po latach bliższego zapoznania się z psychologią pozytywną doszłam do wniosku, że nie szukam w życiu szczęścia. Wiem już, że ja jestem szczęśliwa. Teraz. Ciągle. Na stałe. Wtedy, kiedy płaczę całą noc też. Wtedy, kiedy się wściekam, krzyczę i rzucam marchewkami również. Nie potrzebuję uczyć się szczęścia, ale szukam w sobie świadomego optymizmu. Ponieważ, z oczywistych względów, nie da się być szczęśliwym (czytaj: wściekle radosnym) non stop. Bo choć odnajdujemy szczęście w drobiazgach codzienności, to jednak bywają chwile, gdy trudno znaleźć nawet te drobnostki. I dlatego chcę się uczyć optymizmu.

 

Gdy zapytałam ostatnio na Instagramie, co Was najczęściej mierzi w tekstach o szczęściu, Agata napisała: „chyba to, że smutek prezentowany jest w nich jako coś, za co należy się winić.” Nie mogłabym tego lepiej ująć. Pisanie o szczęściu (również o tym słynnym ostatnio hygge) jest płaskie, jednowymiarowe, sprowadzane do kilku miłych chwil przed kominkiem. Tymczasem, bycie szczęśliwym człowiekiem to wielowymiarowe, bardzo złożone zagadnienie. Im bardziej zgłębiam ten temat, tym mocniej czuję, że nic nie wiem. Ale uczę się. Patrzę na reakcje swoje i bliskich mi osób i testuję, co działa, a co jest trudne.

 

Radość i smutek muszą iść ze sobą w parze. Dokładnie tak, jak napisałam wcześniej – nie da się być wściekle radosnym cały czas. Na tym właśnie polega harmonia życia. Szczęśliwe życie to nie jest życie bez smutku. To umiejętność odczuwania radości, pomimo smutku. Tylko wtedy jest pełnia. Im jestem starsza, tym lepiej to rozumiem. Gdy ta równowaga zostaje zaburzona (w obie strony!), mamy sytuację potencjalnie chorobową. A wiem, jak wygląda życie z prawdziwą depresją. Jedna z najbliższych mi osób choruje od wielu lat. Być może dlatego właśnie kiedyś zaczęłam szukać odpowiedzi na pytania o naturę szczęścia.

 

Skąd się bierze szczęście?

 

„Z życiem pozytywnym jest tak, że niektórzy „dostają” taką umiejętność od rodziców (bo zostali w odpowiedni sposób wychowani i nauczeni świetnego sposobu „wyjaśniania” sobie różnych życiowych wydarzeń). Inni – i do tych należę ja – uczą się życia pozytywnego jak już są dorośli, bo nagle stwierdzają, że ciągłe marudzenie, narzekanie, powątpiewanie i widzenie szklanki do połowy pustej jest zwyczajnie męczące i frustrujące. I zaczynają chcieć czegoś innego, innego spojrzenia. Ja zacząłem i od tej pory uczę się świadomie życia pozytywnego. Bo na szczęście można się tego nauczyć trochę tak jak nowego języka obcego” – tak powiedział mi mój wieloletni przyjaciel, psycholog Tomasz Juńczyk (Ci, którzy czytali moją książkę wiedzą też, że Tomek wspierał mnie od strony merytorycznej w jej pisaniu).

 

Ja również należę do grona osób, które nie umieją być z natury szczęśliwe, dlatego świadomie uczę się optymizmu. Nie zawsze jest mi łatwo, bywam nadwrażliwa i mam usposobienie osoby, która raczej dostrzega potencjalne przeszkody i komplikacje. Nauczyłam się, że jedno drugiemu nie musi koniecznie przeszkadzać, a moje „czarnowidzenie” bywa cenną umiejętnością. To jednak element bardzo długiego procesu. Nie da się takich zmian w postrzeganiu świata wprowadzić w jeden wieczór, czy choćby magiczne 21 dni. Owszem, jest to nawyk i jako taki podlega świadomemu kształtowaniu, ale przekonania, które mamy na temat świata i swój własny są najczęściej niezwykle silne. Jednak, okazuje się, że można ćwiczyć „nowy sposób myślenia” dokładnie tak samo, jak trenujemy sport czy uczymy się gry na instrumencie. Poprzez praktykę.

