Oczyszczanie głowy. Mój psychiczny niezbędnik

Do tych tekstów zabieram się już od dawna. Żeby móc je napisać, postanowiłam sama dokształcić się w temacie oczyszczania głowy – poszłam na terapię w nurcie ACT. O tym będę jeszcze pisać, dziś chcę Wam opowiedzieć o swoich psychicznych niezbędnikach. Potraktujcie to proszę jako wstęp, każdy z niezbędników zostanie szerzej opisany w kolejnych tekstach.

 

Moje psychiczne niezbędniki

 

  1. Uczciwość w stosunku do samej siebie/asertywność
  2. Czyszczenie myśli
  3. Akceptacja i świadomość
  4. Odpuszczanie przeszłości i przyszłości
  5. Uważność czyli bycie tu i teraz
  6. Wdzięczność

 

Wszystkie te niezbędniki sprawiają, że czuję się spokojna, jakbym była dokładnie we właściwym miejscu we właściwym czasie. W domu. Stan, w którym ufam sobie, gdy wiem, że niezależnie od tego, co się wydarzyło i co jeszcze się wydarzy, ja będę spokojna, będę sobą. Kocham ten stan umysłu, ale bardzo trudno jest go osiągnąć, za to niezwykle łatwo stracić. 

 

Straciłam go zeszłej jesieni wskutek trudnych doświadczeń, i okazało się, że nie umiem sama do niego wrócić! To było dla mnie ogromne zaskoczenie, bo udało mi się w życiu uporać już z różnymi trudnymi sytuacjami. Ta konkretna mnie przytłoczyła, a narzędzia, które miałam nie pomagały mi wrócić na potrzebny tor. Dlatego poszłam na terapię. Tam, pod okiem specjalisty, wypracowałam sobie powrót do mojego ulubionego stanu umysłu – spokoju, a przy okazji nauczyłam się jeszcze więcej o sobie plus zdobyłam kilka bardzo przydatnych umiejętności.

 

Piszę o tym publicznie, bo uważam, że terapia to jedna z najlepszych rzeczy, które można dla siebie zrobić. Nie każdy ma w sobie tyle samozaparcia, ale też otwartości, żeby uczyć się i szukać na własną rękę, choć materiałów do nauki naprawdę nie brakuje! Pomijając para-psychologię i para-coaching, internet i księgarnie są pełne naprawdę wartościowych informacji, które są dostępne za darmo lub w cenie kilkudziesięciu złotych za książkę.

 

W tym wstępnym tekście chcę Wam właśnie podlinkować kilka pozycji i koncepcji, które moim zdaniem szczególnie zasługują na polecenie:

  • cykl wykładów mnicha buddyjskiego Ajahna Brahma – opata klasztoru Bodhinyana w Serpentine w Australii Zachodniej. Link do Jego wykładów wysłała mi Monika. Uwielbiam go za celne i proste metafory oraz superanckie poczucie humoru. Wykłady są z polskim lektorem więc można spokojnie puścić sobie w tle jako podcast, chociaż polecam jednak ćwiczyć na nich uważność i skupić się tylko na słuchaniu. Naprawdę warto, choć proste prawdy są najczęściej najtrudniejsze do zrozumienia i wdrożenia w życie.

 

  • książka Życie piękna katastrofa Jona Kabat-Zinna – wiem, że opis książki w postaci “mądrością ciała i umysłu możesz pokonać stres, choroby i ból” brzmi co najmniej szarlatańsko, ale zapewniam wszystkich sceptyków, że z szarlatanerią nie ma absolutnie nic wspólnego. Jest to opis przebadanego, 8-tygodniowego treningu antystresowego (MBSR), ale posłuży każdemu, kto chce poprawić jakość swojego codziennego życia. Został stworzony w 1979 roku w Klinice Redukcji Stresu przy Centrum Medycznym Uniwersytetu w Massachusetts i prowadzony przez terapeutów na całym świecie. Służy pogłębieniu świadomości i uważności poprzez codzienne medytacje i ćwiczenia. Potwierdzam (bo sprawdziłam na sobie), że to sposób, który po prostu działa. Posłuży każdemu, kto zmaga się z przewlekłym stresem (a kto nie…?), lękiem, depresją (nie zastąpi leczenia!) czy chronicznym bólem. Przeczytałam również drugą pozycję tego samego autora Praktyka uważności dla początkujących (pożyczona od kolegi), ale zdecydowanie rekomendowałabym lekturę Życie piękna katastrofa – daje dużo lepszy obraz procesu.