 

Ćwiczenia na szczęście

 

Optymizm to określona perspektywa poznawcza. Wyobraźmy sobie dwie osoby. Jedna, sprzątając po imprezie będzie mówiła: Masakra, ile roboty. Nigdy więcej. Druga powie: Super, ludzie się świetnie bawili. Ważne, że mam kogo zapraszać. Tu z kolei przykład bardziej skrajny: Jedna osoba powie: co za złodziejskie Państwo, takie podatki muszę płacić. Druga powie: jak to dobrze, że płacę podatki, bo to znaczy ze zarabiam. Ta sama sytuacja a różne perspektywy – powiedział Tomek.

 

Jedno z najbardziej spektakularnych ćwiczeń stworzonych w ramach psychologii pozytywnej dotyczy wdzięczności. Jest niezwykle proste i nazywa się Wizyta z podziękowaniem. Drugie z ćwiczeń uczy świadomego optymizmu.

 


Ćwiczenie nr 1 „Wizyta z podziękowaniem”


Krok 1
Najpierw zdaj sobie sprawę jak się teraz czujesz, czy jest Ci dobrze czy źle, czy jesteś spokojna czy raczej poddenerwowana.

Krok 2
Gdy już będziesz tego świadoma przypomnij sobie osobę, która kiedyś w życiu zrobiła dla Ciebie coś bardzo ważnego i dobrego jednocześnie, a za co nigdy nie miałaś okazji jej podziękować. Ważne, aby była to osoba żyjąca.

Krok 3
Wiesz już? Jeśli już wiesz to napisz do niej list w którym dziękujesz za to co zrobiła, w którym piszesz słowa podziękowania i wszystko czego wcześniej nie miałaś okazji wyrazić.

Krok 4
Wyobraź sobie, że idziesz z tym listem do tej osoby i czytasz jej to wszystko, co napisałaś.

 Jak teraz się czujesz?

 


Ćwiczenie nr 2 „Uczę się optymizmu”


Krok 1

Usiądź raz dziennie/raz w tygodniu i spisz wszystkie dobre rzeczy, które Cię spotkały. Przypomnij sobie gdzie byłaś, co robiłaś, z kim itp. Przypomnij sobie jak najwięcej szczegółów.

Krok 2

Potem refleksyjnie odpowiedz sobie na pytanie: Jak Ty sama przyczyniłaś się do tego, że było tak fajnie.

Jak się teraz czujesz?

 

Wdzięczność warunkuje szczęście?

 

Badania pokazały, że zaskakująco to właśnie WDZIĘCZNOŚĆ jest najsilniejszą emocją, nakierowuje nasz umysł na myślenie o dobrych rzeczach, a praktyka w takim właśnie myśleniu jest najważniejsza. Wdzięczność pojawia się bowiem w dwojakiego rodzaju sytuacjach.

 

Po pierwsze, WDZIĘCZNOŚĆ pojawia się wówczas, gdy ktoś nam pomógł, czyli – gdyby trochę odwrócić sytuację – wtedy kiedy tej pomocy  potrzebowaliśmy, gdy nie byliśmy samowystarczalni. W dzieciństwie nie uczą nas, niestety, czerpania radości z otrzymywania pomocy, uczą nas raczej żeby być silnymi. A tu się nagle okazuje, że czuć wdzięczność jest super, że cudownie jest mieć poczucie, że ktoś kiedyś chciał nam pomóc, że byliśmy dla kogoś na tyle ważni. I dlatego dla mnie ćwiczenie nr 1 jest bardzo trudne. Życie nauczyło mnie, że muszę być silna, samowystarczalna i że nie warto prosić o pomoc. Próbuję świadomie złamać ten schemat, nauczyć się innego myślenia. To moje wyzwanie. Wiele osób boryka się z wdzięcznością od drugiej strony.

 

Po drugie, WDZIĘCZNOŚĆ pojawia się wówczas, gdy nauczymy się widzieć szklankę do połowy pełną, nie pustą. Większość z nas postrzega zdarzenia, które się nam przytrafiają jako jednoznacznie dobre lub złe. Tomek nauczył mnie patrzenia wielowymiarowego. Bo wbrew temu czego nas często uczą (np. w szkole) niewiele jest w życiu wydarzeń jednoznacznie złych albo jednoznacznie dobrych. Większość to właśnie wydarzenie wielowymiarowe, a psychologia pozytywna uczy nas patrzenia na wymiar weselszy. I tego uczy ćwiczenie nr 2.