 

  • trening autogenny Schultza – jak to się ładnie mówi: technika relaksacji neuromięśniowej, polegającej na wywołaniu poprzez autosugestię doznań podobnych do stanu hipnozy oraz wewnętrznej medytacji. Tyle gładkich słów. Mówiąc prosto – jest to odpowiednik medytacji, ale dla ciała. Medytujemy zasadniczo, żeby zrobić coś pożytecznego dla umysłu, zaś trening autogenny ćwiczymy, żeby zrobić coś pożytecznego dla ciała. Schultza najlepiej robić wieczorem, już w łóżku. Na początku warto skorzystać z prowadzonego ćwiczenia (przy nagraniu), potem powinno się go robić samodzielnie, bez nagrania. Zajmuje kilkanaście minut, a pomaga się zrelaksować przed snem, a najczęściej pomaga zasnąć. Znam kilka osób, które nie są w stanie wytrzymać nawet połowy treningu, tylko zasypiają w trakcie. Wycisza i koi ciało (umysł też, ale przede wszystkim działa na ciało).

 

Tyle wstępu ode mnie. Czy są tematy, które Waszym zdaniem szczególnie zasługują na poruszenie w tymże cyklu? Czy macie, i jeśli tak, jakie są Wasze psychiczne niezbędniki? 

27 komentarzy

27
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
12 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
18 Comment authors
RecenzjonistkaKatarzyna KędzierskamagaKasiaNNimie Recent comment authors
  Powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mariposalinda
Gość
mariposalinda

Ja właśnie zaczęłam czytać Życie piękna katastrofa po Twoim poleceniu na instagramie i już widzę, że będzie to konkretna i pożyteczna lektura.
Kiedyś natrafiłam na trening autogenny Jacobsona, ale z opisu podejrzewam, że polega on na tym samym. Czasem udaje mi się go przeprowadzić, ale zdecydowanie muszę zacząć robić go bardziej regularnie :)

Jestem ciekawa wyboru terapeuty oraz nurtu psychoterapii. Jak to u Ciebie wyglądało? Zastanawiam się nad terapią już od dłuższego czasu, ale jest tyle nurtów, że już sama nie wiem, co powinnam wybrać.

Patrycja
Gość
Patrycja

Dziękuję ci bardzo. Są to tematy bardzo mi bliskie bo sama bardzo często odczuwam niepokój w swoim życiu. Ale jeszcze bardziej przydadzą się mojej córce, która leczy się na depresję i potrzebuje także wsparcia duchowego. Pozdrawiam

lili
Gość
lili

Fajnie że o tym piszesz. Ja do swojej reakcji na stres podeszłam biochemicznie. Po prostu zrobiłam badanie genetyczne które niestety wykazało że mam genetycznie większą podatność na stres w niektórych sytuacjach niż większość ludzi (można to zbadac w Polsce w vitagenum). Myślę że na wstępie to dość dobra wiedzą bo wiem że za styl życia odpowiadam ja, ale za to jak reagują.moje hormony odpowiadają geny. Po wdrozeniu jednego właściwego suplenemntu + oczywiście psychologicznych rozkmninach zauważyłam ogromną różnicę w swojej reakcji na stres na plus. Oczywiście różnym ludziom różne rzeczy pomagają, chciałam tylko powiedzieć że warto poznawać siebie lepiej zarówno psychologicznie jak i biologicznie.

NNimie
Gość

o, to ciekawe z tym badaniem genetycznym! ktory pakiet wybralas?

Luiza
Gość
Luiza

Mnie czyści głowę cisza i medytacja. Docieram do samej siebie, odprężam się, słyszę swoje wnętrze. Polecam.

Weronika
Gość
Weronika

Czy masz do polecenia konkretne nagranie z trenngiem autogennym Schultza?

Katarzyna Kędzierska
Gość

Mam nagranie od swojej terapeutki więc nie udostępniam.

Ania
Gość
Ania

Mega ciekawy temat i strasznie fajnie, że poruszasz go opierając na swoich doświadczeniach.

Oszczędna Polka
Gość

Podziwiam wszystkich twórców piszących publicznie o tym, że chodzą na terapię. Wiem oczywiście, że terapia to nic złego (wręcz przeciwnie). Jednak domyślam się, że potrzeba do tego nie lada odwagi, by mówić o tym głośno. A być może tylko mi się tak wydaje? ;) W każdym bądź razie fajnie Kasiu, że piszesz o tym tak szczerze i otwarcie :) Pozdrawiam serdecznie

Dobrochna
Gość
Dobrochna

Ajahna uwielbiam. Polecam Pemę Cziedryn.

Agnieszka
Gość

O tak :D

kasia
Gość
kasia

Kochana Kasiu,wielkie dzieki za polecenie wykladow Ajahna Brahma,tego potrzebowalam

Katarzyna Kędzierska
Gość

Cała przyjemność po mojej stronie. :)

Magda
Gość
Magda

Największy spokój wewnętrzny i takie wewnętrzne ciepło odczuwam przy głębokiej, szczerej modlitwie, gdy wszelkie niepokoje, lęki zawierzam Jezusowi – wiem, że poprowadzi mnie tak aby było dla mnie najlepiej. Nie potrzebuję żadnych specjalnych technik oczyszczenia umysłu. Głęboka wiara i zawierzenie się Jezusowi sprawiają, że w trudnych chwilach na modlitwie w ciszy wszelkie emocje, haos i pęd tego świata znikają. Chciałam się z Wami tym podzielić:), że tak można.

HaniaYoga
Gość

Kiedyś bycie Tu i Teraz było dla mnie czymś nieosiągalnym. Dzisiaj wiem, że ten stan przynosi magiczne efekty. Życie nabiera luksusowych treści. Bardzo pomocne dla mnie jest praktykowanie yogi i medytacja. Od tego się zaczęło ponad 15 lat temu. Już nie wyobrażam sobie dnia bez yogi. Natomiast kiedyś przeczytałam w jakiejś mądrej książce, że medytować powinno się 20 min. dziennie, a jak nie ma się czasu to 40 min. I coś w tym jest :) Coraz więcej ludzi zaczyna zastanawiać się nad poprawą jakości swojego życia, jest teraz bardzo mocny trend uciekania od konsumpcyjnego trybu życia. Czytam od jakiegoś czasu Twojego Bloga, bardzo lubię tu wracać :) Mogę chyba też śmiało powiedzieć, że to Ty postawiłaś kropkę nad ” i “żebym stworzyła swojego – do którego namawiali mnie znajomi i przyjaciele już od lat . Dziękuję :)

Katarzyna Kędzierska
Gość

Dziękuję i powodzenia!

Marcin
Gość
Marcin

Polecam jeszcze trening relaksacji metodą Jacobsona. Na mnie działa rewelacyjnie 😉

Kasia
Gość

Ajanh jest super!!! Polecam też książkę wymienionej w którejś komentarzu Pemy – Nigdy nie jest za późno (ma przepiękny tytuł w angielskim wydaniu – When things fall apart. Heart advice for difficult times).

Dobrochna
Gość
Dobrochna

I wydanie polskie tej książki miało trochę inny tytuł :) “Kiedy życie nas przerasta”.

maga
Gość
maga

A ja bym chciała kiedyś przeczytać na jakimś blogu, że ktoś poradził sobie sam. Na dźwięk słowa “psychoterapia”, widzę naciągaczy za grubą kaskę, którzy żerują na słabych. Wystarczy zastosować się do tych 6 punktów wymienionych powyżej i tego się trzymać. Życie składa się z również z nieszczęść i nie da się tego uniknąć. Dzisiejsi 100-latkowie przeżyli wojnę, obozy, głód, stalinizm itp i żadnej terapii nie mieli.

Katarzyna Kędzierska
Gość

Zakładam, że nie masz złych intencji, ale to bardzo krzywdzące, w jak prosty sposób dokonujesz oceny ludzi, którzy udają się na terapię. Takie właśnie zachowanie powoduje, że terapia bywa stygmatem (w niektórych środowiskach jest!), tymczasem są sytuacje, w których jest zwyczajnie nieodzowna, przykładowo: depresja lub stany depresyjne, trauma, choroba dwubiegunowa lub po prostu bardzo trudna sytuacja życiowa, z którą trzeba się zmierzyć. Gdy masz udar to nie myślisz sobie “a stulatkowie przeżyli obozy to nie pójdę do lekarza, żeby nie wyjść na mięczaka i nie płacić grubej kasy tym, co żerują na słabych”. Psycholog (nie mylić z pseudo kołczami i innymi wynalazkami) to również lekarz. Głowę powinniśmy leczyć tak samo, jak ciało. A terapia, gdy nie jesteś ciężko chory to dla głowy to samo, co profilaktyka zdrowotna i łykanie witamin dla ciała.

Może gdyby nie oceniać w ten sposób ludzi, którzy idą na terapię, mielibyśmy mniej samobójstw?

maga
Gość
maga

Nie pisałam o lekarzach psychiatrach i nie stygmatyzuję ludzi z chorobami typu depresja, choroba dwubiegunowa. Chodzi mi o różnego rodzaju “szarlatanach”, psychologach i nibypsychologach po jakiś kursach, którzy żerują na słabych. Nie mam nic przeciwko, jeśli ktoś się leczy, bo ma traumę, ale ludzie myślą, że jakiś psycholog załatwi im poukładanie w głowie. A kto idzie na psychologię? Ludzie, którzy sami mają jakiś problem i chcą go zgłębić. Pracowałam jako asystentka takich terapeutów, wiem jak się działa, jak sprzedaje produkt i jak się uzależnia ludzi od siebie.

maga
Gość
maga

PSYCHOLOG TO NIE LEKARZ DROGA KATARZYNO. NIE ZAPISZE CI LEKÓW NA RECEPTĘ.

Recenzjonistka
Gość

Widzę, że ostatnio dużo piszesz o oczyszczaniu duszy. Trafiłaś w mój czuły punkt. I nie – nie mogę powiedzieć o sobie, że jestem uczciwa wobec siebie. Zawsze w zgodzie z samą sobą. Jescze nie. Ale pokazałaś mi drogę do domu. Dziękuję.