 

To ćwiczenie na początku wydaje nam się sztuczne, ale jest niczym innym jak nakierowywaniem energii naszego mózgu (naszej uwagi) na to, co dobre, a nie to co złe. Nie wolno poddać się złudzeniu, że nic dobrego się nie wydarzyło! To często pierwsza myśl. Szczęście to nie jest wygrana w totolotka, tylko to, że uśmiechnęła się sąsiadka, że wypiłem kawę w pięknej filiżance, że obejrzałem dobry film. Po drugie, nie poddawajmy się złudzeniu, że to zabawa dla dzieci. Takie ćwiczenie stosuje się w walce z depresją – skutecznie! Po trzecie, ważne, żeby szukać swojego udziału w takim „optymistycznym” wydarzeniu. Dlaczego obejrzałem dobry film? Bo potrafię dobrze wybierać, bo chciało mi się na niego iść mimo zmęczenia, bo się znam na kinie, bo zbieram informację (przeczytałem recenzję) zanim podejmę decyzję. Zobacz z iloma Twoimi zaletami wiąże się zwykłe pójście do kina! – zauważa Tomek.

 

5 elementów szczęśliwego życia

 

Według Martina Seligmana – najważniejszego badacza szczęścia i dobrobytu – prekursora psychologii pozytywnej, istnieje 5 elementów składających się na szczęśliwe życie:

  1. szukanie pozytywnych emocji,
  2. umiejętność szukania sensu,
  3. budowanie dobrych relacji z innymi,
  4. zaangażowanie w jakaś działalność,
  5. dążenie do osiągnięć.

 

Proste? Proste. Tylko to nie jest takie łatwe do wprowadzenia w życie. Bo choć dysponujemy wiedzą i ćwiczeniami, to jednak zmiana przekonań nie jest zadaniem na jeden wieczór. Wymaga wysiłku i zmierzenia się z najtrudniejszymi kwestiami. Wiem, bo mam tę pracę częściowo za sobą. Piszę częściowo, bo uważam, że jest to w zasadzie zadanie na większość życia. Jednak, na tyle dużo udało mi się dotychczas zdziałać, że czuję prawo do opisania tej części.

 

Rozmawiałam ostatnio z koleżanką, która nosi w sobie wspaniałe plany i marzenia, ale obawa przed byciem ocenioną sprawia, że marzenia zostają wciąż w fazie planowania. Po krótkiej rozmowie okazało się, że najprawdopodobniej jej obawy płyną z silnego poczucia bycia nieakceptowaną przez najbliższą rodzinę w młodości. Bo zawsze była trochę inna. Już samo uświadomienie sobie tej relacji ma ogromną, oczyszczającą moc. Oczywiście, to tylko trochę naiwna domorosła psychoanaliza, ale dobrze ilustruje siłę przekonań, które w sobie nosimy. Nie wystarczy przeczytać pięć punktów w artykule, żeby z dnia na dzień zaistniała zmiana.

 

***

Ale można to nastawienie zmieniać powoli. Codziennie. Po kawałeczku. Trochę. Odrobinę. Zmiana nie musi być spektakularna, żeby była ważna. W dzisiejszych czasach, w co drugiej gazecie i blogu znajdziemy receptę na szczęście opatrzoną wykrzyknikiem, ciepłymi kapciami i kuponem do spa. W tych gorszych tekstach jest ona powiązana w wyglądem zewnętrznym i kupowaniem, w tych lepszych z uważnością i wdzięcznością. Tylko, że nie ma jednej, prostej recepty na szczęśliwe życie.

 

Gdy patrzę na siebie sprzed kilku lat, gdy czytam swoje teksty z tamtego czasu, choć niewiele dzieli mnie teraz od tamtej mnie, wiem, że zmieniłam się. Nie jakoś spektakularnie, ale trochę każdego dnia. Im jestem starsza, tym mniej szukam szczęścia, a zwracam się bardziej ku radosnym momentom, docenianiu tego, co mam, upraszczaniu rzeczywistości, odpuszczaniu sobie i innym, próbie wybaczenia. To wystarczy.

 

Czym jest dla Ciebie szczęśliwe życie? Jesteś szczęśliwym człowiekiem?

 

Jestem certyfikowaną trenerką medytacji mindfulness i zapraszam się na zajęcia, które łączą medytację ze najnowszymi odkryciami współczesnej psychologii, a efekty są potwierdzone w tysiącach badań klinicznych.

Trening redukcji stresu MBSR

  • Zajęcia stacjonarne Warszawa
  • Kurs trwa od 09.05.24 do 02.07.24
  • Cena: 1490zł

 

Sprawdź Także

4.5 2 votes
Article Rating
Powiadomienia
Powiadom o
guest
53 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments